Przyznaje, nie wiedziałam...

07.10.12, 08:09
Przyznaje, nie wiedziałam, że dla kobiet zakupy to okazywanie miłości. wink I znowu, tak wielu mężczyzn nie robi zakupów. Nie dość, że nie gotują to jeszcze mają taki sobie wpływ na to co będzie w kuchni. Oczywiście troskliwa kobieta ugotuje to co wszyscy lubią. Chociaż z drugiej strony zrobi to co jej zdaniem będzie dobre. Banalne pytanie "co dziś będzie na obiad", a dlaczego nie - "co dzisiaj zaplanujemy na obiad?".

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,12594449,Milosc_w_supermarkecie.html
    • guderianka Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 08:28
      wink
      patrzę ciut inaczej
      Gdy poznałam mojego Męża moja Starsza miała 3,5 roku.
      Wieczorem dziecko spało a my jechaliśmy na zakupy do Tesco. Zakupy lodówkowe, chemię, pieluchy. I to szwendanie sie po sklepie nazwaliśmy tescowaniem bo były to w zasadzie jedyne chwile gdy mogliśmy gdzieś wyjść bez dziecka wink Określenie zostało do dzisiaj. Większe zakupy zawsze robimy razem, z planem zakupow w dłoni, znając na pamięć układ sklepu..
      • kropkacom Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 08:34
        Tez lubię wspólne zakupy.
    • lola211 Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 09:08
      A trzeba wszystko robic wspolnie? Nawet ustalac jadlospis? To chyba tylko malo zapracowani ludzie maja na to czas.
      Wieksze zakupy raz na jakis czas, owszem, fajnie razem.ASle na codzienne szkoda fatygi az 2 osob, podczas gdy smialo moze zrobic to jedna.A ze czesciej kobiety? Bo czesciej nie pracuja albo pracuja krócej niz faceci.
    • z_lasu Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:06
      No proszę! A chłopów się czepiają, że w ramach okazywania uczucia myją żonie samochód smile
    • kanna Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:15
      Wspólne zakupy jako atrakcyjny sposób spędzania czasu, rozrywka lub okazywanie miłości ... dla mnie to, niestety, żałosne sad
      Wspólnie to możemy iść do kina, albo na spacer.

      Zakupy robimy zamiennie, korzystając z czasu, który dzieci spędzają na zajęciach sportowych (i tak trzeba je zawieźć, a sklep blisko).
      Nie rozumiem też idei "rodzinnych" wypraw do marketów/galerii handlowych w weekendy.
      • agni71 Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:25
        Wczoraj miałam okazję obserwowac te rodzinne, przepełnione uczuciami, zakupy w centrum handlowym. Były kupony w czasopisamach na ten weekend, a do tego w jednym z centrów od 20.00 miała byc "noc zakupów". Ludzie, z milości oczywiście, ciągali ryczące maluchy po sklepach w póżnych godzinach popołudniowych i wieczornych. Ja się zmyłam z CH ok. 19.30, ale widziałam, ze większośc własnie dopiero wtedy ściągała do sklepów na te noc zakupów. Żal mi tylko było tych dzieci.
        ja, osobiście, jesli okazuję miłośc zakupami wink to w ten sposób, że oszczędzam mężowi i dzieciom buszowania po sklepach, kupując im cos fajnego i przywożąc "juz upolowany łup" do domu smile
        • z_lasu Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:27
          > ja, osobiście, jesli okazuję miłośc zakupami wink to w ten sposób, że oszczędzam
          > mężowi i dzieciom buszowania po sklepach, kupując im cos fajnego i przywożąc "
          > juz upolowany łup" do domu smile

          No i o tym właśnie był artykuł big_grin
          • agni71 Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 13:32
            A moja wypowiedz odbiegła nieco od artykułu, bo odpowiadałam na post kanny smile

