Bycie jedynakiem jest do doopy.

25.09.12, 10:37
Do takiego wniosku właśnie doszłam, już jako mocno podstarzała jedynaczka.

Jeśli jesteś jedynakiem, to gdy coś się dzieje z twoimi rodzicami, masz to całkowicie na swojej głowie. Tylko ty możesz i musisz o wszystkim zdecydować, wszystko zorganizować i podjąć wszystkie - czasem naprawdę bardzo trudne - decyzje. Posiadanie współmałżonka nie zmienia sprawy. Tak, ogarnięty i pomocny współmałżonek zdejmie ci wtedy z głowy część domowych obowiązków, ale absolutnie nie podejmie z tobą kluczowych decyzji na temat chorej matki i nie będzie za to współodpowiedzialny. Osobiście ciężar odpowiedzialności za moją chorą mamę i podejmowane w stosunku do niej decyzje doprowadził mnie na skraj depresji. Mogłabym się nawet pokłócić z siostrą czy bratem, jak należy postąpić, ale wiedzieć że jeszcze ktoś jest za mamę odpowiedzialny, a nie tylko ja.

Takie mam przemyślenia, a spowodowała je choroba ojca koleżanki z pracy, wczoraj zabrało go pogotowie, wylądował na OIOM-ie. Ale ich jest pięcioro - każde pomyślało o czymś, każde coś zrobiło, przed podjęciem decyzji się wspólnie naradzili. Zazdroszczę bardzo.

A piszę to wszystko dlatego, że jak się rozważa kwestię "jedynak czy rodzeństwo" to się zazwyczaj patrzy na tu i teraz, jakie są plusy i minusy posiadania rodzeństwa dla dziecka, a tu warto jeszcze chyba pomyśleć o tym, co będzie jak my będziemy starzy i schorowani. Nie w sensie kto nam tę szklankę wody..., tylko jak nasza niedołężność wpłynie na nasze ukochane dziecko, jeśli będzie jedno.

    • gosiamamaeryka1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:41
      Tylko pomysl, że są rodzeństwa, które w życiu razem wspólnie nie podejma się opieki nad rodzicem. Że zostawią to na barkach jednej osoby, a same będą ciągnąć z majątku rodzicami jak najwięcej, i w znacznej mierze, to oni są pupilkami tego rodzica.
      Niestety takich przykładów znam znacznie więcej niż wspólna opieka dzieci nad rodzicem sad
      • cudko1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:48
        hehe też tak twierdziłam jeszcze 3-4 miesiące temu, twierdząc że mam cudne rodzeństwo, an które zawsze mogę liczyć

        ni wuja ... BARDZO poważna choroba mego ojca (85% śmiertelna) pokazała mi że lepiej byłoby gdybym była jedynaczką, nie czułabym teraz tego mega rozczarowania, żalu, poczucia porzucenia i zostawienia mnie ze wszystkim zupełnie samej
    • slonko1335 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:47
      Brak rodzeństwa najbardziej uderzył we mnie właśnie w czasie choroby i ostatnich chwil mamy. Nigdy wcześniej nie odczułam aż tak braku rodzeństwa jak wtedy.
    • demonii.larua Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:47
      Wiesz, ja mam siostrę. Tylko mieszka 2tys. km od rodziców i mnie, więc hmmm tego...
      Życie układa się różnie, fakt posiadania rodzeństwa nie zawsze gwarantuje że w przyszłości tego typu problemy spadną solidarnie na wszystkich.
      • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:51
        Rodzeństwo za granicą może np. wspomóc finansowo.
        • edelstein Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:13
          Taa,bo ci za granica zawsze siedza na kupie kasybig_grin a jak kasy brak to nijak nie pomoga.
          Moj syn nie bedzie mial rodzenstwa.
          • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:28
            No raczej ludzie wyjeżdżają za granicę, żeby sobie poprawić sytuację finansową, a nie klepać biedę smile Moja ciotka mieszkająca od wojny w Londynie pomagała finansowo siostrom w Polsce. One w ogóle fantastycznie ze sobą współpracowały, choć kłóciły się o wszystko jak małe dziewczynki - dopiero teraz po latach widzę, jakie były ze sobą zżyte.
            • edelstein Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:39
              Nie znam ludzi,ktorzy wyjechali z powodow finansowych.Imho klepanie biedy za miedza jest lepsze niz w Pltongue_out
              • zuzanna56 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 14:32
                Moja siostra jest od kilkunastu lat za granicą - pojechała z powodu miłoścismile
                Niezbyt często przyjeżdża.
                Męża siostra od wielu wielu lat, ponad 20, za inną granicą - przyjeżdża jeszcze rzadziej. Ona pojechała z mężem bo tu im było raczej cięzko.
                Niby mamy rodzeństwo a Święta spędzamy sami z rodzicami...niestety.
            • allatatevi1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 15:42
              ahaahahaha chyba 30 lat temu tak było, że ludzie wyjeżdżali za granicę tylko w celach poprawy sytuacji materialnej.
              Mam masę znajomych, którzy wyjechali z Europy do takich krajów jak np. Argentyna, gdzie pensje i siła nabywcza są kilkukrotnie niższe.
              Ludzie oprócz takich potrzeb podstawowych mają też bardzo silną chęć rozwoju, ciekawych doświadczeń, ciekawego życia tak ogólnie.
          • to_ja_tola Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 22:13
            edelstein napisała:

            > Taa,bo ci za granica zawsze siedza na kupie kasybig_grin a jak kasy brak to nijak ni
            > e pomoga.


            No na takich się kreują raczej smile
            • demonii.larua Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 15:08
              Kreacja zazwyczaj nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. big_grin
      • andaba Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:54
        I jeszcze jedno dopisze do wypowiedzi nisar - nawet jeżeli nie podejmiesz sie opieki nad rodzicami, bo z takiej czy innej przyczyny nie możesz i nie podejmie sie tego brat czy siostra, to i poczucie winy nieco się rozkłada.
      • sueellen Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:09
        > Wiesz, ja mam siostrę. Tylko mieszka 2tys. km od rodziców i mnie, więc hmmm teg
        > o...

        Mój M i jego 3 siostry kilkanascie lat mieszkali w Londynie podczas gdy ich rodzice zostali w Maladze. Kiedy Matka się rozchorowała, cała czwórka do niej pojechała. Natychmiast. M zostawił mnie wtedy z kilkutygodniowym dzieckiem, tylko na 3 dni, ale musiał jechac.
    • lauren6 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 10:53
      > A piszę to wszystko dlatego, że jak się rozważa kwestię "jedynak czy rodzeństwo
      > " to się zazwyczaj patrzy na tu i teraz, jakie są plusy i minusy posiadania rod
      > zeństwa dla dziecka, a tu warto jeszcze chyba pomyśleć o tym, co będzie jak my
      > będziemy starzy i schorowani. Nie w sensie kto nam tę szklankę wody..., tylko j
      > ak nasza niedołężność wpłynie na nasze ukochane dziecko, jeśli będzie jedno.

      To jest takie gdybanie. Równie dobrze mogę dożyć sędziwej starości i być ciężarem dla własnego dziecka, mogę też zginąć w wypadku samochodowym i dziecku zostanie po mnie jakiś majątek, którym nie będzie musiało się dzielić z rodzeństwem. To nie jest takie kategoryczne: bycie jedynakiem jest do dooopy. Ma swoje plusy i minusy. Ja nie zamierzam rozmnażać się na ilość, tylko z powodu tej przysłowiowej szklanki wody. Jak już pisały przedmówczynie, duża ilość dzieci nie gwarantuje ich opieki na starość. Dla mnie ten argument w dyskusji o rozszerzaniu rodziny nie istnieje.
      • default Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:09
        lauren6 napisała:

        > duża ilość dzieci nie gwar
        > antuje ich opieki na starość. Dla mnie ten argument w dyskusji o rozszerzaniu r
        > odziny nie istnieje.

        To jest oczywiste, ale autorka wątku rozpatruje rzcz od innej strony - właśnie zmniejszenia (przynajmniej teoretycznie) ryzyka obciążania dziecka swoją starością:

        "Nie w sensie kto nam tę szklankę wody..., tylko jak nasza niedołężność wpłynie na nasze ukochane dziecko, jeśli będzie jedno."

        Jestem jedynaczką i obecnie mam na głowie całokształt spraw związanych z niedołężniejącą w zastraszającym tempie matką. Wiem, że mogłoby być tak, że potencjalny brat lub siostra wypiąłby się - ale jednak mimo wszystko przynajmniej miałabym do kogo uderzać i może coś bym osiągnęła, chociaż wsparcie finansowe, jeśli nie bezpośednie zaangażowanie. Mam przynajmniej dorosłą córkę, więc mogę liczyć na jej pomoc w codziennej opiece - ale już sprawy poważne, jak np. decyzja co do umieszczenia mamy w domu opieki i wszystko z tym związane (od moich rozterek moralnych poczynając a na finansach kończąc), to już ja i tylko ja.
        Moja córka jest też jedynaczką niestety, nie chcę by przeżywała to samo co ja teraz, gdy ja będę stara, mam nadzieję, że umrę zanim dojdę do takiego stanu, w jakim jest obecnie moja matka sad


        • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:22
          > Moja córka jest też jedynaczką niestety, nie chcę by przeżywała to samo co ja teraz, gdy ja będę stara, mam nadzieję, że umrę zanim dojdę do takiego stanu, w jakim jest obecnie moja matka sad

          Też mam nadzieję, że nigdy nie będę dla swoich dzieci ciężarem, a gdyby, odpukać, tak się stało, chciałabym, żeby potrafiły usiąść razem przy stole i wypracować optymalne dla wszystkich rozwiązanie. Jestem jedynaczką, od ponad 6 lat uwiązaną do matki, która lubi być ciężarem. Tyle dobrego, że z czasem nauczyłam się większej asertywności i nie daję się łatwo wpędzać w poczucie winy. Nie wiem jeszcze, co będzie, kiedy sytuacja dojdzie do etapu całodobowej opieki.
    • jamesonwhiskey Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:00
      watek obok , pokazuje jaka to radosc i szczescie




      "ale najgorzej jest jak mam jedno i drugie sama uspac, zal mi wtedy bardzo corki bo czesto pozostawiona jest sama sobie a i warcze na nia jak mi tak ciagle lazi... "
    • nisar Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:07
      Ależ oczywiście że tak, posiadanie rodzeństwa NIE GWARANTUJE wsparcia i pomocy. Jednak nie posiadanie go takowe wsparcie i pomoc wyklucza.
      Chciałabym chociaż mieć nadzieję, że w razie czego będzie ta druga osoba. Chociaż pewnie rozczarowanie brakiem wsparcia jest mocno bolesne.
    • kropkacom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:09
      Są różne rodziny i różne rodzeństwa. Jednak łatwiej jest zawsze gdy kłopot rozkłada się na więcej głów. Nie wiem z jakich powodów powinno się sprowadzać na świat dzieci, ale przede wszystkim rodzice jedynaków powinni zrobić wszystko aby ich starość, choroba nie była dla dziecka tak wielkim obciążeniem materialnym i życiowym.
      • kropkacom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:15
        A starości naszych rodziców nie boje się dlatego, ze jest nas dużo. Nie chciałabym czuć strachu, ze wszystko będzie na mojej głowie.
    • an_ni Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:12
      ide dorobic sobie zatem drugie dziecko wink

      tak na powaznie, tez jestem jedynaczka i wiem jak ciezko mi bedzie, emocjonalnie przede wszystkim
      i mam jedynaczke i tez bedzie jej ciezko
      no trudno, zycie, poza tym rodzenstwo nie zawsze sie wspiera , czesto jeden patrzy na drugiego i umywa rece
      wg mnie to odpowiada samotnemu rodzicielstwu , nie doswiadczylam tego wprawdzie ale tak sobie wyobrazam
      mam dwie bliskie siostry cioteczne, nasze matki to rodzone siostry, wszystkie stracilysmy po jednym rodzicu, ja ojca i mlodsza siostra matke w dziecinstwie, starsza siostra stracila ojca juz bedac dorosla
      nasze matki nie maja nowych mężów, ojciec siostry ożenil sie niedawno powtornie
      wszystkie zawsze mamy z tylu glowy strach o rodzica, taki strach jakiego nie ma sie majac rodzenstwo i dwoje rodzicow ktorzy sie wspieraja wzajemnie
      coz zycie
      ta swiadaomosc i obciazenie rodzinne nie daja mi jednak sil i checi na dalsze rozmnazanie sie
      • nisar Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:15
        an_ni napisała:


        > ta swiadaomosc i obciazenie rodzinne nie daja mi jednak sil i checi na dalsze r
        > ozmnazanie sie

        Bo to nie ma być ani jedyna, ani główna przyczyna decyzji o drugim czy kolejnym dziecku. Jest to tylko jeden z aspektów, na który - tak mi się wydaje - stosunkowo rzadko zwraca się uwagę. Po prostu.
      • kubek0802 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:26
        Też jestem jedynaczką i mam świadomość pewnego bagażu emocjonalnego związanego z tą sytuacją i pewną odpowiedzialnością kiedyś za mamę. Z tym że ja jestem jej świadoma od bardzo dawna i obie z mamą nauczyłyśmy się rozmawiać o sprawach nieuniknionych jak śmierć, czy takich które mogą wysytąpić jak choroba czy niedołężność. I jeżel można tak powiedzieć to z grubsza mamy ustalone co nie co. Ostatnio nawet dyskutowałyśmy o takich sprawach w pracy i koleżanka z czwórką rodzeństwa zrobiła oczy jak 5 złotych, bo oni o takich sprawach nie mówią i generalnie to każdy uważa że ten drugi czy druga zajmie się trudną sprawą.
        W dodatku mam jedynaka, więc mi to pozostaje ta szklanka wody od synowej ewentualnie
        • an_ni Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 13:14
          wlasnie, matki wielodzietne sa z gory przekonane ze maja zwielokrotniona szanse na opieke
    • gato.domestico Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:27
      mam brata ale mysle ze nie za bardzo moglabym na niego liczyc w kryzysowej sytuacji... sad mimo swoich ponad 30 lat zachowuje sie nak gó...arz i ma generalnie wszystko w d...chyba z e pali mu sie pod nogami wtedy skruszona mina i dobry syncio sad
      • allatatevi1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 15:50
        jak znam życie to twój brat owi dokładnie to samo o tobie, a prawda jak zwykle leży pośrodku
    • grave_digger Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:49
      jestem jedynaczką i moja mama też jest jedynaczką. z tego tytułu minusy były kiedyś takie, że jak nie ma jak się spotkać z koleżankami to sie siedzi samym. dużo w mym życiu było tego czasu spędzanego samej. kuzynostwa mam jak na lekarstwo czyli prawie wcale i w innych miastach. jednak z czasem uspołeczniłam się i otoczyłam ludźmi.

      dzięki temu, że jestem jedynaczką jestem jedyną spadkobierczynią, czyli mam to, czego by w innej sytuacji nie miała, gdyby przyszło się dzielić. czy byłabym z tego tytułu nieszczęśliwa? nie. bo nigdy o nic nie prosiłam i nie miałam chęci posiadania. ale byłoby mi zapewne trudniej.
      urodziłam dwie córki - jedna po drugiej. i patrząc na nie widzę jakie to ważne w życiu człowieka jest przebywanie i współdziałanie ze swoim rodzeństwem.

      ale moja mama dziś ma na głowie swoją schorowaną mamę, którą się opiekuje. która to jest toxyczną starszą panią, wykańczającą psychicznie moją mamę, robiącą z niej służącą etc. moja mama teraz przeżywa koszmar. strasznie jej współczuję sad
      kiedyś ja będę miała moją mamę może na tzw. głowie. i chociaż się kiedyś szczerze nienawidziłyśmy, to tyle co ona dla mnie zrobiła i mi dała, jest moim psim obowiązkiem zapewnić jej wszystko na starość jeśli tego będzie potrzebować. jeśli wcześniej nie zejdzie przy babci sad
      • grave_digger Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:50
        aha
        mój mąż ma dwójkę rodzeństwa. wszyscy się świetnie rozumieją i mają świetny kontakt z mamą. a ja mojego szwagra i szwagierkę wręcz uwielbiam. też bym chciała takie rodzeństwo ... sad
        • grave_digger Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:51
          teściową oczywiście też uwielbiam smile
      • default Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 12:47
        grave_digger napisała:

        > ale moja mama dziś ma na głowie swoją schorowaną mamę, którą się opiekuje. któr
        > a to jest toxyczną starszą panią, wykańczającą psychicznie moją mamę, robiącą z
        > niej służącą etc. moja mama teraz przeżywa koszmar. strasznie jej współczuję :
        > (

        Skoro jej współczujesz to pomóż jej w tej opiece - zastąp ją czasem przy babci, pozwól by się oderwała od tych obowiązków chociaż raz na jakiś czas. Może mama nie śmie Cię o to poprosić, ale na pewno byłoby to dla niej ogromną ulgą, gdybyś czasem jej pomogła. Ja np. mam opory przed angażowaniem mojej córki w opiekę nad babcią, ale na szczęście córka - poza współczuciem - okazuje mi też konkretną pomoc.
        • agaja5b Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 10:47
          default napisała:

          > Skoro jej współczujesz to pomóż jej w tej opiece - zastąp ją czasem przy babci,
          > pozwól by się oderwała od tych obowiązków chociaż raz na jakiś czas. Może mama
          > nie śmie Cię o to poprosić, ale na pewno byłoby to dla niej ogromną ulgą, gdyb
          > yś czasem jej pomogła. Ja np. mam opory przed angażowaniem mojej córki w opiekę
          > nad babcią, ale na szczęście córka - poza współczuciem - okazuje mi też konkre
          > tną pomoc.
          To bardzo ważne, oderwać sie nawet na tą godzinę, dwie, angażując do pomocy kogoś np. wnuczk, bo opieka nad zniedołężniałą osoba jest bardzo obciążająca psychicznie. Moja babcia jak opiekowała się swoją leżącą 12 lat matką(też relacja między nimi bardzo napięta, prababcia była na starość i zdziecinniała i złośliwa), prosiła mnie lub kogoś z mojego rodzeństwa, żeby posiedzieć z prababcią bo ona chciała pójść np. do lasu na grzyby, odpocząć, oderwać się, zresetować. Bardzo jej to pomagało, ale i tak po śmierci prababci ze 2 lata dochodziła do równowagi psychicznej. Sama teraz jest coraz starsza, i ma tylko jednego syna (mojego ojca)na szczęście mieszkającego ulicę dalej, i to na moją matkę de facto spadnie pewnie ewentualna opieka nad nią.
    • larrisa Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 11:55
      Nie ma w życiu wyborów które dostarczają samych plusów.
      I tak posiadania rodzeństwa też ma swoje wady.

      Na pocieszenie dodam, że mam rodzeństwo a i tak cała opieka nad ojcem spada na mnie.
      Siostra ma dobrą wymówkę - późno się rozmnożyła więc dzieci małe, podczas gdy moje
      odchowane.
      I nie, nie mam poczucia, że ktoś jeszcze jest za tatę odpowiedzialny, raczej mnie wkurza taka sytuacja.
    • beataj1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 12:15
      Sama mam brata i wiem że moge na niego bezwzględnie liczyć.
      Ale nie zawsze tak jest.
      Kilka lat temu moja babcia miała poważny wylew. Stan ciężki, niepełnosprawność zarówno psychiczna jak i fizyczna. Babcia leżała w szpitalu na około 2 miesięcy. To moja mama była codziennie w w szpitalu i pomagała pielęgniarkom w opiece nad babcią. To moja mama dbała o wszelkie niezbędne formalności i czynności związane z pobytem babci w szpitalu.
      Mama ma siostrę - siostra ograniczyła się do dwóch wizyt. W tym na drugiej wizycie ciotka zrobiła wielką awanturę pielęgniarkom wyzywając je przed całym oddziałem od nierobów i leni które nie potrafią się zająć swoją robotą - pielęgniarki (bardzo miłe i pomocne zresztą) poprosiły ciotkę by przywiozła wilgotne chusteczki bo one lepiej sprawdzały sie niż lignina.

      Po 2 miesiącach babcia umarła. Wszelkie formalności załatwiła moja mama ze mną - ciotka nie zrobiła nic.
      Po wszystkim okazało się że według ciotki - babcia ubrana była do trumny w stare szmaty a my ukradłyśmy oszczędności babci by za nie zrobić wystawną stypę. A za pieniądze z ZUS kupiłyśmy sobie nowe ciuchy.
      Po pogrzebie na drugi dzień ciotka pojechała na cmentarz i wyrzuciła na śmietnik wszystkie wieńce i kwiaty i postawiła jeden znicz. Pamiętam jak mama płakała z bezsilności nad tym pustym pomnikiem (babcia zawsze lubiła by na pomniku było na bogato a my chciałyśmy to uszanować).

      Co ważne ciotka z mamą mieszkają na tej samej ulicy i mama kilkakrotnie próbowała ustalić z ciotką jakikolwiek podział obowiązków w tej sytuacji.
      • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 12:47
        Z Twojej opowieści wychodzi mi obraz osoby, delikatnie mówiąc, zaburzonej.
        • beataj1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 13:11
          To po prostu nieco koszmarne połączenie pewnych cech:
          - przekonania że ten kto głośniej krzyczy ten ma racje.
          - przekonania że wszyscy dookoła chcą ją oszukać i ludzie nic nie robią z dobrego serca
          - przekonania że elegancja i klasa (w jej przekonaniu) jest zawsze najważniejsza i nie ma odstępstw i wyjątków - i wazne jest to co widzą inni - takie działanie na zewnatrz. .

          Ciotka to taki wrzaskliwy buldożer nie szanujący innych - tych którzy nie chcą się z nią wdawać w pyskówki.
          • aqua48 No nie do końca 25.09.12, 13:21
            Też tak myślałam jak musiałam zajmować się umierającą Mamą i byłam sama do podejmowania wszystkich decyzji, a więc cała odpowiedzialność za nie spoczywała tylko na mnie. Ale potem przyszło mi do głowy, że wcale nie byłoby mi lżej gdybym miała rodzeństwo, które wypięłoby się na pomoc, a w zamian jeszcze kwestionowałoby moje decyzje, albo w razie udzielenia tej pomocy oczekiwało jeszcze wdzięczności. Tak, przynajmniej nie wisiałam na nikim emocjonalnie. Zrobiłam wszystko co było w mojej mocy i nie mam sobie nic do zarzucenia, i nikt moich decyzji nie podważał, nie krytykował, ani się nie wtrącał.
            • bi_scotti Re: No nie do końca 25.09.12, 13:43
              Zawsze dobrze gdzie nas nie ma i trawa zawsze zielensza u sasiada wink
              Jako jedynaczka pochowalam oboje rodzicow zapewniajac im przed smiercia opieke "przez Ocean" (zadne nie chcialo umierac "na obcej ziemi"), bog strzegl przed wtracajacym sie jakims rodzenstwem tongue_out
              Widze jak to dziala u roznych rodzin - u jednych dziala niezaleznie od tego czy jedynacy, czy 5 rodzenstwa. U innych nie dziala i juz. I wydaje mi sie, ze czesto bol/zawod gdy nie dziala, gdy nie ma wspolpracy bywa trudniejszy do zniesienia i bardziej dolujacy niz poczucie , ze sie "wszystko ma na swoich jedynackich barkach". Gdy czlowiek wie "od zawsze", ze w ostatecznym momencie moze liczyc wylacznie na siebie, jakos tam sie do tego przygotowuje (mentalnie, emocjonalnie, praktycznie, finansowo, organizacyjnie). Gdy sprawy sa niedomowione a tylko w powietrzu wisi poczucie posiadania rodzenstwa, z ktorym "powinno sie moc dzielic" obowiazki opieki nad starymi rodzicami, przykre niespodzianki i sciagajace w dol szczeke zaskoczenia sa na porzadku dziennym u wielu znanych mi rodzenstw. A potem to juz jest zawsze tylko coraz gorzej - zale, resentment, poczucie niesprawiedliwosci etc. etc. etc. I jesli jeszcze, nie daj boze, po smierci tych rodzicow dochodza przepychanki o spadek to to juz jest kanal na lata. Naprawde nie ma czego zazdroscic, bo wedlug prawa Murphy'ego jasnym jest, ze jesli cos moze pojsc zle to na pewno pojdzie. Life.
    • dziennik-niecodziennik Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 13:51
      jeśli Cie to pocieszy - moim dziadkiem przed jego śmiercią zajmowaliśmy sie tylko my, czyli moja mama (jego córka) i jej rodzina. moja ciotka (jego druga córka) olewała całkowicie. ale nad grobem płakała najgłośniej.
      podobnie olewa babcię, swoją matkę. nawet nie zadzwoni do niej zapytac o zdrowie. nawet w rozmowie z mamą czy ze mna nie zapyta o zdrowie babci.
      ze wszystkimi decyzjami odnosnie dziadków mama jest sama. ciotka nie istnieje.
      wiec jak widac rodzenstwo nic nie gwarantuje.
      nie żałuj.
    • chipsi Posiadanie rodzeństwa jest do doopy 25.09.12, 13:52
      Niby jest was więcej ale i tak zajmujesz się wszystkim sama, do tego masz rodzeństwo na karku i wnerwa że robisz to za nich. Pomagasz rodzicom budować dom a oni dają go młodszej córce. Nie możesz iść na studia bo rodzice pomagają starszemu bratu zrobić wesele. Marzy ci się rodzinna kolacja ale nie robisz bo nie masz majątku na zaproszenie wszystkich z małżonkami i dziećmi. Siostra dzwoni co dzień z tysiącem problemów a ty nie spisz no bo to w końcu rodzina. Nie wrócisz do pracy bo babcia zajmuje się już synem brata. Musisz wyprowadzić się pod most bo dom w którym mieszkasz już nie jest Twój tylko brata.

      P.S. To nie są przykłady z mojego życia wyłącznie, żeby nie było smile
    • kawka74 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 14:56
      Ale ich jest pięcioro - każde po
      > myślało o czymś, każde coś zrobiło, przed podjęciem decyzji się wspólnie naradz
      > ili. Zazdroszczę bardzo.

      Wszystko dobrze pod warunkiem, że są chęci, jest czas i jest kasa, że dzieci poczuwają się do odpowiedzialności w stosunku do rodziców.
      Równie dobrze mogliby zacząć zwalać odpowiedzialność na siebie wzajem, wykłócać się, kto odbierze, kto zawiezie, kto zapłaci, bo nikt przecież nie może - widziałam na własne oczy.
      Równie dobrze mogłoby się okazać, że troje mieszka za oceanem, a dwoje ma tyle obowiązków, że się nie wyrabia.
      Mogłoby się też okazać, że każde ma inną koncepcję postępowania, każde najlepszą i żadne nie chce ustąpić.
      Niestety rodzeństwo nie gwarantuje ani podziału obowiązków, ani przejęcia części odpowiedzialności.
    • julita165 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 15:18
      Oj to wszystko zależy jaki kto jest człowiekiem. Mam w rodzinie ciocie z dwójką braci ale to właściwie tylko ona zajmuje się swoją ciężko schorowaną 90-letnią matką, pomagają jej mąż i dzieci a jej dwóch braci w zasadzie olewa sprawę. Natomiast moja mama jest jedynaczką i miała pod opieką swoich starych i chorych rodziców ale mój tata był w opiekę nie mniej zaangażowany od niej.
    • kika989 Nie gloryfikowałabym tak 25.09.12, 15:19
      bardzo posiadania rodzenstwa i jego wspołodpowiadania za losy rodzicow.

      Fakt, jestem jedynaczka. Mama nie żyje- zmarła nagle, więc tu żadnych decyzji do podejmowania nie było. Bardzo mi wtedy pomogła rodzina- kuzynostwo, ciotki, wujkowie, bardzo... W kazdej kwestii- załatwienia czegokolwiek, opieki nad synem.
      Wrociłam po macierzyńskim do pracy, Mama została z synem - gdy zmarła- nie musiałam sie martwić ani o jeden dzień dokąd nie znalazłam niani.
      Podrzucali obiady, zebym sie nie musiala jeszcze tym zajmowac, no w ogóle stanęli przy mnie wspaniale.

      Moja ciotka ma dwoch braci- obaj wylądowali w USA- to Ona jexdziła do chorych rodzicow, to Ona odwiedzała i ząłatwiała szpitale, to ona jechala pomóc sie umyć, to ona brała ich do siebie. Oni ograniczali się do telefonu raz w m-cu- dzwonili do neij, żeby spytać jak rodzice.

      I takich przypadków znam całe mnóstwo- gdy rodzice wychowali troje., dwoje dzieci- a nastarośc moga liczyc na jedno, pozostali maja wszystko w d..pie.

      Na pewno sa i rodzenstwa wpołgrające, ale nie wszytskie zapenwiam ci. Mozna miec rodzeństwo i byc samotnym jak palec.
    • kamelia04.08.2007 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 15:49
      to nie ma nic do rzeczy.

      jest przykładowo rodzeństwo, brat i siostra. Na kogo spada obowiazek opieki nad chorym rodzicem? Oczywiście, że na siostre, bo przeciez to "córka winna sie opiekowac rodzicami".
      Co jej po tym bracie? Ten powie, że mieszka daleko i nie może. Takie są niestety realia życia kobiet z pokolenia tzw. kanapki. Od dolu trzeba sie opiekowac dziecmi własnych dzieci, a od góry własnymi rodzicami. Od czasu do czasu ktoras z takich kobiet pieprznie tym wszytskim - niestety spotka sie z ostracyzmem społecznym.

      Oczywiscie ty masz przekichane, bo nie dośc, że jedynaczka, to jescze córka. Mozna na tobie psy wieszac, ze jak to córka i chorymi rodzicami sie nie zajmie. na syna - jedynaka tak nie naskakują - dostaje sie jego zonie.
      • bi_scotti Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 15:55
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > jest przykładowo rodzeństwo, brat i siostra. Na kogo spada obowiazek opieki nad
        > chorym rodzicem? Oczywiście, że na siostre, bo przeciez to "córka winna sie op
        > iekowac rodzicami".

        To zalezy od kultury/ethnic background. Mamy znajomego, ktory ma 3 siostry - oczywistym jest, ze obowiazek opieki nad starymi rodzicami spada na niego, bo jest synem (Brytyjczycy hinduskiego pochodzenia) - siostry beda miec swoje obowiazki opieki nad tesciowymi wink Takie same uklady sa w chinskich czy koreanskich domach. Nie ma lekko nigdzie na swiecie tongue_out
        • kamelia04.08.2007 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 15:04
          ale mi nie o to chodziło, ze syn "ma obowiazek opieki", tylko o to kto to fizycznie bedzie wykonywał, tzn. przyjeżdżal, własnymi rekami gotował, jedzenie podawał, kapał, pampersy nie daj boze zmienial, oklepywał, żeby odparzeń nie bylo.
          Syn, czy jednak synowa albo córka?
      • agaja5b Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 11:03
        Moja babcia ma jednego syna(mojego ojca) a ile się dostało mojej matce od teściowej (mojej babci) kiedy była w szczycie sił i zdrowia, kiedy koleżanki i plotki były dla niej ważniejsz. I co? I g..., nie ma teraz koleżanek, nie ma zdrowia, jest za to perspektywa niedołęstwa(babcia ma prawie 80 lat i ledwie chodzi) i do kogo teraz? Wiadomo syn a tak naprawdę synowa. I od jakiegoś czasu babcia nic już ani na przeciw matce nie gada, jak trzeba lekarza załatwić to do mojej matki, przy chorobie swojej matki też mogła liczyć na nas itp, itd. A to nie jedyny przykład który mogłabym przytoczyć.
    • kol.3 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 17:50
      To że jest kilkoro dzieci nie oznacza że dzielą się zgodnie opieką nad rodzicami lub spadkiem. Przeważnie szuka się jednego jelenia do opieki nad niedołężnymi rodzicami a przy spadkach idzie się do sądu wydzierając sobie nawzajem co tylko jest do wydarcia.
      • kropkacom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 19:42
        Tu chodzi o to, ze człowiek nie ma tej wizji przez całe swoje dorosłe życie, że wszystko na mojej głowie będzie. Potem bywa różnie, ale jest na kogo popsioczyć i na kim wymuszać. No niestety...
        • kropkacom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 19:44
          A ze spadkiem to bywa tak, ze czasami człowiek może dziedziczyć długi, a nie Bóg wie co.
        • kubek0802 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 19:59
          > Tu chodzi o to, ze człowiek nie ma tej wizji przez całe swoje dorosłe życie, że
          > wszystko na mojej głowie będzie.

          Ale nie zawsze to jest jakaś straszna wizja, to jest np. w moim przypadku pewna oczywistośc i norma. Byc może większym stresem napawałaby mnie sytuacja niepewności -na mojej głowie czy na innej.
          Obserwując też późniejsze kwestie spadkowe niestety widzę, że prawie zawsze wychodzą jakieś animozje i żale, a tak sprawa prosta.
          • kropkacom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 20:44
            Rodzice to nie tylko spadek. Jeśli chodzi o pieniądze, nawet małe mieszkanie z ludzi zawsze wychodzi najgorsze.
    • guderianka Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 20:23
      Kilka razy siadalam by cos napisac...
      Jestem jedynaczką i fakt ten doprowadzał mnie do rozpaczy już w dziecięctwie. Dopóki byłam mała było fajnie, potem -niekoniecznie. Bardzo brakowało mi rodzeństwa, kogoś "swojego" do kochania, spędzania czasu, bawienia sie, kłócenia, BYCIA po prostu, podskornie jakoś wiedziałam czego mentalnie i emocjonalnie zostałam pozbawiona i to mnie dobijało. Wiele razy "prosilam" rodziców o rodzeństwo, gdy znalazłam przypadkiem książęczkę o niemowlakach i myślałam że mama jst w ciązy-eh.pamietam te emocje do dzisiaj! Ale książeczka była dla cioci.. Z zazdrością obserwowałam relacje między rodzeństwem u moich koleżanek i kolegów, to było dla mnie fascynujące i tak bardzo nieosiągalne....W wieku 16 lat chciałam miec dziecko-nie wiem czy jako substytut rodzeństwa? Na instynkt macierzyński chyba było za wczesnie...Pamietam ból gdy zmarła moja ukochana babcia, tak bardzo bolało...wyszłam z kaplicy i -szum drzew, ciemność, ksiezyć-darłam sie do taty jak bardzo ich kocham i żeby nigdy nie zostawiali mnie samej..Bo po ich smierci zostanę sama,..z nikim nie będe dzielic wspomnien z domu rodzinnego, anegdot, przeżyć, nikt nie będzie rozumiał pewnych sytuacji i decyzji, z nikim nie podzielę bólu po stracie ojca/matki..Śmierc ojca przeżyłam wczesnie..miałam 21 lat. Zostałam sama z mamą i moja corka. Pusty dom. Milczenie. Rosnąca depresja matki, moje własne kłopoty i świadomość że musze sobie poradzić bo..nie mam innego wyjścia, nikt nie pomoze, nie zrozumie...Człowiek kamieniej gdy w pojedynkę przezywa pewne emocje...Gdy własnie zmaga sie z pewnymi decyzjami, gdy nastaje dzien ze rola sie odwraca i zaczyna sie dbac o rodzica jak o dziecko-bo jest chory, bo trzeba leczyć, tłumaczyć..
      .Niedobrze jest być jedynakiem-nie zrobiłam tego swoim dzieciom....W głębi duszy nadal tęsknię do brata/siostry....
      • lola211 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 20:57
        Wszedzie dobrze ,gdzie nas nie ma.Jedynacy tesknia za rodzenstwem,a ci co maja rodzenstwo czesto sa z tego faktu niezadowoleni, sfrustrowani, bo im to tylko przysparza klopotów.
        Jedynacy gloryfikuja fakt posiadania brata czy siostry,stad to przekonanie,. ze byłoby lepiej.
      • nenia1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:07
        Kurcze, nie wiem co ci napisać, ale wydaje mi się że idealizujesz rodzeństwo, jako remedium na uczucia jakich doświadczałaś w rodzinnym domu.

        To co opisujesz to nie tyle brak rodzeństwa, co jakieś zaburzenia w rodzinie.

        Moją bardzo bliską koleżanką przez 4 lata liceum i dłużej była jedynaczka i szczerze mówiąc była to jedna z weselszych osób jaką dane mi było poznać.
        Z pewnością nie marzyła o dziecku w wieku lat 16, zresztą żadna z nas nie marzyła, nigdy też nie wspominała, że czuje się samotna, albo że ma pustkę w domu...
        obecnie sama ma też ma jedną córkę i żadnych dalszych planów na kolejne dzieci, czyli nie uważa modelu 2 + 1 za zły, tylko za optymalny.

        zawsze jak czytam takie historie jak twoje to mam wrażenie, że w głowie ktoś tworzy sobie wyobrażenie "idealnego rodzieństwa", które w magiczny sposób odmieniłoby sytuację w domu.
        Może tak by było, ale ja mam 3 koleżanki "od dzieciństwa", z którymi mam o wiele więcej wspomnień niż z moją 6 lat młodszą siostrą, z którą do dzisiaj mam bardzo luźne kontakty.
        • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:14
          Ja rozumiem Guderiankę - też zawsze marzyłam o rodzeństwie, też odreagowałam tę tęsknotę gromadką własnych dzieci. I teraz mam za swoje, bo przy różnych niepojętych dla mnie konfliktach słyszę: "Ty tego nie rozumiesz, bo ty nie miałaś rodzeństwa" tongue_out
          • guderianka Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:24
            Heheh wink U mnie jeszcze nie ma takich tekstów, na razie cieszą się że mają siebie smile
            Ale kto wie kto wie, najgorsze jest to, ze jak takie słowa padą to....będzie to święta racja smile
          • nenia1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:31
            Ale ja ją też rozumiem. Tyle, że i ty i guderianka faktycznie jedynie wyobrażałyście sobie rodzeństwo, a jeżeli dodatkowo działo się to w chwilach smutku, samotności, doświadczanych trudności to nie ma siły, nieistniejący brat czy siostra urastali do rangi osoby, która rozwiązuje wszystkie smutki i problemy.
            A być może przyczyna samotności, smutku była gdzie indziej, trudno jednak by dziecko/nastolatek potrafił trafnie diagnozować sytuację rodzinną. Marzenia o kimś kto odmienia los nie są niczym dziwnym, u jedynaczki to marzenie o rodzeństwie, a u dziewczyny z rodzeństwem marzenie o księciu na białym koniu, i rodzeństwo i książe odmieniają los samotnika.
            Bo samotnym można być mając rodzeństwo, jak i nie mając.
            • lauren6 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:52
              nenia1 napisała:

              > Bo samotnym można być mając rodzeństwo, jak i nie mając.

              Dokładnie. Sama jestem jedynaczką, ale nie widzę w tym nic złego ani potrzeby chronienia mojego dziecka przed jedynactwem. Jeśli się zdecydujemy kiedyś na kolejne dzieci to na pewno nie z tego względu. W dzieciństwie owszem miałam pewną wyidealizowaną wizję rodzeństwa: chciałam mieć siostrę-przyjaciółkę, z którą będziemy dzielić się wszystkimi smutkami i sekretami. Z czasem jak obserwowałam znajomych doszłam do wniosku, że los mógłby mi zesłać np. brata, z którym żylibyśmy jak pies z kotem i już nie byłoby tak idealnie. Znam różne przykłady rodzeństw: od sióstr-przyjaciółek, do ludzi którzy pozrywali z rodzeństwem wszelkie kontakty i spotykają się jedynie na pogrzebach i w sądzie przy podziale majątku. Nie uważam bym jako jedynaczka trafiła lepiej lub gorzej, po prostu jest inaczej.
              • kika989 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 09:02
                Twez uważam, ze samotnym można byc mając rodzeństwo.

                ja jestem jedynaczką- we wczesnym dzieciństwie (gdzieś ok.7 r oku zycia) bardzo chciałam miec starszego brata - żadne młodsze rodzeństwo, czy starsze, li i jedynie starszy brat. Potem mi przeszło.


                Nigdy z powodu jedynactwa nie cierpiałam, nie bylo mi smutno. Miałam fajną rodzinę, byłam bardzo zżyta z kuzynostwem. Z jednym kuzynem do tej pory jestem- a On na pewno kocha mnie bardziej niz swoją siostre.
                Do mnie chodził ze swymi kłopotami, mi pierwszej mówił o nowych miłosciach, o sukcesach. Ostatnio coś ważnego dzieje się w jego zyciu, cos na co czekał. jeszcze nikt nie wie, a ja juz tak smile Nikt z jego rodzenstwa - miało być.

                Mój syn -poki co jedynak- śmiac mi się chce gdy mu współczują jedynactwa. Przeciez ja byłam jedynaczka i nic w tym złego, nie bolalo mnie to, więc sobie wmowić nie dam smile

                Stracilam juz Mamę- cierpiałam, ale nigdy wtedy nie pomyślalam ze gdybym miala rodzeństwo mój smutek byłby mniejszy. Nie wierzę w to. Nic na tamten czas nie umniejszyłoby mojego cierpienia.

                Poza tym mam masę znajomych, przyjaciól, większośc ma rodzeństwo.
                I większośc z zachwytu nie pieje. To ze znajomymi jeżdża na wakacje, spotykaja sie, nie z rodzenstwem. Na chrzestnych proszą przyjaciol, nie rodzeństwo.

                A i jeszcze mam taka obserwację, ze ta słynna wieź z rodzeństwem momentalnie sie przerywa, gdy jednemu z rodzeństwa powodzi się znacznie lepiej niz drugiemu czy trzeciemu

                Ja bym jeszcez chciala miec dziecko, ale nie po to by moj syn nie był biedny, bo nie jest, tylko JA chcialabym. Po prostu. Moze mi bedzie dane, moze nie.

                trzeba się cieszyć z tego co jest i co sie ma..
            • guderianka Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:57
              Nie, nie rozumiesz.
              Ja sobie nie wyobrażałam rodzeństwa, nie żylam w wyimaginowanym świecie. Po prostu chciałam je mieć. Tak jak mieli moi przyjaciele u ktorych bywalam i znałam sytuacje rodzinne od podszewki, byłam świadkiem kłótni, złośliwości ale też słyszalam między wierszami inne tony. I mylisz się, że myślalam o rodzeństwie w chwilach smutku-często myslałam w chwilach codziennych, na wyjazdach, na wakacjach, podczas zabawy z misiem i lalkami, na podwórku itp. Nie marzyłam o nikim kto by odmienił moj los (o czym Ty w ogole piszesz)-chciałam miec brata albo siostrę, bo wiedziałam że to coś niesamowitego, niepowtarzalnego i fajnego, nie rób prosze psychoanalizy wink
              • echtom Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 22:09
                No właśnie - wokół mnie wszyscy mieli rodzeństwo i uważałam, że to jest po prostu naturalne, jako jedynaczka czułam się jakby... wybrakowana. Poza tym w większości były to rodzeństwa zżyte, niezależnie od konfiguracji płci, więc wzmacniało to moje poczucie, że rodzeństwo to coś fajnego.
                • nenia1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 22:36
                  Może mamy różne doświadczenia, ja miałam bardzo fajne, zgrane paczki i w podstawówce i w LO. Trzymaliśmy się razem, a mało kto z rodzeństwem. Jeden jedyny kumpel z LO, który miał starszego brata czasem ciągnął go na imprezy, a właściwie to my ciągneliśmy do tego brata, bo miał swoją chatę i generalnie fajny był z niego gość.

                  Generalnie większość z nas miała młodsze rodzeństwo i robiło się wiele, by je wymiksować
                  z towarzystwa, bo jak my mieliśmy po 15, 16 lat a rodzeństwo po 8,9, 10 to żadną frajda było z małolatami przebywać smile
              • nenia1 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 22:30
                guderianka napisała:

                > Nie, nie rozumiesz.

                Ależ rozumiem tęsknotę za wyidealizowaną postaciąsmile

                > Ja sobie nie wyobrażałam rodzeństwa,

                No coś jednak musiałaś sobie wyobrażać, skoro odczuwałaś za tym kimś/czymś tęsknotę.

                > I mylisz się, że myślalam o rodzeństwie w ch
                > wilach smutku-często myslałam w chwilach codziennych, na wyjazdach, na wakacjac
                > h, podczas zabawy z misiem i lalkami, na podwórku itp.

                No więc sama widzisz, myślałaś o kimś kogo nie było, czyli wyobrażałaś sobie jakieś sytuacje
                pomiędzy tobą a nieistniejącym rodzeństwem, chyba te częste myślenie nie opierało się jedynie ma mantrze "chce mieć siostrę, chcę mieć brata".

                Nie marzyłam o nikim kto
                > by odmienił moj los (o czym Ty w ogole piszesz)-chciałam miec brata albo siost
                > rę, bo wiedziałam że to coś niesamowitego, niepowtarzalnego i fajnego,

                Czyli chciałabyś mieć kogoś, dzięki któremu twoje życie byłoby nieco inne,
                No bo przecież nie takie same - to mam na myśli pisząc o odmianie losu.

                > nie rób prosze psychoanalizy wink

                To nie psychoanaliza a pewne wnioski na podstawie tego co piszesz. Przeczytaj swój pierwszy post, pełno tam mocnych słów - doświadczasz rozpaczy, wyjesz do rodziców, kamieniejesz w samotności, mieszkasz w pustym domu itd. a do tego marzenia o dziecku w wieku 16 lat.

                No sorry, ale sama byłam dziewczynką, miałam mnóstwo koleżanek, także jedynaczek, z niektórymi przyjaźnie się do dzisiaj i jakoś żadna z nas nie czuła takiej samotności by chcieć mieć dziecko w tym wieku.

                Generalnie mam wrażenie, że to trochę taki mit z tą samotnością jedynaków, choć z pewnością są osoby, które przeżywają tak jak ty, ale przecież są też osoby mocno skonfliktowanie z rodzeństwem i to też nic fajnego.
                • guderianka Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 26.09.12, 09:33
                  Nie była to moja trauma ani ból największy-jednak coś co uwierało, do teraz chciałabym mieć rodzeństwo-mimo że wyrosłam-skoro już tak to nazywasz-z idealizowania i marzeń-niestety nie jest to możliwe.
                  W poście mocne słowa-ja lubię czasami tak się egzaltowac i poetycko pisać- wtedy czytający może /ma szanse poza slowami zobaczyć emocje wink
        • guderianka Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:22
          Uczucia, których doświadczalam w domu były poprawne, dobre-czułam się kochana, dbano o mnie, zaspokajano moje potrzeby. Rodzice byli dobrym małżeństwem, bardzo się kochali. W wieku 16 lat chciałam miec dziecko,- tata prosił bym chociaz maturę napisała więc zostałam wolontariuszką w domu dziecka i zajmowałam się dziećmi niepełnosprawnymi, chciałam też być dziennikarzem (pisałam w kółku dziennikarskim), napisałam na maszynie do pisania książkę (moi rówieśnicy w tym czasie zajmowali sie mniej zaburzonymi sprawami tongue_out), chciałam być żołnierzem wiec należałam do organizacji paramilitarnej i latałam po poligonach w mundurze wojskowym. Byłam duszą towarzystwa, ekstrawertykiem świadomym jednak swych emocji i swoich potrzeb.
      • kawka74 Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:21
        > .Niedobrze jest być jedynakiem

        Ja nie narzekam.
        Ale nigdy nie miałam takich ciągot, o jakich piszesz, i nigdy nie postrzegałam rodzeństwa jako kogoś 'do kochania', raczej do przeszkadzania i hałasowania (dlatego też imprezy w gronie rodzinnym większym, niż dwie osoby, przyprawiają mnie o ból głowy).
    • sueellen Re: Bycie jedynakiem jest do doopy. 25.09.12, 21:04
      Mój M ma trzy siostry. Często się kłócą, czasem o głupoty, ale gdy któremu z rodzeństwa dzieje się coś złego, wszyscy stają za nim murem. Kiedy trzy lata temu Mama M miała operację, zjechały się wszystkie dzieci by czuwac przy niej w szpitalu na zmianę.

      Czasem obecność tylu ludzi (dochodzą przecież partnerzy życiowi rodzeństwa i dzieci) jest uciążliwa, ale gdy przychodzą święta i nagle robi się impreza na kilkanaście osób, wtedy jest tak miło i w takich chwilach naprawdę mu zazdroszczę dużej rodziny.
    • przeciwcialo No co ty... 25.09.12, 21:09
      Ematki jedynaków problem nie będzie dotyczył bo one pozabezpieczaja się po żęby i nawet ten jedynak im potrzebny do niczego nie bedzie.
      A na poważnie, doceniam to że ja i mąż mamy po więcej niż jednej sztuce rodzeństwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja