mia_siochi
30.10.12, 08:09
Prezentów.
Tego cyrku z planowaniem wymyślaniem kupowaniem.
Wychowałam się w domu, gdzie prezenty były symboliczne, bo raz, że kasy nie było, dwa- czasu na wyszukiwanie i planowanie.
A rodzina mojego pseudomęża ma obsesję: od października telefony co kto by chciał. Co roku muszę wymyślać, co chcemy. Wszystko mamy, nic nie chcemy! Kupcie czekoladki i napiszcie kartkę z wierszykiem! Niiiiieeeeeee, tak nie można, trzeba kupić, DROGO kupić. Bo inaczej to nie jest nic warte. Co roku muszę wymyślać taki prezent, żeby w miarę przystępne cenowo byłóo, i żeby nasz prezent kupowany pseudoteściom zrównoważył ich wydatki, bo z kasą u nich tak sobie.
I nie, nie mogę olać, bo jak oleję, to kupią nam pościel z wełny za 3 tysie i będą spłacać latami.
Postawić się? Ależ stawiam się co roku, nie dociera.
Tak, jestem wyrodna i ulałam sobie.