oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie?

26.10.12, 09:27
Zupełnie serio pytam: dlaczego ludzie niektórzy a mam wrażenie, że duża część społeczeństwa i chyba forum e-mama nie oszczędza nic a nic.

Może ja oszczędzam za bardzo, trochę mi nawkładałyście do głowy w poprzednim wątku.
Ale nic a nic, nawet stówkę miesięcznie? Wszystko przepuszczacie?

Dlaczego, wytłumaczcie mi to na spokojnie, czy macie to w nosie po prostu, czy macie tak niewielki dochód że nie ma z czego i już.
    • dorotakatarzyna Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:30
      A po co, za dwa miesiące koniec świata smile
      • peggy_su Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:47
        A to nie odwołali tego końca świata jednak?
        Hmm bo gdyby faktycznie mial byc to poszalałabym troche smile
        • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:55
          peggy_su napisała:

          > A to nie odwołali tego końca świata jednak?

          Nie, no skąd. A kiedykolwiek odwoływali? wink
          • peggy_su Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:04
            Coś tam słyszałam, że się majowie pomylili, ale szczegołów nie znam.
            • nanuk24 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:52
              odwolali, odwolali i nie wina majow, a badacze w obliczeniach sie rabneliwink Z obliczen wychodzi, ze koniec swiata za okolo sto lat dopierotongue_out
              • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:57
                K... wiedziałam, że ten kredyt trzeba będzie jednak spłacić.
    • xxe-lka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:31
      oszczędzam tylko tyle i ile absolutnie muszę - i tu mówię o takich poważniejszych oszczędnościach - np. odkładam równowartość rocznych zarobków tak w razie czego
      rozrzutna szczególnie nie jestem, zawsze coś mi na koniec miesiąca zostaje, wtedy wędrują te pozostałości do konkretych skarbonek smile a stoją w domu co najmniej 4 wink
      • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:00
        xxe-lka napisała:

        > odkładam równowartość rocznych zarobków tak w razie czego

        Eee, czegoś nie rozumiem. Skoro odkładasz równowartość rocznych zarobków, to z czego żyjesz w tzw. międzyczasie?
        • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:03
          Może chodziło o miesięczne smile
          • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:05
            morgen_stern napisała:

            > Może chodziło o miesięczne smile

            W sensie, że w ciągu roku uskłada sobie miesięczny zarobek?
            To już brzmi logiczniej smile
            • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:20
              Chyba chodzi o to, że ma odłożoną równowartość rocznych zarobków.

              Czyli przez rok mogłaby nie pracować i żyć na tym samym poziomie.
              • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:22
                nenia1 napisała:

                > Chyba chodzi o to, że ma odłożoną równowartość rocznych zarobków.

                Ale napisała, że odkłada, a nie że ma odłożone:
                "odkładam równowartość rocznych zarobków tak w razie czego"
                Czyli jakby to robiła regularnie wink
                No nic, poczekamy, niech sama wytłumaczy.
                • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:32
                  Bo wyrywasz z kontekstu, napisała

                  "oszczędzam tylko tyle i ile absolutnie muszę - i tu mówię o takich poważniejszych oszczędnościach - np. odkładam równowartość rocznych zarobków tak w razie czego"


                  Czyli - ustala jaka to kwota i odkłada tak długo aż uzbiera równowartość rocznych zarobków.

        • adellante12 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:08
          Dla mnie to akurat logiczne.
          Jako żelazną rezerwę na koncie mam własnie ca równowartość rocznego dochodu tak na w razie co.
          I to jest kwota która leży. A comiesieczne wpływy wchodzą i wychodzą, przewaznie coś tam zostaje czasem (np.wakacje) rozpływa sie dużo wiecej.
    • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:31
      Bez żadnych sum, żadnych zarobków.
      Zwykłe pytanie: czy cokolwiek odkładacie?
      Jeśli nie to dlaczego.

      Chodzi o powód.
      • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:34
        Dorocie oraz xxelce bardzo dziękujęsmile

        Proszę o dalsze powody.
      • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:01
        zaniepo_kojona napisał(a):

        > Bez żadnych sum, żadnych zarobków.
        > Zwykłe pytanie: czy cokolwiek odkładacie?
        > Jeśli nie to dlaczego.
        >
        > Chodzi o powód.

        Brak środków, które można odłożyć?
        Nie wiem jak inni, ale były w naszym życiu okresy, gdy nie było z czego zaoszczędzić.
        Myślę, że to najczęstszy powód. Teraz, jeśli na koncie zostają mi pieniądze i nie mam żadnych palących wydatków, to je po prostu przelewam na lokatę.
    • mikas73 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:38
      Odkładam, bez tego wydawanie na przyjemności stresowało mnie, teraz za każdym razem:
      kwota x - odłożona, y - na zobowiązania, z - na przyjemności ( x = z )
    • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:44
      Odkładam, ale niestety nie za dużo. Staram się mieć zawsze choć kilka stów na koncie oszczędnościowym na wszelkie niespodziewane wydatki. Z rocznej premii zawsze odkładam kasę na wakacje i potem do lata dorzucam choć po stówce miesięcznie. Niby mogłabym więcej, ale to oznaczałoby mocne obniżenie poziomu życia - brak wypadów "na miasto", kupowania nowych ciuchów czy butów, książek, kina... Nie chcę tak żyć.
      • alyeska Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:51
        Odkladamy /oszczedzamy ok 50% zarobkow w niektore miesiece, kontra 0% np. w wakacje gdzie pensje ida na wyjazdy. Nie jest to kosztem poziomu zycia na szczescie. Gdybysmy zarabiali mniej , mniej bysmy oszczedzali i pewnie poziom zycia by sie obnizyl.
        • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:58

          alyeska napisała:

          > Odkladamy /oszczedzamy ok 50% zarobkow w niektore miesiece, kontra 0% np. w wak
          > acje gdzie pensje ida na wyjazdy.


          a na mnie tak gadałyście w tamtym wątku o ewentualnym moim skąpstwiewink
          • alyeska Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:07
            Ja nie gadalam smile). Ja sporo wydaje na siebie i dzieci. Podklady tez drogie kupuje smile).
            • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:09
              Wiem, może nie tysmile Tyle tam było głosów, nawet nie pamiętam kto co mówiłwink
    • sarling Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:47
      Ja oszczędzam. Nauczyłam się normalnie żyć w chudych latach i wiem bez czego da się żyć. Poważne zakupy (duże AGD, używany samochód na przykład) kupujemy za gotówkę bez uszczerbku na bieżącym dochodzie.
      Zakładamy, że jeśli nas nie stać to nie kupujemy. Żadnych rat, kredytow itd.
    • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:49
      wydaje mi się ze :
      -ludzie nie maja potrzeby oszczedzac
      -ludzie nie umieja oszczedzac


      Odkąd jestem na swoim-oszczedzamy. W moim domu nie było oszczedzania, mama do dzis nie potrafi racjonalnie gospodarowac i nie ma oszczednosci.Dla nas jest to juz styl zycia
    • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:49
      Zdradzę ci wielką tajemnicę i teraz nic w twoim życie nie będzie już takie samo: jak nie ma z czego to się nie odkłada. Z zaznaczeniem, że ludzie mogą naprawdę dużo zarabiać, a nadal mają napięte budżety. Dziękuje za uwagę tongue_out
      • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:50
        Bzdura...
        • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:53
          Dlaczego bzdura?
          • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:58
            Cytatjak nie ma z czego to się nie odkłada. Z zaznaczeniem, że ludzie mogą naprawdę dużo zarabiać, a nadal mają napięte budżety.

            Bzdura to delikatnie powiedziane smile Jak się nie żyje w naprawdę mocnym niedostatku, gdzie brakuje na podstawowe potrzeby typu jedzenie zawsze można coś odłożyć. Po prostu nie wierzę, żeby nie można było z czegoś zrezygnować albo kupować z większym namysłem zarabiając przyzwoite pieniądze i nie móc odłożyć 100-200 zł miesięcznie. Typowa wymówka ludzi żyjących ponad stan.
            • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:01
              morgen_stern napisała:

              Jak się nie żyje w naprawdę mocnym niedosta
              > tku, gdzie brakuje na podstawowe potrzeby typu jedzenie zawsze można coś odłoży
              > ć.


              Też tak mi się wydaje. Chodzi nawet o tą stówę.
              • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:08
                Jak bym była sama bez problemu bym sobie odmówiła czegokolwiek. Niestety jak są dzieci to nawet ta stówa znajdzie swoje zastosowanie.
                • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:11
                  Kropkacom, nie upieram się, może akurat u ciebie nie da się odłożyć tej stówy miesięcznie.
                  • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:14
                    No czasami budżet jest napięty. Syfu jeść nie zamierzam aby chociaż coś zaoszczędzić. Buty na zimę tez kupię, bo to nie jest rozrzutność.
                    • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:16
                      Rozumiem.
                    • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:16
                      My syfu nie jemy, wiele rzeczy robię sama, rzadko jadamy na mieście-z założenia i filozofii-i mając połowę mniej niż autorka -równiez oszczędzamy (nie tyle co ona ale stać nas na to by robić remonty za gotówkę, kupić auto za gotówkę itp)
                      • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:24
                        guderianka napisała:

                        > My syfu nie jemy, wiele rzeczy robię sama, rzadko jadamy na mieście-z założenia
                        > i filozofii-i mając połowę mniej niż autorka

                        A ile ma autorka?
                        • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:03
                          wedle tego co pisze w drugim watku-11 tys
            • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:05
              > Typowa wymówka ludzi żyjących ponad stan.

              No, kućwa, Morgen, żyję ponad stan. Nie stać mnie na 3 dzieci i 4 koty - co z tego mam wywalić?
            • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:06
              Bez urazy Morgen, ale jesteś singlem i nie zrozumiesz czym jest budżet rodziny z dziećmi. Na przykład w tym miesiącu (plany były, ze dopiero w nowym roku) - zaliczka na szkołę w przyrodzie razy dwa, tabletki uodparniające dla młodej i tak co miesiąc. Plus dodam nie prowadzimy rozrzutnego życia.
              • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:13
                I co z tego? Sugerujesz, że jak ktoś ma dzieci, to nie jest w stanie nic odłożyć? Uściślijmy - TY nie możesz.
                • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:16
                  To co próbuje ci wytłumaczyć wyczytałam ostatnio w jednym z fachowych artykułów, ze singiel może odłożyć i czemu rodzina z dziećmi często nie może. Ot, budżet rodziny jest inny.
                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:27
                    kropkacom napisała:

                    > To co próbuje ci wytłumaczyć wyczytałam ostatnio w jednym z fachowych artykułów
                    > , ze singiel może odłożyć i czemu rodzina z dziećmi często nie może. Ot, budżet
                    > rodziny jest inny.

                    Pomijam taką drobnostkę, że im więcej osób w rodzinie, tym więcej nieprzewidzianych sytuacji - a to dentysta, a to wycieczka szkolna, a to drugi dentysta, a to spodnie się podarły, a to trzeci dentysta, a to druga wycieczka szkolna - trudno czasem po prostu wziąć i z czegoś zrezygnować, żeby odłożyć - nie jest to kwestia "umienia" tylko właśnie takich sytuacji.
                    • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:39
                      Zapominacie o jednym - owszem, mieszkam sama i nie jestem obciążona dziećmi, ale właśnie - jestem SAMA. Na nikogo w kwestii finansowej liczyć nie mogę, tylko na siebie, dodatkowo wspieram matkę. W przypadku pracującego małżeństwa z dziećmi są dwie wypłaty i w razie niespodziewanych kłopotów można w jakimś tam stopniu liczyć na drugą osobę. Ja nie mam tego luksusu, podwinie mi się noga i leżę. Więc może nie róbcie ze mnie takiej zajebistej żyjącej beztrosko szczęściary?
                      • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:44
                        No właśnie, mnie też ten trend jak to osoby bezdzietne nie mają pojęcia o życiu, męczy.

                        A jestem dzietna, więc i 2 koty w domu zostaną mi wybaczone big_grin
                        • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:49
                          Morgen nikt kotów nie wypomina tutaj.
                        • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:50
                          nenia1 napisała:

                          > No właśnie, mnie też ten trend jak to osoby bezdzietne nie mają pojęcia o życiu
                          > , męczy.

                          Nie mają pojęcia o życiu z dziećmi i o wydatkach z tym faktem związanych. Trudno, by było inaczej. Ja np. nie mam pojęcia, jak to jest żyć mając siódemkę dzieci, więc się nie mądrzę smile
                        • gryzelda71 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:12
                          Nie uważam,że bezdzietne nie maja pojęcia o życiu,tylko maą mgliste w kwestii budżetu rodziny z dziećmi.
                          Tłumaczyć nie ma co.Kto ma wie o co chodzi.
                          Albo przykład inny.Odkładam np 200zł a tu choroba kota,pięć dni zastrzyków i nie ma co odłożyć.
                          • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:21
                            > Odkładam np 200zł a tu choroba kota,pięć dni zastrzyków i nie ma co odłożyć.

                            No dokładnie. Rok temu odłożyłam kasę na kilkudniowy wyjazd, tydzień wcześniej zachorowały mi 2 koty, wydałam 2/3 budżetu urlopowego, musiałam dopożyczyć. Morgen to akurat rozumie, bo sama ma koty, więc coś wie o życiu wink
                            • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:23
                              Moje odpukać na razie nie chorują, ale czasem myślę o tym ze strachem... Dlatego te parę stów na koncie może mnie poratować, przynajmniej na początku.
                            • aneta-skarpeta Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:37
                              u nas to jest falowe, kilka miesiecy spokoju i potem jak cos zacznie nam wypadac, to ciągle- a to naprawa auta, a to piec, a to mąz chory i drogie badania, a to rodzicom pomoc etc
                      • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:47
                        morgen_stern napisała:

                        > Zapominacie o jednym - owszem, mieszkam sama i nie jestem obciążona dziećmi, al
                        > e właśnie - jestem SAMA. Na nikogo w kwestii finansowej liczyć nie mogę, tylko
                        > na siebie,

                        A my niby na kogo innego miałybyśmy liczyć? Przecież nie na dochody dzieci smile

                        > dodatkowo wspieram matkę. W przypadku pracującego małżeństwa z dzieć
                        > mi są dwie wypłaty

                        Ale oprócz tych dwóch wypłata także i dwie osoby, a nie jedna. Plus dzieci.
                        Owszem, zgodzę się, że rozkładają się między te dwie wypłaty opłaty za czynsz, ubezpieczenie mienia oraz paliwo, jeśli się jeździ jednym samochodem. Reszta wydatków pozostaje bez zmian.

                        > i w razie niespodziewanych kłopotów można w jakimś tam stopn
                        > iu liczyć na drugą osobę.

                        A jeśli ta druga osoba też ma niespodziewane kłopoty? Właśnie o tym piszę, że prawdopodobieństwo takich sytuacji rośnie wraz ze wzrostem ilości osób w gospodarstwie. U Ciebie dentysta wyskoczy raz w miesiącu i masz na to jedną pensję. U mnie teoretycznie może wyskoczyć pięć razy i mamy na to dwie pensje. Rachunek jest prosty.

                        > Ja nie mam tego luksusu, podwinie mi się noga i leżę.

                        Każdego to może spotkać, niezależni od konfiguracji.

                        > Więc może nie róbcie ze mnie takiej zajebistej żyjącej beztrosko szczęściary?

                        Ej, a kto tak robi? Chodzi mi tylko o to (i kropce pewnie też), że jak gęb (gąb?) do wyżywienia jest proporcjonalnie więcej, niż dochodów, to bywa o tyle ciężej, że nie ma się z czego oszczędzić.
                        • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:53
                          Zupełnie niepotrzebnie się tak rozpisywałaś, nie twierdzę, że dwie wypłaty plus dwójka dzieci to cud miód. Naprawdę myślicie, że żyje na pustyni i nie mam rodziny, przyjaciół z dziećmi? Chodziło mi tylko o to, by nie robić ze mnie beztroskiego konika polnego, bo "nie mam dzieci i co ja wiem o życiu".
                          Przypomniał mi się dzietny kolega z pracy. Przyszłam kiedyś do roboty rozżalona, z kłopotami rodzinnymi, osobistymi, no wszystko zaczęło mi się sypać, dodatkowo zdarzył się jakiś problem urzędowy. Zaczęłam narzekać na ten ostatni, a ten wypala "ale jakie ty możesz mieć kłopoty". To jest własnie takie myślenie. Baaardzo stereotypowe i płytkie. Jakby dopiero spłodzenie dziecka dało powód do bycia smutnym, rozżalonym, posiadania rozmaitych problemów etc.
                          • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:01
                            Jakby dopiero spłodzenie dziecka dało powód do byc
                            > ia smutnym, rozżalonym, posiadania rozmaitych problemów etc


                            widzisz morgen, jednak nie rozumiesz
                            nie spłodzenie dziecka a odpowiedzialnosc za nie
                            podam Ci przykład nawiazujac do opisanej przez Ciebie sytuacji

                            przyszłam do roboty rozżalona-tydzien wczesniej zginał mój Tata, ex nie płacil alimentów, zus wezwał na kontrole a w piatek miałam miec egzamin z socjologii.

                            do tego momentu podobnie co nie ? ale
                            moje dziecko ząbkowalo, wylo po nocach, na dodatek okazalo sie ze ma ospe i zapalenie krtani
                            myslalam co zrobic ;samotna matka, tutaj szkola i egzamin, nie mam kasy dla dziecka na leki...

                            rozumiesz?
                            czym innym jest odpowiedzialnosc w sile 1:1 a czym innym 1:2 -odpowiedzialnosc emocjonalna, materialna czesto fizyczna. MOJE problemy, bóle kregoslupa, niwyspanie, podarte spodnie ustepuja miejsca gdy trzeba problemom dziecka bo tego potrzeby musze zaspokoic
                            • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:05
                              Ok, ja to wszystko kumam, ale czy to powód, żeby deprecjonować czyjeś problemy tylko dlatego, że nie ma dzieci? Zauważ, że ja nie wartościuję, czyje problemy są ważniejsze - wy to robicie. Dla każdego najważniejsze problemy są jego własne, oczywiście mogę sie pocieszać, że oboże, jakbym do tego miała jeszcze dziecko to byłoby mi tak źle? Ale czy naprawdę o to chodzi? Ja tylko apeluję o uznanie, że ktoś bez dzieci również ma prawo posiadać problemy. Naprawdę, dzietni, nie posiadacie na nie monopolu.
                              • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:12
                                nikt nie deprecjonuje Twoich problemów, a ja na pewno ich nie wartosciuje
                                piszac czysto matematycznie-ilosc problemów rosnie z iloscia ludzi w gospodarstwie domowym
                                dlatego Ty jako singiel bedziesz miała ich mniej i innego rodzaju niz matka z trójką dzieci

                                jeszcze pamietam czas gdy byłam bezdzietna -to był high-life-mimo ze nieraz przepłakalam noce wink-teraz tamte problemy wydaja mi sie trywialne choc wtedy w alkoholu topiłam łzywink
                                • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:43
                                  No tak, ale ilość problemów wcale nie musi się przekładać na ogólne zadowolenie z życia i poczucie, że ma się w życiu łatwiej/trudniej.
                                  Dzieci, zwierzęta, współpartnerzy generują problemy, ale dają też mnóstwo przyjemnych rzeczy, i w ogólnym rozrachunku bilans może wyjść na plus.

                                  > jeszcze pamietam czas gdy byłam bezdzietna -to był high-life-mimo ze nieraz prz
                                  > epłakalam noce wink-teraz tamte problemy wydaja mi sie trywialne choc wtedy w alk
                                  > oholu topiłam łzywink

                                  Idąc dalej można trywializować cudze problemy w nieskończoność. Przejedź się na onkologię i pooglądaj ludzi bez nosa albo ze stomią. Wtedy problemy mamy z trójką dzieci też okażą się banalne.
                                  • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:48
                                    Idąc dalej można trywializować cudze problemy w nieskończoność. Przejedź się na
                                    > onkologię i pooglądaj ludzi bez nosa albo ze stomią. Wtedy problemy mamy z tró
                                    > jką dzieci też okażą się banalne.



                                    dokładnie, punkt widzenia zależy od punktu widzenia
                                    ale o ile ktoś kto ma problemów xy jest w stanie sobie wyobrazić że problemów może być xyz to nie rozumiem dlaczego ktoś, kto ma problemów x nie może pojąć że xy i xyz mają ich więcej wink

                                    nie piszemy o filozofii zyciowej i poczucia szczęścia-bo szczęscie to stan umysłu a nie posiadania
                                    mowimy-tak mi sie wydaje-o zrozumieniu, że czym więcej osob i odpowiedzialności tym więcej fizycznych/materialnych/finansowych problemów. przynajmniej ja o tym mówię-nie depreconując i nie wartościująć kto ma lepiej gorzej trudniej łatwiej. mowa o ILOSCI
                                    pisząc o trywialnych problemach-pisałam o MOICH trywialnych problemach z czasów przeddzieckowych
                      • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:56
                        > W przypadku pracującego małżeństwa z dziećmi są dwie wypłaty

                        A w wypadku samotnego rodzica?
                        • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:01
                          echtom napisała:

                          > > W przypadku pracującego małżeństwa z dziećmi są dwie wypłaty
                          >
                          > A w wypadku samotnego rodzica?

                          To tym gorzej.
                        • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:02
                          A w wypadku samotnego rodzica z dwoma psami, trójka dzieci, w tym jedno niepełnosprawne? Może jeszcze jakiś wariant? Nie sprowadzaj dyskusji do absurdu.
                          • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:08
                            Ja sprowadzam do absurdu? Absurdem jest raczej założenie, że każdy może sobie lekką ręką regularnie odkładać kasę, a jak tego nie robi, znaczy - nieodpowiedzialny i żyje ponad stan. W tym miesiącu wpadła mi większa kasa i mam 1000 zł nadwyżki, ale nie wpakuję jej na roczną lokatę, bo w przyszłym może mi tego tysiąca zabraknąć.
                            • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:11
                              No ale odkładasz dużą kwotę na raz, więc możesz spokojnie odpuścić odkładanie w następnym miesiącu. Widzisz tu jakiś problem? Ja żadnego. Czepiacie się słówek. Oczywiście raz to może być większa kwota, raz przez 3 miesiące nic, grunt, żeby coś tam skitrane mieć. Trudno ogarnąć tę ideę?
                              • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:14
                                Morgen, nie jest skitrane, jeśli w następnym miesiącu pójdzie na żarcie i czynsz. I wyjdzie na zero. A jeśli w kolejnym nic nie wpadnie, będzie na minus.
                                • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:15
                                  Chyba własnie przestałam ogarniać o czym tak naprawdę jest mowa...
                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:25
                                    O oszczędnościach - czyli stałej rezerwie finansowej na wydatki nieprzewidziane i "luksusowe".
                                  • laquinta Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:43
                                    morgen_stern napisała:

                                    > Chyba własnie przestałam ogarniać o czym tak naprawdę jest mowa...

                                    O tym co tutaj napisalas bidulkosmile

                                    "Bzdura to delikatnie powiedziane Jak się nie żyje w naprawdę mocnym niedostatku, gdzie brakuje na podstawowe potrzeby typu jedzenie zawsze można coś odłożyć. Po prostu nie wierzę, żeby nie można było z czegoś zrezygnować albo kupować z większym namysłem zarabiając przyzwoite pieniądze i nie móc odłożyć 100-200 zł miesięcznie. Typowa wymówka ludzi żyjących ponad stan."
                              • kiddy Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:02
                                Morgen, to tak nie działa. Z reguły jak wpadnie większa kwota, to zapycha się nią dziury powstałe w poprzednich miesiącach - kupuje się w końcu buty, kurtkę, opłaca jakiś rachunek, wreszcie można pomalować łazienkę itd.
                                Mam na koncie jakieś oszczędności, ale nie odkładamy nic nowego, bo zwyczajnie nie dajemy rady.
                                • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:20
                                  To samo próbowałam Morgen wytłumaczyć smile
                                • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:22
                                  kiddy napisała:

                                  > Morgen, to tak nie działa. Z reguły jak wpadnie większa kwota, to zapycha się n
                                  > ią dziury powstałe w poprzednich miesiącach - kupuje się w końcu buty, kurtkę,
                                  > opłaca jakiś rachunek, wreszcie można pomalować łazienkę itd.
                                  > Mam na koncie jakieś oszczędności, ale nie odkładamy nic nowego, bo zwyczajnie
                                  > nie dajemy rady.

                                  No to wg tutejszych kryteriów macie bardzo kiepską sytuację finansową.
                      • marianna72 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:56
                        morgen_stern napisała:

                        > Zapominacie o jednym - owszem, mieszkam sama i nie jestem obciążona dziećmi, al
                        > e właśnie - jestem SAMA. Na nikogo w kwestii finansowej liczyć nie mogę, tylko
                        > na siebie, dodatkowo wspieram matkę. W przypadku pracującego małżeństwa z dzieć
                        > mi są dwie wypłaty i w razie niespodziewanych kłopotów można w jakimś tam stopn
                        > iu liczyć na drugą osobę.

                        To tez nie zawsze jest prAWDA ja np dlugo nie pracowalam bo mielismy trojke malych dzieci zero dziadkow do pomocy i poprostu latwiej bylo nam sie zorganizowac logistycznie kiedy nie pracowalam.

                        Ja nie mam tego luksusu, podwinie mi się noga i leżę.
                        > Więc może nie róbcie ze mnie takiej zajebistej żyjącej beztrosko szczęściary?
                        Nie wiem dlaczego sie tak burzysz logiczne jest ,ze kiedy np moj maz zarabia 12 tys i i te dwanascie sie rozklada na 5 ooib to wychodzi 2,5 na lebka .Gdyby mial 12 dla siebie byloby inaczej
                        • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:58
                          Czy wy czytacie ze zrozumieniem? Pisałam o przypadku, gdzie pracują oboje, nie o innym. Bo zaraz zaczniecie mi podawać dziesiątki możliwych wariantów, żeby poprzeć moją tezę.
                          W sumie, skoro niektórym tak na tym zależy, mogę przyznać, mnie to wisi, że jestem żyjącą beztrosko szczęściarą, ale czy zrobi sie wam od tego lepiej? smile
                          • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:04
                            morgen_stern napisała:

                            > Czy wy czytacie ze zrozumieniem? Pisałam o przypadku, gdzie pracują oboje, nie
                            > o innym.

                            Ok, więc jedno zarabia 6 i drugie też 6. Nadal przy piątce osób w rodzinie wychodzi mniej na osobę, niż gdyby ktoś był singlem i zarabiał 6.

                            > W sumie, skoro niektórym tak na tym zależy, mogę przyznać, mnie to wisi, że jes
                            > tem żyjącą beztrosko szczęściarą, ale czy zrobi sie wam od tego lepiej? smile

                            Nikt z Ciebie nie robi beztroskiej szczęściary, po prostu parę osób polemizuje z tezą, którą postawiłaś, że jak się nie oszczędza, to albo się żyje ponad stan albo jest się w bardzo złej sytuacji finansowej. Nieprawda.
                            • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:08
                              Pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu smile
                              Zarabiać sześć koła, powiadasz... Byłoby cudownie, niestety wasze wizualizacje są nieco oderwane od rzeczywistości, więc umówmy się, że jesteśmy kwita.
                              • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:12
                                morgen_stern napisała:

                                > niestety wasze wizualizacje są nieco oderwane od rzeczywistości.

                                No cóż. W takiej sytuacji chyba faktycznie nie ma o czym dyskutować.
                                Skoro Ty wiesz lepiej, jak wygląda nasze życie smile
                                • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:34
                                  Cóż, wy za to wiecie lepiej, jak wygląda moje...
                                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:47
                                    morgen_stern napisała:

                                    > Cóż, wy za to wiecie lepiej, jak wygląda moje...

                                    Jedyne, co sugerowałam odnośnie Twojego życia to to, że nie masz pojęcia o życiu i budżecie rodzin mniej czy bardziej dzietnych. Bo przecież nie zaprzeczysz, że takiego własnego, osobistego pojęcia nie masz, bo i skąd?
                                    • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:52
                                      No ale co to ma do rzeczy, że nie ma osobistego pojęcia? Ja też nigdy nie miałam psa a mimo to potrafię zgromadzić dane, które dają mi obraz wydatków, z jakimi muszę się liczyć, gdybym go chciała kupić.
                                      Czasem wystarczy, ze przyjaciółka ma dziecko, albo jest dziecko w rodzinie by być z grubsza zorientowanym co ile kosztuje, bo chodzisz z nią na zakupy, wybierasz prezenty ciuchowe czy zabawkowe, rozmawiacie itd.
                                      • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:11
                                        nenia1 napisała:

                                        > No ale co to ma do rzeczy, że nie ma osobistego pojęcia?

                                        Choćby to, że się potem w dyskusjach stawia różne tezy odnośnie innych osób, opierając się przy tym na swojej, zgoła innej sytuacji. Takie przykładanie swojej miary do innych. Wychodzą z tego absurdy.
                                        Ja raczej nie wypowiadam się w tematach, w których nie mam osobistych doświadczeń, a jeśli się już wypowiadam, to nie oceniam osób, które takie doświadczenia mają. Ich sposobu życia czy decyzji.
                                        • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:14
                                          Ale zdajesz sobie sprawę, że spojrzenie z boku może być trzeźwiejsze od spojrzenia kogoś zaangażowanego? I że bardzo często argument jaki stosujesz jest stosowany nie dlatego, że ktoś nie ma racji, ale dlatego, że jego racja irytuje.
                                          • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:29
                                            nenia1 napisała:

                                            > Ale zdajesz sobie sprawę, że spojrzenie z boku może być trzeźwiejsze od spojrze
                                            > nia kogoś zaangażowanego?

                                            Owszem, o ile ten ktoś patrzący z boku ma podobny "profil życiowy" do mojego. Innymi słowy moja koleżanka z podobną ilością dzieci, mężem, kotami, może mi doradzić w tych konkretnych kwestiach lub powiedzieć "weź ty się pierdyknij w głowę, przecież to można zrobić inaczej, ja robię tak czy śmak". I jej ocenę mogę uznać za miarodajną, bo nasze sytuacje są zbliżone. Jeśli jednak osoba, która mi radzi czy mnie poucza, sama ani dzieci, ani kotów ani męża nie ma, więc i pojęcie w okolicach zera, to w zależności od humoru mogę albo uśmiechnąć się z politowaniem albo jej samej kazać się pierdyknąć wink

                                            > że bardzo często argument jaki stosujesz jest stoso
                                            > wany nie dlatego, że ktoś nie ma racji, ale dlatego, że jego racja irytuje.

                                            Irytuje głównie to, że w 99% przypadków nie ma racji. Bo nie ma pojęcia o problemie. Bo jego pojęcie to co najwyżej miszung doświadczeń innych osób (znajomych) lub znajomości tematu z mediów. Ja nie odważyłabym się autorytarnie wypowiadać w temacie np. wychowania dziecka niepełnosprawnego, choć przecież zdaję sobie sprawę, z czym takie wychowanie się może wiązać. Ale udzielanie rad, ocenianie? Musiałabym mieć spory tupet.
                                            • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:38
                                              Czyli jednym słowem dla ciebie jako matki bardziej miarodajne będą opinie od półgłówka byleby miał dziecko niż od najmądrzejszej bezdzietnej.
                                              • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:54
                                                nenia1 napisała:

                                                > Czyli jednym słowem dla ciebie jako matki bardziej miarodajne będą opinie od pó
                                                > łgłówka byleby miał dziecko niż od najmądrzejszej bezdzietnej.

                                                Będą te opinie równie bezwartościowe.
                                              • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:04
                                                A to chyba zależy od tego, czego te opinie dotyczą.
                                                Jeśli inwestowania, zakupu samochodu, mieszkania, lodówki to ok.
                                                To tak, jakbym porównywała opinie dotyczące wyprawy w Himalaje osoby, która rzeczywiście ma je za sobą lub osoby, która o Himalajach wie wszystko z książek.
                                                O opinie dotyczące użytkowania Jeepa zapytam osobę, która go użytkuje. Osoba jeżdżąca Peugeotem może mieć jedynie mgliste lub zasłyszane opinie.

                                                Tak to działa.

                                                A w praktyce tak mnie więcej wygląda rozmowa między mną (dzietną męzatką) a moim bratem (samotnym kawalerem):
                                                -a to samochód kosztuje?? (fakt, jego służbowy nie kosztuje)
                                                -a po co ci 2 samochody?? (choć swego czasu to i on miał dwa samochody)
                                                -obiady to ja w firmie jem, bo za 8 zeta mam dwa dania (zapominając, że firma dopłaca do jego obiadów)
                                                -ale za rogiem jest fajna knajpka i tam można zjeść za 16zł (16zł x 4 osoby = 64zł , wielka mi oszczędność)
                                                -ło matko, po co wam dwie kurtki na zimę? (choćby po to, że mamy cztery osoby w domu)
                                                -ile wydałaś na dentystę? (znów przeliczanie na 1 osobę)

                                                I tak dalej.

                                                Choć z moim bratem bez problemu mogę pogadać o zakupie mieszkania, kursie walut, kolorach farb to już o wydatkach około dzieciowych, szkolnych, studiach, wakacjach nie za bardzo.
                                                • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 14:40
                                                  Ale my tu nie rozmawiamy o tematach specjalistycznych typu "jaki kupki robi wasze niemowle" tylko o oszczędzaniu. To nie wyprawa w Himalaje, nawet nie w Karkonosze.
                                                  Zasady planowanie domowego budzętu są dosć ogólne, i faktycznie zgadzam się z tezą morgen, że jak ktoś nie oszczędza, to albo ma za małe zarobki, albo za dużo wydaje.

                                                  I ilość dzieci, psów, kotów nie ma tu nic do rzeczy.
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 14:47
                                                    > to albo ma za małe zarobki

                                                    A jak ma za małe zarobki, to powinien znaleźć lepszą pracę tongue_out
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:21
                                                    Nie, dlaczego?
                                                    Posiadanie oszczędności nie jest obowiązkowe.
                                                    Natomiast niewystarczające środki są jednym z powodów braku oszczędności.
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:24
                                                    Realnie są tylko 2 powody - niewystarczające środki albo rozrzutność.
                                                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 14:50
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Ale my tu nie rozmawiamy o tematach specjalistycznych typu "jaki kupki robi was
                                                    > ze niemowle" tylko o oszczędzaniu.

                                                    Owszem, o oszczędzaniu, ale w aspekcie wydatków uzależnionych od ilości i konfiguracji osób w rodzinie. Dlatego dla mnie sarkastyczne opinie bezdzietnej singielki* zarabiającej tyle, co my z mężem we dwoje, odnośnie sposobu naszego życia i naszych wydatków będą po prostu zwykłym shitem.
                                                    * nie piszę o nikim konkretnym

                                                    > Zasady planowanie domowego budzętu są dosć ogólne, i faktycznie zgadzam się z t
                                                    > ezą morgen, że jak ktoś nie oszczędza, to albo ma za małe zarobki, albo za dużo
                                                    > wydaje. I ilość dzieci, psów, kotów nie ma tu nic do rzeczy.

                                                    Wiesz co - właśnie mi ręce opadli razem z kopytami sad
                                                  • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:08
                                                    Ależ nie, o nikim konkretnym tongue_out
                                                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:17
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > Ależ nie, o nikim konkretnym tongue_out

                                                    Naprawdę nie smile
                                                    To po prostu przykład. Celowo jednak podkreśliłam, że nie mam na myśli konkretnej osoby, bo tak przypuszczałam, że jak nie Ty, to jakaś inna singielka się obrazi cy cuś smile
                                                  • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:18
                                                    Powiedzmy, że ci uwierzyłam smile
                                                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:20
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > Powiedzmy, że ci uwierzyłam smile

                                                    Nie masz wyjścia tongue_out
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:31
                                                    > jak ktoś nie oszczędza, to albo ma za małe zarobki, albo za dużo wydaje. I ilość dzieci, psów, kotów nie ma tu nic do rzeczy.

                                                    > Wiesz co - właśnie mi ręce opadli razem z kopytami sad

                                                    Pierwsza część tezy jest prawdziwa, druga nie. Gdybym swoje zarobki miała tylko dla siebie, odkładałabym co miesiąc połowę i w wakacje podróżowała po egzotycznych krajach.
                                                  • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:35
                                                    Cytat> Pierwsza część tezy jest prawdziwa, druga nie. Gdybym swoje zarobki miała tylko
                                                    > dla siebie, odkładałabym co miesiąc połowę i w wakacje podróżowała po egzotycz
                                                    > nych krajach.


                                                    Jak się mówiło w moich śląskich stronach - chyba żeś dziś nie żarła smile co ty opowiadasz? Jaką połowę zarobków? Doprawdy, chyba nie masz pojęcia o samotnym życiu z kredytem na karku smile Zupełnie nie wiem też, dlaczego zakładacie, że zarabiam tyle, co dwie dorosłe osoby, jest to założenie przerażająco błędne wink
                                                  • annamariamuff Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:51
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > Cytat> Pierwsza część tezy jest prawdziwa, druga nie. Gdybym swoje zarobk
                                                    > i miała tylko
                                                    > > dla siebie, odkładałabym co miesiąc połowę i w wakacje podróżowała po egz
                                                    > otycz
                                                    > > nych krajach.

                                                    >
                                                    > Jak się mówiło w moich śląskich stronach - chyba żeś dziś nie żarła smile co ty op
                                                    > owiadasz? Jaką połowę zarobków? Doprawdy, chyba nie masz pojęcia o samotnym życ
                                                    > iu z kredytem na karku smile podobnie jak ty nie masz pojecia o zyciu rodziny z dziecmiwink) Zupełnie nie wiem też, dlaczego zakładacie, że zarabi
                                                    > am tyle, co dwie dorosłe osoby, jest to założenie przerażająco błędne wink Ty rowniez blednie zakladasz ,ze w rodzinie gdzie sa dzieci sa dwie pensje a jesli nawet ,ze pensja np matki z 3 dzieci , ktora nie jest dyspozycyjna jest roenie wysoka jak samotnej singielki.
                                                    A rodziny z dziecmi tez maja rodzicow , ktorym niekiedy trzeba pomoc finansowo czy w inny sposob a propost twojego wczesniejszego posta
                                                  • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:55
                                                    A czy gdziekolwiek pisałam, że jest inaczej? Wyliczałam komuś pieniądze? Pisałam TYLKO I WYŁĄCZNIE o odkładaniu choćby głupiej stówy miesięcznie. Za to wy z uciechą wyliczacie mi, ile mam kasy i jak to mogę sobie żyć jak pączek w maśle. Naprawdę, nie odnoście się do tego, co sobie tylko we własnej głowie uroiłyście.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:39
                                                    Ale ja nie piszę o tym, że rodzinie pięcioosobowej ma wystarczyć tyle ile wystarczy 1 osobie.
                                                    Tylko o tym, że jeżeli rodzina pięcioosobowa nie ma oszczędności, to ma albo za małe dochody na siebie, albo za dużo wydaje. To samo z singlem. To nie znaczy, że jedno i drudzy mają tak samo sobie radzić dysponując identyczną kwotą. Piszę o mechanizmach, czy morgen pisała gdzieś o kwotach? Może coś przeoczyłam?
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:46
                                                    > Tylko o tym, że jeżeli rodzina pięcioosobowa nie ma oszczędności, to ma albo za
                                                    > małe dochody na siebie, albo za dużo wydaje.

                                                    Z tym, że pięcioosobowa rodzina rzadko wydaje "za dużo", czyli beztrosko szasta pieniędzmi smile
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:31
                                                    Ale tu nikt nie operuje kwotami. Mowa jest o pewnych mechanizmach, które są niezależne od zarobków, np. brak planowania czy brak prowadzenia budżetu domowego.
                                                    Generalnie dość często występuje świadome zarządzanie pieniędzmi i kontorla ich przepływu.

                                                    Co ma do tego, że jedna ma dzieci, a druga ma koty, ja nie wiem.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:32
                                                    Przepraszam, miało być "nieczęsto występuje".
                                                  • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:56
                                                    Ja planuję wydatki. Mam tabelkę i przewiduję co w danym miesiącu będzie. Mamy jedna pensję. Kwotę wolną zainwestowaliśmy w dodatkowe ubezpieczenie na życie, a reszta tej kwoty od jakiegoś czasu znajduje zastosowanie, bo mamy dzieci. Tak, nie kupuje sobie podkładu za ileś tam stów, czy sweterka za tysiaka. Tak, nie odebrałam nam przyjemności wyjazdów weekendowych (nie, nie każdy weekend). Też ze względu na dzieci, aby nie odstawały, bo tutaj się tak weekendy spędza. Tak, dzieci, dzieci, dzieci... Im nie dam jeść śmieci i nie zabiorę zielonej szkoły. No i leczenie czasami trzeba się drogo wykosztować. I nie, nie marudzę. Nie, nie czuje, ze jesteśmy rozrzutni.
                                                  • pade Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:10
                                                    > Zasady planowanie domowego budzętu są dosć ogólne, i faktycznie zgadzam się z t
                                                    > ezą morgen, że jak ktoś nie oszczędza, to albo ma za małe zarobki, albo za dużo
                                                    > wydaje.
                                                    >
                                                    > I ilość dzieci, psów, kotów nie ma tu nic do rzeczy.

                                                    Nenia, na logikę, ile osób w domu zarabia? Odpowiedź: max dwie. Bo o takich rodzinach tu chyba rozmawiamy. A nie o takich, w których są dorosłe, zarabiające dzieci.
                                                    No więc mamy dwie pensje, przyjmijmy 10 tys, w sumie. A dzieci jest do wyboru: jedno, dwoje, troje...
                                                    Czy dziesięc podzielić przez trzy, to to samo co dziesięć podzielić przez pięć?
                                                    Rodzina 2+3 nie odłoży, bo ma więcej wydatków niż 2+1, czyli co? Żyją ponad stan? Mogli się wstrzymać z prokreacją? Aha, za mało zarabiają...
                                                  • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:22
                                                    I chyba do tego ta dyskusja się sprowadza - za mało zarabiamy.
                                                    Krótko i na temat - skoro nie masz oszczędności to albo trwonisz (że też zawsze trwonią osoby o większych dochodach) albo za mało zarabiasz.
                                                    I tyle w tej dyskusji.

                                                    Nota bene moja znajoma, osoba wiecznie na bezrobociu, trwoniła jak wlezie. Weszła w tyle kredytów chwilówek, które trwoniła na kolejne ciuchy i gadżety, że opieka zaczęła się dziećmi interesować. Mąż zarabiał minimalną krajową i Provident i tego typu agencje jakoś nie miały problemu, żeby 6-osobowej rodzinie dać kolejne pieniądze.

                                                    A za mało zarabiasz? Zarabiając mniej mogliśmy pomachać palcem w d.pie w temacie wyjazdów, czy dodatkowego kształcenia dzieci. To też jest trwonienie pieniędzy?
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:49
                                                    W taki razie podaj inne powody braku oszczędzania.

                                                    I jeszcze jedno pytanie - gdybyś zwiększyła dochód swojej rodziny o np. 3.000,- zł. miesiecznie oszczędziłabyś te pieniądze czy nie?
                                                  • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 17:03
                                                    Oszczędzam nadwyżki, których nie mam potrzeby wydawać.
                                                    Te dodatkowe 3 tysie pewnie na początku byłyby odkładane. Tam było, gdy mieszkaliśmy w bloku i się odkładało. Jak już się dom kupiło to się nie odkłada. Tzn. na początku też się odkładało dopóki nie zaczęło się podróżować i dzieci nie podrosły.
                                                    No jak nic za mało zarabiamy.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 17:15
                                                    Czy ty zdanie "za mało zarabiamy żeby oszczędzić" uważasz za jakąś obelgę?
                                                    Bo teraz zaczynam rozumieć chyba ten najazd na morgen - niektóre z was to stwierdzenie odbierają bardzo emocjonalnie. Jako co - dowód niezaradności, ubóstwa?
                                                    Wiem, że to forum e-mama, ale bez przesady, nie czujcie się atakowane big_grin

                                                    Ja tylko stwierdzam ekonomiczny fakt - nie da się odłożyć gotówki, gdy całość jest wydawana na bieżące potrzeby, co nie znaczy przecież, że ktoś taki żyje na niskim poziomie.

                                                    Sama przecież widzisz, że gdyby ci się dochód znacznie zwiększył, mogłabyś zaoszczędzić.
                                                    I tak jest w wielu przypadkach - dlatego oszczędności Polaków są niższe niż Belgów.
                                                    Po prostu wielu ludzi nie zarabia aż tak dużo żeby żyć na przyzwoitym poziomie, a do tego jeszcze oszczędzać. Można pisać, żeby nie budzić emocji - nie zarabia aż tak dużo, skoro "za mało" drażni.


                                                  • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 17:47
                                                    No właśnie coś w tym jest. Okresowo oszczędzamy dopóki nie podniesiemy sobie poprzeczki wydatkówbig_grin
                                                    Obelga to może nie ale taki prztyczek w nos. Nie oszczędzasz = trwonisz. Nie oszczędzasz = za mało zarabiasz.
                                                    Ale aż tak źle nie jest, żebym przeputała całe oszczędnoścismile Tak luzacko do życia nie podchodzimy.
                                                  • pade Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 17:51
                                                    Jako co - dowód niezaradności, ubóstwa?

                                                    Tak, sądzę, że dokładnie tak są te słowa tutaj odbierane.

                                                    A dlaczego?
                                                    Bo słowa: nie rozumiem jak można nie oszczędzać, brzmią jak zarzut.
                                                    A zarzuty odpiera się na rózne sposoby.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 18:30
                                                    No właśnie, trochę przykre że coraz częściej się nie rozmawia, a "atakuje" i "odpiera zarzuty".
                                                    Taka specyfika forum, chyba?

                                                    W każdym razie ja co innego miałam na myśli, zwykłe stwierdzenie faktów, bez podtekstów.
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 19:30
                                                    No ale przyznaj, Nenia, że oszczędzanie, odkładanie jest postrzegane jako cnota, więc jeśli ktoś tego nie robi, znaczy, że coś z nim nie tak. W domyśle - albo utracjusz, albo nieudacznik.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 20:10
                                                    Wiesz, że się tak pochwalę, dużo myślę smile a moje życie obfituje w różne, dziwne doświadczenia i może dlatego staram się nie oceniać ludzi, a już na pewno nie na zasadzie, jak inni ogólnikowo postrzegają. Stereotyp owszem ułatwia życie, ale często zbytnio upraszcza. Ja nie uważam ludzi, których nie stać na oszczędzanie za nieudaczników, ba, mało zarabiający też za takich nie uważam. Przyczyny małych zarobków mogą być przeróżne. Może to dziwne dla wielu, ale znam taki dla których nie pieniądz jest najważniejszy.

                                                    Generalnie, faktycznie oszczędzanie uważam za pewien walor, podobnie jak zarządzanie budżetem, bo lubię życie świadome, czyli świadomie wiem, co i dlaczego potrzebuję.
                                                    Może w ten sposób mam iluzję jakieś kontroli nad życiemsmile

                                                    Nie kupuję kompulsywnie i dlatego, żeby "mieć na pokaz". Nie stawiam również znaku równości, pomiędzy życiem oszczędnym, a oszczędzaniem. Jeśli coś bardzo chcę i stać mnie, to kupuję, choć dla innych to może być zupełnie niezrozumiałe, jak np. wydatek na mojego maine-coona (przecież koty są za darmo!) czy podróże.

                                                    Więc poważnie, nie doszukuj się w moich wypowiedziach w tym wątku oceniania kogokolwiek.

                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 21:38
                                                    Nenia, ale ja się nie odnoszę do Twoich wypowiedzi, lecz do ogólnego postrzegania problemu smile Priorytety to inna rzecz - mama do dziś mi wypomina, że kilka razy wysłałam dziewczyny na obozy zagraniczne, a zupełnie jej nie przeszkadza, że przez 20 lat oddawała większość swojej pensji gosposi.
                                                  • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 18:26
                                                    > gdybyś zwiększyła dochód swojej rodziny o np. 3.000,-
                                                    > zł. miesiecznie oszczędziłabyś te pieniądze czy nie?

                                                    Oczywiście, że bym oszczędziła. Kilka lat temu, kiedy miałam wyższe dochody i niższe koszty utrzymania, odłożyłam w ciągu 3 lat ponad 20 tysięcy. Wydałam na generalny remont mieszkania.
                                                  • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:46
                                                    Dokładnie tak, pade. Za mało zarabiają, żeby móc oszczędzać.
                                                  • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 16:14
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Ale my tu nie rozmawiamy o tematach specjalistycznych typu "jaki kupki robi was
                                                    > ze niemowle" tylko o oszczędzaniu.

                                                    Ależ oczywiście. Brat właśnie takie podał sposoby na oszczędności. Skoro ja wydaję na obiad 40zł a on tylko 8 to właśnie on jest oszczędny, wszak wydaje mniej. Zapomniał tylko, że ja tego obiadu za 8zł nie kupię, poza tym potrzebuję go na cztery osoby a nie jedną.

                                                    Cały czas słyszę, ze ja wydaję X zł a on 1/5 tego.
                                                    Wystarczy jednak, że obetnę wszelkie wydatki na naukę, wypoczynek i kulturę, i zostanie na kupce na wszelki wypadek.
                            • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:18
                              z tezą, którą postawiłaś, że jak się nie oszczędza, to albo się żyje ponad stan albo jest się w bardzo złej sytuacji finansowej. Nieprawda


                              udowodnij ze teza jest nieprawdziwa wink
                              wg mnie jesli ktos ma do dyspozycji:
                              2000zł-wydaje 2000zł- mimo zaciskania pasa schodzi mu kazdy grosz
                              2000zł-wydaje-2000zł- ale nie zaciska pasa, dobrze je, ukulturalnia sie, lubi kupowac ładne stroje i kosmetyki
                              pierwszy przypadek to ubóstwo-gdzie nie ma z czego odlozyc, drugi-rozpusta-jest z czego odłozyc ale sie tego nie robi

                              wskaz nieprawde w tych przykładach
                              • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:44
                                guderianka napisała:

                                > z tezą, którą postawiłaś, że jak się nie oszczędza, to albo się żyje ponad s
                                > tan albo jest się w bardzo złej sytuacji finansowej. Nieprawda


                                > udowodnij ze teza jest nieprawdziwa wink

                                Udowodniłam kilka postów wyżej wink Nieprawda w tym sensie, że nie tylko w takich przypadkach nie da się oszczędzać.
                                W sumie mogłabym pokusić się* o dokładną rozpiskę naszych dochodów i wydatków sprzed kilku lat, gdy naprawdę nie miałam możliwości na odłożenie czegokolwiek. A mimo tego, że dochody nie były malutkie, to wydatki (ważne, nie jakieś "widzimisia") wówczas były takie, że nie raz, nie dwa, pożyczałam od rodziców. Z kolei gdybym komuś powiedziała, że mamy kiepską sytuację finansową i podała rząd naszych dochodów, to ten ktoś wyśmiałby mnie.

                                * ale z przyczyn oczywistych tego nie zrobię - równie dobrze mogłabym dobrowolnie wejść do basenu z piraniami wink

                                > wg mnie jesli ktos ma do dyspozycji:
                                > 2000zł-wydaje 2000zł- mimo zaciskania pasa schodzi mu kazdy grosz
                                > 2000zł-wydaje-2000zł- ale nie zaciska pasa, dobrze je, ukulturalnia sie, lubi k
                                > upowac ładne stroje i kosmetyki
                                > pierwszy przypadek to ubóstwo-gdzie nie ma z czego odlozyc, drugi-rozpusta-jest
                                > z czego odłozyc ale sie tego nie robi

                                No to przy tak postawionej tezie nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Dla mnie drugi przypadek to normalne życie, a nie rozpusta. Rozpusta to fafnasta para butów, choć pozostałe w ilości fafnaście-1 są ok. To sprzedaż dobrego rocznego samochodu z wielką stratą, by kupić drogi, nowy, choć ten "stary" znakomicie wystarczał. To kupowanie ton ekskluzywnego żarcia, by połowę potem wyrzucić, bo ilości są nie do przejedzenia. Takie sytuacje to dla mnie życie ponad stan.
                                Jeśli ktoś żyje kupując to, co faktycznie jest mu niezbędne do życia, nawet jeśli to kosmetyki czy ubrania, nie dziaduje, nie wyszukuje w gazetkach promocyjnych jogurtów 3 grosze tańszych, nie serwuje na obiad chleba z dżemem, to dla mnie po prostu żyje normalnie. Wszystko co niżej, to faktycznie ubóstwo, zaciskanie pasa. Mniejsze lub większe. I przy takim zaciskaniu może i da się coś zaoszczędzić, odłożyć, ale za cenę czego właściwie? Życia w nędzy?
                                • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:50
                                  To, że NIE TYLKO w takich przypadkach nie sprawia, że opisane przypadki sa nieprawdziwe, prawda ? wink

                                  Co do dalszej cześci to mamy-podobne bardzo zdanie. Ja za życie ponad stan uważam "zbytki"-czyli zakup bluzki za 90zł podczas gdy za 3 tyg będzie za 20zł, zakup butów na 200zol podczas gdy wiem że będą rozwalone w ciągu miesiąca tak jak te za 50zł, itd itd
                                  • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:17
                                    guderianka napisała:

                                    > To, że NIE TYLKO w takich przypadkach nie sprawia, że opisane przypadki sa niep
                                    > rawdziwe, prawda ? wink

                                    Oczywiście, że nie. Mi chodziło tylko o to, że nie są to tylko te dwa przypadki.

                                    > Co do dalszej cześci to mamy-podobne bardzo zdanie. Ja za życie ponad stan uważ
                                    > am "zbytki"-czyli zakup bluzki za 90zł podczas gdy za 3 tyg będzie za 20zł, zak
                                    > up butów na 200zol podczas gdy wiem że będą rozwalone w ciągu miesiąca tak jak
                                    > te za 50zł, itd itd

                                    No dokładnie. Czyli jednak jakiś konsensus w dyskusji się pojawia wink
                                    • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:06
                                      smile
            • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:09
              Zgadzam się z morgen. Z pustego to i Salomon nie naleje. Mając niewiele pieniędzy na rozdysponowanie wybiera się między zakupem lepszego i gorszego jedzenia -jesli kupi się gorsze jedzenie zostaną pieniądze na zakup ubrań, droższych leków,itp. Wiem co mówię, mamy za sobą lata naprawdę chude gdzie dosłownie starczało od 1 do 1 przy bardzo oszczędnym trybie życia, stołowania się w biedrze, jedzenia mięsa raz w tygodniu na obiad i to u mamy-bo nas nie było stać
              • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:12
                Przeczytaj to co napisałam. Naprawdę wiesz z miesiąca na miesiąc, ze nie będziesz musiała czegoś nadprogramowo zapłacić? Nie posyłasz dzieci na obozy, szkoły w przyrodzie, czy masz to ujęte w planie?
                • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:17
                  Mamy plan rozpisany do 2015 roku ujmujący wszelkie ewentualane wydatki i wpływy wink
                  • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:23
                    Nie wiem co napisać, bo nie wiem czy piszesz serio, czy to sarkazm.
                  • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:48
                    Kropko-piszę najzupełniej serio.Prowadzimy budzet w exelu.Poza codziennymi wydatkami i wpływami Mąż zrobil formułę do liczenia budzetu zadaniowego, sredniego i wykonanego, prowadzi tez plan wydatków prognozowanych oraz wpływód, który jest rozpisany do 2015r. Poniewaz robimy to od lat wiemy jakie sa wydatki na nasza rodzine, do tego margines bezpieczenstwa, wiemy jakie sa wpływy i nasze plany zyciowe.
                    od razu odpowiem gdybys spytała o wypadek/smierc-mamy bardzo dobre ubezpieczenia
              • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:13
                guderianka napisała:

                > Z pustego to i Salomon nie naleje. Mając niewiele pienięd
                > zy na rozdysponowanie wybiera się między zakupem lepszego i gorszego jedzenia -
                > jesli kupi się gorsze jedzenie zostaną pieniądze na zakup ubrań, droższych lekó
                > w,itp


                To rozumiem. Po prostu starcza ledwo i nie myśli się o odkładaniu. Mam odpowiedź na moje pytanie, tylko nie wiedziałam że u kropkacom jest aż tak źle.
                • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:19
                  Wiesz, jesteś bezczelna. Po to założyłaś wątek? Nie jest źle, bo nadal stać mnie na więcej niż ciebie.
                  • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:22
                    hahahah kropka się zagotowała smile sorry, ale jeśli nie jesteś w stanie odłożyć co miesiąc NIC słownie NIC, to albo żyjesz ponad stan, albo masz naprawdę kiepską sytuacje finansową.
                    • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:31
                      Kotek, jak chcesz. W końcu ty wiesz lepiej.
                      • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:35
                        Widzę, że jednak trafiłam w czuły punkt, bo pojawił się protekcjonalny ton. Takich tanich chwytów się po tobie nie spodziewałam smile
                        • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:37
                          Ja tez się po tobie nie spodziewałam takie twardogłowia. Jesteśmy kwita.
                      • shellerka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:50
                        ja rozumiem.
                        mam dokładnie tak samo.
                        dochody gruuubo powyżej średniej krajowej
                        tyle, że kredyt we franku, czyli rata wzrosła, leasing jeszcze dwa lata, do tego jakieś rachunki za gaz, wodę, prąd, dwójka dzieci, paliwo, jedzenie a raz w roku trzeba 3000 zł za ubezpieczenie auta wywalić, opony zimowe i nowe felgi, lekarstwa dla dzieciaków, dla nas.

                        uwielbiam takie generalizowanie, ze och och żyjecie ponad stan, bo sie zawsze da odłożyć. otóż NIE ZAWSZE SIĘ DA.

                        owszem, mam jakieś tam zabezpieczenie, ale wszystko jest zamrożone, bo mamy dwie nieruchomości do sprzedaży, tyle że jest kryzys i się nieruchomości sprzedać nie chcą. albo chcą, ale za śmieszną kwotę.
                        albo się nie chcą sprzedać, bo na przykład jedna z nieruchomości wchodzi w masę spadkową i reszta spadkobierców jest bandą kretynów, z którymi dogadać się nie można.

                        tak czy inaczej z bieżącej pensji męża odkładać jest nam trudno. no bo nie liczę kasy, która odkładana jest na fundusz dla dzieciaków. tego nie traktuję jako oszczędności, bo nie ma mowy, zeby te pieniądze ruszyć.

                        i generalnie dzisiejszy wysyp wątków zaglądających w portfele jest irytujący. odnoszę wrażenie, żę ktoś próbuje sobie poprawić samoocenę kosztem innych.
                        • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:15
                          Shellerka, przyznaj uczciwie, że po prostu nie umiesz oszczędzać. Załatwisz dwie sprawy za jednym razem, czyli zaoszczędzisz paznokci i założycielka wątku będzie zadowolona.
                          Wszak nie od dziś wiadomo, że każdy oszczędzać może, kwestia chęci.
                    • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:37
                      morgen_stern napisała:

                      > hahahah kropka się zagotowała smile sorry, ale jeśli nie jesteś w stanie odłożyć c
                      > o miesiąc NIC słownie NIC, to albo żyjesz ponad stan, albo masz naprawdę kiepsk
                      > ą sytuacje finansową.

                      I nic pośrodku? Naprawdę dziewczyny nie potraficie wyobrazić sobie sytuacji, gdzie dochody są duże, ale i wydatki spore? Lecz bynajmniej nie są to wydatki świadczące o tym, że ktoś żyje ponad stan.
                      Normalne żarcie, kupowane w normalnym sklepie dla kilku osób. To jest ponad stan? Ubrania wymieniane co kilka miesięcy, bo dzieciaki rosną. To jest ponad stan? Ważne zajęcia pozaszkolne dzieci - sport i języki - to jest ponad stan? Dojazdy samochodem do pracy i szkoły, bo nie ma komunikacji miejskiej. To jest ponad stan? Wysokie opłaty za media, bo członków rodziny jest więcej niż 1. To jest ponad stan? Konieczne, regularne leczenie, zabiegi itp. To jest ponad stan? Konieczność pomocy matce/teściowej/ciotce, bo ledwo im starcza z emerytury. To jest ponad stan? Przykłady można mnożyć.
                      Zatem nawet jeśli dochody są na przyzwoitym poziomie 10-15 tys. to w takich sytuacjach często NIE MA z czego oszczędzić. Bo wszystko idzie na bieżące wydatki, albo nieprzewidziane sytuacje i nie jest to życie ponad stan. Ale mówienie, że wówczas "ma się kiepską sytuację finansową" też jest jakimś nieporozumieniem.
                      • nenia1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:40
                        O ilu osobowej rodzinie mowa, że nie można zaoszczędzić przy zarobkach rzędu 10-15 tysięcy?
                        • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:43
                          Też się zastanawiam, ale co ja tam wiem...
                          • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:54
                            morgen_stern napisała:

                            > Też się zastanawiam, ale co ja tam wiem...

                            Nie musisz tego wiedzieć, wystarczy, że uruchomisz wyobraźnię.
                            • sundry Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:27
                              Tak, chyba każdy czytał Figurskiego, co musiał na sushi przestać chodzić, jak go skądś tam zwolnilismile
                        • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:53
                          nenia1 napisała:

                          > O ilu osobowej rodzinie mowa, że nie można zaoszczędzić przy zarobkach rzędu 10
                          > -15 tysięcy?

                          Piszę ogólnie, przykładowo, nie konkretnie o sobie.
                          I znów to samo - skupić się należy na wydatkach, a nie samych dochodach, bo te w niektórych sytuacjach nie są żadnym wyznacznikiem tego, czy da się zaoszczędzić czy nie.
                          • gryzelda71 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 17:12
                            Przy takich wpływach niemożność zaoszczędzenie nawet 100 miesięcznie oznacza właśnie za duże wydatki .Za duzy kredyt,za drogi samochód,za drogie ubrania,za drogie zajęcia dodatkowe.
                      • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:51
                        > Zatem nawet jeśli dochody są na przyzwoitym poziomie 10-15 tys. to w takich syt
                        > uacjach często NIE MA z czego oszczędzić.

                        A przy zarobkach rzędu 4-5 tys. na 4 osoby?
                        • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:00
                          echtom napisała:

                          > > Zatem nawet jeśli dochody są na przyzwoitym poziomie 10-15 tys. to w taki
                          > > ch sytuacjach często NIE MA z czego oszczędzić.

                          > A przy zarobkach rzędu 4-5 tys. na 4 osoby?

                          Ja bym nie miała z czego oszczędzać w takim przypadku. Tyle mamy samych stałych opłat miesięcznych na rzeczy naprawdę istotne, bynajmniej nie "ponad stan". No i jest nas piątka, w porywach szóstka. 3 kotów nie liczę, może to one są "ponad stan"? wink
                      • shellerka dokładnie. 26.10.12, 10:53
                        dokładnie
                  • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:26
                    Kropkacom, przepraszam, po prostu tak to zrozumiałam z tego co napisałaś. Nie gniewaj się, naprawdę, tak mi się napisało.
                    • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:36
                      Ja się nie gniewam. To nie piaskownica. Sobie pogadamy fajnie w innym wątku. Miłego...
                      • naturella Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:54
                        Ja już w poprzednim wątku pisałam, że jestem przykładem osoby, która nie odkłada - bo nie ma z czego. Tzn. niby ma, ale na dzieci idą co miesiąc tak potężne kwoty, że głowa mała.

                        I to nie tylko, zgodnie ze stereotypowym myśleniem koszt szkoły, czy wycieczek. Nie.

                        - Większe mieszkanie - bo dzieci się nie mieszczą z rzeczami. Większy kredyt, większy koszt wykończenia, koszt pokoju dla dzieci. Koszt remontu pokoju dla dzieci, kiedy z niemowlaków robią się przedszkolaki, a z przedszkolaków szkolniaki.
                        - Wyprowadzka pod miasto - bo mniejsza szkoła, bo babcia pod ręką itp. Koszt dojazdów.
                        - Samochód. My z mężem moglibyśmy bez - ale w sytuacji, gdy się ma dzieci samochód staje się niezbędny, bo: wożenie dzieci do lekarza itp. Zawiezienie rano dzieci do szkoły i przedszkola - bo w mróz zimą słabo iść z nimi, a druga rzecz, trzeba jeszcze zdążyć do pracy.
                        - Ciuchy. Mogę sobie nie kupować ciuchów co sezon - ale im muszę. bo noga rośnie, dzieci się wydłużają, co sezon niemal zmieniają rozmiar ciuchów, drą spodnie, rękawy itp. Buty dla dzieci - albo plastiki z ccc za 100 zł, albo 300 zł z ecco czy innego geoxa (jak się trafi dobrą cenę). To samo ciuchy dla dzieci - są bardzo drogie. Owszem, są ciuchlandy, ale trzeba mieć na to czas. Ja po pracy gnam do domu, żeby zwolnić nianię.
                        - Praca. Zarabiam mniej, niż bym mogła, gdybym nie miała dzieci. Nie jestem aż tak dyspozycyjna, nie tryskam entuzjazmem na weekendowe wyjazdy, wszystkie nadgodziny to dla mnie stres, bo muszę załatwiać opiekę dla dzieci itp.
                        - Jedzenie. Mogłabym z mężem sobie jeść wątróbkę, naleśniki, ziemniaki z kapustą. Ale dzieci nie. One muszą mieć pełnowartościowe jedzenie, i tu nie zaoszczędzę. Warzywa, owoce, świeże zupy, świeżą wędlinę. Tego się zazwyczaj nie liczy, ale to spory koszt miesięcznie.

                        A do tego - szkoła, przedszkole. Mnie cały dzień w domu nie ma. Więc obiady w szkole - ok. 120 zł miesięcznie. Kiepskie, ale jakie mam wyjście? Wycieczki, teatry - nie sposób odmówić dziecku, skoro cała klasa jedzie. Przedszkole - płacę za prywatne, bo państwowe zaproponowało mi realizację podstawy programowej od godz. 12 do 17. W tym prywatnym - zajęcia dodatkowe. Niechętnie - ale dziecko płacze, że chciałoby tańczyć, i że cała grupa tańczy. Logopeda - bo dziecko sepleni. W zeszłym roku 300 zł miesięcznie. Plus dojazdy dla niani 50 zł benzyna.

                        Opieka - gdybym nie płaciła niani, to by moje dziecko siedziało 6,5 godziny w świelicy. Więc płacę niani drugi rok, obecnie równowartość 1/3 mojej pensji.

                        Lekarze. Ciężko jest brać dzień wolny w pracy, żeby zapisać dziecko do lekarza. Więc jadę prywatnie. A moje dzieci do tego roku chorowały jakieś 5 razy częściej niż ja, czy mąż.

                        I standard - kredki, długopisy, gumki do mazania - niby grosze, ale mój pierwszak po miesiącu zużył cały zestaw kredek, ołówków, wypisał długopis. Długopis 20 zł, kredki podobnie. Zeszyty, bloki, jakieś zestawy ćwiczeń. Kapcie na wf - noga rośnie. Książki do czytania, czasem zabawka. Urodziny, imieniny - możemy sobie z mężem powiedzieć: słuchaj, z kasą kiepsko, więc nie róbmy sobie prezentów. Ale dziecku nie bardzo można tak powiedzieć, bo ono czeka na to cały rok.

                        Wakacje. Co zrobić z dzieckiem? Skazać na całe dwa miesiące dyżurnych przedszkoli? No nie. I się kombinuje. Jedna babcia - wożenie, koszt benzyny, biletów, jakiś dodatkowych zakupów. Druga babcia - koszt dodatkowego jedzenia itp. Wyjazd, bo dobrze, jakby wyjechało. Półkolonie latem? dla dwójki to koszt 800 zł miesięcznie plus trzeba nianię, bo do 17.00 nie zdążę odebrać.

                        I tak ze wszystkim. Pewnie, że czasem trzeba dziecku powiedzieć: stop. I robię to, częściej niż bym chciała. Ale TRUDNIEJ jest cokolwiek odłożyć, jak ma się dzieci, niż jak się jest samemu. Bo przynajmniej mnie łatwiej jest sobie samej czegoś odmówić, niż dziecku. I nie mówię tu o fanaberiach typu piątka Barbie, nie - ale o rzeczach, które widzę jako konieczne do rozwoju, zdrowia i komfortu mojego dziecka. Jednego i drugiego, dla ścisłoścismile
                • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:20
                  Gdzie wyczytałaś że u kropki jest źle ?
                  A nawet gdyby było to nie powód by to z satysfkacją i złośliwością wytykać
                  • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:23
                    guderianka napisała:

                    > Gdzie wyczytałaś że u kropki jest źle ?
                    > A nawet gdyby było to nie powód by to z satysfkacją i złośliwością wytykać


                    Przepraszam, jakoś tak zrozumiałam. Przepraszam.
                  • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:34
                    Dzięki gud, bo już zaczęłam kombinować jak tu jakieś byty przekonać big_grin Głupota, prawda? Wylogowuje się z dyskusji, a paniom życzę udanego dnia.
                    • guderianka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:49
                      wink
                      ee, zostań, może bedzie fajnie wink
                • shellerka kobieto (zaniepokojona) 26.10.12, 10:25
                  idź stąd. zanieś swój niepokój gdzie indziej. najlepiej na kobietę. tam jest twój poziom co najwyżej. no już sio sio.
                  • morgen_stern Re: kobieto (zaniepokojona) 26.10.12, 10:28
                    Shellerka, nie wiedziałam, że zarządzasz ematką.
                  • zaniepo_kojona Re: kobieto (zaniepokojona) 26.10.12, 10:30
                    znikają wypowiedzi kropkacom
                    o co chodzi?
                    już idęsmile
      • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:57
        Jak nie ma z czego, no to logiczne chyba że się nie odłoży. To jest kropkacom twój przypadek? To rozumiem. Chodzi mi o to też, że czy jest to taki styl życia, że nie odłożę nic bo mi się nie chce, wolę sobie kupić drogi samochód, muszę mieć mieszkanie w dobrej dzielnicy, kupować ubrania w sklepie X tak dalej. To jak się ma jako takie zarobki oczywiście. Chyba że w grę wchodzi kredyt, raty.
        • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:02
          Mój, czy nie mój. Jak ma się z czego odłożyć to wiekszość odłoży.

          > nie odłożę nic bo mi się nie chce, wolę sobie kupić drogi samochód,
          > muszę mieć mieszkanie w dobrej dzielnicy, kupować ubrania w sklepie X tak dale

          Tia, ilu ludzi tam ma? Tu zresztą tez nie trzeba być jasnowidzem. Dla takich ludzi liczy się tu i teraz.
          • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:08
            kropkacom napisała:

            > Jak ma się z czego odłożyć to wiekszość odłoży.


            Chyba jednak nie.
            Moim zdaniem niektórzy mogą ale im się nie chce. Mają dwie stówy, mogą je zostawić w razie jakiejś pilnej potrzeby i nie wydać, ale po co, przecież kupię sobie ładny sweterekwink


            • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:09
              Czemu, bo chyba jednak nie? Bo ty tak twierdzisz?
              • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:15
                Bo z tamtego wątku wyciągnęłąm taki wniosek. Może błędny. Stąd ten wątek.
                • kropkacom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:26
                  No to napisz jeszcze raz, ze wszystko co nie zgadza się z twoja teorią to bida z nędzą. I jeszcze tyle fajnych nicków ci przyklasnęło. Żenua.
                  • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:34
                    Kropkacom, sorki raz jeszcze. Nie gniewaj się, wymknęło mi się.

            • robitussin Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:09
              > Chyba jednak nie.[/b] Moim zdaniem niektórzy mogą ale im się nie chce. Mają dwi
              > e stówy, mogą je zostawić w razie jakiejś pilnej potrzeby i nie wydać, ale po c
              > o, przecież kupię sobie ładny sweterekwink

              To w takim razie ja osobiście do takich osób nie należę. Jeśli mi coś zostaje, a nie mam palących potrzeb, to odkładam.
      • sarling Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:15
        E, tam.
        Kiedy poznałam mojego męża zarabiał chyba 3 razy więcej niż teraz, ale co miesiąc pożyczał od kolegów kasę bo ostatnie dni przed wypłatą nie miał co jeść.
        Ale potrafił wygadać przez telefon rachunek na tysiaka, niemal codziennie chodził do restauracji, wzorem Justina Timberlaka gacie wywalał, a nie prał. W ramach randki zafundował nam tydzień na Dominikanie, ot, taki prezencik.
        I biduś nie mial z czego odkładać...
        A jak zaczął zarabiać coś poniżej średniej krajowej to nagle okazało się, że może żyć bez tych wszystkich gadżetow i fanaberii. I budżet się nie napinał smile
        • jamesonwhiskey Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:52
          wzorem Justina Timberlaka gacie wywalał, a nie prał.


          pomylilo ci sie chyba z cialciesku
    • atena12345 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:52
      zaniepo_kojona napisał(a):

      > Zupełnie serio pytam: dlaczego ludzie niektórzy a mam wrażenie, że duża część s
      > połeczeństwa i chyba forum e-mama nie oszczędza nic a nic.
      >

      bo e - mama żyje chwilą, korzysta z życia itp. smile


      • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 09:59
        Znasz wszystkie e-matki czy robisz statystykę na podstawie kilku wpisów? Gratuluję...
        • shellerka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:27
          a ja Tobie morgen poczucia humoru uncertain
          • morgen_stern Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:30
            A to miało być zabawne? Mnie już nie bawią te uogólnienia powtarzane niemal w każdym wątku, że niby takie przenikliwo - złośliwe. Już nawet bidet przestał bawić, bo ileż można...
            • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:37

              morgen_stern napisała:

              > A to miało być zabawne? Mnie już nie bawią te uogólnienia powtarzane niemal w k
              > ażdym wątku, że niby takie przenikliwo - złośliwe. Już nawet bidet przestał baw
              > ić, bo ileż można...


              Nie wiem o co chodzi z bidetem, ale chciałam założyć taki wątek na serio. To jest ważny temat, jest kryzys, dlaczego nie pogadać poważnie.
              • aneta-skarpeta Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:06
                jak chcesz porozmawiac powaznie, to nie wrzucaj wszystkich do jednego wora

                ja np mam duzo mniejsze opłaty stałe niż Ty, wiec mam więcej kasy na "sweterki", jezdzę na tańsze wakacje, dziecko chodzi do panstwowej szkoły
                wiec mimo ze wydaje sporo " na duperele" to mi zostaje

                nie musze tez sie zabezpieczac na wypadek- strace prace, a musze placic 4000 kredytu czy oplacic szkole dziecka

                dodatkowo to jest tak, że w jednym miesiacu kupujemy wiecej dupereli, glupot- np posciel bo mi sie spodobała, ale nie jest mi potrzebna, a potem przez 3 nic specjalnego nie kupuję
                natomiast staram sie zyc tak, zeby jak mam potrzebe to kupic puder za 70 zł, jesli uznaje ze ten wlasnie jest odpowiedni- a czasem to tylko 30 zł

                problem w tym, ze sugerujesz sie swoim wątkiem i przelewasz frustracje na nas, a to wkurza
                • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:27
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > jak chcesz porozmawiac powaznie, to nie wrzucaj wszystkich do jednego wora


                  nie wrzucam, sero chciałąm poważnie pogadać, może mi nie idzie



                  > problem w tym, ze sugerujesz sie swoim wątkiem i przelewasz frustracje na nas,
                  > a to wkurza

                  sorki, może nie wyszło, intencje miałam i mam szczere
                  • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:43
                    zaniepo_kojona napisał(a):


                    > nie wrzucam, sero chciałąm poważnie pogadać, może mi nie idzie
                    >

                    Nie idzie, bo z góry założyłaś, że jeśli ktoś nie odkłada to przez własne lenistwo.
                    Jakie to ma znaczenie czy odkładam? Lepiej się poczujesz czy przestaniesz odkładać?

                    Ja jakąś tam niechęć do zaciskania pasa wyniosłam z domu rodzinnego. Mam na myśli patologiczne zaciskanie pasa, kiedy to pieniędzmi można było ściany wyklejać ale na książkę, gazetę czy bilet do kina pieniędzy nigdy nie było, bo "trzeba oszczędzać". To "trzeba oszczędzać" śniło mi się po nocach.
                    Nawiasem mówiąc niemal wszystkie pieniądze zeżarła inflacja w okresie stanu wojennego. Można było coś kupić, cokolwiek, ale nie, trzeba było oszczędzać. Oszczędności szlag trafił.
                    • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 13:10
                      > Można było coś kupić, cokolwiek, ale nie, trzeba było oszczędzać. Oszczędności szlag trafił.

                      Otóż to. Mogłabym jeszcze bardziej zacisnąć pasa - skasować wycieczki moje i dzieci, ich zajęcia dodatkowe, wszelkie datki charytatywne, jedną kawę w miesiącu z koleżanką - tylko co to, k...a za życie - pracować 60 godzin tygodniowo i żyć na poziomie minimum biologicznego. I tak oszczędzam maksymalnie na ciuchach, kosmetykach, jedzeniu na mieście itp. - na wszystkim nie mogę.
                      • pitahaya1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 15:57
                        Otóż tosmile
                        Ja też mogłabym wielu wydatków nie ponosić i jeszcze by mi zostało.
                        Mogę obciąż dziecku naukę języków, grę na gitarze, bilet miesięczny, czapkę na zimę (ta sprzed 3 lat jeszcze na czubek głowy da się wcisnąć), nie wysłać na wycieczkę, nie opłacić kursu żeglowania, nie wysyłać na wakacje...

                        Dlatego m.in. z mamą drę koty.
                        W ciągu ostatnich kilku dni kupiłam kilka ksiązek. Zdaniem mojej mamy bzdurne wydatki przy czy nie były to ksiązki, które można wypożyczyć w bibliotece a raczej takie, które mogę zniszczyć podczas podróży.
                        Mój aparat orto to była czysta fanaberia. Na łeb upadłam, żeby w TYM wieku aparat zakładać. Ale zęby krzywe miałam jako dziecko i wtedy rodzice też uważali, że to zbędny wydatek.
                        Druga kurtka na zimę? Po co? Przecież na spacer i do teatru jedna wystarczy. Fakt, moja mama do teatru nie chodzi a do kościoła i na cmentarz jedna wystarczy. Tak samo jak wystarczą jedne spodnie i drugie "koło domu". Reszta to czysta rozrzutność.
                        Bilety do kina, na nkoncerty, wyjazd wakacyjny (z rodzicami w ciągu 20 lat byłam poza domem dwa razy, "i wystarczy", jak to ojciec zawsze powtarza), po prostu we łbie mi się poprzewracało.

                        I tak dalej.
          • imasumak Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:43
            shellerka napisała:

            a ja Tobie morgen poczucia humoru uncertain

            A niby dlaczego? Co jest zabawnego w tego tupu uogólnieniach, nadużywanych zresztą nagminnie?
    • best_bej Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:00
      Nie oszczędzam bo zawsze coś mi wyskakuje- a to dentysta, a to popsuje się komputer, a to rower. Po wypłacie zostawiam sobie na osobnym koncie na wszelki wypadek 400-500 zł, które i tak co miesiąc idą na takie nieprzewidziane wydatki. W ciągu ostatniego roku udało mi się nie wydac tych zaskórniaków tylko ze 2 razysmile
      Wczoraj poszły pensje, po opłaceniu wszystkich rachunków i odłożeniu tych 400 zeta na wszelki wypadek (ciekawe co się wtym miesiącu zepsuje) zostało mi 800 zł. Biorac pod uwagę ze chcę pojechac na tydzień do mamy- to niewiele.
      Pokusiłabym się o stwierdzenie że nie oszczędzam bo za mało zarabiam, ale myślę że to nie o to chodzi.
      • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:04
        Wydaje mi się, best, że ty właśnie coś odkładasz: a to na dentystę, a to bo może jakiś sprzęt padnie itp. a potem masz te pieniądze jak znalazł.
        • best_bej Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:08
          No ale to drobne sumysmile Nie mam nic wieszego. Tylko takie właśnie zaskórniaczki, których zazwyczaj nie udaje mi się przekuć w lokatęsmile
    • echtom Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:01
      Jak mam z czego, to odkładam, jak nie mam, to nie odkładam - proste jak konstrukcja cepa. Mam nieregularny dochód i wysokie stałe koszty utrzymania. Czasem nadwyżki z lepszych miesięcy odkładam, czasem idą na zaległe płatności z miesięcy chudszych. Tak, lubię mieć oszczędności, ale nie aż tak, by rezygnować dla nich z minimum życiowych przyjemności, na jakie mogę sobie pozwolić.
    • koza_w_rajtuzach Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:01
      Nie będę wypowiadać się za innych. My oszczędzamy. Jak musimy nagle wydać jakąś większą sumę pieniędzy, kupić jakąś pralkę, opłacić lekarzy, kupić meble, to zawsze mamy pieniądze na koncie. Jak kupujemy auto, to zawsze za zaoszczędzone pieniądze, jak jedziemy na wakacje, to też za pieniądze, które mamy.
      Nie mamy pożyczek w banku i nigdy takich nie bierzemy, a to już jest też jakąś oszczędnością.
    • chipsi Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:04
      Oszczędzam dopiero od niedawna. Najpierw nie było z czego - czasem nawet brakowało na życie. Potem się poprawiło finansowo ale znowu było dużo dziur do zatkania, kredyty, urządzenie mieszkania itd. Gdy się wykopaliśmy z długów zrobiliśmy sobie wakacje bez zaciskania pasa - należało nam się. No i teraz odkładamy nadwyżkę. Nie są to konkretne sumy w sensie " w tym miesiącu musimy odłożyć x zł choćby nie wiem co". Dobrze jest mieć odłożona sumkę ale i nie miałam potrzeby głodowania żeby coś odłożyć. Mam to odkładam, nie mam to trudno.
    • grave_digger Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:11
      zawsze odkładałam. nawet jak byłam samotną matką z dwójką dzieci było to tylko 100 zł m-cznie, ale było. trzymałam się tego i niech się działo co chce. teraz mogę odłożyć więcej. muszę mieć oszczędności, po prostu muszę. poza tym liczę sobie ile dziennie mogę wydać.
    • irima2 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:13
      Odkładamy. Jako zabezpieczenie. Nasz target to 3 miesięczne pensje rocznie. To co uda się odłożyć ponad to przepuszczamy smile
    • atteilow Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:19
      Poniewż oszczędzanie to pewien rodzaj samodyscypliny. To trudne zmusić się do czegoś, czego ludziom się nie chce, to tak jakby robić coś wbrew sobie. O ile oszczędzanie przynosi jakieś tam korzyści ale w dłuższej perspektywie czasu, o tyle rozrzutność przynosi satysfakcję natychmiast. Czlowiek czuje się uszczęsliwony tuż po zakupie, z czasem dopiero przyjdzie refleksja, że tak naprawdę nie było to im potrzebne.

      Oszczedzanie to proces, dzień za dniem... kazdego dnia trzeba sobie umieć odmawiać. Trzeba się wyrzekać przyjemności, a przeciez tyle atrakcji wokół... No i jeszcze to przekonanie, że sobie zasłużyłem, że zasługuję, że jestem wart podsycane przez reklamy. To prostsze.

      Oszczędzanie zmusza tez do szukania róznych substytutów i zamienników. Oszczędzanie to skazywanie siębie na nudę, bo prościej pójsć na miasto. Oszczędzanie to pewien rodzaj wyciszenia i spokoju, nie musze rywalizować, nie muszę sie pokazać, nie zalezy mi żeby inni zazdrościli, potrafię się skupić na swoim celu, bez wzgledu na to co mówia inni. Tak, oszczędzanie jest trudne.
    • ewa_mama_jasia Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:22
      Bo to jest tak: zarabiasz mało, nie odkładasz bo nie masz z czego. Zarabiasz więcej - automatycznie zwiększają się potrzeby które generują większe wydatki. Mieliśmy swego czasu dochód taki, ze z ołówkiem w ręku liczyłam, jakie rachunki muszę zapłacić bo mi odetną a jakie moga poczekać bo jeszcze nie odetną. Teraz nie mam problemu z comiesięcznymi rachunkami, ale ponieważ wzrosły dochody, szarpnęłam się na prywatną szkołę dla młodego. Ja na szkołę, ktoś na kredyt na większe mieszkanie. I pomimo większych dochodów wcale tych pieniędzy nie jest więcej, bo wzrastają wydatki. Ale przyznam, ze nie uważam za fanaberię ani większego mieszkania, ani lepszej szkoły.
      Z drugiej strony - nigdy nie jest dość oszczędzania. Nigdy nie ma takiego pułapu, ze się powie: mam dość na "w razie czego". Najpierw można powiedzieć, że jak sie odłozy 50 tys., to będzie dobrze. Potem limit wzrasta do 100 tys. A potem mozna sobie pomyslec, że jak isę odłoży 200 tys. i wrzuci na jakąś lokatę rentierską, to będzie się miało dochód regularny miesięczy czy kwartalny. I tak pewnie coraz dalej, coraz dalej....
    • joanna_poz Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:30
      mamy oszczędności.

      generalnie staramy się racjonalizować wydatki, nie jest też w naszej naturze "przepuszczanie" pieniędzy.
      co za tym idzie - wydatki mamy nizsze niż dochody, wiec nadwyzki zostają.
    • lilly_about Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 10:45
      Ty chyba naprawdę z choinki się urwałaś. Jak sie ma z czego, to sie oszczędza. Bywaja miesiące, że odkładam 1000, a bywają takie że nic. Nadal próbujesz usprawiedliwić własne skąpstwo i zbieranie na trumne.
      • marzeka1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:04
        Zawsze odkładaliśmy jakieś pieniądze, nawet jeśli w tzw. chudych latach było to te 50 zł. - dla własnego zdrowia psychicznego muszę mieć tzw. poduszkę finansową. Mam 2 dzieci, dalej odkładamy (teraz z myślą o przyszłorocznych studiach syna). Tyle że wiem, iż umiem gospodarować kasą, mniejszą czy większą. Jedyne kredyty, jakie miałam to był ten nieduży hipoteczny i raz nieduży na samochód- inne rzeczy kupowałam zawsze za gotówkę.
    • asia06 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:08
      Nie oszczędzam, bo spłacam kredyty. Np. nie odkładam po kilka czy kilkanaście miesięcy na pralkę, lodówkę, nowe podłogi. Urządziłam się na początku od początku, korzystam z mieszkania, kupionych rzeczy i je spłacam. Mogłabym oszczędzać i dopiero z zarobionych pieniędzy coś kupić, ale wolę to teraz niż np. za rok. W razie czego, jakbym potrzebowała, mogę spłacać mniejsze kwoty, a resztę przeznaczyć na oszczędzanie
      • zaniepo_kojona Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:28
        Dziękuję wam dziewczyny za wasze odpowiedzismile
    • nowi-jka Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 11:42
      ja tez nei rozumiemjak mozna zyc bez zaplecza fnansowego jak kogos stać
      Oczysiscie inna inszość jak ktos zyje za 1500zł i musi sie nakombinowac zeby na zycie starczyło
      ale jak starcza na ciuchy buty i wyjscia na miasto to nei rozumiem jakmozna nie zrezygnowac z jedenj lub dwóch rzeczy wyjsc lususów i zabezpieczac sie na czarna godzine
    • lewapinger Ja nie umiem oszczędzać 26.10.12, 11:49
      przez moje ręce przelewają się naprawdę spore kwoty ale nie oszczędzam bo nie umiem.
      Od lipca wyremontowałam córce pokój, kupiłam nowe meble, kupiłam sobie nowy samochód, byłam na urlopie w Turcji, na dłuższym wyjeździe za granicą a nie zarabiam aż tak dużo: czasem to jest 7 tysięcy, czasem 15 tysięcy a czasem 3 tysiące.
      Próbowałam oszczędzać a nie umiem.
      Dostałam już raz w dupę od życia i chyba nic mnie to nie nauczyło.
      Teraz próbuję, mam zaszufladkowane 20 funciaków, od męża muszę wyciągnąć 500 funciaków z wyjazdu na Wyspy i zmagazynuję.
    • suazi1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:41
      Jak ktoś zarabia niewiele, to nie ma się czemu dziwić. Ale jak słyszę, że ktoś, kto nieźle zarabia puszcza całą kasę na ciuchy, kosmetyki, jedzenie na mieście, to trudno mi to ogarnąć. Rozumiem raz na ileś, ale miesiąc w miesiąc?
      • ryza_malpa1 Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:49
        A ja to rozumiem - to są ludzie, którzy finansowo w dupę nie dostali i wydaje im się, że zawsze będzie dobrze. Ale kasa ma to do siebie że raz jej nie ma raz jest - juz kilkakrotnie w ciągu życiu widziałam, jak w ilka miesiecy sypią się fortunki. Sama też dostałam w kość siedzac z dzieckiem w domu jak musieliśmy przeżyć z jednej pensji: to były zakupy typu : kasza za 3,40 czy 2, 10 zł. Nauczylam się wtedy ciszyć tanimi drobiazgami i wyszukiwać bezpłatne rozrywki.
        Jako że życie skromne w krew mi weszło ( nie dziaduję ale też nie mam ekskluzywnych potrzeb - krem za 15 zł jest taki sam jak ten za 200 itp.) to teraz oszczędzam.
        Tearz mam dochody trzy razy w miesiącu : dwie pensje i jeszcze jedno więc z każdego spływu kasy odkładam na konto od razu połowę . Dzięki tem w ostatnim 1, 5 roku bez kredytu kupiliśmy samochód ( używany ale fajny ), wyremonotowliśmy pół chałupy ( łącznie z zakupem mebli nie na raty) , pojechaliśmy na dłuższe wakacje. I jeszcze zostało na czarną godzinę.
    • peggy_su Re: oszędzanie-zupełnie serio-dlaczego nie? 26.10.12, 12:57
      Wydaje mi się że zaszło małe pomylenie pojęć i stąd Twoje zdziwienie. Chodzi o słowa odkładanie i oszczędzanie.
      Ja np jak najbardziej odkładam sobie miesięcznie stałą kwotę (czyli oszczędzam), ALE nie znaczy to że oszczędzam na każdym możliwym zakupie, nie sempię przy każdym ciuchu, kazdym kosmetyku i czasem pozwalam sobie na szaleństwa. Czyli oszczędzam, ale nie oszczędzam wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja