Urodziny - co myślicie?

11.11.12, 22:54
Bardzo Was proszę o komentarz do poniższej sytuacji - jakie są Wasze odczucia?
Córka chodzi do I klasy w prywatnej podstawówce, wcześniej tam chodziła do zerówki, od grudnia 2011. Jest młodsza od większości dzieci, nieśmiała, nadwrażliwa, słabo zintegrowana z klasą. Przyszła tam później, jakoś tak się nie wpasowała i tak zostało.
Szkoła kosztuje sporo, większość rodziców jest bardzo zamożna.
Kiedy córka zaczęła chodzić do zerówki, bardzo szybko okazało się, że niepisanym zwyczajem w tej właśnie klasie jest wyprawianie przez dzieci urodzin dla wszystkich. I są to nie byle jakie urodziny - np. w sali zabaw z tortem, z klaunem, z animatorem w teatrze, ostatnio były w klubie wspinaczkowym.
Dzieci było w tamtym roku 15, teraz jest 19. Córka na część urodzin chodziła, zawsze kupowałam przemyślane i wcale nie tanie prezenty (bo uważam, że wydanie 50-60 zł dla dziecka, z którym relacje mojej córki są dość luźne i sprowadzają się głównie do kontaktu w klasie, to wcale nie jest mało). Na części urodzin nie była, bo np. była wtedy chora albo miałam jakieś plany rodzinne.
Ma urodziny pod koniec maja, była wtedy zresztą chora i nie wyprawiałam nic dla klasy. Prawdę mówiąc, wynajem całej sali zabaw dla tak dużej grupy z poczęstunkiem, czy sali zabaw z animacją, to są dla mnie spore koszty.
Z kolei sprowadzenie animatora do szkoły to moim zdaniem stawianie rodziców w sytuacji przymusu - bo wszyscy byli na lekcjach, więc wszyscy musieli uczestniczyć w urodzinach i kupić danej dziewczynce prezenty.
W tym roku sytuacja rozwinęła się tak, że córka dostała znowu zaproszenia, była na 1 urodzinach z 4 - przeziębienie, potem wyjazd w długi weekend listopadowy, a wreszcie urodzinom na ściance wspinaczkowej sprzeciwiłam się. Jak dla mnie dla 7-latków to czysta głupota i niekoniecznie bezpieczna.
No i w piątek pozostałe "miłe" dziewczątka z klasy ją napadły, że nie zrobiła przed wakacjami urodzin i one jej nie wierzą, że już ukończyła 6 lat. I że nie chodzi na niczyje urodziny i nie daje prezentów. Bo w klasie tak się porobiło, że nawet jak ktoś nie mógł być, to ten prezent potem przynosi.
Dla mnie to jest sytuacja bardzo przymusowa, nie czuję się w obowiązku zapewniać rozrywki 19 dzieciakom, bo są to duże pieniądze, na które nie za bardzo mogę sobie pozwolić. Poza tym nie podoba mi się idea tak masowego i koniecznego obchodzenia wszystkich urodzin po kolei. W klasie córki dzieci są różne, jedne bardziej sympatyczne i koleżeńskie, inne wręcz przeciwne - nie mam ochoty wydawać kasy na prezent dla złośliwej dziewuchy, która dokuczała mojej córce, aż potrzebna była interwencja wychowawczyni.
Pamiętam, że za moich czasów szkolnych też były takie kinderbale, ale się zapraszało kilka osób, które się lubiło i w jakimś skromniejszym wymiarze, np. do domu. Rozumiem, że sale zabaw, multikina itp. to wielka wygoda, ale nie mam ochoty być zmuszona do czegoś, co jest jednym wielkim przymusem.
Córka przeżywa oczywiście te uwagi. Ja postanowiłam, że w tym roku zrobimy skromne urodziny w klasie, ale nie informując o tym przedtem. Jeżeli tu już teraz dochodzi do takiego rozliczania się, kto u kogo był i co przyniósł, to nie mam ochoty na dalsze propagowanie takiego pustactwa. I nikt nie musi dawać niczego.
Będzie tort, słodycze, napoje, a jeśli wychowawczyni udzieli mi zgody, to poprowadzę jakieś krótkie konkursy itp., żeby coś się działo. Nikt nie będzie wcześniej nic wiedział i nie będzie wyliczania, kto ma kupić mojej córce prezent, bo u niego była, a kto nie ma kupić, bo nie była.
Dla mnie obecna sytuacja jest z lekka chora. I zastanawiam się, czy ci ludzie mają z lekka w głowach przewrócone, czy po prostu ja uczę dziecko jakichś minimalnych wymagań wobec życia i rodziców?
Do tej pory obchodziliśmy te urodziny w rodzinnym gronie. A do tego był jakiś dzień atrakcji, specjalnie dla córki. W tamtym roku też tak było, jak wyzdrowiała, były urodziny z naszą rodziną, a na drugi dzień wyjazd do Berlina do zoo.
Ja najchętniej zrobiłabym córce urodziny gdzieś z kilkorgiem fajnych dzieci z klasy i z jej 2 koleżankami, ale znowu reszta strzeli focha, że nie zaproszeni... Więc zostaję przy okolicznościowym cieście i cukierkach, bez przymuszania innych rodziców do prezentów.
    • angazetka Re: Urodziny - co myślicie? 11.11.12, 23:25
      Odpowiedź krótka: patologia. Klasa, nie ty.
      Odpowiedź dłuższa. Nie podoba mi się w ogóle ten narastajacy cyrk wokół urodzin. To, że trzeba zapraszać całą klasę, to, że musi to być wyjście do jakiejś imprezowni. To bez sensu, wpędza ludzi w koszta i wcale nie jest fajne (choćby dlatego, że dzieciak świętuje urodziny z ludźmi, których nie lubi albo nie zna). I twoja córka jest ofiarą tego systemu. Napadanie na nią, że nie chodzi na urodziny i że nie robiła swoich, byłyby dla mnie dzwonkiem alarmowym. Może wychowawczyni mogłaby jakoś pogadać z klasą, z rodzicami?
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 11.11.12, 23:31
        Myślę, że w poniedziałek wspomnę co nieco o tym wychowawczyni...
        Moim zdaniem sytuacja jest niezdrowa, kiedy dzieci zaczynają przeliczać i kalkulować, kto był, co kupił, co potem zrobił w zamian i jak się rewanżował na swojej imprezie.
        A przy tym, jak napisałaś, nie odpowiada mi przymus tak hucznego świętowania urodzin z osobami, za którymi się nie przepada.
        Czym innym jest poczęstunek, nawet taki "lepszy", w klasie i zaśpiewanie "sto lat", a czym innym konieczność wymyślenia i opłacenia rozrywki dla 19 dzieciaków.
        Gdyby to była naprawdę zgrana i wspierająca się grupa, to wydałabym ostatnia kasę, żeby moje dziecko miało ekstra urodziny z przyjaciółmi. Ale tutaj więzi są za słabe.
        Nie czuję się nie w porządku, tym bardziej, że córka, jeśli już u kogoś była, przynosiła wcale nie tanie i nie byle jakie prezenty.
        • viviene12 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:30
          lily-evans01 napisała:

          > Myślę, że w poniedziałek wspomnę co nieco o tym wychowawczyni...
          > Moim zdaniem sytuacja jest niezdrowa, kiedy dzieci zaczynają przeliczać i kalku

          Sytuacja jest bardzo niezdrowa.
          Napisze brutalnie: rozmowa z nauczycielka niewiele przyniesie, bo w szkolach, gdzie rodzice placa duze czesne to oni jako klienci stawiaja warunki i nauczyciele/dyrekcja nie beda chcieli sie narazac. Nie uwazam, zeby to bylo wlasciwe ale nie zmienisz tego.
          Swoja droga nigdy nie spotkalam sie z taka "presja urodzinowa" , takze w szkolach prywatnych.
          Jezeli Twoja corka niespecjalnie czuje sie w tej szkole i Ty nie jestes zadowolona, to czemu jej nie przeniesiesz gdzie indziej?



          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:52
            Zaczynam się właśnie ku temu skłaniać...
            Problem jest taki, że dziecko jest nadwrażliwe, mało kontaktowe, boi się zmian.
            • viviene12 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:05
              lily-evans01 napisała:

              > Zaczynam się właśnie ku temu skłaniać...
              > Problem jest taki, że dziecko jest nadwrażliwe, mało kontaktowe, boi się zmian.

              Z drugiej strony jesli tu zostanie to tez latwo nie bedzie, pisalas, ze jest malo zintegrowanaw klasie, wiec moze na zmianie zyska. TAk czy inaczej dobrze byloby popracowac nad mocniejsza samoocena, moze jakis sport albo inne zajecia w tym kierunku, ktoras z dziewczyn nizej juz o tym wspominala.



              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:14
                Córka chodzi do profesjonalnej szkoły tańca, dobrze się tam czuje.
                W szkole chodzi na aikido, no i znowu ma jakieś "ale", bo pani potrafi podnieść głos, albo mówić dziecku, że je skreśli z listy, jeśli nie będzie chodzić (a dziecko np. było chore).
                W przyszłym półroczu planuję zapisanie jej do jakiejś szkółki aikido/karate i rezygnację z zajęć w szkole.
                Mam wrażenie, że ta niska samoocena wynika też z tego, że w klasie wcale tak super się nie dzieje... Jest kilka gwiazdeczek, które usiłują rządzić resztą i napuszczają pozostałe koleżanki na kogoś, jak im się coś nie podoba.
                A wychowawczyni mi mówi, że mam dziecko mało asertywne.
                Chyba czas coś zadziałać, żeby od przyszłego półrocza być gdzie indziej.
                • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:22
                  lily-evans01 napisała:
                  > A wychowawczyni mi mówi, że mam dziecko mało asertywne.
                  > Chyba czas coś zadziałać, żeby od przyszłego półrocza być gdzie indziej.
                  >

                  Poniekąd miała rację.
                  Jaką masz gwarancję że w następnej szkole będzie idealnie ?
                  Raczej żadnej, bo chyba takich szkół nie ma.
                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:37
                    No dobra, a nie uważasz, że te małe osóbki o wielkim ego powinny być też trochę uczone empatii?
                    Ja odebrałam trochę inne szkolne wychowanie, w innych czasach, choć teraz pluje się na szkołę peerelowską. Ale dobrze pamiętam, że naczelnym pojęciem była sprawiedliwość pewnych rozwiązań i takie puste gwiazdorstwo nie było dobrze widziane przez nauczycieli.
                    Najbardziej rozpychające się łokciami, plotkujące i przebojowe są wcale nie te najlepsze uczennice. Jak dla mnie, to takie postawy wymagałyby pewnej lekkiej korekty - np. nakierowania tcyh skłonności przywódczych na coś bardziej pożytecznego.
                    • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:43
                      lily-evans01 napisała:

                      > No dobra, a nie uważasz, że te małe osóbki o wielkim ego powinny być też trochę
                      > uczone empatii?
                      > Ja odebrałam trochę inne szkolne wychowanie, w innych czasach, choć teraz pluje
                      > się na szkołę peerelowską. Ale dobrze pamiętam, że naczelnym pojęciem była spr
                      > awiedliwość pewnych rozwiązań i takie puste gwiazdorstwo nie było dobrze widzia
                      > ne przez nauczycieli.
                      > Najbardziej rozpychające się łokciami, plotkujące i przebojowe są wcale nie te
                      > najlepsze uczennice. Jak dla mnie, to takie postawy wymagałyby pewnej lekkiej k
                      > orekty - np. nakierowania tcyh skłonności przywódczych na coś bardziej pożytec
                      > znego.
                      >

                      Ale na innych rodziców wpływu nie masz i mieć nie będziesz, natomiast na córkę ( póki co, masz )
                      To co jej teraz zaszczepisz, zaowocuje kiedyś. NIGDY i NIGDZIE nie jest idealnie i jakby nie patrzył w całym życiu asertywność jest potrzebna.
                      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:51
                        Oczywiście, zgadzam się z Tobą w 100%, ale mam tu pewne pretensje do nauczycielki - że jedynie uczy, a nie wychowuje. A to są małe dzieci i nie jest tak, że ich postawy już nie mogą ulec zmianie.
                        Takie dominujące osóbki są zazwyczaj świetnymi koordynatorami różnych akcji na poziomie klasowym, a potem szkolnym. I ta cała energia znajduje ujście w czymś wartościowym, a przy okazji są wyróżnione i docenione.
                        W ogóle mam smutne wrażenie, że szkoła od iluś lat zaprzestała uczenia dzieci, żeby czasem zrobiły coś dla ogółu... Dzieci rozpychające się są najmilej widziane, bo najlepiej sobie radzą.
                        Ale kurcze, wychodzi na to, że płacę po to, żeby ukształtowano mi kolejnego samolubnego pustaka.
                        • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:56
                          Mi sie wydaje,ze ty nie wiesz o fakcie,ze dzieci juz sa inne niz kiedys i to porownywanie,itd.jest juz wszedzie,powinnas corke wychowywac pokolenie wstecz.
                          Pewnych rzeczy nie przeskoczysz przykro mi.
                          Nie licz na to,ze szkola wychowa ci dziecko,to ty masz zrobic i od ciebie zalezy czy bedziesz miala pustaka czy nie.
                        • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:58
                          > Ale kurcze, wychodzi na to, że płacę po to, żeby ukształtowano mi kolejnego sa
                          > molubnego pustaka

                          Ty płacisz za wysoki poziom nauki (jak sama pisałaś ) a nie kształtowanie osobowości dziecka.
                          Moim zdaniem, od tego są rodzice.
                          Moje dziecko też chodzi do prywatnej, ale takich oczekiwań wzgledem szkoły nie mam.
                          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:02
                            Myślę, że naiwne jest zakładanie, że osobowość dziecka kształtują wyłącznie rodzice. Ono bardzo szybko wyciąga wnioski w relacjach z rówieśnikami. Z czasem ich akceptacja liczy się coraz bardziej, a w uroczym okresie dojrzewania opinia rodziców ma wartość niewielką. Jest to konieczne w procesie indywiduacji młodego człowieka, ten, kto kieruje się opiniami rodziców, nigdy nie będzie tak naprawdę dorosły.
                            I teraz pytanie za 100 punktów - czy chcę, żeby w kształtowaniu osobowości mojej córki współuczestniczyli rówieśnicy, którzy już teraz przeliczają, ile od kogo dostali prezentów (bo do tego sprowadza się sens tych imprez na tyle ludzi). I co będzie dalek?
                            • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:09
                              lily-evans01 napisała:

                              > I teraz pytanie za 100 punktów - czy chcę, żeby w kształtowaniu osobowości moje
                              > j córki współuczestniczyli rówieśnicy, którzy już teraz przeliczają, ile od kog
                              > o dostali prezentów (bo do tego sprowadza się sens tych imprez na tyle ludzi).
                              > I co będzie dalek?

                              Ty nie chcesz,ale musisz pogodzic sie z tym,ze tak jest teraz w kazdej szkole,moja matka ma brata a on dwoch synow w podstawowce tak jest duzo mlodszy od mojej matki.
                              Chlopcy chodza do panstwowej szkoly i nie raz przychodzili z placzem bo maja gorsze ciuchy,slabe prezenty dostali na gwiazdke,a wakacje spedzili tylko u babci.
                            • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:14
                              Z czasem ic
                              > h akceptacja liczy się coraz bardziej, a w uroczym okresie dojrzewania opinia r
                              > odziców ma wartość niewielką.
                              Z czasem..........moze i tak ( aczkolwiek niekoniecznie ) ale my, póki co, mówimy o nadwrażliwej 7-latce.
                              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:18
                                Zgadza się, ale to jest prawie 6 lat nauki w środowisku jak widać, bardzo specyficznym.
                                Czy to naprawdę jest dziwne, że mam wobec szkoły pewne zastrzeżenia, bo uważam, że pełni też funkcję wychowawczą (zwłaszcza na tym etapie), a nie tylko dydaktyczną?
                            • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:31
                              przenies córkę do szkoły publicznej.
                        • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:14
                          > Oczywiście, zgadzam się z Tobą w 100%, ale mam tu pewne pretensje do nauczyciel
                          > ki - że jedynie uczy, a nie wychowuje. A to są małe dzieci i nie jest tak, że i
                          > ch postawy już nie mogą ulec zmianie.
                          > Takie dominujące osóbki są zazwyczaj świetnymi koordynatorami różnych akcji na
                          > poziomie klasowym, a potem szkolnym. I ta cała energia znajduje ujście w czymś
                          > wartościowym, a przy okazji są wyróżnione i docenione.
                          > W ogóle mam smutne wrażenie, że szkoła od iluś lat zaprzestała uczenia dzieci,
                          > żeby czasem zrobiły coś dla ogółu... Dzieci rozpychające się są najmilej widzia
                          > ne, bo najlepiej sobie radzą.

                          Całkowicie się z Tobą zgadzam.
                    • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:49
                      Sprawiedliwosci nie ma i nie bedzie i ten kto w nia wiezy sam siebie oszukuje.
                      Te gwiazdy o ktorych piszesz byly potrzebne kazde stado potrzebuje przywodcy.
                      Na bank teraz tez klasy dziela sie na grupy i kazdy chce byc w paczce takiej gwiazdy.
                      W szkole o ktorej piszesz czyli tej z naszych czasow,nauczyciele szufladkowali uczniow i po za pewny poziom nawet gdybys sie zes... nie mialas szans sie wybic,dlatego ja tez nie sadze,ze to byl dobry model szkoly.
                      Najlepsza uczennica nie znaczy najinteligentniejsza najfajniejsza potrafiaca zjednac sobie ludzi z moich obserwacji wrecz odwrotnie.
                      I jakos tak dziwnie sie stalo,ze najlepiej z mojej klasy radza sobie ci przecietni,a prymuski skonczyly edukacje na zawodowce z brzuchem w trakcie jej trwania.
                      Sory jak przez cala podstawowke masz byc najlepsza to potem gdzies ta potrzeba szalenstwa sie wkrada,dlatego ja jestem zdania lepiej wszystko po troszku niz max w jednej dziedzinie,bo nie wytrzymasz.
                      Zobacz,ze najgorzej koncza dzieci z totalnym rygorem w domu szkola,dom,nauka,zero imprez,zabawy itp.
                      Tak sie dlugo nie da.
            • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:13
              Nawet nie czytam pozostałych wypowiedzi, mam jeden wniosek: przenieś córkę.
              Ona tego nie udźwignie, sama przeciw reszcie, za duża presja. Poza tym z wiekiem będzie gorzej, a nie lepiej.
              A dzieci robią to, co rodzice. Jak rodzice kalkulują i wypominają, to samo robią dzieci.
              I to nie ulegnie zmianie, nie łudź się.
              Przenieś córkę do innej szkoły.
              • lily-evans01 Wypominanie ;) 12.11.12, 10:20
                No właśnie, w tamtym roku była taka sytuacja urodzin w szkole i wszyscy, którzy byli tego dnia oczywiście musieli w tym uczestniczyć. Dwaj chłopcy nie przynieśli prezentów, mama powiedziała córce na drugi dzień, żeby się upomniała o prezenty - bo chłopcy byli na imprezie, jedli, bawili się z klaunem, a nawet o zgrozo, wzięli sobie batony do domu.
                Myślałam, że to jednostkowy przypadek... Ale tak nie jest, jak się okazuje.
                • dzoaann Re: Wypominanie ;) 12.11.12, 10:45
                  im wiecej piszesz, tym bardziej jestem pewna, ze na twoim miejscu zabralabym corke z takiej szkoly.
                  • lily-evans01 Re: Wypominanie ;) 12.11.12, 10:48
                    To w sumie pierwsza taka dziwna sytuacja...
                    Ale i mnie już światełko alarmowe w głowie się zapala.
    • vesper_lynd_1 Re: Urodziny - co myślicie? 11.11.12, 23:29
      "No i w piątek pozostałe "miłe" dziewczątka z klasy ją napadły, że nie zrobiła przed wakacjami urodzin i one jej nie wierzą, że już ukończyła 6 lat. I że nie chodzi na niczyje urodziny i nie daje prezentów."

      ..łał i tak zachowują się dzisiejsze 6-latki?
      Milutko, nie ma co...jakbym miała takie koleżanki też bym ich nie lubiła i nie chciała chodzić do nich na urodziny

      Współczuję sytuacji.
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 11.11.12, 23:33
        vesper, poprawka, w większości to 7-latki wink.
        Ale ja mam wrażenie, że to w dużej mierze sprawa komentarzy, jakie po imprezie słyszą od swoich rodziców.
        A potem córka mi narzeka, że jakby zrobiła te urodziny, to by dostała 18 prezentów... Nie chcę, żeby była tak nastawiona do ludzi, nie podoba mi się to!
    • klarysa991 Re: Urodziny - co myślicie? 11.11.12, 23:31
      Uważam ze masz 100% racji... to jest pustactwo!!!
      Jestem az w szoku ze w taki sposób to moze wygladac...sad i ze takie rzeczy dzieja sie w szkołach.. moze to jednak dlatego , ze to prywatna szkoła...

      W klasie syna (chodzi do pństwowej podstawówki) zaprasza sie ulubione osoby, moj P. był na niektórych urodzinach, sami nie wyprawialismy mu urodzin dla kolegów ze szkoły...

      Nikt nie ma o to zadnych pretensji...
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:01
        Prawdę mówiąc, po czymś takim, to mam ochotę w imieniu córki każdorazowo odmawiać jakichkolwiek zaproszeń i sama nie zapraszać - ale wtedy biedna poczuje się całkowicie wykluczona, w imię moich zasad czy mojego oburzenia...
        • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:17
          Poslalas corke,do szkoly gdzie sa takie a nie inne zwyczaje,gdzie rodzice dzieci maja kase i zgadzaja sie na taki a nie inny system dzialajacy w kwestii urodzin.
          Moim zdaniem to ty masz racje,ale twoje zachowanie i brak zrobienia corce urodzin,a teraz jeszcze jakies rozmowy z wychowawczynia tylko zaszkodza twojej corce.
          W rezultacie wyjdzie,ze jest jakas biedaczka,nie chodzi na urodziny bo nie ma kasy na prezenty,nie robi swoich urodzin bo rodzicow nie stac.
          Czym dzieci beda starsze tym bedzie gorzej a jesli wychowawczyni poruszy ten temat z reszta rodzicow to sory beda rozmowy o tym w domach i twoja corka bedzie zepchnieta na margines.
          Nie pisze tego zlosliwie,mam kolezanki z dziecmi i sa to ludzie bogaci i ja doskonale wiem jak wychowywane sa dzieci w takich domach,np.matka sie pyta syna czy nadal ma najlepszy telefon w klasie bo jak nie to juz trzeba wymienic,slyszalam to ostatnio na urodzinach tego chlopca,ktory w tej chwili ma 8 lat.
          Przykro mi ale,to ze te dzieci takie sa to jest wina rodzicow a nie samych dzieci i mozesz zalowac,ze wybralas swoje zasady a nie wybor ogolu.
          A najwieksze konsekwencje twoich decyzji zbierze twoja corka.
          Widze dwa wyjscia zmiana szkoly,gdzie status finansowy ludzi bedzie bardziej zroznicowany,albo dostosowanie sie.
          • lily-evans01 Jola 12.11.12, 00:31
            Dzięki za spostrzeżenia wink.
            Z tą szkołą z dziećmi o zróżnicowanym statusie finansowym może być trochę kiepsko. Dużo małych podstawówek wygasa lub już zostało zlikwidowanych. Te fajne zgarniają dzieci z fajnych, spokojnych dzielnic, ze swojego rejonu. Ja mieszkam niestety w okolicach Niebuszewa (tak, jam ze Szczecina wink - więc z dziećmi tam bywa różnie, bo i środowisko jest takie, jakie jest. Rejonówka jest paskudna, zaniedbana i duża.
            Do wyboru mam jeszcze przemeldowanie córki do mojej matki, ale tam jest mega rejonówka, z dziwnymi opiniami nt. agresji wśród dzieci.
            Tutaj praktycznie nie ma agresji fizycznej wśród dzieci, nie ma wyzwisk, kradzieży itp.
            Sądziłam naiwnie, że ludzie zapisujący dzieci do trochę "lepszej" szkoły kierują się podobnymi czynnikami, jak ja - czyli, że chcą, żeby dzieci rozwijały swoje zdolności i umiejętności w małym, życzliwym środowisku.
            Akurat zresztą to środowisko nie jest zbyt życzliwe, dzieci bardzo wykorzystują swoją silniejszą pozycję, jeżeli są starsze itp. Córka to straszny milczek, ale wszystko przeżywa w środku i ciągle żali się na kogoś, bo coś powiedział, bo nie chciał się z nią bawić na przerwie itp. Ogólnie klasa nie jest wcale super zgrana. A córka jak była cicha i nieśmiała, tak jest nadal, chociaż chodzi tam prawie rok.
            Ale z drugiej strony... za bicie, straszenie, sprawianie problemów można wylecieć ze szkoły. Nie ma patologii. Szkoła bardzo czysta, zadbana, dużo zajęć dodatkowych.
            Mam cholerny dylemat.
            • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 00:36
              Twój punkt widzenia jest ciekawy, że tak dodam.
              Mam w rodzinie zamożne osoby, ale kuzynka z kolei ma hopla nie na temat gadżetów, lecz kolejnych umiejętności, jakie nabywa jej córka. Trochę to świrnięte, ale w sumie pożyteczne.
              A tutaj... Dzieci wybrzydzają na inne zabawki niż np. Lego, mają tablety, psp. Dla mnie to z lekka nienormalne. Dzieciak przychodzi po szkole i zamiast spędzić czas z rodzicami albo z kolegami, to siada do kompa i napieprza gierki przez 2 godziny. Dla mnie zawsze taki styl życia był domeną patologii, która nie zajmuje się dziećmi (tej patologii, która ma trochę kasy, ale poza tym totalnie ma swoje dzieci w zadzie).
              A tu... zonk.
              • jola-kotka Re: Jola 12.11.12, 00:46
                To nie jest patologia,kasa na drzewie nie rosnie,ci ludzie musza cos wybrac albo pieniadze,albo czas z dzieckiem
                Wiesz jak ja bym miala dziecko to tez musialabym dolaczyc do tej "patologii".
                Na temat wychowywania dzieci mam takie same poglady jak ty i sadze,ze kasa to jest dodatek do zycia a nie jego cel,tylko bardzo trudno jest do tego stwierdzenia sie dostosowac.
                Nie chcac krzywdzic swoich dzieci po prostu sie na nie, nie decyduje.
                • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 00:50
                  Tu robisz błędne założenie, że rodzic zarabia w czasie, gdy dziecko siedzi przed kompem. Otóż nie. Większość mam nie pracuje. To mężowie prowadzą jakieś tam biznesy. W świetlicy szkolnej siedzi może 2 dzieci na 19. Reszta wraca błyskawicznie autem do domu z matkami, po czym pogrążają się w zaczarowanej cyfrowej krainie wink.
                  • drzewachmuryziemia Re: Jola 12.11.12, 22:53
                    wiesz co lily, jestes bezwględna w ocenach i mówisz o nich "oni" a siebie stawiasz w innym miejscu - zastanów sie jak z takim mysleniem chcesz sprawic, ze córka bedzie sie czuła w tej klasie dobrze
                    • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 22:57
                      Czyli, jak w klasie będzie gremialnym zwyczajem kupowanie quada dzieciom na komunię, to też muszę zrobić to samo, żeby córce nie było przykro?
                      No niestety, sytuacja zaczyna kierować się w stronę lekkiego absurdu.
                      Córka nie lubi niektórych dzieci, są po prostu niesympatyczne, niekoleżeńskie, potrafią rozrabiać na czyichś urodzinach. I za nie też mam płacić, też zapraszać? I posyłać córkę na imprezę kogoś, do kogo ona nawet się nie odzywa?
                      Dla mnie to po prostu nowobogacki terroryzm.
                      • drzewachmuryziemia Re: Jola 12.11.12, 23:07
                        ja nie uwazam ze taki zwyczaj jest dobrysmile ale jesli córka jako jedyna w takiej klasie nie dostalaby quada to pewnie czułaby sie fatalnie i tyle
                        • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 23:17
                          Każdy z nas czasem będzie czuł się fatalnie, a czasem świetnie.
                          Jest to naturalne, że dzieci chcą mieć każde badziewie, jakie ma np. koleżanka - ale to nie znaczy, że wszystko muszą dostawać. Nawet jeśli czują się przy tym przez jakiś czas fatalnie.
                          Czy masz w życiu automatycznie wszystko, po co tylko sięgnęłaś?
                          Czy nie jest często tak, że jakiś rozciągnięty w czasie cel okazuje się w pewnym momencie kompletnie niewarty podążania za nim?
                          Kupiłabyś tego quada? Bo ja nie. Niebezpieczne i głupie.
                          • drzewachmuryziemia Re: Jola 12.11.12, 23:20
                            gdybym juz posłala dziecko do takiej szkoły to tak, kupiłabym, bo nie wiem jak dziecko miałoby obie poradzic z czyms takim, ze jest jedyna osoba w klasie ktora czegos nie ma - dla dziecka to jest koszmar i uczy go to tylko tego, by by byc jak inni wszelkimi sposobami, na pewno nie uczy go to asertywnosci, bo zeby byc asertwnym trzeba czuc sie silnym, tez wsród rowiesników
                            • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 23:33
                              Ale od tego wiedzie prosta droga do takich decyzji:
                              - wszystkie moje koleżanki mają po 15 lat i wypiły, ja też muszę się napić, bo będę gorsza!
                              - wszystkie moje koleżanki mają po 16 lat i paliły, ja też muszę to zrobić, bo będę gorsza!
                              - wszystkie moje koleżanki w wieku 17 lat już zaliczyły faceta, ja też muszę to zrobić, bo będę gorsza!
                              Możemy sobie tu podłożyć dowolny scenariusz - dorównywania gromadzie w czymkolwiek, co jest głupie, szkodliwe albo niebezpieczne.
                              Kobieto, w ogóle masz jakiś kręgosłup?
                              • drzewachmuryziemia Re: Jola 12.11.12, 23:41
                                tak, mam, i mysle, a nawet jestem pewna, bo niejednikrotnie juz to obserwowałam, ze predzej za destrukcyjna grupa pójdzie własnie dziecko odrzucane przez klase, niekaceptowane przez innych.
                                • lily-evans01 Re: Jola 13.11.12, 09:50
                                  Żałosna jest akceptacja, która sprowadza się tylko do tego, ile kto na co wydał.
                                  Nie jestem osobą ubogą, moje dziecko ma wiele rzeczy ma dobrym, rozsądnym poziomie, poczynając od ubrań i butów, a kończąc na zabawkach, rolkach, wyjazdach itp. Nie widzę powodu, żeby wpadać w szał konsumpcyjny, spinać się, żeby więcej zarobić, po to, żeby córka miała coś jeszcze i jeszcze lepszego. Bo jak mam więcej, to są bardziej pożyteczne cele niż impreza, która rozmachem przypomina osiemnastkę.
                                  Dla mnie stąd płynie taki wniosek, że dzieci muszą być konsekwentnie wzmacniane w poczuciu własnej wartości i obronie swojej opinii. U nas trochę tego zabrakło, jak pisałam wcześniej, córka nie chodziła do przedszkola z powodu problemów zdrowotnych i brakuje jej pewności siebie w grupie. No i ma prawdopodobnie problemy SI, ale to się niedługo okaże. Zdaję sobie świetnie sprawę, że tak będzie w każdej grupie - ale wychodzi na to, że grupa bardziej zróżnicowana społecznie daje więcej możliwości odnalezienia swojego miejsca.
                                  Niemniej jednak wartości wyznawane przez tę szkołę coraz mniej mi się podobają - widzę hodowanie przyszłych samolubów i karierowiczów. Liczą się indywidualne sukcesy, racje tego, kto najgłośniej klasę zakrzyczy. Nie ma współpracy przy pożytecznych ideach. A potem, rosną takie po prostu lemingi...
                                  Mogę całe to zamieszanie z urodzinami podsumować jednym nieśmiertelnym stwierdzeniem:
                                  w d... się poprzewracało.
                                  • bri Re: Jola 13.11.12, 10:58
                                    Nie przychodzi Ci do głowy żaden sposób jak samej wpłynąć na sytuację w klasie?

                                    Twoja córka zamiast organizować urodziny polegające na szalonej konsumpcji może np. poprosić, żeby z okazji jej urodzin dzieci zrobiły coś dobrego dla innych, bo np. ją to bardziej uszczęśliwi niż nowe zabawki. Razem szukacie celu, który by Twoją córkę zainteresował i zamiast prezentów zbieracie karmę dla zwierząt, albo robicie łańcuchy z kolorowych gołąbków z origami, żeby powiesić w pokoju jakiegoś chorego dziecka, przygotowujecie kartki świąteczne dla żołnierzy na misji czy co tam uznacie za stosowne.

                                    Tym sposobem wprowadzasz jakiś nowy element do sposobu obchodzenia urodzin w klasie, nie krytykując wprost tego, co robią inni (ich prawo urządzać urodziny i zapraszać kogo chcą; jedynie prezentów wymagać nie powinni).

                                    Jeśli już Twoja córka ma odstawać od reszty to niech odstaje wyraźnie i niech sama to w jakiś sposób kreuje zamiast zdawać się na łaskawą opinię reszty. W państwowej szkole mojej córki wolontariat jest wręcz modny; wystarczyło, że ktoś po prostu dał przykład.
                                  • drzewachmuryziemia Re: Jola 13.11.12, 11:54
                                    jsli faktycznie w tej szkole sa takie wartosci,to tez oczywiscie by mi sie to nie podobało- po prostu zanim sie dziecko wysle do szkoły, trzeba sie zorientowac jak w niej jest i tyle. Piszesz, ze marna to akceptacja, jesli płynie z dostosowywania się - otóż moze i marna, ale dla dziecka lepsza taka niz zadna, bez akceptacji grupy nie da sobie rady. Dziwie sie, ze nie mozesz tego pojac, szczególnie, ze masz dziecko bardzo wrazliwe, niesmiałe. Chcesz zeby samotnie waczyła z całą klasą, czy czego od niej oczekujesz, bo nie bardzo rozumiem.
                                    • lily-evans01 Re: Jola 13.11.12, 13:11
                                      Czego oczekuję? Że będzie w zgodzie ze sobą, że nie będzie bała się wygłaszać własnych opinii i dążyć do własnych celów, i na to samo pozwoli innym.
                                      Tylko tyle albo aż tyle wink
                                      • drzewachmuryziemia Re: Jola 13.11.12, 15:46
                                        jak jeszcze troche pochodzi do tej szkoły to jej bycie w zgodzie z soba na pewno nie bedzie sie równało byciu w zgodzie z Tobą, bo jak wiekszosc dzieci zapewne pójdzie za wiekszoscia, a Tobie sie ta większosc bardzo nie podoba - jesli bedzie miala szczescie, ta wiekszosc ja przyjmie mimo ze ma mamę której zalezy na tym, zeby od nich odstawała
                                        • lily-evans01 Re: Jola 13.11.12, 16:01
                                          Tak, zależy mi na tym, żeby była normalna, a nie materialistyczną snobką, która musi mieć wszystko najdroższe i na najwyższym poziomie.
                                          Jak na razie, cały ten system idzie nie w takim kierunku, jakiego bym sobie życzyła dla dziecka. Nie mam ochoty udowadniać, że mogę kupić jeszcze droższe buty, kurtkę, pojechać na jeszcze droższe wakacje - bo jakie są zalety takiego wychowania?
                                          A ponieważ pójście za większością jest tu mozliwe, więc moim zadaniem jest znaleźć bardziej zróżnicowaną grupę, gdzie można dokonać wyboru, gdzie chce się przynależeć.
                                          Dzieci z taką żądającą postawą też srodze się zawodzą - córka znajomych musiała zmienić gimnazjum, bo się przeprowadzali... Z otoczenia bogatych panienek nagle znalazła się w środowisku, gdzie liczyły się stopnie, olimpiady, certyfikaty z języka. Znajomi nie rozumieli, co jest grane, że córka jest odrzucana - byli najbogatsi, ona miała najlepsze warunki domowe, najlepsze ciuchy itp. Ale te zwykłe dzieciaki ze średnią ok. 6 wolały się spotykać między sobą w przeciętnych mieszkankach.
                                          Taka grupa, której wyznacznikiem sjest tylko stan posiadania, naprawdę nie może kształtować całkowicie czyjegoś systemu wartości. Bo nic dobrego z tego nie wynika.
                                          • drzewachmuryziemia Re: Jola 13.11.12, 16:25
                                            no tu akurat sie zgadzam,pewnie szkoda ze córka w ogóle tam trafiła
                                            • lily-evans01 Re: Jola 13.11.12, 18:23
                                              No szkoda, szkoda, ale i w tamtym roku wyglądało to z deka inaczej.
                                              Szkoła jest spokojna, bezpieczna. Nauczycielka wykonuje kawał roboty.
                                              Dzieci rok temu były oczywiście młodsze, mniej śmiałe, a w tej chwili jest grupka rządzących i wyznaczających trendy - i niestety są to trendy finansowe. Powiedziałabym, że ta przemiana dokonała się w wakacje. Albo dzieci "dorosły" i zyskały świadomość własnej zamożności, albo po prostu jakaś grupka dzieci z rodzicami spotyka cię aktywnie poza szkołą.
                                              Im się to podoba, ich wybór. A ja jeszcze poobserwuję, ale rozejrzę się za innymi szkołami.
                            • bri Re: Jola 13.11.12, 10:39
                              > gdybym juz posłala dziecko do takiej szkoły to tak, kupiłabym, bo nie wiem jak
                              > dziecko miałoby obie poradzic z czyms takim, ze jest jedyna osoba w klasie ktor
                              > a czegos nie ma - dla dziecka to jest koszmar

                              Bzdura. To może i jest koszmar, ale dla dziecka, które ma jakieś wyjątkowo niskie poczucie wartości. Normalne dzieciaki, jak najbardziej są w stanie funkcjonować bez jakiegoś przedmiotu, nawet jeśli cała klasa taki ma.
                              • drzewachmuryziemia Re: Jola 13.11.12, 11:56
                                mam inne zdanie na ten temat-szczególnie, ze akurat to dziecko ogolnie odstaje z klasy i jest ,mega wrazliwe; w klasie w ktorej jden ma to, inny ma tamto, to nawet jak akurat cos maja wszyscy a dane dziecko nie, to pewnie ze sobie z tym poradzi. ale jesli na kazdym kroku dziecko ma czegos mniej, o z taka sytuacja na pewno bedzie mu bardzo ciezko
            • jola-kotka Re: Jola 12.11.12, 00:42
              Zrobisz jak zechcesz,ale ja bym dostosowala sie do reszty dla dobra corki,dzieci sa okrutne.
              Potrafia ogladac metki ubran kolegom w klasie i nasmiewac sie bo bluza nie jest oryginalna,opowiadaja o tym w domu a matka mowi,to nie zadawaj sie z nieudacznikami,to sa autentyczne slowa mojej przyjaciolki,ktorej kasa mozg wywalila do gory nogami i wiekszosc tych ludzi zachowuje sie podobnie.
              • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 00:48
                Wiesz co, coraz bardziej upewniam się, że nie warto na siłę trzymać dziecko w tak odmóżdżonym gronie. Bo wyhoduję następnego pustaka albo po prostu galeriankę, która w pewnym momencie, jako starsza dziewczyna, nawiąże jakąś relację osobistą dla tych markowych rzeczy.
                Dzięki za bardzo cenny punkt widzenia. Ja takich ludzi praktycznie nie znam. Moja bardzo zamożna kuzynka jest snobką - ale na języki, sporty, jakieś nietypowe hobby dziecka, na co wydaje kupę kasy...
                Mnie się powodzi i żyje po prostu normalnie. I chciałabym, żeby córka jednak była normalna.
                • falka32 Re: Jola 12.11.12, 20:45
                  Nie wiem już sama, gdzie sie wpisać w tym wątku smile
                  Ale masz rację, że oczekujesz od szkoły czegoś więcej, niż tylko poziomu edukacji. Mój syn chodzi do społecznej szkoły, gdzie ogromny, naprawdę ogromny nacisk kładzie się na wyrabianie u dzieci postawy obywatelskiej, WYMAGA się od nich prac społecznych na równi z zaliczeniami przedmiotów, wszelkie zachowania tego typu, o których ty piszesz, byłyby gaszone w zarodku. Dzieciaki są uczone samodzielności myślenia, operatywności, tolerancji i współpracy, a nie rywalizacji. Na tym szkoła buduje swój etos i rodzice, którzy posyłają tam dzieci, godzą się na to albo zmieniają szkołę. Poszukaj w swoich okolicach, może znajdziesz po prostu sensowniejszą szkołę prywatną albo społeczną, bo naprawdę nie musi być tak, jak piszesz i masz rację, że to nie jest obojętne dla rozwoju społecznego dziecka.
                  • claudel6 Re: Jola 12.11.12, 22:35
                    szkoły społeczne to zazwyczaj zupełnie co innego niz prywatne. ale pewnie autorka wątku nie ma takowej w pobliżu..
                    • lily-evans01 Re: Jola 12.11.12, 22:39
                      Mam, ale tam są dziwne zasady rekrutacji - pierwszeństwo mają dzieci "polecone" przez kogoś, kto się już tam uczy tj. de facto przez jego rodziców. Dla mnie to po prostu sekciarstwo. No i wiadomo, że już na starcie będą tam kółka znajomych w związku z tym...
                      Zresztą, jak w trybie pilnym szukałam zerówki dla córki (gdzieś tu opisuję całe te perypetie), to tamtejsza rekrutacja była już zamknięta...
      • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:48
        ale to tez ma swoje minusy, bo wówczas sa dzieci w klasie, ktorych nikt nie zaprasza i nikt sie o to nie martwi i to jest naprawde straszne; uwazam, ze jesl w klasie jest taki zwyczaj, a Ty jako matka wyłamujesz sie z tego, nie próbujac tego zwyczaju zmienic wczesniej na jakims zebraniu, to narażasz sama dziecko na ostracyzm - jak córka ma sie czuc, skoro kazdy wyprawia urodziny, a ona nie? wiadomo, ze dzieci to zauwaza i skomentują prędzej czy póxniej
        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:54
          Z tego, co wiem, to ta kwestia nigdy nie była podnoszona na jakimkolwiek zebraniu w szkole. Ktoś tę "tradycję" zapoczątkował, a inni próbują go prześcignąć.
          Uważam sytuację za niezdrową. Niestety, nie zawsze w życiu tak jest, że mamy wszystko to, co mają inni - z różnych przyczyn (to tak a propos ostracyzmu). W każdej szkole może trafić się ktoś, kto ma wygórowane oczekiwania wobec różnych imprez, wycieczek itp., przekraczające granice zdrowego rozsądku.
          Dla mnie impreza poza szkołą na 19 dzieciaków przekracza granice zdrowego rozsądku.
          • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:04
            przeciez Ty mozesz tę kwestie poruszyc, moze jest wiecej osób, ktorym sie ten zwyczaj nie podoba, moze ta grupa wcale nie jest taka jednorodna i beznadziejna jak ją przedstawiasz; dla mnie jest oczywiste, ze skoro dzieci zapraszaja wszystkich na urodziny to tez zapraszam wszystkich i robie te urodziny, i skoro jest taki zwyczaj, ze daje sie prezent mimo ze kogos nie było na urodzinach to po prostu trzeba dac i tyle, no bo jak to dziecko ma sie czuc - ono ma płacic za to, ze ja się wyłamuję z grupy? dla dziecka wylamywanie sie z grupy jest czyms strasznym, dokładnie wiem jak to wyglada, także w takim srodowisku. inna sprawa ze rozumiem Twoje argumenty i tez bym wolała nie rbic jakiejs fety z okazji urodzin czy kupowac kazdemu drogiego prezentu - moze jak ktos ma tyle kasy, ze mu to obojetne, to ma to gdzies, ja nie mam. Moze w klasie jest jednak wiecej osób, dl ktorych jest to problem i warto o tym prozmawiac - jesli Twoja córka jest jedyna, to raczej nie bedzie miała łatwego zycia.
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:11
              Prawdę mówiąc, jak ktoś zaczyna używać argumentu o nie wyłamywaniu się z grupy, to ja mam zawsze przed oczami tę scenę:
              www.youtube.com/watch?v=29Mg6Gfh9Co&feature=related
              Nie zawsze grupa podejmuje dobre decyzje.
              I czasem warto się tego wcześnie nauczyć.
              • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:18
                no to wyłam sie, bo na razie to dziecko sie wyłamuje, a nie TY -ale ono jest w tej sytuacji stawiane przez Ciebie, to nie jest jego decyzja, bo jak sama napisalas, ona załuje, ze nie dostała 19 prezentów, wiec raczej na ten zwyczaj klasowy nie narzeka
                • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:29
                  Uważasz, że to jest takie dobre wychowawczo? Ona się w tej chwili uczy, że impreza nie jest okazją do miłego, wspólnego spotkania i zabawy - ale głównie do dostania prezentów. I że jak ktoś nie przyszedł, to jest be. Ale nie dlatego, że się z nią nie pobawił, że olał jej uroczystość. Tylko dlatego, że nie przyniósł jej czegoś.
                  Bo taki podtekst w sumie miała ta jej dyskusja z koleżankami i ona sama to wyłapała. Nie chcę, żeby była tak małostkowym i materialistycznie patrzącym na świat człowiekiem.
                  • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:39
                    moim zdaniem przesadzasz, dzieci zawsze ciesza sie z prezentów, czekają na nie, i własnie na nie zwracaja największa uwagę - zeby wyrosnąc na małostkowego materialistę to naprawde trzeba czegos wiecej - powiem więcej, te kolezanki tez wcale nie musza byc zadnymi materialistkami, dzieci po protu wychwytuja to co inne i jak kto ma słabą pozycje w klasie, wykorzystuja to, zeby komus dokuczyc. Jesli Twja córka jako jedynanie dawała prezentów i nie robiła urodzin, to po prostu dokuczyły jej tym i tyle,równie dobrze mogłoby wymyslic cos innego. dzieci potrafia byc okrutne. a od słabej pozycji do bycia klasowym kozłem ofiarnym i ofiara znecania się nie jest daleko.
    • kotobala Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:09
      masz rację i bardzo mądre, i zdroworozsądkowe podejście w tej kwestii. Ja również byłabym zniesmaczona takimi "urodzinami".
    • gaviota44 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:36
      Po cholere poslalas dziecko do takiej szkoly?Nie wiedzialas,jak w niej jest?Nic,a nic?

      Oczywiscie,ze masz racje,ale trzeba bylo pomyslec wczesniej.Teraz mozna sie pluc,ale na 100%nic nie zmienisz.
      Moze,poki czas,przenies corke do normalnej szkoly?

      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:44
        Przeniosłam córkę do zerówki z "normalnego" przedszkola, gdzie dzieci lały się, a panie nie reagowały.
        Zależało mi na małej grupie i dobrym poziomie edukacji. Ten poziom jest faktycznie dobry, córka bardzo się rozwinęła. Ale akurat ta grupa, ta klasa jej jakoś nie służy. Zresztą, rok temu pewne "rozwydrzone" postawy nie były jeszcze aż tak rozwinięte.
        Co do "normalnej" szkoły mam dylemat. Szkoła rejonowa jest nieciekawa. Do fajnych, niedużych szkół dostanie się spoza rejonu jest praktycznie niemożliwe. Teraz idzie dużo dzieci, klasy są 28-30 osobowe. Córka jest dzieckiem nadwrażliwym, które nie radzi sobie w kontakcie z agresją.
        Chyba rozejrzę się po innych szkołach prywatnych i społecznych, są też tańsze, może tam będzie normalniej.
    • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:50
      Ja trochę z innej beczki. Co robisz by dziecko było mniej nadwrażliwe ?
      Nawet jak przeniesiesz ją do innej szkoły, też słodko nie będzie. W szkołach zawsze środowisko jest zróżnicowane.
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:54
        Wychowawczyni ma takie podejście, żeby dziecko robiło rożne rzeczy na zasadzie "stawiania zadań" - powiedz mu, żeby tego nie robił, powiedz, czego chcesz itp. Ja też stosuję tę metodę. Staram się, żeby córka odkryła, co może powiedzieć, jak zareagować w danej sytuacji.
        Ale to za bardzo nie pomaga. Wrażliwa jest ogromnie.
        • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:57
          lily-evans01 napisała:

          > Wychowawczyni ma takie podejście, żeby dziecko robiło rożne rzeczy na zasadzie
          > "stawiania zadań" - powiedz mu, żeby tego nie robił, powiedz, czego chcesz itp.
          > Ja też stosuję tę metodę. Staram się, żeby córka odkryła, co może powiedzieć,
          > jak zareagować w danej sytuacji.
          > Ale to za bardzo nie pomaga. Wrażliwa jest ogromnie.

          A poza szkołą ?
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:05
            Poza szkoła chodzi do szkoły tańca. Czuje się tam dobrze, nie słyszałam skarg na kogokolwiek, a tańczy razem spora grupa, w tej chwili ok. 30 osób.
            Przy poznaniu pojedynczego dziecka lub małej grupki dzieci jest w pierwszej chwili onieśmielona i oddaje komuś pole do zainicjowania kontaktu. Ale potem się rozkręca.
            Nie wiem, co jeszcze mogę zrobić.
            Osobiście podejrzewam problemy z integracją sensoryczną. Córka jest wcześniakiem, po rehabilitacji, dużo chorowała itp. Pod koniec listopada mamy wizytę u audiologa, jeśli okaże się, że nadwrażliwość na hałas, dość wolny rozwój słuchu fonematycznego i lekkie problemy z koordynacją nie wynikają z zaburzeń przewodnictwa kanału słuchowego albo centralnych zaburzeń słuchu, to na miejscu jest też poradnia psychologiczna, a tam panie, które diagnozują i leczą zaburzenia SI. Wiele symptomów mi do tego pasuje.
            • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:16
              lily-evans01 napisała:

              > Poza szkoła chodzi do szkoły tańca. Czuje się tam dobrze, nie słyszałam skarg n
              > a kogokolwiek, a tańczy razem spora grupa, w tej chwili ok. 30 osób.
              > Przy poznaniu pojedynczego dziecka lub małej grupki dzieci jest w pierwszej chw
              > ili onieśmielona i oddaje komuś pole do zainicjowania kontaktu. Ale potem się r
              > ozkręca.

              Pytałam bo moi znajomi mieli ( mają nadal, ale odmienioną ) córkę.
              Mama wręcz nadopiekuńcza, ale tata gdzieś tam usłuszał i twardo postawił sprawę. zaczęli ją wozić na różne kółka typu : tańce, wspinaczka itp. Wszędzie były inne grupy dzieci. Mała na poczatku nie za bardzo chciała, ale tato twardziel był.
              Dwa lata tak było. teraz dziewczyna 9 lat i ok, przebojowa nie jest może, ale różnica WIELKA w zachowaniu i kontaktach z rówieśnikami.
              Albo to dodatkowe zajęcia, albo może z wiekiem przyszło.
              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:34
                Jak pisałam, na tańcach też najpierw była powściągliwa - teraz, zanim pani wejdzie na salę, to śmiga z innymi dziećmi, bawi się w berka itp. Nie powiem, żeby znalazła sobie jakąś przyjaciółkę, ale czuje się tam swobodnie.
                Myślę, że powoli będę wycofywać się z zajęć w szkole na rzecz pozaszkolnych, z różnymi grupami - chociaż tam były w ramach czesnego i zaraz po lekcjach....
        • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:01
          A ja mysle,ze lepiej odpusc sobie swoje zasady,dostosuj sie do grupy,bo jak sama piszesz corka nie lubi zmian i zmiana szkoly mozesz jej tylko zaszkodzic zamiast pomoc.
          Pomysl ile czasu zajmie jej integracja z nowa klasa,nauczycielami i otoczeniem,ja bym bala sie tak ryzykowac w imie glupich urodzin.
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:10
            Jola, dzisiaj to są urodziny, a jutro wyśmiewanie, że ktoś pojechał na wczasy w Polsce, a nie do Egiptu na przykład.
            Naprawdę nie chcę, żeby główny wniosek mojej córki z edukacji w podstawówce był taki, że liczysz się tylko wtedy, kiedy masz morze kasy i zaspokajasz swoje fanaberie. Bo pomiędzy rozkapryszoną paniusią, która wyżej s... niż d... ma, a ubogą patologią - jest jeszcze milion odcieni ludzkich postaw i sytuacji finansowych.
            Nie zawsze tylko markowe jest dobre.
            Powiem więcej, etyczne byłoby dziś uczenie ludzi lekkiego ograniczania się w nadmiernie rozbuchanych potrzebach.
            • viviene12 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:15

              > Nie zawsze tylko markowe jest dobre.
              > Powiem więcej, etyczne byłoby dziś uczenie ludzi lekkiego ograniczania się w na
              > dmiernie rozbuchanych potrzebach.

              zdecydowanie masz racje

              tyle, ze niestety - ani dzieci ani tym bardziej rodzicow w klasie/szkole nie zmienisz
            • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:16
              Nie,nie,nie,dostosowanie sie do grupy np.w kwestii urodzin to jedno,a to co dzieje sie na waszym prywatnym podworku to drugie.
              To jaki corka bedzie miala stosunek do pieniedzy to zalezy tylko od ciebie i to co ty jej w tym temacie wlozysz do glowy.
              Dobrych podstaw wyniesionych z domu nie jest w stanie zburzyc zadna szkola.
              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:27
                Jola, ale tym samym pokazuję dziecku, że myślimy co innego, a robimy co innego, żeby zadowolić większość. A ona i bez tego ma problem z artykułowaniem własnych opinii i przekonań...Wychodzi na to, że głoszone zasady sobie, a życie sobie sad.
                • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:34
                  Ale co robicie wbrew zasadom?
                  Wyprawiacie urodziny?
                  Kazdy rodzic wyprawia swojemu dziecku urodziny,chyba kazdy,to nie jest w brew zasadom,puszczaj ja na te urodziny,zrob jej wlasne,nie odbieraj dziecku przyjemnosci i mozliwosci lepszego kontaktu z dziecmi bo szkola to raz a taki kontakt po za szkola to zupelnie co innego.
                  A w domu tlumacz,ze zeby miec pieniadze trzeba ciezko pracowac,ze trzeba je szanowac,ze nie warto kupowac bzdetow,ze kasa nie jest wyznacznikiem wartosci czlowieka,a kazdy moze sobie od czasu do czasu pozwolic na jakies szalenstwo i wlasnie tym szalenstwem sa urodziny.
                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:47
                    Gromada ludzi i kupa wydanej kasy jest dla mnie "wbrew zasadom".
                    Bo jak już mam coś zafundować tak licznej grupie, to niechby ta grupa chociaż była naprawdę miła i fajna, a dzieci są tam różne - jedne koleżeńskie i kontaktowe, drugie niespecjalnie przyjemne.
                    O to chodzi, że rodzice stworzyli taką dziwną sytuację, w której nie ma się prawa wyboru.
                    Gadam z koleżankami, i matkami i nauczycielkami - właściwie wszyscy robią coś dla najlepszych kolegów swoich dzieci, dla tych 4-6 naprawdę najfajniejszych osób.
                    Dla mnie to wszystko to jakiś bezsensowny przerost formy nad treścią.
                    A tak naprawdę, jak wynikło z rozmowy córki z koleżankami - te dzieciaki czekają głównie na prezenty, a nie na gości i wspólną zabawę. I to mi się bardzo nie podoba.
                    Co do szaleństw i przepuszczania kasy - to naprawdę wolę z córką gdzieś pojechać, coś jej pokazać, spędzić fajnie czas, dziś głównie w Polsce, za jakiś czas pewnie i dalej...
                    • saga55-5 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:51
                      > Co do szaleństw i przepuszczania kasy - to naprawdę wolę z córką gdzieś pojecha
                      > ć, coś jej pokazać, spędzić fajnie czas, dziś głównie w Polsce, za jakiś czas
                      > pewnie i dalej...

                      Sorki, ale rówieśników jej nigdy nie zastąpisz.
                      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:54
                        Ale wyprawiając horrendalnie drogą imprezę pokazuję jej, że przyjaźń i sympatię rówieśników masz tylko wtedy, gdy za to sporo zapłacisz... Coś tu nie halo.
                        • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:04
                          Sory odpadam,nie jestesmy w stanie cie przekonac,ze robisz zle,ze twoje zacietrzewienie moze bolesnie odbic sie na twoim dziecku nie tylko teraz w szkole ale i w przyszlosci.
                          Chcesz wychowac ja byc moze tak jak ciebie wychowywano,ale czasy sie zmienily i twoja corka ma byc przystosowana do dzisiejszej rzeczywistosci,musi umiec sobie radzic z ludzmi ,ktorzy ja otaczaja.
                          Tak idealne poglady jakie chcesz w nia wpoic nie odnajda zrozumienia u innych,ona moze bardzo cierpiec.
                          W dzisiejszym swiecie trzeba byc twardym,trzeba niestety wiedziec,ze to pieniadz rzadzi,ze od tego zalezy pozycja spoleczna itp.
                          Jednak tez nie swiadcza o wartosci czlowieka,ale jest istotny.
                          Ona musi umiec rozpierac sie lokciami,czasami podstawic komus noge,zeby czegos nie stracic.
                          Taki jest teraz swiat i tego nie zmienisz.
                          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 02:09
                            Myślę, że to bardzo pesymistyczna wizja...
                            Częściowo tak na pewno jest, częściowo nie.
                            Nie kupuję tej wizji. Powiem więcej, kształtując dzieci wyłącznie w taki sposób, wychowamy pokolenie cyborgów bez cienia emocji i empatii. Brrr.

                            Znalazłam ciekawy link - co prawda podstawa światopoglądowa nieszczególnie mi odpowiada, ale pewne zasady, jak najbardziej:
                            www.sternik.edu.pl/przedszkole-fale-w-szczecinie/informacje-statyczne/program-wychowawczy
                            Nie jest tak, że wszyscy skaczemy sobie do gardeł, Jolu smile.
                            • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:16
                              no ok, ale Ty piszesz o szczerosci, artykułowaniu swojego zdania itd-a powiedziałas cokolwiek głosno tym rodzicom? powiedziałas , ze Ci sie takie zwyczaje wydają niedobre i zeby moze cos zmienic? nie, nawet wychowawczyni nie powiedziałas. Ty sobie po cichu psioczysz, a dziecko sie wyłamuje, bo przez Twoje działania robi cos inaczej nic inni - ale nie Ty za to płacic, tylko ono. I jedyne rozwiazanie jakie widzisz, to uciec stamtą i to ma byc to artykułowanie swojego zdania?? bo ja nie kumam. myslisz ze w szkole publicznej bedzie łatwiej?
                              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:26
                                Trudno tu komukolwiek zwracać uwagę i z kimkolwiek dyskutować, bo nie są to zasady sformalizowane, przyjęte i wypracowane na zebraniu z wychowawczynią itp.
                                Trudno pieklić się z dorosłymi o uwagi, jakie robią dzieci. Ale moim zdaniem dość dobitnie to o tych dorosłych świadczy. Nawet nie te imprezowe zwyczaje, co skrupulatne rozliczanie, kto gdzie był, kto co przyniósł, za ile itp. A w moim odczuciu ten incydent świadczy o pewnej mentalności, z którą ciężko będzie współpracować. Nawet, jeśli gromkim głosem na kolejnym zebraniu dam upust swoim spostrzeżeniom. Nawet, jeśli te obyczaje faktycznie zaczną się wykruszać. Zawsze będzie jakiś powód do kolejnej manifestacji sporego materializmu i interesowności. A ja nie chcę, żeby córka nasiąkała przede wszystkim taką perspektywą.
                                Czy w podstawówce publicznej/społecznej będzie inaczej? Być może jest szansa na bardziej różnorodne postawy rodziców. Jest to kwestia do przemyślenia.
                          • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:05
                            Sory odpadam,nie jestesmy w stanie cie przekonac,ze robisz zle,ze twoje zacietrzewienie moze bolesnie odbic sie na twoim dziecku nie tylko teraz w szkole ale i w przyszlosci.

                            To Ty źle myslisz Jola.
                            Jeszcze są na świecie ludzie, którzy mają pieniądze, a w d..ach im się nie poprzewracało. Mają zasady, wg których żyją i nie łamią ich tylko po to, by przypodobac się innym.

                            Jawisz mi się jako taka chorągiewka, takie masz poglądy, jak wiatr zawieje. Hipokryzją i materializmem zalatuje z każdego Twojego posta.
                            • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:22
                              a ja uwazam, ze jola ma rację niestety - dziecko na pewno z grupa nie wygra, taka jet smutna prawda, dlatego tak wazne jest otoczenie
                          • viviene12 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:25

                            > Ona musi umiec rozpierac sie lokciami,czasami podstawic komus noge,zeby czegos
                            > nie stracic.
                            > Taki jest teraz swiat i tego nie zmienisz.

                            takie zasady obowiazuja u dorobkiewiczow pierwszej generacji, ktorym sie wydaje ze krolami swiata
                            Ludzie z naprawde duza kasa i do tego kultura nie maja naprawde potrzeby tego okazywac na kazdym kroku a juz szczegolnie w taki sposob.

                            Ciesze sie, ze moje dziecko nie musi dorastac w takim otoczeniu jak w klasie Twojej corki.
                            Ale moze nie wszyscy sa tacy jak piszesz? Moze moglaby sobie wyluskac 2-3 fajne kolezanki?
                            Naprawde nikt nie rokuje?

                            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:35
                              Tak naprawdę, to bardzo fajna jest jedna.
                              Rodzice lekarze, dziecko od 3 roku życia tańczy w balecie, występuje nawet w przedstawieniach w operetce. Bardzo koleżeńska, kulturalna, dobrze ucząca się, a przy tym wesoła i bezproblemowa. Jedyna, która się nie rozpycha, a wszyscy chyba ją lubią.
                              Co do tych dorobkiewiczów, masz rację. Wyżej piszę o kuzynce, która pompuje kasę w różne hobby i umiejętności córki. Przejęła firmę po rodzicach, ciotka zawsze wykłuwała otoczeniu oczy swoim bogactwem, a to sprowadzało się głównie do wyposażenia mieszkania, luksusowego żarcia i obłędnych ciuchów kuzynki. Kuzynka już stawia na inne wartości, jej córka umie to wszystko, czego kuzynka nie umiała jako dziecko, a chciała wink.
                              Zresztą wystarczy prześledzić, ilu ludzi naprawdę bogatych należy np. do Lions Club czy Rotary Club i jakie potrafią mieć inicjatywy na rzecz społeczeństwa.
                          • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:46
                            to jacy będziemy i jakie będą nasze dzieci zalezy wyłacznie od nas, a nie od czasów. pieniadze nie zostały wymyslone wczoraj, są z ludzkością od tysięcy lat. teraz sa ipady, kiedyś było złoto i drogocenne kruszce, co to ma za znaczenie jakie gadżety teraz są pożadane - materializm nie powstał wraz z XXI wiekiem.
                        • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:06
                          > Ale wyprawiając horrendalnie drogą imprezę pokazuję jej, że przyjaźń i sympatię
                          > rówieśników masz tylko wtedy, gdy za to sporo zapłacisz... Coś tu nie halo

                          Dokładnie. masz rację Lily, nie słuchaj Jolki.
                        • drzewachmuryziemia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:12
                          ja nie wiem dlaczego Ty to az tak skrajnie pojmujesz
                  • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:42
                    taka niby z ciebie prostolinijna osoba, a z drugiej strony polska 100% hipokrytka i obrzydliwa konformistka. tylko po co radzisz innym, by byli tacy sami?
            • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:40
              nie słuchaj rad jolki, to rady, zeby pokazać córce, ze ma się dostosować do tych "wartości", które wyznają dzieci w tej szkole, bo innych na świecie nie ma - ale to jest bzdurne założenie, ze świat składa się tylko z takich ludzi. wystarczy popatrzec na tym forum.
          • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:00
            Jolka, dlaczego Ty każdej forumce proponujesz dostosowanie się???
            Dlaczego jedna ma się dostosowac do teściowej i męża a autorka niniejszego wątku ma nauczyć córkę dostosować się do snobów?
            Dostosowywanie się do otoczenia kosztem własnych potrzeb, czasem wbrew sobie, to najlepsza droga do depresji i innych zaburzeń.
            Chcesz siebie krzywdzić, wolna droga, ale nie proponuj tego innym.
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:11
              A żebyś wiedziała.
              Byłam z ojcem mojej córki przez kilka lat, to klasyczny manipulator i psychiczny przemocowiec.
              Dostosowywałam się, coś pękło, kiedy urodziła się córka i pan nagle musiał zejść z pierwszego planu.
              Te parę lat przypłaciłam depresją i leczeniem Fevarinem. Nie jestem w stanie zbudować na nowo z nikim relacji, zaufać nowemu partnerowi. To także cena, jaką można zapłacić za dostosowanie się do tego, co nam totalnie nie odpowiada.
            • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:05
              Nie ja jestem hipokrytka ani materialistka.
              Widzę jaki jest świat co dokładnie odzwierciedla szkoła o której mówi autorka. Widzę zachowanie dzieci i matek,których dzieci chodzą do prywatnych szkół i tak dokładnie w szczecinie bo ja właśnie tutaj mieszkam,także to co pisze to nie jest mój wymysł.
              Dostosować się,widzisz w życiu nie ma tak,że zawsze jest tak jak my chcemy i albo za wszelką cenę walczymy z tym bo tylko ja się liczę albo patrzymy szerzej na innych na potrzeby innych i w miarę możliwości dostosujemy się do otoczenia.
              Nie lubie sterujących sytuacji szczególnie u siebie w domu i gdyby takie były starała bym się je łagodzić.
              Ja po prostu nie mam poczucia że jestem pępkiem świata i musi mi być dobrze zawsze i wszędzie.

              • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:51
                Ale świat dookoła to nie tylko dzieci z prywatnych szkół! Te, które chodzą do państwowych tez są różne: biedne, bogate, głupie i mądre, agresywne i spokojne..
                Rodzice mają własny system wartości, wg którego wychowują swoje dzieci. Nie do pomyślenia jest serwowanie dziecku schizofrenii, inne zasady w szkole, inne w domu.
                Tylko nie pisz, że rodzice mają zmienić zasady, żeby dostosowac się do otoczenia, bo to już chore jest.
                Owszem, trzeba umieć odnaleźc się w grupie, ale tez trzeba zyć w zgodzie ze sobą.

                > Ja po prostu nie mam poczucia że jestem pępkiem świata i musi mi być dobrze zaw
                > sze i wszędzie
                Nikt nie jest pępkiem świata, ale tez nikt nie ma obowiązku życia wbrew własnym przekonaniom, by zadowolić kogoś, kto tego poświecenia nawet nie zauważy.
            • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:50
              to jest niesamowite, nie? w innym wątku napisała, ze ona zrobi wszystko, żeby wszystkim dogodzić, nawet jeśli ma to sie odbyć jej kosztem. niezła postawa życiowa, szczegolnie niezła do dawania rad innym.
      • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:37
        niekoniecznie. falka wyżej opisala jak jest w szkole społecznej jej dziecka i to jest kompletnie inna bajka. w takiej szkole dzieci nieśmiałe są odpowiednio kierowane i ośmielane przez pedagogów, nie są pozostawione same sobie.
        • falka32 Re: Urodziny - co myślicie? 13.11.12, 10:22
          w takiej szkole dzieci nieśmiałe są odpowiednio k
          > ierowane i ośmielane przez pedagogów, nie są pozostawione same sobie.

          Dokładnie tak jest. A jeżeli po roku dziecko nie jest zintegrowane, to winy szuka się w postępowaniu pedagogów a nie w rodzicach i dziecku i jest to traktowane jako problem, który ma rozwiązać szkoła a nie rodzic. W tej szkole jest bardzo duży rozrzut zamożności i sytuacji rodzinnych uczniów, bo ze względu na politykę szkoły i rozmaite stypendia chodzą tam razem zarówno dzieci celebrytów, nowobogackich, starobogackich, jak i dzieci uchodźców czy z domów dziecka albo zwyczajnie z rejonu, wymieszani razem. Zatem jest to potencjalny odbezpieczony granat z mobbingem szkolnym i dyskryminacją - radzą sobie z tym świetnie i jest to element edukacji społecznej i emocjonalnej uczniów, tzn wszystkie "grupy" uczniów na tym zyskują.
    • kkalipso Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 00:52
      Ja bym dymu nie robiła ,bo to,że ty jesteś w gorszej finansowej sytuacji nie znaczy,że reszta klasy ma się do ciebie dopasować.Waszym wyborem było wysłanie dziecka do prywatnej szkoły i musicie się liczyć z tym,że tam są inne" obyczaje".Gorsze ,lepsze nie wnikam,ale myślę,że gdyby każda matka miała pieniądze to by z chęcią imprezę dla dziecka zrobiła.

      Ja jestem jeszcze na początku drogi a już widzę jakie są obyczaje,u nas w przedszkolu dziecko kóre ma urodziny przynosi tort i gadzety urodzinowe .Do tej pory nie dałam się skusić,zwłaszcza,że zawsze córce wyprawiam super urodziny w domu.Jednak w tym roku na wiosnę będziemy obchodzić urodziny podwójnie i wiadomo podwójne koszta ,ale jakoś szkoda mi jej bo taka szczęśliwa wraca jak ktoś miał urodziny i w końcu ona musi wyprawić..

      Może to jeszcze nie takie wydatki o jakich ty mówisz ,ale chcę powiedzieć,że rozumiem cię i niestety myślę ,że rozpoczniesz walkę z wiatrakami.....

      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:00
        Wiesz co, nawet nie chodzi o tę gorszą sytuację, bo oczywiście mogę zaoszczędzić i wyprawić imprezę - która rozmachem kojarzy mi się z małym weselem, a nie z urodzinami dziecka.
        Akurat pomysł przyniesienia tortu i okołourodzinowych pierdółek wydaje mi się być sympatyczny.
        Niezdrowe jest dla mnie oczekiwanie, że każdy wyprawi balety na 19 osób i że każdemu trzeba kupić prezent. Niektórych dzieci córka po prostu nie lubi, bo są niesympatyczne. Niezdrowe jest zmuszanie wszystkich, żeby integrowali się w ten sposób ze wszystkimi.
        I nawet, gdybym miała Bóg wie jaką kasę na pstryknięcie palcem - to nie wydaje mi się, że to powinny być aż tak huczne i kosztowne imprezy.
        • kkalipso Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:15
          Ja powiem tak-ceny o jakich mówisz troszkę mnie dziwią bo wiem,że jeśli ktoś zamawia imprezę na 20 osób to mniej więcej koszt wychodzi do 20zł.od dziecka..W McDonalds nawet w 15 się wyrobisz ...Nie widzę obowiązku stawienia się...a dla dziecka wytłumaczyłabym,że jesteśmy tu żeby się czegoś nauczyć a nie po to ,żeby party wyprawiać..

          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:24
            No to u nas były ceny typu - sala zabaw: 400 zł za 2 godziny + animator 250-350 zł za godzinę; animacja w teatrze - 750 zł za 2,5 godziny. Z poczęstunkiem, zresztą niespecjalnym, bo te wszystkie bawialnie chcą sobie obniżyć koszty i np. dają paskudne cukierki firmy Dobosz, jakieś chrupki i maleńki torcik.
            Plus przyjęło się, że jest jakiś poczęstunek dla rodziców, którym nie chce się gnać autami na te 2 godzinki na przedmieścia z zupełnie innej strony, niż dane miejsce rozrywki. Z mojego rozeznania, ugoszczenie kilkunastu rodziców przy sali zabaw to jest koszt ok. 100-150 zł.
            Summa summarum, za tę kasę to możemy sobie zrobić jakąś fajną weekendową wycieczkę we dwie. 650-750 zł to w moim odczuciu za dużo jak na urodziny pierwszoklasistki, i jeszcze raz powtórzę - dlaczego mam fundować atrakcje komuś, kogo dziecko nie lubi i u kogo nie chciało być na jego urodzinach?
            Jeśli grupa byłaby naprawdę fajna, koleżeńska - może i bym zrobiła taką imprezę. Ale nie widzę, żeby te sporadyczne spotkania jakoś szczególnie sprzyjały klasowej integracji. Bawią się razem te same grupki, co zawsze.
          • viviene12 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:26
            kkalipso napisała:

            > Ja powiem tak-ceny o jakich mówisz troszkę mnie dziwią bo wiem,że jeśli ktoś za
            > mawia imprezę na 20 osób to mniej więcej koszt wychodzi do 20zł.od dziecka..W M
            > cDonalds nawet w 15 się wyrobisz ...

            Tylko ze jesli zaprosisz dzieci z tej szkoly do Mca to z gory przegrywasz, lepiej juz nic nie robic
            >
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:31
              Hie, hie. Sorry, ale nawet dla mnie urodziny 7-latków w macu jadą tandetą i kiczem. Zresztą niespecjalnie podobają mi się też te urodzinowe szaleństwa w bawialniach + jakiś gów...ny torcik pożerany w kwadrans. Tzn. nie mam w sumie nic przeciw bawialniom, ale może z innych okazji niż urodziny uczennicy bądź co bądź. Jedna dziewczynka u córki miała urodziny - warsztaty teatralne, ale znowu inne dzieciaki marudziły i wybrzydzały, że nie mogły się bawić.
              No i jak pisałam wyżej, to wszystko jest dość kosztowne... Co innego, kiedy zaprasza się 5-6 najfajniejszych koleżanek, co innego, kiedy trzeba zapłacić za 19 dzieci.
              • kkalipso Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:48
                To może sama coś wymyśl czym zaskoczysz małych gości i rodziców!Jeśli masz ogród i miejsce w domu to duży plus i pole do popisu,koszta można zmniejszyć do minimum.

                To ci nie pasuje tamto nie odpowiada,pomyśl troszkę skoro nie chcesz płacić,ja kilka razy w życiu zrobiłam takie imprezy o których do tej pory głośno a wyniosły dużo mniej niż ktokowiek by pomyślał....
                • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 01:57
                  Nie mam ogrodu. Mam 2-pokojowe mieszkanie w kamienicy, trudno cokolwiek byłoby wymyślić, żeby dzieci miały swobodę zabawy.
                  Poza tym sprawa sprowadza się głównie do tego, że powstała sytuacja przymusu zapraszania wszystkich. A naprawdę nie wszyscy są fajni i nie wszyscy fajnie się zachowują, nawet jako zaproszeni goście.
                  • saga55-5 lily 12.11.12, 02:04
                    Mam wrażenie że tu nie o finase chodzi, tylko tak z przekory : NIE bo NIE.
                    Zrób urodziny co drugi rok, zamiast co rok.
                    • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 02:11
                      Problem w tym, że córka wcale nie chce spotykać się z niektórymi dziećmi poza szkołą... I nie za bardzo widzę sens zmuszać ją do tego, żeby kogoś tam zadowolić.
                      Gdyby lubiła całą klasę i czuła się tam dobrze, to byłaby zupełnie inna kwestia.
                      A tak - pozostaje tylko przymus zrewanżowania się.
                      • saga55-5 Re: lily 12.11.12, 02:18
                        Żadne dziecko nie lubi wszystkich w klasie.
                        Chyba za Twoich czasów też tak było że 100 % lubienia, nigdzie nie było i nie będzie.
                        Nawet wśród dorosłych.
                        • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 02:21
                          I dlatego, jak miałam urodziny, to spotykałyśmy się w gronie bodajże 5 koleżanek... Naprawdę dobrze się bawiąc, bez kolesiów, którzy np. potrafią przyłożyć solenizantowi w jego święto wink.
                          Dla mnie cała ta sytuacja jest wynaturzona.
                          Nie mam nic przeciwko zaakcentowaniu urodzin każdego dziecka - w szkole.
                          Ale tu jest przymus bardziej prywatnej integracji ze wszystkimi, przymus rewanżowania się.
                          • bri Re: lily 13.11.12, 11:33
                            Nie ma żadnego przymusu. Przymus to jest w Twojej głowie. Normalnie robisz urodziny na tyle osób, ile uznasz za stosowne i założę się, że wiele osób odetchnie z ulgą i pójdzie za Twoim przykładem. Nakręcasz się bez sensu. Miedzy dziećmi w szkole dzieje się codziennie milion zdarzeń. Moja córka jest towarzyska i raczej popularna, a mimo to też spotykają ją różne przykrości ze strony innych dzieci, bo dzieci miewają sprzeczne interesy i konflikty są raczej nieuniknione. Jeśli Ty robisz z igły widły to nie dziwne, że Twoja córka też to przeżywa. Ona tak samo jak reszta dzieci nasiąka domową atmosferą. Nie wkręcaj jej w rolę pokrzywdzonej ofiary losu.
                            • drzewachmuryziemia Re: lily 13.11.12, 11:58
                              ha dokladnie, zgadzam sie z Tobą
                      • jola-kotka Re: lily 12.11.12, 02:20
                        lily-evans01 napisała:


                        > .
                        > A tak - pozostaje tylko przymus zrewanżowania się.

                        Ale takie sytuacje zdarzaja sie w zyciu bardzo czesto,nie zawsze mamy mozliwosc przebywania tylko z tymi,ktorych lubimy,bardzo czesto w doroslym zyciu musimy tolerowac tych,ktorych nie lubimy,bo mamy z nimi kontrakty bo z nich mamy kase,bo sa naszymi wspolp[racownikami,szefami itp.
                        Dlatego w takich sytuacjach tez musi umiec sobie radzic.
                        Myslisz,ze w mojej firmie wszyscy pracownicy mnie lubia?Nie ale dzieki mnie maja prace to musza mnie tolerowac,pic zemna kawe i skladac sie na kwiaty i prezent z okazji urodzin,imienin i gwiazdki,przychodzic na imprezy,ktore organizuje,zapraszac mnie do siebie na imprezy w ramach rewanzu.
                        Bo pomimo tego,ze oni mnie nie lubia i ja ich nie darze wielka czuloscia nie pomine ich zapraszajac gosci bo to tylko jeszcze bardziej pogorszy sytuacje.
                        • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 02:24
                          Wiesz, relacje między szefem a pracownikami, to w ogóle ogromnie delikatna sprawa. I wiadomo z góry, kto jest na wygranej pozycji wink.
                          Dla mnie cały ten przymus obchodzenia hucznie urodzin ze wszystkimi jest po prostu bzdurny... I nie uczy niczego wartościowego... Po prostu jaśnie państwo prześciga się w sypaniu kasą i pomysłami. Dzisiaj klub wspinaczkowy - a jutro co? Chyba skoki na bungee wink.
                          • jola-kotka Re: lily 12.11.12, 02:31
                            Ale twoja corka kiedys bedzie dorosla prawda?
                            Nie zawsze bedzie malym dzieckiem i wtedy dzieki twojemu wychowaniu nie bedzie umiala zaakceptowac sytuacji,ze czasami robi sie cos wbrew sobie dla rewanzu,albo bo tak trzeba np.w stosunku do szefa.
                            Dlatego ten przyklad uwazam za trafny.
                            Przemysl czy chcesz wychowac ofiare losu czy troche odpuscisz na rzecz przyszlosci dziecka i uswiadomisz jej reguly panujace w dzisiejszym okrutnym,bezwzglednym swiecie,gdzie bardzo czesto nie ma miejsca na sentymenty.
                            Albo ty albo ktos inny,tak to dziala,czesto to jest walka o utrzymanie sie na powierzchni.
                            • jola-kotka Re: lily 12.11.12, 02:36
                              Uczepilas sie tych urodzin a problem jest duzo powazniejszy chodzi o ogolne podejscie twoje do wychowania.
                              Juz wyczerpaly sie moje argumenty,nie przekonalam cie a szkoda.
                              Albo ty zyjesz w jakims idealnym swiecie albo ja w jakims okrutnym,sama juz nie wiem.
                              • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 02:52
                                Ani ten świat idealny, ani mega okrutny - prawda leży gdzieś pośrodku ... smile.
                                Osobiście wolałabym, żeby świat dzieciństwa mojej córki był bliższy "Dzieciom z Bullerbyn" niż "American Psycho" wink.
                                Uff, późno już. Odpadam wink.
                            • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 02:42
                              Mimo wszystko odsyłam do linka, który podałam Ci wcześniej, w poprzednim drzewku wyżej.
                              Akurat, proszę, nie bierzmy tu pod uwagę podstawy światopoglądowej, bo jest mi ona całkowicie obojętna i z tej głównie przyczyny nie zdecydowałabym się raczej na tę szkołę.
                              Ale co do kształtowania zasad i postaw, co do trenowania pewnych pozytywnych cech charakteru - takie szkoły są w całej Europie, a ludzie, którzy z nich wychodzą, robią spore kariery, o wiele większe niż ci, którzy uważają, że należy zagryźć, żeby nie zostać zagryzionym.
                              Ciekawe i warte przemyślenia smile.
                              • bi_scotti Re: lily 12.11.12, 03:32
                                Generalnie jestem przeciwna prywatnej edukacji z przyczyn wybitnie ideologicznych wink ale rozumiem, ze w obecnej PL to moze byc czasem jedyne wyjscie.
                                Co do urodzin to szkoda, ze nie pozwolilas jej na pojsc na scianke - 6 lat to super czas na pierwsze doswiadczenia szczegolnie dla dziecka z problemamy motorycznymi a jeszcze bardziej dla dziecka z problemami z self-esteem. Ale to jest do naprawienia smile Mozesz ja zabrac bez okolicznosci czyich urodzin, jak najserdeczniej polecam.
                                Jesli zas chodzi o jej urodziny w maju to masz jeszcze sporo czasu na zaplanowanie czegos fajnego dla tych dzieciakow bez koniecznosci obrabowywania banku. Nie wiem jak to dziala w PL i w Szczecinie ale moje dzieci najfajniej zawsze sie bawily na urodzinach urzadzanych w parku (nie tylko przez nas, przez innych rodzicow tez ale tu pisze o sobie) - moj maz BBQ hot dogs & burgers, ja z 2-3 innymi matkami organizowalysmy towarzystwu treasure hunt i inne tego typu gry, dzieciaki wracaly do rodzicow wymeczone, wybiegane i zdecydowanie happy. A mowie o dzieciach z bardzo roznych domow - ubogich, poczatkujacych imigrantow i wybitnie zamoznych professionals mieszkajacych w mansions i wszystkie inne opcje in between. Wbrew pozorom, nawet dzieciom majacym "wszystko" tak naprawde wiele do szczescia/dobrej zabawy nie trzeba - najczesciej wystraczy jakis pomysl, nie najgorsza pogoda i dyskretnie kontrolowana swoboda. Moze Ci sie to na cos przyda ...
                                I jak wspomnialam wyzej, dla mnie szkola prywatna to zawsze wyrzucone pieniadze - lepiej je odlozyc na uni, ale to sa moje realia zapewne srednio przekladalne na Twoje. Malej wspolczuje - musi byc jej ciezko.
                                • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 09:31
                                  Nie wiem, jaka jest tak naprawdę sytuacja szkół publicznych w USA - bo chyba tam mieszkasz?
                                  Może powiem Ci w skrócie, jak to wygląda u nas. Obecnie w publicznych podstawówkach z oszczędności kumuluje się klasy, chociaż mamy niby niż. Kilka lat temu w klasach bez łaski było po 18-22 dzieci, teraz te małe szkółki są likwidowane. W moim mieście wygaszono kilka. Była nawet taka absurdalna sytuacja, że chciano odebrać budynek dużemu gimnazjum z bardzo dobrą infrastrukturą i wcielić je do gimnazjum o wiele gorszego, gdzie wyposażenie jest jak za króla Ćwieczka, a i dzielnica paskudna. Zaczęła się wojna między uczniami obu szkół w internecie, było nawet śledztwo policji, no i na razie od tego odstąpiono. Ale to duże gimnazjum w centrum, w dobrym punkcie i tak ma sobie iść gdzie indziej za 2 lata, tam będzie podstawówka.
                                  Trudno dostać się teraz gdziekolwiek indziej niż do szkoły rejonowej, klasy są bardzo liczne. Są szkoły, gdzie zajęcia są na zmiany, czyli dziecko siedzi do 11 w świetlicy, a potem odpęka ze 3, 4 lekcje i znowu świetlica.
                                  U mnie rejon jest nieciekawy. Podstawówka duża, zaniedbana, z licznymi klasami.
                                  W tej akurat szkole prywatnej faktycznie widać poziom edukacji, córka bardzo rozwinęła się przez ten rok zerówki. Teraz mają w sumie 15 godzin nauczania zintegrowanego, codziennie angielski, dużo zajęć dodatkowych w cenie. Tylko, że fakt posiadania przez niektórych rodziców sporej kasy generuje, jak widać, takie właśnie dziwne postawy. I dzieci od maleńkości są tych postaw uczone.
                                  I teraz mam zgryza, bo muszę rozstrzygnąć, co ważniejsze - dobry, zindywidualizowany poziom nauczania, czy kwestie wychowawcze? A te moim zdaniem nie są dobrze rozegrane. Brakuje mi w tej szkole nauki pewnej empatii, zasad koleżeństwa, czy w ogóle organizowania jakichś szerszych działań na rzecz spraw ogólnospołecznych. Podam taki przykład - dawno temu pracowałam bardzo krótko w publicznym zespole szkół, szkoły kiepskie, środowisko nieciekawe, wręcz dużo patologii. Ale ta młodzież angażowała się w takie akcje jak "Iskierka Radości", robili fajne rękodzieła, piekli ciasta, potem była ogólnoszkolna aukcja (plus część artystyczna - różne występy uczniów, ale takie fajne, z jajem, np. pokaz tańca nowoczesnego, kabaret itp.). Jak na dzieci z biednego środowiska, wylicytowali całkiem niezła kasę, która została przekazana do domu samotnej matki. Fakt, że to byli gimnazjaliści i licealiści.
                                  A z drugiej strony, pracując tam, widziałam, jak zdolniejsi czy bardziej wrażliwi uczniowie wręcz giną w masie dzieci z dysfunkcjami... Sama, jako nauczycielka, nie miałam czasu rozwijać czyichś talentów, doceniać uzdolnienia - najpierw trzeba było opanować klasę, zmusić ich do czegokolwiek, potem pomóc wszystkim dyslektykom itp. Było też chuligaństwo itp. Tego się boję w publicznej szkole.
                              • ewa-krystyna Re: lily 12.11.12, 03:51
                                a nie mozesz zapoczatkowac nowej "mody" na wlasnie takie urodziny,o ktorych piszesz? na poczatku szkoly dzieci nie znaja sie i jest dla mnie jakby normalne,ze mozna chciec zarosic cala klase na urodziny - tak bylo w jednej ze szkol,ktore znalam; ale z biegiem czasu to sie zmienia i zaczyna sie swietowac jak i spotykac poza szkola w mniejszych grupach smile
                                czemu nie zaprosisz ze dwoch -trzech kolezanek, ktore twoja corka najbardziej lubi i sie z nimi bawi, tak bez okazji w jakis dzien po szkole lub w weekend na playdate? twoja corka,bedzie sie czula swobodniej i w koncu na prawde sie z kims zaprzyjazni z klasy... na pewno takie rzeczy sie praktykuje juz w klasie twojej corki...
                                piszesz,ze jedna dziewczynka wyprawila urodziny podczas zajec lekcyjnych - na prawde szkola sie na to zgodzila? zapytalabym dyrektorke o wyjasnienia i poprosila o zwrot czesnego za ten dzien - w koncu dziecko uczeszcza do szkoly w innym celu ... rowniez jesli byly podczas tego przyjecia obecne osoby spoza scislego grona nauczycielskiego zatrudnionego i sprawdzonego ( np. pod wzgledem karalnosci) przez dyrekcje i jesli okaze sie ,ze byly bez twojej wczesniejszej wiedzy to tez naleza ci sie wyjasnienia i jest to nie do zaakceptowania w szanujacej sie szkole.... rowniez twoj pomysl z urodzinami dla klasy bym zmodyfikowala do skromnego poczestunku z tortem i ewentualnie pizza podczas przerwy na obiad smile a moze bym o takim poczestunku poinformowala rodzicow i dzieci "zaproszeniem" z adnotacja prezenty mile widziane ale zrobione wlasnorecznie smile - nie umiem tego ubrac w odpowiednie slowa,ale na pewno ktos tu pomoze smile
                                no i moze to malo asertywna i nadwrazliwa jestes ty a nie twoja corka? ja sobie nie wyobrazam przyjmowac zaproszenie na urodziny do dzieci,ktorych moje nie lubi lub wrecz sie ich boi lub unika.... poza tym poruszylabym temat na zebraniu przy wszystkich rodzicach co mi nie lezy.... a jesli szkola by mi nie odpowiadala to po prostu bym ja zwyczajnie zmienila....
                                • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 09:11
                                  Ewo, właśnie robię i chcę zrobić tak, jak piszesz - i Twój głos wydaje mi się bardzo rozsądny.
                                  Wszystkie zaproszenia, jakie córka przyjęła, były od dzieci, które lubi. W tamtym roku pewna dziewczynka jej dokuczała i córka wyraźnie nie chciała tam iść, do czego jej nie zmuszałam. W tym roku bawią się razem, więc problem zniknął. W tym roku sympatie i antypatie są wyraźniejsze. A ja nie widzę sensu celebrowania imprez osób, których moje dziecko nie lubi.

                                  Pomysł urodzin niezobowiązujących, sprowadzających się do dobrego poczęstunku w szkole jest dla mnie jak najbardziej na miejscu. Tłumaczę dziecku, że naprawdę nie ma obowiązku zapraszać wszystkich gdzieś tam, także i tych, za którymi nie przepada. Nie jest tak, że ze wszystkimi się przyjaźnimy. Zresztą przeczytaj cały wątek.

                                  O co więc poszło? O uwagi 7-latek, że w tamtym roku córka nie wyprawiła hucznej imprezy na cała 19-osobową klasę, o napadanie jednego dziecka przez pozostałe 8 dziewczynek, o przekonanie, że tak ma być, jak sobie jakaś mamuśka z przerostem ego wymyśliła i że tak się należy. A i jeszcze o to, że nie chodzi do wszystkich i że nie wszystkim dała prezenty. Co częściowo wynika z tego, że nie było jej w szkole z różnych powodów albo za kimś nie przepada. A "nowa świecka tradycja" w tej klasie jest taka, że nawet jak się do kogoś nie poszło, to trzeba mu wręczyć prezent. I cała ta otoczka mnie wkurza.

                                  Dziecko czuje się nieszczęśliwe, bo koleżaneczki po niej jeżdżą. A ja czuję niesmak, że już małe dzieci zostały wychowane na tak pazerne stworzenia z zerowym taktem.
                                  • buddy_valastro Re: lily 12.11.12, 10:09
                                    Moja starsza corka chodzila do prywatnej szkoly, zwyczaje niestety byly podobne do tych co opisujesz. Natomiast relacje w grupie sa takie same w kazdej szkole - takze tej do ktorej chodzi mlodsza - juz panstwowej. Nie krzywdz dziecka i raczej dostosuj sie do panujacych regul, czyli urodziny dla wszystkich sad Jesli Twoja corka nie dyktuje trendow w klasie, to raczej stanie sie kompletnym outsiderem, niz zmieni zwyczaje klasowe. W prywatnej szkole musisz dostosowac sie do wiekszych wydatkow obejmujacych nie tylko czesne. Dojda niedlugo juz wycieczki. Zobaczysz wtedy, jaki rodzice robia cyrk.
                                    • triss_merigold6 Re: lily 12.11.12, 10:29
                                      I to był jeden z powodów dla których nie zdecydowaliśmy się na prywatną podstawówkę. Czesne byśmy udźwignęli, ale kosztów np. klasowych ferii w Alpach już nie.uncertain
                                    • lily-evans01 Re: lily 12.11.12, 10:31
                                      Tak, ale jestem w stanie zaoszczędzić czy też zaplanować nawet duże wydatki, które są sensowne i mają jakąś wartość.
                                      Co do wycieczek, kiedyś jeździłam jako pilotka, pracowałam w biurze podróży. I powiem tak - małe dzieci potrzebują pewnego komfortu, na zasadzie, jak wycieczka, to z pełnym wyżywieniem, pokoje bezpośrednio z łazienkami itp. Inaczej z tego syf wychodzi, bo maluchy mają problem, żeby sobie robić jakieś kanapki czy podgrzewać jakieś chińskie zupki (a byłam już w Paryżu z prawie 70 uczniami IV-VI klasy podstawówki, bez jakiegokolwiek wyżywienia, bo ta oferta była najtańsza. Dzieci marudziły przez te 3 dni, że aż hej).
                                      Co do wycieczek, to nie miałabym nic przeciwko jakości, nawet za wyższą cenę.
                                      Ale to ma jakiś sens.
                                      Natomiast w zmuszaniu do obowiązkowego imprezowania z nielubianym kolegą i kupowania prezentu - sensu za grosz nie widzę.
    • klubgogo Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 09:11
      Do jakiejś wyjątkowo głupiej szkoły trafiłaś, pomyśl nad zmianą, choćby na publiczną.
      Mam siostrzenicę w niepublicznej podstawówce, ale tam zawsze, nawet jeśli na salę zabaw, zapraszało się ulubione koleżanki, nikt nie był zobowiązany do dawania prezentów w razie nieobecności. Ta sytuacja jest chora, twoje dziecko na tym bardzo cierpi.
      Mam córkę w przedszkolu i owszem, urodziny z powodów lokalowych robię na sali, ale z grupy zaprasza tylko 3 dzieci, z którymi się przyjaźni. Po co to całe przedstawienie?
      • kanga_roo Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 09:52
        lily - według mnie przedobrzyłaś z tą szkołą, ale nie Ty pierwsza i nie ostatnia. nie wierzę, żeby w sporym mieście nie można było znaleźć sensownej, publicznej szkoły podstawowej. nie wierzę, bo mam sporo znajomych, w realu i na forum, którzy mają dzieci w podstawówkach, i są z tych podstawówek (miejskich, wiejskich, małych, dużych) zadowoleni. to po pierwsze.
        po drugie, kompletnie nie zgadzam się z poglądami joli, nie uważam, żeby dobrym rozwiązaniem było dostosowywanie się do jakiejkolwiek grupy wbrew sobie. dla dziecka nadwrażliwego i niepewnego tym bardziej może być to szkodliwe - bo uczy tłumienia swoich uczuć, nie liczenia się z własnymi potrzebami "bo tak trzeba". przede wszystkim trzeba być w zgodzie z sobą, potem można mierzyć się ze światem.
        po trzecie, ja tam oczekuję od szkoły, że będzie uczyła dzieci nie tylko abecadła, ale i właściwych postaw społecznych, więc uważam, że Twoje oczekiwania wobec szkoły sa jak najbardziej słuszne. niech mi ktos powie, jak rodzic w domu ma uczyć dziecko współpracy w grupie? no ciekawa jestem smile
        po czwarte, masz dwa wyjścia: zmienić szkołę (ja bym zmieniła, płacenie za coś, co mi i dziecku ewiedentnie nie odpowiada to jakiś kosmos), popytaj na forach mamy z Twojej okolicy o fajne szkoły, i po prostu idź tam porozmawiać. ewentualnie zorientuj się, która wychowawczyni w rejonówce jest fajna, i spróbuj upchnąć córkę do niej. a zanim to zrobisz, uderz do poradni, niech Ci młodą ocenią, chyba warto.
        drugie wyjście, to pozostanie przy tej szkole, i takie odwracanie kota ogonem, żeby dziecko było zadowolone, a Ty nie zbankrutowała. w kwestii urodzinowej też postawiłabym na piknik w parku lub ogrodzie botanicznym, taki z kocami piknikowymi, małymi przekąskami typu ciastka francuskie (tego możesz w domu wyprodukować sporo sama, ciasto francuskie jest tanie), cukierki, wafelki, soczki. może być puszczanie latawców, baniek mydlanych, zabawy typu ciuciubabka czy wyścigi w workach, jakieś sztafety etc.
        jako animatorzy, że tak Ci podpowiem, dobrze sprawdzają się zwykłe panie przedszkolanki - podejrzewam, że niejedna chętnie sobie dorobi w weekend.

        tak czy inaczej - powodzenia smile
        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:04
          Dzięki za sensowną opinię.
          Widzisz, w związku z tą pseudoreformą porobiło się coś takiego, że w tym roku chyba po raz pierwszy są klasy upchane na maxa, jeśli chodzi o I klasy i zerówki. Poszła część 6-latków, wszyscy niby zadowoleni, a sporo szkół ma zajęcia na zmiany.
          30 osób to za dużo, żeby nauczyć się dobrze podstaw, po prostu nauczyciel tego nie ogarnia. Małe dzieci to tylko małe dzieci, mają problemy z dyscypliną, z uwagą, wiadomo.
          Miałam nadzieję, że córka trafi między dzieci zadbane, rozwinięte w dobrym sensie tego słowa, może bardziej ambitne, ale sensowne. A tu widzę czysty konsumpcjonizm. Zaczynam zastanawiać się nad szkoła katolicką, która kosztuje połowę tego, a kształtuje zasady... Choć tu nie chcę wepchnąć się w kanał, bo nie mam specjalnej potrzeby praktykowania. Z kolei córka uwielbia religię, katechetkę i te wszystkie kościelne obrządki wink.
          • heca7 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:07
            Aaa, czyli jednak jest jakaś inna szkoła?
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:15
              Heca, posłanie dziecka do szkoły wyznaniowej to coś więcej niż zamiana typu podstawówka publiczna/prywatna. Myślę, że chyba to jest zrozumiałe.
              Szkoła, którą najpierw wybrałam, jest - bardzo zadbana, z dobrą infrastrukturą, z niewielkimi klasami ( w niektórych społecznych czy prywatnych dzieci jest 25 w klasie), ze wszystkich szkół niepublicznych ma najlepsze wyniki egzaminu 6-klasisty. W kadrze pedagogicznej są naprawdę niewielkie rotacje. Tylko... czegoś w tym wszystkim brakuje. Normalności, ech. Ale to już okazało się z bliska.
              Mamy w sumie chyba z 5 czy 6 tych podstawówek prywatnych, dwie są beznadziejne, jedna cholernie daleko, jedna prawie w tej samej cenie, co ta, a klasy bardziej liczne, no i ta wyznaniowa. Przepraszam, doszła w tym roku druga wyznaniowa, też daleko, ale tam na razie mają tylko zerówkę.
        • heca7 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:05
          Nie znam się na realiach szczecińskich ale to przecież duże miasto. Naprawdę, naprawdę w okolicy są tylko dwa państwowe molochy i ta jedna szkoła prywatna? Nie płaciłabym za coś co nie odpowiada mnie i dziecku , nawet zajęcia dodatkowe się nie podobają.
    • mstrzalka Ja jestem taką mamuśka która wyprawia urodziny 12.11.12, 10:05
      na sali zabaw. Mało tego zapraszam całą grupę przedszkolną syna wszystkich bez wyjątku i jeszcze rodziców zapraszam po co mają chodzić jak mogą posiedzieć i pogadać. dziecko nie lubi całej grupy a zapraszamy całą właśnie po to żeby jakieś dziecko nie poczuło się odrzucone, żeby nie poczuło się gorsze. Bo np w zeszłym roku mój syn nie chciał zaprosić 3 dzieci z 27 i co? Głupio by było mi jako matce takie wyróżnianie dzieci.
      U nas są to inne troche koszty bo sala 300zł jedzenie sama zanoszę, ciasto i kawa dla rodziców mieszcze się w 450zł. Nie jest to mała kasa ale mam rok żeby tyle oszczędzić, żeby dziecko było mega szczęśliwe a ja nie musiała później słuchć w przedszkolu, że dziele grupe smile.
      p.s. u nas jest zwyczaj dawania zaproszen wszystkim dzieciom ale przychodzi stała grupka ok 20 dzieci. NIKT nie zwraca uwagi dzieciom ktore nie przyszly, dzieci nie rozmawiaja na temat urodzin w przedszkolu
      • lily-evans01 Re: Ja jestem taką mamuśka która wyprawia urodzin 12.11.12, 10:17
        > p.s. u nas jest zwyczaj dawania zaproszen wszystkim dzieciom ale przychodzi sta
        > ła grupka ok 20 dzieci. NIKT nie zwraca uwagi dzieciom ktore nie przyszly, dzie
        > ci nie rozmawiaja na temat urodzin w przedszkolu
        No i właśnie o to chodzi. Masz takie założenia, kierujesz się w tym bardzo wartościowymi celami, ale z tego powodu nie klasyfikujesz innych i nie obgadujesz, ani ty, ani inne osoby. Jak to mówią, żyj i daj żyć innym.
        • guderianka p.s. 12.11.12, 10:27
          W kwietniu robiłam moim córkom urodziny na sali wspinaczkowej suspicious Było fantastycznie-co zgodnie potwierdzili wszyscy zaproszeni wink
          • viviene12 Re: p.s. 12.11.12, 11:32
            guderianka napisała:

            > W kwietniu robiłam moim córkom urodziny na sali wspinaczkowej suspicious Było fanta
            > stycznie-co zgodnie potwierdzili wszyscy zaproszeni wink


            zgadza sie, park linowy albo w zimniejszy czas sciana wspinaczkowa jest jak najbardziej dla 6-7-8 latkow OK, sa odpowiednie wysokosci i zabezpieczenia przeciez, swietna sprawa i szczerze powiedziawszy duzo ciekawsza niz 10 raz z rzedu indoor bawialnia z kulkami
    • eilian Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:10
      Jak się weszło między wrony trzeba krakać jak i one...
      • kropkacom Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:17
        A ja się zastanawiam co w ludziach siedzi, że zapędzają wszystkich w takie sytuacje. Nie chodzi akurat o tą klasę, ale o drogie prezenty, Bóg wie jakie drogie, wielkie imprezy, ogólnie terror imprezy... Dla mnie masakra.
        • triss_merigold6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:27
          No dokładnie, terror imprezy.
          O ile dobrze pamiętam głęboki PRL, to miałam urodziny w rodzinnym gronie + mogłam zaprosić kilka najbliższych koleżanek, w ogóle nie było zwyczaju robienia imprezy dla całej klasy. Dla całej klasy to były dopiero osiemnastki, a na duże imprezy domowe też nie zapraszano wszystkich tylko część z ich chłopakami/dziewczynami, ale to w liceum.
    • triss_merigold6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:24
      Zmień szkołę.
      U nas szał na organizowane urodziny dla całej grupy/klasy był w przedszkolu i zerówce. Syn czasem chodził, czasem nie, nieobecni nie przynosili żadnych prezentów i nie było to komentowane. Dla całej klasy robiłam 2 razy - w sali zabaw i w kinie - i IMO w zupełności wystarczy. Ceny prezentów dawanych i otrzymywanych oscylowały wokół +/- 30 zł, czasem z inną matką składałyśmy się żeby taki trochę droższy prezent kupić. Przymusu nie było ani jakiejś wyraźnej presji. W tym roku dałam dziecku słodycze żeby poczęstował klasę i tyle.
      Najważniejsze było to, że dzieci dobrze się bawiły i te grupy były jakoś zintegrowane.

      To co opisujesz, to niezdrowa presja i niezdrowa atmosfera.
    • guderianka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:26
      Która szkoła jest Waszą rejonową ? SP 41 na Cyryla i Metodego ?
      KAŻDA szkoła masowa będzie lepsza od tej prywatnej. A to dlatego, że chodzi tam mix dzieci-i zamożne i ubogie i fajne i niefajne . Jesli zdarzy sie kilka gwiazd to trzymają sie w swoim gronie a reszta dzieci ma swoje grupy i grupki. W szkole o któej piszesz wszyscy sa poddani presji pieniądza a Ty chcąc nie chcąc wpisujesz sie..Wiesz, wejdziesz między wrony itd itp. Dodam, że im wyżej w edukacji tym problem większy, poziom gadżeciarstwa i pustactwa będzie wzrastał.
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:34
        Nie, SP 46 na Felczaka.
        My się znamy wink.
        • guderianka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:21
          Kurna serio ? wink Mam zaćmienie umysłu jakieś wink
          Tej szkoły akurat nie znam, więc się nie wypowiem. A gdybyś przemeldowała małą to gdzie by chodziła ?
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:28
            Do SP nr 51 na Jodłowej. Duża szkoła, dużo dzieci, niefajne opinie, nawet na gazetowym forum.
            • guderianka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:52
              wiesz, nie ma chyba szkoly o której byłyby same pozytywne opinie...
              musisz wybrac-bo nie wyobrazam sobie by moje dziecko uczeszczało do takiej snobistycznej placówki, z wartosciami które wyznajesz nie macie tam czego szukac. Przy czym nastaw sie, ze podobne zachowania wystepuja i w szkołach publicznych i na podwórku... Dzieci strasznie zapatrzone sa w kase i w to co ona daje uncertain (u nas na podwórku były sytuacje w których dziewczyny zaglądały w majtki by zobaczyc metke
              uncertain)
      • kanga_roo Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:45
        guderianka napisała:

        KAŻDA szkoła masowa będzie lepsza od tej prywatnej. A to dlatego, że chodzi tam mix dzieci-i zamożne i ubogie i fajne i niefajne

        no dokładnie, ale autorka wątku ma chyba jakiś problem ze szkołami publicznymi, bo już wymyśla szkołę katolicką - czyli z deszczu pod rynnę big_grin
        powiem tak: zdziwiłaby się baaardzo, gdyby zobaczyła, jak różne dzieciaki chodzą do wiejskiej szkoły mojego dziecka. oraz, jaka w tej zwykłej szkole może być przyjazna atmosfera.
        dodam, że sporo osób wybiera świadomie szkołę rejonową, ponieważ jest najblizej domu - dziecko ma szansę poznać dzieci z sąsiedztwa, i mieć blisko koleżanki i kolegów.

        zapraszanie całej grupy przedszkolnej/szkolnej na urodziny "żeby żadnego dziecka nie wyróżniać" to imo głupota, jakich mało. rozumiem, że w dorosłym zyciu trzeba zapraszać cały zakład pracy, albo nikogo, bo jednej-dwóch ulubionych koleżanek nie wypada big_grin

        moje dzieci jakoś mogą zapraszać wybranych przez siebie kolegów i koleżanki, i nie narażać się przy tym na ostracyzm w grupie (starszak - już po trzeciej "domówce", młodsza po pierwszej)
        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:55
          No właśnie o to chodzi, żeby być trochę z daleka od tych niefajnych... To nie jest kwestia finansowa, czy poszukiwanie elit z mojej strony. Raczej duże obawy - mam znajome z dziećmi w podstawówkach publicznych. Skarżą się te matki na agresję w klasie, bo jak się trafi dzieciak z deficytami + agresja, to właściwie cała lekcja jest rozpiep... przez durnia, który powinien chyba najpierw trafić pod opiekę psychiatrów, zanim wejdzie między normalne, spokojne dzieci. A szkoła rejonowa nie może pozbyć się dzieciaka, który zatruwa życie całej klasie (bo przeważnie takie dzieci mają też specyficznych rodziców, którzy mają w d... skargi szkoły).
          Tego się boję. Bójek, prześladowania fizycznego, kradzieży.
          Akurat mój rejon jest naprawdę niespecjalny.
          • fajnykotek Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:31
            Ja też się wielokrotnie spotkałam z opiniami, że w szkole prywatnej obowiązuje głównie zasada płacę - więc wymagam. Czyli - nie po to płacę, żeby mój syn/córka przynosili złe oceny.
            I przestrzegę Cię przez jednym - jeśli Twoja córka jest bardzo wrażliwa, a kiedyś zdecyduje żeby jednak pójść np do publicznego liceum - to może sobie tam nie dać rady sad. Nie dlatego, że nie poradzi sobie z nauką, tylko ze sposobem podejścia nauczyciela do ucznia. Syn mojej koleżanki stracił przez to rok w liceum, bo przez prywatną podstawówkę i gimnazjum był w małej klasie - i miał indywidualne podejście nauczyciela. Dostał się do bardzo dobrego liceum i przeżył szok, bo nikt się nim osobiście zbyt nie zainteresował, nie pomagał, nie starał się wytłumaczyć.
            Skończyło się leczeniem psychiatrycznym, chłopak zdał maturę w prywatnym liceum. Na studia na razie się nie zdecydował, bo boi się "masówki".
            • triss_merigold6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:33
              No więc im szybciej córkę przeniesie, tym lepiej. To dopiero I klasa.
        • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:09
          "czyli z deszczu pod rynnę big_grin"
          to chciałam napisać big_grin
    • joxanna Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:27
      W zasadzie nie wiem, co Ci mogę poradzićsmile. Ale tylko dodam parę spostrzeżeń do dyskusji:
      - przechwalanie się urodzinami, ubraniami, wakacjami itp to także rzeczywistość szkół i przedszkoli publicznych. W moim przedszkolu, w grupie córki była taka grupka rodziców, którzy 'narzucili standard'. Zapraszali do sal zabaw, dość absurdalnie, bo nawet dość odległych, także dzieci bez samochodu. Sai temu ulegliśmy i 2 razy organizowaliśmy urodziny - akurat my to w takim miejscu z animatorką itp, a nie w samej sali zabaw.
      Ale dla mnie to były duże koszty, poza tym z czasem zorientowałam się, że to nie jest stnadard i zorganizowałam w I klasie po prostu urodziny w domu. I wyszło super, i myślę, że dzieci bawiły się lepiej, niż po prostu wspianając się w sali zabaw. była animatorka, ale sądząc po urodzinach koleżanek kolejne będą już bez animatorki.

      - a to, co piszesz o agresji - no, może nie ma tu agresji fizycznej, ale jak najbardziej występuje tu agresja mentalna. Jeśli szkoła nie reaguje to jest to zła szkoła.
      • triss_merigold6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:33
        No ale rodzice organizatorzy niekoniecznie wiedzieli kto ma samochód, a kto nie. Jak miejsce urodzin było dla mnie zbyt odległe, termin nie pasował albo mieliśmy inne plany, to syn po prostu nie szedł.
        2x takie zewnętrzne urodziny robiłam, raz w przedszkolu i raz w pierwszej klasie i na razie wystarczy.
      • iin-ess Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:37
        dokładnie. urodziny w domu mogą byc naprawdę świetne. Oczywiście wymaga to od ciebie sporo pracy- i jak robisz coś ekstra to wcale tak tanio nie wychodzi, ale na pewno taniej niż na mieście. MOja corka miała urodziny i w sali zabaw i w domu( w domu więcej razy) bo dzieci bawily sie rewelacyjnie- nie chcialy wracać do domusmile Co prawda, wymagało to odemnie dużo pracy i zaangarzowania( urodziny byly tematyczne) - więc odpowiedni wystrój, menu, zaproszenia, zabawy, konkursy i muzyka.
        • iin-ess Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:39
          aha i zaproszeni goście byli " wybranie" przez córkę. Nie widzimy powodu zapraszania kogoś z kim córka na codzien się nie bawi, albo wręcz za kims nie przepada.
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:47
            No właśnie, dziewczyny, czym innym jest zrobienie imprezy dla np. 5 dzieci - czy to w domu, czy w jakimś innym miejscu (pomysł z jakimiś grami i zabawami na pikniku, który przewijał się wyżej, był świetny) - a czym innym dla 19, z przymusu i obowiązku.
            A wypominanie, że ktoś nie przyszedł albo że nie robił imprezy w tamtym roku... Dla mnie chore. To, co ma być przyjemnością, staje się obowiązkiem, bo ktoś tak wymyślił. Poza tym taka grupa jest za duża, żeby dzieci naprawdę fajnie bawiły się razem. Celowo przyglądałam się ich relacjom, kiedy byli np. w sali zabaw - nadal bawią się razem te same grupki, nie ma integracji.
            Dla mnie zaakcentowanie urodzin w szkole, np. zaraz po obiedzie, czymś więcej niż tylko cukierki, jest bardzo fajnym pomysłem. Ciasto, słodycze, jakieś przekąski, urodzinowe gadżety. Jeśli prezenty, to faktycznie najlepiej wykonane przez uczestników tej mini imprezy.
            A potem można zaprosić, kogo się lubi - do domu, na piknik, do bawialni. Niekoniecznie tylko z klasy. Akurat dla mojej córki optymalne grono, to 3 dziewczyny z klasy, 2 chłopaków i 2 dziewczyny spoza klasy.
            I teraz pytanie, jak nauczyć dziecko, że to, co robi i mówi większość, niekoniecznie jest mądre? Że nie zawsze trzeba się podporządkowywać? Jak to było - czasem trzeba wybierać między tym, co łatwe, a tym, co słuszne, czy jakoś tak.
        • triss_merigold6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:41
          Cudnie, ale zaproszenie 20 osób do mieszkania jest dość ciężkim doświadczeniem i dla mnie równoznacznym z totalnym sajgonem. W pokoju syna bym towarzystwa nie upchnęła, a niekoniecznie chcę widzieć obce dzieci w swojej sypialni i przy naszych komputerach.
          • iin-ess Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:56
            dlatego mówię, ze córka zaprasza tych co chce zaprosić a nie na siłę całą klase. do tego jeszcze przezciez są jacys inni przyjaciele- nie z klasy i rodzina- kuzyni czy coś. No masakra nie wyobrażam sobie.
      • lauren6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:59
        joxanna napisała:
        > - a to, co piszesz o agresji - no, może nie ma tu agresji fizycznej, ale jak na
        > jbardziej występuje tu agresja mentalna. Jeśli szkoła nie reaguje to jest to zł
        > a szkoła.

        To po pierwsze. Oczekiwanie prezentów za zaległe urodziny, na które zaproszony gość nie przyszedł to czystej maści chamstwo i gdyby moje dziecko chodziło do prywatnej szkoły oczekiwałabym jednak, że przejawy chamstwa będą gaszone w zarodku. To nie jest kwestia tego czy stać mnie czy nie na 19 prezentów za 60 zł, tylko kultury osobistej i dobrego wychowania. Po szkole, szczególności prywatnej, oczekuję, że tego będzie uczyć. W tym miejscu jednak pofatygowałabym się do wychowawczyni. Nie z pozycji rodzica, którego nie stać na drogie przyjęcia, ale matki, którą bulwersuje niski poziom kultury osobistej panujący wśród dzieciaków w klasie. Płacisz czesne, wymagasz.

        Odnośnie szkoły to ja również się dziwię, że z góry skreślasz państwowe jako molochy. Sama zauważyłaś, że przy takim podejściu do tematu zamożności szkoła prywatna może wychować Ci małą galeriankę. Co z tego, że dzieciaki wychodzą najlepiej na testach 6-klasistów, skoro psychicznie są skrzywione, bo wychowane na wyrachowanych snobów. Już bym wolała posłać dziecko do gorszej państwowej szkoły i pieniądze, które zostaną z czesnego zainwestować w dodatkowe zajęcia lub korepetycje.
    • cygarietka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 10:54
      Wydawało mi się, że każda prywatna szkoła jest taka. Właściwie nie wiem dlaczego Cię to dziwi. W życiu nigdy nie dałabym dziecka do prywatnej szkoły.
      Uważam,ze do takich szkół chodzą snoby, gdzie pieniądze załatwiają wszystko.
      Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, wiem, że bywają wyjątki.
      Na twoim miejscu przeniosłabym córkę do szkoły państwowej.
      • rozaly Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:06
        Głupi stereotyp. Autorka wątku albo źle wybrała szkołę, albo jest przewraźliwiona.
        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:14
          Cóż, opisuję konkretną sytuację i zachowania dzieci, nie swoje czy córki odczucia i interpretacje.
          Uważasz, że reakcja dzieci jest prawidłowa, normalna, standardowa? Dla mnie z lekka dziwna... I skłania mnie ku zastanowieniu się, jakim systemem wartości kierują się pozostali rodzice, a pośrednio ich dzieci. Bo ten system wartości będzie też wpływać na moje dziecko.
          • rozaly Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:16
            Toteż piszę, że źle szkołę wybrałaś.
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:19
              Może tak być, że źle wybrałam, że córka źle trafiła. Te dziwne pretensje wydały mi się bardzo nie na miejscu - a tutejsze komentarze tak dużego przekroju dorosłych, przeważnie mających dzieci kobiet też jasno sygnalizują, że coś w tej sytuacji jest dużo nie tak.
              No i ciekawa jestem, czy doczekam się jak zwykle celnego komentarza naszego gazieciarza...
              Hej, gazeta, pokaż się wink.
          • rozaly Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:18
            Ale nie wrzucałabym wszystkich szkół niepublicznych do jednego worka, bo to głupi stereotyp.
            Inna rzecz, że z twoich wypowiedzi wynika że jesteś trochę przewrażliwiona np. nie posłanie córki na ściankę wspinaczkową to niebezpieczne.
            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:24
              Rozaly, tu akurat wchodzi w grę inna sprawa. Córka ma wiotkość wielostawową i generalnie kiepską koordynację. Chodzi zresztą na różne zajęcia pośrednio poprawiające tę motorykę (taniec, aikido). Swego czasu była rehabilitowana neurologicznie.
              W szkole w tamtym roku miała 2 dość poważne urazy, za pierwszym razem wywaliła się na równej drodze, za drugim źle zeskoczyła z murku. Szyta broda, potem pęknięcie nasady kości ramiennej.
              Nie za bardzo widzę tę wspinaczkę 19 osób w dwie godziny i przepychanie się dzieciaków, żeby z czegoś tam skorzystać, zapewne wybiorę się z córką na tę ściankę, bo tak tu ją zachwalająwink. Ale na spokojnie, żeby mieć pewność, że będzie dobrze zabezpieczona - no i żeby to dla niej była jakaś przyjemność, a nie stres i przepychanie się, żeby mieć swoje 5 minut na ściance.
              • guderianka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:55
                19 osób to za duzo. Na urodzinach moich corek bylo chyba ok 15 dzieci-do tego 3 instruktorów (poza tym pilnujacy rodzice)-dzieci zapiete w uprzezach i pilnowane
              • dontteaseme Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:12
                Droga założycielko wątku - myślę, że w żadnym wypadku nie powinnaś uginać się i rezygnować ze swoich przekonań i z tego, co chciałabyś wpoić dziecku w imię jej źle pojętego dobra.
                Póki co są to urodziny, a co będzie za kilka lat? Czy już zawsze będziesz zadowalać gawiedź i prześcigać się z innymi, po to tylko by córka była akceptowana i lubiana przez ludzi, wierzących w coś zupełnie innego niż Ty? Co będzie przy okazji komunii, balów gimnazjalnych, studniówek, osiemnastek? Chcesz wychować dziecko, które będzie się czuło lubiane i akceptowane tylko dlatego, że ma najnowszego iphone'a, tablet, a potem co - auto, mieszkanie, dom, jacht?

                Hasła w stylu dostosuj się dla dobra dziecka są kompletnie z d...... Z całym szacunkiem.
                Dziecko, ZWŁASZCZA takie, które nie jest przebojowe należy nauczyć, że ludzie i 'wartości' są różne. I dobre, i złe. I że tak po prostu jest, i trzeba się nauczyć z tym żyć. Właśnie po to, by umiała odnaleźć swoją niszę, swoich ludzi, swoje zainteresowania i umiała ich bronić, także przed samą sobą. dużo chwalić i budować poczucie własnej wartości i akceptację, żeby córka wiedziała, że bycie taką, jaką ona jest, że jej osiągnięcia i umiejętności są fajne i cool. I że nie muszą być takie dla wszystkich, ważne że są dla ludzi jej bliskich, dla tych którzy podobnie widzą świat. Oczywiście nie na chama, subtelnie, sama znasz swoją córkę najlepiej i wiesz jak można z nią działać.
                Krótko z mojego doświadczenia: córka 5 i pół roku, od 1,5 roku w szkole, wcześniej przedszkole od 2 roku życia. Mieszkamy w Anglii i tu ludzie w ogóle wydają się mieć pie...a na punkcie urodzin, zwłaszcza emigranci w skupisku których mieszkamy. Wśród tutejszej Polonii ja kilka moich koleżanek jesteśmy jedynymi, które wyłamały się z powszechnego trendu robienia wypasionych urodzin z klaunami, w salach zabaw, z kupowania tabletów na urodziny etc. Dzieci, owszem, niekiedy się buntują się, marudzą, że chcą mieć to czy tamto tak jak ktoś inny. Ale na tym polega wychowywanie- nie można dawać dziecku wszystkiego na tacy, bo nigdy niczego nie doceni i ciągle będzie chciało więcej. Co do relacji towarzyskich - po prostu moje dziecko bliższe relacje ma z dziećmi rodziców myślących podobnie jak my. A z dzieciakami tych rodziców, którzy lubią się pokazać i żyją wręcz tym, by dogadzać swoim rozpuszczonym maleństwom - jest na cześć i pogadanie w szkole, i tyle. Tak jak w życiu...
              • rozaly Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:25
                Rozumiem. Dobrze się jednak zastanów czy zmiana szkoły w połowie roku, o ile w ogóle to dobry pomysł i czy nie wpadniesz z deszczu pod rynnę. Nie ma co liczyć na to, że jak szkoła będzie samorządowa albo katolicka to już wystarczy. Znam rodzinę, gdzie jedno z dzieci miało problemy akceptacyjne w szkole (renomowana podstawówka samorządowa), nie miał kolegów był bity, zdarzały się nawet wyzwiska ze strony nauczycieli. Rodzice zdecydowali posłać go do prywatnego gimnazjum prowadzonego przez siostry i co, jest to samo. Chłopak choruje, jest typem ofiary, rodzice to jeszcze trochę u niego wzmacniają. Niestety trzeba liczyć się z tym, że dzieci w wieku szkolnym bywają okrutne. Pogadaj z wychowawcą i dyrekcją, przedstaw swój punkt widzenia, jeśli dalej będziesz miała duży dyskomfort wtedy zmień szkołę, ale nie licz na szkołę idealną bo takich nie ma.
    • swiecaca Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:27
      a ta zasada że zaprasza się całą klasę jest właśnie taka-niepisana czy oznajmiona odgórnie np przez wychowawcę? (znam takie przypadki jak to drugi). ale jesli to pierwsze to bym się nie przejmowała i zrobiła urodziny w mniejszym gronie w domu.
      u nas w przedszkolu był taki trend - sale zabaw i zapraszanie całej grupy. nie dalismy się, robimy w domu i mimo że nie ma zapewnionych szczególnych atrakcji to dzieci nie chcą wychodzić. chyba nie mają takiego czasu na swobodną zabawę ani w szkole, ani w domu.
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:28
        Świecąca, a ile dzieci zapraszacie? Całą grupę do domu?
        • swiecaca Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:31
          nie, tylko dzieci z którymi moje się przyjazni, ok 10 osób.
    • ewa_mama_jasia Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 11:31
      Witaj, w pierwszej chwili myslałam, że piszesz o szkole i klasie mojego syna smile. Ale później już nie. Też mam dziecko w szkole prywatnej, ale katolickiej. W zerówce było 17 osób, teraz jest 19. Też zaskoczył mnie w zeszłym roku zwyczaj robienia urodzin dla całej klasy, też w salach zabaw. Syn chodził (a ja z nim) na większość urodzin w zeszłym roku i oboje mieliśmy przesyt małpich gajów. W zeszłym roku nie zrobiłam mu urodzin, bo miał jako drugi (w październiku).
      Ale przyznam, ze w klasie syna (a pewnie i w szkole) nie ma takiego terroru finansowego. Owszem, są rodziny o wyższym poziomie finansowym, ale podejrzewam że nie wszystkie. Na codzień nie rzuca się to w oczy. Syn właśnie wrócił z weekendowego biwaku - nocowali w szkole, na materacach i w śpiworach. Na wycieczki jeżdżą komunikacja miejską. Kolonie zostały skalkulowane na kwotę niższą niż komercyjne.
      Synowi zrobiłam w tym roku urodziny, bo chciał, bo się czuł poszkodowany, ze bywał na innych a sam nie miał. Ale żeby było taniej i łatwiej w organizacji, zrobiłyśmy z druga mamą na spółkę (obaj chłopcy urodzili się tego samego dnia). W muzeum. I nie zamierzam robić mu urodzin co roku "na mieście", w przyszłym roku planujemy zrobić w szkole, na lekcjach - przynieść jakiś poczestunek, niech dzieci zaśpiewają "Sto lat", złożą życzenia i tyle.
    • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:00
      Po pierwsze, to pozdrawiam Szczeciniankę z Niebuszewa smile

      Po drugie, to masz rację - taka sytuacja jest chora. A szkoła ma nie tylko uczyć cyferek i literek, ale także socjalizować i kształtować postawy, no sorry.

      Po trzecie, właśnie dlatego, że to szkoła prywatna, masz prawo jakby nawet bardziej wymagać tego kształtowania postaw. Nie każda osoba przy pieniądzach jest burakiem, hodującym dzieci bezwychowaniowo na playstations. Ty trafiłaś na poletko buraków plus szkołę bardzo happy, że buraki płacą i że nie trzeba się wysilać (czyli moderować zachowań grupy, kształtować postaw - bardzo dobrze napisałaś o tych queen bees i o tym, że ich energia mogłaby być skanalizowana w jakimś sensownym kierunku, ale cóż, kiedy szkoła tego nie robi).

      Nasze dziecko chodziło do podstawówki rejonowej, państwowej. Niestety różnica jest taka, że nasza szkoła miała i ma b. dobrą opinię, a ty masz w rejonie szkoły ogromne i kiepskie. Pytanie - czy naprawdę dziecko musi chodzić do rejonu? Do naszej dojeżdżały dzieci spoza miasta, na pewno spoza rejonu. Obecnie chyba nie ma ścisłej rejonizacji, ale może się mylę.

      Nasza wyprawiała urodziny w salach zabaw, największe chyba były na ok. 25 osób (już nie pamiętam). Przymusu nie było, u nas wychodziło to jakoś tak naturalnie. Nie pamiętam takiego porównywania prezentów (ani ogólnie, tak materialistycznych postaw), pomimo iż część dzieci była z bogatych domów, a część z kolei z raczej niezamożnych czy nawet ubogich. Wiem, że pewne próby typu "a ja mam psp tongue_out" były, ale akurat na naszym dziecku nie robiło to absolutnie wrażenia (tu nie pomogę, mam po prostu silny charakterem egzemplarz, taką trendsetterkę otoczoną zawsze własną silną grupą wsparcia, niezainteresowaną byciem na świeczniku i olewającą z góry na dół wszelkie queen bees i ich followerów).

      Atmosfera w waszej szkole okropna. Ja bym poszukała państwowej szkoły o dobrej renomie, nawet nieco dalej od domu, albo prywatnej, ale naprawdę zainteresowanej holistycznym rozwojem dzieciaków, a nie takiej od kasowania czesnego i zamiatania pod dywan. Aikido doskonała rzecz, tylko żeby w przyjaznym dojo, krzycząca trenerka oj nie nie nie.

      Masz prawo przekazywać swoje wartości dziecku, kształtować córkę według własnego systemu norm etycznych itd.. Uleganie grupie to najgorsze, co można zrobić. Bardzo podoba mi się twoja postawa i twoje wątpliwości, dlatego serdecznie będę kibicować. Szczerze mówiąc uważam, że na tym etapie edukacji o wiele, wiele wiele ważniejsze od kompetencji typu czytanie i pisanie są kompetencje społeczne. Według mnie czytać ze zrozumieniem nauczysz w domu, liczyć nauczysz w domu, jeśli jesteś wykształcona i przede wszystkim masz otwarty umysł w naturalny niejako sposób przekażesz to dziecku, ale czego sama nie nauczysz, to działania w grupie. Dlatego ja bym się nie przejmowała poziomem nauczania typu wyniki testu szóstoklasisty, tylko poszukała w miarę bezpiecznej (bo i odrobina realnego zagrożenia się przydaje) i w miarę przyjaznej szkoły, bez aż takiego parcia na szkło. Bo owszem, w każdej szkole znajdą się elementy szpanujące metkami i kartami kredytowymi, ale w przeciętnej znośnej rejonówce (no nie mówię o szkole np. z Golęcina czy dzielnic nad Odrą że tak strzelę...) będą dzieci i takie, i śmakie, różne, a w waszej szkole same buraczane snobiszcza jak się wydaje.

      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:05
        Również pozdrawiam smile.
        Do której szkoły chodzi Twoja córka?
        Ostatnio słyszałam dobre opinie o szkole UNICEFu przy Emilii Plater. Ode mnie nie tak strasznie daleko. Ale znowu te 30-osobowe klasy...
        • kanga_roo Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:17
          no to co, że 30 osobowe? na urodziny ich wszystkich nie będziesz musiała zapraszać smile
          żartuję, wiem, o co Ci chodzi. tylko, naprawdę, moim zdanem przesadzasz z tymi obawami odnośnie zwykłej szkoły, dużej klasy, i zaburzonych dzieci.
          Twoja córka chodzi na zajęcia dodatkowe, gdzie ma kontakt z dużą grupa dzieci - i co, są jakieś problemy?
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:24
            Widzisz, te prawdziwe patologie przeważnie nie chodzą na zajęcia dodatkowe wink.
            W szkole tańca z córką chodzą takie miłe dziewczyneczki. Nie wiem, czy akurat tak się trafiło, czy może też prowadząca ma na nie dobry wpływ, ale atmosfera jest spokojna i sympatyczna, dzieci grzeczne.
            Cóż, dostałam szerokie spektrum opinii, które w dużej mierze pokrywa się z moimi wnioskami. Teraz pozostaje podliczyć wszystkie plusy i minusy, no i oszacować, jaki wariant będzie dla córki najbardziej korzystny.
            A z tymi urodzinami dla 30 osób... Dobre, dobre wink.
        • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:47
          Nie, nie mieszkam w Szczecinie, ale miasto znam dość dobrze, wychowałam się tam (chodziłam do już nieistniejącej zresztą obecnie szkoły). Córka obecnie jest już w gimnazjum. 30 osób w klasie to sporo, nieco więcej córka ma teraz, z podziałem na grupy na językach i laboratoriach, ale w podstawówce miała wielkie wielkie szczęście, publiczna szkoła i tylko 19 osób w klasie.

          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:56
            Tak było jeszcze parę lat temu... W Sz-nie tak było w szkołach w śródmieściu i na Niebuszewie, bo to stare dzielnice i młodej populacji tu niewiele. No, ale teraz łączy się szkoły, przenosi i przerzuca dzieci, w imię oszczędności. Po raz pierwszy od 20 lat zbudowano nową podstawówkę, na Złotowskiej. Szkoła piękna jak marzenie. No i co? chodzi tam ponad 400 dzieci, całe Warszewo, zajęcia są na zmiany.
            To wszystko jest chore, a my pośrednio opłacamy szkoły samorządowe - płacąc podatki - i zgadzamy się na degradację oświaty...
    • anaisanais Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:25
      Skoro corka jest wycofana i niesmiala to pewnie bardzo takie sytuacje przezywa, dzieci nie chca sie czuc wyobcowane i inne. A w tej szkole tak chyba jest.
      Ciekawe czemu ja posylasz wlasnie tam, poziom nauczania jest taki wysoki? Moze jakby poszla do innej szkoly gdzie dzieci sa normalne, na jej poziomie to by i sie lepiej zintegrowala?
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:36
        Nauczycielka prowadzi zajęcia wyrównawcze i to jest akurat dla córki naprawdę dobre.
        Teraz były konsultacje, córka mieści się idealnie w średniej klasy - a większość dzieci jest starsza. W tej gromadzie 7- i - ponad 7-latków jest chyba czwórka, która czyta płynnie.
        Pani robiła ostatnio testy, pokazała mi wyniki. Córka uzyskała 9/11 punktów, pani stwierdziła, że to jeden z najwyższych wyników w klasie.
        Zresztą młoda sama dostrzega, że coraz lepiej jej idzie. Chętnie zgłasza się, obecnie nie ma z tego powodu kompleksów.
        I poza wszystkim, uważam, że w dobrej szkole łatwiej stać się dobrym uczniem. Uczyłam w bardzo kiepskiej szkole, z bólem patrzyłam na dzieci zdolne i pilne, które ginęły w morzu deficytów i chamstwa.
        • fajnykotek Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:50
          I poza wszystkim, uważam, że w dobrej szkole łatwiej stać się dobrym uczniem. Uczyłam w bardzo kiepskiej szkole, z bólem patrzyłam na dzieci zdolne i pilne, które ginęły w morzu deficytów i chamstwa.

          Aż się uśmiechnęłam jak to przeczytałam big_grin.

          Nie zgadzam się z Tobą, a mam już trochę starsze dziecko, bo w I gimnazjum. Te dzieci o których piszesz, że nie miały szans w kiepskiej szkole - Twoim zdaniem ile z nich ma szanse trafić do szkoły PŁATNEJ?
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:53
            Tego nie wiem...
            Czy chcesz zasugerować, że dobre wyniki w szkole płatnej biorą się z tego, że nauczyciel naciąga oceny?
            Chyba nie, bo weryfikacją jest niezależny egzamin.
            • fajnykotek Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:12
              Tak jest na 100% wg mnie, że nauczyciel naciąga oceny.
              Ale napisałam Ci już powyżej - ten nauczyciel ma małą klasę i więcej czasu może poświęcić każdemu dziecku. To też przekłada się na lepsze wyniki.
              Chodziło mi o to, że uważam że mojemu dziecku łatwiej było "błyszczeć" na tle większej klasy, gdzie dzieci przeciętnych było sporo, niż teraz w gimnazjum. Nie jest to Jego gimnazjum rejonowe, dostał się za punkty i w klasie jest 70% takich dobrych dzieci. I teraz ma trudniej.
              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:27
                No właśnie, chodzi o tę uwagę poświęconą dziecku...
                I nie zależy mi na tym, żeby córka błyszczała na tle kiepskich uczniów.
                Ja byłam właśnie w takiej sytuacji, moja motywacja do nauki w podstawówce była zerowa. Byłam patentowanym leniem, bo nie musiałam się przykładać.
                Dostałam się do bardzo dobrego LO, tam dopiero odkryłam satysfakcję z nauki, chociaż musiałam w to włożyć wysiłek. Skończyłam 4-letnie liceum w 3 lata, z własnym programem, który współtworzyłam z nauczycielami.
                Człowiek musi mierzyć się z trudnościami, choć na swoją miarę. Zresztą nauczycielka jest bardzo zadowolona z postępów córki, a jest wymagająca.
                • fajnykotek Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:40
                  Mnie też nie zależy, żeby mój syn błyszczał na tle kiepskich dzieci big_grin, nie o to mi chodziło.
                  Chciałam, żebyś zauważyła że szkoła prywatna nie jest tylko dla geniuszy, i że dobre oceny (podkreślam same oceny) dostają również uczniowie przeciętni (bo ich rodzice płacą).
                  I sama musisz wybrać co jest ważniejsze - postępy córki w tej konkretnej klasie i szkole, czy Jej dobre samopoczucie wśród klasy.
                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:48
                    Problem w tym, że nie ma gwarancji, że inna klasa będzie lepsza, bardziej empatyczna, z mniejszym zadęciem rodziców, czy rozsądniej sterowana przez nauczycieli. W kupowaniu gadżetów prześcigają się nie tylko bogaci. Zobacz np. jeden z wątków w górze - dziewczyna się skarży, że ktoś tam z rodziny wymusza na niej mega drogie prezenty dla chrześniaka, a ona sama kupuje swoim dzieciom o wiele skromniejsze zabawki. I ten chrześniak równie dobrze, przy tak roszczeniowych rodzicach, też zabierze wypasione zabawki do szkoły i będzie się popisywał...
                    Pewnych konfrontacji nie da się uniknąć, jak się okazuje, problem w tym, jak pokazać dziecku, że i mniejszość może mieć rację albo swoje powody do takiego, a nie innego postępowania.
                    Nie wątpię, że bywają sytuacje, kiedy uczniowie w szkołach niepublicznych dostają dobre oceny za sam fakt chodzenia do danej szkoły - ale to samo ma miejsce i w publicznych podstawówkach, tylko z innych przyczyn. Wystarczy, że nauczycielka sobie kogoś upodoba albo koleżanka zapisała swoje dziecko do jej klasy.
                    Ja sama pamiętam takie akcje z podstawówki, to zawsze było cholernie frustrujące.
                    Cóż, mam dylemat.
                    • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:12
                      Masz rację z tym brakiem gwarancji. Jak pisałam, ja jestem mądra, bo nasza szkoła była zadziwiająco ok.

                      Z drugiej strony jednak w publicznej szkole na pewno pojawi się większe zróżnicowanie. Każdy oczywiście ma swoją wizję wychowania, wcale nie twierdzę, że moja jest najlepsza. My chcieliśmy, aby dziecko umiało się dogadać i z rozkapryszoną panienką z bogatego domu, i z chłopakiem, który czytać nauczył się w czwartej klasie i który nie dojada, bo matka przepija wszystko jak leci, i z dziunią z wielodzietnej rodziny, której tak męska jak i żeńska część rządzi na dzielni. Żeby choćby umiała odczytać mikroekspresje z twarzy rozmówcy i żeby czuła, kiedy ktoś np. chce ją zaatakować czy okłamać.

                      Natomiast w rozsądnej szkole prywatnej być może jest opcja wyegzekwowania nie tylko nauczania wiedzowego, ale także moderowania zachowań społecznych.
                      • fajnykotek Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:27
                        hellulah dokładnie to samo brałam pod uwagę posyłając syna do szkoły publicznej!
                        Ja jestem matką-kwoką, zdaję sobie z tego sprawę. Mój syn był trochę pod kloszem chowany i chciałam żeby wiedział, że wokół niego są różni ludzie, z różnych środowisk, z różnymi priorytetami. A jak szedł do tej szkoły to miałam obawy, bo w przedszkolu był raczej nieśmiały, wycofany. Ale się zaadaptował (rzekłabym, że aż za dobrze suspicious).
                        A ile nieraz pytań zadawał np: dlaczego Krzyś ma często nieodrobione lekcje mamo, przecież nie zadają dużo? A Krzyś z totalnej patologii, w domu wieczne libacje, coraz to nowy tatuś, a wszystko w dwóch izbach sad.
                        Dla mnie szkoła publiczna jest szkołą życia, nie będziesz mogła córeczki wiecznie chronić przed złym światem.
                        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:35
                          A nie boisz się przemocy tej patologii wobec Twojego syna?
                          • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:59
                            Trudno zawyrokować. Dlatego aż mi głupio cokolwiek doradzać, przecież to faktycznie spora niewiadoma. "Nasza" szkoła np. miała dobrą opinię. Faktycznie był w szkole program wsparcia rozwoju relacji w grupie, dodatkowe powiedzmy warsztaty (w ramach godziny wychowawczej), działał. Dodatkowo akurat nasze dziecko na na drugie imię Asertywność a na trzecie Serio Chcesz Mi Podskoczyć? Ej No Coś Ty, co było widać od kołyski. Sztuki walki w przyjaznym dojo dały jej jeszcze +150 do pewności siebie, a nam względne poczucie, że coś tam jednak w zakresie samoobrony potrafi.

                            Sytuację patową, która ją przeraziła, miała w ciągu 6 lat raz (z koleżanką zastały powiedzmy zaczepione przez młodocianego przestępcę w otoczeniu jego przydupasów), z drobnicą radziła sobie bardzo dobrze, przede wszystkim hmm chyba emanując taką jakąś aurą osoby, która zaczepki zlewa, bo się kompletnie nie przejmuje.

                            Gdyby zaczęło się coś dziać, byśmy interweniowali, zmienili szkołę itd., ale nic specjalnego się nie działo.

                            Nawiasem mówiąc, przemoc potrafi być nie tylko fizyczna, ale i psychiczna, i do tego nie trzeba wyłącznie dzieci zachlanych matek, szczerze mówiąc w gimnazjum hmm klasa dzieci burżujów i wykształciuchów, a zdarzają się czarne perełki z ambicjami Kaliguli oj zdarzają.
                            • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 15:05
                              No więc mam dziecko "nie asertywne", po przedszkolu lękowo nastawione do grupy, być może z zaburzeniami SI, co się niebawem okaże.
                              Nie za bardzo widzę ją w konfrontacji z jakimś drugorocznym osiłkiem , który wzorem tatusia pijaka ma w zwyczaju odbywać dyskusję spuszczając innym łomot.
                              Pracujemy nad zmianą pewnych rzeczy, ale to idzie powoli.
                              Już przedszkole w naszej dzielnicy było wystarczająco niefajne.
                              • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 20:22
                                lily ale zauważ, że ta konfrontacja nie musi być tylko z synem-tatusia-bijącego-(ubogiego, niewykształconego)-pijaka. Serio dzieci z domów zamożnych, a nawet domówi z ambicjami, potrafią sprawiać problemy. Oj bym napisała co się działo w szkole mojej młodej dziś (może jednak nie) i jak grzeczne, zorientowane na naukę dziateczki z bardzo dobrych domów potrafią pójść a to w subtelną przemoc psychiczną, a to w bezpardonową fizyczną. Sorry, ale to wytykanie ile kosztuje czyj prezent, czy to powoli, powolutku nie zbliża się do nagabywania, przemocy psychicznej? Stąd najważniejsza jest moim zdaniem szkoła, taka która nie boi się rozwiązywania problemów oraz zapobiegania problemom. Wcale nie twierdzę, że łatwo znaleźć taką publiczną, z tego co piszesz sytuacja we Floating Garden coraz gorsza... sad i na pewno łatwiej o tego typu szkołę niepubliczną. No ale ty to wiesz, a ja wiem że gorzej z wykonaniem, rozumiem to i doceniam naszego fuksa.

                                Nie przejmuj się, że "idzie powoli", przecież "idzie", prawda? Twoja mała ma na pewno wiele wspaniałych cech, a że akurat nie jest (na razie) asertywna, no to tylko jest rzecz do załatwienia na przyszłość, w jakimś tam zakresie.
                              • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:24
                                no nie wiem, ja bym wolała, żeby mojemu dziecku jakis osiłek spuścił łomot, bo poszlibysmy do szkoły i mu sie ładnie odwdzięczyli niż żeby cała grupa wyrzucała ją poza nawias i prześladowała za niedostosowanie sie do chorych reguł. bo co zrobisz z taka grupą Ty jako matka? nic.
                                • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 13.11.12, 10:21
                                  Problem w tym, że nauczyciele są bezradni wobec dzieci stosujących przemoc, także fizyczną wobec innych. Możesz sobie przyjść z obdukcją, nauczycielka może rozmawiać, tłumaczyć, nic to nie zmienia.
                                  Powiem brzydko, za moich czasów wychowawca przetrzepał po tyłkach kilku chamskich bezczeli, linijką na oczach całej klasy. Może to było okrutne, może nie na dzisiejsze standardy, ale spuścili z tonu i już nie czepiali się innych w tak agresywny sposób.
                                  Mam znajome nauczycielki, same przyznają, że szkoła nie ma instrumentów, żeby odsuwać dzieci socjopatyczne od tych normalnych. Szkoła może wywalić dziecko z obniżonym IQ do szkoły specjalnej, z niedosłuchem do integracyjnej - ale z mętami i patologią nie zrobisz nic.
                                  To nie znaczy, że uważam, że obecna sytuacja jest dobre. Dla mnie w tej sytuacji ogniskuje się całokształt podejścia rodziców i szkoły do kwestii wychowawczych.
                                  I mam teraz czas, żeby na spokojnie przyjrzeć się innym szkołom.
                • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:02
                  lily, pozwolę sobie przewrotnie zapytać: czy to, że w podstawówce byłaś patentowanym leniem, w jakikolwiek sposób wpłynęło na twoją karierę?

                  (o ile kojarzę, masz dobrze płatną pracę, jesteś inteligentną, wykształconą kobietą, prawda? do bardzo dobrego LO się dostałaś, skończyłaś je w przyspieszonym tempie, prawda?)

                  Oj dziewczyno sorry za niedyskrecję, ale tobie chyba brakuje pewności siebie.

                  Dlaczego uważasz, że tylko/głównie szkoła da twojej córeczce podstawy do dalszego rozwoju intelektualnego? (bo tak według mnie wynika z tych tu postów wyżej) Z taką mamą ja ty nie zabraknie jej wsparcia, ukierunkowania, przykładu i da sobie radę (nie mówię o totalnych zaległościach). Ja nie namawiam do szukania bylejakiej szkoły, ja tylko nieśmiało zauważam, że wcale niekoniecznie córka musi mieć te wyniki wiedzowe teraz akurat na wysokim poziomie, ważniejsze jest, aby czuła się dobrze we własnej skórze i dawała sobie radę z otoczeniem na swoich warunkach.




                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:08
                    Poszłam na egzamin do LO głównie przez to, że rodzice się uparli.
                    Miałam koleżaneczki, z którymi wybierałam się do zawodówki gastronomicznej wink.
                    Moi rodzice są wykształceni. Ale mnie brakowało bodźca, motywacji.
                    Dodam, że córka uczy się teraz chętnie. W zerówce było ciężko, ale i inne dzieci też wcale nie radziły sobie śpiewająco, głównie, jeśli chodzi o odrobienie zadań, wypełnianie obowiązków itp.
                    • hellulah Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:18
                      No i jak widzisz, nadrobiłaś, kiedy było trzeba.

                      Nie namawiam do zaniżania poziomu nauczania, ale serio wiem, że nie ma też co zbyt wielkiej wagi przykładać do nauki szkolnej w szkole podstawowej, IMHO ważniejsze jest rozbudzanie pasji, kształtowanie zainteresowania poszukiwaniem wiedzy, i takie tam, które skutecznie można przekazać w domu. Ważny jest moim zdaniem także mocny kręgosłup no emocjonalny, umiejętności adaptacyjne, społeczne. Stąd jeśli szkoła przyjazna, szczerze patologicznych dzieci niewiele, ale klasa większa a nauczyciele mniej zaangażowani niż w szkole z wysokimi wymaganiami wiedzowymi, z małą klasą, za to pełną złośliwych gossip girls, to ja jestem za pierwszą opcją (tylko masz rację, że trudno mieć gwarancję, że się nie spadnie z deszczu pod rynnę i nie dostanie w pakiecie najgorszych elementów z obu opcji naraz).
                  • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:27
                    hellulah: zgadzam się z przedmówczynią. ja nie liczę, że szkoła podstawowa szczególnie wyedukuje moje dziecko, raczej licze się z tym, ze edukacje będę musiała uzupelniac w domu, bo chciałabym dziecku przekazać dużo więcej i innej wiedzy o świecie niż ma do zaoferowania podstawówka z okrojoną biologią, chemią, fizyką na rzecz 3 godz. religii.
                    • claudel6 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 23:28
                      tzn. zgadzam się z przedmówczynią, czyli z Tobą hellulah smile
        • jola-kotka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:52
          Chyba zapomnieliśmy o najważniejszym,zapomnieliśmy zapytać autorkę czy rozmawiała na ten temat z córka.
          Ja pytam,rozmawiała,,wiesz jakie ona ma zdanie,co sądzi o zmianie szkoły,co myśli o tych urodzinach?
          I proszę nie piszcie,że to dziecko i matka decyduje,dziecko,które ma siedem lat czuje,myśli i ma swoje zdanie na dany temat.
          • pade Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:57
            Córka owszem, mysli, czuje, ale ne zdaje sobie sprawy z konsekwencji ewentualnej decyzji. Rodzic jest od tego, by te konsekwencje przewidzieć (nie wszystko się da) i decyzję podjąć, dla dobra dziecka. Czasami trzeba kilku zmian, by wreszcie odnaleźć właściwe miejsce. Ale trzeba wiedzieć czego się chce i do tego dążyć.
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:03
            Córka bez przerwy na kogoś się skarży. Dzieci może nie są agresywne czy chamskie, ale też i niespecjalnie koleżeńskie wobec siebie nawzajem. Miałam niejedną okazję do obserwacji.
            Młoda nie chce zmieniać szkoły, ale jako główny powód podaje to, że znowu nie będzie nikogo znała i że z nikim się nie zaprzyjaźni.
            Pójść na jakieś tam urodziny, owszem, lubiła, ale jak np. były inne, równie atrakcyjne sprawy domowe (wcześniej ustalone), to nie było płaczu, że nie poszła do kogoś.
            Co do tego hucznego obchodzenia przez nią urodzin, dziewczęta próbują jej wejść na ambicję teraz. Ja z kolei tłumaczę, że nie jest tak, że sobie coś zażyczy i ma od razu wszystko. A powody niespełnienia życzeń mogą być różne, poczynając od najbardziej prozaicznego, że coś sporo kosztuje. Jak się zastanowiła, to się okazuje, że wcale by nie chciała zapraszać wszystkich do bawialni czy gdzie tam, bo niektórych nie lubi.
            Naprawdę spełnienie tego żądania narzuconego przez grupę doprowadzi głównie do jednego - że córka będzie ulegać presji innych, żeby się przypodobać, a z drugiej strony, że będzie mieć coraz większe roszczenia. A ja nie sądzę, żeby wydawanie góry kasy na każdą zachciankę (w dodatku cudzą, nie dziecka) było dobre wychowawczo.
            Mam taką koleżankę, luterankę. Odkąd poszła na studia, jak coś chciała mieć ekstra, to musiała na to sobie zarobić. Rodzice dawali dom, utrzymanie, ewentualnie jakieś podręczniki, materiały na studia itp. Chciała butów, chciała wakacji - cały rok dawała korki, potem zaczepiła się przy tłumaczeniach we francuskim gospodarstwie ekologicznym. Efekt? To bardzo dynamiczna, samodzielna kobieta, która wie, że manna nie spada z nieba. Ale pewne rzeczy widziała i miała tłumaczone już od dzieciństwa.
        • anaisanais Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 12:54
          mi chodzi o to czy ona sie tam dobrze czuje, bo to tez mysle jest bardzo wazne. z tego co opisujesz to te dziewczynki tam sa zepsute i liczy sie kasa i powierzchownosc. jesli maja ja przez to bojkotowac bo jest inna nie ma kasy na prezent to chyba jest to problem.
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:09
            Wiesz co, problem nie polega na tym, że nie mam tej kasy na prezent.
            Za każdym razem, kiedy córka była na jakichś urodzinach, przynosiła porządne prezenty i pod gust danego dziecka.
            Ale tak sobie myślałam - dzieci są w zerówce, chodzi o to, żeby się lepiej poznały, zintegrowały, no i ok. Teraz widzę, że zwyczaj został całkowicie usankcjonowany i stał się przymusem. I to mi się bardzo nie podoba, nawet nie to, że muszę odłożyć te 700-800 zł, żeby wszystkich zabawić, i to najlepiej w coraz bardziej oryginalny sposób.
            Jeśli dziecko za kimś nie przepada, to chyba nie ma przymusu chodzenia do niego i zapraszania go na swoje imprezy?
            Z kolei w każdej szkole będą tacy, którzy będą coś mieli, co dla mnie np. będzie bezużyteczne dla dziecka (np. tablety, komórki, psp dla pierwszoklasistów) albo zwyczajnie za drogie - i co, za każdym razem ulegać żądaniom, żeby dziecko nie naraziło się na ostracyzm?
            Dzisiaj nie powie "nie" koleżance, która ją do czegoś namawia, wywiera presję i chce jej pokazać, że jest lepsza.
            Za ileś lat nie powie "nie" pierwszemu lepszemu, który będzie chciał ją przelecieć - dosadnie mówiąc - i nic poza tym.
            • eweliska18 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:40
              do jakiej szkoły chodzi Twoja córeczka ? mój bratanek chodzi do katolickiej na pomorzanach, mogę ją polecić w 100% - małe klasy 16-19 osób, wysoki poziom nauczania, odpłatność w granicach 500 zł
              www.ksp.net.pl/
              pozytwne opinie słyszałam też o STO
              gdybym była na Twoim miejscu szukałabym innej szkoły dla córki
              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 13:52
                Właśnie tak zaczęłam zastanawiać się nad tą katolicką... Choć jak pisałam, specjalnie praktykująca nie jestem. Ale córka jest zafascynowana światem religii, katechezą itp.
                Podoba mi się też Sternik - szkoła Fale, ale tam mają tylko zerówkę, no i to bardzo daleko ode mnie, a nie mam auta.
                Nazwy szkoły nie podam, chyba, że chcesz na priva - szkoła jest mała, a w sumie okazuje się, że dużo ematek ze Sz-na siedzi tu na forum wink.
                • eweliska18 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:09
                  proszę podaj mi na priva - e.wiertelak@gmail.com
                  zastaniawiam sie nad prywatną szkoła dla córeczki, mam w domu mega wrażliwca, mieszkamy na Niebuszewie
                  co do katolickiej - to mój brat równiez nie jest praktykujący, szkołę wybierali biorąc pod uwagę bezpieczeństwo dzieci, poziom nauczania i sa bardzo zadowoleni, w szkole jest super atmosfera, wszyscy wszystkich znają, nie ma przemocy fizycznej i psychicznej, szkoła zapewnia świetlicę do 6-tej klasy
                  dla mnie jedyny minus to odległość- z Niebuszewa na Pomorzany niestety daleko
                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:16
                    Niestety, zadzwoniłam do tej szkoły na Orawskiej, okazuje się, że mają komplet I-klasistów sad. Na Pomorzany nie jest tak źle wcale dojeżdżać z Niebuszewa, zawsze kursuje 12.
                    Wyślę Ci zaraz na priv info o naszej szkole. Ma różne plusy, ale też zależy, co dla kogo jest ważne.
                • ewa_mama_jasia Szkoła katolicka... 13.11.12, 10:45
                  ... może nie być zła, nawet jak sie nie jest rodzicem bardzo praktykującym. smile Mój syn chodzi, jak pisałam wczesniej, już drugi rok (zaczął od zerówki). Jest program wychowawczy oparty o wartości, ale powiedziałabym uniwersalne: pokój, prawda, dobroć, sprawiedliwość itp. Jest modlitwa poranna codziennie przed lekcjami, ale nie obowiązkowa. W pierwsze piątki miesiąca jest msza rano, dubluje się z pierwszą lekcją. Nie wiem, czy obowiązkowa smile Siostra na religii nie odpytuje z tego, kto był na mszy w niedzielę i co było na kazaniu smile Są roraty 2 x w tygodniu przed szkołą, dla chętnych.
                  Co do organizacji szkoły to pewnie jak u Ciebie, nie będę powtarzać. Tyle tylko, ze dzieci fajne i rodzice sensowni smile Plus niepracujących (bądź pracujących w elastycznym wymiarze) matek taki, ze zawsze jest opieka na wycieczki, basen, pomoc przy przygotowywaniu poczęstunku na imprezach klasowych itp.
                  Czego nie ma albo nie zauwazyłam: wywyższania się dzieci i/lub rodziców pod względem materialnym. Chamstwa i przemocy. Wielkich oczekiwań finansowych od rodziców: luksusowe wycieczki, prezenty do klasy (telewizor itp).
    • gaskama A czemu wybrałaś szkołę prywatną? 12.11.12, 14:12
      Pytanie trochę nie na temat. Ale jak się wchodzi między wrony, trzeba krakać .... Więc czemu wybrałaś szkołę prywatną. Szkoła prywatna, to w W-wie wydatek około 1.500-.2.000 zł miesięcznie. Żeby wydać na urodziny dziecka 700 zł musiałabyć oszczędzać, mieszkasz w 2-pokojowym mieszkaniu. Więc napisz proszę: Co sobie obiecywałaś po szkole prywatnej?
      • lily-evans01 Re: A czemu wybrałaś szkołę prywatną? 12.11.12, 14:27
        W moim mieście razem z obiadami płacę za tę szkołę ok. 1050-1100 zł miesięcznie.
        To dużo, jak na tutejszą skalę, fakt.
        Co sobie obiecywałam? Małe grupy, zero przemocy fizycznej, zero patologii, skupienie uwagi nauczyciela na konkretnych osiągnięciach i niedociągnięciach danego ucznia. To wszystko owszem jest. Ale nie ma czegoś, co nazwałabym wychowaniem prospołecznym.
        W tamtym roku miałam taką sytuację, że córka poszła do przedszkola niedaleko domu na przygotowanie 5-latka. Przedszkole to był totalny syf, jeśli chodzi o infrastrukturę, posiłki itp. Dzieciaki się lały, panie twierdziły, że córka powinna uczyć się, jak oddać - a nie oczekiwać od nich interwencji. Dydaktycznie - ciągle coś tylko rysowali albo słuchali bajek czytanych przez panią.
        Moje dziecko niemal przestało wówczas mówić. Po prostu zamilkła. Wchodziła do przedszkola, widać było, że się boi.
        Po rozpoznaniu całej sytuacji zaczęłam szukać mniejszej, lepszej i czystszej placówki, która mogłaby przyjąć dziecko w listopadzie/grudniu. Ze względu na odległości musiałam ograniczyć się do dzielnic, gdzie mogłabym dojechać jednym środkiem komunikacji. Szkołę mamy 15 minut od domu pieszo. Tam było 1 wolne miejsce w zerówce. I w ten sposób córka właśnie tam trafiła.
        Są i pozytywy. Jak pisałam, jest czysto - to ma niebagatelne znaczenie, córka ma silną alergię na pleśnie i roztocza, wystarczyło 2 razy poleżakować na gołej przedszkolnej wykładzinie, żeby dostała zapalenia oskrzeli. Był epizod astmy. Frekwencja prawie zerowa. Tutaj choruje, ale w miarę, jak to dzieciaki, które nie chodziły do przedszkola.
        A zanim zapytasz, czemu nie chodziła - ma dość szczególną historię. Wcześniak po rehabilitacji neurologicznej, z niedomykalnością zastawki. Każdy kontakt z większą grupą dzieci prowadził do mega infekcji, 3 tygodnie zapal. oskrzeli z antybiotykami. Dla zastawki mitralnej ze zmianami zwyrodnieniowymi to wręcz zabójcze. To, co dzieciaki przechodziły jako katar i uczęszczały do przedszkola jakby nigdy nic, u mojej córki stawało się poważną infekcją. Bo podjęłam taką próbę - córka była zapisana do klubu malucha, bardzo sympatycznego, z 10 dzieci w grupie. Cóż, kiedy prawie nie chodziła. A potem przyszedł czas na spełnienie obowiązku 5-latka...
        Moje dziecko to ten rocznik wielkiego zamieszania, co to najpierw mieli iść jako 6-latki do I klasy, a potem okazało się, że nie.
        • gaskama Re: A czemu wybrałaś szkołę prywatną? 12.11.12, 14:37
          Ok. Rozumiem. Mój też alergik (pleśnie, grzyby itd.), tęż ciężko z chodzieniem do przedszkola. Na pocieszenie napiszę, że z każdym rokiem jest lepiej.
          Trudno coś doradzić. Mój syn chodzi do społecznej. Klasa mała, rodzice raczej sympatyczni, dzieci zadbane. Większość dzieci robi urodziny w salach zabaw, w miejscach z karabinami laserowymi. Ale NIE WSZYSCY robią urodziny. Ci, co nie robią, to nie robią. Prezenty są często składkowe. Nie ma reguł i nikt się do nikogo nie przypierd.... Mój syn też nie zawsze bywa na urodzinach. Jeśłi akurat jest chory, to nie idzie. Jak prezent był kupiony wcześniej, to zanosi. Jak nic nie kupiliśmy, to już nie kupujemy. Raczej nie ma licytacji. Ale już pisałam, prawie wszystkie dzieci są ok.
          Moja rada: Mój syn też majowy. Ja zrobiłam urodziny w parku linowym. Sama przyniosłam jedzenie, tort, napoje. Zrobiałm je wspólnie z drugim kolegą syna. Koleżance z klasy syna rodzice zrobili urodziny w formie podchodów. Klasa byłą podzielona na dwie grupy, latali po całym osiedlu, po lesie, po parkach. Spędzili chyba ze 4 godziny na powietrzu, po czym było wspólne jedzenie pizzy na kocach. Te urodziny kosztowały rodziców kupę roboty i 120 zł na pizze.
    • shellerka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 14:49
      ja mysle ze masz oczywiscie racje.
      jestem taka sama idealistka jak ty.
      natomiast jesli chodzi o prywatna szkole, to powiem ci, ze w panstwowych zdarza sie to samo, w zaleznosci od dzielnicy, miejscowosci, wsi smile
      serio...

      nie dalej jak wczoraj pomyslalam sobie, co mnie w tym tak stresuje. i odpowiedzialam sobie sama, ze fakt, ze moje dziecko. ze zal, ze jemu moze byc przykro, smutno, ze moze byc nieszczesliwe.
      potem przypomnjialam sobie najgorsze momenty w moim zyciu zwiazane z rowiesnikami - jakies docinki, nie wiem.. sytuacje i co?

      i doszłam do wniosku, ze przeżyje. i on i ja. i ze najwazniejsze, zeby umiał mi o tym powiedziec, o swoich problemach i smutkach. a reszta? niech sobie zyje w swoim swiecie.
    • kol.3 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 18:07
      A ja uważam że prawda leży gdzieś pośrodku. Przede wszystkim Twoja w ubiegłym roku córka wzięła udział w kilku imprezkach urodzinowych , potem, mimo zaproszeń, nie chodziła z powodu chorób. Skoro jednak chodziła do innych dzieci, należał się im rewanż. Istnieje zasada - jeśli chodzisz do kogoś z wizytami, wypada abyś zaprosiła do siebie, bo inaczej uznaja Cię za skąpą cwaniarę, która do kogoś chodzi o siebie nie zaprasza. I zapewne to dziewczynki też częściowo miały na myśli. Sama wpędziłaś dziecko w tę sytuację.
      Jeśli uważasz że taka impreza urodzinowa jest za droga trzeba bylo wymyślić nową oryginalną i tańszą formulę urodzin.
      Zgadzam się z poglądem że szkoły prywatne to wylęgarnie snobizmu i nauka twardego życia, która niesłychanie odziera z idealistycznych złudzeń. Nie masz forsy - nie liczysz się. Nie stać cię na lekcje tenisa, wycieczkę do Chin - wypadasz z bogatej społeczności. W dorosłym życiu też tak jest.
      • kol.3 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 18:08
        popr. Twoja Córka w ubiegłym roku...
        • sabka22 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 19:42
          Wiecie co..a mi szkoda tych dzieci,takie wychuchane snoby z nich wyrosną..szkoda.
          • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 19:57
            No sorry, jeszcze raz powtórzę, ale nie widzę obowiązku ładowania kasy w jakieś nie wiadomo co dla wszystkich dzieci - niektóre są niesympatyczne, nielubiane przez córkę, do nich nie chodziła.
            Jak gdzieś poszła, to naprawdę niosła niezły prezent.
            Nie wydaje mi się, żebym miała obowiązek rewanżu dla wszystkich, bo u sporej części córka nie była, częściowo z przypadku, celowo zamierzenie.
            Ktoś coś wymyślił, reszta podchwyciła, bo po prostu można się pokazać.
            Uważam, że ciasto i cukierki w szkole będą wystarczające, a licytowania się z prezentami naprawdę tu nie potrzeba. I dlatego nikt nie będzie o tym uprzedzony.
            • kol.3 Re: Urodziny - co myślicie? 13.11.12, 18:10
              To trzeba było zaprosić tych u których córka byla.
              "Ktoś coś wymyślił reszta podchwyciła" - Ty też podchwycilaś, przypominam.
              • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 13.11.12, 18:36
                W tamtym roku była taka sytuacja, że córka najpierw chorowała przez cały tydzień ok. urodzin. Następny weekend zajęli 2 chłopcy, do których zresztą nie poszła z gilem do pasa, brzydko mówiąc. Potem był dzień dziecka - nasza przełożona impreza, potem wyjazd do Berlina, już dawno obiecany.
                Chciałam zrobić jakiś niewielki poczęstunek w szkole, bez domagania się prezentów, ale nauczycielka nadganiała materiał pod koniec roku. W ostatnim dniu przed końcem roku były kolejne urodziny z klaunem. Wszystko przesunęło się nam ok. 3 tygodnie i to już było bez sensu...
                Nie czuję się, żebym czymś się nie rewanżowała. Nie kupuję byle jakich prezentów i na odp...ol, w rozsądnych dla mnie granicach cenowych solenizanci dostali to, o czym marzyli.
                Pewnie, że fajnie byłoby zaprosić te dzieci, u których córka była, bo są miłe - ale znowu innym będzie przykro, jak ciągle się wszyscy zapraszają razem i będą kolejne niesnaski.
                W tym roku wcześniej umówię się z nauczycielką, jak już pisałam, będzie dobre jedzenie, zrobię jakieś konkursy itp. Dzieci dowiedzą się, jak przyjdą do szkoły - nie chcę, żeby inni byli zmuszeni do kupowania prezentów, tak jak to było w dwóch przypadkach w szkole, dla mnie to jednak przegięcie.
                A Twój komentarz przypomina mi żale niektórych forumek, jak to jakaś tam szwagierka nie zadzwoniła z życzeniami, a ja do niej dzwonię itp.
                Powiem szczerze, że kiedy córka przyjęła te kilka zaproszeń, to nawet nie spodziewałam się, że wszyscy będą robili takie huczne balety i że będzie to miało za każdym razem taki zasięg. Zwłaszcza, że część urodzin byłą w maju, czerwcu, teraz we wrześniu, a ludzie mają głównie wielkie domy i ogrody - gdybym miała takie możliwości, to wolałabym bez zadęcia i dodatkowych kosztów imprezę ogrodową, z jakimiś sprawnościami, zabawami grupowymi itp., jak to bardzo ładnie opisała bi_scotti. A tak, to każdy goni sam na zjeżdżalnię i w kulki, te imprezy wcale nie integrują, tylko służą odebraniu swojej "doli", żeby wynajem sali się zwrócił.
                • kol.3 Re: Urodziny - co myślicie? 14.11.12, 19:17
                  To nie są moje żale tylko normy przyjęte wśród ludzi, którzy prowadzą życie towarzyskie, czego nie chcesz przyjąć do wiadomości. Założę się że koleżanki Twojej córki powtarzały komentarze swoich własnych rodziców.
                  • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 14.11.12, 21:05
                    Co tym bardziej źle świadczy - i o rodzicach, którzy omawiają takie kwestie z małymi dziećmi, i o dzieciach, które małostkowo zajmują się takim plotkowaniem.
                    Tytułem przykładu - mam w wielu sprawach różne żale do osób z mojej rodziny. Czasem chodzi właśnie o nieodwzajemnienie pewnych relacji, czasem o niesprawiedliwe traktowanie.
                    Ale moja córka o tym nie wie, nie komentuję przy niej, nie plotkuję. Jeśli mam jakieś swoje kalkulacje dotyczące tego, co kto komu dał czy co zrobił, to zatrzymuję to dla siebie.

                    Nie wydaje mi się, żebym popełniła jakieś potworne faux pas towarzyskie, z tej choćby racji, że z 14 (!!!) imprez w tamtym roku córka była raptem na trzech, a teraz na jednej. Później doszła do klasy, no i te pierwsze, jesienne szaleństwa urodzinowe w zerówce nas ominęły. Z tych trzech urodzin w tamtym roku dwa razy było przymusowo w szkole, raz w teatrze. W tym roku raz była w bawialni, a pozostałe imprezy jej przepadły lub po prostu nie chciała iść.

                    Ale zwyczajem niektórych małostkowych kutw powinnam skrupulatnie odwzajemnić zaproszenia... Tylko, że znowu urodziny w szkole nie są równe urodzinom w teatrze czy w bawialni, jeśli już mam to tak skrupulatnie rozliczać co do złotówki.

                    Z uwagi na natężenie tego zjawiska i jego rozmach uważam, że jest to chora idea i chora moda. A co mogę zrobić? Faktycznie znaleźć dziecku inne środowisko, by wyjdzie z tego spaczone psychicznie.
                    • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 14.11.12, 21:06
                      I jeszcze jedno, pretensje były nie tylko o to, że nie robiła urodzin, ale że nie przychodzi i - w domyśle - nie daje prezentów.
                      wink
    • phantomka Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 19:53
      Trafiłaś niestety na typowych buraków. Skoro dzieci zachowują sie w taki a nie inny sposób, to gdzieś się tego nauczyły.
      U nas w szkole też 2 rok już organizujemy urodziny dla wszystkich z klasy. Zawsze gdzieś w salach zabaw. Żeby koszty były mniejsze, łączymy dzieci w pary/trójki. No ale my to lubimy, rodzice spotykają się na kawie, a dzieciaki mają czas dla siebie. Wyłamuje się kilkoro dzieci, ale nigdy nie były z tego powodu prześladowane, raczej jak dzieci podejmują rozmowę na ten temat, to w formie troski. Zauważyłam, że to jest zależne od zgrania rodziców, całej klasy. My lubimy się ze sobą spotykać. Chodzimy na piwo, jeździmy na wspólne wypady. Dlatego podejście do tematu jest też zupełnie luźne.
      • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 20:01
        No widzisz, a ja wyznaję taką zasadę, żeby każdego traktować grzecznie i kulturalnie, ale z dystansem.
        Dzieci jak to dzieci, czasem mają swoje konflikty, większe i mniejsze, trudno prowadzić argumentację z kimś, kogo traktowałaś jak najlepszą psiapsiółę.
        Nie widzę potrzeby latania na piwko czy wspólnego grillowania tylko dlatego, że moje dzieci i czyjeś są z kimś w tej samej klasie. Jakieś bliższe relacje chyba zawiązują się same, a nie dlatego, że wypadałoby coś tam coś tam.
    • akniwlam Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 20:00
      Przeczytałam cały wątek powyżej i zgadzam się raczej z tymi głosami, które doradzają Ci zmianę szkoły. Z tym, że (z własnego doświadczenia: nieśmiałej, nadwrażliwej dziewuszki) odradzam Ci zmianę w połowie roku szkolnego. Lepiej poczekać i zaczynać w nowej szkole po wakacjach. Wtedy "nowi" są jakby zjawiskiem normalnym, może być ich nawet dwoje czy troje w klasie, łatwiej im się zintegrować.
      A czas do końca roku szkolnego wypełniłabym poszukiwaniami sensownej podstawówki w okolicy. Nie każda państwowa to musi być okropny moloch, zresztą - szkoła moich dzieci to chyba wg Twoich standardów moloch, ma ok. 700 uczniów i w klasach powyżej 20, ale jest PRZYJAZNA. Tu chodzi o postawę nauczycieli, dyrekcji, nawet pani woźnej w szatni. Oczywiście problemy bywają, ale wszyscy starają się je rozwiązywać. Dla wrażliwców (m.in. dzieci z zespołem Aspergera) jest grupa socjoterapeutyczna. Są fajne zajęcia dodatkowe dla wszystkich i bezpieczna świetlica dla klas 0-3. Są minusy: zmianowy tryb zajęć, pewnie warunki lokalowe i pomoce dydaktyczne są nie tak doskonałe, jak w szkole Twojej córki, ale też nie widzę żadnej katastrofy. Wyniki sprawdzianu 6-klasistów mają najlepsze w mieście, ale to tylko wisienka na torcie. To jest do osiągnięcia w zwykłej państwowej podstawówce w podwarszawskiej miejscowości i nie mam na myśli tych "lepszych" miejscowości typu Konstancin-Jeziorna. Nie wierzę, żeby w Szczecinie nie istniały fajne podstawówki, państwowe albo prywatne, daj sobie czas i poszukaj. Opinie w internecie mogą się różnić, bo różnych rzeczy ludzie oczekują od szkół i nauczycieli, próbuj rozmawiać ze znajomymi i pytać o ich doświadczenia, może znają jakąś polecaną nauczycielkę w którejś z okolicznych szkół.
      I zapoznawaj swoją córkę z potencjalnymi koleżankami - może znajdzie prawdziwą przyjaciółkę w jakiejś dziewczynce z sąsiedztwa i będzie szczęśliwa, mogąc pójść z nią do jednej klasy? Może taka potencjalna przyjaciółka chodzi z młodą na tańce? Na pewno byłoby dla niej dużo łatwiej iść do nowej szkoły, w której będzie miała jakąś przyjazną duszę.
      A co do urodzin nie uległabym presji: zaniosłabym cukierki do szkoły dla wszystkich, ew. jeszcze jakieś baloniki czy inne drobiazgi, a dla wybranych koleżanek urządziła przyjątko w domu. Przecież na urodziny tych dzieci, których nie lubi, Twoja córka nie chodzi, a te, które lubi, chętnie zapewne ugości - więc jest zdrowy rewanż. W grupie przedszkolnej mojej najmłodszej pociechy też zaprasza się na urodziny do bawialni całą grupę, ale przychodzi ok. 10 najbliższych kolegów jubilata, którzy się dobrze ze sobą nawzajem dogadują. U starszych dzieci praktykuje się zapraszanie do domu ok. 5-8 kolegów i szlus.
    • aalex7 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 20:30
      Nie wiem w czym problem. Wybrałaś prywatną szkołę z całym dobrodziejstwem inwentarza (bedąc zapobiegliwą pewnie czytałaś i znałaś zwyczaje w niej panujące - a nawet jeżeli nie to dla sytuacji obecnej niczego to nie zmienia ).
      Nie chcesz wyprawiać urodzin i uczestniczyć w innych - nie uczestnicz i nie wyprawiaj - proste i ze znanymi konsekwencjami.
      Oczekujesz pochwały i akceptacji swojej opinii? Nawet akceptacja nie spowoduje, że konsekwencje decyzji ponosić będą inni.
      Próby wskazania innych rozwiązań na forum - negujesz. Twoje zdanie - twoje, a może bardziej dziecka, konsekwencje. Chcesz zmieniać zasady funkcjonowania szkoły - próbuj. Nikt nie zagwarantuje pewnego wyniku.
      Choć z dużym prawdopodobieństwem można go przewidzieć. Jednostka słabsza sama nurtu nie zmieni. A, że słabsza - cóż gdyby było inaczej nie szukałabyś wsparcia tutaj
      • sabka22 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 20:47
        Swoją drogą do czego to doszło że z powodu urodzin i presji 6cio latek trzeba szkołę zmieniać...co rodzice z dzieci robią,masakra.
        • lily-evans01 Re: Urodziny - co myślicie? 12.11.12, 22:01
          Może inaczej. Nie jest dla mnie powodem do zmiany szkoły to, że ktoś coś powiedział z okazji tych nieszczęsnych urodzin i np. dokuczył tym córce. Niestety między dziećmi złośliwe uwagi i komentarze się zdarzają, a nawet są w dużym stopniu normą, bo dzisiejsze wychowanie sprowadza się tylko do tego, że dzieci walczą o dominację w grupie, a nie współpracują naprawdę.
          Zdaję sobie też świetnie sprawę, że nie jeden raz córka będzie musiała odeprzeć czyjś kąśliwy atak czy bronić swoich decyzji - i nie zamierzam rwać szat z tego powodu.
          Ale faktycznie ten incydent pokazuje mi mentalność pozostałych rodziców i ich córek w nieciekawym świetle... Rozumiem, że jakaś dziewczynka jest rozgoryczona, bo ktoś nie przyszedł na jej imprezę, nie dostała tego prezentu itp. Ale dobre wychowanie nakazałoby przemilczeć tę kwestię. Moja córka nie uzewnętrznia takich żali w szerszym gronie. Mamy bardzo oszczędnych rodziców chrzestnych wink - czasem sobie coś pomyślę, ale nie komentuję przy córce.
          W tamtym roku przez to, że się pochorowała i musiałam przesunąć jej urodziny, część naszej rodziny nie mogła być, jechali na jakąś tam komunię itp. Córka też coś tam marudziła, że kogoś nie było, że prezenty, że to, że tamto, ale do mnie - a ja skorzystałam z okazji, żeby ją nauczyć, że takie uwagi i kalkulacje są nie na miejscu i że cieszymy się ze spotkania z gośćmi, a nie tylko prezentów. Wiem, że dziecko w głębi może sobie myśleć inaczej - ale ta socjalizacja na tym też chyba polega, żeby nie uzewnętrzniać wszystkich swoich pretensji i roszczeń, zwłaszcza, kiedy są one bezzasadne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja