Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać

08.11.12, 20:47
Jestem taka wsciekla,ze no nie wytrzymam.Dzisiaj mialam rozmowe z szefem na temat wynagrodzenia.Nie dosc,ze przez pol roku pracowalam na czarno,zarabiając 7zl/h pracując dziennie od 9 do max 12,5h i w kazdy weekend(1dzien wolny w tyg. choc na ządanie,gdy bylo trzeba jechalam do pracy),na 3ech stanowiskach(recepcja/sklep/pomaganie szefowi/sprzatanie/faktury/rozreklamowanie firmy czyli rozdawanie ulotek w godzinach pracy).Pensja 1600zł.Teraz dostalam umowe na pol etatu,to za to,ze mam tą umowe odetnie mi 360zł z pensji.Ale to malo wazne,ze mam 10lat doswiadczenia,ze jestem calkowicie dyspozycyjna,ze studia skonczone.Powiecie mi,szukaj innej pracy.Ale tej pracy nie ma!Bardzo długo szukalam tej pracy,wydaje sie stala,blisko domu,atmosfera fajna,szef (skapy)ale dobrze traktujacy pracownika.I co ja mam zrobic?Aha,stawke mam godzinowa,nie przychodze do pracy-nie mam dniowki.Doradzcie mi...
    • mamaemmy Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 20:53
      powiem Ci tak-gdyby WSZYSCY ale to wszyscy się zbuntowali i nie przychodzili do pracy gdzie za miesiąc ,na etacie zarabia sie poniżej 2500zł,albo nawet mniej-to może by cos sie zmienilo w tym kraju.
      A tak-coż..ja na twoim miejsciu zostałabym ale szukalabym pracy intensywnie.
      • ira_07 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 22:42
        > powiem Ci tak-gdyby WSZYSCY ale to wszyscy się zbuntowali i nie przychodzili do
        > pracy gdzie za miesiąc ,na etacie zarabia sie poniżej 2500zł,albo nawet mniej-
        > to może by cos sie zmienilo w tym kraju.

        Super pomysł, tylko za co by mieli żyć w tym czasie? I inni widząc ofertę pracy by nie skorzystali, bo płaca za mała (choć w wielu miejscach i tak nieosiągalna), tylko dalej by ciągnęli na zasiłku albo i bez tego?
        • latoya25 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:15
          Jak to za co, za pieniądze Państwa- czytaj Zus.
      • anorektycznazdzira Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 01:18
        mamaemmy napisała:
        > powiem Ci tak-gdyby WSZYSCY ale to wszyscy się zbuntowali i nie przychodzili do
        > pracy gdzie za miesiąc ,na etacie zarabia sie poniżej 2500zł,albo nawet mniej-
        > to może by cos sie zmienilo w tym kraju.

        A ja CI powiem, ze gdyby WSZYSCY, ale to wszyscy się zbuntowali i nie przychodzili do pracy gdzie za miesiąc ,na etacie zarabia sie poniżej 8 000 zł,albo nawet mniej- to też by cos sie zmienilo w tym kraju. I to nawet na jeszcze lepsze
        big_grinbig_grinbig_grin
      • przeciwcialo Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 09:33
        No to takie chociazby szpitale stanęłyby od razu wink
    • moofka Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 20:54
      1600 na pol etatu to chyba taki skapy nie jest
      oczywiscie ze szukac innej
      ale poki nie znajdziesz pracowac masz gdzie
      • lady-z-gaga Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:02
        > 1600 na pol etatu to chyba taki skapy nie jest

        chyba powinnaś przeczytać starter drugi raz smile
    • lauren6 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 20:56
      Co to za umowa na pół etatu, gdzie wypłacana jest dniówka? To jest umowa o pracę czy śmieciówka?
      • pierwsze-wolne Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:12
        Ja mam taką, w porzundnej, zagranicznej firmie, ale mam pecha bo zatrudniona jestem przez agencję pracy tymczasowej. Chcesz znać moją stawkę godzinową? big_grin Mam niewiele więcej niż założycielka wątku, tylko że ja mam to BRUTTO...
        • pierwsze-wolne Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:13
          Normalna umowa o pracę, tyle że tymczasowa. Miesięczna, co miesiąc podpisuję nową.
        • paulka25 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 19:11
          Ja miałam tak samo. Firma duża, prężna, zatrudniająca kilka tysięcy osób, chwaląca się wynikami finansowymi a ludzie pozatrudniani przez agencję pracy tymczasowej za 1600 brutto. Przepracowałam tak półtora roku i pewnie pracowałabym nadal gdyby nie przeprowadzka na drugi koniec Polski.
          • echtom OT 09.11.12, 19:27
            Paulka, z którego forum masz tekst w sygnaturce? )
            • paulka25 Re: OT 10.11.12, 08:17
              Wydaje mi się, że z Oszczędzamy ale pewna nie jestem.
    • pade Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:09
      Ty masz umowę zlecenie, a nie o pracę, prawda?
    • karra-mia Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:21
      zostac i szukać jednocześnie nowej
      ja się nie przyznam, ile ja mam za godzinę, bo jest mi wstyd, ze się pozwalam tak upadlać, ale żyć trzeba, więc robię za tyle, za ile robię i szukam szukam, kombinuję
    • leckowa Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:23
      Od tego miesiaca bede zarabiac 124zł na reke plus oczywiscie nadgodziny za normalna stawke 7zl/h.Mam umowe o prace na pol etatu,zarobie tyle ile wyrobie godzin(oczywiscie jak beda swieta czy wolne od pracy to mi zaplaci jak w umowie o prace-na umowie mam 500brutto jak na pol etatu-tą najniższa krajową).Załamałam sie,gdyz za taką stawkę nie oplaca mi sie harowac od 9 do 19 codziennie...
      • leckowa Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 21:24
        1240 zl.netto (przepraszam,wczesniej zle napisalam)
        • mundurowa Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 22:01
          a z ciekawości, w jakim mieście mieszkasz? czy szukasz jakiejś pracy? co to znaczy, że nie ma pracy? nie ma żadnych ogłoszeń? może warto pomyśleć o poszukaniu pracy nieco dalej od swojego domu. ja bym w życiu nie zgodziła się na takie warunki. Przecież to jest czysty wyzysk!!!
          • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 22:23
            Znam to, ja pracuję za 7 zł brutto za godzinę plus premia. W sumie miesięcznie przy pracy zmianowej "dzień na dzień" wychodzi mi lekko ponad 900 zł raz było 1100. Pracuję tam już rok, mam wyższe wykształcenie, znam język, obsługę kompa mam w małym palcu. O podwyżce nie słychać, umowę o prace mam obiecaną za 3 lata.

            Właściwie pracuję na 2 stanowiskach przy czym, nie jestem zatrudniona w miejscu pracy bo zlecenie mam wypisane tylko na tą część pracy którą mogła bym teoretycznie wykonywać w domu. Przy czym normalnie w godzinach pracy wykonuję to co należy do osoby na moim stanowisku plus to co mogła bym robić w domu, mało tego w dni wolne też muszę być dyspozycyjna i ogarniać klientów mailowo lub telefonicznie.
            W zasadzie za te 900 zł pracuję półtorej etatu...

            Ale co robić ? Rynek pracy jest jaki jest, pracy nie ma w moim mieście a z różnych powodów wyjechać nie mogę, nie mam z resztą za co.
          • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 22:41
            Znam to, ja pracuję za 7 zł brutto za godzinę plus premia. W sumie miesięcznie przy pracy zmianowej "dzień na dzień" wychodzi mi lekko ponad 900 zł raz było 1100. Pracuję tam już rok, mam wyższe wykształcenie, znam język, obsługę kompa mam w małym palcu. O podwyżce nie słychać, umowę o prace mam obiecaną za 3 lata.

            Właściwie pracuję na 2 stanowiskach przy czym, nie jestem zatrudniona w miejscu pracy bo zlecenie mam wypisane tylko na tą część pracy którą mogła bym teoretycznie wykonywać w domu. Przy czym normalnie w godzinach pracy wykonuję to co należy do osoby na moim stanowisku plus to co mogła bym robić w domu, mało tego w dni wolne też muszę być dyspozycyjna i ogarniać klientów mailowo lub telefonicznie.
            W zasadzie za te 900 zł pracuję półtorej etatu...

            Ale co robić ? Rynek pracy jest jaki jest, pracy nie ma w moim mieście a z różnych powodów wyjechać nie mogę, nie mam z resztą za co.
            • mundurowa Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 23:01
              a co zrobiłaś w kierunku polepszenia swojej sytuacji materialnej od tego roku?
              • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 23:13
                A co miałam robić ? szukałam pracy, w międzyczasie kształcę się żeby zdobyć zawód.
                Na kursy żadne chodzić nie mogę, na żaden kurs językowy tak samo, również na prawo jazdy, bo takie kursy odbywają się regularnie a ja pracuję po 12 godzin co drugi dzień, ale nie jest to ten sam dzień tygodnia co tydzień. Więc wszelkie kursy typu 2 x w tyg po 16.00 odpadają a na indywidualne nie mam pieniędzy. Weekendy odpadają bo 1 weekend pracuję drugi idę do szkoły i tak na przemian.
                • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 23:32
                  kurczę a ja myślałam,że tylko ja tak słabo zarabiam....a widzę,że 7zł to norma?!
                  • nenia1 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 08.11.12, 23:38
                    Nie, to nie jest norma. Po prostu w tym wątku wpisują się osoby, które tyle zarabiają.
                    • kropkacom Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 08:51
                      A jaka jest norma?
                      • nenia1 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:12
                        Oczywiście jak napiszę jakąś konkretną kwotę to znajdzie się 100 osób, które zaczną udowadniać, że piszę głupoty. Dodam więc tylko, że moja firma zajmuje się m.in. outsourcingiem płacowym i mając wgląd do wielu dokumentów mogę stwierdzić, ze 7 zł. nie jest normą. Jest niską stawką godzinową.
                        • zuzanna56 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:27
                          nenia1 napisała:

                          > mając wgląd do wielu dokumentów mogę stwierdzić ze 7 zł nie jest normą. Jest niską stawką godzinową.


                          Ja nie mając wglądu do żadnych dokumentów, ale na podstawie rozmów ze znajomymi i na podstawie tego ile płacą tu gdzie pracuję, gdzie pracuje mąż, też mogę stwierdzić, że jednak 7 zł netto za godzinę pracy nie jest normą. Nie twierdzę, że dużo zarabiam ja czy mąż czy też znajomi, ale jednak trochę więcej niż 7 zł za godzinę. Może to kwestia wieku? Mówię o ludziach 35 plus a nawet 40 plus.
                          • echtom Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 12:31
                            > Może to kwestia wieku? Mówię o ludziach 35 plus a nawet 40 plus.

                            E tam, ja 40 z dużym plusem, a 11 zł/h netto zarabiam (moje 20-letnie córki w sieciówce 9 zł/h, ich koledzy po technikum 20-30 zł/h). Na szczęście zdarzają się zlecenia 100 zł/h. Wszystko zależy od tego, jak pracodawca płaci. Pisała tu kiedyś forumka, że w szkole 20 zł/h zarabia, a za taką samą pracę na prywatnych kursach nawet do 200 zł/h.
                            • zuzanna56 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:16
                              Echtom, w szkole jest też różnie, dyplomowany z 20 letnim stażem ma wcale nie małą stawkę. Jak ma dużo godzin, dużo więcej niż etat, albo dwie szkoły, to nie ma złej pensji, inna sprawa, że łeb pęka od takiej pracywink A kursy? Tu się dopiero pozmieniało, to wiem od koleżanek, ja na kursach uczyłam ostatnio chyba ponad 10 lat temu, wtedy było super, a teraz czasami gorzej niż w zwykłej szkole. Lektor na uczelni, praca na umowę o dzieło, nie jest źle, ale gorzej niż 3-5 lat temu, płacą mniej, też wiem od tych które tam od lat pracują. Zlecenia za 100 zł za godzinę też miewam ale bardzo, bardzo ale to bardzo rzadko (a szkodawink)
                              • echtom Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 18:50
                                > inna sprawa, że łeb pęka od takiej pracywink

                                To wiem - w najlepszych latach pracy w szkole miałam 50 godzin dydaktycznych tygodniowo wink Młoda byłam, dałam radę. Ja zlecenia za stówę/h też miewam niezbyt często, ale jak się dokument z szablonu szybko przetłumaczy, to czasem nawet korzystniej wychodzi. W tłustych latach miałam kilkanaście takich zleceń w miesiącu, teraz trafiają się sporadycznie. Ot, kryzys.
                                • zuzanna56 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 20:35
                                  echtom napisała:

                                  > w najlepszych latach pracy w szkole miałam 50 godzin dydaktycznych tygodniowo wink Młoda byłam, dałam radę.


                                  Jesteś wielkasmile Tyle nie miałam nigdy, w młodości max 35 godzin tygodniowo, teraz przy 28-30 czuję, że mam dość. Jestem na takim etapie, że marzę, aby przez dwa dni nikogo nie uczyćwink i niczego nie sprawdzać wieczorami.

                                  Ja znowu chyba bym nie zarobiła nic tłumaczeniami, nie mam tu niestety doświadczenia i do tego robię to w ślimaczym tempie.
                                  • echtom Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 23:06
                                    > Ja znowu chyba bym nie zarobiła nic tłumaczeniami, nie mam tu niestety doświadczenia i do tego robię to w ślimaczym tempie.

                                    Techniczne, medyczne robię dość powoli i staram się od nich wykręcać. Ale zrobić zestaw szablonów na dokumenty samochodowe, USC itp., a potem kopiować i wklepywać inne dane to nie jest wielka filozofia wink
                          • aquarianna Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:44
                            > że jednak 7 zł netto za godzinę pracy nie jest normą.

                            Też to potwierdzam. 7zł/h to równowartość płacy minimalnej.
                    • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:15
                      nenia1 napisała:

                      > Nie, to nie jest norma. Po prostu w tym wątku wpisują się osoby, które tyle zar
                      > abiają.


                      Tak,tak...wiem,wiem...nie na ematce,ale w życiu niestety tak....
                      Oczywiście TYLKO ematki płacą(albo tylko tak piszą) 15zł sprzątaczce....Ok...ale ta sprzataczka na pewno nie ma umowy,więc....Żeby siedziała cicho ma 15zł/h,z umowa miała by też 7zł.
                      • aquarianna Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:48
                        > Żeby siedziała cicho ma 15zł/h, z umowa miała by też 7zł.

                        A to źle? Te pozostałe 7 zł też trzeba zapłacić.
                        Problem tylko, że nie sprzątaczce, tylko złodziejom w ZUS i US.
                        Jak taka jesteś wyrywna, to płać swojej sprzątaczce 15 zł/h na umowę.
                        Czyli będzie Cię to kosztować już prawie 30 zł.
                        • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 16:24
                          BOSZSZ...ale ja nie o tym....Też moge pracowac w swoim zawodzie za 15zł be umowy,ale na co mi to.A że ZUS złodziej,to ja juz tego nie przeskoczę.
                  • dorek3 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 10:17
                    Nie obraźcie się, ale czy taka praca aż tyle wnosi w Wasze doświadczenie zawodowe, że warto to kontunować. Bo jeśli co rok podwoicie stawkę to rozumiem, ale jeśli nie to ja by taka robotę zamieniła na sprzątanie , opiekena dziećmi czy cokolwiek innego.
                    Ja Pani sprzatającej płace 15 zł/h o to jest absaolutnie normalna stawka, nie żadna wypasiona
                • pyzzi Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 07:55
                  No właśnie - co miałaś robić?
                  Twoim zadaniem jest polepszenie sytuacji finansowej - a nie szukanie pracy.
                  Nie wiem, czy to w ogóle ludzie rozumieją, bo w szkołach i TV robią pranie mózgu - ucz się, zdobądź dobry zawód, pracuj ciężko i zasuwaj do emerytury. Biznesplan że hoho, ale wszyscy tak robią.
                  A potem szef z łaski płaci parę zł.
                • donkaczka Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 09:00
                  ale to jest kanal - zasuwasz za grosze, ale nic nie mozesz zmienic, bo nie masz czasu na przekwalifikowanie czy dodatkowe szkolenie, bo zasuwasz za grosze
                  i tak do emerytury?

                  w Polsce musi sie system ksztalcenia zmienic, bo wszyscy maja parcie na studia a potem tyraja za smieszne stawki, a brakuje wykwalifikowanych robotnikow i rzemieslnikow, ktorzy moga godziwie zarobic
                  wiesz ile zarabia dobry - kafelkarz? budowlaniec? stolarz? manikiurzystka? fryzjerka? ale to w oczach spoleczenstwa zawody dla mniej sprawnych intelektualnie, ktorym sie uczyc nie chcialo
                  blad, duzy blad w rozumowaniu
                  • zuzanna56 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 09:11
                    donkaczka napisała:

                    > w Polsce musi sie system ksztalcenia zmienic, bo wszyscy maja parcie na studia
                    > a potem tyraja za smieszne stawki, a brakuje wykwalifikowanych robotnikow i rze
                    > mieslnikow, ktorzy moga godziwie zarobic
                    > wiesz ile zarabia dobry - kafelkarz? budowlaniec? stolarz? manikiurzystka? fryz
                    > jerka? ale to w oczach spoleczenstwa zawody dla mniej sprawnych intelektualnie,
                    > ktorym sie uczyc nie chcialo

                    Kurcze, no niestety tak to w Polsce wygląda. W dużym mieście, w dobrym liceum KAŻDY idzie na studia, to jest norma, tylko potem nie ma pracy. Mam zajęcia na prywatnej uczelni i widzę ile osób robi licencjat czy magisterkę dla lepszej pracy, ale potem tej pracy wcale nie ma. Załamać się można. Chyba ludziom takim jak ja, po 40, było łatwiej załapać się do jakiejś sensownej pracy. Co mogę ci powiedzieć, współczuję i trzymam kciuki abyś znalazła lepszą pracę, nie za takie śmieszne grosze, mam nadzieję, że ją znajdziesz. I przestaję narzekać na swoją pracę.
                  • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:11
                    donkaczka napisała:
                    > wiesz ile zarabia dobry - kafelkarz? budowlaniec? stolarz? manikiurzystka? fryz
                    > jerka? ale to w oczach spoleczenstwa zawody dla mniej sprawnych intelektualnie,
                    > ktorym sie uczyc nie chcialo


                    >
                    >
                    Dlatego żałuję,że nie poszłam "na fryzjerkę".No ale....
                    • donkaczka Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:46
                      no, fryzjer do ktorego chodze ma stawke godzinowa spokojnie okolo 200pln..

                      z drugiej strony - masz w perspektywie jakies 40 lat zawodowej pracy? to moze warto poswiecic 2-3 lata na wykwalifikowanie sie w jakims dobrym zawodzie, zamiast obudzic sie za 2-3 lata ze stawka godzinowa podwyzszona o 50 groszy w nagrode za tyranie ku chwale firmy
                      • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:54
                        oczywiście łatwo wam wszystkim mówić,jak nie jesteście w takiej sytuacji.Żeby zrobić kurs(porządny kurs) fryzjerstwa muszę mieć czas i pieniądze,a przy stawce 7 zł/h tego drugiego jakby mniej.A przy dwójce małych dzieci i pierwsza opcja jakby nie bardzo.A że pracuję w weekendy też,to doopa.
                        Najlepsze jest to, w tym wszystkim,że mój szef jest bardzo elastyczny.Każda,która ma dziecko może do pracy chodzic tak jak jej pasuje.Więc z jednej strony idzie nam na rękę.No i mam umowę na stałe,a w dzisiejszych czasach to rzadkość.
                        • donkaczka Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 12:18
                          nie badz predka w ocenach, bo nie wiesz jak to u kogo bylo
                          fakt, jak sie ma dzieci i rodzine to trzeba niezle pokombinowac, zeby jakies zmiany w zyciu przeprowadzic, ale akceptowanie sytuacji tak jak jest niczego Ci nie poprawi
                          jasne, kurs kosztuje, trzeba miec na niego czas, ale potem masz szanse na normalniejsze zarobki, wiec moze warto jakis zgrubny plan opracowac, zacisnac pasa i sprobowac cos zmienic?

                          mi tez nic z nieba nie spadlo, tyle ze dzieci pojawily sie jak juz sama sobie szefem bylam i pracownikow mialam, wiec mialam komfort tylko jednej osoby,ktora biede klepala poki sie nie wyuczylam i nie wyposazylam odpowiednio

                          generalnie, zeby bylo lepiej, musi byc najpierw gorzej, zanim mi sie firma rozkrecila inwestowalam kazdy grosz w szkolenia i materialy, chodzilam w dziurawym bucie i niedojadalam, zasuwajac 7 dni w tygodniu po 10-12 godzin
                          tyle ze bylam singlem
                          poki nic nie zrobisz, jestes skazana na taka prace i taka place, czas i tak uplynie, czy cos zmienisz czy nie, a im wiecej go uplynie, tym trudniej bedzie o zmiany
                          • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 12:59
                            aha...żeby nie było.Ja broń Boże nie narzekam....I tak to co zarobię odkładam,bo mąż zarabia dobrze,więc nie narzekam.Myślałam jednak,że takie stawki to już tylko w moim zawodziesmile
                            Ale z tego co czytam nie tylko.I pewnie,że można sobie poprawić ,mam jednak inne plany,jakby szło naprawde kiepskosmile
                            • lauren6 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:39
                              Może to zabrzmi chamsko, ale czy musiałaś robić sobie dwójkę dzieci zanim zadbałaś o swoją pozycję zawodową? Zdobyć jakikolwiek fach. Skończone studia i języki obce w dzisiejszych czasach to jest nic. Jeśli nie masz umiejętności potrzebnych na konkretnym stanowisku to dobrej pracy nie znajdziesz. Takich jak Ty, z dyplomem, językami, ambicjami jest na pęczki w Polsce. Do tego masz utrudnioną sytuację, bo dla potencjalnego szefa zawsze w pierwszej kolejności będziesz matką małych dzieci.

                              Piszesz, że mąż dobrze zarabia, czyli nie wszystko stracone. Możesz zrezygnować z pracy, zacisnąć pasa i ogarnąć swoje życie zawodowe. Za 3-5 lat nadal będziesz pomocą biurową zarabiającą grosze, a z pracą męża może być różnie. W takiej sytuacji olałabym źle płatną i dołującą pracę oraz wzięła się za swoją karierę, choćby za pożyczone pieniądze. Oglądaj ogłoszenia na pracę, zobacz kogo szukają i zdobądź potrzebne umiejętności. Patrz na rynek pracy, a nie na to, co Tobie się wydaje, że ambitnie brzmi i może się przydać. Lepiej być dyplomowaną manicurzystką niż nauczyć się trzeciego języka obcego, kiedy na rozmowach o pracę nie pytają Cię o pierwsze dwa.
                              • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:49
                                lauren6 napisała:

                                > Może to zabrzmi chamsko, ale czy musiałaś robić sobie dwójkę dzieci zanim zadba
                                > łaś o swoją pozycję zawodową? Zdobyć jakikolwiek fach. Skończone studia i język
                                > i obce w dzisiejszych czasach to jest nic
                                Mylisz się, "w Polsce to jest nic", tak powinno brzmieć to zdanie, bo w większosci cywilizowanych krajów jest inaczej.W większosci miejsc na świecie (pomijając ostatni kryzys) jest tak, ze za normalną, uczciwą, cieżką pracę jesteś w stanie się utrzymac. W Polsce za pensję na średniego szczebla pracownika biurowego, po studiach oczywiście ciężko jest wynająć 2-pokojowe mieszkanie. To NIE jest normalne.

                                Porady Babci Gertrudy
                                • gardenia_nowak Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 18:07
                                  Chyba w mniejszości miejsc na świecie. Bo ta sytuacja o jakiej piszesz dotyczy tylko tzw. państw zachodnich. To, że Polska leży w Europie, nie znaczy jeszcze, że to jest kraj wysoko rozwinięty. Otóż nie jest. I dlatego poziom życia jest u nas taki, jaki jest.
                                  • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 21:05

                                    No więc właśnie, Polska jest krajem słabo rozwiniętym, za to wymagania pracodawców są bardzo wygórowane.
                                    • gardenia_nowak Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 23:48
                                      Których pracodawców? I co to znaczy wygórowana pensja? A poza tym problem, czy to etyczne, aby CEOs dostawalił milionowe premie, gdy w danym kraju ludzie tracą domy, to już zupełnie inna historia niemająca wiele wspólnego z poziomem życia przeciętnego Kowalskiego czy average Joe.
                                      • gardenia_nowak Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 23:50
                                        Sorry - źle przeczytałam - zignoruj ten post wyżej, bo jest bez sensu. To fakt, wymagania są znaczne, ale niestety wynika to z poczucia władzy nad pracownikiem, który czuje się jak w pułapce bez wyjścia.
                              • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 16:32
                                lauren6 napisała:

                                > Może to zabrzmi chamsko, ale czy musiałaś robić sobie dwójkę dzieci zanim zadba
                                > łaś o swoją pozycję zawodową? Zdobyć jakikolwiek fach. Skończone studia i język
                                > i obce w dzisiejszych czasach to jest nic. Jeśli nie masz umiejętności potrzebn
                                > ych na konkretnym stanowisku to dobrej pracy nie znajdziesz. Takich jak Ty, z d
                                > yplomem, językami, ambicjami jest na pęczki w Polsce. Do tego masz utrudnioną s
                                > ytuację, bo dla potencjalnego szefa zawsze w pierwszej kolejności będziesz matk
                                > ą małych dzieci.


                                Ale ty naprawde piszesz do mnie???surprised Booo nie wiem co cię boli?Mam pracę i pozycję w firmie,niestety pracuję godzinowo i mam stawkę jaka mam.Nie pracują cały tydzien,tylko w wybrane przez siebie dni.Znam 2 języki obce i mam baaardzo duże doświadczenie z swoim zawodzie.Poza tym dzieci moja droga urodziłam dosyć późno,kilka lat po zdobyciu fachu.Nie wiem dlaczego sie tobie tłumaczę.?uncertain
                                >
                                > Piszesz, że mąż dobrze zarabia, czyli nie wszystko stracone. Możesz zrezygnować
                                > z pracy, zacisnąć pasa i ogarnąć swoje życie zawodowe. Za 3-5 lat nadal będzie
                                > sz pomocą biurową
                                zarabiającą grosze, a z pracą męża może być różnie. W takiej
                                > sytuacji olałabym źle płatną i dołującą pracę oraz wzięła się za swoją karierę,
                                > choćby za pożyczone pieniądze. Oglądaj ogłoszenia na pracę, zobacz kogo szukaj
                                > ą i zdobądź potrzebne umiejętności. Patrz na rynek pracy, a nie na to, co Tobie
                                > się wydaje, że ambitnie brzmi i może się przydać. Lepiej być dyplomowaną manic
                                > urzystką niż nauczyć się trzeciego języka obcego, kiedy na rozmowach o pracę ni
                                > e pytają Cię o pierwsze dwa.


                                Hhahaha,ależ ja nie jestem pomocą biurowąbig_grin
                                Moja praca mnie dołuje...spokojnie.Mam tylko niską stawkę godzinową,ale żeby to było powodem dołu to nieeeewink
                                Och moja droga...
                                Ja na swoja prace nie narzekam,mam doświadczene i mogła bym szukac pracy,ale nie chcę.Dla mojego szefa jestem dobrą pracownicą,a nie matka dzieci.Teraz tym bardziej,kiedy został dziadkiem i jego córka została matką.Akurat ten temat on ogarnia,bo pacujących mam małych dzieci na 6 kobiet ma 3smile
                                • lafiorka2 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 16:33
                                  sorki...miało być
                                  "moja praca mnie NIE dołuje"smile
                              • noname2002 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 09:39
                                Może to zabrzmi chamsko, ale czy musiałaś robić sobie dwójkę dzieci zanim zadba
                                > łaś o swoją pozycję zawodową? Zdobyć jakikolwiek fach. Skończone studia i język
                                > i obce w dzisiejszych czasach to jest nic. Jeśli nie masz umiejętności potrzebn
                                > ych na konkretnym stanowisku to dobrej pracy nie znajdziesz.

                                Tylko jak się zadba o pozycję zawodową najpierw, to potem można dzieci nie mieć. Znam kilka kobiet które z różnych względów czekały ze staraniami o dziecko do 30tki i teraz dzieci nie mają.
                  • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 00:33

                    donkaczka napisała:

                    > ale to jest kanal - zasuwasz za grosze, ale nic nie mozesz zmienic, bo nie masz
                    > czasu na przekwalifikowanie czy dodatkowe szkolenie, bo zasuwasz za grosze
                    > i tak do emerytury?
                    >
                    > w Polsce musi sie system ksztalcenia zmienic, bo wszyscy maja parcie na studia
                    > a potem tyraja za smieszne stawki, a brakuje wykwalifikowanych robotnikow i rze
                    > mieslnikow, ktorzy moga godziwie zarobic
                    > wiesz ile zarabia dobry - kafelkarz? budowlaniec? stolarz? manikiurzystka? fryz
                    > jerka? ale to w oczach spoleczenstwa zawody dla mniej sprawnych intelektualnie,
                    > ktorym sie uczyc nie chcialo
                    > blad, duzy blad w rozumowaniu
                    Podpisuję się pod tym, co napisałaś. Ale to się już zmienia i będzie sie zmianiało nadal. Zobacz na wzrost wartosci rynkowej (i prestiżu) takich zawodów jak kucharz, dobry rzemieślnik. Mam znajomego kaletnika, też bardzo poważany zawód i dochodowy. Zobacz na tendencję przenoszenia się ludzi z miast na wieś i prowadzenie, prostego wiejskiego życia, zdrowa kuchnia, rękodzieło. Myślę, ze powoli minie presja kończenia pięciu kierunkó studiów i gryzienia korporacyjnego biurka, za wszelką cenę.
                    I znów odwołam się do tej nieszczęsnej zagranicy, ale w krajach zachodnich, także w USA wykwalifikowany robotnik, czy pielęgniarka są o wiele bardziej poważani, niż u nas.
                • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:02
                  wioskowy_glupek napisała:

                  > A co miałam robić ? szukałam pracy, w międzyczasie kształcę się żeby zdobyć zaw
                  > ód
                  Podziwiam Cie, ze za taką stawkę jesteś w stanie się utrzymać i jeszcze robić dodatkowe kursy zawodowe...
                  • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 17:02
                    Nie jestem w stanie, własnie to jest problem a do szkoły chodzę darmowej wink
            • ada16 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 20:50
              W zasadzie za te 900 zł pracuję półtorej etatu...
              chyba PÓŁTORA etatu
              półtorej - to może być bułki.
      • anek130 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 07:45
        najniższa krajowa wynosi 1600 zł wiec na pół etatu powinnaś mieć w umowie 800 zł.
        • lauren6 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 09:16
          1500 zł, więc powinna mieć 750 zł.

          Mniejsza z tym. Tak jak pisała jedna z przedmówczyń, jeśli nie ma pracy w Twoim zawodzie to bym wolała pójść na kasę do biedronki za 1500 zł na rękę niż zasuwać w takich warunkach jak opisujesz. Ja wiem, że język obcy, wyższe wykształcenie. Takie czasy, u mnie w okolicznych sklepach większość sprzedających to ludzie po studiach. Zrobiłabym kurs zakładania tipsów, ale nie dała sobą pomiatać da idei pracy w biurze.
    • gardenia_nowak Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 09:51
      1. Przedsiębiorca kieruje się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym. Za proste prace biurowe nie dostaniesz więcej - ani w Grójcu ani w Warszawie. Bo niestety osób o podobnych kwalifikacjach jest na pęczki. To jest prawo podaży i popytu. Czyli im większa podaż, tym niższa cena.
      2. Kluczem do uzyskania większych przychodów jest specjalizacja we w miarę wąskiej dziedzinie i konsekwentne podnoszenie kwalifikacji. Nie w szkole tylko na kursie. Organizowanym przez renomowany ośrodek.
    • pyzzi Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 10:15
      Znów wracamy do pracy na etacie.
      Jest inna możliwość - własny biznes.
      • gardenia_nowak Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:00
        Własny biznes nie jest dla każdego i to też nie jest rozwiązanie wszystkich problemów. Moim zdaniem rynek pracy (szczególnie tzw. biurowej) dąży do wysokiej płynności i specjalizacji i tymczasowych (kilkumiesięcznych, czasem kilkuletnich) kontraktów na wykonywanie określonych zadań, przy czym kontrakty te powinny oczywiście zachowywać prawo pracownika do urlopu/chorobowego, ale nie z opcją zwolnienia na dziecko co drugi tydzień. W takim przypadku rozwiązaniem jest telepraca. Czasy ciepłej posadki na osiem godzin przerywanej kawkami odchodzą do lamusa, z drugiej strony krwiożerczy kapitalizm z wykorzystywaniem pracownika do cna też nie jest dobry, a niestety praca na czarno do tego często doprowadza. Moim zdaniem rozwiązaniem jest zmiana przepisów, bonusy podatkowo-zusowe dla mniejszych firm, których nie stać, żeby dokładać prawie drugie tyle do pensji pracownika, żeby opłacić składki i podatki. Ci wszyscy, którzy się dziwią, czemu pracodawca płaci im tak mało, niech się zainteresuj, ile z pensji pracownika zabiera Państwo. Przy płacy minimalnej 1500 brutto to jest prawie 400 z pensji pracownika i prawie 300 dopłacane dodatkowo przez pracodawcę. Razem 700 zł dla Państwa versus 1100 zł dla pracownika. Nie wydaje Wam się, że to jest cholernie drogo?
        • pyzzi Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:40
          No pewnie że drogo. Za drogo i hamuje to możliwość życia na przeciętnym poziomie dla większości ludzi. Młodzi powinni zacząć od pracy u kogoś , żeby zdobywać doświadczenie - a tu nic dla nich nie ma.
        • pyzzi Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:49
          Ano pewnie, że drogo.
    • d.o.s.i.a Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 11:53
      > i,szukaj innej pracy.Ale tej pracy nie ma!Bardzo długo szukalam tej pracy,wydaj
      > e sie stala,blisko domu,atmosfera fajna,szef (skapy)ale dobrze traktujacy praco
      > wnika.I co ja mam zrobic?

      Szukac dalej od domu? No chyba, ze wolisz czekac az specjalnie dla Ciebie Bill Gates wybuduje firme obok Ciebie...
      • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:05
        Powiem Wam tak, nie wiem co się dzieje z tym krajem, ale niedawno znalazłam ogłoszenie pracy w kancelarii prawno-podatkowej, tyle że za stawkę o 30% niższą, niż ja zarabiałam na takim stanowisku 5 lat temu? Wtf?
        • zuzanna56 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:21
          Też się z tym spotykam, niestety.
        • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:22
          Aż znalazłam to
          OGŁOSZENIE
          Zwróćcie uwagę na stawkę oraz mimo wszystko zainteresowanie. Wiadomo, że w takiej kancelarii połowę pism pisze się za prawników, stąd wymóg znajomosci prawa. Przynajmniej u mnie tak było.


          Porady Babci Gertrudy
          • d.o.s.i.a Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 13:52
            Nie sadzisz chyba, ze ta firma z Marek wymagac bedzie pisania kasacji do Sadu Najwyzszego...
            To jest raczej firemka podatkowo-cos tam, gdzie umiejetnosci asystentki naprawde nie wymagaja Bog wie czego.
            Zaczynajac kariere pracowalam jako taka asystentka w duzo wiekszej kancelarii prawnej, jednej z wiodacych w Polsce i zarabialam 800 zl na reke na miesiac za 5 godzin dziennie. Bez urlopu.
            • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 17:04
              Ja nie wykonuję pracy biurowej, założycielka wątku też chyba nie ? Przynajmniej nie tylko wink
              • d.o.s.i.a Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 18:31
                Autorka wykonywala nastepujace prace:
                (recepcja/sklep/pomaganie szefowi/sprzatanie/faktury/rozreklamowanie firmy czyli rozdawanie ulotek w godzinach pracy).

                Sorki, ale to wyglada na jakas prace dodatkowa dla studenta. 1600 zl za pol etatu to jakas spora przesada.
                Ja dostawalam 800 zl na stanowisku asystentki z duzo wiekszymi obowiazkami. Co prawda sprzatac, ani rozdawac ulotek nie musialam, ale za to robilam tlumaczenia...
                Naprawde, mam wrazenie, ze ludzie czasem przeceniaja swoja wartosc rynkowa.
                • naomi19 Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 19:19
                  1600 zl za pol eta
                  > tu to jakas spora przesada.

                  Od kiedy praca w wymiarze 10 godzin dziennie 5 razy w tygodniu to pół etatu?! Ona tylko na umowie ma wpisane pół etatu, żeby pracodawca nie płacił całego zusu... bosz...
                • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 21:15
                  No nie wiem czy pensja 1600 netto dla dorosłej osoby za jakąkolwiek 8-godzinną pracę to tak dużo... Skoro dla sekretarki prawnej, ogarniajacej wszystkie sprawy administracyjne kancelarii, kontakty z klientami, pilnującej terminów, piszącej/uzupelniajacej pisma procesowe, odwolania, kompletującej akta spraw (ja tak mialam) to dużo, to ile w takim razie powinna zarabiać panienka z okienka w UP przybijająca tylko petentom pieczątki na dowodzie ubezpieczenia (dosłownie jedna tak mi kiedyś opisała swoje stanowisko)?
                  • d.o.s.i.a Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 01:08
                    Ale co to znaczy "dla doroslej osoby". Wiek nie ma tu znaczenia. Pensja nie ma nic wspolnego z wiekiem tylko umiejetnosciami. 1600 dla asystentki w kancelarii to ok pensja, ale dla osoby, ktora rozdaje ulotki, to sorry ale nawet za duzo. A stanowisko na ktorym przybija sie tylko pieczatki to praca za najnizsza krajowa, choc nie wierze ze takiw stanowiska w ogole istnieja.
                    • praleczka_live Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 09:04

                      Ale zauważ, ze tam było ogłoszenie dla sekretarki prawnej za 1600 BRUTTO (1100 netto), w Warszawie, więc nie wiem o jakiej niższej krajowej Ty jeszcze mówisz (skoro urzędnik ma zarabiac jeszcze mniej? W końcu od takiej sekretarki (w malej kancelarii obrabiasz całe biuro, inaczej niz w dużej, gdzie każdy pojedyńczy prawnik ma asystentkę, więc właściwie - Koordynatora Biura, zwal jak zwał) wymaga się wykształcenia wyższego, dobrej znajomosci języka, zagadnień prawnych itp.
                      Ja nie wiem naprawdę, z takim podejsciem większosci osób, to w Polsce nigdy godziwej płacy nie będzie. Moim zdaniem za każdy przepracowany pełny etat (czy to śmieciarz, sprzataczka, czy sekretarka) dorosły człowiek powinien być w stanie się samodzielnie utzrymać, na podstawowym poziomie. I od tego pułapu dopiero pensje powinny iść w górę, w zależności od kwalifikacji. Oczywiście w Polsce tak nie jest, ale to nie oznacza tego, że jest dobrze, tak jak jest smile
    • figrut Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 09.11.12, 20:57
      Mam 7,4zł. na godzinę, za nadgodziny 10zł., więc też pracuję za grosze. Po za tym, jeśli w miesiącu ktoś weźmie urlop, to za nadgodziny 10zł. płacone ma dopiero, jak wraz z urlopem przekroczy miesięczne, standardowe godziny pracy. U nas w firmie ten, kto nie wymusza (tak, tak, u nas umowę trzeba wymusić 3-4 miesięcznym lub dwuletnim nagabywaniem szefowej) umowy, ma do pensji 300zł. więcej i z tego powodu "ma się cieszyć", bo 300zł. to "kupa kasy". Bezrobocie upadla ludzi.
      • wioskowy_glupek Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 08:11
        To nie bezrobocie, nie zdejmuj odpowiedzialności z ludzi... To niestety jeden człowiek upadla drugiego. W rządzie też są ludzie i to oni najbardziej upadlają i zbydlęcają to społeczeństwo, nie dając ludziom godnych warunków do życia.
        • figrut Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 10:03
          > To nie bezrobocie, nie zdejmuj odpowiedzialności z ludzi... To niestety jeden c
          > złowiek upadla drugiego. W rządzie też są ludzie i to oni najbardziej upadlają
          > i zbydlęcają to społeczeństwo, nie dając ludziom godnych warunków do życia.
          Nie zdejmuję odpowiedzialności z ludzi, bo to oni właśnie odpowiedzialni są za bezrobocie. Błędne decyzje rządu który ma w nosie szarych obywateli i ogromne bezrobocie, na którym bazują właściciele firm proponując śmiesznie niskie stawki, za które ludzie godzą się pracować, bo nie mają innego wyjścia.
    • to_nie_my_toniemy Re: Moja praca/moje zarobki-no muszę sie wygadać 10.11.12, 21:44
      Hej. Dołączam do twego wk22urwienia. Choć wyjścia z tej ch777owej sytuacji nie widzę.
      CZy pracujesz dla "korpo" czy dla "rodzinnej firmy" liczy się tylko zysk.

      Ty jesteś tylko składową w tabeli statystyksmile
      Musisz wybrać - mieć czy być?
      Mieć - składasz się jak szef powie
      Być - szukasz pracy,póki nie znajdziesz Tobie odpowiedniej ( jeśli masz warunki)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja