leokadiaxx
28.10.12, 07:38
Czy tylko ja mam często wrażenie że bez bezposredniego kontaktu z rodziną żyje sie lżej? Nie mysle o tej najblizszej w sensie mąż dzieci.. ale o tesciach, szwagierkach ciotkach babciach itd czasami dochodzi do tego nawet rodzenstwo czy rodzice. Jak osobiscie gdy zapraszam do siebie te rodzine mimo ze z zalozenia powinni byc i pewnie są zyczliwi bo to przeciez nie obcy ludzie ,absolutnie zawsze psuja mi krew , bo zawsze musi byc cos nie tak , zawsze znajdą i nie omieszkają zakomunikować co jez zle a co powinnas inaczej, do dołu skomentuja pozniej przetworza i obgadają do innych ktorych nie było w tym dniu przy stole , po jakims czasie z reguły wypływa jakas , niefajna informacja ktorej dowiadujesz sie na swoj temat i tak w kółko bo kazdy ma cos do powiedzenia na temat tego jak zyjesz , jak mieszkasz czy nawet jak wyglądasz.
Mieszkałam jakis czas temu bardzo daleko i pamietam ze był to czas kiedy oddychałam zyciowo pełną piersią ,nikt mi nie mącił w życiu ponieważ kontakt z rodziną mialam tylko i wyłącznie telefoniczny. Wiem ze w naszej kulturze rodzina jest najwazniejsza , trzeba ja znosic bo to rodzina , bez rodziny z naszą PL mentalnością zyc sie nie da.Ale czy naprawde w imię tego warto burzyć swoj zyciowy spokoj?