Jak być dobrą żoną...

03.11.12, 11:57
Dostałam linka w mailu, poczytałam i... zbieram szczękę z podłogi

www.zona-spelniona.blogspot.com/2012/10/jak-byc-dobra-zona-cz-2_10.html
Jak myślicie, czy taka osoba może realnie istnieć?
    • imasumak Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:14
      Jak najbardziej. Podobnie jak istnieją kobiety zafiksowane na punkcie dzieci i im podporządkowujące wszystko.
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:19
        Ona prowadzi jakieś warsztaty i wychodzi z tym "przesłaniem" na zewnątrz...
        Toż to lepsze niz słynny już poradnik dla dobrych żon z lat 50-tych.

        Mój osobisty M. skomentował: "szkoda mi tego Kuby"... Chyba bym się rozpił big_grin
        • ardzuna Re: Jak być dobrą żoną... 04.11.12, 00:39
          Obejrzałam sobie informację "o mnie".
          www.zona-spelniona.blogspot.com/p/o-mnie.html
          Moim skromnym zdaniem ona żeby nauczać o swoim cudownym przemieniającym i zapewniającym szczęście małżeńskie doświadczeniu ma za krótki staż małżeński i rodzicielski. O jakieś co najmniej 20 lat. Jeśli po tym czasie
          a) mąż jej nie rzuci dla jakiejś cudownej jędzy;
          b) ona nie odnajdzie wreszcie miłości życia;
          c) córka wyrośnie na szczęśliwą spełnioną i wyznającą te same wartości co matka młodą kobietę
          pani Ilonka może sobie zacząć organizować jakieś warsztaty.
      • lamia39 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:35
        zadałam właśnie mężowi te dwa pytania:
        na 1-sze odpowiedzial "tak"
        a na 2-gie, bo mnie kocha.

        omineło mnie to całe bla-bla-bla, bylo po męsku i na temat.
    • sumire Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:25
      dla mnie to jest trochę toksyczne.
      ale ja się nie znam, formalnie rzecz biorąc, jestem starą panną wink
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:26
        Mój M stwierdził, że to jak ożenić się z boa dusicielem wink
        • sumire Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:33
          to prawda.
          sama sobie nie wyobrażam życia z osobą, która nieustannie dawałaby mi do zrozumienia, że jestem dla niej najważniejsza. toż to klasyczny bluszcz.
    • mayaalex Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:27
      Ech... No ale skoro ja to uszczesliwia?
      Tylko te warsztaty nieco niepokojace wink
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:29
        Ją tak. A on - niechby spróbował nie być szczęśliwy i się nie rozwijać big_grin
    • pinkdot Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:28
      Napiszcie proszę, że ktoś sobie po prostu jaja robi...Jakoś nie mogę uwierzyć, że ten blog to tak na poważnie.
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:30
        Chyba jednak na poważnie. Nawet na warsztaty możesz się zapisać i przemyśleć swoje życie.
        • ardzuna Re: Jak być dobrą żoną... 04.11.12, 00:44
          Ona jest wietnamskiego pochodzenia sądząc po nazwisku. Z całym szacunkiem, jej postawa jest bliższa kulturze wietnamskiej w tym względzie.
    • pyzzi Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:38
      Jaka tam z niej dobra żona. Jak można było nie zauważyć przy obiedzie, że mąż padnięty ! I coś mu jeszcze opowiadać !
      smile
      No ale jak są szczęśliwi, to OK. Może facet jest po prostu wart takiego traktowania.
    • mary_lu Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:41
      Jeśli mąż w tym samym czasie poświeca się przede wszystkim byciem najlepszym mężem i uszczęśliwianiem swojej żony, to jestem za.
    • graue_zone Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:42
      No ale co Ci to przeszkadza? Jeśli ona i on są szczęśliwi? Poza tym to raczej miło, czuć, że jest się dla kogoś najważniejszym na świecie? No to ten mąż tak ma.
      • kropkacom Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:50
        Nie przetrawiłam tej notki na blogu, ale faktycznie dobrze jest czuć, ze dla kogoś jest się najważniejszym. Znaczy bez obsesji. Jednakowoż to, że dla mojego męża moje dobre samopoczucie jest istotne, to jest piękne smile On jedyny przejmuje się tym co czuję.
    • maggorlo Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:47
      To są zmiksowane teorie T.Gordona, tego od "Wychowanie bez porażek" , Rosenberga od "Porozumienie bez przemocy" . Tylko opisane w jakieś odpychającej, pompatycznej formie.
      • ardzuna Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 23:46
        Nie. To zupełnie coś innego. Poza wszystkim nie wyobrażam sobie tego błogosławionego katolickiego męża jak mówi do cudownej żony przy obiedzie żeby się zamknęła. Mój nie jest tak błogosławiony ale potrafi wykazać minimum dobrego wychowania.
    • noname2002 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:54
      Przeczytaj dokładniej, to wcale nie jest głupie a kobieta nie jest bluszczem. Radzi, żeby mówić mężowi o swoich potrzebach a nie zamieniać się w męczennicę robiącą wszystko za niego i żeby nie traktować mężczyzny jak dziecko(scena ze spóźnienie), co w tym głupiego?
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:17
        Chyba za dużo nie przeczytałaś
    • kroliczyca80 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 12:57
      Kobieta obudzi się za kilkanaście lat i odkryje, że ani wielbiony mąż, ani własne dzieci jej nie szanują. A kto wie, może wcześniej cudowny Kuba znajdzie sobie na zewnątrz jakąś zołzę i poczuje adrenalinę. Nie twierdzę, że małżeństwo musi drzeć koty i przepychać się, które jest najważniejsze, czyje potrzeby priorytetowe itd. Ale jakaś zdrowa równowaga jednak powinna być.
    • florka72 kwintesencja! 03.11.12, 12:59

      piękny przykład:
      "Jemy obiad, jest miły nastrój, ja opowiadam z zaangażowaniem o czymś, co jest dla mnie bardzo ważne. Nagle Kuba mówi: "Ilonka, mam do Ciebie prośbę. Czy mogłabyś na chwilę zamilknąć? Nie mogę tego dłużej słuchać, jestem taki padnięty....". W mojej głowie pojawia się myśl: "No nie, nie wierzę własnym uszom!", a do oczu zaczynają napływać łzy. Ale potem szybko oceniam sytuację: mogę się obrazić, wyjść, zaprotestować, zmusić go, by mnie słuchał, albo... zdobyć serce Kuby i przyjąć jego potrzebę jako potrzebę, a nie jakąś głupią zachciankę.

      A że jestem dojrzałą, świadomą swej wartości kobietą, a nie płochą dzieweczką uzależnioną od mężowskiego "chciejstwa", kończę obiad w milczeniu, a potem proponuję mężowi dłuższy odpoczynek. Nie ma we mnie żalu, goryczy, bo wiem, że gdy już będziemy mieli oboje ochotę na konwersację, dokończę to, co zaczęłam mówić, bo... lubię mówić i lubię, gdy mój Mąż mnie słucha. "

      no jakbym usłyszała "zamknij się kobieto, chcę odpocząć od gadania", to bym się zamknęła, ale na zawsze chyba wink

      tylko że ja się nie modlę i stąd pewnie braki w trzeźwej ocenie małżeństwa wink
      • marzeka1 Re: kwintesencja! 03.11.12, 13:05
        Straszna jest forma tej wypowiedzi, nadmiernie pompatyczna i napuszona oraz jakaś taka sztuczna; tyle że rozumiem przesłanie: dla mnie hierarchia jest podoba: Bóg, mąż i dziec, a potem cała reszta- widzę to samo u męża; tyle że nie mam fiksacji, aby być niczym żona ze Stepford.
        Bo w dobrym małżeństwie uważam, że para dla siebie powinna być najważniejsza, nie dzieci, nie mamunie , ale małżonkowie.

        Jeszcze raz podkreślę: sposób napisana tego powoduje,że ma się wrażenie karykatury.
        • amonette Re: kwintesencja! 03.11.12, 14:42
          To jest jak małżeństwo z podręcznikiem lub eksperymentem psychologicznym, nie żywym człowiekiem który nie wiadomo co NAPRAWDĘ myśli pod tą idealną skorupą.
          Partnera, który w ten sposób się mnie stara uszczęśliwić i w imię tego rezygnuje z siebie zwyczajnie bym się bała.
      • amonette Re: kwintesencja! 03.11.12, 14:21
        Jakże często słyszę narzekania żon, które tak bardzo pragną być zrozumiane, marzą więc, by mąż przeczytał chociaż jedną książkę na temat ich pragnień. Nie ma nic złego we wzajemnym uczeniu się siebie, jednak podczas gdy one skupione są na próbie zachęcenia męża do niewyobrażalnego wysiłku intelektualnego, jakim jest przeczytanie podręcznika na temat kobiecych potrzeb, ja nie ustaję w ciągłym poznawania męskiego serca, umysłu i ducha. Zwłaszcza książki napisane o mężczyznach przez mężczyzn zapierają mi dech w piersiach - bo wtedy z całą wyrazistością widzę, jak bardzo się różnimy! Jakże inaczej funkcjonują nasze umysły i serca! Jak bardzo - pod skorupą oschłości i gruboskórności - kryją się w mężczyznach bardzo wrażliwe dusze, podatne na zranienia, a największą raną ich serc jest często brak doświadczenia rzeczywistej miłości ojca oraz brak szacunku ze strony żony. Tego pierwszego nie możesz mu zapewnić, ale to drugie - jak najbardziej, jeśli tylko zechcesz, możesz mu dać.
        • amonette Re: kwintesencja! 03.11.12, 14:22
          To oczywiście cytat smile
        • sumire Re: kwintesencja! 03.11.12, 15:09
          łomatko.
          nota bene, niewyobrażalnym wysiłkiem intelektualnym jest również brnięcie w lekturę tego bloga - próbowałam, ale odpuściłam po kilku notkach.
          • marzeka1 Re: kwintesencja! 03.11.12, 15:16
            Bo styl przyprawia o ból zębów big_grin
      • sanrio Re: kwintesencja! 03.11.12, 15:29
        w tej notce uderza mnie jedno: ten cały Kuba to dla tej kobiety jakiś półbóg, ona go wielbi niemal fanatycznie, mam przed oczami obraz jakieś zahukanej, pełnej kompleksów osoby, która za wszelką cenę nie chce stracić mężusia, który jest jej całym światem. Rany, to jest chore.
        • shellerka Re: kwintesencja! 04.11.12, 08:38
          a to widzimy to roznie, bo ja widze kobiete, ktora dostrzega pelno wad w drugim czlowieku, ale jako, ze zwiazala sie z nim i kocha, to nie probuje go zmieniac na sile, tylko dobrocią smile
          i jest niezwykle madra, bo zamiast kłocic sie i zrzędzić, osiąga cel na spokojnie, sprytem i wyrozumiałością.
          vide wyjście i spóxnianie do kościoła.
      • anorektycznazdzira Re: kwintesencja! 03.11.12, 15:50
        Hardcorowy przykład męczącej paprotki.
      • a.nancy Re: kwintesencja! 03.11.12, 16:30
        > no jakbym usłyszała "zamknij się kobieto, chcę odpocząć od gadania", to bym się
        > zamknęła, ale na zawsze chyba wink

        ale ona nie usłyszała "zamknij się". ona usłyszała prośbę zmęczonego człowieka.
        jest mi jak najdalej od a) katolicyzmu, b) uległości c) egzaltacji, jaką prezentuje ta pani, ale... z zaskoczeniem zauważyłam, że w pewnych kwestiach się z nią zgadzam. zakładając, że mąż faktycznie zachowuje się kulturalnie (nie "zamknij się", a "proszę" - szczere "proszę", a nie z jadem w głosie), to też mogę zachować się kulturalnie. nie drzeć japy żeby się pospieszył albo oderwał od komputera, tylko spokojnie poprosić.
        noooo, nie zawsze mi to wychodzi, bo mam choleryczny charakter smile

        oczywiście śmieszy mnie dorabianie do tego ideologii (i jeszcze warsztaty!) i "stawianie męża na pierwszym miejscu", ja to nazywam kulturą osobistą i dbaniem o własne samopoczucie (bo jak się wydrę, to on się wydrze na mnie, zacznie się awantura i spierniczony nastrój na resztę dnia).
      • asia_i_p Re: kwintesencja! 03.11.12, 21:32
        Nagle Kuba mówi: "Ilonka, mam do Ciebie prośbę. Czy mogł
        > abyś na chwilę zamilknąć? Nie mogę tego dłużej słuchać, jestem taki padnięty...
        > ."
        Jak dla mnie, ideałem jest, żeby w tej formie w chwilach skrajnego padnięcia każde z małżonków mogło poprosić o chwilę ciszy. Lepsze to, niż słuchać na siłę i odwarkiwać, albo wybuchnąć w końcu.

        Jeżeli to podejście jest symetryczne, to nie ma w nim nic strasznego.
        • ardzuna Re: kwintesencja! 03.11.12, 23:52
          Forma tej prośby jest nie do zaakceptowania.
          • asia_i_p Re: kwintesencja! 04.11.12, 00:38
            "Proszę, nic nie mów przez chwilę, bo jestem padnięty"? To jaka jest do zaakceptowania? Jeżeli rozpaczliwie potrzebujesz chwili ciszy, a dzieci czy mąż koniecznie MUSZĄ ci opowiedzieć cały dzień, co wtedy mówisz?
            • ardzuna Re: kwintesencja! 04.11.12, 00:48
              To co napisałaś jest o wiele lepsze.
              "Ilonka, mam do Ciebie prośbę. Czy mogłabyś na chwilę zamilknąć? Nie mogę tego dłużej słuchać, jestem taki padnięty....". to tak naprawdę tylko odrobinę grzeczniejszy sposób na powiedzenie "zamknij się babo i nie kłap paszczą".
              • asia_i_p Re: kwintesencja! 04.11.12, 13:04
                No a mnie to bardziej wygląda na to, co osiągnęła osoba, której po pierwsze, powiedziano że o wszystko może prosić, po drugie, po poprzednim "Błagam możecie być cicho przez chwilę" urządzono niebotyczną awanturę o to, że tak się tego nie załatwia. Albo osoba świeżo po szkoleniu porozumienia bez przemocy, a nie do końca zręczna językowo.

                Tak przy okazji, nie wydaje ci się, że mamy te wymagania bardzo nierówno rozłożone, jeśli chodzi o płeć? Że gdyby kobieta powiedziała coś takiego mężczyźnie, to by się wydawało OK? Bo ja dzisiaj mężowi rzuciłam "Cicho, liczę" (liczyłam słowa w wypracowaniu, a on się próbował przywitać po wejściu do domu) i nie jesteśmy ani trochę bliżej rozwodu niż byliśmy.
                • ardzuna Re: kwintesencja! 04.11.12, 13:35
                  Nie widzę nic złego w "cicho, liczę" jeśli jest powiedziane neutralnym tonem przez osobę potrzebującą chwili skupienia. 70% komunikatu to przekaz pozawerbalny. To samo "cicho, liczę" można powiedzieć na 50 różnych sposobów. A słynna prośba o zamilknięcie jakkolwiek by ją wypowiadać zawsze ma w podtekście prośbę o wyciszenie tego nieznośnego jazgotu. Nie prośbę o chwilę ciszy.
    • mysia-mysia Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 13:22
      Jak najbardziej. Istnieją przecież kobiety rezygnujace z siebie dla męża, które dobrze na tym wychodzą
      Nie wiem czy są szczęśliwe, ale w zamian mąż zaspokaja ich potrzeby materialne, pozwala im urządzić mieszkanie tak, jak chcą itd. A jeśli kobieta się za bardzo rzuca to facet zaczyna robić problemy
      • mayaalex Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:37
        Tak, na przyklad moja mama wink
        Nie jestem pewna czy jest szczesliwa - ale kiedys mi powiedziala ze zawsze miala wygodne zycie bo nie musiala pracowac. No wiec moze niektorym to wystarcza. Choc ja akurat pamietam jak wychodzila z niej frustracja, ktorej oczywiscie nie odreagowywala na moim ojcu tylko na mnie i siostrze.
        Ale moze dzieki niej ja docenilam jak wazne jest miec swoja prace i swoje pieniadze wiec na cos sie to przydalo smile
    • wies-baden Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:08
      A może autorka bloga prowadzi nauki przedmałżeńskie; te cytaty świętych i powoływanie się na Chrystusa,, nawet wychowywanie męża jak sprawić , żeby nie spóźniać się np na niedzielną mszę świętą. Czy istnieją takie kobiety? Myślę, że tak...ale nie wierzę, że metoda ( autorki bloga) jest skuteczna, by osiągnąć szczęście w małżeństwie, bo jest oparta na idealistycznych przesłankach. Równie dobrze tę rolę mogłaby odgrywać gosposia.
      • vesper_lynd_1 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:27

        Tez mi to przyszło do głowy, że to jakaś nawiedzona oazowiczka na co dzień udzielająca się w straszeniu innych małżeństwemwinkp

        K@$#$%%$ mać, ile można pisać i gadać o tym samym?
        Przerażają mnie tacy ludzie, którzy wokół jednej decyzji /zdania itp.potrafią napisać swoją Iliadę
        • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:31
          Ja naprawdę ciekawa jestem, co myśli rzeczony Kuba... Ja bym osobiście zwiała gdzie pieprz rośnie a poczta nie dochodzi z tego raju.
    • lelija05 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:10
      Jak w tym kawale: Jaki pan musi być szczęśliwy! No MUSZĘ...
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:23
        Tylko dlaczegoś pan zwariował? Taką dobrą żonę pan miałeś wink
        • lelija05 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:28
          Jak to się mówi, zagłaskać kotka na śmierć? smile
          • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:32
            Nie wiem, czy to podchodzi pod kategorię "piękna śmierć" wink
            • lelija05 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:34
              Raczej męczeńska smile
              • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 14:36
                A potem w niebie to samo - przez wieczność wink...
    • helufpi Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:00
      To ja dla odmiany napiszę rzecz obrazoburczą - większość tego, co napisała jest w gruncie rzeczy niegłupie. Tylko podlane takim niestrawnym sosem, bleee. No i to trzeba w pewnym sensie odkryć na własny użytek, nie da się tego ludziom wlać do głowy na warsztatach.
      Np. to, że faceci kochani przez ojców są zwykle dobrymi ojcami, którzy nie tylko "pomagają żonie" a faktycznie zajmują się dziećmi - prawda. Faceci naprawdę szanowani i dopieszczeni przez żony zwracają im to z nadwyżką - prawda. W ogóle miłość to najwyższa forma manipulacjiwink
      • kotbehemot6 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:21
        Jest niegłupie? jest bardzo głupie od samego początku. Pytanie powinno brzmiec jak być dobrym małżeństwem. I od tego można zacząc wyliczanie głupot tego wynurzenia idealnej żony.
      • iwles Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:22

        Bylabys szczęśliwa, wiedząc, że mąz tobą manipuluje ?
        • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:44
          Zastanawiając się na ile to jego uwielbienie jest szczere i dlaczego tak naprawdę on to robi do cholery?
    • araceli Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:44
      Schemat jest prosty - nieszczęśliwym czyni nas to, czego nie możemy mieć. Jeżeli nie możesz mieć tego co potrzebujesz - zmień to czego potrzebujesz.

      Mąż denerwuje, bo nie zaspokaja naszych potrzeb? To należy samą siebie przekonać, że:
      a) nie potrzebuje się tego
      b) to nie jest ważne
      c) najważniejszy jest on
      i gra muzyka smile Z punktem c łączy się jeszcze jedna kwestia - stawianie kogoś na pierwszym miejscu, podporządkowanie swojego życia uszczęśliwianiu go zależy on nas. Skoro zależy od nas to nasze 'szczęście' jest osiągalne naszą pracą a nie zależy od drugiego człowieka, który zawodząc czyni nas nieszczęśliwymi. Wystarczy nieco popracować nad samopraniem mózgu w czym warsztaty pani 'ekspertki' na pewno pomogą big_grin

      W sumie to trochę taka odmiana syndromu Sztokholmskiego big_grin
      • anorektycznazdzira Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:51
        araceli napisała:

        (...)
        > W sumie to trochę taka odmiana syndromu Sztokholmskiego big_grin

        Strzał w 100!
        • araceli Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:55
          Chłop po przeczytaniu tego tekstu stwierdził 'To tak jakby być w związku z własną psychofanką' wink
          • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:59
            "Misery" Kinga
        • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 15:58
          Tylko kto tu jest ofiarą?
      • shellerka Re: Jak być dobrą żoną... 04.11.12, 08:41
        zapomniałaś o d) czyli o tym, o czym pisze ta kobieta
        wystarczy powiedziec o swoich potrzebach, a nie zgrywac cierpiętnicę licząc, ze mąż sie domysli, a jak sie nie domysla, to uciekac w marzenia jak Barbara Niechcicowa.
    • anorektycznazdzira Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 16:16
      Co kto lubi uncertain
      Ona się rozpływa, bo mąż powiedział, że mu z nią dobrze. Ja wolę układ, w którym mąż mówi, że jestem super, że wyjątkowa, nie zna drugiej takiej i że tak bardzo chce ze mną być. "Dobrze" może być kiedy zamieszkujemy z dowolną uprzejmą i wyrozumiałą gosposią. Zajęcie pozycji unikatu w czyimś życiu wymaga posiadania i uzewnętrzniania jakiegoś charakteru i osobowości. Ta kobieta ładuje całą parę w zgadywanie, jak przykroić swoja osobowość do... do czego właściwie? Do jej wyobrażeń o idealnej żonie? Do jej wyobrazeń o wyobrażeniu męża o idealnej zonie???

      I nie mówcie, że to ona jest na zdjęciu, ta mina kopniętego w żyć spaniela wystarczy mi za całą diagnozę stanu jej IQ suspicious
    • ashraf Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 16:40
      Amonette smile))) Poprawilas mi humor na caly wieczor smile A powaznie, to oczywiscie, ze sa takie oszolomy, sama znalam kiedys taka nawiedzona kobiete. Wspolczuje mezowi i dzieciom wychowywanym w przekonaniu, ze mezowi sie "sluzy", a mezczyzna to w ogole gatunek z innej planety, do ktorego nie mozna konkretnie i wprost mowic.
      • pole_koniczyny Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 17:42

        W tym całym rozumowaniu jest jeden błąd - założenie, że traktowany jak książę mężczyzna docenia, jaki skarb ma w domu.
        Nie wiem skąd w ludziach (kobietach) bierze się takie przeświadczenie.
        • ashraf Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 17:45
          Ujelas w slowa moje mysli smile Sadze, ze kazdy czlowiek - mezczyzna i kobieta moze docenic traktowanie go z miloscia, szacunkiem, zrozumieniem, ale przy poszanowaniu potrzeb i osobowosci drugiej osoby! Natomiast jesli kogos traktuje sie jak Boga i centrum zycia, to nalezy sie spodziewac, ze poszuka sobie za jakis czas zdrowszej relacji z kims innym...
          • pole_koniczyny Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 18:04
            > e docenic traktowanie go z miloscia, szacunkiem, zrozumieniem, ale przy poszano
            > waniu potrzeb i osobowosci drugiej osoby!

            Cały problem z docenianiem dobrego trakowania jest taki, że to nie działa za automatu.
            Ludzie mają problem z docenianiem tego, co mieli od zawsze i co wydaje im się oczywiste.
            Jeżeli taki pan spod skrzydeł zapatrzonej w niego mamusi wleciał prosto pod skrzydła zapatrzonej w niego żony, to dla niego całkowicie normalne jest, że świat funkcjonuje wokół niego i dla jego wygody. A takich panów jest bardzo wielu.
            Nigdy w życiu nie dostrzeże, że to jest okupione wysiłkiem czy staraniami drugiej osoby.
            I nigdy w życiu nie pojmie, że ma pod dachem anioła. Nie domyśli się.
            Bo zeby coś docenić, to trzeba to albo stracić, albo nigdy nie mieć i bardzo mocno się o to starać. Nie doceniamy w pełni niczego, co przyszło do nas samo i bez wysiłku.
            Mam szczerą nadzieję, że na tego bloga nie trafi jakaś młoda dziewczyna, która weźmie sobie rady tej pani do serca bo nie bedzie umiała krytycznie ocenic niebezpieczeństwa takiego myślenia.

    • kol.3 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 17:49
      Kolejna której się priorytety pomyliły. Powinna zostać służącą, mnóstwo osób szuka gospodyń domowych. Szkoliłaby swoje umiejętności żeby państwu dogadzać.
    • forum.gazety Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 18:46
      Po przeczytaniu fragmentu bloga jedno nasuwa mi się na myśl :
      autorce potrzebna jest fachowa pomoc.
      • kotbehemot6 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 18:49


        > Po przeczytaniu fragmentu bloga jedno nasuwa mi się na myśl :
        > autorce potrzebna jest fachowa pomoc.
        >

        Eeeeeee po co.....Ona jest szczęśliwa, jej małżónek zapewne też. To,że w delikatnie pokręcony sposób to nicsmile
      • amonette Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 19:13
        Najgorsze jest to, że autorka uważa się za fachową pomoc i w takiej roli występuje publicznie uncertain
        • forum.gazety Re: Jak być dobrą żoną... 05.11.12, 17:41
          W takim razie zwiększa się lista osób kwalifikujących się do terapii ....
    • florka72 fejs 03.11.12, 22:00

      całą rodzinę na fejsie pooglądać można smile
      • morgen_stern Re: fejs 03.11.12, 22:15
        Po co na fejsie? Na blogu przecież zdjęcia są.
        Gdyby tak odlać ten religijny sosik, to moim zdaniem pani ma bardzo uległą naturę i spełniałaby się znakomicie w układzie typu domestic discipline smile
        • morgen_stern Re: fejs 03.11.12, 22:17
          A tak już nie złośliwie, to ładna z niej kobita, w ogóle fajna z nich para i pewnie dobrze chcą... ale to jakby delikatnie powiedzieć... nie moja bajka tongue_out nawiedzony bełkot bardzo źle na mnie działa. Ja z pewnością nie jestem targetem, moja dusza już zgubiona i przeklęta na wieki wink
    • kocianna Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 22:45
      W sumie niegłupio pisze, tylko niestrawnie. Wszystko się we mnie buntuje wobec formy, to i treści odbierać nie jestem w stanie. Ale to wszystko o wyrażaniu uczuć, o komunikowaniu potrzeb, o pierwszeństwie małżeństwa wobec pozostałej rodziny, znajomych etc. - to być może truizmy, ale jakże często o nich zapominamy!
      • tosterowa Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 22:55
        Prawda? Gdyby nie te religijne wtręty i używanie pojęcia "partnerzy" zamiast "żona" i "mąż", to wyłapałabym tam kilka naprawdę niezłych uwag. No, co kto lubi, mnie się nie musi podobać smile
    • goodnightmoon Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 23:07
      amonette napisała:

      > Jak myślicie, czy taka osoba może realnie istnieć?

      Zdecydowanie nie. Znasz kobietę, która jest gotowa do wyjścia PRZED mężem? wink
      • graue_zone Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 23:34
        Ja.
    • nieszka99 Re: Jak być dobrą żoną... 03.11.12, 23:15
      Pan mąż tej pani, niejaki Kuba, jest bardzo mocno zaangażowany religijnie. Mysle, że możecie przestać się zamartwiać jak on, bidulek, to uwielbienie znosi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja