madi138
03.10.12, 11:04
Obejrzalam sobie ostatni odcinek tej szeroko komentowanej produkcji i zaczela sie zastanawiac- czy swiat kompletnie oszalal? Glowne bohaterki maja wielki zyciowy problem- nie potrafia sprzatac... Pozmywanie naczyn je przerasta, a poskladanie ubran czy poodkurzanie to dla nich zbyt wielkie wyzwanie. Dlatego biedactwa, potrzebuja pomocy pani z telewizji, ktora na oczach telewidzow wtajemnicza je wzawile meandry prowadzenia domu. Wszystko okraszone komentarzami rodziny, ktora czesto 'nie potrafi zrozumiec i okazac wsparcia'. Paranoja! Nie chce tu komentowac sprawy zaangazowania mezczyzn w obowiazki domowe-temat na osobny watek

Ale nie rozumiem, jak srednio inteligentna kobieta nie potrafi posprzatac we wlasnym domu?! Do tego robi z siebie sierotke, ze tak jej ciezko i ma pretensje, ze ktos z rodziny zwrocil jej uwage... Dlaczego tlumaczy sie lenistwo i wygodnictwo tych kobiet?! Nikt przeciez nie wymaga, nieskazitelnego domu, ale to co sie u nich dzieje to efekt wielomiesiecznego (!) nierobstwa i flejowatosci...Jak mozna tak zyc? Wytlumaczcie mi ten fenomen...