Z kim rodziłyście?

04.07.04, 00:48
Dzis na czacie padło pytanie czy jest pomiedzy mami jakaś super babka, która
rodziła nie z mężęm, koleżanka ale z byłym chłopakiem, a może kochankiem,
szefem?
    • gagunia Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 07:21

      dobre, dobre. z szefem czy bylym chlopakiem to chyba tylko w przypadku, gdyby
      mnie zlapalo nagle w szczerym polu - tylko nie wiem, co ja bym w tym polu z
      nimi niby robila, no ale roznie bywa smile

      nie jestem specjalnie wstydliwa, ani pruderyjna, ale wolalam oszczedzic widokow
      rzezniczych mojemu mezowi smile tym bardziej, ze mnie sama te widoki (na filmach
      czy zdjeciach) przyprawiaja o drzenie kolan.
      powiedzial, ze jesli chce i da mi to komfort - bedzie ze mna. ale ja nie
      chcialam, rodzilam sama i mimo ciezkiego porodu swietnie sobie poradzilam. nie
      zaluje swojej decyzji.
      • bzeebze Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 11:36
        ja miałam poród prawdziwie rodzinny smile)
        mąż mnie zawiózł wieczorem, na noc go wygonili, rano przyjechał i od tej pory
        był cały czas
        jako że trwało to strasznie długo, a moja mama wiedziała, że dzień wcześniej
        odeszły mi wody i pojechałam rodzić, przyszła więc po południu witać maluszka,
        tylko że maluszka jeszcze nie było, ale załapała się na finał, bo chciałam żeby
        już została
        zresztą ona jako jedyna z trzeźwym oglądem wtedy (my z mężem już trochę go
        straciliśmy, bo to było trochę hm, długie i nużące smile zapobiegła naprawdę
        groźnym następstwom, ale to już inna historia
        śmiać mi się chce do dzisiaj, jak sobie wyobrażę, jak opowiadali, że kiedy
        mnie odwieźli szyć, a oni zostali we trójkę: mały pod lampami, przerażony tatuś
        i od paru minut babcia i tak się na siebie patrzyli, patrzyli ...smile)))
    • sakada Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 13:35
      Ja rodziłam z narzeczonym - ojcem dziecka. Okazał się niezastąpiony. Personel choć miły - to zawasze jednak personel. Nie wiem jak porazdziłabym sobie bez niego. On z resztą od początku chciał być przy porodzie bo nie wyobrażał sobie pozostawienie mnie w tak trudnej a zarazem pięknej chwili samej. To on właśnie wspierał mnie, przypominał o oddychaniu i przypominał jaka jestem dzielna. Bardzo polecam.
    • agab51 Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 14:47
      pierwsze dziecko rodziłam sama, bo mąż nie zdążył dojechać (albo nie chciał
      zdążyć- tego to już nigdy nie dowiemy się), i to była dla mnie trauma, głównie
      przez to że byłam zostawiona sama sobie. natomiast gdy miało się pojawić drugie
      dziecko zapowiedział mi ten mój mąż: "o nie teraz to ja się nie dam
      namówić" ?!?! więc zapłaciłam położnej, dzięki temu miałam super opiekę oraz
      miałam przy sobie koleżankę. dodawała mi otuchy, rozśmieszała, masowała plecy.
      na ostatnie momenty porodu jednak poprosiłam, by wyszła. i tak już nie była w
      stanie mi więcej pomóc, a chciałam jej oszczędzić widoków. i to była trafna
      decyzja.
    • jagienka.harrison Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 15:30
      A ja się przyznam że w rezultacie rodziłam sama, mąż czekał na mnie na
      korytarzu bo ja tylko weszłam na chwilkę żeby mnie położna zbadała i się
      okazało że mam 8cm i buch poszłam na fotelsmile pół godziny potem było już po
      wszystkim. A mąż cierpliwie czekał!
    • diara Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 17:37
      A ciekawe czy ktoś rodził z teściową???
      No właśnie ja.smile
      Z mężem i teściową. Bardzo mi pomogli. Nie wyobrażam sobie jakbym miała być tam
      sama.
      • new5 Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 18:06
        A ja rodziłąm sama.Mąż nie stanął na wysokości zadania ,ale nie żałuje .Poród
        był szybki i prawie bezbolesny
    • kingaolsz Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 19:18
      Ja "rodzilam" ( mialam cesarke) z mezem. Caly czas byl z nami i mnie wspieral.

      Kinga
      • aga173 Re: Z kim rodziłyście? 04.07.04, 19:30
        A ja rodziłam z moją mężem(na końcu wyprosili go) i z jego ciocią(połozna)
        bardzo mi pomogła zwłaszcze przy pierwszym dziecku.Była przy mnie cały czas
        czyli 17 godzin,gdyby nie ona nie wiem jakby się zakończył poród.Kamiś urodził
        się owiniety pepowina i miał sinicę.Natomiast Kacper wyskoczył jak "piłka" 6
        godzin bardzo lekkiego bólu,a po porodzie szłam o własnych siłach po schodach
        na salę poporodową(przy eskorcie)
    • dorotka.marcelek Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 09:02
      Gdy pierwszy raz rodziłam była ze mną moja mama. Była wspaniała, za drugim
      razem był mąż, był niezastąpiony i było nawet wesołosmile
    • mamaszyma Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 09:41
      Ja rodziłam z mamą, siostra, zaprzyjaźnionym lekarzem i mężem....za scianą.
    • fasolka31 Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 11:03
      Ja rodziłam w całości (oprócz przebijania pęcherza) z mężem do samego końca
      (włącznie z szyciem)i dzięki niemu nie zwariowałam z bólu, wspierał mnie,
      wzywał lekarzy - był cudowny. W części porodu była też moja mama, przyszła
      sama, ale wolałabym by jej nie było bo tylko popłakiwała a mnie to denerwowało.
      Drugim razem wybieram się znów z mężem, a mama na szczęście zostanie z starszym
      dzieckiem w domu.
    • polinetka Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 12:33
      Ja od początku do samiutkiego końca z mężem. Było cudownie...
    • ann_mart Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 12:58
      Ja miałam cc, z mężem na sali. Siedział przy głowie, wymiekł dopiero jak lekarz
      podniósł do góry łożysko - na szczęscie wtedy męża zawołali, żeby syna obejrzał
      i zabrał na pierwszy spacer na korytarz. Ale naprawdę się przydał, przy
      przenoszeniu mnie po cc na łóżko ze stołu.
      Pamietam, że przed nami na izbe przyjęć przyjechał inna para. Żona poszła
      rodzić, mąż został na korytarzu i prawie płakał (jak mi mój mówił), jak skladał
      mojemu gratulacje, że już po wszystkim.
      Pozdrawiam
      Anka
    • le_lutki Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 13:05
      Z ojcem dziecka, ktory sie doczekac nie mogl, kiedy go uslyszy i zobaczy smile
      Fakt, ze zobaczylismy nasze dziecko oboje w tej samej chwili jest dla nas nadal
      najwazniejszy i najpiekniejszy.
    • krolisia Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 13:08
      A ja rodzilam z mezem i moja siostra.Bylo mi tak wszystko jedno ze nawet
      zgodzilam sie na jednego studenta(chlopaka) i nie zaluje.Nawet sobie nie
      wyobrazacie jak ten student mnie dopingowal..a na koniec sie rozplakal!!!
    • asiaasia1 Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 13:17
      pierwszy poród ze sprawcą smile ledwo się wyrobiliśmy do szpitala ...
      drugi poród z mamą , sprawca był za granicą sad
      pozdrawiam ,
      asia
    • vase Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 14:10
      Mam nadzieje, ze sie polinetka nie obrazi jak zacytuje Jej wypowiedz, bo u mnie
      bylo tak samo. smile)
      Od samiuskiego poczatku - do samiuskiego konca z mezem. Bylo cudownie...
    • aniaop Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 14:22
      Z mezem, tzn z mezem dotarlismy na porodowke i po godzinie urodzila sie nasza
      corka. Jednak z tego wynika, ze maz byl tylko przy drugiej fazie porodu.
      Pierwsza faze porodu, czyli kilka godzin po odejsciu wod, spedzilam sama w domu
      zwinieta z przerazenia w klebek, ze przyszly tata nie zdazy dojechac a on w tym
      czasie pobijal rekordy predkosci na trasie Gdansk- Warszawa, wracajac
      wczesniej z delegacji. Malo brakowalo a musialabym do szpitala jechac sama
      taksowka.
    • maja151 Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 14:28
      Ja co prawda miałam typowy poród rodzinny(z mężem), ale oprócz nas, lekarza i
      położnej w ostatnim okresie porodu towarzyszyło mi ok. 15 przyszłych lekarzy
      (rodziłam w klinice-a poród był trudny zabiegowy, przy użyciu próżnociągu).To
      się nazywa przedstawieniesmile))))
      • agamagdziuk Re: Z kim rodziłyście? 05.07.04, 14:52
        Maju 151 mój poród też był przedstawieniem, też zabiegowy. Na dodatek szpital
        AM więc i studentów nie zabrakło. Tak więc rodziło ze mną z piętnaście osób.
        Aga
Inne wątki na temat:
Pełna wersja