nisar
25.09.12, 10:37
Do takiego wniosku właśnie doszłam, już jako mocno podstarzała jedynaczka.
Jeśli jesteś jedynakiem, to gdy coś się dzieje z twoimi rodzicami, masz to całkowicie na swojej głowie. Tylko ty możesz i musisz o wszystkim zdecydować, wszystko zorganizować i podjąć wszystkie - czasem naprawdę bardzo trudne - decyzje. Posiadanie współmałżonka nie zmienia sprawy. Tak, ogarnięty i pomocny współmałżonek zdejmie ci wtedy z głowy część domowych obowiązków, ale absolutnie nie podejmie z tobą kluczowych decyzji na temat chorej matki i nie będzie za to współodpowiedzialny. Osobiście ciężar odpowiedzialności za moją chorą mamę i podejmowane w stosunku do niej decyzje doprowadził mnie na skraj depresji. Mogłabym się nawet pokłócić z siostrą czy bratem, jak należy postąpić, ale wiedzieć że jeszcze ktoś jest za mamę odpowiedzialny, a nie tylko ja.
Takie mam przemyślenia, a spowodowała je choroba ojca koleżanki z pracy, wczoraj zabrało go pogotowie, wylądował na OIOM-ie. Ale ich jest pięcioro - każde pomyślało o czymś, każde coś zrobiło, przed podjęciem decyzji się wspólnie naradzili. Zazdroszczę bardzo.
A piszę to wszystko dlatego, że jak się rozważa kwestię "jedynak czy rodzeństwo" to się zazwyczaj patrzy na tu i teraz, jakie są plusy i minusy posiadania rodzeństwa dla dziecka, a tu warto jeszcze chyba pomyśleć o tym, co będzie jak my będziemy starzy i schorowani. Nie w sensie kto nam tę szklankę wody..., tylko jak nasza niedołężność wpłynie na nasze ukochane dziecko, jeśli będzie jedno.