kia5
31.10.12, 09:56
Mam problem. Mój syn poszedl do szkoły. W przedszkolu nie było zadnych problemów. Nagel w szkole okazuje się, że ma zachowania agesywne. Kogos popchnie, uderzy, uszczypnie. Tłumaczę, proszę, jej system kar i nagród - dziala średnio. Bo wciąz słysze, że cos się dzieje. Nie wiem, jak do niego przemówić. I jest jeszcze gadatliwy na lekcjach i zdarza się, że przeszkadza. I komentuje - nauczycieli. To tyle naszych win.
A co na usprawiedliwienie?
Syn jest ponadprzeciętnie zdolny. Szkoła jest z pruskim drylem, nie było żadnego okresu adaptcyjnego. Musi wysiedziec w ławce 45 min, mimo, że to pierwsza klasa. Syn nalezy do dzieci wolnoadaptujących sie, czego szkoła nie rozumie. Pani zwraca uwagę na kazdy jego najdrobniejszy przejaw odstawania zachowaniem od ogolnie przyjętej w szkole normy (np. skończyl mu się klej i go pozyczał, a powinien uzyskac na to pozyczanie zgodę pani). Mam wrażenie, że syn jest "pod lupą", co nie sprzyje spadkowi poziomu stresu, ale szkoła na nsze prosby, aby syn przestal byc w centrum uwagi nie reaguje. Co jeszcze? W domu syn tlumaczy, ze dzieci są wobec niego agresywne słownie, robią mu rózne złosliwości (np. wyrzucanie rzeczy). Zgłaszalismy to szkole, ale wg szkoły to nie jest problem, bo problemem jest zachowanie naszego dziecka. Co robić ememy?