shor-tie
16.10.12, 22:41
W poniedzialek idac na zakupy do centrum przezylam niezly szok,bo na drzwiach galerii zobaczylam zdjecie nauczycielki z dawnej szkoly podpisane jako zaginiona.. Nie bylo mi to osoba jakos mocno znana,ale w zasadzie nie pamietam,zeby ktos z mojego blizszego lub dalszego otoczenia zaczal funkcjonowac jako osoba zaginiona.Poszukalam troche informacji w necie i bylo tylko info,ze kobieta wyjechala do innego miasta w nieokreslonym celu,miala tam miec przesiadke do kolejnego miasta,ale nigdzie nie dotarla.Slad sie urwal w okolicy dworca,gdzie zarejestrowal ja monitoring. Na reszte nie trzeba bylo dlugo czekac-dzisiaj podano informacje,ze znaleziono jej cialo w tym wlasnie miescie, na brzegu rzeki.Na razie nie wiadomo,co bylo przyczyna smierci(wchodzi w gre takze samobojstwo). Jak juz pisalam,nie znalam dobrze tej pani,ale lekko mnie zmrozilo,jak przeczytalam to wszystko. Poza jednym przypadkiem dalszego znajomego,ktory popelnil samobojstwo na poczatku studiow( i tez nikt nie wiedzial dlaczego),nikt inny sie nie zabil ani nie padl ofiara morderstwa. Czy mieliscie w swoim otoczeniu osoby,ktory staly sie ofiarami takich tragicznych wypadkow?