nie wiem jak juz postepowac...

22.10.12, 12:46
Witam. Jakos ostatnio, nie moge zanleżć sobie miejsca i moze napisze i dostane pare porad albo jakies otrzeźwienie... Otóz nawet nie wiem od czego zacząć. W sumie moze od początku. Małżenstwo udane jesli chodzi o mnie o meza bardzo sie wspieramy nawet w takich trudnych sytuacjach, nie mamy wsparcia od zadnej strony bo z rodzicami meza nie utrzymujemy kontaktów, jakos tak wyszło, ze nie moglismy sie zrozumiec zreszta oni postawili całkowicie sie chyba poswiecic drugiemu dziecku,czego teraz załują. Mieszkamy obecnie u moich rodziców, ale za kilka miesiecy wprowadzamy się do swojego domu. Obecnie nie mamy najlepszych warunków bo zajmujemu jeden pokój. Rodzice jakos nieszczególnie interesują się naszą sytuacją, bardzo rzadko dopytywali jak nam idzie budowa domu czy inne rzeczy. Mąż duzo pracuje, wraca wieczorami. Ja z dzieckiem jestem w domu, nie mam szans obecnie na prace bo nie ma kto dopilnowac dziecka. Babcia nie wydaje sie byc tym zainteresowana, w sumie sama musi jeszcze sobie dorobic. Poza tym nie ma zwyczaju gotowania czy jakiegos takiego ciepłego prowadzenia domu. Zawsze to najczesciej ja gotuję, ja pieke ciasta bo nawet do tego sie nie garnie... Jak dziecko chore to odrazu umyka się w cien bo nie będzie sie nim zajmowac, bo nawet dla niej to nie do przyjęcia zeby podac mu leki czy inne tego typu rzeczy. Namawia nawet dziecko zeby nie chciało rodzenstwa i małej "dzidzi" bo bedzie mu zabierac cos albo płakać, co mnie tak wku... bo jak tak mozna. dziecko jest anty nastawione do małych niemowlaków. Poza tym my chcemy miec to drugie dziecko, ale nie wiem, czy podołam bez wsparcia jakiegos, zeby mozna było cos załatwic, gdzies pojechac czy nawet pobyt w szpitalu tutaj z góry trzeba zakładać ze dzieckiem pierwszym musi się zając ojciec... A syn za rok bedzie miał 5 lat i dochodzi przedszkole. Nie wiem wogole czy Wy tez jestescie tak same sobie pozostawione? Moja kolezanka ma taka wspaniałą matke, ze nawet babcia idzie z wnukiem do lekarza, do przedszkola i wogole jes w jej zyciu bardzo potrzebna. My nawet nie mozemy liczyc na jakis obiad po długiej podróży. Jakiegos mam doła.
    • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 12:51
      poza tym twierdzi ze najlepiej jest jedno miec niech ma wszystko itd, ale ja wiem, ze nie o to chodzi bo wie, ze jak juz mamy jedno "odchowane" to po co sie pakować w drugie itd bo przeciez ona nam nie dopomoze nawet w przypilnowaniu. Nawet jak chore czy cos to zawsze a nic mu nie bedzie...
    • kosmitka06 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:08
      Powiem Ci tak... mam podobnie a może nawet gorzej jakby się nad tym głębiej zastanowić. Tyle tylko, że ja świadomie nie chcę 2-go dziecka ale nie w tym rzecz.
      Nie wiem skąd bierze się u niektórych ta niechęć... moja mama niby popilnuje małej (mała ma 6 lat a więc już dziecko w dużej mierze samodzielne), ale jak już jest o godzinkę za "długo" to jest już zle... bo ona też chce pożyć własnym życiem wink Oczywiście rozumiałabym ją gdyby zajmowała się moim dzieckiem ale moja mała czasami wpada na godzinkę czy dwie i babcia nie ma żadnego obowiązku- po prostu pobyć, porozmawiać, tyle.
      Od strony teściów powiedziałabym że jest jeszcze gorzej. Tam mieszkają brat z bratową którzy nie mają dzieci. I to oni są cacy bo z nimi jest cicho, można gdzieś wyjść, wyjechać... jednym słowem sami dorośli.
      Przez 6 lat nikt nie zapytał nas czy nie chcielibyśmy chociaż sami gdzieś wyjechać na 2 dni (jedną noc), a po próbie jak chcieliśmy małą zostawić na tydzień na wakacje to kończyło się "w nst. przyjedziesz do dziadków" wink I tak mamy już szczęśliwie koniec pazdziernika i z wakacji nici.
      Oczywiście (dla uszczypliwych- uprzedzam wink) nie mam żalu ani pretensji, ale też się czasami zastanawiam jak postępować i co myśleć w takich sytuacjach uncertain
      • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:16
        No właśnie a my takze musimy wszedzie zabierac dziecko... W sumie to jak ja mam go odseparowac, ze tak powiem od siebie jak nie chce bardzo z nim babcia zostawac, bo zaraz twierdzi ze to płaczek i marudzi ze chce do mamy... To mowie, ze nie moja wina jak nie mam go z kim zostawiac. Jak zostaje z tata to tez podmarudza o mame, ale zaraz jakos mu mija. Ale to przeciez raz na jakis czas bo nie mamy tez takiej mozliwosci zeby chodził wczesniej do przedszkola. Ja takze sie zastanawiam, ze moze juz swiadomie nie chciec drugiego jak nie ma z zadnej strony wsparcia ale z drugiej to chciałabym zeby miał rodzenstwo i nie był sam.
        • kosmitka06 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:21
          Każdy człowiek jest inny. Czasami zazdroszczę niektórym jak to babcia zajmuje się wnukami a rodzice chociażby mogą wyjść gdzieś wieczorem, pomijając fakt że też nie pracuję bo muszę być (awaryjnie) czasami do dyspozycji dziecka. Mąż ma taką pracę a nie inną i ktoś musiał przejąć część obowiązków, niestety żadna z babć się nie zgodziła.

          Lepiej się zastanów bo bez pomocy bywa ciężko. Ja zawsze zakładam najgorszą ewentualność by pozniej co najwyżej mile się zaskoczyć niż miałoby być odwrotnie.
        • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:31
          > No właśnie a my takze musimy wszedzie zabierac dziecko...

          Trzeba było myśleć wcześniej, ZANIM zdecydowałaś się na dziecko. Teraz możesz np. wynająć nianię. Poza tym piszesz, że babcia źle opiekuje się wnukami, nie karmi ich albo zapycha słodyczami. To po co chcesz zostawiać dziecko z taką babcią?
    • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:19
      A co lepsze to ze z drugim wnuczkiem czyli synem brata to zostaje, ale tamten od małego był wychowany ze zostawał z wszystkimi bo matka pracowała. On jej nie marudzi, ale tez przesiedzi cały dzin na głodzie albo zapcha go słodyczmi bo przeciez nic nie raczy ugotowac.... wiec ja wiem, jak jest jak moje dziecko tez z nia zostaje. Zreszta ja rzadko zostawiam, bo nie mam tez potrzeby takiej, ale jak juz chce zostawic to ile to musi byc gadania ze musze gdzies jechac itd.
    • sabek81 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:20
      Sytuacji nie zazdroszczę, to ile będziecie mieli dzieci to wasza prywatna sprawa ale może wstrzymajcie się dopóki nie przeprowadzicie się do własnego domu i dopóki się tam nie rozlokujecie, wogole jeżeli bierzecie pod uwagę 2 dziecko to nie kierujcie się tym czy wam ktoś przy nim pomoże, zastanówcie się czy podołacie, a różnica 5-6 lat dla mnie jest ok przynajmniej starsze nie potrzebuje już takiej obsługi jak 2-3 letnie a mam koleżanki z właśnie taka różnicą wieku dzieci, jedna z 1,5 roczna i powiem szczerze nie zazdroszczę wogole a pomoc w formie dziadków maja dużą.
    • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:28
      Przeczytaj, co napisałaś. Nie możesz sobie poradzić z JEDNYM dzieckiem, to po co ci to drugie? Daj sobie spokój z tym drugim dzieckiem dopóki nie będziecie w lepszej sytuacji finansowej i będzie was na nie stać.

      Poza tym babcia nie ma żadnego obowiązku, żeby się zajmować twoim dzieckiem [bo to TWOJE dziecko], tym bardziej, że sobie dorabia. Może jakbyś jej zaproponowała, że będziesz jej płacić, to się zgodzi [opieka nad dzieckiem to ciężka praca, dlaczego babcia miałaby tyrać za darmo jeżeli tego nie chce?].

      No i nie smęć o tym, że babcia nie prowadzi "ciepłego domu" i że inni mają lepiej, dorosłej osoby nie zmienisz, jak ona nie lubi pieczenia ciast czy gotowania, to po co ma to robić? Żebyście mogli przyjść na gotowe? Gotuj sama jeżeli ci na tym zależy.
      • kosmitka06 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:32
        deszcz.ryb napisała:

        > Przeczytaj, co napisałaś. Nie możesz sobie poradzić z JEDNYM dzieckiem, to po c
        > o ci to drugie? Daj sobie spokój z tym drugim dzieckiem dopóki nie będziecie w
        > lepszej sytuacji finansowej i będzie was na nie stać.
        >
        > Poza tym babcia nie ma żadnego obowiązku, żeby się zajmować twoim dzieckiem [bo
        > to TWOJE dziecko], tym bardziej, że sobie dorabia. Może jakbyś jej zaproponowa
        > ła, że będziesz jej płacić, to się zgodzi [opieka nad dzieckiem to ciężka praca
        > , dlaczego babcia miałaby tyrać za darmo jeżeli tego nie chce?].
        >
        > No i nie smęć o tym, że babcia nie prowadzi "ciepłego domu" i że inni mają lepi
        > ej, dorosłej osoby nie zmienisz, jak ona nie lubi pieczenia ciast czy gotowania
        > , to po co ma to robić? Żebyście mogli przyjść na gotowe? Gotuj sama jeżeli ci
        > na tym zależy.

        Nie obraż się ale chyba nie zrozumiałaś co autorka wątku miała na myśli.
        • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:40
          > Nie obraż się ale chyba nie zrozumiałaś co autorka wątku miała na myśli.

          Raczej na pewno zrozumiałam.
          • kosmitka06 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:42
            deszcz.ryb napisała:

            > Raczej na pewno zrozumiałam.

            No właśnie, chyba to RACZEJ robi różnicę wink
            • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:22
              Dobrze, bądź taka miła i wytłumacz mi, czego dokładnie nie zrozumiałam? Bo jak na razie wygląda na to, że autorka wątku narzeka na słabe zainteresowanie dziadków dzieckiem i w ogóle na "brak pomocy". A nie powinna - dzięki uprzejmości matki ma gdzie mieszkać [nie musi wynajmować mieszkania] a babcia nie ma obowiązku darmowego zajmowania się wnukiem. No nie ma i tyle, nie ma tu co płakać tylko np. znaleźć sobie nianię. Albo zaproponować babci zapłatę za tę opiekę [tylko nie wiem, po co na siłę zostawiać dzieciaka babci, która ŹLE opiekuje się dzieńmi].
              • kosmitka06 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:32
                Myślę że autorce chodziło raczej o to, że mama sama bezinteresownie, jak ZWYKŁA babcia nie zainteresuje się wnukiem. Że milej jej by było gdyby zaproponowała chociaż drobną pomoc, nie opiekę, itp. a to jest różnica. Nie widziałam wylewów złości na jej temat a jedynie gdybanie "jak postępować..." jak w tytule wątku. Jest Jej raczej przykro z tego powodu.

                A poza tym jestem ciekawa skoro każda z Was nie oczekuje nic od matki/teściowej, same tak sobie ze wszystkim radzicie i jesteście w 100% wystarczalne liczące tylko i wyłącznie tylko na siebie to dlaczego ja ciągle widzę te babcie które non stop chodzą z wózkami, czasami nocujące u dzieci, niekiedy przeprowadzające się do miasta w którym są wnuki aby im pomóc.
                Hm... dziwne bo u mnie na osiedlu niektórzy nawet budują domy o pokój większe bo dla babci która będzie opiekowała się wnuczką uncertain


      • kol.3 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 19:14
        Podpisuję się.
    • dzoaann Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:31
      hmmm, mam trojke dzieci i szczerze, to zadna babcia z nimi nie zostawala, czasem dziadek poszedl na jakis spacer, ale to gdy jemu pasowalo, a nie gdy ja potrzebowalam. Zawsze to ja, maz bylismy z dziecmi, okazjonalnie jakas kolezanka. Trzecie dziecko urodzilam za granica, nikt z kraju nie przyjechal mi pomagac i bylam sama ze wszystkim.
      Nie sile sie na super matke polke, nie wpieram, ze tak musi byc. Jakakolwiek pomoc powitalabym w swoim czasie z piesnia na ustach. Ale tej pomocy nie dostalam. Mimo tego chcielismy miec dzieci i jakos dalismy rade. Musisz sie zastanowic, czy masz w sobie sile, by dalej radzic sobie samej, bo z tego co piszesz na pomoc liczyc nie mozesz.
    • pade Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:35
      masz pomoc bo mieszkasz u matki
      to jednak jest pomoc, inaczej musiałabys wynająć mieszkanie
    • default Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 13:58
      Nie jestem jeszcze babcią, ale mogę być w każdej chwili smile i z mojego punktu widzenia to wygląda tak: nie chciałabym nigdy dopuścić do sytuacji, w której zostanę niejako zobligowana do pomocy przy wnuku. Sporadycznie, w awaryjnych sytuacjach - jak najbardziej. Z mojej inicjatywy - jak najbardziej. Najwidoczniej Twoja mama ma podobnie i woli całkiem się uchylać od pomocy niż pewnego dnia skonstatować, że wtryniono jej na plecy obowiązek, który w żadnym stopniu jej obowiązkiem nie jest. Wiesz jak się mówi : daj palec, a wyrwą ci rękę wink Trudno też mieć pretensję do niej, że nie ma zacięcia kucharki i gosposi, zapewne nigdy nie miała, więc chyba zdążyłaś się przez całe życie do tego faktu przyzwyczaić. Można nad tym ubolewać, ale trudno oczekiwać, że mama nagle się odmieni i zacznie z upodobaniem gotować obiady i piec ciasta. Poza tym, sama piszesz, że jeszcze pracuje, a Ty jesteś w domu (dodam: jej domu!), więc to raczej naturalne, że gotowanie spada na Ciebie.
      Jedyne, w czym widzę problem, to to że najwyraźniej nie ma między Tobą a mamą jakiejś normalnej komunikacji, ciepłych relacji, a tylko uniki i niedopowiedzenia, a Ty gromadzisz w sobie żal i frustrację, piszesz na forum, zamiast normalnie poprosić "mamusiu, zajmij się dzieckiem dziś/jutro, bardzo Cię proszę", a matka normalnie (jak kochająca, nawet nieco egoistyczna matka wink) odpowie : "no dobra, zrobię to dla Ciebie, córcia, tylko nie wracaj późno" czy coś w tym stylu.
      • lauren6 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:36
        Zgadzam się z tą opinią, chociaż samej bliżej mi do autorki wątku niż jej matki. Obserwuję trochę moich znajomych i widzę, że niektórym utarło się w głowie, że kobieta w pewnym wieku powinna zamieniać się w babunię z bajek dla dzieci, gotującą ciepłe obiadki, słodkie ciasta, oddającą się całym sercem dla wnuków. Zapominają, że czasy się trochę zmieniły, ludzka mentalność i owa babcia ma obecnie również inne role w życiu. Poza byciem babcią i zajmowaniem się wnukami ma pewnie własną pracę, zainteresowania, nadal chce czuć się kobietą, a nie babcią upupioną w domu z dziećmi. Zwykłym egoizmem jest wymaganie od niej by porzuciła swoje życie i całkowicie poświęcała się dla innych. Szczególnie, że pewnie chodzi i o względy czasowe i finansowe.

        Nie dziwię się, że babcia, która pracuje zawodowo nie chce gotować dla wnuków, skoro ma niepracującą córkę. To właśnie kryje się pewnie pod tym dramatycznym wpisem o karmieniu dziecka słodyczami: a czym ma karmić, jak w lodówce pusto? Na swój sposób pomaga ona młodym rodzicom i skoro widzi, że tego nie doceniają, chcą więcej to rzeczywiście może się obawiać tego kolejnego wnuka. Gdyby nie miało to wpływu na jej życie, to po co starałaby się nastawić syna autorki przeciwko ewentualnemu rodzeństwu?
    • 1kubbek Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:16
      Mieszkam dość daleko od moich Rodziców i Teściów, więc niejako mam podobną sytuację. Ale nigdy też nie liczyłam na ich pomoc. Uznałam, że one swoje dzieci już wychowały. Mam to szczęście, że One chcą i czasem pomagają. Uważam jednak, że to trochę nie fair w stosunku do Mam, żeby mieć do nich pretensje, że nie garną się do pomocy albo prowadzą swój dom nie tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Z drugiej strony rozumiem Cię, bo jak wspominałam mam ten komfort, że w razie czego mogę na obie liczyć. Natomiast namawianie syna przeciw "nowej dzidzi" jest dziecinne, ale może ona po prostu nie chce maleństwa w swoim domu. Może jest zmęczona dziećmi i marzy o ciszy i spokoju...
      Jeśli się zdecydujecie na drugie to wierz mi, choćby nie wiem co to pewnie dasz radę, bo będziesz musiała. Jak to mamy zazwyczaj robią wink
      Trzymaj się i pamiętaj, że jest sporo takich kobiet, które z różnych względów nie mogą liczyć na wsparcie i dają radę smile
    • wies-baden Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:24
      Jesteście dorośli, sytuacja finansowa nie najgorsza, skoro się budujecie a twoi rodzice wam pomagają, bo pozwolili wam zamieszkać u siebie na czas budowy. Pomyśl, ile zaoszczędzisz, bo nie musisz wynajmować mieszkania i jeszcze pomyśl, że umożliwiają ci mieszkanie, ale ty nadal jesteś niezadowolna, bo masz większe oczekiwania. Tylko się pochlastać, że taka roszczeniowa córka im się trafiła.
      • carmita80 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:53
        Matka/rodzice ci pomagaja, w koncu pozwolili wam zamieszkac we wlasnym domu a to duza pomoc. Warto abys na to wziela pod uwage oceniajac matke. Gotowanie czy pieczenie ciast to chyba indywidulana potrzeba, nie mozesz oczekiwac ani miec za zle matce ze tego nie robi - widocznie nie ma potrzeby, albo ochoty. Podobnie z zajmowaniem sie dzieckiem jak wspomnialas sporadycznie zostaje a ty chyba wystarczy. Nie mozna uzalezniac powiekszenia rodziny o kolejne dziecko od stopnia zaangazowania w pomoc swoich rodzicow. To absurd. Ja mieszkam za granica, z dala od rodziny i tu przyszly na swiat dzieci i tu je wychowujemy, nigdy na pomoc nie liczylam i nigdy o nia nie prosilam, nikt tez nie proponowal, a decyzji o dzieciach nie zalujemy jak i tego ze mieszkamy daleko od rodzicow. Fajnie jgdy ta pomoc jest, zwlaszcza gdy sie czuje ze wychodzi ona naturalnie i nie trzeba o nia prosic ale nie ma tragedii gdy jest inaczej.
    • esr-esr Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 14:44
      rozumiem chęć do wyjścia z mężem wieczorem, pobycia samemu. nie rozumiem natomiast dlaczego babcia ma Wam gotować i piec ciasta (WTF?), dlaczego dziecko 5-letnie nie może na kilka godzin pójść do przedszkola/punktu przedszkolnego/na jakiekolwiek zajęcia żebyś miała trochę czasu dla siebie. nie rozumiem dlaczego, wiedząc jak źle to robi z drugim wnukiem, wymagasz od matki zajmowania się Twoim synem? chciałabyś żeby to on siedział głodny, albo zapchany słodyczami?
      niedługo się wyprowadzacie i dobrze - będzie żyć tak, jak Wam wygodnie, zgodnie z własnymi pomysłami na życie.
      nie rozumiem dlaczego, mając 5 letnie dziecko, nie możesz pracować? opieka nad dzieckiem jest przeszkodą, czy ogólnie pracy w okolicy brak?
      • mrowka_bigbitowka Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:02
        Wreszcie ktos to napisal: dlaczego pieciolatek nadal siedzi z Toba w domu?
        Teraz masz pretensje, ze babcia nie gotuje obiadow? Jak sie wyprowadzicie to kto Wam bedzie gotowal? Tez wszystko bedziesz musiala robic sama, ba pewnie jeszcze wiecej.
        Nikt nie ma obowiazku zajmowac sie Twoim dzieckiem i Twoja kuchnia.

        Mamy dziecko, maz sporo pracuje, jego rodzice nie zyja, moi tak, nawet chetnie zajeliby sie corka, ale co mi po tym jak mieszkaja 1000 km stad? Radze sobie sama. Mala poszla do przedszkola jak skonczyla 2 lata, ja pracuje, doksztalcam i nawet znajduje czas na kosmetyczke i fryzjera wink

        Faktycznie wyglada na to, ze jedno dziecko jest dla Was obciazeniem, a Wy myslicie juz o drugim... cos tu chyba nie gra.
        • esr-esr Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:09
          ja rozumiem rozżalenie w wyniku wiecznego siedzenia z dzieckiem, ale za chiny nie mogę zrozumieć dlaczego babcia, która podobno bardzo źle się zajmuje jednym wnukiem, ma niańczyć drugiego? jeśli by temu drugiemu nieba przychylała to ok - rozumiem, że to jest niesprawiedliwe, ale skoro źle się zajmuje to nie pojmuję problemu.
          • aneta-skarpeta Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:22
            generalnie jest taki "przymus społeczny", że babcie maja wariowac na widok wnucząt i od razu rezygnować z siebie na tyle, na ile wymagają tego rodzice wnuczki/ka

            babcia powinna byc jak z bajki, rozpieszczać, ale sluchac rodziców, sama proponowac ze zostanie od rana do nocy, jak tylko jest potrzeba, oczywiscie jak juz przygarnie młodych pod swoje skrzydła, zeby mogli sie np pobudowac , to powinna zadbać o ognisko domowe, wiec ciasta piec, obiady gotowac i generalnie dbac o wszystko, nieba przychylac, bo przeciez ona i tak całe dnie nic nie robi
      • mwiktorianka Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:25
        Rozumiem, że nie dajesz sobie ze wszystkim rady i chciałabyś pomocy ze strony mamy.Jednak mama nie ma specjalnie na pomoc ochoty, ma do tego prawo.
        Moim zdaniem jedyne co jest nie fair w zachowaniu Twojej mamy to wpajanie wnukowi niechęci do ewentualnego rodzeństwa.To ile planujecie mieć dzieci to wasza sprawa.

        Mój punkt widzenia jest taki, że jeśli babcia garnie się do pomocy przy wnukach, jest to dla niej sama radość, a do tego zdrowie pozwala to jak najbardziej można z takiej pomocy korzystać.
        Ale jeśli babcia nie ma specjalnie ochoty, a wywiera się na niej presję, a ona pod jej wpływem godzi się na opiekę to już jest nie fair w stosunku do owej babci.
        Znam takie sytuacje gdzie babcie godziły się na opiekę nad wnukiem/wnukami bo nie potrafiły odmówić, bo się dzieci obrażą itp.
        Bywając często z moimi dziećmi na placu zabaw mam okazję obserwować jak wiele babć(lub nawet prababć) zajmuje się wnukami i przyznam szczerze, że im współczuję.Często są to osoby naprawdę schorowane lub po prostu w naprawdę zaawansowanym wieku, a opiekują się maluchami, które niejednokrotnie wymagają aby za nimi non-stop biegać.Skąd taka babcia ma wziąć na to siły?

        Sama mam czwórkę dzieci przy ,których nikt mi nie pomagał, był czas kiedy mogłam poprosić moją mamę aby czasem została z wnukiem czy wnukami, ale robiłam to sporadycznie(na palcach jednej ręki mogę policzyć), ponieważ uważam, że nie należy zrzucać ciężaru opieki nad własnymi dziećmi na kogokolwiek innego.

        Zastanów się czy aby taka sytuacja jak masz obecnie(brak opieki nad wnukiem ze strony mamy i brak zainteresowania waszymi sprawami) nie jest lepsza od odwrotnej sytuacji gdyby mama wtrącała ci się we wszystko.
        Stanowicie odrębną rodzinę i macie swoje życie i swoje sprawy, a mama swoje.
        • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:40
          > Rozumiem, że nie dajesz sobie ze wszystkim rady i chciałabyś pomocy ze strony m
          > amy.

          Z czym autorka wątku sobie nie daje rady? Przecież nie pracuje, zajmuje się dzieckiem i gotuje. I chciałaby, żeby jej PRACUJĄCA matka zajęła się JEJ dzieckiem, żeby ją trochę odciążyć. wink

          > Moim zdaniem jedyne co jest nie fair w zachowaniu Twojej mamy to wpajanie wnuko
          > wi niechęci do ewentualnego rodzeństwa.To ile planujecie mieć dzieci to wasza s
          > prawa.

          Może babcia przewiduje, że z drugim dzieckiem będzie jak z pierwszym - autorka wątku będzie jej wciskała oboje dzieci, bo przecież jest babcią i to jej "obowiązek". Nie dziwię się, że w takiej sytuacji nie pali się do kolejnych obowiązków.
    • aneta-skarpeta Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:04
      ok, rozumiem rozżalenie, ale co Ty robisz dla teściowej?
      btw to, że macie gdzie mieszkac to naprawdę bardzo duzo i z pewnością nie jest to mega komfortowe dla tesciowej i warto to docenic
    • volta2 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:07
      oczekiwanie, że własna matka przeistoczy się w ciepłą babcię - nie biorą się zazwyczaj znikąd.

      otóż często gęsto(nie zawsze oczywiście) my jako dzieci byliśmy na wychowaniu naszych babć, bo mama siedziała w robocie.
      często te babcie mieszkały w naszych domach
      która z was - dziś 30-40 latek miała nianię? no która - ręka w górę.

      a te nasze matki - to cyborgi, nikt im nie pomagał, niani nie wynajmowały, dzieci z kluczem na szyi?

      u mnie - rzeczywiście poza tygodniem w zimie i tygodniem w lecie u babci- codziennej pomocy z racji odległości babcia nie świadczyła.
      ale już u męża - jak najbardziej - babcię ze wsi się przywiozło, dalo pół pokoju i hulaj dusza, piekła nie ma. wieczorne imprezki bez ograniczeń, a praca w prl - max do 15 była. czasem do 14-tej.
      w wakacje - druga babcia brała wnuka na calutkie 2 miesiące, wyjąwszy 2 tygodnie wczasów z rodzicami z fwp. do końca podstawówki!


      i mój mąż naprawdę się dziwi, że jego mama - czerpiąc pełnymi garściami z pomocy matki i teściowej - nie kiwnęła palcem by zabarać wózek na spacer z dzieckiem(a już była na emeryturze)
      • default Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:24
        Coś w tym jest. Ja byłam akurat dzieckiem przedszkolno-świetlicowo-kluczowo na szyi smile, więc nie miałam zakodowanego obrazu babci zaparkowanej na stałe w kuchni i pichcącej smakołyki. Nie czułam też rozgoryczenia, gdy matka zapowiedziała mi od razu na poczatku ciąży, że się dzieckiem zajmować nie będzie, tylko siedziałam z dzieckiem sama 2 lata (ani razu nie poprosiłam mamy o popilnowanie - po co, skoro i tak nie pracowałam), a potem dałam je do przedszkola. Nawet kiedy przez 2 lata mieszkałam u rodziców (oboje byli na emeryturze, córka miała 5 lat) to i tak dziecko codziennie odprowadzałam do przedszkola i przyprowadzałam. Inna rzecz, że oni nie odmawiali pomocy i chętnie godzili się, by córka nie szła do przedszkola np. kiedy rano wstała z katarem - ale może dlatego, że czuli, że ja od nich tego wcale nie wymagam i jest to wyłącznie ich wybór i wolna wola smile
        • aneta-skarpeta Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:27
          wiesz to też jest inaczej jak korzystasz z pomocy sporadycznie
          a co innego jak zaczynasz od zostania z katarkiem, potem musisz skoczyc na chwile na zakupy, to nie bedziesz przeciez dziecka ciągnela, a potem idziesz jeszcze do lekarza, innym razem to cchialas sie z kolezanka umowic, bo cos ci sie od zycia nalezy ,a weekend wypadałoby gdzies wyjscsmile
          • mwiktorianka Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:38
            No ja nie jestem pewna czy nie biorą się znikąd wink.
            Mnie właściwie wychowywała babcia , tego ile się poświęcała aby pomóc mojej mamie nie da się opisać.Ja z perspektywy czasu uważam, ze powinna zostać świętą.
            I chociaż mnie wychowała babcia ja nigdy nie miałam takich oczekiwań, aby moja mama zajmowała się moimi dziećmi choćby od czasu do czasu.
            Ale mam koleżankę, której mama miała duże wsparcie od strony swoich rodziców więc owa koleżanka, uważa, że jej mama też powinna się zajmować jej dziećmi i chociaż się zajmuje to jej i tak ciągle mało.
    • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:46
      co niektórzy zrozumieli inni zupełnie inaczej odebrali post... Ja wiem, ze mieszkamy u nich i to duzo owszem, ale nie mamy tez tutaj rewelacyjnych warunków... Poza tym matka nie pracuje tylko dorabia wiec ma mega duzo czasu a ja mam zwyczaj ze musze cos ugotowac dla siebie, dziecka i meza a to właśnie ona na tym zeruje!! Wyobraźcie sobie, ze siedzi cały dzień i ja takze zwlekam z decyzja o ugotowaniu głupiej zupy, po czym jak ja ja ugotowałam ona pierwsza leci i zjada. Pewnego dnia wracamy widzę, ze były placki ale były.... Więc dla nas juz wiecej nie było zrobione. W takim razie niech kazdy sobie sam gotuje a nie ona wykorzystuje fakt, ze ja gotuje a ona sobie bierze i na produkty nie daje... No dobrze to tyle. Nie mam jak isc do pracy bo nie ma w poblizu, na nianie tez nie mamy az tyle kasy, poza tym nie jest to miasto wiec ograniczone mozliwosci. Kiedys mielismy impreze i mały rano zachorował na przeziebienie i gardło a ona z gory zakłada, ze nie zostanie z nim bo bedzie jej marudził w takim razie nici z imprezy. Ona nawet potrafi drugiego wnuczka w zimne pogody wypuscic bez porzadnego ubrania bo co tam jak zachoruje to ich problem... Acha bierze czasem to drugie dziecko licząc na to ze to ja mu zrobie obiad i sniadanie a potem powie jaka to z niej super babcia. Poprostu czyste lenistwo. A moje dziecko nie ma 5 lat jeszcze jak niektorzy tutaj pisali, siedzi ze mna bo z kim ma? Za prywatne przedszkole trzeba płacic a poki co narazie musimy wykonczyc dom i moze jak zamieszkamy sami nasze relacje sie poprawia... Aha jeszcze co jest smieszne, kiedy nie mieszkalismy u niej to zawsze w niedziele wpadała do nas w porze obiadowej... zeby sie załapac na darmowa wyzerke.
      • deszcz.ryb Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:58
        > co niektórzy zrozumieli inni zupełnie inaczej odebrali post... Ja wiem, ze mies
        > zkamy u nich i to duzo owszem, ale nie mamy tez tutaj rewelacyjnych warunków...

        Nie podoba ci się - wyprowadź się. Ale pamiętaj - wtedy koszty utrzymania wzrosną wam znacząco - będziesz płacić czynsz za mieszkanie i za media. Już ci się bardziej podoba mieszkanie u mamusi?

        Jeżeli płacisz swoją część za media i dokładasz jej się do czynszu to owszem - możesz wymagać, żeby każdy gotował dla siebie i nie jadł "nieswojego". Jak nie płacisz - czy stanie ci się krzywda, kiedy matka zje talerz zupy?

        Jak nie ma pracy w pobliżu, to szukaj dalej - będziecie mieć więcej pieniędzy, będziesz mogła np. zapłacić za przedszkole albo za nianię i staniesz się niezależna.

        >Kiedys
        > mielismy impreze i mały rano zachorował na przeziebienie i gardło a ona z gory
        > zakłada, ze nie zostanie z nim bo bedzie jej marudził w takim razie nici z impr
        > ezy.

        To trudno, ty zdecydowałaś się na dziecko, więc to ty musisz ponosić tego konsekwencje. Babcia nie ma obowiązku zajmowania się TWOIM dzieckiem.

        >Ona nawet potrafi drugiego wnuczka w zimne pogody wypuscic bez porzadnego
        > ubrania bo co tam jak zachoruje to ich problem... Acha bierze czasem to drugie
        > dziecko licząc na to ze to ja mu zrobie obiad i sniadanie a potem powie jaka to
        > z niej super babcia.

        To PO CO chcesz zostawiać dziecko z taką babcią? Dla oszczędności? No ładnie to o tobie świadczy.

        Jesteś potwornie roszczeniową kobietą, zachowujesz się jak rozwydrzona małolata. Mieszkasz u matki, oszczędzasz kupę pieniędzy a jeszcze ci źle. Otrząśnij się.
        • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:06
          Gadasz głupoty. Po pierwsze to my dajemy wieksza czesc kasy za prad bo mamy np duzy tv i komputer, poza tym to gaz placimy po polowie. Utrzymujemy sie zupełnie sami!! Jak ona bierze dziecko czyli drugiego wnuka to nawet mleka ani platkow nie kupi tylko ukradkiem bierze nasze...
      • esr-esr Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:59
        rzeczywiście dopiero teraz doczytałam, że za rok będzie miał 5 lat. ale co to zmienia? nie ma publicznego przedszkola, czy się nie dostał? może warto coś pokombinować żeby się dostał?
        odnośnie wyjadania sobie wzajemnie to chyba musicie ustalić jakieś warunki finansowe, bo najwidoczniej się nie porozumiałyście w tej kwestii. może Ty gotuj dla wszystkich, ale finansami się dzielcie? oczywiście wtedy Wy musicie się dorzucić do kosztów utrzymania domu rodziców.
        i naprawdę chciałabyś zostawiać dziecko z babcią, która się do opieki nad nim nie nadaje? dlaczego? nie boisz się że więcej "napsuje", niż jest to warte?
      • aneta-skarpeta Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:00
        ok, ale czego oczekujesz? ze zrobisz jej awanture i ona nagle sie posłucha?
        przeciez ona Cie zabije smiechem bo powie- jestescie u mnie i morda w kubeł, moge nawet cale dnie nic nie robic, bo jestem na emeryturze i mam do tego prawo

        i taka jest prawda

        a tymabrdziej nie rozumiem, o co chodzi, skoro piszesz ze jest mocno niewydolna wychowawczo, wiec nawet lepiej ze sie nie garnie do opieki


        a co na to wszystko mąż? jesli juz to on powinien o tym wszystkim porozmawiac z mamą
        • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:08
          nie powie tak, bo wie ze to właśnie przy nas jej lzej... jak jej sie zelazko popsuło to nie kupi bo po co, bierze sobie moje, ale jak sie zepsuło to nie powie, ze dorzuci do naprawy....
          • aneta-skarpeta Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:25
            co na to mąż? jakie on ma relacje z matką? bo to jest kluczowe
            • nanuk24 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 20:38
              ale co ma do tego jej tesciowa, skoro oni mieszkaja u matki autorki?wink
      • myelegans Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:59
        Patir, zanim zaczniesz robic wymowki mamie za talerz zupy, to usiadz sobie z olowkiem w rece i policz ILE pieniedzy zaoszczedziliscie mieszkajac u mamy.
        Ile kosztuje wynajecie np. 1-pokojowego, malego mieszkania, oplaty wynajmu, czynszu, media, telefon itd itp. w ciagu ostatnich 5 lat, czy ile tam mieszkacie.

        Zapewniam Cie, nie bylibyscie na etapie wprowadzania sie do nowego domu.

        Nabierz perspektywy. Zycie nie jest idealne, ludzie tez. Jestescie na prawde w uprzywilejowanej sytuacji.
    • ha-ya Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 15:48
      Nie rozumiem. mieszkacie rodzicow ( spore oszczednisci), jestescie w stanie budowac dom wiec i na przedszkole chyba by sie kilka stowek znalazlo a sama moglabys wrocic do pracy. Dziecko w tym wieku juz nie potrzebuje mamy 24/7. Ja rodzialam za granica wiec sama ( tzn. z mezem) i pewnie jak zdecyduejmy sie na drugie to raczej pomocy nie oczekuje ( moja mama pracuje, druga babcia nie za bardzo sie nadaja i ma ochote). Pretensji nie mam, ze nikt mi nie gotowal i ciast nie piekl surprised Sama nie pieke ( tzn. b.rzadko) i do glowy mi nie przyszlo zeby miec o to do kogos pretensje. Moja tesciowa tez ma slaby kontakt z moim dzieckiem, ale to kwestia odleglosci i czestosci kontaktow pewnie. Ja nie mam zalu i mam nadzieje, ze kiedys sie to zmieni wink
      Jedno mnie tylko zastanwilo - jakas odgorna niechec do babc ktore nie pomagaja, nie zajmuje sie dziecmi, nie pieka ciast wink, nie gotuje. Bralyscie dziewczyny pod uwage taka ewentualnosc, ze bedziecie musieli radzic sobie sami, jak dorosli? Bo w kontekscie tego narzekanie ( nie pierwszy raz na forum) na brak pomocy plus ( to a propos watku o dojrzalych matkach) rozmazania w mlodym wieku liczac na to ze ktos zdejmie odpowiedzialnosc za wlasne potomstwo to sie nie dziwie ze gros babek pozniej rozczarowanych.
      • leyla76 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:19
        Ja dodam jeszcze od siebie, ze jak masz ochotę na drugie dziecko to sie decyduj i nie rozprawiaj o tym, ze nie masz pomocy. Po prostu naucz sie liczyć sama na siebie, a wtedy będziesz mogła sie tak zorganizować, ze pomoc specjalnie ci nie będzie potrzebna. Ja mam dwoje dzieci 10 i 8 lat, za dwa miesiące pojawi sie trzecie. Od 12 lat mieszkam za granica więc mimo to, ze dziadkowie chętnie by pomogli to jednak nie było takiej możliwości. Jak drugie miało sie rodzic, to musieliśmy pierwsze dziecko do szpitala ciągnąć, bo nie było go z kim zostawić. Pozniej zrobiło sie troche łatwiej bo dzieci do przedszkola i szkoły, poznalo sie inne mamy, tak ze czasem aby wyjść do kina czy restauracji mogliśmy dzieci zostawić pod ich opieka. NO ale w zamian my opiekowalismy sie innymi dziećmi w razie potrzeby.
    • amonette Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:10
      Kurcze, gosposi trzeba zapłacić. Matka to NIE gosposia.
      Jeśli podjadanie zupy przez nieznośną babcię wychodzi ci bokiem, wynajmijcie coś na kilka miesięcy. Będzie zdrowiej - tylko drożej.
      Zrób sobie rachunek zysków i strat - co łatwiej znieść - ból duszy czy portfela wink

      Mam nadzieję, ze wyprowadzacie sie DALEKO.
      • sarenka46 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:31
        moja matka ma wnuki i jak widze jak ja wykorzystuja(sama nie mam dzieci)to mnie cholera bierze! kobieta zamiast odpoczywac to pracuje i jeszcze potem bawi:/wiec sama ja nastawiam by walnela piąchą i tyle-raz na jakis czas ok ale bez jaj..nianie spokojnie znajdziesz-skoro na2 dziecko was stac to chyba na te pare h znajdziecie kasewinkdaj ogloszenia z kwota jaka ci odpowiada i tyle
      • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:33
        dla męza to jest tesciowa, on o tym wie, ale twierdzi ze te kilka miesiecy jakos sie przezyje... a potem po prostu jak nas odwiedzi to dostanie tylko herbate, bo wiemy ze jej sie poprostu nie chce gotowac, ale jest to lubi... ciagle tylko sie oglada zebym ja ugotowała i cos zrobiła... No właśnie bez przesady, ze mam jej płacic. Poza tym to raczej ona nam powinna ugotowac itd bo nam tez jest ciezko i chcemy oszczedzic a nie utrzymywac wszystkich
        • carmita80 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 16:48
          Fju, fju...czyli to ona wam powinna ugotowac? big_grin Dobrebig_grin Wiesz, wydoroslij dobrze co to zrobi. Wykorzystujecie matke mieszkajac u niej w domu, jeszcze chcialabys aby ci ugotowala, wyprala, uprasowala, ciasto upiekla i dziecko wybawila big_grin
          Masz praktycznie darmowy dach nad glowa w czasie gdy budujesz swoj wlasny, dorzucas sie tylko do polat i jeszcze zalujesz matce talerza zupy. Wredna jestes i tyle. Matka nic nie musi, nie musi jej sie chciec, a ty powinnas byc jej wdzieczna i nadskakiwac ze ci udostepnila mieszkanie, ale to malo, bo przeciez super warunkow to wy tam nie macie. Jakby nie bylo zawsze bedzie zle. Nawet gdyby ugotowala to niesmaczne by bylo, albo za chudy kawalek miesa by przypadl tobie, jakby wyprasowala to niedokladnie, a jakby dzieckiem sie zajela a zalapaloby infekcje to jej wina bo albo za cieplo albo za lekko ubrala itd.
          Dziewczyno, a wynajmij mieszkanie i sie wynies, bedziesz miala z glowy, a jak nie masz kasy to siedz i matke po nogach caluj, ze mozesz, a nie pisz jak ci biednej zle z matka.
        • wies-baden Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:01
          Mówisz, że chcesz drugie dziecko, a wypominasz matce, że odwiedziła cię w porze obiadowej i zjadła talerz zupy? A swoją drogą matka niewydolna wychowawczo, bo wyhodowała potwora.
        • wbka1 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:12
          Wierzę w sprawiedliwość, taką wyrównującą krzywdy. Nawet się nie spostrzeżesz, jak czas szybko minie i znajdziesz się w sytuacji swojej matki. Będziesz wiedziała jakim oczekiwaniom musisz sprostać, by zadowolić własne dziecko. Mam nadzieję, że dom budujecie dostatecznie duży i z wygodami, których w tej chwili ci brakuje. Postąpić powinnaś tylko w jeden sposób. Wyprowadzić się natychmiast i mocno zastanowić się nad urodzeniem następnego dziecka. Nie dlatego, że cię na nie nie stać, tylko może ci zupy pożałować, a wtedy nic - tylko umierać. Przykro czytać takie wątki.
          • mx3_sp a niech zgadnę - działki nie kupiliście? 22.10.12, 17:43
            podarunek od...rodziców? Swoja drogą trzeba mie odwagę by budowac dom, a nie miec kasy na żarcie. Mąż też pewnie dumny, że tyra do nocy a żonuś nie moze podjąc pracy w "okolicy". Nie marz kochanienka, bo jak sie wprowadzicie dow WŁASNEGO domu to dopiero beda wydatki- przy tym ten talerz zupy to Pan P..ś A liczba przy nicku to wiek?
            • patir23 Re: a niech zgadnę - działki nie kupiliście? 22.10.12, 17:55
              heh dobrze by było gdyby to był podarunek smile a nie wydane tyle kasy ze połowa domu za to postawiona. Po pierwsze nigdy nic nie dostalismy od nikogo, działka, dom, towar to wszystko my... Ale ja Cie nie rozumie, ja nie pisze, ze nie mam na zarcie, tylko to właśnie dlaczego ja mam miec pod górke i budowac dom i kupowac zarcie dla rodziców. Teraz to tak wygląda... Wiesz co ja wiem co to wydatki, bo my nawet opał kupujemy po czym oni tyle o ile a potem ida i palą naszym... aha to nie wiek a data urodzenia
        • ha-ya Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:42
          No pati dlaczego ty tak od razu nie napisalas, ze wam ciezko i chcialabym ooprocz darmowego mieszkania i pewnie rachunkow miec jeszcze w pakiecie obiady, ciasta i opieke nad dzieckiem big_grin A pozniej jak juz nie bedzie wam potrzbna to moze liczyc co najwyzej na herbate. jak to czytam to widze, ze musze przylozyc sie do wychowania corki zeby mi nie wyrosl taki roszczeniowy potwor. A swoja droga - ty nie pracujesz, a twoja mama dorabia wic sila rzeczy ma mniej czasu a ty jeszcze narzekasz, ze zupa nie ugotowana i ciacha niet. a sama nie umiesz stworzyc tej cieplej domowej atmosfery?
          • mx3_sp Re: 22.10.12, 17:45
            no przecież napisała, ze mama nie jest wydolna wychowawczo, a to sie sie jeszcze rozmnaża...
    • meluzyna102 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:53
      "Ja z dzieckiem jestem w domu, nie mam szans obec
      > nie na prace bo nie ma kto dopilnowac dziecka."
      Naprawdę? A ja mam młodsze dziecko i mam szansę na pracę, bo dziecko chodzi do przedszkola. U Was nie ma przedszkoli? Czy tak naprawdę nie chcesz iść do pracy?
      Ty nie jesteś zostawiona sama sobie. W końcu mieszkasz u mamy. A ona najwyraźniej uważa, że skoro ona dorabia a Ty nie, to Ty się zajmujesz swoim dzieckiem, a nie ona...
      • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:01
        wieesz co to jej dorabianie to jest taka wieksza wymowka... zeby aby nie zostac w domu i nie robic nic... bo co za dorabianie majac ze 20 lub 30 zl na dzien a czasem siedzi tydzien jak nie ma zlecenia zadnego. Nie ma akurat Ci powiem, sa 2 szkoły na krzyz i nikt nie bierze pod opieke dzieci ponizej 5 lat... Wiec sama widzisz. Maz dojezdza autem do pracy wiec nie mielibysmmy tez czym dojezdzac. Poza tym nawet na prawo jazdy tez nie chciała mnie wysłać wczesniej a teraz to ciągle chce zeby ja gdzies zawieźć itd. Ja nie mowie, ze to ona ma nas zywic itd itd, ale od czasu do czasu majac dzien wolny a nawet kilka moze upitolic cos bo wie ze to ja ciagle cos robie, a ona korzysta z naszej strony duzo...
      • bozenka12 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:04
        jeku....mieszkam za granica, ZERO pomocy jakiejkolwiek babci, dziadka, wujka. zawsze sama z dziecmi, zawsze wszystko ja musze organizowac. i mam trojke dzieci. zyje. nie rozumiem, ze chcialabys miec drugie, ale nie mozesz, bo babcia obiadow nie gotuje. no nie kumam tego, serio.
    • edelstein Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 17:58
      1.babcia nie ma zadnego obowiazku zajmowania sie wnukiem tym bardziej,ze wciaz pracuje,a ty jestes w domu
      2.dziecko moglo do przedszkola isc w wieku 3lat,gdybys chciala pracowac,jak chcesz wyjsc bez to po to sa nianie
      3.mieszkasz u matki,wiec nie wynajmujesz i mozesz budowac dom,to wiecej niz luksusowa sytuacja
      4.jak bede babcia tez nie zamierzam stac przy garach i pichcic,bo synus chce,o nie,rozumiem twoja matke.Pomoc zamierzam gdy tej pomocy beda wymagac.Sorry niepracujaca corka nie jest takim przypadkiem.
      • patir23 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:06
        Raczej sie nie bardzo zrozumiemy, pewnie Wy macie inne sytuacje i za to piszecie tez inaczej... Jasne ze nie ma zadnego obowiązku, ale potem po co gderac ,ze z nikim nie nasiedzi dzieciak, no a jak go niby odzwyczajac od siebie jak babka nie chce z nim pobyc...
        • wies-baden Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:14
          Może inaczej; nie pracujesz, masz duże dziecko, ugotuj obiad i zaproś rodziców (forma rewanżu za udzielenie mieszkania), nie licz mamie talerza zupy skoro jesteście zamożni, a rodzice ubodzy. Upiecz ciasto, zrób kawę - nie przeliczaj - wtedy być może twoja mama będzie bardziej chętna do współpracy.
        • bozenka12 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:16
          e w takim razie dzieci, ktore nie maja babc pod reka , by nigdy nie mogly sie odczepic od mamusine spodnicy....
          • carmita80 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:54
            No tiaaa mama dorabia jak ma zlecenia a jak nie ma to powinna ugotowac, moze upiec, moze posprzatac...to nic, ze mieszkaja u matki, 3 osoby, dorzucajac sie tylko troche do mediow i tyle.
            ''Babka'' nie chce zostac z dzieckiem;/
            Szukalas pracy? Znalazlas? Prosilas matke o zajecie sie dzieckiem w tym czasie a ona odmowila? Proponowalas jej pieniadze w zamian za zajmowanie sie wnukiem gdy bylabys w pracy? Wogole wyszlabys z taka propozycja?
            Zalujesz matce talerza zupy, zawiezienia gdzies autem itp. Moze wyobraz sobie jak mogloby byc gdybys musiala wynajmowac kat aby sie budowac. Jak bardzo oddalilby sie od was wasz wlasny dom?
    • myelegans Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 18:29
      MIeszkamy 500km od jednych dziadkow i 10000km od drugich i zadnej rodziny w okolicy. Oboje pracujemy, maz na 3/4 etatu teraz i ze wszystkim musimy radzic sobie sami i radzimy sobie.
      Zbudowalismy system wsparcia w srodowisku, przyjaciolach, znajomych i tak: jak wychodzimy wieczorem do mlodego przychodzi zaprzyjazniony licealista, albo organizujemy nocowanki, podrzucamy mlodego znajomym, w zamian oni nam podrzucaja swoje dzieci.

      Jak nie mozesz liczyc na rodzine, to musisz poszukac poza rodzina, wsrod znajomych w podobnej sytuacji.

      Mlody w tej chwili ma mnostwo zajec pozalekcyjnych, sporty itd. zorganizowalismy sie tak, ze mamy harmonogram wozenia dzieci, tak ze co 3 tydzien wypada na nas.

      I tak sie jakos toczy, chociaz nie ma rodziny w poblizu i jakos mi ten brak az tak bardzo nie doskwiera.
    • kol.3 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 19:25
      Nóż się w kieszeni otwiera jak to czytam. Pani sobie strzeliła dzieciaka a wredna babcia nie chce przy nim zapieprzać. Pani siedzi przy pięcioletnim dzieciaku w domu, ma do oporządzenia jeden pokój i bidusia potrzebuje babcinej pomocy.
      Zafundowałaś sobie dziecko to przy nim rób.
      • setia Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 20:12
        teraz będą wszystkie udowadniać jakie to one mądre i samodzielne. czy to tak trudno zrozumieć, że autorka wątku tęskni po prostu za ciepłą, dobrą babcią dla swojego dziecka.
        szczerze mówiąc współczuję autorce takiej matki i takiego domu, owszem, ze wszystkim można dać sobie radę samemu, ale deficyty tego domowego ciepła na pewno dadzą o sobie znać w życiu, no, ale ja pochodzę z normalnej rodziny, gdzie ludzie się kochają i okazują to sobie wspierając się i pomagając na ile to tylko możliwe i nikt tu nie czuje się wykorzystywany.
        • solejrolia Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 20:34
          setia napisała:

          > teraz będą wszystkie udowadniać jakie to one mądre i samodzielne. czy to tak tr
          > udno zrozumieć, że autorka wątku tęskni po prostu za ciepłą, dobrą babcią dla s
          > wojego dziecka.

          ja również tak zrozumiałam post autorki-
          jest rozżalona za brak wyrozumiałości, brak chęci pomocy, wsparcia od strony swojej mamy, za brak jakiegoś (jakiegokolwiek) zaangażowania, za brak np głupiego : zawsze ty gotujesz, to dla odmiany ja dziś przyrządzę coś wyjątkowego.
          ot tak, po prostu, żeby było miło.
          i dlatego autorka, mimo iż korzysta z dachu nad głową, to jest sfrustrowana, i momentami czuje się wykorzystywana.
        • kol.3 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 21:27
          To nie współczuj bo szkoda twojego współczucia. Nieczuła matka to po pierwsze by córce poradziła wynajem mieszkania, a nie zaleganie w jej domu. Po drugie - autorka nie pracuje, dziecko ma solidnie odchowane, nic dramatycznego w jej życiu się nie dzieje, co wymagałoby interwencji ze strony dziadków. Młodzi budują się, znaczy finansowo nie jest źle, niańkę można wynająć na godziny i iść do kina, a nie oglądać się na matkę.
          Znamy tę historię opowiedzianą z jednej strony, ciekawe co miałaby babcia do dodania.
        • wies-baden Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 21:47
          Mówisz , że dziewczyna tęskni za ciepłem, wsparciem... nie sądzę, ona potrzebuje jelenia.
          Bezwględni, w miarę zamożni, młodzi ludzie, wprawdzie w trakcie budowy domu, ale kupili działkę, towary, cokolwiek to znaczy i mieszkają u jej rodziców, tyle , że żadne kokosy ( rodzice biedni?) A teraz zważ proporcje; ona mówi, że matka ją odwiedzała zawsze w porze obiadowej, że jak gotuje to matka zawsze podstawia swój talerz, że podkrada jej jakieś wiktuały, mąż z kolei mówi, że jak ich odwiedzi w tym nowym domu to dostanie co najwyżej herbatę.
          Może talerz zupy dla biednych rodziców nie opóźniłby tempa budowy DOMU?
          • kol.3 Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 22:08
            Dokładnie, też tak uważam, matka sobie dorabia zarabiając od czasu do czadu po 30 zł. dziennie czyli mocno jej się nie przelewa.
    • solejrolia Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 19:44
      nie wiesz jak postępować.... ano tak jak dotychczas- liczysz na siebie, a do tego uczyć dziecko od początku jak największej samodzielności.
      to możesz.
      bo na mamę, rodziców, nie masz możliwości wpłynąć, nie potrafią, nie chcą, nie garną się do tego by się mocniej zaangażować w opiekę nad wnukiem. i trudno, pogódź się z tym.
      na innych, na koleżanki nie oglądaj się, nie porównuj do innych, bo się tylko w doły wpędzasz.

      ja to doskonale znam
      u nas o tyle sytuacja jest inna, że my nie budujemy się, nie wyprowadzamy się na swoje, bo mamy dla siebie piętro,a mama mieszka na parterze.
      i od sprawy mojej rodziny, czy opieki nad dziećmi, w najtrudniejszych różnych sytuacjach życiowych- wszystko było od początku na mojej głowie, nie było przebacz.
      2lata temu byliśmy sami z mężem w kinie póxnym wieczorem, ale dzieckiem się tak zajęła, jakby się wcale nie zajęła. dziecko na szczęście coraz bardziej samodzielne. więc bez problemu zostanie samo w domu jak potzreba, wróci samo ze szkoły, odgrzeje sobie obiad w mikrofali. ale o takich typowych wieczornych wyjściach to można pomarzyć.
      ale ma to też swoje plusy- dla mnie bardzo, bardzo istotne- łatwiej mi egzekwować moj styl wychowania, wielu decyzji nie muszę z babcią dziecka ustalać, konsultować- tak jest łatwiej, bo unikamy wiele sytuacji konfliktowych. można krótko uciąć dyskusję i tyle.
    • plain-vanilla Re: nie wiem jak juz postepowac... 22.10.12, 22:33
      A jak wygladalo twoje dziecinstwo? Chyba ktos zmienial ci pieluszki, karmil cie, zabieral do lekarza i podawal leki? Czy sie na slodyczach wychowalas? Czy mama cale zycie nie gotowala? Porozmawiaj z mama szczerze. Moze mama zle sie czuje i stad to nazywane przez ciebie 'lenistwo', ktore moze wynikac z zupelnie innych rzeczy. Czy leniwa byla cale zycie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja