Angielski Helen Doron

18.10.12, 18:39
Witam! Chodziły lub chodzą Wasze dzieci na ang.tą metodą ? Co o niej myślicie,był jakiś efekt ? Warto ?
My byliśmy dzisiaj na czytaniu bajek po ang. prowadzonym przez panie z tej szkoły,Młodzian chociaż bardzo nieśmiały załapał kontakt i był zachwycony. Chciałabym go zapisać ,ale ze względu na cenę ( jak na nasze miasteczko wysoka) zastanawiam się czy jest warto . Jakie są Wasze opinie ?
    • marychna31 Re: Angielski Helen Doron 18.10.12, 18:44
      Mój syn dwa lata chodził, zrezygnowaliśmy bo przestało nam być po drodze. Dziecko było zadowolone, dobrze się bawiło. Nauczył się na tych zajęciach więcej niż w przedszkolu. Ja polecamsmile
    • lauren6 Re: Angielski Helen Doron 18.10.12, 18:46
      Zależy w jakim wieku jest dziecko. Moje miało angielski metodą Helen Doron w żłobku i nie zauważyłam żadnych efektów tych zajęć. Ciężko wymagać od dziecka, które jeszcze nie mówi nawet po polsku żeby uczyło się słówek po angielsku. Dla mnie takie zajęcia prowadzone dla rocznych czy dwuletnich dzieci to wyciąganie pieniędzy z rodziców. Jeśli mówimy o starszym dziecku to może ma to sens.
      • emaciejka1 Re: Angielski Helen Doron 18.10.12, 18:54
        Mały ma 4 lata.
    • maggorlo Re: Angielski Helen Doron 18.10.12, 19:00
      Mózg najbardziej efektywnie zapamiętuje informacje poprzez połączenie systematycznej powtarzalności i zabawy. Helen Dorn i każdy inny czort da ten sam efekt, co puszczanie bajek w języku angielskim w tv.
      I tak dziecko nie zacznie mówić płynnie po angielsku jeśli nie wychowuje się w domu, w którym w tym języku prowadzi się codzienną komunikację.
    • viviene12 Re: Angielski Helen Doron 18.10.12, 19:00
      emaciejka1 napisała:

      > Witam! Chodziły lub chodzą Wasze dzieci na ang.tą metodą ? Co o niej myślici
      > e,był jakiś efekt ? Warto ?

      Moj syn w wieku 3,5 - 5 lat bral udzial w zajeciach HD.
      Szkola HD nie w Polsce, ale akurat w przypadku tej metody jest to bez wiekszego zanczenia
      Zeby specjalnie duzo z tego wyniol nie powiedzialabym, to raptem 45 minut w tygodniu plus powtarzanie do znudzenia w domu tych samych CD z piosenkami i wierszykami.
      potem chodzil gdzie indziej i nauczyna metoda powiedzym "tradycyjna" w malej grupie nauczyl sie zdecydowanie wiecej, ale moze dlatego ze byl starszy? Nie wiem.

      A dzieciaki zlobkowe to jak dla mnie czyste wyciaganie kasy od rodzicow.
      Fakt, czytalam gdzies studia na ten temat i wg nich dzieci ucza sie tzw. melodii jezyka do ktoregos roku zycia (6? 7? niepamietam) i jesli mialy stycznosc do tego czasu z jezykiem, potem profituja, bo ucza sie go szybciej.
      Ale wtedy mialoyby to jakis sens, jesli maja zajecia z native speakers - inaczej mozna sobie to darowac.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja