princy-mincy
25.10.12, 20:17
Dzis na drzwiach przedszkola (popoludniu, rano jej tam nie bylo) zawisla kartka z informacja, ze przedszkole jest nieczynne 2.11.
Wkurzylam sie okropnie, bo pytano rodzicow ostatnio, czy dziecko bedzie w tym dniu w przeszkolu i ja swoje zglosilam.
A tu zonk.
Oczywiscie dyrektorki juz nie bylo, jedynie wychowawczyni z innej grupy i mi powiedziala, ze tylko 5 dzieci zostalo zgloszonych. Na moje stwierdzenie- no i co z tego? Przeciez tym dzieciom nadal trzeba zapewnic opieke w tym dniu- pani skwitowala, ze nawet catering nie chcial im przywiezc posilkow dla 5 dzieci.
Powiedzialam jej, ze mnie to nie interesuje, jakie oni maja uklady z cateringiem, ja pracuje i nie mam z kim zostawic dziecka tego dnia (bo sugerowala urlop albo opieke babci).
W koncu mi powiedziala, ze mam zadzwonic do dyrektorki jutro rano.
Tak oczywiscie zamierzam zrobic, zanim jednak do niej zadzwonie, zamierzam zadzwonic do urzedu gminy i do kuratorium, bo w koncu po to place przedszkolu, by sie nie martwic, co zrobic z dzieckiem w dniu mojej pracy.
Podpowiecie moze jak walczyc z przedszkolem?