    • franczii Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:37
      Zakupow razem nie robimy. Chyba ze wybieramy meble lub jakies wieksze sprzety do domu, ewentualnie odziezowe. Wspolny czas wolimy spedzac inaczej, na pewno nie w supermarkecie kontemplujac marki makaronow i proszkow do prania. Musialabym byc niezle stuknieta zeby w imie tego niby partnerstwa zakupy odkladac na sobote lub na wieczor i robic je razem z tlumami ludzi podczas gdy mam mozliwosc zrobic je w pustym supermarkecie o godzinie 14.30 w tygodniu. Maz tez jezdzi na zakupy po pracy ale duzo rzadziej niz ja bo to opoznia jego powrot z pracy o godzine.
      • kropkacom Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 13:13
        Ubóstwiam spędzać wolny czas za miastem. Chodzić po lesie, wspinać się na górki. Co nie zmienia tego, ze aby czasu nie marnować w ten sposób: ja zrobię to, a ty idź zrobić tamto, po prostu dużo rzeczy robimy wspólnie. Nie zawsze robimy zakupy razem, ale zdarza się. Nie jest to katorga. W sumie nie o tym dyskusja...
        • kropkacom Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 13:15
          Faktem jest, ze mój mąż nie ginie z domu na cały dzień.
        • franczii Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 13:59
          Co nie zmienia tego, ze aby czasu nie marnować w ten sposób: ja zrobię to, a
          > ty idź zrobić tamto, po prostu dużo rzeczy robimy wspólnie.

          To my wlasnie zeby nie marnowac czasu pewne rzeczy robimy oddzielniebig_grin
          Wspolne zakupy katorga nie sa dlatego ze wspolne tylko ze wzgledu na pore. U nas wspolne zakupy wchodza w gre tylko w godzinach po 17 w zwykle dni i w soboty-niedziele czyli wtedy gdy zakupy robi caly narod. A mnie tlok bardzo dziala na nerwy i rozstraja. To bylby masochizm gdybym majac mozliwosc robienia zakupow na spokojnie zrezygnowala z tego luksusu.
          Maz tez nie znika na caly dzien ale na wiekszosc dnia, na wiecej niz ja, przynajmniej na od 8 do 17.30-18. Z tego samego powodu jego wklad w przygotowanie posilku jest ograniczony.
          Jesli twoj pracuje na pol etatu i jest w stanie utrzymac z tego was wszystkich to pozostaje mi tylko pozazdroscicsmile
    • princesswhitewolf Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 11:44
      moj facet w ramach okazania uczuc tudziez przeprosin wlecze mnie ciagle do jakichs luksusowych restauracji. A mnie to juz nudzi....
      • kanna Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 12:48
        moj facet w ramach okazania uczuc tudziez przeprosin wlecze mnie ciagle do jakichs luksusowych restauracji. A mnie to juz nudzi

        Piszesz o przemocy i lekceważeniu Twoich uczuć/potrzeb crying Oraz o egoizmie i nadmiernej potrzebie kontroli Twojego faceta. Oczywiście , masz świadomość, ze jesteś w toksycznym związku?

        Jakieś namiary na centra pomocowe potrzebujesz?
        • princesswhitewolf Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 15:31
          Oczywiście , masz świadomość, ze jesteś w toksycznym związku?

          Nie nie mam tej swiadomosci ani moj partner ani tesciowa, moja mama ani nikt z bliskich przyjaciol. Mam zas swiadomosc ze czytasz za duzo ksiazek psychologicznych. Efekt taki ze po 1 zdaniu wyciagasz wnioski na temat calosci relacji- totalny absurd.


          Piszesz o przemocy i lekceważeniu Twoich uczuć/potrzeb

          To ty bredzisz o przemocy i lekcewazeniu i wyolbrzymiasz 1 zdanie. Nie naleze do kobiet jakie sobie pozwalaja na jakakolwiek przemoc psychiczna czy fizyczna i jesli mnie facet meczy do go wykopuje z hukiem. Nie, niestety nie naleze do znajomej tobie grupy kobiet ktore tkwia od lat w toksycznych zwiazkach - jestem feministka.


          Oraz o egoizmie i nadmiernej potrzebie kontroli Twojego faceta.


          czy wokol ciebie sa same idiotki jakie pozwalaja facetom by je kontrolowali i projektujesz swoje i cudze problemy na innych?

          Do rzeczy. Kazdy z nas ma upodobania. Moj chlop lubi dobre restauracje. Uwaza tez, pewno slusznie , ze to gest jesli mnie gdzies zabierze albo gdy n.p. przeprasza bo poprzedniego dnia sie spoznil na kolacje i wystygla. Czasem odmawiam bo mi sie nie chce nigdzie wlec. Nie cierpi z tego powodu, ze odmowie. Ale jak kazdy czlowiek ma swoje upodobanie i czasem wyciaga mnie. Tyle moge sie poswiecic ( choc to nudzi mnie czasem).


          Nie znasz mnie ani mojego zwiazku- nie belkocz pseudopsychologu. Jak kazdy chlop i moj facet ma wady ale akurat stwierdzenie ze kontroluje, tudziez ze jest toksyczny jest trafieniem slepego kula w plot.


          Sorry za werbalne lanie i prosze nie brac tego jakos szczegolnie ad personam.< uklony> Po prostu nie lubie zenujacego psychologizowania i dalekoidacych jasnowidzacych wnioskow po 1 zdaniu gdy nie znasz ani jednej ani drugiej osoby.
          • mdro Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 22:27
            "Werbalne lanie"? Nie obraź się, ale raczej dowiodłaś tym wywodem, że masz spore trudności z odczytaniem pisemnego przekazu. Ona po prostu zażartowała, co średnio inteligentna osoba powinna bez problemów zauważyć.
            • princesswhitewolf Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 22:34
              Werbalne lanie"? - ten zwrot to tez zart jaki srednio inteligentna osoba powina podchwycic

              Ona po prostu zażartowała, co śre
              > dnio inteligentna osoba powinna bez problemów zauważyć.


              Prawdopodobnie jestem ponizej sredniej zatem <= no mam nadzieje ze pokrzepilas swoje ego jesli o to chodzi.

              Nie zauwazylam nic zartobliwego w tej wypowiedzi a nawet sladu wklejenia usmiechu. A nawet jesli miala to byc proba zartu to niezbyt smieszny ...sorry.
    • mary_lu Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 12:31
      No ja wiedziałam, że karmienie jest okazywaniem miłości i przede wszystkim jest związane z kobietą, zakupy jako okazywanie miłości to już tylko konsekwencja tego.

      Pieniądze to też świetny obraz tego, co się w rodzinie dzieje, więc dlaczego dla niektórych te historyjki są zaskoczeniem?
    • lilly_about kropka prywata 07.10.12, 13:22
      Czy jest szansa, ze wrzucisz na blogu coś na temat Ołomuńca?
      • kropkacom Re: kropka prywata 07.10.12, 13:45
        Blog dotyczy historycznych Moraw Południowych. Zatem nie planowałam Olomouca. W Olomoucu oczywiście byłam, ale zwiedziliśmy wtedy tylko rynek (piękny swoja drogą). Chcecie tam jechać, czy jakieś wspomnienia? smile Oczywiscie zdjęcia mogę wrzucić na blog. Chyba, ze poczekasz aż się tam wybierzemy jeszcze raz. Grafik wyjazdowy na jesień jeszcze otwarty...
        • lilly_about Re: kropka prywata 07.10.12, 13:59
          Byłam w zeszłym miesiącu na weekend: Brno + Ołomuniec. Przed wyjazdem kontaktowałam się z przewodnikiem, który mi powiedział, że Ołomuniec warto zobaczyć, ale szybkim twistem. G.... prawda. Bardzo mi się podobał, tyle że niestety trzeba było trzymać się ram czasowych i jechaliśmy dalej. Ołomuniec o 7 rano w czasie upalnie zapowiadającego się dnia jest prześliczny. Poczekam, jak pojedziecie. Wolę relację na żywo.
          • kropkacom Re: kropka prywata 07.10.12, 14:17
            Przewodnicy też mają swoje preferencje i te niekoniecznie muszą się pokrywać naszymi (a szkoda...), prawda? smile Ja opisuję miejsca, które zobaczyliśmy odkąd tutaj się sprowadziliśmy. Do wielu miejsc powracamy i dlatego często daję zdjęcia z różnych pór roku. Najlepiej jednak pisze się na świeżo - właśnie przygotowuję się do nowego wpisu o zamku Pernstejn tongue_out
            • lilly_about Re: kropka prywata 07.10.12, 14:21
              Napisałam mu wtedy smsa, że lud uważa, ze powinien obejrzeć Ołomuniec na trzeźwo wink wink
    • to_ja_tola Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 13:46
      no to ja też nie wiedziałam,że miłość to jest wyjście razem po zakupy.Co za bezsens....
      • lola211 Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 14:21
        Ale to wcale nie jest bezsens.
        Takie wspolne niespieszne zakupy sa okazja do poprzebywania razem, do wykazania troski- on pakuje do koszyka czekolade, ktora lubie(znaczy sie- wie co mi sprawi przyjemnosc),ja wybiore sposrod 100 gatunkow ser, któty powinien mu smakowac ,pomyslimy tez o dziecku- jakie owoce by zjadło.
        To jest wyraz milosci i troski.
      • princesswhitewolf Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 15:44
        no to ja też nie wiedziałam,że miłość to jest wyjście razem po zakupy.Co za bezsens....

        zgadzam sie z Pania calkowicie. Tego typu twierdzenia to wlasnie nadmiar psychologizowania.

        Zarcie trzeba regularnie kupic i jakies potrzebne klamoty do domu przywlec. A jesli chodzi o cos ciezszego to chlop sie przyda do wleczenia, poza tym jesli to jakis wiekszy grat to tez i jemu mu sie podobac. Dzieciakow tez ludzie czasem nie maja z kim zostawic wiec je biora.

        W ogole jakies zalozenie, ze facet okazuje milosc wlasnie fundujac te zakupy to jakis kolejny stereotyp rodziny gdzie kobieta nie pracuje lub ledwo pracuje i jest uzalezniona finansowo od faceta i dla niej to wielkie szczescie jak jej rzuci garsc grosza

        Wychowalam sie w rodzinie gdzie ojciec zarabial sporo (chirurg) ale mama znacznie wiecej bo pracowala a 1.5 etatu (neurolog). Moja siostra zarabia nieco wiecej niz jej maz. Jak rowniez ja nie zarabiam mniej niz moj facet. <= wiele zwiazkow w 21 wieku nie podlega stereotypom wg jakich tego typu artykuly sa skonstruowane i nie tylko my.
    • nenia1 Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 14:01
      Jakoś nie chce mi się wierzyć w te dane, w sklepach spożywczych jest przecież bardzo wielu panów, zupełnie nie odnoszę wrażenia, że obok mnie są głównie kobiety.
      U mnie w domu zakupami w sklepach zajmuje się głównie mąż, zazwyczaj
      z córką podajemy mu co chcemy by nam kupił. Razem chodzimy głównie na targ, by powybierać sobie owoce, warzywa czy ryby.
      Te 82% kobiet jest chyba jednak mocno przesadzone.
    • mancipi Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 07.10.12, 15:20
      myślę, że jednym z powodów dla których mój M (to tak w ramach wczorajszego wątku ;P) jest ze mną to fakt, że nie ciągam go po GH itp. wspólne zakupy robimy rzadko, głównie gdy trzeba uzupełnić zapas jego ubrań lub jak ostatnio gdy mieliśmy remont i trzeba podjąć wspólne decyzje. on sklepów nie cierpi, ja też nie widzę sensu w spędzeniu dnia między regałami. spożywkę częściej kupuję ja, ale jak jego wyślę to też nie zginie. plan na obiad przedstawiam do akceptacji lub stawiam przed faktem dokonanym
    • hellulah Re: Przyznaje, nie wiedziałam... 08.10.12, 16:32
      Duże zakupy robimy zawsze razem, w wielkopowierzchniowych sklepach (dyskonty, hipermarkety), raz na tydzień lub dwa (nie w weekend). Mąż wspólnie ze mną planuje jadłospis - eee to znaczy ja jako control freak planuję jadłospis, ale z uwzględnieniem jego sugestii. Spacerujemy po sklepie i ładujemy do kosza co nam wpadnie w oko i co damy radę wykorzystać w kolejnych dniach. Mąż ładuje zakupy do samochodu i wnosi do domu, a ja sobie tuptam z torebusią ot co.

      Jak nie mam czasu, robię listę albo i nie i wysyłam męża do tych sklepów (raz na trzy tygodnie kupujemy w zasadzie to samo).

      Na ryneczek (raz na dwa-trzy dni) chodzę za to sama, lubię sama buszować po stoiskach z warzywami i owocami.

      Mąż jeździ po dobry chleb, kupuje drobne sprawunki typu "skończyło się mleko".

      Ciuchy i kosmetyki kupuję dla siebie oczywiście sama, nie ciągam "znudzonego misia" po galeriach handlowych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja