montechristo4
15.11.12, 21:34
Kobieta (a raczej jej partner) odkrywa przypadkiem guzek umiejscowiony przy szyjce macicy. Idzie (kobieta, nie guzek) do ginekologa, badanie +usg. Lekarz: "tam nie ma żadnego guzka", kobieta: "ależ jest", lekarz: "nie ma", kobieta: "jest, czuję go".
Kobieta nie twierdzi, że to coś poważnego, ale chciałaby, żeby lekarz ją uspokoił, że guzek jest, ale to drobiazg i nie ma się czym martwić. Lekarz twierdzi, że baba jest zdrowa i wymyśla.
I teraz pytanie: odpuścić i uznać, że skoro lekarz mówi, że zdrowa, to zdrowa i koniec. Czy iść do drugiego lekarza i uparcie kazać mu szukać tego guzka?
Ożywiona dyskusja w pracy na ten temat trwa i obiecałam, że zapytam szerszego grona. A ematki są wystarczająco szerokim gronem