e-milia1
12.11.12, 19:46
przypadku byscie to zrobily? ze przeprowadzka, mobbing to wiadomo. ja dzis dowiedzialam sie od corki, ze jeden z kolegow po niecalych 10-ciu tygodniach szkoly ( w tym 2 tygodni ferii) zmienil szkole. niby, ze daleko mial i zmienil na blizsza-tak pani powiedziala dzieciom. wiem, ze ta "blizsza" znajduje sie tak samo daleko jak nasza szkola. wiem od matki chlopaka, ze mial trudnosci w szkole, ze mama ciagle chodzila na rozmowy, ze dziecko mialo problemy z zaklimatyzowaniem sie, nie potrafilo odroznic literki "a" od "e". czesto rozmawialam z kobieta i ta ciagle niezadowolona byla, bo pani zla, bo za wysoki poziom ja na pierwsza klase. ja mam inne odczucia. do tego corka mowila nieraz, ze ten maly dzieci bil, ze jej chcial olowek do oka wlozyc (tym jej grozil). w zeszlym tygodniu matka chodzila nadasana, ciagle chodzila do pani, dzis dziecka nie bylo juz szkole. to dopiero poczatek a kobieta juz tak reaguje. co bedzie dalej? dlaczego tylu ludziom sie wydaje, ze wszyscy inni sa winni tylko nie ona lub jej dziecko.