frau-schmidt
25.10.12, 22:26
Dobry wieczór,
piszę tu do Was chyba pierwszy raz, ale nałogowo czytam Was wieczorami, kiedy mam wolny czas. Uwielbiam! Niektóre wątki lepsze od forum humorum, no i ploteczki, złote myśli i ogólny pogląd na to, co myślą kobiety.
Może coś poradzicie. Na mojej klatce na dole stoi w porywach od 2 (te są dziecięce) do 5 rowerów, czasami wózek. Klatka jest mała, czasami te pojazdy stoją wręcz na środku przejścia. A tymczasem ja mam bliźniaki i odpowiednio gabarytowy wózek. DOSTAJĘ SZAŁU, gdy chcę wyjść lub wracam, kkatka zastawiona rowerami, a ja nie mam jak wprowadzić wózka i wjechać do piwnicy!!!!! Zazwyczaj jestem już zmęczona, chcialabym jak najprędzej wtachać sie z chłopakami na góre (mają 1,5 roku). No ale na starcie muszę wyprowadzić rowery na dwór lub na pierwsze piętro, jednocześnie ściągać chłopaków ze schodów, bo sami włażą, a boję się, że spadną i dopiero mogę sprowadzić wózek na dół do piwnicy.
Mam tego dość. Przecież wszyscy wiedzą (10 mieszkań), że mam te bliźniaki i wielki wózek. Kiedyś powiesiłam kartkę: <Prosimy o nie stawianie rowerów, bo nie możemy wyjechać naszą karetą. Dziękujemy, bliźniaki.> Kartka wisiała kilka godzin.
Raz jeden facet nawet widział, że mam problem , bo akurat wchodził do klatki, jak wyprowadzałam jego rower na dwór i nic, po prostu przeszedł!! Nie mam słów, co za burak. (Na potwierdzenie buractwa mam też to, że na parkingu też bardzo często staje jak krowa i zajmuje 2 miejsca).
Co mam zrobić? Poprzebijać opony? Wywieźć rowery do lasu? Ponaklejać karne k...tasy? Na te dziecięce rowery jakoś mi głupio. Dodam, że każdy przecież ma piwnicę. Czasem nie chcę się denerwować i chowam wózek do auta, ale dlaczego tam mam robić? Gdyby mi nie było szkoda wózka, to bym go tam zostawiła do kompletu na samym środku, ale pewnie tym bałwanom nic to nie da do myślenia