Mąż kontra siostra

    • titti_pecci_scialoja Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 10:38
      Nie pożyczyłabym, mąż ma rację i pilnuje interesów rodziny.
    • donkaczka Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 10:39
      mleczna, skup sie
      ma jechac 5 osob tak? dziela koszty paliwa na siebie jak rozumiem?
      do przejechania jest 600 kilometrow, przy zalozeniu ze Twoje auto pali 7 litrow a jeep 15 roznica w kosztach to 250 zlotych, czyli 50 na glowe
      no to chyba nie jest na tyle duzo,zeby ryzykowac auto, ktore jest Ci potrzebne do pracy? doloz siostrze 50 do wyjazdu i niech jada jeepem ojca chlopaka, bedzie spokojniejsza i bez wyrzutow sumienia wink
      w sytuacji awaryjnej pozyczylabym bez pytania, weekendowa fanaberia wyjazdowa, gdzie jest mozliowsc pojechania innym autem - sorry, nie
      • viviene12 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 12:56

        > ma jechac 5 osob tak? dziela koszty paliwa na siebie jak rozumiem?
        > do przejechania jest 600 kilometrow, przy zalozeniu ze Twoje auto pali 7 litrow
        > a jeep 15 roznica w kosztach to 250 zlotych, czyli 50 na glowe
        > no to chyba nie jest na tyle duzo,zeby ryzykowac auto, ktore jest Ci potrzebne
        > do pracy? doloz siostrze 50 do wyjazdu

        no i to jest najrozsadniejsza odpowiedz w tym watku

    • damajah Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 10:43
      mąż ma rację. Nie pożyczyłabym auta i to nowego osobie która na co dzień nie jeździ autem a prawko ma krótko i to jak rozumiem bez wielkiej praktyki skoro auta nie ma. Do tego mąż może stracić zniżki więc nie dziwię się że wyraża zdanie. Uważam że Twój mąż ma rację, samochód pożyczyłabym tacie który jeździ od wielu wielu lat ale mojej siostrze która ma prawko od roku, nie ma swojego auta bym nie pożyczyła. Mimo że ona dosyć często jeździ autem ale jednak nie na trasach dalekich a w małym mieście i to nie codziennie.
    • mleczna.z.orzechami A taka sytuacja....? 26.09.12, 10:49
      Jak już rozmawiamy, to opiszę Wam jeszcze jedną sytuację na linii Monika - mój mąż
      (Tomek).

      Pochodzimy wszyscy z południowej strony Warszawy. Rodzice moi i Moniki mieszkają 130 km od Wawy, Tomka - 180 km (50 km dalej). Jak jeździmy do nich w odwiedziny, to sypiamy u rodziców Tomka (mają dom, moi mieszkają w bloku, zawsze mialam pokój z dwiema siostrami - ciasno jest).
      Jak jedziemy w tamte strony, staram się dzwonić do Moniki "a wiesz jedziemy, chcesz to się zabierz z nami". Ok. Monika przyjeżdża do nas, jedziemy, Tomek jakoś to znosi. Luzzzz.
      Ale..Monika mieszka na wschodzie Wawy, my na zachodzie. Około 20 km różnicy w linii prostej - u niej na osiedlu dziury jak ... ;/

      I są problemy z powrotami. Tomek podwozi ją pod sam blok (zawsze jeżdzimy jetą, on prowadzi big_grin), a potem mnie zamęcza, że:
      1. Tam są same dziury, zawieszenie mu się psuje i najchętniej to by podwoził ją tylko do tramwaju, a ona dalej niech jedzie zbiorkomem.
      2. Dlaczego ona jeszcze ani razu nie zapytała czy się dorzucić do paliwa? (nie chce od niej kasy, ale uważa, że zapytać to mogłaby).

      Dodam, że zawozimy ją na osiedle, bo Mloda ma zawsze kupę pakunków od Mamy ("samochodem jedziecie, to łatwiej niż autobusem"). Oczywiście moi rodzice nie biorą w ogóle pod uwagę ewentualności wyrzucenia siostry na przystanku aut/tram. ("No bo skoro już jedziecie do miasta, to chyba ją podwieziecie").

      I znów pytanie: mój mąż egoista w swoich pogladach czy ja naiwna starsza siostra?
      • titti_pecci_scialoja Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 10:56
        Może ja się wypowiem jako jedynaczka i żona męża z 4 rodzeństwa. Ta sama bajka z podwożeniem starszej siostry z "darami" od mamy. Też się nie lubimy ze szwagierką, ale zawsze ją odwoziliśmy w takiej sytuacji. Nie powiem,że byłam bardzo chętna, bo wolałabym być wcześniej w domu, ale naprawdę tak wypada. Nie wypada kobiety zostawiać na przystanku z cięższymi rzeczami. Jak są wertepy, trudno jedzie się wolniej.
        • titti_pecci_scialoja Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:00
          Aha, jeszcze to paliwo i tutaj mąż przesadza. Pieniądz pewnie niewielki, więc nie ma co się tak rozliczać. W końcu to rodzina.
          • kota_marcowa Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 18:07
            > Aha, jeszcze to paliwo i tutaj mąż przesadza. Pieniądz pewnie niewielki, więc n
            > ie ma co się tak rozliczać. W końcu to rodzina.

            Ale kultura i zwykła przyzwoitość nakazuje zapytać się, mąż ma rację. Ale jak widać rodzeństwo przyzwyczajone, że "należy się dzielić" szkoda tylko, że z tego co autorka pisze można wywnioskować, że zawsze kosztem najstarszej siostry.
      • lady-z-gaga Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 10:57
        Ja byłabym za podwożeniem pod dom, ale....

        > 2. Dlaczego ona jeszcze ani razu nie zapytała czy się dorzucić do paliwa? (nie
        > chce od niej kasy, ale uważa, że zapytać to mogłaby).

        Ja tez uważam, że mogłaby smile
        Czy problem nie jest w tym, że Twoja siostra lubi wykorzystywac ludzi, uważa , że jej się należy i nie ma ani odrobiny refleksji nad Waszymi relacjami?. Ty tego możesz nie widziec, bo dla Ciebie ona jest małą siostrzyczką, ktorej trzeba pomagać - ale mąz widzi i pewnie to go wkurza najbardziej. Przyznam, że i mnie by wkurzało smile

        • robitussin Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:04
          > Czy problem nie jest w tym, że Twoja siostra lubi wykorzystywac ludzi, uważa ,
          > że jej się należy i nie ma ani odrobiny refleksji nad Waszymi relacjami?.

          Ja myślę, że jest trochę inaczej. Że to autorka bardzo stara się być nadal opiekuńczą starszą siostrą dla swojej małej siostrzyczki. I że jest to dla Moniki bardzo wygodne. Nie dziwię się, że w takiej sytuacji bez problemu przyszedł jej do głowy pomysł pożyczenia NOWEGO samochodu siostry na wyjazd ze znajomymi.
          • premeda Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:22
            A czy ten samochód jest nowy w sensie nowy z salonu, czy nowy, bo kupiony?
            • robitussin Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:27
              premeda napisała:

              > A czy ten samochód jest nowy w sensie nowy z salonu, czy nowy, bo kupiony?

              To chyba nie jest istotne. Autorka kupiła go raptem miesiąc temu, bo stary się rozpadł. Sądząc po marce i wielkości raczej nie śpią na pieniądzach, więc ten samochód jest po prostu cenny, niezależnie od tego czy nowy fabrycznie czy używany.
              • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:29
                Nie, nie śpimy.
                Też wynajmujemy mieszkanie, też za nie płacimy ;/

                Samochód jest kupiony od kogoś, za 2/3 jego wartości. Na drugi kupiony od ręki nie byłoby nas stać.
              • premeda Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:48
                Pytam bo już kilka stwierdzeń było, że samochód nowiutki i siostra chce nim sobie lans robić wink Ja miałam swój niecałe dwa tygodnie jak zaliczył dachowanie (mój chłop taki zdolny był, siedziałam obok), do tej pory jeżdżę łaciatym i żyję, z kasą też się nam nie przelewa. Rozdzierać szat z powodu samochodu nie zamierzam, rzecz użytkowa i tyle.
      • mysia-mysia Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:01
        jak ona zarabia 1300 zł a 600 wydaje na mieszkanie to się nie dziwię że nie chce się dorzucać do paliwa, pewnie traktuje to wszysto jako rodzinną przysługę, co w sumie jest ok, problem może się zacząć jeśli się przyzwyczai że wszyscy dla niej macie wszystko robić i się rozbestwii; może mąż miał podobną sytuację w swojej rodzinie i boi się powtórki?

        podrzucałabym pod dom, jeśli tylko o to chodzi
      • robitussin Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:01
        > I znów pytanie: mój mąż egoista w swoich pogladach czy ja naiwna starsza siostr
        > a?

        Ile ona ma lat ta Twoja Monika, albo jaka jest różnica wieku między Wami, bo mam wrażenie, że strasznie jej matkujesz i traktujesz nadal jak małą, nieporadną siostrzyczkę.
        Co do tej sytuacji, to trudno cokolwiek napisać, bo nie wiadomo, z jaką częstotliwością odbywają się te wyjazdy, czy Monika musi zawsze jeździć z Wami, czy wracacie w ciągu dnia czy w nocy, czy jej chłopak nie może pod nią podjechać do centrum W-wy itp.
        Raz na jakiś czas korona by mi z głowy nie spadła, gdybym musiała nadrobić 20 km. zwłaszcza, gdyby siostra miała jakieś paczki do dźwigania, ale jeśli to jest - nie wiem - kilka razy w miesiącu, to starałabym się to inaczej załatwić.
        Egoizm wychodzi troszeczkę z Ciebie, bo to Ty bez uzgodnienia z mężem zabierasz siostrę ze sobą. Wiem, że to po drodze, a ona do Was dojeżdża, ale sama widzisz, że potem są problemy z powrotami i odwożeniem jej.
        • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:10
          1. Młoda ma 25 lat.
          2. Różnica - 2 lata.
          3. Częstotliwość wyjazdów ok. 1 raz na m-c. I zawsze odwozimy. Tylko czasem słyszę marudzenie od strony męża. Odwozimy, bo tak trzeba i on o tym wie.
          4. Wracamy w nocy w niedzielę.
          5. Jej chłopak nie ma samochodu, pożycza czasem od ojca. Mieszka z innej strony miasta.
          6. Monika nie zawsze musi jeździć z nami, ale jak jej nie zawiadamiam, że jedziemy to potem od rodziców słyszę "A Moni nie wzięliście? Jak to nie powiedzieliście? Przeciez mogłaby się przy okazji zabrać". Poza tym: trochę głupio jak się w sobotę okazuje, że ona się w piątek tłukła autobusem, a my w nocy jechaliśmy wygodnym autem.

          Jestem w stosunku do niej egoistką - może... Nie potrafię sobie jeszcze w głowie poukładać pewnych rzeczy.. tzn. najfajniej to by było, gdyby tych dwoje się lubiło. I ja bym miała problem z głowy. A tak kombinuję kompromisy między Tomkiem a Moniką. ;/
          • lady-z-gaga Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:19
            Skoro mąż tylko czasem marudzi, to problem nie jest taki wielki...wink
            Jesli on przy każdej okazji wylicza i cierpi, że wydał parę groszy więcej, albo przejechał kawałek dalej, to jest sobkiem, niestety, w dodatku ześwirowanym na punkcie własnego samochodu.
            Chyba, że takie reakcje budzi w nim wyłącznie Twoja siostra, wobec tego sprawa jest prosta - nie lubi jej i juz, nic na to nie poradzisz.
            • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:27
              Tylko moja siostra.

              Wszystkich innych (na czele z moją Mamą, a swoją Teściową) wszędzie i bez gadania wink
              • titti_pecci_scialoja Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:29
                mleczna.z.orzechami napisał(a):

                > Tylko moja siostra.

                To może za dużo trochę tej Twoje siostry w Waszym życiu?
              • lady-z-gaga Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:35
                No to nie masz się czym martwić smile masz normalnego chłopa, ktory jest skazany na kontakty z nielubianą przez siebie osobą, w dodatku musi jej przysługi robic.... tyle jego, że sobie pozrzędzi smile
          • titti_pecci_scialoja Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:19
            > Tylko czasem sły
            > szę marudzenie od strony męża. Odwozimy, bo tak trzeba i on o tym wie.

            Jejku, niech sobie chłop pomarudzi jak mu tak źlewink

            Ważne,że podwozi, bo naprawdę głupio by było.
          • robitussin Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:19
            mleczna.z.orzechami napisał(a):

            > 1. Młoda ma 25 lat.
            > 2. Różnica - 2 lata.

            O rany, a brzmisz, jakby ta różnica wynosiła przynajmniej 10 lat.
            Wyluzuj - ona jest praktycznie w Twoim wieku smile

            > 4. Wracamy w nocy w niedzielę.

            No to już nie ma o czym mówić.
            W takiej sytuacji odwoziłabym bez gadania.

            > 6. Monika nie zawsze musi jeździć z nami, ale jak jej nie zawiadamiam, że jedzi
            > emy to potem od rodziców słyszę "A Moni nie wzięliście? Jak to nie powiedzieliś
            > cie? Przeciez mogłaby się przy okazji zabrać".

            OK. Sądziłam, że jeździcie do rodziny męża, a Monikę "wyrzucacie" po drodze u Twoich rodziców.

            > Jestem w stosunku do niej egoistką - może... Nie potrafię sobie jeszcze w głowi
            > e poukładać pewnych rzeczy.. tzn. najfajniej to by było, gdyby tych dwoje się l
            > ubiło. I ja bym miała problem z głowy. A tak kombinuję kompromisy między Tomkie
            > m a Moniką. ;/

            Może jednak za dużo się nią zajmujesz, za dużo martwisz, troszczysz?
            Może to go wkurza? Taki rodzaj nadal nieprzeciętej pępowiny.
            Jeśli do tego jest jedynakiem, to tego tym bardziej nie rozumie.
            Mimo wszystko, jeśli nie uda się Wam wypracować kompromisów, to skupiłabym się na mężu; siostra jest dorosła, ma swoje życie i sama powinna troszczyć się o siebie.
          • imasumak Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:25
            Uważam, że byłabyś bardzo nie w porządku nie biorąc pod uwagę siostry jadąc do rodziców. Jesteście rodziną, powinniście się wspierać.
            Mężowi korona z głowy nie spadnie, jak raz w miesiącu pojedzie gorszą drogą.
          • premeda Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:31
            A oni się nie lubią z wzajemnoscią, czy tylko twój mąż Moniki nie lubi. I ma jakiś konkretny powód tego nie lubienia?
            • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 15:47
              Nie lubią się oboje.

              Tolerują się. W święta czy jakieś niedziele u rodziców - są dla siebie uprzejmi, czasem nawet mili, ale czuć na kilometr, że to taka oschła uprzejmość.
              Jak jestem z którymś sama, to to jedno "nadaje" na drugie. Oczywiście Tomek rzadziej, bo jesteśmy razem codziennie i mamy ciekawsze tematy do rozmówbig_grin
              • premeda Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 17:03
                Cóż ważne, że ty się z siostrą lubisz. Choć wiem też jakie to wkurzające, kiedy bliskie osoby się nie lubią. Takie sytuacje niestety źle wpływają na więzi rodzinne. bo taka oschła uprzejmość jest trudna do wytrzymania dla reszty rodziny nie zaangażowanej w konflikt.
              • deszcz.ryb Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 17:25
                > Jak jestem z którymś sama, to to jedno "nadaje" na drugie.

                No sory - powiedz siostrze, że to twój mąż i nie życzysz sobie takich tekstów. Mąż jest teraz dla ciebie o wiele bliższą osobą, niż siostra. I to jemu masz być lojalna. A siostra niech sobie nie pozwala.

                Jak ktoś wyżej napisał - za dużo tej siostry w waszym życiu. Wyluzuj, to już dorosła dziewczyna i da sobie radę.

                I nie pożyczaj jej tego samochodu, jest już setka postów o tym, że masz ważne powody, żeby tego nie robić [a do tego mąż jest na nie].
                • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 17:54
                  Nie pożyczam. Między innymi też dlatego, że ona chce go od piątku do poniedziałku, a ja nie jestem sobie w stanie ustawić pracy tak, żeby auto nie było mi potrzebne. ("Przepraszam pani Ewo, dziś nie przyjadę ze stołem rehabilitować Kubusia, bo siostra pojechała moim samochodem na wycieczkę".) I sprawa załatwiona.
                  Ale drobne wyrzuty sumienia jeszcze mam. Czas odciąć pępowinę...
      • imasumak Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 11:17
        Skoro sami proponujecie, że ją weźmiecie ze sobą jadąc do mamy, to trochę głupi ją potem wyrzucać na przystanku z tymi tobołkami.
        Nie lubię takich maruderów, gdyby mój mąż wpierw deklarował, że zawiezie, a potem gderał, to po prostu bym huknęła na niego. I z tą benzyną to też czepialstwo, skoro i tak nie zamierza brać kasy, to niech nie ględzi, że mogłaby się spytać, bo to już jest czepialstwo. Wrrr.
        Natomiast co do pożyczenia auta na weekend, twój mąż ma całkowitą rację.
        • robitussin Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 11:21
          imasumak napisała:

          > Skoro sami proponujecie, że ją weźmiecie

          Nie proponujeCIE. Autorka wątku sama proponuje.
          Może tutaj jest źródło problemu.
          • imasumak Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 11:32
            W sumie to bez różnicy. Jego żona proponuje swojej siostrze. Jak rozumiem dom rodziców jest po drodze, więc trochę byłoby dziwne, gdyby tego nie robiła. Nie widziałabym potrzeby jakiegoś szczególnego uzgadniania tego z mężem w tym przypadku. No ale ja mam normalnego, życiowego faceta, któremu nie przyszłoby do głowy stroić fochy w takich sytuacjach.
            • robitussin Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 11:42
              imasumak napisała:

              > W sumie to bez różnicy. Jego żona proponuje swojej siostrze. Jak rozumiem dom r
              > odziców jest po drodze, więc trochę byłoby dziwne, gdyby tego nie robiła.

              A co w tym dziwnego? Toż to dorosłe kobiety, żyjące oddzielnie, na własnym utrzymaniu.
              Żadna z nich nie ma obowiązku targać drugiej do rodziców czy gdziekolwiek indziej, bo akurat jest mniej czy bardziej po drodze. Jeśli byłby to wspólny, planowany wyjazd np. na święta, to ok, ale każda inna wizyta - gdzie jest powiedziane, że obie muszą akurat wtedy jechać razem?

              > Nie widziałabym potrzeby jakiegoś szczególnego uzgadniania tego z mężem w tym przypa
              > dku.

              No i potem się dziwicie, że mężowie są wku...eni na Wasze siostry wink
              Mnie by chyba coś strzeliło, gdyby mój chłop, bez ustalenia ze mną, czynił jakieś plany odnośnie swojego rodzeństwa, w które to plany ja byłabym siłą rzeczy angażowana.
              To nie jest problem zabrać siostrę ze sobą (chociaż może mąż akurat ma ochotę na podróż tylko z żoną - nie ma takiego prawa?), ale problem pojawia się przy powrocie, gdy trzeba nadrobić 20 km i czas. To jest takie trochę załatwianie swoich spraw, cudzym kosztem.

              > No ale ja mam normalnego, życiowego faceta, któremu nie przyszłoby do głow
              > y stroić fochy w takich sytuacjach.

              Nawet jeśli go stawiasz przed faktem dokonanym, choć on np. miał inne plany?
              • mleczna.z.orzechami Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 15:49
                Tak, to jest jego główny argument: "Ja chcę pobyć tylko z Tobą, bo wtedy możemy gadać o wszystkim, a nie unikać tematów, o których nie musi wiedzieć cała Twoja Rodzina."
                • robitussin Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 16:02
                  mleczna.z.orzechami napisał(a):

                  > Tak, to jest jego główny argument: "Ja chcę pobyć tylko z Tobą, bo wtedy możemy
                  > gadać o wszystkim, a nie unikać tematów, o których nie musi wiedzieć cała Twoj
                  > a Rodzina."

                  I naprawdę wcale mu się nie dziwię smile
                  Mój facet też dostaje piany na pysku, jak słyszy dźwięk telefonu, sygnalizujący, że dzwoni moja mama. "Wczoraj przez 2 godziny się nie nagadałyście??" I chociaż mnie wkurza tym tekstem, to ... rozumiem go.
                • soha2 Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 16:36
                  dobre big_grin
                  rozumiem, że tylko wtedy możecie być razem? suspicious
                  zaczyna z twojego męża wychodzić zazdrość o siostrę choć ofkors wyszłaby zazdrośc o każdego kto akurat pretendowałby o jego i tylko jego "podwórko"
              • soha2 Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 16:34
                ojtam, przesta smile
                mieszkają w w-wie i chyba trochę dziwnie wyglądałoby gdyby jedna jechała samochodem a druga autobusem
                tym bardziej, ze rodzice zapytują jak nie ma Moniki czemu nie została wzięta
                • kota_marcowa Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 27.09.12, 18:23
                  > tym bardziej, ze rodzice zapytują jak nie ma Moniki czemu nie została wzięta

                  A to jest akurat bardzo nie w porządku.

                  Powodów może być 100. To jest wymuszanie czegoś na autorce i siłą rzeczy na jej mężu, nieliczenie się z tym, że mogą mieć inne plany i dodatkowo wpędzanie mleczną w ogromne poczucie winy, co sprawia, ze jest na każde skinienie palca siostry i daje się wykorzystywać, co mąż widzi i o co się wkurza.
          • soha2 Re: Z tym podwożeniem to mąż nie ma racji 26.09.12, 16:33
            ajtam
            trudno, żeby mąż proponował szwagierce, ze ją do teściów może podwieźć bo akurat tam z żoną czyli siostrą szwagierki jedzie tongue_out
            a tekst o zostawieniu siostry w środku nocy na przystanku tramwajowym z dużą ilością pakunków to już zwykłe buractwo, skoro akurat innych bez gadania podwozi
            no ale przeca jedynak, wszystko musi się kręcić wokół niego a tu jakiś pretendent do jego uczuć się w kółko pojawia
            no, pretendentka
            sory jeśli uraziłam ale u mnie takie zachowanie nie przeszłoby
            a samochód pamiętam pożyczałyśmy sobie bez mrugnięcia okiem
      • teliszon Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:23
        Powinna chociaz zapytac,nie powinniscie pieniedzy brac.
        I to jest pomoc,ktora trzeba swiadczyc bliskim.
        Jezeli ma ciezki bagaz,jak najbardziej podrzucic pod blok,moze nie pasowac,ale tak po prostu jest "po ludzku".
        Nawet znajomych sie powinno podwiezc,a nie tylko rodzine.Jesli jest to zalozmy plecak-10kg,a dziewczyna zdrowa i tramwajem podjedzie blisko mieszkania ,to chyba jest to na miare jej mozliwosci?
        Na obozy i wycieczki nie jezdzila,plecak ktos za nia nosil?
        Fakt,ze jest roznica w komforcie dzwigania miedzy torba a plecakiem o podobnej wadze.

        • teliszon Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 11:34
          Nie doczytalam,jesli wracacie noca,to nie ma innej opcji jak odwiezc i jeszcze poczekac ,az do bloku wejdzie.
      • donkaczka Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 13:11
        daj mezowi pomarudzic, nie musi byc zachwycony podwozeniem, ale podwozi, a ze pokweczy czasami - niezbyt ladnie, ale mozna to zrozumiec w sumie
        ja jestem zawsze chetna do podwozenia ludzi, bo wczuwam sie w ich ewentulany dyskomfort poruszania sie komunikacja, ale nie zawsze mnie to uszczesliwia - ot, dobry uczynek nie zawsze musi nam sprawiac przyjemnosc, co nie umniejsza jego wartosci
      • asia_i_p Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 15:46
        O ile lęk o podniesienie składek, na które po podwyżce może być go zwyczajnie nie stać, rozumiem całkowicie, o tyle marudzenie o to, że odwożenie oznacza obciążenie zawieszenia i odwożony ma się dorzucić do paliwa, jest dla mnie niepojęte. Szwagier odwoził mnie nieraz z Wrocławia do Trzebnicy, choć nie było to po drodze nijak. Mój mąż z kolei jeśli było trzeba jeździł po moją siostrę lub odwoził moją siostrę, bo to jest moja siostra, którą on kocha przynajmniej tak, jak własnego rodzonego brata. Ja nie do końca w ogóle czuję układ, w którym zdecydowanie nie lubię kogoś, kto mojej kochanej osobie jest bardzo bliski - rozumiem, że może nie "iskrzyć" na początku, ale świadomego podtrzymywania antypatii w takim układzie nie czuję.
      • soha2 Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 16:27
        powiem szczerze, ze gdyby mój szwagier w stosunku do mnie albo mąż w stosunku do siostry walnął tekst o dokładaniu się do paliwa, to każda z nas miałaby ubaw po pachy
        no ale mimo, że każda z nas założyła nową rodzinę, to jednak nie przestałyśmy być siostrami
        no ale u nas są inne układy
        • jamesonwhiskey Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 17:28
          > o siostry walnął tekst o dokładaniu się do paliwa, to każda z nas miałaby ubaw
          > po pachy

          hihi ale ty jestes zabawna, pewnie smiala bys sie jeszcze glosniej gdybys byla ta wysysajaca
          chyba nie pojmujesz ze z mezem a nie z siostra tworzysz zwiazek
          • soha2 Re: A taka sytuacja....? 26.09.12, 18:51
            jednocześnie moja siostra nie przestała być moją siostrą wyobraź sobie
            ale niektórzy po prostu mają problem z tym, że można mieć i dobre kontakty nadal z rodziną i niezły związek z facetem
        • arwena_11 Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 08:27
          No dobrze, ale to ok 50 km więcej do przejechania. Dla osoby zmęczonej już kilkoma godzinami jazdy, to może być dużo. Zwłaszcza, ze trzeba uważać na dziury po ciemku.
          Ja rozumiem tego męża bardzo dobrze. NIkt go nie pyta o zdanie, tylko dostaje informacje, że Monika jedzie z nami.
          A rodzicom może powiedz czasami, że to był spontaniczny wyjazd, zdecydowaliśmy się nagle, nie było kiedy zawiadomić. A wracając od jego rodziców, możecie powiedzieć, że jedziecie inną drogą, albo nie wiecie kiedy dokładnie. Zawsze da się znaleźć wymówke. Ja nie mam rodzeństwa, ale maż ma brata, którego toleruję ( nie lubię go ). Brat męża ma pannę, której nie toleruje. Oczywiscie jak jesteśmy u teściów razem, to kultura wymaga zachowania odpowiedniego. Ale juz sobie nie wyobrażam przyjmowania jej u mnie w domu, nie mówiąc o jeździe samochodem, kilka godzin. Koszmar, bo nie mam o czym z nią rozmawiać. Żyjemy w dwóch różnych światach.
          • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 09:03
            Tak, to jest 50 km więcej do przejechania. I dlatego ja też go rozumiem, ale... nie zostawię Młodej w środku nocy (okey, ok. 20.00) na przystanku, bo mi po prostu głupio.
            Ale tak naprawdę to ja pod wpływem Tomka mam inne wątpliwości: on mi tłumaczy, że czuje się jak taksówka. Że Monika nawet nie zaproponuje kasy (nie za podwózkę.. raczej na zasadzie "wozicie mnie od kilku lat co miesiąc do rodziców, to może choć raz dorzucę się do paliwa. W końcu to 260 km. Przecież ja mogę wziąć do ** (miejscowości, w której mieszkają rodzice Tomka) X, Y i Z (znajomi). Oni się zawsze dorzucają."). Pewnie by nie wziął, ale chodzi o zasady.
            I bardziej się zastanawiam czy to, co on mówi jest głupie czy po prostu ma facet rację? (mi by do głowy nie przyszło mówić Monice o pieniądzach, żądać od niej pieniędzy, ale z drugiej strony - też nie zarabiamy Bóg jeden wie ile i mogłaby czasem pomyśleć o głupim "a może?"). Ja mam wrażenie, że to jest podejście strasznie materialistyczne.
            • deszcz.ryb Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:05
              > Tak, to jest 50 km więcej do przejechania. I dlatego ja też go rozumiem, ale...
              > nie zostawię Młodej w środku nocy (okey, ok. 20.00) na przystanku, bo mi po pr
              > ostu głupio.

              Wiesz co? Ty się puknij w głowę, ale tak porządnie. 20 to niby środek nocy? W środku miasta? Przecież tam ludzie chodzą, autobusy jeżdżą, przecież ona jest DOROSŁA! Ja jak byłam studentką, to jeździłam po nocy [i to była PRAWDZIWA noc, a nie 20 wieczorem] - pociągami, autobusami, z 20-kilogramową torbą i dałam radę. Robisz z siostry mimozę. Nie dzwię się, że męża trafia szlag. Mnie też by trafił.

              > Ale tak naprawdę to ja pod wpływem Tomka mam inne wątpliwości: on mi tłumaczy,
              > że czuje się jak taksówka. Że Monika nawet nie zaproponuje kasy (nie za podwózk
              > ę.. raczej na zasadzie "wozicie mnie od kilku lat co miesiąc do rodziców, to mo
              > że choć raz dorzucę się do paliwa. W końcu to 260 km. Przecież ja mogę wziąć do
              > ** (miejscowości, w której mieszkają rodzice Tomka) X, Y i Z (znajomi). Oni si
              > ę zawsze dorzucają."). Pewnie by nie wziął, ale chodzi o zasady

              Mąż ma rację - zaproponuj siostrze, że będzie się dorzucała do paliwa.
              • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:11
                No właśnie się pukam. Od wczoraj. Cały czas.
                I przedstawiam Wam kolejne moje argumenty, żeby pukać się jeszcze mocniej smile
                Bo chyba coś ze mną nie tak.tongue_out

                Co nie zmienia faktu, że gdybyśmy ją na przystanku wyrzucili (ona od swojego przystanku pod blok ma jeszcze ok 1,5 km na piechotę), to chyba by mnie rodzice zjedli ;/

                Ale pukam się, pukam!smile
                • robitussin Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:28
                  > Co nie zmienia faktu, że gdybyśmy ją na przystanku wyrzucili (ona od swojego pr
                  > zystanku pod blok ma jeszcze ok 1,5 km na piechotę)

                  Naprawdę w Warszawie są takie odległości osiedli mieszkaniowych od przystanków??

                  >, to chyba by mnie rodzice zjedli ;/

                  No i kolejna odsłona. Z rodzicami też chyba pępowina nie do końca odcięta, hę? wink
                  Jak ja bym się miała moim tłumaczyć, dlaczego siostry nie odwiozłam, albo ona mnie, to chyba byśmy i ona i ja z krzesła ze śmiechu spadły. To są nasze międzysiostrzane relacje i moja matka się do tego w ogóle przestała wtrącać, odkąd dorosłyśmy i wyprowadziłyśmy się z domu.
                • kota_marcowa Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 18:29
                  to chyba by mnie rodzice z
                  > jedli ;/
                  >

                  I krótka piłka, rodzice stosują szantaż emocjonalny, a ty spełniasz zachcianki siostry. Mąż nie jest ani ślepy, ani głuchy i się wkurza. Bardzo słusznie zresztą, bo to bardzo nie w porządku.
            • robitussin Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:24
              > I bardziej się zastanawiam czy to, co on mówi jest głupie czy po prostu ma face
              > t rację? (

              Nie jest głupie. Ma dużo racji.
            • baszysta Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 11:58
              > Tak, to jest 50 km więcej do przejechania. I dlatego ja też go rozumiem, ale...
              > nie zostawię Młodej w środku nocy (okey, ok. 20.00) na przystanku, bo mi po pr
              > ostu głupio.
              > Ale tak naprawdę to ja pod wpływem Tomka mam inne wątpliwości: on mi tłumaczy,
              > że czuje się jak taksówka. Że Monika nawet nie zaproponuje kasy (nie za podwózk
              > ę.. raczej na zasadzie "wozicie mnie od kilku lat co miesiąc do rodziców, to mo
              > że choć raz dorzucę się do paliwa. W końcu to 260 km. Przecież ja mogę wziąć do
              > ** (miejscowości, w której mieszkają rodzice Tomka) X, Y i Z (znajomi). Oni si
              > ę zawsze dorzucają."). Pewnie by nie wziął, ale chodzi o zasady.
              > I bardziej się zastanawiam czy to, co on mówi jest głupie czy po prostu ma face
              > t rację? (mi by do głowy nie przyszło mówić Monice o pieniądzach, żądać od niej
              > pieniędzy, ale z drugiej strony - też nie zarabiamy Bóg jeden wie ile i mogłab
              > y czasem pomyśleć o głupim "a może?"). Ja mam wrażenie, że to jest podejście st
              > rasznie materialistyczne.

              witamy w realnym swiecie

              wychowalas sobie pasozyta, zadowolona z tego, ze jestes komus "poczebna"

              zdajesz sobie wogole sprawe z tego co robisz i jak bardzo twoj Tomek poswieca sie i znosi twoj ubogi umysl
              dumna ty z siebie jestes? "o jaaa co mamusia powie jak siostruni nie przywiozlam ojaaa zla siostrzyczkaaa"

              Zapewnie rodzice wychowali cie tak, ze "odmowa, niedostosowanie sie, niespelnienie prosby" rownoznaczne jest z przypięciem tobie łatki "TEJ ZLEJ".

              Piszesz ten post na forum, pytajac sie czy jestes egoistka, nie rozumesz wlasnego meza, poniewaz nawet nie mozesz wyobrazic w swoim umysle sytuacji w ktorej odmawiasz komus z rodziny.

              Teraz cierpisz i jestes zdezorientowana ale,- zaprawde zaufaj bardziej swojemu mezowi.

          • premeda Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 09:37
            > Ja nie mam rodzeństwa, ale maż ma brata, którego toleruję ( n
            > ie lubię go ). Brat męża ma pannę, której nie toleruje. Oczywiscie jak jesteśmy
            > u teściów razem, to kultura wymaga zachowania odpowiedniego. Ale juz sobie nie
            > wyobrażam przyjmowania jej u mnie w domu, nie mówiąc o jeździe samochodem, kil
            > ka godzin. Koszmar, bo nie mam o czym z nią rozmawiać. Żyjemy w dwóch różnych ś
            > wiatach.
            I tak się rozwalają całkiem udane układy w rodzeństwie. U mnie jest to samo, moja bratowa nie może patrzeć na mojego M, a przy okazji oberwałam ja i brat.

            Co do tego zmęczenia, to oni nie robią jakiejś szczególnie długiej trasy, no chyba że z tego męża średni kierowca.
            • imasumak Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:15
              premeda napisała:

              Co do tego zmęczenia, to oni nie robią jakiejś szczególnie długiej trasy, no chyba że z tego męża średni kierowca.

              To raz, a dwa że Mleczna też jest kierowcą, więc dlaczego nie zmieni męża skoro jest zmęczony?
              • mleczna.z.orzechami Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:22
                nie, to że jest zmęczony. Ale zakladając średnią jazdy 60km/h, to jest godzina dlużej podrózy. Więc chłop narzekatongue_out
                • imasumak Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:31
                  Wiesz co? Na Twoim miejscu oboje bym ustawiła do pionu, powiedziałabym że nie życzę sobie wysłuchiwania od jednego na drugiego.
                • premeda Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:47
                  Jaka średnia 60km/h, skoro piszesz, że rodzice mieszkają za Warszawą.
                  • kota_marcowa Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 18:35
                    Domyślam się, że jej chodzi o te dodatkowe 50km w mieście, a w Wawie w korkach raczej nie poszalejesz.
                    • claudel6 Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 23:58
                      50 km??? warszawa ze wschodu na zachód ma góra 30 km - z oddalonych najbardziej punktów. chyba że mówimy o jakichs pipidówkach pod Warszawą.
                      • arwena_11 Re: A taka sytuacja....? 28.09.12, 08:44
                        50 w dwie strony. Ja robię tyle z Ursynowa do znajomych mieszkających na Białołęce.
            • arwena_11 Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 17:46
              Wiesz tu nie ma relacji takich jak w typowych rodzeństwach. Młody jest ok 10 lat młodszy od nas. Bliższe mam relacje z moim ciotecznym rodzeństwem ( 1 rok róznicy wieku, wspólne tematy, dzieci się razem bawią ).
          • robitussin Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 10:23
            > A rodzicom może powiedz czasami, że to był spontaniczny wyjazd, zdecydowaliśmy
            > się nagle, nie było kiedy zawiadomić.

            Ale w ogóle co to kuźwa jest, że dorosła kobieta ma się tłumaczyć swojej matce, dlaczego nie zabrała swojej siostry, również dorosłej kobiety? No ludzie!
      • claudel6 Re: A taka sytuacja....? 27.09.12, 23:40
        nie, no to jest INNA sytuacja. nie wyobrażam sobie nie podwieźć siostry w ramach jednego miasta (tak, wiem, ze to jest warszawa). i oczekiwać od mlodszej siostry dołozenia się do paliwa na trasie, która i tak robicie?? no to jest lekko chore.
    • lelija05 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 10:50
      Skoro jadą cztery osoby, to może jazda jeepem aż taka droga nie będzie? No i komfort jazdy chyba lepszy niż małym fordem smile
      Rozumiem obawy męża, siostra może prowadzić bardzo dobrze, ale kiepskich kierowców nie brakuje.
    • jowita771 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:07
      Nie pożyczyłabym, skoro siostra ma problem z jazdą samochodem, który dużo pali, to jak zapłaci za ewentualna szkodę?
      • zajola Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:15
        Pożyczyłabym.
        A sprawa czy na Mazury czy na róg do sklepu nie ma znaczenia. Coś się może stać nawet cofając pod domem. Jaki i nie stać się nic.
        Tutaj to tylko kwestia czy chcesz jej użyczyć czy nie.
    • joanna35 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:09
      (inna bajka, że gdyby rzeczywiście go po drodze rozbiła -
      > w co wątpię - to ja nie mam pracy aż do końca naprawy - autobusem do pacjentów
      > nie dojadę razem z przyrządami).
      >
      Ja skupiłabym się na Twoim powyższym przemyśleniu. A co będzie jak stracisz nie tylko kasę, ale także pacjentów?
    • panpaniscus Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:19
      Oczywiście, że bym pożyczyła. Z dokładnym wyjaśnieniem, kto w razie czego pokrywa koszty stłuczki/naprawy, w jakim stanie ma być zwrócony. Jak ci głupio to możesz powiedzieć, że mąż tego żąda i ogólnie o jego wątpliwościach. Możesz to zrobić tak, żeby siostra czuła, że to wyjątkowa sytuacja i się nie przyzwyczajała.
      Strasznie nieużyte jesteście, to przecież TYLKO samochód, którego właścicielka przez weekend nie potrzebuje.
      • robitussin Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:24
        > Strasznie nieużyte jesteście, to przecież TYLKO samochód,

        A siostra jedzie TYLKO na wypad ze znajomymi.
        Może my jesteśmy nieużyte. Ty natomiast najwyraźniej albo masz gotówkę w sporym nadmiarze albo masz problemy z odróżnieniem priorytetów.
        • soha2 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 16:43
          no ale co z tego?
          nie przesadzaj, nawet jakby jechała na tydzień, to ustawiłabym tak swoją pracę, zeby poradzić sobie bez samochodu
          to siostra, nei wróg, nie sąsiadka, nie znajoma - siostra
          dziś autorka jej pomaga, jutro siostra pomoże autorce
          za 5 lat może mleczna z mężem nie będą mieli samochodów, siostra tak i wtedy może mleczna napisze, że chciałaby kilka dni spędzić nad morzem czy w górach a mąż albo partenr siostry coś za bardzo nie zgadza się aby pożyczyc samochód - wtedy okazałoby się ze ten partner siostry to nieuzyty kawał nie powiem czego tongue_out
          rodzina to rodzina...jakies te czasy ostatnio nie za dobre - kto ma nam pomoc jak nie rodzina smile
          i jak ktos wyzej napisał - niech mleczna powie wprost - Monika, pożyczę ale zakładam, ze jak cos sie stanie to cała wasza grupa złozy się na naprawę/wymianę części bądź co tam jeszcze się zepsuje - wszystko będzie jasne
      • ewcia1980 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 12:01
        > Oczywiście, że bym pożyczyła. Z dokładnym wyjaśnieniem, kto w razie czego pokry
        > wa koszty stłuczki/naprawy, w jakim stanie ma być zwrócony.

        No jakież to proste!
        Tylko jak wyegzekwować koszty ewentualnej naprawy samochodu od siostry która zarabia 1300 zł z czego 600 wydaje na mieszkanie???


        > Strasznie nieużyte jesteście, to przecież TYLKO samochód, którego właścicielka
        > przez weekend nie potrzebuje.

        TYLKO to jest pożyczenie książki czy ubrania siostrze na imprezę.

        A samochód to owszem - TYLKO rzecz nabyta.
        Ale kosztowna!
    • zolla78 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:38
      A czemu oni się nie lubią?
      Nie pożyczyłabym w tej sytuacji.
      I mówię to jako osoba, która miała w zwyczaju pożyczać swój samochód i siostrze (sama proponowałam, jak jej był zepsuty, ale mogła się obyć i bez, po prostu chciałam jej ułatwić życie) i kuzynce i rodzicom. Ale pożyczałam swój, ja bym poniosła konsekwencje gdyby coś się stało i miałam przekonanie, że staną i są w stanie stanąć na głowie, by w razie czego zrekompensować mi wszystkie straty gdyby coś się stało. I było to w tym czasie nasze 3 auto, czyli można powiedzieć zbędne.
      Ale przyznam też, że mimo też zwyczaju dzielenia się w rodzinie, u mnie nikt nie wyskoczyłby z takim zapytaniem. Gdyby wyskoczył, nie byłoby to dobrze przyjęte. To już trochę nadużycie. Może mógłby pojawić się temat zamiany (bo potrzebny większy, czy był czas gdyż na dłuższe trasy zamieniałam się z mamą na samochody, bo jej rzeczywiście mniej palił i był bezpieczniejszy), ale pożyczenia tak by ktoś nie miał - nikt by nie prosił o coś takiego nawet. Mimo jak mówię, bardzo luźnego podejścia do dzielenia się i pożyczania.
      • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 15:29
        A ja wiem czemu oni się nie lubią?
        Tzn. wiem, ale nie rozumiem. Do pewnego czasu było OK, Monika była świadkiem na naszym ślubie.
        Potem ona zaczęła mi docinać, że on mnie odcina od ludzi, że jest aspołeczny itd. (on do tej pory nie wie, że ona tak mówiła). Nikogo nie usprawiedliwiając: zamieszkaliśmy razem, ja zaczęłam więcej pracować - rzeczywiście mniej spotykaliśmy się z ludźmi, woleliśmy siebie - ot dwie zakochane istoty. Ona do nas przychodziła od czasu do czasu i... czuć było w powietrzu, że go nie lubi. Mimo że była uprzejma i miła, no czuć było. On głupi nie jest - wyczuł. A jak wyczuł to zaczął nie lubić jej.
        Dla mnie to dziecinne, a oni się w to bawią.
        • lady-z-gaga Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:09
          Po przeczytaniu całego wątku skłaniam się do jednej z wczesniejszych opinii - za dużo tej siostry w Waszym życiu. Masz jeszcze inne rodzeństwo, ale - jak widac - to ona jest najbliżej i musi (?) być ciągle obecna, z nią musicie obowiązkowo jeździć do rodziców i -jakby tego było mało - ona obrabia dupę mężowi pod jego nieobecność :

          Jak jestem z którymś sama, to to jedno "nadaje" na drugie. Oczywiście Tomek rzadziej, bo jesteśmy razem codziennie i mamy ciekawsze tematy do rozmów

          Az taki zły ten mąż, że pozwalasz na to, aby osoba, ktora go nie nigdy nie lubiła, sączyła Ci w ucho swoją niechęć? co tego, że to siostra? to że tego słuchasz, to jest TWOJ brak szacunku i lojalności wobec męża, ale w całym wątku widac, że te czucia rezerwujesz dla swojej rodziny, ktora nadal jest ci bliższa, niz on. Jesteś niedawno po ślubie i nie zdążyłas się odpępowić, czy juz zawsze tak będzie?
          • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:51
            Ech, o niej mowa, bo pozostałe dwie siostry studiują w Lublinie, a brat ma 13 lat i mieszka z rodzicami smile

            Natomiast nie mam braku szacunku dla męża. Może źle ujęłam to wcześniej. Po prostu: Młoda "nadaje", a ja jej przerywam, żeby przestała. I przestaje. Kiedyś próbowałam ją "nawracać", ale po pewnym czasie stwierdziłam, że to bez sensu.
            • lady-z-gaga Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 18:22
              W takim razie "Młodej" ktos powinien powiedziec, że pora dorosnąć, bo zachowuje się jak rozpuszczona gowniara.smile
              Bez skrupułow sadza tyłek do samochodu szwagra, bez skrupułow pozwala się wozić za darmo - w końcu pieniądze są wspólne, więc Twoj mąz ponosi te koszty do spółki z Tobą - i bez skrupułów obrabia tyłek komus, kto jej oddaje przysługę.
              • soha2 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 18:53
                taaatongue_out rozumiem, że tylko mąż ma prawo do obrabiania tyłka szwagierce
                i że autorka tak samo ucina to obrabianie jak ucina monolog siostry tongue_out
                • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 09:08
                  A gdzieś powiedziałam, że nie urywam?
                  Urywam.
                  Słucham tylko konkretnych argumentów dlaczego nie....
                  I wbrew wszystkiemu umówmy się: nie lubią się, ale jak Monika zadzwoniła do mnie w środku nocy, że ma kleszcza w brzuchu i nie ma pomysłu, co z nim zrobić, to Tomek pierwszy stwierdził, że po nią jedzie i to on jeździł z nią po trzech szpitalach. I to on w trzecim w końcu się wqrzył i zażądał od pielęgniarki oświadczenia na piśmie, że kleszcza nie usunie, bo "nie ma potrzebnych przyrządów." Więc nie jest aż taki tragiczny.
                  • robitussin OT - kleszcz 27.09.12, 10:35
                    > Tomek pierwszy stwierdził, że po nią jedzie i to on jeździł z nią po trzech sz
                    > pitalach. I to on w trzecim w końcu się wqrzył i zażądał od pielęgniarki oświad
                    > czenia na piśmie, że kleszcza nie usunie, bo "nie ma potrzebnych przyrządów."

                    Naprawdę w trzech szpitalach nie potrafili poradzić sobie z kleszczem??
                    To cholerstwo usuwa się jednym wykręceniem.
                    Bez konieczności użycia jakichkolwiek przyrządów.
                    • kota_marcowa Re: OT - kleszcz 27.09.12, 18:55
                      > Naprawdę w trzech szpitalach nie potrafili poradzić sobie z kleszczem??

                      Procedury kochana, procedurytongue_out I odwieczny problem, kto za to zapłaci, bo NFZ nie wszystko kontraktuje. Witamy w absurdalnej, szpitalnej rzeczywistościtongue_out
                      • jowita771 Re: OT - kleszcz 27.09.12, 23:47
                        Też nie wiedziałam, że to taki problem, ja poszłam do przychodni, powiedziałam pielęgniarce, że córka chyba ma kleszcza, pielęgniarka spojrzała, powiedziała, że faktycznie kleszcz, "zaraz wyciągnę" i zabrała się do roboty. Kleszcza położyła sobie na jakiejś tacce i liczyła mu odnóża.
              • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 09:10
                O! i to jest najlepsze podsumowanie chyba...
                Denerwuje go to, że ona myśli, ze jej się "należy" ta podwózka, bo jesteśmy rodziną. A to chyba nie do końca tak..
                • miedzymorze Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 10:04
                  Podzielam zdanie twojego męża, że siostra powinna się poczuwać do udziału w kosztach wycieczki do rodziców, tym bardziej że jest podwożona pod dom. A wy możecie decydować, czy te pieniądze od niej wziąć, czy nie. Z Twoich postów wynika tez, że wsparcie rodzinne jest, że tak powiem 'jednokierunkowe' - czy siostra cokolwiek dla ciebie/was robi ?

                  Mąż prezentuje podejście zdroworozsądkowe - pomaga kiedy faktycznie trzeba (kleszcz) i nie wyrywa się, kiedy temat nie jest podbramkowy - pożyczenie auta na wycieczkę ze znajomymi. BTW, siostra mogła zaproponować znajomym - ja załatwiam furę, wy zrzucacie się na paliwo.

                  pozdr,
                  mi
                  • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 10:09
                    Paliwa to byśmy im na pewno nie sponsorowali na te Mazury smile
          • soha2 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 18:49
            a lojalność dla rodziny?
            i nie wiedziałam, że kontakt z siostrą, spotykanie się z nią, to jest nieodpępowienie
            nie wiedziałam, że wychodząc za mąż trzeba zerwać wszystkie kontakty z rodziną i tylko i li i jedynie mąż
            • deszcz.ryb Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 19:21
              > a lojalność dla rodziny?

              W tej chwili "większą" rodziną dla autorki wątku jest mąż. To z nim ma wspólne finanse, to z nim mieszka i razem planują przyszłość [także finansową].

              > i nie wiedziałam, że kontakt z siostrą, spotykanie się z nią, to jest nieodpępo
              > wienie

              Zależy przecież jaki kontakt - tutaj siostry spotykają się bardzo często, dodatkowo młodsza wyszła z głupią prośbą w stosunku do starszej [a starsza nie wiedziała, jak odmówić!]. Ten wypadek to akurat nieodpępowienie. Żona powinna być lojalna w stosunku do męża, tym bardziej, że ten konkretny mąż całkiem do rzeczy jest - wozi tę siostrę, choć jej nie lubi [co innego, jakby mąż okazał się kompletnym dupkiem, wtedy powinno być odwrotnie].

              Jeżeli twoje kontakty z rodzeństwem oparte są na zdrowych zasadach to jest przecież ok.
              • soha2 Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 10:19
                dla kogo głupia dla tego głupia tongue_out
                co do wożenia - samochód jest tak samo autorki jak i jej męża
                ale
                naprawdę nie podwiozłabyś np siostry męża nawet jeśli jej nie lubisz, wiedząc, ze jedzie w tym samym kierunku, do tego samego miejsca, czytaj do twoich teściów czyli jej i twojego męża rodziców?
                tylko dlatego, że jej nie lubisz?
                i na koniec jeszcze powiedziałabyś - kosztowało to 85 zł - kwota z sufitu, przykładowa
                • robitussin Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 10:40
                  > naprawdę nie podwiozłabyś np siostry męża nawet jeśli jej nie lubisz, wiedząc,
                  > ze jedzie w tym samym kierunku, do tego samego miejsca, czytaj do twoich teśció
                  > w czyli jej i twojego męża rodziców?
                  > tylko dlatego, że jej nie lubisz?
                  > i na koniec jeszcze powiedziałabyś - kosztowało to 85 zł - kwota z sufitu, przy
                  > kładowa

                  Soha, litości, czytaj całościowo, a nie fragmentarycznie, bo potem cuda Ci we wnioskowaniu wychodzą.
    • to_ja_tola Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 11:47
      hm?to zalezy...
      Ja jadąc nad morze na weekned chciałam pożyczyć od siostry męża jej auto.Małe,mniejsze o wiele od naszego,no i na gaz.Mój mąż kategorycznie stwierdził,że na to on nie przystanie,bo nie chce w razie czego świecic oczami przed ojcem swoim(auto jego siostry jest zarejestrowane na ich ojca)
      Tak więc...pojechalismy naszym.
      Jak z twoim mężem?Ja tez bym nie pozyczyła auta komuś kto ma prawko od 2 lat.No nie wiem...Z tym też,że ford ka,to nie jakieś duże auto i jazda nim jest prościutka i wygodnasmile
      • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 15:33
        Ale co jak z moim mężem?

        Mój mąż TYLKO pyta kto zapłaci za ewentualne szkody ( o których pisałam), bo doskonale wie, że ona nie bardzo ma z czego. Piotra on nie zna (jakoś nie mieli okazji, ja też - przyznam szczerze - widziałam faceta ze trzy razy w życiu; sprawiał wrażenie fajnego). Teksty Męża brzmią mniej więcej tak: "I pójdzie i pewnie od Taty będzie brała, bo od kogo? A ja nie zamierzam od TWOJEGO Ojca brać pieniędzy za naprawę TWOJEGO samochodu, który może rozbić TWOJA siostra." - bo honor nie pozwala.
        • szpil1 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 20:51
          mleczna.z.orzechami napisał(a):

          > Ale co jak z moim mężem?
          >
          > Mój mąż TYLKO pyta kto zapłaci za ewentualne szkody ( o których pisałam), bo do
          > skonale wie, że ona nie bardzo ma z czego. Piotra on nie zna (jakoś nie mieli o
          > kazji, ja też - przyznam szczerze - widziałam faceta ze trzy razy w życiu; spra
          > wiał wrażenie fajnego). Teksty Męża brzmią mniej więcej tak: "I pójdzie i pewni
          > e od Taty będzie brała, bo od kogo? A ja nie zamierzam od TWOJEGO Ojca brać pie
          > niędzy za naprawę TWOJEGO samochodu, który może rozbić TWOJA siostra." - bo hon
          > or nie pozwala.

          A nie wydaje Ci się, że mąż ma dużo racji? Co z tego, że siostra obieca pokrycie ewentualnych szkód jak i tak wiadomo, że pieniądze wyłoży wasz tato? Jakoś to tak niefajnie wygląda. Siostra niby dorosła, a chyba rzeczywiście jak to ktoś wyżej napisał zachowuje się jak rozpuszczona gó...a.
          Co do tego nielubienia się - ja mam wrażenie, ze siostra nie lubi męża, bo "dzięki" niemu traci swoją pozycję kogoś komu pomoc po prostu się od Ciebie należy. Bo to on jednak Cię hamuje kiedy Ty jesteś gotowa leciec w te pędy, by siostrze ulżyc chociaż ona sama świetnie by sobie poradziła. Tyle, że wtedy musiałaby włozyc w to radzenie sobie więcej wysiłku, a to już, wydaje mi się, jej nie w smak.
    • saguaro70 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 12:04
      Mam bardzo lekkie podejście do tematu. Piszesz tak, jakby auto kosztowało nie 50 tysięcy, ale dwa złote. No, ale może stać Cię na kupno następnego, wtedy pożycz. 50 tysięcy, drobna kwota big_grinbig_grin Co Twojego męża obchodzą fanaberie Twojej siostry?Ma facet rację, że nie chce pożyczyć auta. A jak siostra nie ma paliwo, to niech jej chłopak poprosi ojca zatankowanie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 15:45
      nie chce, to nie, trudno.
      Kurcze, rozumiem faceta, bo sama bym nie pożyczyła mojego ukochanego .... komu, do kogo nie ma zaufania.

      Oczywiscie twoje rozterki też rozumiem.

      A teraz zdanie w stylu ematki: było rejestrowac na siebie.... (kiedys trzeba zacząc)
    • sadosia75 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 15:54
      Nie ja płacę stawki ubezpieczeniowe i w razie kraksy nie mnie obetną zniżki więc nie boczę się na faceta i wychodzę z założenia, że skoro ten mówi nie tzn, że nie.
      • mleczna.z.orzechami Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 16:01
        Ej, no bez jaj. Formalnie może nie ja, ale konto jest wspólne i z tegoż konta idzie kasa na składki. Więc praktycznie ja też za nie płacę.
        Dlatego mam wątpliwości.
        • sadosia75 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 21:07
          Ale nie Ty wypracowałaś sobie zniżki prawda?
          Więc nie tylko stracicie waszą kasę ale mąz straci jego lata bezszkodowej jazdy autem.
          i póki to mąz ponosi największe straty to jednak trzeba o nim pomyśleć .
    • jul-kaa Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:20
      Mamy używany, nienajnowszy samochód, teoretycznie męża i mojej mamy, bo to oni są w papierach. Dostaliśmy go od mojej rodziny. Siostra męza robi właśnie prawo jazdy. Założę się, że będą plany, żebyśmy jej ten samochód pożyczali (teściowie nie mają auta, szwagierka na pewno nie kupi, jest studentką). I już delikatnie przeprowadziłam rozmowę o tym, że to zły pomysł. Na szczescie mąż się ze mną zgadza. Ale miałabym spory problem, gdyby miał inne zdanie...
    • kol.3 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:31
      Wg mojego kodeksu nie pożycza się rzeczy bardzo drogich, takich jak auta, tym bardziej że siostra ma auto do dyspozycji, a jej argumenty są dziecinne.
      • marzeka1 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:37
        Mój mąż odmówił kiedyś siostrze (niedługo miała wtedy prawko, nie jeździła na co dzień), obraziła się, pożyczyła od drugiej siostry, po czym miała stłuczkę całkiem poważną- a problemy były, bo nie bardzo miała, z czego zapłacić.
        Nie, argumenty siostrą są dziecinne- zgadzam się tu z Kol.3; ona MA do dyspozycji inny samochód.
        • marzeka1 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 17:40
          Aha, dla mnie argumentem na "nie" jest jeszcze jedna rzecz: mamy zniżki za bezwypadkowość rzędu 60%- nie chciałabym tego stracić, a zaufanie do innych kierowców mam średnie (moje 2 szwagierki miały już po kilka stłuczek).
    • nitka111 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 18:20
      Hmmmm

      Pożyczyliśmy auto mojej siostrze ( prawo jazdy dłużej niż 2 lata) i ja i mój mąż uważaliśmy, że jeździ dobrze, nie było obiekcji żadnych, auto było jej potrzebne na dojazd do pracy poza miejsce zamieszkania. Pożyczone auto należało do męża ( on mógł w tym czasie spokojnie dojechać do pracy autobusem, ja po drodze rozwoziłam dzieci, więc moje było mi bardziej potrzebne). Wyjeżdżając z parkingu za wcześnie wykręciła i stuknęła w drugie auto - moje. Nie stało się nic wielkiego: u mnie zarysowanie błotnika, u męża obluzował się reflektor ( działał), oboje staliśmy ma parkingu, jej było głupio - nam też, mąż doraźnie naprawił, żeby się nie ruszało i pojechała. Oddając auto po kilku dniach, oddała z nowym reflektorem i propozycją, że pokryje koszty naprawy, Mąż się nie zgodził, przyjął tylko reflektor.

      Teraz ma swoje auto, czasem od niej pożyczałam,np. jak moje było w naprawie. Ona stwierdziła, że od nas nie pożyczy nigdy, bo pechowo zaczęła.........
      • volta2 Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 19:07
        my auta nie pożyczamy(bo nikt nie chciałsmile - ale to jest rzecz z gatunku niepożyczalnych.

        jeśli już to w pakiecie auto z kierowcą(mąż przewoził coś tam bratu/kupował z nim coś tam i byli jego autem)

        w rodzinie mam 2 przypadki kompletnej kasacji auta i przy okazji nieszczęść
        jeden kuzyn(biedny jak mysz kościelna) pożyczył jakiś sportowy wozik od drugiego kuzyna(zamożny) żeby się przejechać. ten zamożny został a tamten pojechał. rąbnął w drzewo, zginął na miejscu i osierocił malutkie dzieci.
        auto nie miało AC, więc kuzyn stracił sportówkę, nikt mu nie odkupił przecież(mógł nie pożyczać, a i kuzyn może by żył)

        druga akcja - kuzynce popsuło się jej auto na dojazdy do pracy. pożyczyła więc od narzeczonego. miała poważny wypadek, auto może nie skasowane, ale naprawa kosztuje majątek(a to stary grat) AC nie było.

        stoi do dziś nie naprawiony.
        a kuzynka straciła narzeczonego. nie wiem, czy przypadkiem to auto to nie była kropla przeważająca szalę, bo nie znam się zbyt dobrze z tą kuzynką. może on domagał się naprawy na jej koszt? no tak czy siak kwasy były na pewno.
        • deszcz.ryb Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 19:14
          > a kuzynka straciła narzeczonego. nie wiem, czy przypadkiem to auto to nie była
          > kropla przeważająca szalę, bo nie znam się zbyt dobrze z tą kuzynką. może on do
          > magał się naprawy na jej koszt?

          ? No to chyba dobrze się domagał? Pożyczyła, zepsuła - niech płaci.
          • phantomka Re: Mąż kontra siostra 26.09.12, 19:18
            Powiem tak: ja nie pożyczyłabym od kogoś auta, a i swojego raczej niechętnie. Kiedyś kiedyś mój chłopak pożyczył od brata Vito, pojechaliśmy do mojej siostry (spokojna dzielnica) wychodzimy, auta nie ma. Nie odnalazło się, więc naprawdę sytuacja była bardzo nieprzyjemna. Tym bardziej, kiedy jest to narzędzie Twojej pracy.
    • totorotot Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 00:51
      NIE
    • krolowa_online Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 02:04
      skoro nie stac ich na wlasny samochod-jedzie innym srodkiem komunikacji.Proste.
      mowisz, ze ma prawo jazdy 2 lata, wlasnego samochodu niet, to gdzie zdobyla doswiadczenie, ze piszesz, ze jezdzi dobrze?

      nie mialabym odwagi prosic, nawet siostry i jej meza o pozyczke samochodu na wyjazd na wakacje.Gruba przesada.
      • premeda Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 10:37
        O rany samochód jest siostry i dziewczyna siostrę prosiła o pożyczkę. To już kwestia autorki, że auto jest na nią i na męża. Do tego nawet za jedno zdarzenie zwyżka jest na ogół 10%. Wiec utrata całej wypracowanej zniżki nie jest realna, choć zastrzegam, że nie znam zasad wszystkich ubezpieczycieli.
    • jola-kotka Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 02:37
      Masz dwa samochody,jednym nie lubisz jezdzic,ale to tylko weekend,nie miesiac mozna sie przemeczyc tym drugim autem.
      Maz by nie pozyczyl,ale decyzja nalezy do ciebie i ok,pozycz bo to twoja siostra.
      Co do znizek-musialaby miec mega pecha,raczej malo prawdopodobne.
      A jesli nawet trudno,kiedys ty mozesz potrzebowac pomocy od niej w zyciu roznie bywa.
      • arwena_11 Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 08:51
        Ja kiedyś pożyczyłam samochód od mojego taty, bo naszym mąż musiał pilnie gdzieś pojechać ( zazwyczaj jeździ autobusem ). No i babka wjechała mi w tył. NIby nic, a zderzak do wymiany, bo przy bliższych oględzinach okazało się że poszły jakieś zaczepy. Na szczęście udało się załatwić naprawę z oc sprawcy. Ale wszystko załatwialiśmy my. Tata przez tydzień był bez samochodu, bo trzeba było poczekać na termin, zderzak zdobyć nowy, polakierować itd. Tata samochód potrzebuje do pracy. Na szczęście wymusiliśmy na ubezpieczycielu zwrot kasy za wypożyczenie samochodu tej samej klasy z takim samym wyposażeniem ( automat ).
        Niby stłuczka nie z mojej winy, ale wiem, że nigdy już nie pożyczę od nikogo samochodu. Ale i też nikomu nie pożyczę swojego. A sytuacja zmusiała nas do kupienia drugiego samochodu.
        • thaures Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 09:15
          W ogóle nie widzę problemu. Nie wyobrażam sobie, że siostra nie pożyczyłaby mi auta czy ja jej. Gdy wyjeżdżam na wakacje, ona mieszka u mnie ( opiekuje się rodzicami) , zawsze ma do dyspozycji mój samochód. Ale też wiem, że w razie jakiejś stłuczki i ja i ona pokryłaby wszelkie wydatki. Ja dodatkowo nie prosiłabym o taką przysługę, bo bałabym się ( ma wielki samochód)
          Sąsiadowi "siadło" auto- przyszedł i spytał czy mu pożyczę swoje. Mąż, podejrzewam martwiłby się o swoje, ale on chciał to " gorsze". Jeżdził dwa dni, oddał zatankowane na full. Za to jak mnie padł samochód w środku miasta to podjechał po mnie w nocy i je holował. Coś za coś, nigdy nie wiadomo o co my kiedyś poprosimy.
    • baszysta Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 12:18
      witamy w realnym swiecie

      wychowalas sobie pasozyta, zadowolona z tego, ze jestes komus "poczebna"

      Zdajesz sobie wogole sprawe z tego co robisz i jak bardzo twoj Tomek poswieca sie i znosi twoj ubogi umysl?
      Dumna ty z siebie jestes? "o jaaa co mamusia powie jak siostruni nie przywiozlam ojaaa zla siostrzyczkaaa".

      Zapewnie rodzice wychowali cie tak, ze "odmowa, niedostosowanie sie, niespelnienie prosby" rownoznaczne jest z przypięciem tobie łatki "TEJ ZLEJ".

      Piszesz ten post na forum, pytajac sie czy jestes egoistka, nie rozumesz wlasnego meza, poniewaz nawet nie mozesz wyobrazic w swoim umysle sytuacji w ktorej odmawiasz komus z rodziny.

      Teraz cierpisz i jestes zdezorientowana ale,- zaprawde zaufaj bardziej swojemu mezowi.
    • mleczna.z.orzechami Wnioski 27.09.12, 12:37
      Z tego wszystkiego, co przeczytałam (a było, co czytać) wynika, że:
      1. Jestem nieodpępowiona
      2. Część z Was ma to samo zdanie, co ja: jak można własnej siostrze nie pożyczyć samochodu lub/i nie podwieźć jej do domu lub/i nie zabrać jej do rodziców lub/i wspominać coś o dorzutce do paliwa?
      3. Część z Was została wychowana jak Tomek: hej! nie jesteś jej sponsorem, ani opiekunką, luzuj! Myśl o sobie.

      Czy tak?

      Wniosek jest taki: ja bym bardzo chciała być taka jak Tomek i myśleć tylko o nas. Ale jeszcze mam z tym problem...
      • miedzymorze Re: Wnioski 27.09.12, 12:53
        mleczna.z.orzechami napisał(a):

        > 3. Część z Was została wychowana jak Tomek: hej! nie jesteś jej sponsorem, ani
        > opiekunką, luzuj! Myśl o sobie.
        >
        > Czy tak?

        nie do końca. zamiast 'myśl o sobie' powinno być 'Pomagaj w sytuacjach podbramkowych (kleszcz), w innych rozważ na spokojnie 'za i przeciw' (pożyczenie samochodu)'

        >
        > Wniosek jest taki: ja bym bardzo chciała być taka jak Tomek i myśleć tylko o na
        > s. Ale jeszcze mam z tym problem...

        nie zgadzam się - nie myśleć 'tylko o was' ale nie wpisywać się na ochotnika w nieustającą służbę dla wygody siostry.

        pozdr,
        mi
      • mozambique Re: Wnioski 27.09.12, 12:55
        wiesz tu jest dodatkowa kwestia - kwestia tego ze wasi rodzicie chyba do dzis nie pogodzili sie z faktem ze mają jzu dwie doroslel samodzielne i prowadzace zupelnie oddzielne zycie córki
        i stad naiwnie pytana" nie przywiozlas MOniczki ?
        tak jakbyscie wciaz mialy po 8 lat i razem chodzily na imieniy cioci , jedna w rozowej kokardce a druga w niebieskiej, razem dygaly i recytowaly wierszyk na pzrywitanie

        moze wciaz w umysle mamy ty stanowisz jednosc z siostrą , skoro ty przyjezdzasz to oczyswiste ze ona tez , skoro ona sie wybiera to oczywiste ze z wami itd

        mozze jzu czas aby deliaktnei ale jasno dac rodzicom do zrozumienai ze z kokardek jzu obie wyroslyscie - i twoja wizyta u rodziów nie oznacza automatycznie obecnosci twojej siostry
        mozecie jezdzic w inne likendy - przez to rodzice mają czesciej którąc corke w domu a kazda z was ma zapewne inne tematy do omówienia z mamą
        od razu zazanczam ze to moze byc najtrudniejsza przeszkoda od pokonania - uzmysloweinai mamie ze "nie , nie pzrywiozlam MOniki, a dlaczego nieby mialabym ją przywiezc?, jest calkoiwcie dorosla i moze przyjechac kiedy i jak chce"moze byc kolosalne zdiziwenie, uraza, obraza i pretensje "no bo jak tak możesz?????????????"

        moja wlasna rodzicielka z tymf faktem nie mogal sobie dlugo poradzic , nawet gdy jzu przekroczylam 30-tke wciaz automatycznie uwazala ze powinnam cos tam bo przeciez siostry razem powinny ... brrrr tak jakbys obie wciaz mieskzaly razem w domu w jednym pokoju
      • premeda Re: Wnioski 27.09.12, 12:56
        A dlaczego chciałabyś być taka jak mąż? Czujesz, że jest lepszy od ciebie? Czy może jednak masz problem z tą pomocą siostrze? On nie jest wcale lepszy, jest inaczej wychowany, bo trudno żeby jedynak rozumiał zależności między rodzeństwem i tyle. U mnie gra super i myślenie o nas i współżycie z rodzicami i rodzeństwem i to jest najlepsze rozwiązanie.
      • lady-z-gaga Re: Wnioski 27.09.12, 13:12
        > Wniosek jest taki: ja bym bardzo chciała być taka jak Tomek i myśleć tylko o nana niego spadają z Twojego powod
        > s.

        Wystarczy pomyślec czasem, że Tomek nie żenił się z Twoją rodziną - zwłaszcza z siostrzyczką - tylko z Tobą. I rozsądnie dozować rodzinne obowiązki, ktore dla niego wymyślasz, a które tylko dla Ciebie są takie oczywiste.
        • lady-z-gaga korekta 27.09.12, 13:38
          Przepraszam, cos namieszałam przy cytowaniu Twojego postu, niechcący wklejanie wcisnęłam i wyszło bez sensu
    • maniamore Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 20:35
      Nie pożyczyłabym samochodu w takiej sytuacji.
    • claudel6 Re: Mąż kontra siostra 27.09.12, 23:35
      a w życiu! Twój stary ma rację samochodów nie pozycza się. a juz na pewno nie pozycza się na długie trasy. a już na pewno - nowych. 3 razy nie.
      • claudel6 Re: Mąż kontra siostra 28.09.12, 00:10
        i jeszcze dodam - Polska ma najwyższy współczynnik wypadków samochodowych na mieszkańca. u nas w ogóle jazda samochodem an co dzień to jest ryzyko i najlepiej je podejmowac wyłacznie na swój własny koszt we własnym samochodzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja