Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę?

11.11.12, 09:33
Jeśli nie korzystacie z pomocy domowej to już kiepsko.
(...) nie ma znaczenia, kto w domu sprząta. Ważne żeby wszyscy byli zaangażowani. Ważne żeby dzieci wracały ze szkoły czy z przedszkola do czystego i zadbanego domu - wyznała Rozenek. - Jeżeli nawet zdarza mi się korzystać z pomocy domowej, to nie znaczy, że nic nie robię.
Jeśli nie stać Was na nianię, mąż nie pomaga (lub wcale go nie ma), dziadkowie są w innym mieście lub mają swoje sprawy to musi być Wam naprawdę ciężko:
To była niania najlepszego kolegi Stasia, jeszcze z przedszkola. Znamy się od lat i wiem, że to niania idealna. Wspaniały człowiek. Gdy przestała pracować w tamtym domu, została opiekunką moich synów. Dziećmi zajmuje się także mąż. I moi rodzice. Bez nich byłoby ciężko.
A jeśli przy tych wszystkich upierdliwościach życia pracujecie zawodowo to już chyba ostał się ino sznur smile
    • moofka Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 09:43
      dzieci pod opieka niani, meza, albo dziadkow
      chate obleci pomocowa
      to mozna sypac herbate do skarpetki, zeby buciki nie waniały smile
      natomiast jej oburzenie i minki ze inne tego nie robia, kiedy wszystkie maja uwalone na chude plecy to juz jest wkurzajace
      • stuletnia_stokrotka Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 09:53
        doprawdy nie wiem jakim cudem prowadzę sama dom od 17 lat,nie korzystam z niczyjej pomocy,również samodzielnie wychowuję dwoje dzieci
        wszystko to oczywiście z mężem ale bez armii babć,dziadków,niań i pomocy domowych tongue_out
        • emila.dudek Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 11:52
          Takie jak Ty nie istnieją wink
          • klubgogo Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 12:02
            No to ja też nie istnieję big_grin kim zatem jestem?
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 14:34
              Jesteśmy bytami niematerialnymi ;D
        • dziewczyna_z_plazy Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 15:58
          Przybij piątkę !
    • mamurzyca Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 14:43
      Chyba sie zawiesze, o pardon powiesze... A najlepiej do jakiegos haremu zapisze, bedzie nas tam z 15 babek w kwiecie wieku, jednego faceta jakos oblecimy.. chyba do pomocy rak wystarczy.. babcie sa za stare i niemodne, a niankami tez niewiadomo...
      • aqua48 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 14:59
        Mam poważne wątpliwości czy pani Rozenek istnieje na prawdę. Stawiam na to, że nie.
    • asia_i_p Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 15:26
      Ja zawsze mam wrażenie, że jak jeszcze trochę lepiej się zorganizuję, to sobie poradzę. No i niby radzę sobie, ale tylko trochę lepiej - dalej w domu, choć nie ma skrajnego syfu, to do porządku idealnego bardzo daleko, w pracy wrażenie, że zakopałam się ze wszystkim po uszy i kiedy ja to nadrobię pojawiło się na początku listopada, a nie pod koniec września, ale jednak się pojawiło.

      Po prostu żadna z przepisanych przez autorytety metod się nie sprawdza.
      Lepsza organizacja pracy? Nie ma sprawy, nabiorę w takim razie więcej zadań.
      Robienie co dzień po trochu, żeby się nie kumulowało? Dobra, ale jak zrobię to, co ma być na zaraz + po trochu tego, co na potem, to pod koniec dnia jestem jak wyprana i wyżęta ścierka i na następny dzień kiwam się somnambulicznie przed e-mamą przez cały czas teoretycznie wolny i na trzeci dzień znowu jestem do tyłu.
      Delegowanie zadań? Mąż wychodzi z domu o 5:30, wraca 16:00 - 17:00. Nawet jeśli założę, że w szynobusie odpoczął wystarczająco i od progu mu każę się brać do roboty - to i tak tego, co mnie najbardziej zakopuje, on za mnie nie zrobi. Nie sprawdzi za mnie wypracowań, nie przetłumaczy artykułu.

      Największe dziury mam przez pracę - niby jestem nauczycielką, 18 godzin i te rzeczy, a realu to wygląda tak, że jestem w szkole 6 godzin zegarowych w poniedziałek i 7 godzin w piątek, w pozostałe dni po 8 (efekt pokombinowanych planów moich i dziecka) i nie wyrabiam i tak, i tak pracuję w domu i to sporo. I zła jestem na siebie, bo wiem, że część z tego czasu w szkole zwyczajnie marnuje - siedzę i dłubię w necie, zamiast sprawdzać sprawdziany, albo z kolei zbyt perfekcjonistycznie podchodzę do problemu A, podczas gdy zadania B do Z bujają się na lianach.
      • echtom Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 16:57
        > Ja zawsze mam wrażenie, że jak jeszcze trochę lepiej się zorganizuję, to sobie poradzę.

        Nie, no luzik - jeżeli 5 godzin snu zredukuję o połowę i zrezygnuję z chwil odpoczynku typu kwadrans na fejsie czy forum, to też sobie poradzę tongue_out Ciekawe, czemu nie mam motywacji?
        • asia_i_p Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 17:04
          To u mnie jeszcze nie tak źle, w tygodniu sypiam po 5-6 godzin, a w weekendy po 8. Na 5 godzinach stale nie przetrwałabym, pojęcia nie mam, jak ty to robisz, szczerze podziwiam.
          Tylko że na forum i allegro to nie kwadransiki niestety lecą. Ale z drugiej strony, jak ten czas spędzony na forum przeznaczam na coś konstruktywnego, to okazuje się, że jako zmarnowanego czasu to go było dużo, ale jako czasu dobrze wykorzystanego to dalej malutko.
          • maggorlo A wiecie dlaczego kobieta ma dużo pracy? 11.11.12, 17:18
            kawał z broda mi się przypomniał....

            Dlaczego kobieta ma dużo pracy?
            Bo śpi w nocy to jej się nazbiera.

            big_grin
          • echtom Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 17:28
            Normalnie też odsypiam w weekendy 7-8 godzin, chyba że wypadnie dyżur w pracy albo wycieczka uncertain Gdyby nie net, to bym w tym czasie poczytała książkę albo obejrzała coś w telewizji, więc na jedno by wyszło.
    • nangaparbat3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 15:44
      "Perfekcyjna pani domu" jest mi obca, sam tytul odstrasza, ale z tym akurat sie zgodzę: im więcej bliskich, życzliwych osob mają dzieci wokoł siebie, tym lepiej. Dzieci męczące i dlatego opieke nad nimi trzeba dzielic z innymi osobami, to nie jest zadanie dla pojedynczej osoby, ani nawet dla dwoch. Okopujac sie za murami nuklearnej rodziny robimy krzywde i dzieciom, i sobie.
      • stuletnia_stokrotka Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 15:48
        a co jeśli nie ma nikogo do pomocy albo rodzina się wypina?
        co z tego,że blisko nas mieszkają dziadkowie skoro nie mają oni ochoty interesować się wnuczkami nie mówiąc o pomocy?
        • nangaparbat3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 16:28
          To prawda, mozna być daleko od bliskich, a moze byc i tak, ze sie wypinaja, i to jest najbardziej przykre.
          Pozostają przyjaciele, dobrzy znajomi, robienie roznych rzeczy razem, wtedy jakos raźniej, lzej.
          • stuletnia_stokrotka Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 16:34
            nangaparbat3 napisała:

            > To prawda, mozna być daleko od bliskich, a moze byc i tak, ze sie wypinaja, i t
            > o jest najbardziej przykre.
            > Pozostają przyjaciele, dobrzy znajomi, robienie roznych rzeczy razem, wtedy jak
            > os raźniej, lzej.
            no i właśnie dlatego ze wszystkim radzimy sobie sami,od zawsze
          • ledzeppelin3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 12.11.12, 09:53
            Wiesz, nanga, to bardzo piękne, te wynurzenia o otacz\aniu się przyjacielskimi osobami, i wychowywanie dzieci przez wspólotę, jak u Indian czy plemion afrykańskich, bo wszak "potrzeba całej wioski by wychować dziecko" czy jak tam to szło
            Takie podejście jest wzruszające, poruszające i och, jak bardzo w opozycji do robiącej krzywdę Rodziny Nuklearnej, nastawionej wszak na konsumpcję.
            No i można dać po nosie tym wszystkim matkom, które zrobiły sobie dzieci, bo chciały być niezastąpione, a przecież Cała Wioska, Starszyzna Rodu et caetera
            Powiedz zatem, ile razy w tygodniu opiekujesz się dziećmi zaprzyjaźnionych rodzin ewentualnie niańczysz bachorki bratowej?
            Byłabym niezła suką, gdybym wymagała opieki nad czwórką dzieci od dziadków i kto-tam-się-nawinie
            To jest orka. Czwórka dzieci to orka. I trzeba lubić ten sport.
            Nie przerzucam swoich obowiazków na niczyje barki pod hasłem Tworzenia Radosnej Wspólnoty.
            • aneta-skarpeta Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 12.11.12, 10:51
              to ja sie przyznam, jestem tego samego zdania co nanga
              i wśrod moich bliskich sporo widze tej pomocy wzajemnej- jakiejkolwiek

              oczywiscie sa osoby, które nie maja koło siebie bliskich, jednak powiem np na własnym przykładzie. Mi pomagali rodzice gdy syn był mały, a ja samotna.

              teraz mam syna duzego, moj brat zalozyl rodzine i np zaraz po porodzie jego córki, my- czyli ja z mezem- bardzo im pomagalismy w opiece- on musial pracowac, a ona musiala pojsc do szkoły- pracowalam w tygodniu, w weekend na poczatku oba dni, potem 1 mialam zajete noworodkiem- od 3 tyg zycia. chcieli wyjechac na wyjazd poslubny na 4 dni, wzielam urlop i zajelam sie małą.

              Oni nie pomogą mi przy dziecku, bo jest duze, ale brat pomaga np w kwestiach samochodowych, jak go o cos proszę to pomaga- nie dzis, to jutro

              teraz sie unormowalo, moja pomoc nie jest az tak potrzebna, ale wg mnie na tym polega zycie w rodzinie, zbey wzajemnie sobie pomagac

              ja sama czasem ratowalam sie pomoca kolezanki- matki kolegi syna, gdy nie mogłam go odebrac, albo ja ją i dzieciaki siedzialy u mnie- nie są to notoryczne sytuacje, ale sie zdarzają

              ja tobie cos, ty mi cos - tak jak bank czasu

              i naprawde to bardzo pomocne, ułatwiajace zycie i fajnie jak masz w otoczeniu ludzi, ktorzy tez tak myslą
              • ledzeppelin3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 12.11.12, 16:15
                Ale ja nie mówię o oczywistościach, czyli odbieraniu dzieci ze szkoły przez kolezanki, bo młodsze chore i się z domu nie mogę ruszyć
                Nie mówię o oczywistościach, czyli o ludzkiej przezwoitości nakazującej siedzieć przy bratowej w szpitalu
                Nie mówię o oczywistościach, czyli przyjeżdżanie mojej mamy gdy muszę do ginekologa
                Bez tego to jak bez ręki
                Ja mówię o egzaltowanym dorabianiu teorii Murzyńskiej Wspólnoty do zwalaniu własnych dzieci na kogoś innego
                • nangaparbat3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 12.11.12, 17:52
                  Gdybys troche częściej pozwalala na innych swoje obowiazki, byłoby Ci lżej, a dzieciom weselej.
      • marzeka1 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 16:16
        nangaparbat3 napisała:

        > "Perfekcyjna pani domu" jest mi obca, sam tytul odstrasza, ale z tym akurat sie
        > zgodzę: im więcej bliskich, życzliwych osob mają dzieci wokoł siebie, tym lepi
        > ej. Dzieci męczące i dlatego opieke nad nimi trzeba dzielic z innymi
        > osobami, to nie jest zadanie dla pojedynczej osoby, ani nawet dla dwoch.
        Okopuj
        > ac sie za murami nuklearnej rodziny robimy krzywde i dzieciom, i sobie.

        z
        - zgadzam się całkowicie; dlatego żałowałam zawsze, że nie mogła liczyć na rodziców czy teściów z tej prostej przyczyny, że nam zmarli; dzieci były na naszej głowie, ale to żaden powód do chwały wielkiej, WOLAŁABYM właśnie,aby miały wokół siebie dziadków (tzn. mój najstarszy syn trochę pamięta moją mamę, która mu czytała, zajmowała się).
        Za to korzystałam z opieki niani, gdy wróciłam do pracy lub zwyczajnie chcieliśmy wyjść- nie mam syndromu "tylko JA najlepiej zajmuję się swoim dzieckiem".
    • 18lipcowa3 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 11.11.12, 16:03
      Smiać mi się chce jak czytam te rady, Pani Rozenek. Nie PPD , bo to w ogóle jakiś kosmos jest tylko właśnie wtedy kiedy mówi jako M. Rozenek.
      Pani kupę wie o prawdziwie trudnym życiu.
    • 1mzeta Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:09
      Na obczyźnie, dziecka ( już nie długo dzieci) zostawić z kim nie ma- jestem tylko ja i mąż- sporadycznie szwagier z małym zostanie jak już się wali i pali. Niani niet, pani do sprzątania czy gotowania też niet. Zawodowo nie pracuję, a jak zacznę to w naszej sytuacji i tak nie dużo się zmieni- nie zjawi się nagle babcia czy ktoś inny do pomocy, a nawet jak babcia się zjawi to żeby zamieszkać z nami i zająć się nią na stare lata. Owszem mąż jest z tych co to nie przychodzi z pracy i ma wszystko w doopie- zajmuje się dzieckiem, ugotuje, pranie zrobi i co tam jeszcze trzeba.
      Założę się, że takich jak ja są na pęczki i sobie radzą.
      • marzeka1 Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:19
        No pewnie, że radzą, ale CO złego jest w tym,gdy można/chce się/są chętni do pomocy?
        Właśnie tego pojąć nie mogę, niektóre naskoczyły na Rozenkową, ze ma nianie, panią do sprzątania- no ma- coś w tym złego? Naprawdę żałuję, że musieliśmy być sami z dziećmi na głowie, gdy były małe- dziadkowie, którzy chętnie pomogą- to skarb.
        • mirmunn Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:27
          chodzi chyba o to,że Rozenkowa , mając wiele osób do pomocy, oburza się, jak przeciętna kobieta, która NIE MA niani , sprzątaczki itd sama nie ogarnia wszystkiego i nie ma tych kokardek czy czegoś tam
          • echtom Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:31
            Tak, dokładnie o to chodzi.
            • marzeka1 Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:34
              Oglądałam kilka tylko odcinków i w nich z kolei zorientowałam się,że ona np. dziwi się, że wszystko ma być na głowie kobiety, że syf w domu= wina kobiety; a ten syf także generowali faceci, którzy rączek nie skalali pracą domową;. dzieci- nie były nauczone pracy w domu- na to m.in. zwracała uwagę;
              • echtom Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 17:49
                Wiesz, ale i tak wszystko sprowadza się do tego, że to kobieta musi zaplanować pracę logistycznie, rozdzielić zadania, nauczyć dzieci, dopilnować wykonania itp. - jeśli to nawala. to i tak wychodzi, że jej wina.
                • marzeka1 Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 11.11.12, 18:40
                  Być może, tyle że mi akurat to nie przeszkadza, mój dom jest "męski": ja i 3 facetów- mogę rozdzielać zadania, co robię, byle na mojej głowie nie było wszystko; a tak spokojnie ogarniam- bo pogoniłam moich chłopów do sprzątania i zakupów.
        • ledzeppelin3 Re: Ja to mam przejegrane w takim razie.... 12.11.12, 09:57
          Pewnie, ze skarb, ale nie wiedzę powodu dla którego pouczać by mnie miała kobieta, za którą ktoś sprząta i wychowuje jej dzieci.
    • suazi1 Re: Jest Wam ciężko? Dajecie sobie radę? 12.11.12, 09:39
      W takim razie uprzejmie proszę o ten sznur wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja