Toksczna miłość.

03.10.12, 19:37
Kiedyś napisała o toksycznym partnerze jedna dziewczyna. Ale ona nie była jedna.
I teraz mam prośbę do was - napiszcie coś o swoich doświadczeniach, a przede wszystkim, w którym momencie dotarło do was, że wasz związek jest toksyczny i toksyczny jest wasz partner?
Cz to nie jest tak, że własnym postępowaniem dajemy zgodę na takie, a nie inne zachowanie partnera? A potem to nawet ani płacz ani zgrzytanie zębów nie pomoże?
    • pade Re: Toksczna miłość. 03.10.12, 20:01
      Na życiu rodzinnym pięknie pisze o tym Sorvina.
    • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 14:00
      Podbijam temat, bo bardzo mi zależy na waszych, oczywiście, poważnych odpowiedziach.
      • kobieta306 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 14:04
        Rosa - nie pytaj o to na forum, bo to bardzo indywidualna sprawa i niepotrzebnie później to odniesiesz do siebie. Każdy przypadek jest inny przecież.
      • pade Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 14:04
        Uświadomiłaś sobie, że Twój mąż jest toksyczny?
        Poważnie pytam, nie drwię z Ciebie.
        Jesli tak, to połowa sukcesu, a teraz poczytaj Sorvinę, idealnie opisała toksyków
    • kk345 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 14:22
      Odpowiedzi udzielasz sobie sama na własnym blogu- nie wiem, tylko dlaczego opisując toksyczne i chamskie zachowania męża uparcie tytułujesz go per "Idealny mąż". To jak według Ciebie zachowują się nieidealni? Kopią od wejścia a potem wyjmują siekierę?
      • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 15:25
        Nie ma to jak srana dowalić komuś nielubianemu, co? suspicious
        • princesswhitewolf Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 15:26
          rosa a o co chodzi z tym cytatem gazeta_mi_placi?

        • kk345 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 16:02
          Sama ujawniasz tak wiele ze swojego życia... dlaczego zatem jesteś nieustannie zdziwiona, że ktoś się do tego życia wprost odnosi? Nie nie dowalam Ci, jestem przerażona, że ktoś może tkwić w tak toksycznym związku, jaki opisujesz na blogu, więc zakładam, że zakładając ten konkretny wątek masz na myśli własnie swoje małżeństwo
        • sadosia75 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 16:14
          Przerażasz mnie Rosa.
          Może pomyśl nad urlopem od neta? Od forum? Nie piszę Ci tego po złośliwości po prostu uważam, ze za bardzo się wkręcasz w forum i na forum szukasz rady na całe zło świata. A jeśli coś pójdzie nie tak jak byś sobie tego życzyła to atakujesz.
          Rosa świat jest poza komputerem i poza forum. Mnie też bardzo martwi to co piszesz na blogu. I ja bym zajęła się domem, rodziną, życiem i małżeństwem ( póki jeszcze jest ) a forum by było na ostatnim miejscu.
          Pomyśl nad tym, żeby odstawić forum na jakiś czas. Forum nic dobrego Ci nie wnosi do życia. Warto dla kilku literek na ekranie się zatracić kompletnie?
          • yenna_m Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 22:58
            Popieram, niestety.
            • meluzyna102 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 09:10
              Ja też popieram. Rosa, ja już nawet nie wchodzę na Twoje wątki. Wymyślasz co chwila nowe "tematy" rozmów. A ja mam wrażenie, że rozpaczliwie szukasz kontaktu z ludźmi. Gotowa rozmawiać o czymkolwiek, byle uciec z realu... Jak się do tego doda Twoje nieustające dolegliwości... Pojawia się niestety myśl, że się babo topisz. Myśl życzliwie współczująca, żeby była jasność.
              Na ten wątek weszłam, bo tytuł zasugerował mi, że doszłaś do jakichś... wniosków?
              ps. Strasznie emocjonalnie reagujesz na wpisy dziewczyn. Widzisz w nich treści, których nie ma.
              Pozdrawiam.
      • peggy_su Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 16:31
        Ja się podpisuję pod tym co napisała kk. Połączenie określenia 'idealny mąż' i tego co o nim piszesz jest szokujące.
        I nie jest to złośliwość, po prostu komentarz do tego co otwarcie piszesz.
        Życzę Ci żebyś potrafiła sobie poukładać realne życie i nie musiała sie podbudowywać działalnością netowa.
    • rosapulchra-0 Ptanie bło neutralne. 04.10.12, 16:36
      A w się dowaliłyście do mojego osobistego życia suspicious
      Więcej luzu, proszę uncertain
      • kocio_007 Neutralna acz trafna odpowiedź 04.10.12, 16:53
        O toksycznych związkach nie dowiesz się tu niczego więcej, czego byś nie znała z autopsji. To my możemy się od ciebie uczyć, albowiem sama osiągnęłaś szczyty toksyczności:
        żyjesz w toksycznym związku
        sama jesteś toksyczna
        stwarzasz swoim córkom toksyczne środowisko
        oby nie brały z ciebie przykładu w dorosłym życiu, bo wtedy:
        one będą żyły w toksycznych związkach
        itp. itd.
        niestety jesteś na tyle (PIIIIIP) że nie dopuszczasz tego do swojej.... hmmm powiedzmy że schorowanej głowy.
      • noname2002 Re: Ptanie bło neutralne. 04.10.12, 16:56
        Poczytaj książkę Robin Norwood "Kobiety, które kochają za bardzo", tam są idealnie opisane toksyczne miłości i jak do nich doszło.
      • peggy_su Re: Ptanie bło neutralne. 04.10.12, 16:58
        Bo kiedy osoba opisująca swój związek jako książkowo-toksyczny zadaje takie pytanie, to pierwsze co przychodzi do głowy to nadzieja że coś może wreszcie zaczęła dostrzegać.
    • bri Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 16:57
      Zazwyczaj dociera to do Ciebie dopiero w momencie, kiedy w jakiś sposób się od tego związku uwolnisz, pożyjesz przez jakiś czas bez toksycznego towarzystwa, odsapniesz, odtajesz.
      • antyideal Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 17:15
        To prawda, wystarczy nawet wyjazd na jakis czas i
        poprzebywanie z normalnymi ludzmi, bez toksycznego partnera.
    • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 17:29
      Nastrój sobie poprawiłyście, co panienki? suspicious
      Ale żeby któraś mi merytorycznie odpowiedziała, to NIE suspicioussuspicioussuspicious
      • pade Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 17:39
        Akurat każda odpowiedziała Ci merytoryznie, szkoda, że nie chcesz tego dostrzec.
    • wies-baden Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 20:22
      Nie każdy jest na bieżąco z twoim blogiem. Nie sądzisz, że powinnaś sama odnieść się do zadanych pytań?
    • rosapulchra-0 Rozumiem, że wam zdecdowanie lepiej dowalić mi, 04.10.12, 20:53
      niż bez uprzedzeń odpowiedzieć na moją prośbę?

      Strasznie to mu si bć fajne dla was tak się na mnie wyżywać na forum, nespa? suspicious
      • kk345 Konkret 04.10.12, 21:07
        No dobrze, to będzie merytorycznie:
        -toksyczny jest związek, o którym można powiedzieć, "Był tylko jeden rok w moim życiu taki, że mój mąż cieszył się moją urodą i moją figurą"
        -toksyczne jest mówienie do zony: "powiedział, że jestem brzydka i mu się nie podobam"
        -toksyczne jest także to :" Idealny mąż nawet nie udaje, że nadal jestem ładna, nie ukrywa rozczarowania moją osobą. Okazuje to swoje rozczarowanie bez pardonu – ale masz mordę! Kiedyś byłaś taka piękna, a teraz spójrz na siebie, jaka jesteś brzydka! Nie mogę na ciebie patrzeć! "
        -toksyczne sa słowa: "Wyglądasz jak świnia! Byłaś taka piękna! Co ty z siebie zrobiłaś?! Ty nic nie robisz, żeby nadal atrakcyjną kobietą! A ja ciągle cie o to proszę! Spójrz na siebie – masz mordę jak świnia! Miałaś takie fajne ładne cycuszki, a teraz? To są wymiona!"
        - toksyczne jest trwanie nadal w takim związku, bez szacunku dla siebie i bez szacunku swoich dzieci- ktore uczą się, ze taki układ miedzy rodzicami to norma i tez za parę lat pozwola się tak traktować- bo to własnie wyniosly z domu

        Wystarczajaco merytorycznie było? Czy przyklady, ktore podałam, dostatecznie definiują toksyczny związek i przemoc psychiczną?
        • nutka07 Re: Konkret 04.10.12, 22:32
          O matko, ale palant.
          Znasz tego goscia, czy przyklady sa wymyslone na potrzeby watku?
          • anne.novak Re: Konkret 04.10.12, 22:42
            Cytaty pochodzą z bloga Rosy i napisała ona, że tak zwraca się do niej mąż... Ale dalej będzie twierdzić, że jej pytanie o toksyczny związek jest czysto teoretyczne i ma charakter akademicki a wszyscy którzy sugerują, że problem może dotyczyć jej małżeństwa są źli, wredni, złośliwi i atakują ją bez powodu.
      • sadosia75 Re: Rozumiem, że wam zdecdowanie lepiej dowalić m 04.10.12, 21:51
        Cóż jeśli sądzisz, że jedynym moim celem jest dowalić Ci to chyba za bardzo nie mamy o czym rozmawiać.
        Pora Rosa rozróżniać forum od rzeczywistości. I jak w Matrixie musisz zdecydować którą tabletkę wybierasz bo póki co to ciągle siedzisz w necie i tu żyjesz a to życie realne zaczyna Ci uciekać.
        Kiedyś się obejrzysz zza kompa a w domu będzie panowała okropna cisza. I nikogo tam nie znajdziesz. A wiesz dlaczego? bo całe swoje życie ( i nienawiść jaką masz do swojego męża ) wylewasz tu na forum... a to zdrowe nie jest.
        Weź się w garść i jeśli mąz choć odrobinę chce być w rodzinie i dla rodzin powinien dla Twojego zdrowia i Waszego życia odciąć cię od neta.
        I nie to nie jest dowalanie. Ale ktoś ci wreszcie musi powiedzieć wprost : niszczysz się na własne życzenie będąc na forum. tu życia nie ma nie było i nie będzie.
        • yenna_m Re: Rozumiem, że wam zdecdowanie lepiej dowalić m 04.10.12, 23:01
          też popieram sad
          zniszczysz siebie dziewczyno

          szkoda by było
        • barbibarbi Re: Rozumiem, że wam zdecdowanie lepiej dowalić m 05.10.12, 10:04
          sadosia75 napisała:

          > Cóż jeśli sądzisz, że jedynym moim celem jest dowalić Ci to chyba za bardzo nie
          > mamy o czym rozmawiać.
          > Pora Rosa rozróżniać forum od rzeczywistości. I jak w Matrixie musisz zdecydowa
          > ć którą tabletkę wybierasz bo póki co to ciągle siedzisz w necie i tu żyjesz a
          > to życie realne zaczyna Ci uciekać.
          > Kiedyś się obejrzysz zza kompa a w domu będzie panowała okropna cisza. I nikogo
          > tam nie znajdziesz. A wiesz dlaczego? bo całe swoje życie ( i nienawiść jaką m
          > asz do swojego męża ) wylewasz tu na forum... a to zdrowe nie jest.
          > Weź się w garść i jeśli mąz choć odrobinę chce być w rodzinie i dla rodzin powi
          > nien dla Twojego zdrowia i Waszego życia odciąć cię od neta.
          > I nie to nie jest dowalanie. Ale ktoś ci wreszcie musi powiedzieć wprost : nisz
          > czysz się na własne życzenie będąc na forum. tu życia nie ma nie było i nie będ
          > zie.

          100% prawdy w prawdzie.
          Najlepsza rada jaką mogłaś dostać na tym forum.
      • kota_marcowa Re: Rozumiem, że wam zdecdowanie lepiej dowalić m 05.10.12, 01:46
        > Strasznie to mu si bć fajne dla was tak się na mnie wyżywać na forum, nespa? suspicious
        >

        Zachwycona jesteś, że ci się prowokacja udała, co?suspicious
    • czarnaalineczka Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 21:28
      placz i zgrzytanie zebami nigdy nie pomaga
      te blogi poczytaj
      uciekamdoprzodu.blogspot.com/
      mojedwieglowy.blogspot.com/
    • 3-mamuska Re: Toksczna miłość. 04.10.12, 23:49
      Ja miała kiedyś koleżankę przez chwile, dłużej nie dało rady po prostu odoje toksyczni ze na dłuższy czas nie dało sie kumplowac.
      Ona była z nim mimo ze ja zdradził .
      Często przez niego płakała, chciała odejść ale nie dała rady , nawet gdy s... im święta i w 1 dzień świat o 7 rano z płaczem przyszła do nas z dziećmi. I tak do niego wróciła.
      To ze on uważał ze kobieta jego kobieta powinna być dziewica, a związał sie z nią gdy już miała dziecko z innym.
      Męczył ja totalnie, ale oni byli siebie warci.

      Moje przemyślenia to są takie:
      - jeśli placzesz przez faceta ,
      - jeśli ukrywając przed nim rożne sprawy , typu kupno sobie czegoś nowego, wypicia kawy z kolega czy koleżanka.
      - jeśli facet nie chce żebyś sama gdzieś wychodziła ( bo chyba jesteś dzi...ma skoro jeśli przez chwile będziesz sama to zrobisz coś głupiego.
      -jeśli jego myślenie i potrzeby są zawsze ważniejsze od twoich,
      - jeśli on decyduje o wszystkim ( wydawaniu pieniędzy, kupno czegoś do domu wycieczki, liczenie kasy partnerki)
      - nienawiść do jej rodziny znajomych i tylko z jego znajomymi można sie umawiacie

      Właściwie dużo by pisać, bo każdy związek jest inny, jedni napiszą ze toksycznych to taki który wieże wszystkim zgadza z żona i nic nie powie, a jak tylko żona jest poza zasięgiem to zrobi i tak co będzie chciał, a inni napiszą ze jak kobieta nie ma nic do powiedzenia, ze on trzyma kasę i decyzje, jeszcze inny napiszą jeśli facet za dużo pije nic nie robi w domu i oczekuje idealnego domu ciepłego objadu.
      Dla mnie toksycznych jest mąż koleżanki który sie do niej nie odzywa ja jest w domu bałagan i nawet ma trawnik zamiatac mimo 7 miesiąca ciąży i 2 synkow bliźniaków 2-letnich.

      A jeszcze inny stwierdza ze jak nie bije to jest super.
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
    • rosapulchra-0 Dziewczęta!!! 05.10.12, 03:12
      Ja proszę o przykłady znanych wam osób, a nie osobiste dowalanki.

      Tak trudno to zrozumieć??
      • xika_da_selva Re: Dziewczęta!!! 05.10.12, 06:57
        ale dlaczego ktos mialby tracic energie na opisanie intymnych historii z zycia bliskich na publicznym forum osobie, ktora przyklad ma we wlasnym domu?
        to tak jakby szewc pytal"powiedzcie jak wasi znajomi naprawiaja buty?". szkoda czasu, zwlaszcza ze nie rozmawiamy o nowinkach w zakresie naprawy, ale o psuciu
      • wilma1970 Re: Dziewczęta!!! 05.10.12, 09:09
        Czujesz napięcie.
        Ulgę przynosi napisanie na forum prowokacyjnego posta.
        Dostajesz swoją porcję obelg i poniżenia i ... CZUJESZ, ŻE ŻYJESZ!
        Zastanów się, co Ci robi taki cykl?
        Czy Tobie na stałe zespoliło się odczuwanie przyjemności z bólem i poniżeniem?
      • sumire Re: Dziewczęta!!! 05.10.12, 11:34
        tak sobie czytam i mam wrażenie, że nawet gdybym tu opisała własny toksyczny związek - a byłam w dwóch bardzo pasujących do definicji, w których była i agresja, i zdrady, i absolutne uzależnienie od drugiej osoby, i dawanie się traktować jak szmata - uznałabyś to i tak za osobistą dowalankę. to trochę tak, jak z nałogowcem, który nie chce się przyznać przed sobą do tego, że ma problem i na wszelkie sugestywne komentarze reaguje atakiem.
      • m_incubo Re: Dziewczęta!!! 05.10.12, 23:12
        Dalej nie kumasz, że to właśnie ty jesteś tą najbardziej "znaną osobą" i jesteś nią na własne życzenie, bo wszystko to sama wywlekasz w necie?
    • broceliande Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 09:03
      W moim związku toksyczna jestem ja.

      Dawno temu, jak miałam 19 lat wkręciłam się w związek z gościem, który miał dziewczynę. Do dziś nie wiem, jak to zrobił, ale uwierzyłam mu, że ja jestem ta lepsza.
      Spotykał się z nią jawnie, ze mną w tajemnicy.
      Kilka miesięcy to trwało, nigdy nie powiedziałam "albo ona albo ja", po prostu wyjechali.
    • broceliande A skąd znacie blog Rosy? 05.10.12, 09:12
      Można gdzieś poczytać?
      • kozica111 Re: A skąd znacie blog Rosy? 05.10.12, 09:47
        W stopce u Rosy masz.

        Co do meritum, dla mnie toksyczny związek to taki który wypala, człowiek cały czas czuje się jak na jakichś prochach, pobudzony, huśtawka, raz w górę raz w dól, taki rollercoaster.
        • broceliande Re: A skąd znacie blog Rosy? 05.10.12, 09:53
          Dzięki, myślałam, że zawsze Gazeta jest w stopce...
    • meluzyna102 Sorka, że długie 05.10.12, 09:32
      "Idealnego męża odzywki do mnie przypominają (teraz!) odzywki Bogdana. On wyśmiewał wszystko w moim wykonaniu i mnie samą. To od niego ciągle słyszałam, że jestem gruba, brzydka, że do niczego się nie nadaję. To on czytał mój pamiętnik głośno i wyśmiewał go. On mnie poniżał. On spowodował, że chciałam umrzeć i połknęłam te tabletki. I tak pięknie wykręcił kota ogonem, że to moja wina. On, razem z moja matką się mnie pozbyli z domu.
      Dziś czuję się dokładnie tak samo, gdy miałam 16 lat i łyknęłam kilkanaście tabletek reladormu."

      Kocie znajdź po prostu psychologa... Przecież to wygląda, jakbyś próbowała odtwarzać tamte sytuacje... Piszesz dziennik/bloga, podkładasz się wątkami- dostajesz od forumek głosy krytyczne, które jednoznacznie odbierasz jako atak, poniżenie i wyśmiewanie. A teraz jeszcze Ci napisałyśmy, żebyś odpoczęła od forum... Mam nadzieję, że to nie jest dla Ciebie zastępczy "dom".
      Twoim blogiem sama likwidujesz pewne granice intymności. Wystawiasz się goła na widok publiczny. Niestety, nie jest to prowokacja literacka. Niestety, nie jesteś silna i nie kontrolujesz tego. Niestety, nie masz minimum potrzebnego dystansu. Niestety, nie dochodzisz też do żadnych wniosków.
      Czytasz czasem samą siebie? Zerknęłam teraz- to co piszesz, nie jest ciekawe, a przykre. Jak można napisać tyle słów i nie zobaczyć, co się napisało? Nie wyciągać żadnych wniosków? Czemu ciągle żądasz od nas uwagi? Czemu nieustannie chcesz na nas wymusić zainteresowanie swoją osobą?
      Rosa, Ty naprawdę prowokujesz do nieprzyjemnych zachowań wobec Ciebie. Może Twojego męża prowokujesz tak jak nas? A potem opisujesz jego przykre słowa i już wiadomo, kto tu jest ten zły... Na niego też tak reagujesz? Facet mówi Ci prawdę, a Ty to przeinterpretowujesz i robisz z tego atak i poniżenie? Może teksty o mordzie lecą na końcu rozmowy, w której robisz z siebie ofiarę a z niego rzeczonego Bogdana, co?
      Twojemu mężowi nie wolno Cię tak traktować. Ale zauważ Rosa, że Twój mąż nie jest samoświadomym joginem na ostatnim stopniu wtajemniczenia. Twoje prowokacje powodują, że wiele forumek ma cię dość, puszczają im nerwy, niektóre robią się chamskie... Zauważyłaś, że nikt inny nie wywołuje tu takich gromadnie złych reakcji? Może warto przestudiować, które Twoje zachowania są dla innych trudne do przyjęcia?
      Forumki mają tylko kilka Twoich wpisów dziennie. Natomiast Twój mąż ma Cię na co dzień, w pełnej charakterologicznej okazałości... On się zachowuje źle, Rosa. Ale Ty też się zachowujesz źle.
      Idź do psychologa, opowiedz jemu, nie nam. A potem wróćsmile
      • kobieta306 Re: Sorka, że długie 05.10.12, 10:01
        Bardzo dobrze to napisałaś Meluzyna.

        Rosa - różnie między nami się układało ale nie zycze Tobie źle. Musisz coś zrobić dla siebie samej. Ty prosisz podświadomie o pomoc, wołasz o nią, a na forum owszem pogadasz ale tej pomocy profesjonalnej nie znajdziesz. Rosa - idź umów się z jakimś fachowcem i powiedz mu to samo, co tutaj piszesz.
      • lelija05 Re: Sorka, że długie 05.10.12, 10:02
        A ja mam wrażenie, że Rosę przepełnia złość - uzasadniona, tylko, że nie mając możliwości wyładowania tej złości na osobach, które są jej adresatem, "wyżywa" się na forum.
        A szkoda, bo pamiętam początki Rosy na emamie, pamiętam wpisy o rodzicach, ojczymie, teściowej, szwagrze i mężu. I mnóstwo osób jej współczuło, dawało rady, podnosiło na duchu.
        Ale z czasem Rosa zaczęła atakować, obrażać, a teraz to chyba każdy wątek jest prowokacją, obliczoną na upuszczenie pary, wylanie siedzącej głęboko złości.
        Rosa, agresję kieruj wobec osób, które cie skrzywdziły, a nie wobec obcych, które ci nic złego nie zrobiły, a wręcz dobrze życzyły.
      • meluzyna102 Re: Sorka, że długie ps. 05.10.12, 10:23
        "Ja ma dla kogo żyć, choć słyszę kilka raz dziennie od mojego idealnego męża, że go nie kocham, że dzieci nie kocham, że chcę ich zostawić w najbardziej przez niego oceniony sposób, czyli przez śmierć."
        A szantażowanie męża samobójem, żeby dostać jego wytężoną uwagę jest szczytem zaburzeń. Nie wiem, Rosa, czyt Twoje córki czytają Twój blog. Podejrzewam, że tak, że Je też wciągasz w tą Twoją potrzebę skupiania na sobie uwagi. CZY TY ROZUMIESZ, JAKI KOSZMAR FUNDUJESZ SWOJEJ RODZINIE? Jak możesz ich trzymać w takim lęku, żeby się lepiej poczuć???
        Jak możesz nie iść do psychologa wiedząc, co im robisz? Naprawdę straszenie rodziny samobójem jest dla Ciebie lepszą opcją niż ruszenie tyłka na terapię?
        Bardzo współczuję Twoim bliskim. Dla mnie to oni są ofiarami sytuacji, którą Ty stwarzasz.
    • beauty_agadir Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 10:07
      Jezu przeczytałam cały wątek i jestem przerażona... dziewczyny nie dajcie się wciągnąć w tą dyskusje. Ona pisze ale nie czyta, namawia do takiego wywnętrzniania się.... to nie jest ok.
    • antyideal Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 10:21
      rosapulchra-0 napisała:
      > Cz to nie jest tak, że własnym postępowaniem dajemy zgodę na takie, a nie inne
      > zachowanie partnera? A potem to nawet ani płacz ani zgrzytanie zębów nie pomoże
      > ?

      Toksyczny partner jest zwykle małym zakompleksionym facecikiem,
      ktory musi sobie pokrzyczec, zeby poczuc sie wiekszy.
      Nie szukaj w sobie winy, cokolwiek zrobisz bedzie chcial sie na Tobie wyzyc za swoje
      kompleksy i niepowodzenia.
      Konsekwentnie i za kazdym razem mów mu,
      ze nie ma prawa Cie zle traktowac, olewaj jego fochy, walcz o siebie.
    • lady-z-gaga Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 10:45
      Bezczelne i chamskie jest zakładanie takich wątków, a następnie opieprzanie forumek za to, że nie chciały się merytorycznie wywnętrzać na publicznym forum. Dlaczego miałyby to robić? Bo Tobie tak się podoba?
      Mechanizm Twoich prowokacji jest zawsze ten sam, do znudzenia znajomy, do bólu nudny:
      rzucanie pytania bez informacji po co i dlaczego, albo chocby - kogo dotyczy (tak, jak niedawno o hałasie w uszach - najpierw czekałaś, aż ktoś nabierze się, że to o swojej dolegliwości piszesz, potem tryumfalnie wyciągnęłas z kapelusza 14latkę, żeby pokazać jakie podłe baby tu siedzą, naśmiewają się z poważnej sprawy, w dodatku z dziecka. A można było w pierwszym poście napisać jak normalny człowiek "moja corka/kuzynka ma takie objawy, co myślicie?"...ale wtedy nie miałabyś swojej porcji kopów, po ktore tu przychodzisz)
      Nie czytuję Twojego bloga, zajrzałam trzy razy i wystarczy, zresztą na forum są o nim regularne wzmianki. I powiem tyle: nie wierzę w to, co tam wypisujesz., znając z forum Twoje skłonności do kłamstwa, prowokacji, przeinaczania faktow i robienia z siebie niewinnej ofiary. Tam piszesz jak osoba wrazliwa i pokrzywdzona, tutaj jawisz się jako wredna i nienawistna, gardząca wszystkimi ( z wyjątkiem paru swoich kolezanek) i szukająca okazji do zaczepki. A jak Ci się uda wciagnąc kogos do kłotni, wylewasz jad i ubliżasz.
      Nie ma takiej opcji, aby jeden człowiek miał dwie osobowości - dlatego ten blog jest dla mnie fikcją literacką, a dokładnie Twoją wizją, ktora ma prawdopodobnie tyle wspólnego z rzeczywistościa, jak to, co tutaj wypisujesz.
    • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 13:45
      1. Moja GP kazała mi o nim zapomnieć. Nie umiem.
      2. Przerobił dzieci przeciwko mnie. Pracuję nad tym.
      3. Kocham go. A on kocha mnie.
      4. Jest dla mnie dobry i opiekuńczy.
      5. Czasem tylko traci cierpliwość i zachowuje się jak zwierz. CZASEM.
      6. EOT
      • dziennik-niecodziennik Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 13:58
        > 1. Moja GP kazała mi o nim zapomnieć. Nie umiem.

        kwestia czasu i silnej woli.

        > 2. Przerobił dzieci przeciwko mnie. Pracuję nad tym.

        jeden z przejawów toksycznosci.

        > 3. Kocham go. A on kocha mnie.

        w to nie wątpię. choc punkty 2 i 5 stanowczo tu nie pasują.

        > 4. Jest dla mnie dobry i opiekuńczy.

        w to juz bardziej.

        > 5. Czasem tylko traci cierpliwość i zachowuje się jak zwierz. CZASEM.

        a to mi sie jaskrawo kłóci z punktem 3...
        • lady-z-gaga Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 14:26
          > > 2. Przerobił dzieci przeciwko mnie. Pracuję nad tym.
          >
          > jeden z przejawów toksycznosci.

          Naprawdę w to wierzysz? Bo ja żyję juz długo, a nie spotkałam się z przypadkiem (i na forum tez nie czytałam), aby ojcu udało się "przerobić" dzieci przeciwko matce, ktora jest w porządku.
          Chyba, że chodziłoby o matkę nieobecną -lub obecną rzadko - w życiu dzieci.
      • lewapinger Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 14:07
        Punkty:
        4. Jest dla mnie dobry i opiekuńczy.
        5. Czasem tylko traci cierpliwość i zachowuje się jak zwierz. CZASEM.


        są właśnie dowodem, że masz męża psychopatę, tkwisz w bardzo toksycznym związku.
        • alyeska Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 14:39
          Ale ja go taaaaaaaaaak kocham!! No to co?? Kochaj se go z oddali.
          Ale on mnie taaaaaaaaaak kocha!! Osoba, ktora kocha nie zdradza, nie ubliza, nie umniejsza, nie zyczy drugiej osobie zle, nie intryguje, nie jest przemocowcem ekonomicznym, nie szantazuje, nie lekcewazy itp.........
          Dalej uwazasz, ze Cie taaaaaaaaaaak kocha.?
          Gratuluje wyobrazni.
      • mondovi Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 14:38

        > 1. Moja GP kazała mi o nim zapomnieć. Nie umiem.
        > 2. Przerobił dzieci przeciwko mnie. Pracuję nad tym.
        > 3. Kocham go. A on kocha mnie.
        > 4. Jest dla mnie dobry i opiekuńczy.
        > 5. Czasem tylko traci cierpliwość i zachowuje się jak zwierz. CZASEM.
        > 6. EOT
        punkty 2. i 3. oraz 4. i 5. wykluczają się
    • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 14:54
      Nie róbcie ze mnie ofiary, OK? suspicious Bo nią nie jestem. Nie byłam. I nie będę. uncertain
      • lady-z-gaga Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 15:07
        Na mnie możesz liczyc tongue_out
        Dla mnie ofiarami są Twój mąz i dzieci, a toksyczna jestes Ty.
        Wierzę w to, że Twój mąz jest dobry i opiekuńczy, co prawdopodobnie budzi u Ciebie zawiść (bo jest lepszy od Ciebie), kompleksy (bo czujesz, że na to nie zasługujesz) i niespełnienie (bo wolisz dramaty od zwykłego zycia). Wtedy, byc może, prowokujesz awanturę, w ktorej padają ostre słowa, Ty dostajesz swoje upokorzenie i ból, o ktorym marzysz i satysfakcję, że on tez jest zły.
        Zadowolona z odpowiedzi? tongue_out wink
        Niektorzy ludzie się tną, Ty lubisz "ciąć się" psychicznie używając do tego a to męża, a to forum.
        Współczuję Ci, chociaż Cię nie lubię. I dołączam do grona tych, ktore radzą wziąc się za siebie i leczyć. Masz jeszcze przed sobą kawał życia, ktore może byc dobre, jesli na to pozwolisz.
      • meluzyna102 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 15:22
        "Nie róbcie ze mnie ofiary, OK? Bo nią nie jestem. Nie byłam. I nie będę. "
        Ja się dziś niestety wczytałam w to, co wpuszczasz w sieć... Ty nie jesteś ofiarą. Jesteś mega zaburzoną osobą, szantażującą swoich bliskich nieustającymi rzekomymi chorobami i okaleczeniami (które- dziś jestem pewna- są samookaleczeniami z premedytacją, by wymuszać na innych współczucie) oraz możliwością strzelenia samobója. Czego oczywiście nigdy nie zrobisz. Nieustająco działasz na rzecz kierowania cudzego zainteresowania na siebie. Chcesz współczucia lub upokarzania, wszystko Ci jedno- byle szły do Ciebie jakieś emocje. Jak każda jednostka psychopatyczna, masz kompletnie w nosie, jak bardzo krzywdzisz swoje dzieci. Znęcasz się emocjonalnie nad własnymi córkami - grunt, żeby wewnętrzny potwór się najadł.
        Twoje manipulacje tak w sieci jak w realu będą miały swój kres. Ludzie reagują, ale z czasem przestaną- gdy zobaczą, z czym mają do czynienia. Dzieci będą pozwalały byś nimi emocjonalnie miotała, ale też kiedyś pójdą na terapie i się odetną. Zostanie samotna psychopatka, nieustająco udająca rozmaite cierpienia, wiecznie głodna cudzej uwagi.
        Bardzo to smutne.
      • triss_merigold6 Ależ jesteś 05.10.12, 15:54
        Ależ jesteś ofiarą. Z Twoich wywodów wynika, że jesteś ofiarą nieadekwatnych rodziców, ojczyma, męża i swoich własnych pokręconych emocji. Ofiarami są też Twoje córki, nie wystarczy chwalić i pisać w superlatywach skoro w domu mają matkę z jazdami autodestrukcyjnymi i ojca, który broni się przed tym agresją.
        • gordon7 Re: Ależ jesteś 05.10.12, 16:44
          Wydaje mi się, że jesteś bardzo samotna - w kraju, małżeństwie, rodzinie, pracy...Prawdopodobnie nie masz bliskiej osoby, przyjaciółki itp. z którą możesz pogadać o wszystkim. Jesteś dumna z córek, ale to Twoje dzieci, nie równorzędne partnerki do konstruktywnej rozmowy dorosłych. Dużo czasu spędzasz w sieci, a życie biegnie obok. Pozdrawiam cieplutko.
          • rosapulchra-0 Re: Ależ jesteś 05.10.12, 16:49
            nie chcę przyjaźni, żadnych bliskich koleżanek.. nikogo, kto by mnie dotknął a potem, jak zwykle, wbił nóż, tak zwyczajnie, po prostu. Nie. Nie. Nie.
            Ale teraz: www.youtube.com/watch?v=AA0kjqAuUwg&feature=related
            • viviene12 Re: Ależ jesteś 05.10.12, 16:52
              rosapulchra-0 napisała:

              > nie chcę przyjaźni, żadnych bliskich koleżanek.. nikogo, kto by mnie dotknął a
              > potem, jak zwykle, wbił nóż, tak zwyczajnie, po prostu. Nie. Nie. Nie.
              > Ale teraz: www.youtube.com/watch?v=AA0kjqAuUwg&feature=related

              nieprawda, nei wszyscy ludzie sa tacy, zdecydowanie nie!
              no nie mow tylko, ze otworzylas butelke czerwonego
      • viviene12 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 16:50
        rosapulchra-0 napisała:

        > Nie róbcie ze mnie ofiary, OK? suspicious Bo nią nie jestem. Nie byłam. I nie będę.
        > uncertain

        Opierajac sie wylacznie na tym, co piszesz - to bylas i jestes. Czy bedziesz - zalezy tylko od Ciebie.
        Nawet Twoja GP Ci to potwierdzila, wiec kto i co ma jeszcze powiedziec, zeby do Ciebie dotarlo?
        • gordon7 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 16:59
          Może nie jesteś zdolna do przyjaźni, może nie dane Ci było spotkać w życiu osobę, która nie zbruka porozumienia dusz, szkoda, jesteś przepełniona goryczą, a jednocześnie szukasz kontaktu a sieci ,po co ?
            • gordon7 Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 18:03
              Ja też podziwiam i szanuję panią Celińską i to nas łączy, tak trzymać !
            • antyideal Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 18:12
              Ale fajnych, normalnych, godnych zaufania ludzi mozna spotkac takze w realu, Rosasmile
              nie tylko na jutubie.
              • pade Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 18:29
                Obawiam się, że produkujemy się nadaremnie.
                Jedynie dobry terapeuta, leki i dłuuuuga terapia mogłyby pomoc Rosie.
                Ale ona nie chce się leczyć.
                Więc trzeba dać sobie spokój.
                Gorzej, że zawsze znajdzie się na forum ktoś, kto odpowie na zaczepki, ulituje się...
                I tak to się będzie kręciło, bez końcasad
      • yenna_m Re: Toksczna miłość. 05.10.12, 23:30
        nie wiem, czy jesteś ofiarą, czy nie jesteś

        miałam wczoraj tego nie pisać
        gryzłam się kilka razy w palce
        wpisałam a potem jednak nie puściłam

        ale wiesz, dziś myślę, że powinnam to napisać

        pędzisz na oślep w przepaść
        za chwilę może się okazać, że nie będzie jak zahamować

        nie rób tego sobie

        naprawdę proponuję wyciszenie się, złapanie dystansu do netu (bo mam wrażenie, że to jest jeden z Twoich podstawowych problemów), przemyślenie priorytetów życiowych i terapia

        przepraszam, ale po tym, co robisz sobie i po Twoje jednak niestabilności emocjonalnej mam wątpliwości czy Ty w ogóle się leczysz

        jeśli ta - leki źle dobrane
        no i terapia potrzebna

        oraz wywalenie kompa z domu przynajmniej na miesiąc, żeby złapać dystans i nie czuć przymusi istnienia w każdym wątku oraz nie dopatrywać się ataków tam, gdzie ich nie ma
    • pade Proszę, Rosa 05.10.12, 18:42
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html?v=2
      • antyideal Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 18:52
        Bardzo ciekawe,
        zwrócę uwagę na ten fragment:

        „Kobieta, która wyszła za mąż za takiego faceta, na ogół przez wiele lat jest przekonana, że ma w domu troskliwego, sympatycznego, zaradnego faceta, który troszczy się o nią i dzieci, jest uroczy i sympatyczny - a co pewien czas wybucha - bo musi. Bo ona zrobiła coś naprawdę głupiego, bo on się stara, a ona znowu wszystko popsuła, bo on jest inteligentny i tylko dzięki niemu wszyscy mają dom, a ona może najwyżej coś zepsuć i gdyby jego nie było, to świat by się zawalił.
        To nie jest przypadek pijanego faceta, lejącego żonę, bo zupa była za słona. To przypadek uroczego zazwyczaj faceta, któremu udało się wmówić żonie, że bez niego nie jest nic warta i ze przesolenie zupy to nie przypadek, a bezmyślne marnowanie ciężko zarobionych pieniędzy. Po awanturze (bez przemocy fizycznej) o za słoną zupę taka kobieta jest przekonana, ze maż naprawdę ma rację, a piekło robi z troski o rodzinę - a ona, jak zwykle, nawaliła, głupia taka.
        Często trzeba lat, albo czegoś przełomowego, aby kobieta w ogóle mogła zorientować się, że jest ofiarą przemocy, a nie troskliwości.
        • rosapulchra-0 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 20:26
          Mówcie, co chcecie. Myślcie, co chcecie. I kombinujcie nastawiając się jedna przez drugą. Naprawdę.
          On mnie kocha. On stworzył ze mną szczęśliwą rodzinę, mam cudowne dzieci, które wiedzą, co jest ważne w ich życiu,
          Czasem, owszem, daje czadu.
          Rozumiem, że wasi faceci siedzą zawsze pod miotłą, nie pisną nawet słowem, nigd wam żadnej awantur nie zrobią, nie powiedzą przykrych słów, nie skrytykują.. Jasne.. Wierzę..suspicious
          • antyideal Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 20:35
            Rosa, Rosa..
            bylam w takim zwiazku jak Twoj, podobnym w kazdym razie,
            z takim samym Panem Idealnym, ktory mial zawsze rację,
            przechodzilam przez stany psychiczne podobne jak Twoje,
            tez nie chcialo mi sie zyc, bo to bylo zycie w matni.
            Moze kiedys tez poczujesz chęc by walczyc o lepsze, zdrowsze zycie.
            • pade Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:02
              szkoda palców Antyideał
              • antyideal Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:25
                Nie uwierzylabym, ze mozna tak zaprzeczac rzeczom oczywistym,
                gdybym nie poznala niedawno dziewczyny, którą partner wiele razy
                tłukł tak, ze omal nie zabił, a ona nadal kocha i szuka usprawiedliwien dla niego..
                I to madra, ładna dziewczyna, z normalnego srodowiska uncertain
          • kk345 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 20:44
            > Rozumiem, że wasi faceci siedzą zawsze pod miotłą, nie pisną nawet słowem, nigd
            > wam żadnej awantur nie zrobią, nie powiedzą przykrych słów, nie skrytykują.. J
            > asne.. Wierzę..suspicious

            Nie musisz... skoro dla Ciebie facet albo jest przemocowcem, albo siedzi pod miotłą i nie ma nic pomiędzy, to faktycznie nie musisz wierzyc w normalne, zdrowe relacje między ludźmi...tak bedzie lepiej dla Ciebie, jesli nie uwierzysz, bo nie będziesz musiala niczego zmieniac w swoim zyciu i w swoim związku.
          • kota_marcowa Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 20:56
            No nasi nam przynajmniej nie wydzielają pieniędzy na chleb i nie mówią, że mamy paskudną mordętongue_out
          • viviene12 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:00
            rosapulchra-0 napisała:

            > Mówcie, co chcecie. Myślcie, co chcecie. I kombinujcie nastawiając się jedna pr
            > zez drugą. Naprawdę.
            > On mnie kocha. On stworzył ze mną szczęśliwą rodzinę, mam cudowne dzieci, które
            > wiedzą, co jest ważne w ich życiu,

            no to super, prawdziwa sielanka
            tylko ta glupia GP sie tak czepila, ale to pewnie z zazdrosci

            gorzej z Toba niz bym myslala, serio serio

          • sumire Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:01
            a widzisz.
            owszem, są tacy, którzy awantur nie robią. i nie wyobrażam sobie, żeby mój ojciec powiedział mamie, że jest brzydka, że wygląda jak świnia. nie wyobrażam sobie, żeby mój chłop powiedział coś takiego mnie. i nie dlatego, że panowie siedzą pod miotłą, pantoflem czy czymkolwiek, ale dlatego, że takie zachowania uważają za niedopuszczalne wobec osób, które szanują.
            jak zdarta płyta powtarzasz, że Cię kocha. nie przeczę. ale słowa, którego użyłam powyżej, nie zauważyłam w żadnym z Twoich postów. a to właśnie - szacunek - jest dla mnie niezbędnym warunkiem zdrowego związku. szacunek działający w obie strony. miłość o niczym nie świadczy i nie można nią sobie, za przeproszeniem, gęby wycierać, usprawiedliwiając miłością wszelkie przykrości, jakie się drugiej stronie wyrządza.
            • rosapulchra-0 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:13
              Dlaczego uważasz, że on mnie nie szanuje??
              • pade Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:17
                Do osoby, którą się szanuje, nie mowi się, że ma mordę. Albo, że jest gruba czy brzydka. NIE MÓWI SIĘ, rozumiesz?
                Twój mąż Cię nie szanuje. I chocbyś nie wiem jak zaprzeczała, nic nie zmieni faktu, że oboje jesteście toksyczni i własnie spier..ście życie swoim córkom.
                • m_incubo Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 23:28
                  > Dlaczego uważasz, że on mnie nie szanuje??

                  Dziewczyny, olejcie temat, tu żadna domorosła psycholożka z forum nie pomoże, to już kliniczny, nierokujący przypadek, nie możecie jej w żaden sposób pomóc, możecie tylko podsycać to bardziej.
              • sumire Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:17
                uważam, że człowiek szanujący osobę, z którą żyje - i mający trochę klasy przy okazji - nie wyjedzie do niej z takimi tekstami. tyle.
              • sadosia75 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:29
                Rosa kiedy zrozumiesz, że nie musi ci mąz powtarzać cały dzień, że cię kocha i szanuje. maż jeśli to czuje to okazuje to na każdym kroku. u was kończy się na słowach a później hulaj dusza piekła nie ma.
                mówisz swoim córkom, ze są grube, brzydkie, że mają mordy, że są okropne, że kiedyś były ładniejsze? przecież tak mówi do ciebie mąż a to nie jest nic złego. to powinnaś tak mówić do swoich dzieci...
                naprawdę żal mi ciebie dziewczyno. marnujesz się na swoje własne życzenie i to nie jak ofiara przemocy psychicznej. a jak ochotniczka.
          • triss_merigold6 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:11
            Jasne, jasne.
            Najpierw opisujesz jaki masz kanał, a jak uzyskasz potwierdzenie, że to jednak kanał to odwracasz kota ogonem i twierdzisz, że masz psiejsko czarodziejsko.
            Dobra niech będzie - Twój mąż jest super, a Ty słusznie dostajesz oklep za swoje jazdy. Zadowolona?
            • miarka71 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:31
              A moim zdaniem ilość wejść na bloga się zmniejszyła i tylko dlatego taki temat został rozwinięty.
              • triss_merigold6 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:42
                E tam, zaczął się weekend, rodzina w domu, napięcie rośnie, laska nakręca się konwersacją w necie po to, żeby sprowokować awanturę z mężem, a potem histerycznie sobie popłakać i poużalać nad sobą. Dzięki temu nie będą się do siebie odzywać i weekend jakoś zleci.
                • rosapulchra-0 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:13
                  Oj, triss, rozumiem twoje troski suspicious
                  • triss_merigold6 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:16
                    Ależ ja nie wyrażam troski. IMO dostajesz to, na co zasłużyłaś.
                    • mary_lu Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:23
                      I to właśnie potwierdza, jak głupie jest to powiedzonko, na które ostatnio zrobiłaś modę na forum "nie ma ofiar, są tylko ochotnicy".

                      Są tylko ofiary. Z pokolenia na pokolenie, całe rodziny niszczone jedno po drugim.
                      • triss_merigold6 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:31
                        O nie nie. Z roli ofiary można czerpać fantastyczne profity i to właśnie czyni Rosa. Ona się z tą rolą nie rozstanie, uwielbia ją, bo tylko w ten sposób potrafi zwrócić na siebie uwagę.
                        • mary_lu Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:33
                          Rola ofiary, to jest jedyna rola, którą umie wykonywać. Nie czerpie profitów z niczego innego, bo nie umie.
                    • rosapulchra-0 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:35
                      Sorry za troski. Jesteś zimną suczą, zapomniałam.
              • viviene12 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 21:44
                a wiesz Miarka, ze dokladnie o tym samym pomyslam dzisiaj
                koniec roku sie zbliza, moze jakies zestawienia na poczytne blogi sa czy cus

                bo nie chce mi sie wierzyc, ze mozna byc az tak slepym i gluchym na klasyczne ksiazkowe objawy.

                • toxicity1 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:21
                  Przeczytałam parę postów tego bloga.
                  Jest nudny jak flaki z olejemuncertain

                  Ale podobno znajomi czytają...
                  • troll_only Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:30
                    czy to nie ciebie mąż wyjezdzajac z domu zostawil bez dostepu do kasy i z pustą lodowką, czy to nie ty bałas sie reakcji męża bo ktos cie okradł w sumie z niewielkich pieniedzy, czy to nie ty nie masz dotepu do zarobionych przez siebie pieniedzy ? wymieniac dalej ?
                    • triss_merigold6 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:36
                      A może mąż ma powody do nie ufania niezrównoważonej żonie w kwestiach finansowych?
                      • imasumak Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:56
                        Nawet żonie, której się nie ufa w kwestiach finansów, przed wyjazdem zostawia się jakieś żarcie w lodówce i trochę gotówki na wszelki wypadek.
                        • claudel6 Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 01:53
                          no chyba że jest gruba..
                          • imasumak Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 10:59
                            To ona sama powinna decydować, czy się będzie odchudzać, czy nie. Zresztą nawet na diecie trzeba cos jeść.
          • imasumak Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:38
            rosapulchra-0 napisała:

            Rozumiem, że wasi faceci siedzą zawsze pod miotłą, nie pisną nawet słowem, nigdy wam żadnej awantur nie zrobią, nie powiedzą przykrych słów, nie skrytykują.. Jasne.. Wierzę..suspicious



            Owszem, czasem się kłócę z moim mężem. I to jest dobre określenie - ja się kłócę, on próbuje łagodzić. Jak mu się te próby nie udają, a dodatkowo jest w złym nastroju, to się czasem obraża. Ale w życiu mi nie ubliżył, nie powiedział że jestem brzydka, że się mną brzydzi. Zupełnie sobie tego nie wyobrażam Rosa. I powiem więcej, w związkach gdzie ludzie się szanują, takie słowa nie padają. Jeśli uważasz inaczej, tzn że masz zaniżone standardy.
            • rosapulchra-0 Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:48
              No tak.. moja wina..
              • imasumak Re: Proszę, Rosa 05.10.12, 22:51
                Ja nie wiem, czy to mozna rozpatrywac w kategoriach winy. Jeśli już, to Twoją winą jest, że się godzisz na takie traktowanie, że jakoś starasz się je usprawiedliwiać.
              • claudel6 Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 01:54
                oj tam wina. do perfekcji wyćwiczona rola - ofiary.
                • gordon7 Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 08:14
                  Rosa identyfikuję Cię z zastraszonym psiakiem, nad którym pastwi się pan, ale pies go kocha...
                  • aandzia43 Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 12:23
                    gordon7 napisał(a):

                    > Rosa identyfikuję Cię z zastraszonym psiakiem, nad którym pastwi się pan, ale p
                    > ies go kocha...


                    Spokojnie smile Zastraszony piesek, ofiara... A skąd możemy wiedzieć, jak pastwi się nad małżem Rosa? Podejrzewam, że jest w tym niezła, a do tego dużo bardziej wyrafinowana od niego. A dzieci stracone dla normalnego życia rodzinnego.
                    • yenna_m Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 16:13
                      aandziu, nie wierzę, że to piszę (pamiętasz naszą ostatnią rozmowę na ten temat?)

                      ale zaczynam myśleć, że masz rację
                      • aandzia43 Re: Proszę, Rosa 07.10.12, 12:49
                        Pamiętam, czego dotyczyły nasze rozmowy, ale szczegółów nie pamiętam smile W każdym razie dobrze, że forum otrząsa się z zaczadzenia. Może pozostanie w poszczególnych dziewczynach pamięc wydarzeń i jakaś czujnośc wobec manipulacji czynionych przez niezdrowe, a świetnie wpasowujące się w emocje ludzkie jednostki. Chociaż... musi byc w naturze ludzkiej ta podatnośc nie do wyplenienia, inaczej nie mielibyśmy w historii przykładów wodzów prowadzących tłumy na zatracenie wink
          • meluzyna102 Re: Proszę, Rosa 06.10.12, 09:53
            "On stworzył ze mną szczęśliwą rodzinę"
            W szczęśliwiej rodzinie nikt nie maltretuje bliskich straszeniem samobójstwem i nieustającymi uszkodzeniami ciała. Osoba mniej skoncentrowana na sobie zauważyłaby, co robi dzieciom. Oszukujesz tylko siebie. Tu nikt nie kupuje tych ściem. Racz zauważyć. Tu wszyscy uważają, że powinnaś się leczyć.
    • vesper_lynd_1 Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 08:22

      Rosa, sama powinnaś być już z toksyką związkową obeznana, naprawdę, ale abtrahując od twoich doświadczeń...

      Dla mnie toksyczny jest związek, w którym jeden z partnerów przekracza granice drugiego...psychiczne, emocjonalne, fizyczne...związek na pozór udany, może być skapany w obesyjnej zazdrości jednego z partnerów o drugiego- połaczone to jest z czytaniem maili, smsów, ciagłych sugestii, jazd z obrażaniem się itp....to z własnego doświadczenia.
      Poza tym szkopułem- Idealny mążwinkp
    • pade Następny link 06.10.12, 11:19
      www.przemocdomowa.pl/index.php/czym-jest-przemoc?id=19
      zobacz Rosa ile punktów się zgadza, a przecież nie o wszystkim wiemy, prawda?
    • mabingo Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 13:22
      przeczytałam cały wątek.....przerażające
      wiedziałam już od dawna że ona ma coś z głową ale żeby do tego stopnia? nie do uwierzenia że taka osoba istnieje w realu.
    • xika_da_selva Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 18:25
      i znow Rosa szczesliwiutka sobie pomlaskuje, caale forum robi jej psychianalize, zastanawia sie, dlaczego, po co? to woda na jej mlyn, nawet nie chce jej sie regularnie odpisywac, zeby bron boze nie zepsuc ciagu analiz.
      nie wierze w prawdziwosc jej postow na blogu, wg mnie wylewa sama na siebie pomyje, zeby tylko zwrocic uwage. nie dalo sie z chorobami, nie daje sie z linkowaniem artykulow to sie teraz podklada postami.

      • rosapulchra-0 Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 18:44
        To po co się wysiliłaś i zrobiłaś kolejną pseudopsychoanalizę?
        Ja tylko poprosiłam was, abście, według waszej wiedz, napisał mi coś na temat toksycznej miłości.
        • yenna_m Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 18:52
          motyl.wordpress.com/2008/12/09/ksiazka-toksyczne-zwiazki/
          • bei Re: Toksczna miłość. 06.10.12, 22:18

            Szczerze- to ja siebie podejrzewam o toksycznośćsad
            Przeczytalam niedawno artykul o wampirach energetycznych, ktore nieswiadomie ogalacają z energii. Kiedys bylam przekonana, ze to mnie okradają takie wampiry, teraz odnoszę wrazenie, ze stałam się jakas taka mimozowata i trudnasad

            M zaprzecza, a ja myślę, ze on jest nieswiadomy moich wad.
            • mamaeko Re: Toksczna miłość. 07.10.12, 18:47
              Byłam w takim związku. Przez siedem chol....nych lat. I też wydawało mi się, że mąż mnie szanuje i kocha. Chociaż wszyscy dookoła twierdzili coś innego. Ale ja byłam mądrzejsza. Mąż wyładowywał się na mnie psychicznie, też słyszałam, że jestem gruba, brzydka i nic niewarta. Przychodził do mnie do pracy w dniu wypłaty i zabierał pieniądze. W sklepie mogłam kupić tylko to na co mi pozwolił. Nie miałam ubrań, butów, chociaż ciężko pracowałam,pamiętam, że miałam jedne drewniane chodaki, w których chodziłam od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Nie uznawał mojej córki (chociaż na początku związku było inaczej) mała mogła do nas przychodzić tylko na godzinę dziennie, resztę czasu miała spędzać u mieszkającej na piętrze mojej matki. Mogłabym wyliczać dalej w nieskończoność. Nie wiem, co za tajemnicza siła trzymała mnie przy tym psychopacie, jestem DDA, więc pewnie dlatego. Odeszłam wreszcie, ale leczyłam rany dobrych kilka lat a moja córka leczy się do dziś - skrzywdziłam ją bardzo tkwiąc bezsensownie w tym związku i bardzo cierpię, gdy widzę, że przeze mnie tak boryka się z życiem. Dlatego warto przemyśleć wszystko i być może nie kontynuować koszmaru - dzieci zawsze cierpią najbardziej.
              • toxicity1 Re: Toksczna miłość. 07.10.12, 19:01
                Cholernie smutne to co napisałaś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja