Zakupy - psychologiczna bariera

02.10.12, 11:38
Macie taką barierę, że nie wydacie na płaszcz czy tam buty więcej niż....ileś tam? Ja tak mam. Stać mnie teoretycznie, zarabiamy nie tak mało, ale wolę odłożyć tysiąc zł miesięcznie, a nie wydam na buty czy kurtkę np. więcej niż 300-600 zł tak dla przykładu. Macie tak?
    • czarnaalineczka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:48
      nie macie
    • sundry Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:50
      Mamsmile Może jak będę miała kasy jak lodu, to mi przejdziesmile
    • jak.z.nut Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:54
      Niestety mam to samo, na szczęście mam też chłopa, który wie o mojej przypadłości i jest rozrzutnywink
    • gryzelda71 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:54
      Mam realne ograniczenia,nie na zasadzie bo szkoda.
    • sumire Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:57
      nie, nie mam tak. jeśli w danej chwili stać mnie na coś i jeśli bardzo chcę to mieć - żadnych barier. kupuję i już.
    • hellulah Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:57
      > Stać mnie teoretycznie [...] wolę odłożyć tysiąc zł miesięcznie [...]

      To znaczy, że praktycznie ciebie nie stać smile - nie obraź się.

      Stać mnie na zakup, jeśli mimo wydania na to coś pieniędzy nie naruszę budżetu. Dla mnie bez sensu wydać x na buty, a nie mieć rezerwy oraz nie odłożyć.

      Co do ciuchów, to ma swoje kryteria ceny do jakości oraz przydatności. Różnie to bywa, ale owszem, za płaszcz z sieciówki nie da więcej niż cenę sezonową, szukam promocji/wyprzedaży. W eleganckich butikach raczej nie kupuję, nie stać mnie.
      • robitussin Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:44
        hellulah napisała:

        > > Stać mnie teoretycznie [...] wolę odłożyć tysiąc zł miesięcznie [...]
        >
        > To znaczy, że praktycznie ciebie nie stać smile - nie obraź się.

        Dlaczego? Stać ją, bo ma tę kasę. Ale zamiast wydać, odłoży.
        Fakt, że najlepiej byłoby i wydać i odłożyć tyle samo, ale chyba nie o to pytała autorka smile

        > Stać mnie na zakup, jeśli mimo wydania na to coś pieniędzy nie naruszę budżetu.

        Ale ona nie pisała o naruszaniu budżetu, tylko o podjęciu decyzji, na to przeznaczyć kasę, którą się ma/dostało.
        • hellulah Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:54
          Moim zdanie oszczędzanie jest koniecznością. Wybór "wydać albo odłożyć" nie jest taki prosty (trzeba np. uwzględnić inflację, wziąć pod uwagę sposób tego "odkładania") ale nie powinno się moim zdaniem przepuszczać wszystkiego czy większości zasobów jak leci.

          Według mnie budżet obejmuje także środki do odłożenia. Mam powiedzmy x zł po zapłaceniu rachunków i odliczając na żywność, leki itd., ale czy to jest równe x do wydania? Moim zdaniem nie, bo jeszcze y trzeba odłożyć.

          Jeśli autorka ma w ogóle dylemat (wydać-odłożyć), to zakładam (może błędnie) że jeśli wyda, to nie odłoży. Stać kogoś (moim zdaniem) wtedy, gdy spokojnie odłoży bez dylematów.
          • saphire-2 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:34
            zakładam (może błędnie) że jeśli wyda, to nie odłoży

            nie, nie tak
            jeśli wydam,to też odłoże, ale mniej

            np odłoże 1500 zł raczej niż kupie czwarte buty za 500 zł i odłoże 1000 zł
            odkładam zawsze
            • hellulah Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 15:22
              > np odłoże 1500 zł raczej niż kupie czwarte buty za 500 zł i odłoże 1000 zł
              > odkładam zawsze

              To robisz bardzo mądrze i nie masz absolutnie się czego wstydzić czy coś. Nie psychologiczna bariera (w negatywnym sensie) tylko rozsądek. Gorzej by było na odwrót.

              Pozdrawiam ciepło smile
        • saphire-2 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:16
          robitussin napisał:

          > Ale ona nie pisała o naruszaniu budżetu, tylko o podjęciu decyzji, na to
          > przeznaczyć kasę, którą się ma/dostało.


          Tak, dokładnie. Zapłacę rachunki, opłace jedzenie, zajęcia dzieci, odłożę 1000 zł na wakacje, kupie benzynę itp. Nie naruszam budżetu. Mam jeszcze wolny tysiąc albo dwa. Odłożę go na czarną godzinę a nie wydam 500 zł na buty. Może to głupie
          • agaja5b Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:46
            Na 150- te buty nie, ale na porządne obuwie, w kórym zakładam, że pochodzę kilka sezonów jak najbardziej, bo wg mnie to jest oszczędność dobrze pojęta.
          • hellulah Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:41
            Nie piszę o wydawaniu kasy przeznaczonej na chleb, tylko o wydawaniu kasy, która powinna być zainwestowana lub oszczędzona.

            Nie wchodzę w twoje finanse, ale po tym jak podajesz przykładowe proporcje, właśnie o to mi chodziło (tak nawiasem mówiąc, "dokładnie" to kalka językowa, anglicyzm smile no nie mogę się powstrzymać smile ). Odłożenie/zainwestowanie wolnego tysiąca lub dwóch to nie jest moim zdaniem głupota, tylko racjonalna konieczność (tysiąc na wakacje to nadal tysiąc na konsumpcję). Głupotą jest IMHO robienie sobie wyrzutów, że się nie kupiło kolejnego grata czy szmatki a w zamian zainwestowało.

            No i jak pisałam, naprawdę wszystko zależy od okoliczności (jak zwykle zresztą). Jeśli w tym układzie za 500 zł kupujesz buty jako bazowe, jedyne albo jedne z dwóch-trzech par, do przemęczenia przez trzy sezony, to ok. Jeśli jednostrzałowe, niewygodne ale bosskie szpile - to niekoniecznie ok, ponieważ odłożenie tych pieniędzy jest moim zdaniem ważniejsze. Trudno więc mówić o cenie towarów, jeśli nie znamy przelicznika jakoś-przydatność-trwałość- wygoda/satysfakcja użytkowania-wartość dodatkowa (ach te emocje podczas zakupów wink ) -oraz cena, a to w stosunku do przychodów i hmm zysków (o ile to dobre słowo) gospodarstwa domowego (z uwzględnieniem inwestycji/oszczędności).

    • dziennik-niecodziennik Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 11:58
      mam.
    • jola-kotka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:03
      Nie.
    • slonko1335 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:05
      Tak jest mnóstwo rzecz których nie kupię powyżej jakiejś kwoty.
    • sadosia75 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:05
      Ustaliłam swój miesięczny limit wydawania na ciuchy, kosmetyki itp. Nie przekraczam go z zasady choć od czasu do czasu jeśli upoluję coś wyjątkowego to i zdarzyło się a i owszem smile
      Nie po to zarabiam, żeby sobie odmawiać przyjemności. I dlatego ma ten swój budżet zakupowy, ale nie narusza on budżetu domowego, dodatkowo mogę coś odłożyć i mam luźniejszą gotówkę.
      • robitussin OT - kotek 02.10.12, 12:45
        Twój kot Sygnaturkowiec nieodmiennie poprawia mi humor big_grin
        • sadosia75 Re: OT - kotek 02.10.12, 15:32
          Wacław wzbudza skrajne emocje więc takie reakcje cieszą mnie bardzo smile
          A wiadomo, ze dobry Wacław nie jest zły wink
          Miłego dnia w takim razie życzy Wacław i ja smile
      • klubgogo Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 18:40
        Uwielbiam go big_grin
    • mayaalex Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:07
      Mam ale niestety psychologiczna poprzeczke mam postawiona bardzo wysoko wiec na wiele sie nie przydaje wink
    • default Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:15
      No niby coś takiego mam, ale to raczej nie bariera psychologiczna tylko kwestia ... ja wiem ? Priorytetów ? Np. nie kupię sobie ciucha za tysiąc złotych - nie dlatego, że mnie na to nie stać, tylko dlatego, że nie przywiązuję wagi do ciuchów i taki wydatek byłby dla mnie bezsensowny. Ale bez zmrużenia powieki kupię za tę kwotę XIX- wieczną cukierniczkę albo, powiedzmy - stary perski dywanik smile
      • noname2002 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:37
        Właśnie miałam coś podobnego napisać tylko ja kupię piwonię krzewiastą albo cebulki tulipanów odmian, których nie mam.
    • sarling Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:24
      Oczywiście, że mam. To nie jest kwestia tego, że mnie nie stać, ale niektóre ceny są tak wypieprzone w system słoneczny, że chyba by mi ręka uschła, gdybym wydała kilka tysięcy na płaszczyk.
    • agaja5b Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:26
      Mamy, z tym że jak mamy więcej kasy to psychologiczna bariera sie przesuwa w górę, a jak mało to w dół, cos jak w puzoniesmile Ale myslę że mam gdzieś w środku taką ostateczną , nieprzekraczalną granicę, więc jakbym miała naprawdę kupę kasy powiedzmy w milionach złotych to przekroczenie tej ostatecznej granicy wiązałoby się z jakimś moralnym rozdźwiękiem, jakimś bólem, chociaż nie sprawdzałam . Jeszczesmile Pożyczyc owszem mogłabym jakąs mega droga sukienkę, czy futro i założyć na specjalną okazję (no, nie na wesele, ale jakbym była jakąś gwiazdą) ale kupić dla przyjemności nie, chyba że w celach charytatywnych.
    • varna771 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:33
      Okazało się, że mam. W zeszłym roku w solarze wydałam 1000 zł (kurtka, golf, broszka) jak jechałam do domu to dziwny ból odczuwałam w klatce piersiowej, chyba nerw to był smile
      • jak_matrioszka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:40
        Moze sie mezowi balas przyznac? wink
        • varna771 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:43
          jak_matrioszka napisała:

          > Moze sie mezowi balas przyznac? wink
          nie jestem mężatką, także pieniądze wydane to z mojej krwawicy smile
          • jak_matrioszka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:47
            Uuu, to jeszcze gorzej! Z mezem sie mozna rozwiesc, sumienie ma sie na cale zycie wink
            • varna771 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:57
              jak_matrioszka napisała:

              > Uuu, to jeszcze gorzej! Z mezem sie mozna rozwiesc, sumienie ma sie na cale zyc
              > ie wink
              nie jest tak źle smile na drugi dzień w nowe ciuchy sie wystroiłam i było ok smile
    • jak_matrioszka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:39
      Mam, i nie owijajac w bawelne nazywam to skapstwem. Realnie patrzac to stac mnie na buty za 2000zl, moglabym sie obkupic na wszystkie pory roku i budzet domowy by to wytrzymal, a w praktyce jakos zadne buty w tej cenie nie wydaja mi sie wystarczajaco powabne, zebym te bariere przekroczyla. Moje zakupy butowe nie przekraczaja granicy 1000zl za pare, zadko nawet dobijaja do tej kwoty, wiec prawdziwym zagrozeniem dla budzetu nie jest cena za pare, ale ilosc par butow ktore potrafie nabyc. Psychologicznej bariery w kwestii ilosci nie mam, co najlepiej widac po ilosci sandalow w mojej szafie (rozwazania w kontekscie klimatu, ktory nie przewiduje sezonu sandalowego przez wiecej niz 2 m-ce w roku).
    • yoko0202 mam 02.10.12, 12:39
      z tym, że nie wiem czy to jest bariera czy po prostu fakt, że kompletnie nie jestem jakąś ogromną fanką haute couture i wielkich projektantów, a umówmy się, że to głównie takie rzeczy mają ceny kosmiczne rzędu średnia krajowa++++

      jakoś w 'normalniejszych' sklepach można zamknąć się tak mniej więcej do tysiaka, nawet za świetny płaszcz czy botki.

      posiadam w szafie kilka metek typu D&G czy Dior, ale to są rzeczy upolowane w lumpkach (no dobra, takich lepszych lumpkach, i tak trzeba było stówkę czy dwie, no ale nie 2 czy 3 tysiące)
      nie odczuwam kompletnie potrzeby kupowania odzieży za parę tysięcy złotych, uważam że kompletnie nie warto, chyba by mi ręka uschła przy kasie,

      zakupy robię rzadko, bardzo przemyślane, i przywiązuję się do ubrań. Teraz planuję zakup konkretnego płaszcza zimowego, wymyślonego przeze mnie (mam nadzieję, że już ktoś taki uszyłsmile, daję sobie limit ok. 600 peelenów
    • robitussin Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:41
      saphire-2 napisała:

      > Macie taką barierę, że nie wydacie na płaszcz czy tam buty więcej niż....ileś t
      > am? Ja tak mam. Stać mnie teoretycznie, zarabiamy nie tak mało, ale wolę odłoży
      > ć tysiąc zł miesięcznie, a nie wydam na buty czy kurtkę np. więcej niż 300-600
      > zł tak dla przykładu. Macie tak?

      Tak. Nie tylko z zakupami ciuchów, ale także innymi lub też np. z wyjazdami na wakacje.
      Oczywiście nie dotyczy to rzeczy, które są niezbędne, ale nie mają tańszych odpowiedników.
    • peggy_su Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 12:48
      Nie mam takiej bariery psychologicznej. Mam za to finansowa i zdroworozsądkową. Kupuję to na co mnie stać. Czasem coś przyoszczędze celowo żeby sprawić sobie przyjemność i kupić coś fajnego. A czy to coś to będzie płaszcz, smartfon czy biżuteria to sprawa drugorzedna.
    • lilly_about Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:22
      Psychologicznej nie mam, finansową niestety tak.
    • echtom Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:34
      Mam - szczególnie nienawidzę wydawać pieniędzy na ciuchy. Na podróże i koty mi nie szkoda wink
      • bi_scotti Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:44
        Nie tyle finansowa, co raczej taka pt. "czy ja tego NAPRAWDE potrzebuje?". Wielokrotnie cos sobie wybiore, przymierze, ide do kasy i ... refleksja, ze tak naprawde to mam podobnych butow, spodnic, bluzek iles, do kasy sa 3-5 osob, a ... olal ... odkladam i wychodze bez zakupu wink
        U nas popularne sa weekend'owe wypady do poludniowych sasiadow na zakupy, bo u nich taniej niz u nas. Wiec czasem pojade. Z kolezankami czy z mezem a potem ten sam "syndrom" - czy ja NAPRAWDE chce jeszcze jedna taka szmatke? jeszcze jedne takie buty? To, ze tansze niz u nas i w sumie atrakcyjne to nie znaczy, ze faktycznie musze je miec.
        • agaja5b Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:00
          To podstawowe pytanie; czy ja właściwie muszę to mieć? Często okazuje się że właśnie nie muszę. Pewnie inaczej jest w kraju gdzie mieszkasz obecnie, nie ma już takiego zachłyśnięcia wielością, możliwością, pojawił sie na to miejsce zdrowszy odruch zastanowienie się po co mi to? Pamietam taką sytuację gdy kilkanaście lat temu mieszkałam w akademiku (Polska, maisto wojewódzkie) otworzyli nowy hipermarket w mieście. Koleżanki wciąż targały stamtąd masy zakupów bo promocja, bo taniej, bo sie przyda. Raz że bezrefleksyjne to było, poza tym kupa kasy szła na te przydasie. Pomału chyba dojrzewamy do innych postaw. Kryzys też w tym pomagasmile
    • lewapinger Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 13:55
      Miałam już kasy duuużo ale nigdy nie kupiłam butów czy płaszcza za 400-600 złotych. Najdroższe buty sprawiłam sobie za 320 złotych.
      A
      mąż kupił mi zajeb...iaszczy garnitur w SIMPLE za 980 złotych ale to było w 2007 roku.
      Szkoda mi kasy na takie wydatki.
    • kroliczyca80 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:04
      Oczywiście, że mam. I dziwne wydaje mi się podejrzenie, że mogłoby to być głupie.
      U mnie działa to w taki sposób, że dobrze wiem, co mi jest potrzebne, a co zbędne. Nie kupuję rzeczy zbędnych (np. kolejnej podobnej pary butów, drugiej szarej torebki itd nie tylko powyżej iluś tam zł, tylko w ogóle), a potrzebne kupuję za tyle, ile wynosi realna wartość danego przedmiotu. Czyli np potrzebując skórzanych oficerek kupię dobre jakościowo (na lata), dobrze wyglądające (w moim odczuciu) ale nie za więcej, niż warte są skórzane, wysokie buty (po prostu buty, a nie dana marka). W moim odczuciu to 500-700 zł. Za 1000 już bym nie kupiła, bo wiem że równie dobre można taniej. I nie ma tu znaczenia ilość zer na koncie - grunt, żeby nie brac pozyczek konsumcyjnych. Jestem pewna, że gdybym była baaardzo zamożna, kupowałabym wg tego samego wzorca.
      • kroliczyca80 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:09
        *konsumpcyjnych
        PS. ta zasada dotyczy nie tylko ciuchów, tak samo kupowałam ostatnio np. meble do pokoju synka, tak samo kupuję zabawki, sprzęt agd (po opiniach) itp. Kupowanie pod wpływem chwilowej niepoczytalności zdarza mi się baaardzo rzadkosmile
      • jak_matrioszka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:37
        Gdybys byla bardzo zamozna, to kupowalabys wg tego samego wzorca - czyli brane tutaj jako przyklad wysokie skorzane buty moglyby byc w Twoim odczuciu warte nie 500-700zl a 5000 - 7000zl. I jak to sie ma do realnej ich wartosci?

        • kroliczyca80 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:54
          Nie sądzęsmile 7000 może być "warta" metka na takich butach, ale nie materiał+solidne wykonanie. Pewnie, że drożyzna na ogół wykonana jest bez zastrzeżeń, ale średnia półka również, trzeba tylko wiedzieć czego się szuka.
          Spotkałam się niedawno z opinią (pewnego znajomego mężczyzny) że wygodne, szyte buty zaczynają się od 2000 euro. Moim zdaniem to snobizm w najczystszej postaci - zwłaszcza o tym gadaćwink Nie wierzę w stopy, którym niewygodnie w skórkowych butach za 1000 złsmile
    • an_ni Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:17
      mam taka bariere
      czasem mnie to meczy
      puszczalo mi chwilow przy zakupach dla dziecka, ale juz wyrosla ze slodkiego malucha, ktoremu wszystko sie podoba co mamusia kupi i "oszczedzam", bo za pare lat w nastolectwie bede sie na nia splukiwac na maxa
      • cottonka Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:23
        Mam coś takiego sad Niestety albo stety wink Jakiś czas temu był wątek nt. jaki emama nosi zegarek. naoglądałam się, napaliłam na taki za ok 600 zł. I co....poszłam po sklepach i kupiłam taki za 60 zł. Nie kupię butów w kazarze tylko takie za 250 zł ( choc dla innych to też pewnie mega wydatek). Postanowiłam sobie kupić kurtkę jakąś fajną skórzaną. Ale poszłam do sklepu sieciówki i kupiłam ecology/ecology za 200 zł. I tak jest ze wszystkim.
        • agaja5b Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:44
          A czy nie uważacie, że takie zachowanie, że odmawiam sobie czegoś wynika z tego że nie umiemy sobie robić z czystym sercem prezentu? Jak dziecku np ciuchy to puszczamy sobie cugle ale jak naprawdę sobie to niestety wciąż przeliczamy czy aby warte jesteśmy?
          • kroliczyca80 Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 14:59
            Oczywiście, że tak. Dlatego trzeba to kontrolować, przesada jest niewskazana - żeby nie doszło do sytuacji, gdy pracując i mając finansowe możliwości dochodzimy do wniosku, że nie potrzebujemy już prawie niczego, bo coś tam w szafie przecież wisi. I wydajemy na dziecko, zwierzaki, męża... Villas chyba popadła w taką przesadę.
            • agaja5b Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 15:08
              Ja to sie chyba muszę w druga strone pilnowaćsmile
          • an_ni Re: Zakupy - psychologiczna bariera 02.10.12, 15:50
            ee nie u mnie to nie chodzi o prezent dla siebie
            tylko szmaty nazwyane ubraniem i pseudo buty w polskich sklepach sa tak straszne drogie ze zwyczajnie zdrowo rozsadkowo nie warto wydawac na nie tyle kasy na ile je wyceniono!
            na stricte markowe rzeczy (tych nie sieciowych, prawdziwych MAREK) to mnie jednak nie stac, bo buty za pare tys to nie moja polka niestety

Inne wątki na temat:
Pełna wersja