Do dzielnych pracujących i uczących się mam

05.07.04, 12:59
Cześć. Przeczytałam właśnie wątek New5 i widzę, że wiele z nas musi pogodzić
ze sobą wychowanie dziecka, pracę i naukę jednocześnie.
Chciałabyn zapytać jak organizujecie swój czas. Czy "zarywacie noce", czy
może potraficie uczyć się jednocześnie potakując dziecku i układając klocki?
Czy dla Was jest to czas szczęśliwy, czy raczej zaciskacie zęby, żeby
przetrwać i mówicie sobie- to kiedyś się skończy i wtedy juz wszystko będzie
OK?
Zastanawiam się też, czy w zyciu dziecka jest lepszy lub gorszy czas (wiek)
na to ,żeby jego mama zaangażowała się w naukę i stresujące zdawanie
egzaminów.
Pozdrawiam Asia
    • sakada Re: Do dzielnych pracujących i uczących się mam 05.07.04, 16:35
      Ja zdawałam maturę w 9 miesiącu ciąży na 2 dni przed terminem porodu. Już w szpitalu uczyłam się do ustnych a teraz, gdy Oskar ma 1,5 miesiąca przygotowuje się do egzaminów na studia...smile Czasami nie jest łatwo, ale wszystko da się zrobić. Czytam książki podczas karmienia dziecku na głossmile Jemu i tak jest wszystko jedno co czytam... Czasami myślę nawet, że dziecko pomaga - uczy odpowiedzialności, skłania do podejmowania wyzwań. Mój Mały dodaje mi wiary w siebie i pozwala wierzyć, że wszystko się jakoś uda. Jak to mówią przecież: "Trzeba być twardym a nie miętkimsmile"

      (Ps: Żeby nie było błąd jest celowysmile
      • barbin Re: Do dzielnych pracujących i uczących się mam 05.07.04, 17:12
        Co do uczenia się w ciąży: ja obroniłam doktorat w ósmym miesiącu i uważam,że
        ciąża była tu akurat okolicznością sprzyjającą. Czasu miałam bardzo dużo,
        wszyscy sie o mnie troszczyli, a do zdawanych egzaminów i samej obrony
        podeszłam z niebywałym dystansem (kobiety w ciąży tak mają,ze niczym się nie
        stresują- poza ciążą oczywiście).
        Zupełnie inaczej przedstawiaja się mozliwości mamy małego dziecka.
        I tutaj, Sakada bardzo Cię podziwiam- 1,5 miesięczne dziecko i nauka!
        Ty "miętka" nie jesteś.
        • sakada Re: Do dzielnych pracujących i uczących się mam 05.07.04, 17:38
          Bardzo dziękuję - staram sięsmile))
    • wieczna-gosia Re: Do dzielnych pracujących i uczących się mam 06.07.04, 09:54
      No wiec ja nie musze pogodzic pracy... no jakies dwa dni cwiczen ze studentami,
      ale to nie praca na pelen etet jednak wink))

      Ale robie tak:
      chodze na wyklady chocby sie walilo i palilo wink
      ucze sie w autobusach, w tramawajach pisze wtedy konspekty cwiczen, sprawdzam
      prace i kolokwia, czyli robie wszystko do czego nie trzeba rapitografu, rownego
      biurka. Zakladam walkama na uszy i zasuwam... nie ustepuje wtedy miejsca to
      fakt sad
      Staram sie nie zarywac nocy- oczywiscie tuz przed egzaminem jakies zarywam ale
      nie duzo.
      Swietnie mi sie uczylo przy nowych rodkach i pozniej przy dwu- trzylatkach
      ktore mozna zabrac na plac zabaw i puscic w miare swobodnie i mozna sie uczyc
      na lawce albo przy piaskownicy druga reka robiac babki wink)
      Natomiast dziecko kolo roczne do dwulatka jest koszmarem studenta wink))) co
      chwila sie toto wywala, zjada wszystko ze wskazaniem na kupy wink) jest zupelnie
      niekumate w kwestaich rowiesniczych wiec trzeba sie bawic wink)
      Zalatwilam sobie wstep do labu na weekendy. I jeden dzien z weekendu staram sie
      tam spedzic, plus jeden dzien w tygodniu.
      Wszelkie praktyki studenckie ( a na moich studiach jest ich maaasaaa) opedzalam
      wczasami rodzinnymi. Maz jechal z dziecmi, albo za dodatkowa oplata w to samo
      miejsce albo do jakiejs pobliskiej kwatery i ja po kopalniach i kamienilomach a
      oni na laczce wink))
      A kiedy prowadzilam w zeszlym roku praktyki ja (wzelam za kolegow a oni dzieki
      temu wzieli za mnie i nie musialam brac dziekanki)- zabralam dzieci ze soba i
      po prostu zawsze jakis student na barana je przeniosl wink))
Pełna wersja