wsciekly_pies3
23.10.12, 17:48
Byłam świadkiem takiej oto sytuacji.
Rodzice zapraszają na obiad swoje dzieci - syna i córkę wraz z współmałżonkami i dziećmi oraz dwójkę znajomych (nas). Obiad podano, zupa, mielone + buraczki, jak dla mnie całkiem nieźle, nie jestem wybredna.
Zaskoczyło mnie jedno. Wszyscy jedli to samo oprócz córki państwa domu. Córka mocno wybredna, dbająca o dietę i ogłaszająca wszem i wobec, że ona to "tłustego i kalorycznego to jeść nie będzie", dostała więc halibuta i szpinak podsmażany na czosnku. Obiad był przygotowany wcześniej, bo to już drugi dzień u nich, więc zawczasu było wiadomo, że pannica mielonego nie tknie
Lekka konsternacjam, ale nikt nic nie skomentował. Zastanawiałam się, czy tak bym postąpiła. Dwójka moich dzieci, dodatkowi goście, a tylko jedno z dzieci dostaje "lepsze" danie, wyższej jakości, zdrowsze. Nie potrafiłabym, dla mnie jest to nietaktowne. Chyba przygotowałabym dwie potrawy do wyboru dla gości, tak żeby nikt nie czuł się gorzej.
Ale to ja. Zastanawia mnie z punktu widzenia savoir vivre, czy tak wypada? Inną sytuacją jest chyba jeśli ktoś ma kłopoty zdrowotne i w związku z tym dostaje inne danie.
Uprzedzam pytania - gospodarze biedni nie są, ale raczej wyjątkowo oszczędni