Obiad rodzinny, córka księżniczka ;)

23.10.12, 17:48
Byłam świadkiem takiej oto sytuacji.

Rodzice zapraszają na obiad swoje dzieci - syna i córkę wraz z współmałżonkami i dziećmi oraz dwójkę znajomych (nas). Obiad podano, zupa, mielone + buraczki, jak dla mnie całkiem nieźle, nie jestem wybredna.

Zaskoczyło mnie jedno. Wszyscy jedli to samo oprócz córki państwa domu. Córka mocno wybredna, dbająca o dietę i ogłaszająca wszem i wobec, że ona to "tłustego i kalorycznego to jeść nie będzie", dostała więc halibuta i szpinak podsmażany na czosnku. Obiad był przygotowany wcześniej, bo to już drugi dzień u nich, więc zawczasu było wiadomo, że pannica mielonego nie tknie wink

Lekka konsternacjam, ale nikt nic nie skomentował. Zastanawiałam się, czy tak bym postąpiła. Dwójka moich dzieci, dodatkowi goście, a tylko jedno z dzieci dostaje "lepsze" danie, wyższej jakości, zdrowsze. Nie potrafiłabym, dla mnie jest to nietaktowne. Chyba przygotowałabym dwie potrawy do wyboru dla gości, tak żeby nikt nie czuł się gorzej.

Ale to ja. Zastanawia mnie z punktu widzenia savoir vivre, czy tak wypada? Inną sytuacją jest chyba jeśli ktoś ma kłopoty zdrowotne i w związku z tym dostaje inne danie.

Uprzedzam pytania - gospodarze biedni nie są, ale raczej wyjątkowo oszczędni wink
    • broceliande Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:04
      Nie wiem, chyba bym się nie przejęła.
      W rodzinie męża wiadomo, że nie jem flaków i zawsze jest rosół, w sumie to bardzo miłe.
      Nie widzę też, dlaczego te mielone są gorsze od ryby, a szpinak od buraczków.
      W sumie nie ma wyjścia z tj sytuacji, co innego, gdybyś była córką albo synową.
      Może coś żartem?..
      • helufpi Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:19
        > Nie widzę też, dlaczego te mielone są gorsze od ryby, a szpinak od buraczków
        Bo 200 g szpinaku kosztuje tyle, co 5 kg buraków?
        Bo mielone to może być najtańsza wieprzowina z dużą ilością bułki tartej?
        • jak_matrioszka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:25
          Gdyby gospodarze serwowali stek z najlepszej poledwicy wolowej po 200zl/kg, albo opcjonalnie nerki wieprzowe z wody, za 10zl/kg, to ja bym sie na nerki pisala. Dla mnie to bardziej kwestia indywidualnego smaku, niz ile cos kosztuje. Moge zjesc cos za czym nie przepadam bez focha przy stole, ale sytuacja jaka wytworzyli gospodarze u mnie focha wywola na bank. Gdyby bylo odwrotnie i jedna osoba dostala to czego ja nie lubie, to by mi wisialo co ona je.
        • czar_bajry Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 21:39
          Bo 200 g szpinaku kosztuje tyle, co 5 kg buraków?

          Nienawidzę szpinaku i nawet za dopłatą bym go nie tknęła ryby też nie jemtongue_out

          Uwielbiam buraczki mielone też lubię jak dla mnie niezjadliwy jest obiad księżniczkitongue_out
          Moje dzieci też nie lubią mielonych...
    • czarnaalineczka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:09
      a co ty jej tak nie lubisz ? big_grin

      >Dwójka moich dzieci, dodatkowi goście, a tylko jedno z dzieci dos
      > taje "lepsze" danie, wyższej jakości, zdrowsze.

      lepsze wg ciebie
      jesli reszta rodziny ma bardziej "polskie " podniebienie to nawet pewnie "ksiezniczce" wspolczuli ze bidulka na diecie i porzadnego polskiego obiadu nie zje
    • myga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:11
      Gdybym byla na miejscu pani domu, poprostu zrobilabym halibuta dla wszystkich, po co robi na proszony obiad danie, ktorego nie jada jej corka? Dla mnie dziwne. I dlaczego corka musi jesc cos, czego nie lubi i wie, ze matka o tym doskonale wie? W tym wypadku uwazam, ze to nie corka wybredna, lecz matka niezbyt rozsadna.
    • mruwa9 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:13
      ja akurat wole mielone od halibuta uncertain
      Czepiasz sie.
    • jak_matrioszka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:14
      Ja bym poprosila o halibuta i szpinak, mielonych i buraczkow bym w tej sytuacji nie ruszyla. Gdyby gospodarze oswiadczyli ze halibuta i szpinaku tylko jedna porcja jest, to odpuscilabym sobie obiad.
      Nie lubie mielonych, nie lubie buraczkow, jem to tylko w wyjatkowych stuacjach (wypada mi srednio raz na 5 lat), tylko z racji dobrego wychowania i dlatego zeby nie zrobic przykrosci gospodarzowi. Moja niechec do tych potraw jest tak duza, ze nie zmusze sie do spozywania ich kiedy na stole jest cokolwiek innego, dobre wychowanie by w tym momencie diabli wzieli.
    • a.va Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:14
      Ja tam bym wolała kotlet i buraczki, chudo jem na co dzień, od święta lubię sobie dogodzić smile
      Ale fakt, że savoir-vivre wymaga chyba takiego samego dania dla wszystkich albo możliwości wyboru dla wszystkich.
      • jak_matrioszka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:19
        Wyglada na to ze tylko ja niecierpie mielonych i buraczkow (w watku jolki mam sie dopisac?), a dodatkowo uwielbiam ryby i szpinak. Sytuacja jaka opisala autorka bylaby wiec dla mnie o wiele trudniejsza niz dla reszty, bo udeza nie tylko w SV ale przede wszystkim kubki smakowe (pal szesc zoladek, zdrowotnosc pozywienia nie gra dla mnie w tym momencie roli).
        • a.va Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:24
          Może jadałaś tylko bardzo tłuste, niezbyt dobre mielone i buraczki? Moja mama robi genialne, więc nigdy nie odmawiam smile
          • jak_matrioszka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:35
            Zdazalo mi sie rozne probowac, w tym takie w klasie de lux, przelkne i nie zwracam, ale traktuje jako jedzenie ostatniego wyboru (nizej jest chyba tylko tatar). Nie potrafie opisac co mi w mielonych przeszkadza, bo np. golabki uwielbiam. Tak samo z buraczkami, kiedys mnie cofalo, z wiekiem sie nauczylam przelykac, jem pod przymusem. A barszcz czerwony - pychotka.
            Na widok szpinaku az sie slinie, obawiam sie ze nie tylko dobre wychowanie diabli by wzieli ale wogole bym zeszla do poziomu czlowieka pierwotnego i miske ze szpinakiem bym corce sprzed nosa gwizdnela....
      • helufpi Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:24
        > Ja tam bym wolała kotlet i buraczki, chudo jem na co dzień
        Jeśli na codzień jadasz chudo to tym bardziej powinnaś spróbować halibuta. To jest ryba o konsystencji masła mniej więcejsmile
        • a.va Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:26
          Faktycznie, zapomniałam, że halibut jest tłusty, rzadko go jem. Ale chyba mniej kaloryczny od mielonego?
        • dzoaann Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:02
          Tłuszcz tluszczowi nierówny.."
    • klubgogo Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:16
      Masz rację, to bardzo nietaktowne i poczułabym się urażona dlaczego baba z fochem dostaje delikatesy, a pospólstwo mielone, choc mielone lubię. W takiej sytuacji podaje się gościom 2 potrawy do wyboru, o ile ktoś nie jest na diecie zdrowotnej.
    • agni71 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:16
      Dziwią mnie niektóre komentarze. Masz rację, gospodarze zachowali sie nietaktownie, nieelegancko. Tak sie po prostu nie robi. Można zrobić dwa dania do wyboru dla wszystkich.
    • edelstein Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:19
      Z radoscia przyjelabym fakt,ze ona nie jada mielonych i buraczkow,wieksza szansa na dokladke.Szpinaku i halibuta bym nie tknela,nie przepadam za rybami i zielskiem.
    • imogen0 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:20
      Na miejscu gospodarzy podałabym 2 zestawy obiadowe do wyboru.
    • kropkacom Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:21
      Kompletny brak taktu.
    • moty_lanoga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:25
      Jesteś złośliwą zołzą.

      Po pierwsze - halibut nie jest chudą rybą, wręcz przeciwnie, zalicza się właśnie do ryb tłustych.

      Po drugie - statystycznie przeciętny Polak mając do wyboru mielonego lub rybę wybierze mielonego.
      I jeszcze bardziej statystycznie i przeciętnie wybierze buraczki zamiast szpinaku. Robienie dla wszystkich halibuta i szpinaku pewnie spotkałoby się ze skrzywieniem u wielu osób. Piszę to jako osoba nie jedząca mięsa i nie cierpiąca buraczków i zawsze marząca o tej cholernej rybie i szpinaku. Jeszcze nigdy u nikogo na większym, bardziej świątecznym obiedzie w Polsce nie spotkałam się z podawaniem ryby. O wiele wyższą rangę powiada u nas mięcho.

      Ja jestem nazywana przez wiele osób tą "wybrzydzającą księżniczką", bo nie jadam mięcha. I dla mnie, jak się mnie już zaprasza, to trzeba robić coś oprócz mięcha. I pewnie też takie jak ty, siedzące obok, potem rozpowiadają, że no tak, ze względu na moje fochy, to ja dostaję najlepsze kąski. A jakby te najlepsze kąski dostali wszyscy, to byłby foch zbiorowy, bo co to za gospodarz, co na mięchu oszczędza!
      • majenkir Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:40
        moty_lanoga napisała:
        > Ja jestem nazywana przez wiele osób tą "wybrzydzającą księżniczką", bo nie jada
        > m mięcha. I dla mnie, jak się mnie już zaprasza, to trzeba robić coś oprócz mięcha.



        Ja tez nie jem miesa, ale w gardle by mi stanelo, gdybym dostala cos innego tylko dla siebie. Moi znajomi wiedza, ze jestem bezmiesna, ale na imprezach zawsze sa inne opcje - ryby, owoce morza, jakies kluchy, warzywa.... czasami anonsowane: "a to specjalnie dla D...", niemniej jest to kolejne danie dla wszystkich, nie oddzielna micha dla mnie.
        Chociaz byly imprezy, gdzie jako danie glowne jadlam suche ziemniaki i salate big_grin.
        • a.va Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:48
          No właśnie, ja mam w otoczeniu sporo wegetarian i jedną wegankę i jak się spotykamy, to prostu jemy coś wegetariańskiego, żaden wysiłek.
      • lusitania2 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:05
        moty_lanoga napisała:

        >Piszę to jako osoba nie jedząca mięsa i nie cierpiąca bura
        > czków i zawsze marząca o tej cholernej rybie i szpinaku

        .....
        > Ja jestem nazywana przez wiele osób tą "wybrzydzającą księżniczką", bo nie jada
        > m mięcha.

        rotfl
      • wsciekly_pies3 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:09
        Ale mnie nie chodzi o to, kto co lubi, czy ktoś woli rybę, czy mielonego, ale o sytuację - jedna osoba dostaje coś zupełnie innego. Jak ja mam wegetarian na obiedzie to serwuję danie wege i danie inne - dwa do wyboru, bo być może "mięsożercy" też będą woleli coś bardziej roślinnego.

        Dla mnie troche niewyobrażalne z punktu widzenia sv.
        • hellulah Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:30
          Dlaczego niewyobrażalne i dlaczego "z punktu widzenia sv"?
        • moty_lanoga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:41
          Ale ty nie założyłaś wątku "Gospodyni nie przestrzega zasad sv", tylko "Córka księżniczka". W tytule wątku dałaś wyraz temu, do kogo masz większe pretensje
    • lauren6 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:28
      Brak taktu. Gdybym była zaproszona na taką imprezę też nie tknęłabym mielonych i najwyraźniej pozostałoby mi tylko siedzenie i gapienie się jak laska wcina rybę ze szpinakiem, którą też bym zjadła.
    • to_ja_tola Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:29
      musze powiedziec mojej kochanej bratowej,że jak moja mama specjalnie dla mojego męża na świeta robi inny sos bo on grzybowego nie lubi a dla niej nie robi nic specjalnego to czas sie obrażać...Aaaa,no i męża mam w takim bądż razie księciunia?big_grin

      ale musisz nie lunić tej córki?wink
      • verdana Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:36
        Czylli jeśli ma sie w rodznie kogoś odchudzajacego sie lub na diecie, pozostaje na wieki wieków karmić gosci zestawami detetycznymi, albo przyrzadzać doa każdego po dwa obiady?
        Dla mnie sytuacja, gdy przy stole zasiada odchudzajacy się/wegetarianin/ osoba na diecie jest jasna, gdy jest to daleki gość - wtedy wszyscy dostają to samo, o ile dieta nie jest zbyt restrykcyjna. Natomiast, gdy dotyczy to kogoś z rodziny, dostaje po prostu co innego. Goście powinni zrozumieć, ale jak widać - nie rozumieją.
        • a.va Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:45
          U mnie w rodzinie jest tak, że albo wszyscy jedzą to samo (na zwykłym obiedzie) - i wtedy je się coś, co mogą jeść i lubią wszyscy, albo że są dania do wyboru i każdy coś dla siebie znajdzie (np. w czasie Wigilii). Dziwna mi się wydaje sytuacja, że - w sytuacji opisanej w tym wątku - zaprosiłabym gości na obiad i nie spytałabym - wolicie mielone czy halibuta? Bo będę robić i to, i to, ponieważ Anka się odchudza.
          • lauren6 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:52
            > Dziwna mi się wydaje sytuacja, że - w sytuacji opisanej w tym wątku - zaprosiłabym gości na obiad i nie spytałabym - wolicie mielone czy halibuta? Bo będę robić i to, i to, ponieważ Anka się odchudza.

            Mi tak samo.
            Mam w rodzinie osobę, która ze względów zdrowotnych może jeść tylko drób. Przyjęło się, że na wszystkich imprezach serwuje się do wyboru jakieś mięso czerwone i kotlety z kurczaka lub indyka, by wszyscy mieli wybór i jakoś specjalnie nie wyróżniać osoby chorej.

            "Księżniczce" z wątku być może też nie jest na rękę takie wyróżnienie. Wszyscy widzą, że dostaje osobne danie i wyrabiają sobie o niej zdanie jak o wybrednej osobie, która wybrzydza. Moim zdaniem to wina gospodarzy, którzy podają dosyć kontrowersyjne menu i nie dają gościom żadnego wyboru.
        • helufpi Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:02
          > Czylli jeśli ma sie w rodznie kogoś odchudzajacego sie lub na diecie, pozostaje
          > na wieki wieków karmić gosci zestawami detetycznymi, albo przyrzadzać doa każd
          > ego po dwa obiady?
          Wystarczy po prostu każdą potrawę podawać oddzielnie na półmisku lub w misce plus ewentualny składnik problematyczny (śmietana, mleko, krewetki, feta, fistaszki, olej itp.) w oddzielnym naczyniu. W przypadku obiadu jest to naprawdę bardzo proste, tylko trzeba się wcześniej dowiedzieć. Z ciastami już gorzej.
          > Dla mnie sytuacja, gdy przy stole zasiada odchudzajacy się/wegetarianin/ osoba
          > na diecie jest jasna
          Ale to nie była taka sytuacja. To była po prostu osoba nielubiąca tak pospolitej strawy, jak buraczki i mielone.
      • najma78 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:39
        A ja zgodze sie z osoba, ktora napisala ze wiekszosc osob wybierze jednak mieso i buraczki anie rybe i szpinak, tak wiec gospodarze przygotowali to co i tak mialoby wziecie u wiekszosci. Inna sprawa, ze jak na proszony obiad to troche kiepskie menu;/ Lepiej byloby przygotowac jakies mieso w jednym kawalku dobre gatunkowo niz mielone i moze jakies niskokaloryczne danie wegetarianskie albo rybe wlasnie z tym, ze tak aby kazdy kto mialby ochote mogl sprobowac.
        • moty_lanoga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:46
          Mielone również może być dobre gatunkowo. Naprawdę istnieją ludzie, którzy kupują dobre mięso w sklepie i mielą je właśnie na mielone w domu.
          A czy zły wybór? Trudno powiedzieć - może rodzina akurat te mielone uwielbia i jest to też jedno z niewielu dań mięsnych, które w owej rodzinie jedzą wszystkie dzieci.
          • najma78 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:55
            Mielone również może być dobre gatunkowo. Naprawdę istnieją ludzie, którzy kupują dobre mięso w sklepie i mielą je właśnie na mielone w domu.

            Moze, mozna tez kupic mieso i je zmielic, ale generalnie nie masz pwenosci jakie mielone kto uzyl do potrawy a pytac nie wypadawink Dlatego ja nie podalabym mielonych na proszony obiad tego powodu jak i z tego ze raczej malo wyszukane danie.

            A czy zły wybór? Trudno powiedzieć - może rodzina akurat te mielone uwielbia i jest to też jedno z niewielu dań mięsnych, które w owej rodzinie jedzą wszystkie dzieci.

            Moze tak, a moze nie. Jednak sama autorka stwerdzila ze wolalaby rybe ze szpinakiemwink
            • moty_lanoga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:45
              Moze, mozna tez kupic mieso i je zmielic, ale generalnie nie masz pwenosci jaki
              > e mielone kto uzyl do potrawy a pytac nie wypadawink Dlatego ja nie podalabym mie
              > lonych na proszony obiad tego powodu jak i z tego ze raczej malo wyszukane dani
              > e.

              W identyczny sposób możesz podważyć wartość każdej potrawy. Mięso mogło być z przeceny, bo już trochę nieświeże. Albo kupione pokątnie u szemranego sąsiada, który robi nielegalny ubój. Sos do niego z torebki, w dodatku najtańszej i przeterminowanej. Ziemniaki gotowane na sodzie, bo szybciej. A do tego wszystkiego gospodarz jeszcze mógł napluć.

              Moze tak, a moze nie. Jednak sama autorka stwerdzila ze wolalaby rybe ze szpina
              > kiemwink
              Autorka była gościem z zewnątrz. Większość stanowiła rodzina.
              Za to mój mąż mając przed sobą rybę ze szpinakiem wyszedłby z takiego obiadu o pustym brzuchu smile
          • lauren6 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:55
            moty_lanoga napisała:

            > Mielone również może być dobre gatunkowo. Naprawdę istnieją ludzie, którzy kupu
            > ją dobre mięso w sklepie i mielą je właśnie na mielone w domu.

            Zgadza się, ale gość tego nie wie. Dlatego ja nigdy nie jem mielonych poza domem, czy to u gości, czy w knajpie. W domu mąż osobiście mieli mięso, przed zmieleniem je umyje i wiem co mam na talerzu.
        • nisar Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:49
          Nie wyobrażam sobie tak "skomponowanego" obiadu. Albo przygotowuję to samo dla wszystkich, albo dwa rodzaje dań do wyboru.
          Sytuacja w której jedna osoba dostaje co innego niż reszta jest nie do przyjęcia. Zwłaszcza że nie jest to wymuszone chorobą, tylko upodobaniami. Na dodatek kotlet mielony na proszonym obiedzie kiepsko się broni, ale powiedzmy że nie to jest największym fo pa.
          Jeśli osoba się odchudza lub jest na diecie mogła dostać kotlet mielony obgotowany w wodzie wink Poza wszystkim innym komentarz córki gospodarzy na temat wartości serwowanych kotletów powoduje, że kotlet stanąłby mi w gardle - mimo że obiektywnie kotlety mielone bardzo lubię smile
          • lauren6 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:58
            nisar napisała:

            > Zwłaszcza że nie jest to wymuszone chorobą, tylko upodobaniami.

            Skąd wiesz, czy to choroba czy upodobania? Czy gość za każdym razem musi się spowiadać ze swoich chorób gastrycznych, żeby gospodarz uznał za stosowne podanie odpowiedniego dla niego posiłku? Może dziewczyna w rzeczywistości jest ciężko chora i stąd taka a nie inna dieta, ale rodzina nie uważa za stosowne dzielenie się z obcymi osobami jej stanem zdrowia?
            • najma78 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:26
              Skąd wiesz, czy to choroba czy upodobania? Czy gość za każdym razem musi się spowiadać ze swoich chorób gastrycznych, żeby gospodarz uznał za stosowne podanie odpowiedniego dla niego posiłku?

              Gosc nie musi sie spowiadac ale skad zapraszajacy ma wiedziec co podac jesli mu o tym nie powie? Jesli juz ma okreslone menu, ktore wynika z upodoban czy jest podyktowane zdrowiem to wypada poinformowac gospodarza dleczego prosi o cos specjalnego, prawda? Jesli ja zapraszam na obiad gosci to nie podaje im menu, ale pytam czy sa maja jakies specjalne wymagania ale robie tak jesli nie jestem pewna, a jesli ktos do tej pory byc miesozerny a przeszedl na wegetarianizm to dobrze gdyby poinformowal, podobnie jesli nie moze czegos tam jesc ale i tak wypada podac przyczyny przynajmniej w zarysie np. ''wiesz z mies moge jest tylko drob z powodow zdrowotnych'', nie trzeba sie tlumaczyc, wystarczy poinformowac.
              • lauren6 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:04
                > Gosc nie musi sie spowiadac ale skad zapraszajacy ma wiedziec co podac jesli mu
                > o tym nie powie?

                Zerknęłaś chociaż na post na który odpowiadałam, bo napisałaś trochę nie na temat?

                Ok, gość powiedział, że nie je wieprzowiny. Po co dalej to wartościowanie: czy to choroba czy upodobanie. To na prawdę takie ważne? Liczy się chyba zadowolenie gościa.
      • pade Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 18:51
        dlaczego robi TYLKO dla niego?
        nie może podać na stół dwóch sosów?
        Naprawdę nie rozumiecie, że nie wypada podawać jednej osobie co innego do jedzenia niż reszcie gości?
        Chyba powinnyście się doszkolić z sv.
        • aqua48 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:02
          Gospodyni powinna przygotować więcej porcji halibuta i szpinaku i zaproponować gościom wybór, nie podaje się innej porcji JEDNEMU ze stołowników jakikolwiek byłby tego powód. To niegrzeczne.
          • wioskowy_glupek Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:14
            Moim zdaniem to nietaktowne, powinno być to samo danie dla wszystkich. Chyba że chodzi tu o osobę chorą, która musi jeść coś określonego to wówczas nie ma kwasu.

            Ale poza wszystkim to ja bym raczej się bardziej ucieszyła z mielonego niż z ryby.
        • wsciekly_pies3 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:15
          Własnie o to mi chodzi, dzięki za zrozumienie. Według mnie jest to po prostu nietaktowne. Jeśli na stole ląduje stosik kotletów i miska z buraczkami, a do tego jest jeden kawałek ryby i ociupina szpinaku z zastrzeżeniem "tego proszę nie jedzcie bo to dla córki", to chyba coś tu jest nie tak.

          Jak zaznaczyłam - jak ja mam wegetarian na obiedzie to robię dwa zestawy - jeden z mięsem, drugi bez - do wyboru, do koloru, może jak ktoś jest mięsożerny też będzie miał ochotę na coś innego tym razem. Nie tworzy to niezręcznej sytuacji.
      • thegimel Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:09
        W bliskiej rodzinie/wśród bliskich przyjaciół kiedy się dobrze znamy, swobodnie czujemy i wiemy doskonale co kto lubi to trochę inna sytuacja. Ja na przykład nie lubię karpia i zawsze w Wigilię miałam inną rybę, wszyscy inni karpia woleli. Ale w sytuacji bardziej oficjalnej gotowanie innej potrawy dla jednej dorosłej osoby z powodu jej preferencji jest nietaktowne. Co innego gdy np. dziecko/dorosły ma alergię na pomidory i wszyscy jedzą leczo, a dziecko dostaje np. rosół.
    • ira_07 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:25
      Księżniczki, to raczej te co deklarują focha wink Zgadzam się - nieelegancko postąpili gospodarze, wszyscy jedzą to samo, albo są 2 dania do wyboru.

      Ale jeśli ktoś zaprasza gości i podaje sznycle z burakami, to można domniemywać, że ma gust tradycyjny, lubi, żeby było porządnie, jak u babci, żeby było mięcho, żeby nie eksperymentować. A tu taka wybredna córka, no to ją poratowali rybą. Ja widzę wyraźnie, że wg nich, to reszta dostała lepsze jedzenie. Jakby dziewczyna dostała kleik ryżowy to też byście były takie obruszone? Oni chyba właśnie tak to widzieli. Gościom porządnie, pożywnie i smacznie, a ta bieda nie chce, to niech je rybę z trawą.
      • wsciekly_pies3 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:27
        Okay, okay, cofam księżniczkę, chodziło mi o to, że to gospodarze potraktowali ją jak księżniczkę.
        • moty_lanoga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:55
          Nie potraktowali jak księżniczkę, tylko po prostu chcieli, żeby zjadła cokolwiek, a nie siedziała przez cały obiad o suchym pysku. I jak wyżej - gospodarze zapewne z góry uznali, wcale nie ze złej woli, że ryba i szpinak to żarło gorsze. Duch tradycji w narodzie silny i mięso to niestety podstawa świątecznego dania.
          Ja też czuję się słabo, jak dostaję na talerzu co innego niż pozostali. Też wolałabym nie być w taki sposób "wyróżniana". Niestety, jest jak jest. Kiedyś się na to obruszałam, ale im jestem starsza, tym bardziej to rozumiem. Przygotowanie dużego obiadu to dla wielu osób duże kulinarne wyzwanie. A jak jeszcze trzeba je podwoić, żeby zadowolić każdego (i oprócz 9 mielonych i jednego halibuta przygotować 10 mielonych i 10 halibutów), to po prostu lepiej iść na łatwiznę i być sprzecznym z sv.
    • saguaro70 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:49
      Żal Ci tyłek ściska, że nie zjadłaś tego halibuta, co? Żartuję big_grinbig_grin. Też bym wolał rybkę, niż mielone, w którym jest samo gó....
      Pani domu zachowała się w sposób arogancki, wręcz chamski. Wyróżniła jedną osobę, reszta zjadła byle co. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, na proszony obiad nie daje się takich potraw. Robi się coś lepszego dla wszystkich albo wcale się nie robi i nie zaprasza.
      Zdarza mi się zrobić dwie, trzy potrawy, jeśli wiem, że będę miał gości. Robię wtedy albo rosół, albo barszcz ukraiński i ziemniaki, bitki wołowe, ryba, jedna albo dwie surówki. Bo nie znoszę dziadostwa.
      A co powiesz na taką sytuację? Byliśmy u znajomych mojej teściowej na kolacji. Piękna zastawa, super dania. Obrus ręcznie tkany. Wszystko super z jednym wyjątkiem-.... między obrusem a zastawą była położona zwykła.... przezroczysta cerata.
    • mrowka_bigbitowka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:53
      Jakbym byla matka to:
      1. przygotowalabym dwie opcje do wyboru (nie podalabym wszystkim tego samego, bo zawsze jest ryzyko, ze komus nie bedzie smakowalo, albo ktos czegos nie bedzie mogl), albo
      2. powiedzialabym, ze przewiduje na obiad to i to, ale X ze wzgledu na diete dostanie co innego i czy moze ktos wlasnie chcialby to cos innego (jesly bylby strach o koszty i jedzenie ktore zostanie w przypadku szykowania dwoch opcji do wyboru), albo
      3. powiedzialabym corce, ze ma nie wydziwiac, jak raz zje to nie umrze, a jak nie chce tlusto to moze mieso zostawic i tylko jarzyne zjesc.

      Jakbym byla corka to bym zjadla wlasnie tylko jarzyne lub powiedziala matce, ze ma zapytac czy moze ktos jeszcze mialby ochote na to co ona bedzie jadla.

      Jakbym byla gosciem to bym zjadla to co daja, no chyba zebym tego naprawde nie lubila. Jakby mi bylo za tlusto tez bym mieso zostawila i zjadla warzywa. Nie robilabym problemu i cyrkow, ze w takim razie obiadu nie rusze.


    • phantomka Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 19:55
      Nie wiedziałam, że jestem księżniczkąsmile
      Nie jadam mielonych, zresztą wielu potraw nie przełknę, tak mam ja i mój żołądek. Wiedzą o tym najbliżsi i zawsze jest alternatywa, ale faktem, że w ilości większej niż 1 szt.
    • kozica111 Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:18
      Nietakt to obgadywanie gospodarza który poczęstował obiadem.
      • miedzymorze Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:53
        też tak uważam.
        Córka ma 'dietę' o której informuje - gospodarze to wzięli pod uwagę i tyle.

        pozdr,
        mi
    • kobieta_z_polnocy Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:39
      Wyszło niezgrabnie nie tylko dlatego, że osobnym daniem poczęstowano jedną tylko osobę, lecz dlatego, że oba danie dość znacznie różnią się ceną. Bez względu na to, czy ktoś woli rybę czy swojskie mielone, nie da się ukryć, że te drugie są mniej wykwintne i, jak sporo osób już zauważyło, trudno mieć pewność co do jakości mięsa z jakiego zostały wykonane. No i jeszcze te komentarze: nie ruszać, bo to dla córki.

      Myślę, że pewnie było to zupełnie nieuświadomione potknięcie gospodarzy. Sama piszesz, że są dosyć oszczędni i pewnie o konserwatywnych upodobaniach, skoro na proszony obiad serwują buraczki i mielone. Bez obrazy, osobiście lubię i chętnie zjem, ale tak stołuję się częściej u moich dziadków niż znajomych smile Myślę, że spokojnie nad tym faux pas możesz przejść do porządku dziennego smile
    • lady-z-gaga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 20:53
      >Zastanawia mnie z punktu widzenia savoir vivre, czy tak wypada?

      Z punktu widzenia savoir vivre'u gospodarze okazali się buraczkami, tylko mniej strawnymi, niz te obiadowe wink
      Nie ma takiej opcji, aby podawać na stół cokolwiek w ilości "jedna porcja, przeznaczona dla jednej, wybranej osoby". Chyba, że tą osobą jest małe dziecko, a potrawą - kaszka lub inne danie do lat 3ch smile
    • baltycki Przesadzasz.. 23.10.12, 21:15
      wsciekly_pies3 napisał(a):

      > Rodzice zapraszają na obiad swoje dzieci - syna i córkę wraz z współmałżonkami
      > i dziećmi oraz dwójkę znajomych (nas).
      Juz ze skladu gosci mozna wysnuc wniosek, ze byl to obiad w rodzinnym gronie.
      Przypuszczam, ze jestescie bardzo dobrymi znajomymi, moze nawet zaprzyjaznieni, skoro zaproszono was na takie rodzinne spotkanie.
      Nie przesadzajcie panie, ze tak przestrzegacie zasad sv spotykajac sie z wlasnymi dziecmi, wnukami albo, ze przestrzegaja ich rodzice pan spotykajac sie w rodzinnym gronie.

      Chyba nie podejrzewasz tych rodzicow, ze podali takie mielone..
      www.youtube.com/watch?v=FEMbWn6ClxM&feature=player_embedded
      (Pierwsza minute mozna sobie darowac)

      • lady-z-gaga Re: Przesadzasz.. 23.10.12, 21:28
        > Nie przesadzajcie panie, ze tak przestrzegacie zasad sv spotykajac sie z wlasn
        > ymi dziecmi, wnukami albo, ze przestrzegaja ich rodzice pan spotykajac sie w ro
        > dzinnym gronie.

        Spotykając się z bliskimi ludźmi tez brałabym pod uwagę, że komus może ślinka lecieć do tego, co jest na cudzym talerzu - i dałabym szansę choćby spróbować.
    • wespuczi Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 21:32
      no coz ja napisze z pozycji osoby wybrednej, ktora nie je czerwnonego miesa, szczegolnie mielonego, ktora liczy kazda kalorie - bo inaczej przytyje - odmawiam jedzenia czesto, irytuje mnie ze inni nie potrafia zrozumiec ze ja wielu rzeczy po prostu nie tykam bo jest to dla mnie zle, albo niezdrowe - czesto mam swoje przekaski jak gdzies wychodze, jakos wiekszosc jest w stanie to zrozumiec, ale od czasu do czasu musze znoscic fochy.
      • lady-z-gaga Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 21:37
        Autorka nie krytykuje tego, że ktos jest na diecie lub jest wybredny.
        Mówimy o tym, czy taktownie jest podać alternatywną ( i bardziej luksusową) wersję obiadu jednemu tylko gościowi.
    • princesswhitewolf Re: Obiad rodzinny, córka księżniczka ;) 23.10.12, 21:43
      jako wegetarianka dostaje tez osobne dania i nikogo nic nie dziwi. Rodzina przyzwyczaila sie bliska i odlegla i traktuja to jako nieszkodliwe moje dziwactwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja