Dzieci przy stole z dorosłymi

07.11.12, 18:11
Nie ukrywam-irytuje mnie to. Podam przykłady. Znajoma z mężem i trójką dzieci odwiedzili nas po dłuższym nie-widzeniu. Dzieciaki starsze w wieku przedszkolnym, przez prawie cały pobyt u nas siedzieli z nami przy stole i na prośbę rodziców recytowali wierszyki, śpiewali piosenki...czekałam kiedy wreszcie przedstawienie się skończy i będziemy mogły poplotkować.
Nie doczekałam się. Mamy duży salon i na drugim jego końcu rozłożyłam duży koc, zabawki żeby dzieci się nie nudziły. Nie mówiąc już o ogrodzie do którego mogły wyjść. Nie skorzystały, wolały popisywać się przed nami za przyzwoleniem swojej matki-polki i słuchać naszych rozmów. Nie dosyć tego, dzieciaki potrafiły wtrącić się w środek rozmowy i paplać swoje. Nie zwracacie nigdy uwagi swoim dzieciom, że nie powinny wchodzić w słowo? Że powinny zaczekać na swoją kolej? Mamuśke jednak rozpierała duma i wciągała wręcz do rozmów swoje dzieci. Mnie skręcało, czekałam aż wreszcie będzie można normalnie porozmawiać. Druga sytuacja-znajoma oburzyła się, że kiedy była z 13-letnim synem u znajomej to ta zwróciła jej uwagę, żeby poprosiła syna aby nie siedział z nimi przy kawce tylko poszedł się czymś zająć. Znajoma była oburzona, bo przecież syn się nudził i dlaczego niemógłby posiedzieć z nimi. Kiedy przychodzą do nas starsze dzieci zawsze proponuję im, aby poszły na górę do pokojów naszych dzieci pobawić się, pograć na komputerze itp. chcę żeby dobrze się u nas czuły i żeby się nie nudziły. Trzecia sytuacja-wpada do nas koleżanka z mężem i dwójką dzieci. Siedzimy na tarasie, jest dosyć ciasno dzieciaki nie dosyć że przez całą rozmowę z nami, to jeszcze pozajmowały te większe, wygodniejsze fotele a ja byłam akurat w ciąży i nikt nie zwrócił uwagi 5letniemu gilowi, żeby podniósł się z fotela poszedł się pobawić czy cuś. Więc dzieciaki siedzą z nami, rozmawiamy o antykoncepcji, aktualnych wydarzeniach na świeci itp a mamusi nie przeszkadza że dzieci to słuchają, co lepsze-same komentują. Albo ja jestem już stara, albo po prostu nie nadążam za nowymi trendami w wychowywaniu dzieci.
    • wuika Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:20
      Nie nadążasz chyba suspicious
      Serio przeszkadza Ci to, że dziecko się odzywa, albo, że matka włącza je do rozmowy? Przecież to człowiek, pewnie palnie coś głupiego, jak to małe dziecko, ale chociaż będzie zabawnie. Trudno oczekiwać, że skoro znajomi są z dziećmi, to nagle te dzieci znikną, bo dorośli chcą pogadać. Nawet, jeśli bardzo chcą.
      Jeśli chodzi o sytuację z fotelem - rozumiem potrzeby wygodnego posadzenia tyłka. Nie można było tej potrzeby wyartykułować? Powiedzieć po prostu, że potrzebujesz tego akurat fotela i wskazać dziecku inny?
      • trwe Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:30
        Ale nie przez cały czas! To nie sa dzieci roczne czy kilku-miesięczne, powinny szanować również sferę dorosłych kiedy chcemy pogadać sami. Ja nie mówię ze nie mają prawa się odezwać czy przyjść coś opowiedzieć, ale ja w końcu spotykam się z ich rodzicami na kawę a nie z ich dziećmi. Poza tym nie wszystko powinno chyba docierać do ich uszu? Nie zwracasz nidgy swojemu dziecku uwagę 'dobrze kochanie, teraz idź się już pobaw bo my chcemy sobie pogadać'? Z tym fotelem to byłam po prostu w szoku, że matka nie zwróci uwagi. Wtedy nic nie powiedziałam, ale zazwyczaj sama ich proszę żeby poszły się pobawić dlatego też zawsze przygotowuję również dla dzieci 'kącik zabaw', kredki, oddzielne smakołyki.
    • carmita80 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:23
      Ja nazwalabym to raczej brakami, bledami w wychowaniu a nie nowymi trendamiwink Nie mam w swoim otoczeniu rodzicow, ktorzy tak zachowywaliby sie na spotkaniach towarzyskich z dziecmi. Sama zwracalam uwage dzieciom, ze nie nalezy wtracac sie w rozmowy doroslych, zaczekac gdy sie ma cos do powiedzenia itd. zajarzyly szybko i problemu nie ma. Jesli chce aby znajomi poznali zdolnosci moich dzieci zapraszam ich na przedstawienia szkolnewink
    • ashraf Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:27
      Nie wszystkie tematy chce sie i mozna przy dzieciach poruszac, to raz. Ale bardziej zastanawia mnie fakt, ze dzieci nie nudza sie przysluchujac sie rozmowom doroslych i nie wola zajac sie zabawa.
      • 3-mamuska Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:36
        Nie ukrywam-irytuje mnie to. Podam przykłady. Znajoma z mężem i trójką dzieci odwiedzili nas po dłuższym nie-widzeniu. Dzieciaki starsze w wieku przedszkolnym, przez prawie cały pobyt u nas siedzieli z nami przy stole i na prośbę rodziców recytowali wierszyki, śpiewali piosenki...czekałam kiedy wreszcie przedstawienie się skończy i będziemy mogły poplotkować.


        Ja w takich momentach ignoruje nie zachwycam sie.
        Czasem mówię mama daj spokój dzieciom ,nich sie bawią to nie tresowane małpki.
        Działa oczywiście jeśli dziecko cos zrobi to chwale , ale jak jest 1 wierszyk/piosenka.
        Można tez zacząć mówić o okresie /prezerwatywach.
        U nas jest tak ze dzieci siadają jedzą rozmawiamy a pózniej po 20-30 minutach idą.
        Mogłaś włączyć kanał z bajkami, bez zgody rodziców .
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:40
      Ja zachecam moje dzieci zeby poszly sie pobawic i tez wole ze znajomymi sam na sam pogadac. Najczesciej nam nie przeszkadzaja wpadaja po cos bo znajomi dzieciaci z dziecmi w podobnym wieku i czesto sie spotykamy.
      Ale jesli jestesmy u kogos kto nie ma dzieci to czesto siedza z nami i niestety marudza bo sie nudza. Zawsze mam w takich przypadkach ulubione zabawki dzieci ale nie zawsze im sie chce tym bawic. A nawet jak sie bawia to siedza przy nas. Nie lubie takich wizyt.
      13 latek wydaje mi sie troche za duzy zeby swovbodnie sie czul u kogos obcego w mieszkaniu W ogole zabieranie takiego duzego chlopca na kawke do kolezanki to poroniony pomysl.
    • tosterowa Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:42
      Ja gadam z własnym dzieckiem, gdy nie mam o czym gadać z gospodarzami, może twoja znajoma też tak ma?
    • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:44
      Jesli chodzi o wtracanie sie to caly czas ucze, ze ni powinno ie przerywac kiedy ktos mowi.
      Ale nie ze nie wolno przerywac doroslym tylko ogolnie ze nie powinno sie przerywac tylko jesli jest jakas super niecierpiaca zwloki sprawa. No ale z ocena super nie cierpiacych zwloki spraw moje dzieci maja jeszcze problem.
    • helufpi Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 18:49
      Ja bym nie puściła przedszkolaków samych do nieznanego ogrodu w listopadzie.
      A co to za zabawki były na tym kocu? Może w tym tkwił problem, że nie były atrakcyjne?
      Raczej bym szukała przyczyny w swojej ofercie, a nie czepiała się koleżanki, która bohatersko zabawiała dzieciaki i zapobiegła fazie permanentnego focha z wyciem.
      • majenkir Re: 07.11.12, 19:02
        O bogowie....mam nadzieje, ze zartujesz.... moze miala jeszcze clowna zamowic, co by dzieciaczki zabawial? To nie kinderbal byl, tylko wizyta kolezanki. Obowiazkiem matki bylo zadbac, zeby sie malolaty nie nudzily.
        • franczii Re: 07.11.12, 19:05
          No isie nie nudzilybig_grin
        • memphis90 Re: 07.11.12, 19:07
          No to matka zadbała po swojemu i dzieci się nie nudziły... Czemu więc narzekasz?

          Sorry, ale jak zapraszasz gości, to Ty o nich dbasz, także o tych młodszych.
          • sadosia75 Re: 07.11.12, 19:20
            A co z bezdzietnymi? mają kupić zabawki, książeczki, kolorowanki, gry na PC albo PS bo ich znajomi mają dzieci i mogą z dziećmi wpaść w odwiedziny?

            Nigdy nie oczekiwałam tego od moich znajomych. dzietni czy bezdzietni nie było różnicy. zawsze zabierałam zabawki, zajmowanki czasu dzieckowego. Dziecko mieliśmy dość wcześnie, spora część naszych znajomych jeszcze ich nie miała. I dośc dziwne by było gdybym oczekiwała, że zajmą się moim dzieckiem bo to też gość. Teraz z kolei nasi znajomi mają dzieci znacznie młodsze od naszych. Czy to znaczy, że mam dokupić zabawki dla 3 letniego dziecka? chłopca... bo mam dwie córki...
            • ashraf Re: 07.11.12, 19:41
              Podpisuje sie pod kazdym powyzszym zdaniem.
            • memphis90 Re: 08.11.12, 22:23
              Ale jako gospodarz nie możesz oczekiwać, że:
              1. rodzice mają obowiązek zapewnić rozrywki dzieciom
              2. zapewnianie rozrywek ma polegać na tym, że dzieci są bezdźwięczne, bezwonne i w ogóle nie przeszkadzające w rozmowie
              3. rodzice dziecka mają być skupieni na konwersacji z gospodarzem.
              I wszystkie te postulaty mają być spełnione jednocześnie...
          • attiya Re: 08.11.12, 08:58
            przeciez autorka zadbala o to zeby sie nie nudzily, rozlozyla im zabawki , wiec nie rozumiem, po co to piszesz
            • franczii Re: 08.11.12, 09:03
              Widac je te zabawki nie zainteresowaly.
              Gdyby matka z nimi poszla na ten koc i sie pobawila, lub chociaz zaczela bawic to dzieci by sie rozkrecily ale z matka sobie chciala autorka pogadac jak z kolezanka.
              No coz, do pewnego wieku spotkania towarzyskie przebiegaly u mnie w obecnosci dzieci. Jak dziecko siedzialo kolo mnie zajete swoja zabawa to byl szczyt luksusu. Bo rownoczesnie mozna miec dziecko na oku i pogadac spokojnie
              • notoczo Re: 08.11.12, 14:28
                'ale z matka sobie chciala autorka pogadac jak z kolezanka.'

                a niby jak miala z nia rozmawiac? lol
                • franczii Re: 08.11.12, 14:32
                  No jak z kolezanka ale bez dziecka a czasem jest tak, ze sie nie da bo matka musi jednoczesnie zabawic dziecko.
        • helufpi Re: 07.11.12, 19:13
          Jeśli zapraszam z dziećmi to te dzieci są też moimi gośćmi. I staram się zapewnić im coś na tyle atrakcyjnego, żeby dały dorosłym gościom luz. Zabawienie gości jest obowiązkiem gospodarza. Dzieci w wieku przedszkolnym nie siedzą na kocyku buzia w ciup, rączki w małdrzyk.
          Obowi
          > azkiem matki bylo zadbac, zeby sie malolaty nie nudzily.
          Musisz przyznać, że z tego obowiązku matka się wywiązała, prawda?
      • ashraf Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 19:14
        To ja jestem z innego swiata. Wsrod mojej rodziny i przyjaciol panuje zwyczaj, ze jesli juz dzieci trzeba zabrac ze soba, to zabiera sie takze zabawki, ksiazeczki (dla czytajacych) itd. Gospodarz przygotowuje odpowiednie posilki (smaczne i lubiane przez maluchy) i napoje, ale jesli to nie impreza dla dzieci, to za zabawe odpowiadaja rodzice. Rozumiem, ze jesli mamy znajomych z dziecmi w wieku 0,5-15 lat, to powinnam miec zabawki i gry komputerowe dla kazdej grupy wiekowej??
        • lauren6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:36
          ashraf napisała:

          > To ja jestem z innego swiata. Wsrod mojej rodziny i przyjaciol panuje zwyczaj,
          > ze jesli juz dzieci trzeba zabrac ze soba, to zabiera sie takze zabawki, ksiaze
          > czki (dla czytajacych) itd

          To jesteśmy z tego samego świata. Nie rozumiem co to za problem szykując się do wyjścia w gości zapakować książkę, psp czy inny zabijacz czasu dla dziecka.

          Dzieciaki siedzące przy stole z dorosłymi i słuchające dorosłych rozmów znam z autopsji i to dla mnie pomyłka.
    • nanuk24 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 19:55
      to sie przeniescie na kanape.
      A tak propos. Goscie fisia nie dostaja, kiedy zmuszeni sa przez cala wizyte przy stole tkwic?
    • ewcia1980 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:06
      nasi znajomi mają dzieci w wieku 1-10 lat.
      więc jak jest to spotkanie popołudniowe z dziećmi to owszem - wszystkie dzieci (i nasze i zaproszone) siadają razem przy stole.
      każdy ma swoje miejsce i swoje nakrycie
      dzieci to też ludzie.
      siedzą przy stole ile chcą i nikomu to nie przeszkadza.

      gdy chcemy się spotkać sami , przy alkoholu
      pogadać o czymś co dzieci niekoniecznie muszą słyszeć
      sprośnie pożartować
      to spotykamy się bez dzieci



      • aqua48 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:36
        Jak my z dziećmi chodziliśmy do znajomych, albo znajomi przychodzili do nas, to dzieciaki wręcz szybko leciały i zamykały się w innym pokoju, żeby spokojnie się razem pobawić bez nadzoru starszych. Przychodziły wołane na coś do jedzenia, jadły i szybko znikały z powrotem u siebie. Odkąd dorosły to przychodzą sporadycznie, na zasadzie równouprawnionego gościa i normalnie siedzą cały czas przy stole i biorą udział w rozmowie smile
      • mamaemmy Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:42
        HAHA u mnie tez jest raczej wyganianie dzieci-DO dzieciecego pokoju wink
        Zwłaszcza ze komentarze mojej Emki nie zawsze sa taktowne tongue_out
      • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 22:56
        ewcia1980 napisała:

        > gdy chcemy się spotkać sami , przy alkoholu
        > pogadać o czymś co dzieci niekoniecznie muszą słyszeć
        > sprośnie pożartować
        > to spotykamy się bez dzieci
        U nas podobnie, nie wyobrażam sobie żeby dzieci przeganiać. jak same chca to sobie ida, a jak nie chcą to nikt ich nie wygania.
    • poppy_pi Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:45
      Kiedyś normą było, że gdy odwiedzało się zaprzyjaźnionych dorosłych, dzieci szły się bawić do 'swojego' pokoju (kto by chciał siedzieć z rodziacmia przy stole?!) a rodzice sobie w dużym gadali o 'dorosłych' sprawach tongue_out Teraz jakieś nowomodne zwyczaje a la superniania Zawadzka żeby z dzieciakami całe dnie spędzać i zapewniać rozrywki.
      • mysz1978 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:58
        o rany... w zyciu bym nie wyobrazala sobei takiej sytuacji uncertain
        no ale jako gospodyni oczywiscie glupio jest zwrocic uwage confused
        Nie wie mczy to nowe trendy czy tez kwestia wychowania. Tak czy czy siak ciesze sie ze u mnie jest inaczej.
    • kamelia04.08.2007 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 20:57
      co za głupoty wypisujesz....

      Nie podobaja ci sie ludzie z dziecmi, to ich nie zapraszaj do siebie i bedziesz zadowolona.

      No, ale po kolei.

      1) 3 dzieci, najstarsze w wieku przedszkolanym, czyli 3-6 lat, najmłodsze pewnie dwa lata, albo jeszcze na rekach.
      Co cie tak drazniło w tych wierszykach? Przeciez ani nie rozrabiały, ani nie demolowały, siedziały sobie kulturalnie przy stole i uczestniczyły w odwiedzinach - to tez goscie, a nie natretni akwizytorzy.
      Nie musiały iśc na ten koc, bo w koncu były oniesmielone, bo to nie ich dom. Oczekiwanie, że sobie pojda w diabły (w październiku czy listopadzie) do TWOJEGO ogrodu, tez jakis nonsens. Przeciez one nie sa u siebie.
      Jak znam zycie, to gdyby sie rozeszły po tym domu i po tym ogrodzie, to bys tu kwekała, że pladruja ci mieszkanie.

      2) przychodzi kobieta z nastolatkiem w gosci, a gospodarz jest oburzony, bo nastoletni gosc siedzi przy stole z nimi przy stole, zamiast "pojśc sie czyms zająć".
      Cos chyba z gospodynia nie halo. Jak to gos ma sobie pojsc? w zyciu bym sie znie zgodziła, żeby moje dziecko "sobie poszło" po cudzym mieszkaniu. w cudzym domu nigdzie nie łazimy i niczego nie dotykamy. Gdyby ten nastolatek smignąl do innego pokoju i wyciagnał ksiązke z biblioteczki pani gospodnyni, to by dopoero było gardłowanie na niewychowana i arogancka młodziez.

      3) jezyka w buzi nie masz? tak cięzko powiedziec, żeby sie przesiadły?


      Walnieta jestes i tyle, dzieci normalnie i grzecznie zachowujace przeszkadzaja ci. Idx na bezludna wyspe, albo spotykaj sie z podobnymi sobie bezdzietnymi, bedziecie sie kisic we własnym sosie.
      • ashraf Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:06
        Nie przesadzaj. Rodzice powinni zabrac zabawki dla dzieci, wtedy maluchy sie nie nudza, a dorosli moga w spokoju porozmawiac. Np. takie klocki lego sa idealne nawet dla 2 latkow. A sensu zabierania 13-latka na wizyte do kolezanki nie jestem w stanie pojac, nie mogl zostac sam w domu? Nie dajmy sie zwariowac, dzieci to ludzie, ale rodzice tez i maja prawo do spokojnej rozmowy.
      • sadosia75 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:17
        Nie każdy lubi słuchać jak dziecię recytuje wierszyki i śpiewa. Ot raz czy dwa ok. Ale bez przesady.
        Masz rację dzieci to też goście. Ale dość specyficzni o czym zdaje się często gęsto zapominają rodzice. I oczekują od świata tego, że wszyscy będą podziwiać ich gwiazdeczki recytatorskie i będą mieli pełną głowę pomysłów jak zabawić Jasia i Zosię. No i zabawki dla Jasia i Zosi też mają być w pakiecie zabawowym.
        To rodzic zabierając dziecko na spotkanie dorosłych ( a za takie uważam wszelkie spotkania poza rodzinnymi i typowo dziecięcymi ) ma zadbać o to, żeby dziecko się nie nudziło i nie przeszkadzało innym.
        Taka maluśka rzecz a niestety rodzicom czasem umyka. Przez co spotkania z tego typu rodzicami i ich pociechami stają się udręką.
    • inguszetia_2006 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:12
      trwe napisała:
      Nie skorzystały, wolały popisywać się przed nami za przyzwoleniem swoj
      > ej matki-polki i słuchać naszych rozmów. Nie dosyć tego, dzieciaki potrafiły wt
      > rącić się w środek rozmowy i paplać swoje.
      Witam,
      Łączę się w bólu;-D Koszmar senny, jak dla mnie.
      Pzdr.
      Ing
      • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 23:00
        inguszetia_2006 napisała:

        > Łączę się w bólu;-D Koszmar senny, jak dla mnie.
        No rzeczywiscie koszmar niesamowity jak dzieci z dorosłymi rozmawiają.....
        • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:46
          One nie tyle rozmawiają, co dominują rozmowę popisując się wierszykami. Uniemożliwiają właściwie normalną rozmowę między dorosłymi ludźmi. I to jest koszmar. Czy wy naprawdę nigdy nie rozmawiacie ze znajomymi na jakiekolwiek tematy osobiste, nie przeznaczone dla dziecięcych uszu?
          • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:54
            morgen_stern napisała:

            > One nie tyle rozmawiają, co dominują rozmowę popisując się wierszykami. Uniemoż
            > liwiają właściwie normalną rozmowę między dorosłymi ludźmi. I to jest koszmar.

            To czy ktos dominuje rozmowę akurat nie zalezy od wieku.
            • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:59
              No skoro dla ciebie dzieci dominujące rozmowę prowadzoną przez dorosłych jest ok, to chyba nie mam pytań.
              • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:05
                morgen_stern napisała:

                > No skoro dla ciebie dzieci dominujące rozmowę prowadzoną przez dorosłych jest o
                > k, to chyba nie mam pytań.

                Zalezy jakie to dzieci, jak dominuja tę rozmowę, czy sa sympatyczne, zabawne itd. itp. Zupełnie tak samo jak w przypadku dorosłych.
                • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:13
                  Zrozum. Dziewczyno. Nie mam schizy na temat dzieci, nie odganiam się od nich siekierą, dzieci znajomych mnie lubią, mogę chwilę pogadać i się pobawić, ale spotykam się nie z dziećmi znajomych, ale z nimi samymi, co oznacza, że chcę rozmawiać z dorosłymi ludźmi, nie z dziećmi. Nie wiem, jak można napisać to prościej. Sama się sobie dziwię, że jeszcze ci to tłumaczę.
                  Powiem brutalnie - nawet najsympatyczniejsze dziecko nie jest dla mnie takim samym partnerem do rozmowy jak jego rodzic.
                  • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:34
                    morgen_stern napisała:

                    > Zrozum. Dziewczyno. Nie mam schizy na temat dzieci, nie odganiam się od nich si
                    > ekierą, dzieci znajomych mnie lubią, mogę chwilę pogadać i się pobawić, ale spo
                    > tykam się nie z dziećmi znajomych, ale z nimi samymi, co oznacza, że chcę rozma
                    > wiać z dorosłymi ludźmi, nie z dziećmi. Nie wiem, jak można napisać to prościej
                    > . Sama się sobie dziwię, że jeszcze ci to tłumaczę.

                    Ale po co Ty to tłumaczysz, przeciez ja rozumiem twoje motywy. Uważam, też że przeganianie kogokolwiek jest niegrzeczne a sztuczne odzielanie towarzystwa na dzieci i dorosłych jest poprsotu głupie. Chcesz spotkać się z dorosłymi to nie zabieraj tam dzieci.

                    > Powiem brutalnie - nawet najsympatyczniejsze dziecko nie jest dla mnie takim sa
                    > mym partnerem do rozmowy jak jego rodzic.
                    Oj starsznie brutalna jesteś tongue_out i zapatrzona w swoje upodobania. I wszyscy powinni brac te Twoje upodobania pod uwagę i sie z nimi bezwzględnie liczyć.
    • sueellen Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:24
      Kiedy bylam mala tez bylam odsylana z innymi dziecmi do "dzieciecego" stolika. Mojej Mlodej tego nie robie, siedzi z doroslymi, od poczatku czyli od kiedy nauczyla sie siedziec. Podobnie siostrzenice mojego M. Dzieci to pelnowartosciowi czlonkowie rodziny i tak tez sa traktowani.
      • lady-z-gaga Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 22:48
        Ale autorka wątku to nie rodzina dla dzieci swoich znajomych wink a wspomniane spotkanie to nie był kinderbal, Boże Narodzenie ani urodziny babci.
        Poza tym "pełnoprawny" to nie to samo co "dominujący", prawda?
        • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 08:47
          No ale jak sie z dziecmi zaprasza to trzeba byc przygotowanym, ze roznie to spotkanie moze wygladfac. Moze byc idealnie ze dzieci zjedza i sobie pojda od stolu sie bawic a moze byc tez tak, ze nic ich nie zainteresuje i beda siedziec przy rodzicach i w dodatku jeszcze marudzic. I w obcym domu trudno je zmuszac zeby sobie poszly precz.
    • slonko1335 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:33
      Przez nasz dom przewija się mnóstwo dzieci...nigdy żadne nie przedkładały zabawy nad siedzenie w pokoju z dorosłymi. Wszystkie zawsze giną w pokoju z zabawkami i trudno raczej je do nas przywołać....podobnie jak my idziemy gdzieś z dziećmi, znikają....
      • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 23:09
        slonko1335 napisała:

        > Przez nasz dom przewija się mnóstwo dzieci...nigdy żadne nie przedkładały zabaw
        > y nad siedzenie w pokoju z dorosłymi.

        A moje dziecko to akurat typ super towarzyski i uwielbia takie klimaty stołowo-gawędziarskie /nawiasem mówiac chyba bardziej niż ja tongue_out/ Dzieci sa rózne, dorosli też.
        • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:49
          To wspaniale, a jesteś pewna, że towarzystwo twojego dziecka podczas całego spotkania i dyskusje z dorosłymi odpowiadają twoim znajomym? Cóż, w twarz ci tego nikt nie powie, najwyżej wątek na ematce założy tongue_out
          • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:02
            morgen_stern napisała:

            > To wspaniale, a jesteś pewna, że towarzystwo twojego dziecka podczas całego spo
            > tkania i dyskusje z dorosłymi odpowiadają twoim znajomym?

            Akurat ona jest osobnikiem bardzo lubianym przez wszystkich /az jej czasem zazdroszczę/. taki typek. Ale nie o to nawet chodzi. Zapytam tak: Czy Ty jestes pewna że Twoje dyskusje sie zawsze wszystkim podobają? Czy zawsze zachowujesz się tak, aby dogodzic wszystkim wkoło? Zawsze istnieje szansa że coś sie komus nie spodoba, no i co z tego?
            • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:07
              Wybacz, ale jak to się ma do tematu dyskusji? Idąc dalej tym tropem w ogóle nie zastanawiajmy się nad tym, czy to, co robimy komuś przeszkadza lub jest męczące, w końcu WSZYSTKIM SIĘ NIE DOGODZI.
              Naprawdę nie fascynuje mnie przypadek twojego towarzyskiego i uroczego dziecka, sugeruję tylko, że stawianie swoich wspaniałych dzieci wciąż w centrum spotkań towarzyskich dorosłych ludzi dla większości - jak wynika z tego wątku - ludzi jest bardzo męczące. Olewasz to - twoja sprawa. Na szczęście nie moja smile
              • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:24
                morgen_stern napisała:

                > Wybacz, ale jak to się ma do tematu dyskusji? Idąc dalej tym tropem w ogóle nie
                > zastanawiajmy się nad tym, czy to, co robimy komuś przeszkadza lub jest męcząc
                > e, w końcu WSZYSTKIM SIĘ NIE DOGODZI.

                No dokładnie! Jak bym miała cały czas zastanawiać się nad tym, czy wszystkim dogodzę to bym w ogóle sie nie odzywała, bo ludzie mają rozmaite gusty, upodobania, ulubione tematy, tematy nielubiane itd.
                Jak się tak strasznie wymęczą moim towarzystwem /albo mojego dziecka/ to najwyżej mnie nie zaproszą więcej, albo nie przyjmą zaproszenia tongue_out

                > Naprawdę nie fascynuje mnie przypadek twojego towarzyskiego i uroczego dziecka

                podałam przykład swojego dziecka uroczego i towarzyskiego w odpowiedzi na czyjes zdziwienie, że dzieci moga sie nie nudzic w towarzystwie dorosłych. Wiec moje akurat sie nie nudzi, więc prawdopodobnie są i takie dzieci jak to moje smile

                > sugeruję tylko, że stawianie swoich wspaniałych dzieci wciąż w centrum spotkań
                > towarzyskich dorosłych ludzi dla większości - jak wynika z tego wątku - ludzi
                > jest bardzo męczące.

                ja tam swojego dziecka nie stawiam w centrum, ona sie sama stawia smile Natomiast nie przeganiam nigdy ani swojego ani innych dzieci od dorosłych jeżeli uczestniczą w jakims spotkaniu towarzystkim.
    • kol.3 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:39
      Gdzież te czasy kiedy dzieci, siedząc z wszystkimi dorosłymi przy stole, z otwartymi (w przenośni) buziami słuchały blyskotliwych bon motów starszego pokolenia.
      • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 08:59
        Kluczowe słowo "słuchały". Lubię sobie pogadać z dzieciakami, ale kiedy rozmawiam z matką/ojcem i dzieciak się notorycznie WTRANCA, przerywa i wymądrza, to sorry, ale z dobrym wychowaniem to nie ma nic wspólnego.
      • lady-z-gaga Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 13:02
        kol.3 napisała:

        > Gdzież te czasy kiedy dzieci, siedząc z wszystkimi dorosłymi przy stole, z otw
        > artymi (w przenośni) buziami słuchały blyskotliwych bon motów starszego pokole
        > nia.

        Masz na myśli czasy, kiedy mawiało się, że dzieci i ryby głosu nie mają? i że dzieci nie odzywają się nie pytane? faktycznie, piękne to były czasy wink big_grin
        teraz za to mamy terror milusińskich i ich mamuś, zachwyconych tym, że znalazły publikę dla swoich pociech
        i to dorośli mają siedzieć z otwartymi ustami i chłonąć dziecięce mądrości
        wiadomo, stary, to już się w życiu nagadał, może cicho siedzieć big_grin
    • afro.ninja Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 21:45
      to zalezy od sytuacji, jesli te dzieci byly u ciebie pierwszy raz, albo nie znaja twoich dzieci, to nie dziwne, ze trzymaly sie blisko matki, poza tym sa dosc male.
      czesto jezdzilam z rodzicami po roznych wujkach i ciotkach i jesli byly tam fajne dzieci to rodzice w ogole nas nie widzieli, tak bylismy zajeci zabawa. jesli nie znalam towarzystwa, albo nie bylo tam dzieci, albo towarzystwo dzieci bylo nieciekawe- trzymalam sie blizej rodzicow i nudzilam sie jak mops.

      teraz zauwazylam, ze dzieci nie chca sie ze soba bawic, tylko siedziec przy rodzicach. co wiecej dzieci wymagaja uwagi doroslych, nie wystarczy im towarzystwo dzieci. moim zdaniem najlepsza zabawa jest tam gdzie nie ma doroslych, sa tylko dzieci.
      ostatnio bylam na imprezie gdzie byly dzieci w roznym wieku i kazde z dzieci, trzymalo sie blisko rodzicow. zastanawiam sie z czego to wynika, moze tym dzieciom brakuje rodzicow na co dzien, sa malo kreatywne, nie umieja sie bawic z innymi dziecmi, moze zwyczajnie rozpieszczone, nie wiem... jako osoba dorosla, uwazam, ze dzieci powinny miec przestrzen dla siebie, podobnie jak ludzie dorosli. na pewno nie osobny stol, ale kiedy sie konczy posilek, to dzieci powinny isc sie pobawic, moim zdaniem to o wiele lepsze niz siedzenie przy rodzicach i zgrywanie starych malutkich.
      • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 08:58
        > ostatnio bylam na imprezie gdzie byly dzieci w roznym wieku i kazde z dzieci, t
        > rzymalo sie blisko rodzicow. zastanawiam sie z czego to wynika, moze tym dzieci
        > om brakuje rodzicow na co dzien, sa malo kreatywne, nie umieja sie bawic z inny
        > mi dziecmi,

        Moze one sie nie znaly i byly oniesmielone sytuacja, otoczeniem.
        Ja zauwazylam ze do pewnego wieku, tak jakos do ok. 4 lat moje dzieci rzucaly sie w zabawe, niewazne gdzie, z kim, wazne ze byly jakies inne dzieci i to byla atrakcja. Natomiast potem zrobily sie bardziej selektywne. Przede wzystkim zaczely odrozniac znane osoby od tych co widza pierwszy raz na oczytongue_out A poza tym zrobily sie bardziej selektywne czyli nie wystarczy juz towarzystwo jakichkolwiek rowiesnikow, musza sie sobie spodobac.
    • duch_mariana Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 22:06
      Dziś Ty wygonisz dzieci, a potem te dzieci dorosną i tak samo potraktują starą ciotkę. No bo po co ma siedzieć z nimi przy stole i wtrącać się do rozmowy na tematy, o których pojęcia nie ma, bo stara i nie nadąża? Wygonić ją do ogrodu, niech popatrzy czy drzewka równo rosną. Dziecko też człowiek i należy mu się szacunek a nie wyganianie. Chce posiedzieć przy stole, to niech siedzi. I dlaczego nie da się przy dzieciach normalnie pogadać? Dlaczego ja nie mam z tym problemów?
      • ashraf Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:28
        I rozmawiasz przy dzieciach np. o pozycjach seksualnych czy malzenskich (dot. np. ich wlasnego ojca?). Czy przy stole to tylko o d...e Maryni, a kwestie nieprzeznaczone dla dzieciecych uszu po kryjomu, przez telefon o 1 w nocy? Ew. zakladasz, ze nie slysza/nie zrozumieja/zapomna?
        • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:34
          Jak ktos koniecznie musi sobie pogadac na bardzo intemne i krepujace tematy to spotyka sie bez dzieci.
          Kiedy sa dzieci w towarzystwie to trzeba sie przygotowac ze calkiem spokojnie sie nie pogada nawet jesli bawia sie w innym pokoju bo co chwile ktores po cos przylatuje.
          • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:39
            To się przerywa rozmowę na sekundę. Bez dzieci jest zwyczajnie trudniej logistycznie się spotkać.
            • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:48
              No wlasnie jest trudniej. Sa spotkania w towarzystwie dzieci, ktore wypala i przez 3 godziny dzieci nie widze na oczy i jest cudownie. A bywa, ze dzieciak nie dosc ze nie ma zadnego zamiaru zostawic doroslych w spokoju to jeszcze jeczy i marudzi przez caly wieczor. Trudno sie mowi i nie ma co z tego robic tragedii.
        • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:36
          LOl, ano właśnie. Przy półtorarocznej młodszej mogę rozmawiać dowolnie, przy ośmiolatku już nie, bo za dużo słyszy.wink
          Kaman, są tematy nie dla dzieci i nie widzę powodów dla których dorośli mieliby wyczyniać kombinacje alpejskie, żeby pogadać zamiast odesłać młodzież do drugiego pokoju/na plac zabaw.
          • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:10
            triss_merigold6 napisała:

            > Kaman, są tematy nie dla dzieci i nie widzę powodów dla których dorośli mieliby
            > wyczyniać kombinacje alpejskie, żeby pogadać zamiast odesłać młodzież do drugi
            > ego pokoju/na plac zabaw.

            Moi rodzice mnie tak wyganiali i mysleli że ja nie słyszę jak oni świńtuszą wink
        • duch_mariana Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:48
          Co ja z kim i w jakiej pozycji robię, to jest moja sprawa i osoby z którą to robię. Nie czuję potrzeby opowiadania o tym. Wszystko co przy stole się mówi, jest przeznaczone też dla dziecięcych uszu.
          • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:59
            Zajebiście nudne macie te spotkania, albo dzieci słyszą zdecydowanie za dużo.
          • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:00
            Dodam jeszcze, że rozmowy o seksie naprawdę nie są jedynymi, których dzieci nie powinny słyszeć.
            • duch_mariana Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:15
              Opowiadamy co tam u kogo nowego, oglądamy zdjęcia z wyjazdów, omawiamy sprawy rodzinne. Ostatnio była dyskusja o postawieniu nowego grobu dla cioci i wujka i wymurowaniu pieczary, konieczności ekshumacji i było tłumaczenie dzieciakom co to ekshumacja i co tam mogło zostać po ponad 30 latach (prawdopodobnie już nic). Dzieci uczą się nowych słów od dorosłych, uczą się zachowania przy stole, uczą się rozmawiać. Gdzie i od kogo mają się tego nauczyć jak nie od dorosłych przy stole?
              • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:19
                Czy ktoś pisze, żeby dzieciakom nie pozwalać na rozmowy w ogóle? Nie sprowadzaj wszystkiego do absurdu. Mowa chyba o dzieciakach siedzących cięgiem przy stole przez całe spotkanie plus wysłuchiwaniu szeregu popisów artystycznych. Babcia i dziadek byliby z pewnością zachwyceni, znajomi niekoniecznie. Więc może wdrażanie młodzieży do długich dyskusji uprawiać raczej w rodzinnym gronie.
                • duch_mariana Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 23:08
                  Tobie chodzi o klimaty typu "Zosiu, powiedz wierszyk". No to zgoda. Zmuszanie wszystkich zgromadzonych do bycia widownią dla małego aktora/aktorki to przegięcie, a przekonanie że wszyscy będą zachwyceni zdolnościami recytatorskimi albo wokalnymi malucha to objaw odpieluchowego zapalenia mózgu. Typowa dolegliwość mamusiek które myślą że mają najzdolniejsze dziecko na świecie, bo wydukało 4 wersy prostego wierszyka.
    • jola-kotka Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 22:43
      A dzieci to jakis podgatunek nalezy je izolowac w klatkach?
      • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:47
        Dziecięcy pokój i zabawa z rówieśnikami to zamykanie w klatkach? Ciekawych rzeczy się można na forum dowiedzieć...
        • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:03
          Och, wszystko może być traumą. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakie elementy życia codziennego moje szczeniaki będą przepracowywać w przyszłości u psychologa podczas wieloletnich terapii (na własny koszt).
    • echtom Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 07.11.12, 23:25
      Dla mnie normą jest, że na spotkaniach towarzyskich dzieci jedzą razem z dorosłymi, a potem znikają się bawić. W centrum uwagi to mogą być podczas swojej imprezy urodzinowej.
    • lelija05 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 08:46
      Przez takie wciąganie pyskatego dziecka w rozmowy dorosłych rozpadła mi się jedna przyjaźń.
      Komentowanie przez gó...rza życiowych problemów zaczęło się robić nieznośne, zwłaszcza że z wiekiem się nasiliło, a mamunia nie widziała w tym problemu.

      Mam dosyć energiczne dziecko, reszta dzieciaków w rodzinie również do spokojnych nie należy, więc zawsze gdy się spotykamy bawią się razem, nie chcą z nami siedzieć smile
      I ze swojego dzieciństwa pamiętam, że do pokoju dorosłych przychodziło się tylko gdy wołali by zaśpiewać sto lat i szybko zjeść tort. Dla nas to była kara siedzenie z nimi przy stole smile
      Ale to były czasy gdy dzieci się nie nudziły smile

      A na zajmujące wygodny fotel dziecko jest prosty sposób, chodź do cioci na kolana. Nie? To idź do mamusi, a ciocia sobie tu usiądzie.
    • black-cat Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:23
      Cieszę się, że mam normalnych znajomych, którzy mają dzieci lubiące bawić się we własnym groniesmile
      Sytuacja pierwsza - współczuję. Występy i popisy obcych dzieci przy stole są trudne do zniesienia. I, nawiązując do innych postów, niezależnie czy wierszyki recytuje stara ciotka, nawiedzona mamuśka czy dzieci, są tak samo niestrawne i człowiek ma ochotę taką osobę wystawić za okno i dokładnie je zamknąć.
      Nie trzeba dzieci przeganiać. Wystarczy zapewnić im rozrywkę (ja zwykle zabieram coś do zabawy, ale moje dziecię woli towarzystwo rówieśników niż dorosłych) i wyjaśnić przed wizytą jak należy zachować się przy stole (nie przerywamy gdy ktoś coś mówi, wierszyki i piosenki zostawiamy dla rówieśników (o ile będą tego chcieli słuchać) lub na przedszkolne przedstawienie. Druga sprawa, że nie mam problemu z poproszeniem kogokolwiek by mi nie przerywał, kiedy mówię.
      Sytuacja druga - trzynastolatek z mamusią u cioci na herbatce? Nieszczęśliwy chłopak, dlaczego nie został w domu?
      Sytuacja trzecia - poprosiłabym dziecko o ustąpienie miejsca i usiadła w fotelu. Co do udziału w rozmowie, jeżeli rodzice nie widzą nic niewłaściwego w tym, że pięciolatek bierze udział w dyskusji na temat wyższości prezerwatyw nad globulkami dopochwowymi, to przyznaję, z ciekawością wysłuchałabym co ma na ten temat do powiedzeniasmile Z dziećmi fajnie się rozmawia. Są odbiciem swoich rodziców, do dzisiaj pamiętam jak dziecię moich znajomych podczas rozmowy na tematy damsko - męskie wypaliło do innej znajomej: " No, pani to ma jednak problem z mężczyznami. Codziennie nocuje u pani innysmile
      Miny rodziców bezcenne.
      • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:41
        > Nie trzeba dzieci przeganiać. Wystarczy zapewnić im rozrywkę (ja zwykle zabiera
        > m coś do zabawy, ale moje dziecię woli towarzystwo rówieśników niż dorosłych) i
        > wyjaśnić przed wizytą jak należy zachować się przy stole

        W tym wypadku chyba jednak rowiesnikow nie bylo u gospodarzy. Nic autorka na ten temat nie wspominala.
        Przygotowala koc z zabawkami ale zabraklo jakiegos czynnika zachecajacego, zeby sie dzieci na ten koc udaly.
        Gdyby na tym kocu bawily sie dzieci gospodarzy to ide o zaklad ze mali goscie tez by sobie od matki poszli. Albo gdyby matka zaprowadzila na ten koc dzieci i zaczela sie z nimi bawic moglyby sie rozkrecic ale i tak nie ma coli czyc na to, ze dorosli przy trojce malych dzieci mogliby sobie spokojnie i nieskrepowanie pogadac na intymne tematy.
    • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:23
      Ja ze starej szkoły - dzieci bawią się z dziećmi najlepiej w pokoju dziecięcym, a do dorosłych przychodzą po picie/poczęstunek/zapytać o coś.
      Komentarze - krótka piłka "Pytał cię ktoś o zdanie?". Parę razy zdarzyło mi się powiedzieć, teraz rozmawiamy, idźcie się bawić .
      • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:44
        Ja tez z tej starej szkoły... swoją drogą dziwi mnie, że dzieciaki siedzą pokotem z dorosłymi zamiast bawić się w swoim gronie. Co z tego, że się nie znają? dzieci mają te cudowną cechę, że zapoznają się bardzo szybko. Pamiętam z dzieciństwa wizyty u jakichś znajomych rodziców, od razu biegliśmy do dziecięcego pokoju, a to, że się "nie znaliśmy" to był akurat najmniejszy problem. Może to jakiś powszechniejszy problem z socjalizacją, który się ostatnio pojawił?
        • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:55
          Ale w tym przypadku chyba nie bylo dzieci gospodarzy.
          Mysmy ostatnio byli pierwszy raz u znajomych, ktorych nasze dzieci nie znaja. Znajomi dzieciaci. Od razu nawiazaly kontakt i bawily sie wspolnie 4 godziny i nawet ich na oczy nie widzielismy. Ale nie zawsze tak bywa. Akurat tym razem dzieci przypadly sobie do gustu. A bywaja takie spotkania, ze dzieci sie pozra i jeszcze trzeba ich pilnowac, zeby sobie nie zrobily krzywdy nawzajem, mediowac itp. I juz jest po spotkaniu.
          Bywa tez tak, ze dzieci w domu gospodarzy nie ma i w takiej sytuacji dziecko gosci sie moze nudzic.
          • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:01
            To idzie sobie poczytać/porysować. W ramach walki z nudą podczas odwiedzin u jakichś ciotek/koleżanek matki, dostawałam kredki + kartkę albo mogłam sobie sięgnąć po jakąś książkę.
            • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:14
              Zabieram zawsze niezawodne zabawki i kredki. Ale wtedy i tak siedza i sie bawia przy nas. Do pewnego wieku tak jest niezle bo dziecko na oku i pogadasz ale w tej chwili moj 6latek ma juz niezle wycwiczona podzielnosc uwagi. Niby pograzony w budowaniu robotow, nawet cos tam gada do siebie pod nosem i scenki odgrywa a i tak nic mu nie umknie z rozmowy doroslych i potrafi sie jeszcze dopytywac jak czegos nie zrozumial.
              Na pelna swobode my mozemy liczyc tylko wtedy kiedy idziemy do dzieciatych.
          • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:49
            franczii napisała:

            > Ale nie zawsze tak bywa. Akurat tym razem dzi
            > eci przypadly sobie do gustu. A bywaja takie spotkania, ze dzieci sie pozra i j
            > eszcze trzeba ich pilnowac, zeby sobie nie zrobily krzywdy nawzajem, mediowac i
            > tp. I juz jest po spotkaniu.

            Ale to niewazne, przecież dorośli chcą rozmawiać tongue_out !!!!
            Ja kiedys byłam w wiekszym gronie na wyjeździe i dzieciaki sie fajnie bawiły a dorosli świntuszyli przy alkoholu a jedna dziewczynka co i raz przychodziła do nas i siadała z nami.....wszyscy ja wyganiali a ona wracała do nas. Zainteresowałam sie tą sytuacją i okazała sie że zabawa polegała na gnębieniu tej małej. Naprawde przednią miała ona zabawę sad
        • triss_merigold6 Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 09:56
          Też mnie dziwi. Jeszcze rozumiem maluchy przyklejone do rodziców czy młodsze i nieśmiałe dzieci, ale takie od 4 lat w górę?!
          Jeździłam z rodzicami do ich dzieciatych znajomych, rodzice zapraszali itd. i jakoś dzieci się razem bawiły mimo, nieraz, różnicy wieku.
      • duch_mariana Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:50
        > Komentarze - krótka piłka "Pytał cię ktoś o zdanie?"

        A odpowiedź mojej młodej :A ciebie pytał że się tak mądrzysz?" cy coś w tym stylu. Reszta dorosłych leży w tym momencie pod stołem ze śmiechu. I co wtedy?
        • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 21:57
          A potem się budzisz...
        • kozauwoza Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 22:54
          duch_mariana napisał:

          > A odpowiedź mojej młodej :A ciebie pytał że się tak mądrzysz?" cy coś w tym sty
          > lu. Reszta dorosłych leży w tym momencie pod stołem ze śmiechu. I co wtedy?

          Znajac moją córkę też by się nie czuła zakłopotana tylko by sama palnęła jakaś ripostę.
    • franczii Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:00
      Przypomnialam sobie wlasnie z mojego wlasnego dziecinstwa jak babcia mnie uczyla piosenek glownie koscielnych, wierszykow, zeby sie potem takim wytresowanym malpiatkiem pochwalic przed kolezankami. Wiec to chyba nie taki nowy trendbig_grin
      • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:02
        Mnie też uczono różnych głupot (pamiętam żenujący występ "kaczuszki" w chorzowskim ZUS-ie...), ale to było przedstawienie, że tak powiem, chwilowe, potem następował odmarsz do zabawek i dzieci / pokoju dziecięcego. Co przyjmowałam z ulgę smile
        • morgen_stern Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:03
          *ulgą
          • ceide.fields dziwne to dzieci 08.11.12, 10:35
            Które muszą asystować z dorosłym przy stole nonstop.

            Mam na myśli oczywiście dzieci w wieku co najmniej przedszkolnym.

            Oczywiście można pozachwycać się piosenką czy wierszykiem, ale dzieciak nie może zdominować całego spotkania dorosłych. Zresztą nie znam i nie znałam takich dzieci. Zwykle albo bawiły się ze sobą w innym pokoju, albo jeśli nie było kogoś do zabawy wystarczał telewizor, czy też w dzisiejszych czasach laptop albo psp.

            No, ale to forum jest specyficzne wink , dla ematek psp i laptop w rekach dziecka to zuo, trzeba zawsze i wszędzie poświęcać dziecku maks uwagi, nawet w gościach, a najlepiej wspólnie wtedy malować i wycinać big_grin
            • chipsi Re: dziwne to dzieci 08.11.12, 13:10
              Mam wrażenie że niektóre matki nigdy same dziećmi nie były. Albo ostrą sklerozę mają. No co to za frajda słuchać co dorośli gadają i siedzieć jak mumia przy stole?
              Do tego we własnym domu nie mogę d.pa powiedzieć bo rodzic dziecięcia krzywo patrzy bo te słucha uncertain
    • gardenia_nowak Re: Dzieci przy stole z dorosłymi 08.11.12, 10:30
      Ja tam pytam zawsze znajomych, czy to ma być spotkanie z dziećmi, czy tylko dla dorosłych. W pierwszym przypadku dzieci są pełnoprawnymi uczestnikami i jak chcą (bo np. się uderzyły) to mogą posiedzieć u mamy na kolanach, czy chcieć pokazać coś tacie w drugim pokoju. Co nie znaczy, że mają przerywać innym rozmowę. Zresztą u nas w domu też je dyscyplinuję, żeby nie przerywać i poczekać na swoją kolej, ale nie w formie: "Pytał Cię ktoś?", co uważam za chamski tekst zarówno do dorosłego jak i do dziecka, tylko: "Poczekaj chwilę, teraz ja coś mówiłam." Moi znajomi (niezależnie od posiadania dzieci) przyjmują na klatę konsekwencję wyboru spotkania z dziećmi. Ale po tekście z tym domyślaniem się przez dzieciaki, że ten fotel jest dla Ciebie, to widzę, że masz problem z wyartykułowaniem swoich potrzeb. Myślę, że czas zacząć się tego uczyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja