kocianna 17.11.12, 17:27 Jakie są? Z czym sobie dzieci nie radzą? Jak wygląda ich praca na języku polskim? Czy różnią się drastycznie od dzieci chodzących od początku do szkoły w kraju? Chodzi mi głównie o młodsze dzieciaki, 7-11 lat. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 19:59 Volta wrócila z dziećmi w tym roku i zdaje się, mocno pracowali przez lato nad polszczyzną. Moze sie tu odezwie? Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:15 w klasie syna dziecko wróciło rok temu z hameryki 4 klasa po prywatnej elitarnej szkole katolickiej, a tu każdy głupol je zaginał mamcia co tydzień wzywać chciała policję i ministra edukacji do każdego oberwanego guzika w gaciach synka Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:24 No i o co tyle jadu? Czy to zawisc? Jak mniemam takich jak ty jest wiecej, co gorsze, przelewacie to na dzieci, stad te oberwane guziki... Tfu, zgnilizna. Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:30 jadu? racze ubawu z pani Golabek (pisownia autentyczna) implementującej hamerykańskie absurdy na gruncie polskiej szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:08 cheh, pewnie jednym z tych glupoli jest twoje dziecko niedlugo sciagam do kraju z rodzina, mam nadzieje nie spotykac na swojej drodze zbyt czesto takich niezyczliwych cwokow jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:28 najgłupsze w klasie poza tym ćpa, bzyka i kradnie Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 13:36 jaki pan taki kram Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 22:13 ma_dre napisała: > jaki pan taki kram no bez przesady, papaszlaja sie nie bzyka. klasyczny syndrom permanentnego nieumoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:35 Jej sie nie zdarza inaczej pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:39 inszallah siostro... idź na zakupy Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:46 To pewnie twoje dzieci obrywaly te guziki,jaka mamusia takie potomstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:48 A nie mówiłam? Nie nadszedł jeszcze taki dzień, żebyś przemówiła ludzkim głosem. Ale nie ustaję w nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś
stuletnia_stokrotka Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:06 olena.s napisała: > A nie mówiłam? Nie nadszedł jeszcze taki dzień, żebyś przemówiła ludzkim głosem > . Ale nie ustaję w nadziei. wigilia niedługo Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:25 olena.s napisała: > Jej sie nie zdarza inaczej pisać. Toc to facet, wystepowal takze jako des.4 i pare innych nickow. Klasyczny babski krol, pierze przychodzi podrzec na emamie. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:29 Witam, Młodsze szybko nadrabiają. Matematyka u Anglosasów jest systemowo inna, ale moim zdaniem dużo lepiej tam się dzieciaki przeprowadza z matmy. Przykład: druga klasa podstawówki, liczenie w pamięci do tysiąca, druga klasa anglosaska, liczenie w pamięci i pod krechą - równolegle. Jako warianty, do opanowania - oba naraz. Podobnie z mnożeniem i dzieleniem. Języka dzieci uczą się automatycznie, czym młodsze, tym lepiej. W ogóle dzieci uczą się szybko wszystkiego, pod warunkiem, ze nie mają jakichś tam deficytów. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:42 Systemowo inna - zgadzam się. Na przykład moje dziecko miało bardziej rozbudowane (lub nieistniejące w polskich klasach wstępnych) takie działy, jak szacowanie wielkości czy coś w rodzaju podstaw statystyki, łącznie z rozumieniem i stosowaniem takich terminów jak mediana czy dominanta. Nacisk kładziony jest na rozumienie, niekoniecznie na wykucie systematyki (sztandarowy przykład ze wstępu do elektryczności - na sprawdzianie dzieci dostały rysunki kilkunastu obwodów, i miały wybrac te, które będą działać. Natomiast nie było pytania o niezbędne elementy funkcjonujacego obwodu, czyli o definicję). Ciekawe, jak to będzie w przypadku Kocianny, która wraca wszak z Rosji.. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:57 System szkolnictwa jest podobny w Rosji do systemu polskiego sprzed reformy (z tego, co widzę, w PL kierujemy się w stronę modelu anglosaskiego, ale powoli, więc szoku systemowego być nie powinno). Porównanie wymagań programowych "Wesołej szkoły" klasy III i rosyjskich podręczników klasy II wypada na niekorzyść polskich książek. Mam wrażenie, że szkoła w PL mniej wymaga od dzieci i od siebie. A rosyjskiego będziemy pilnować... mam już na to niecne plany. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:02 Myśle, że jeżeli robisz nieco polskiego programu, to sobie poradzi - pewnie z języka polskiego nie będzie celować w pierwszym roku, ale potem powinno pójść gładko, jak się mocniej osłuch ai obczyta. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:11 Nie zapominałabym także o tym, że dziecko w tym wieku może wkroczyć jako tzw "nowy" do w miarę zgranej klasy i dlatego zwracałbym też duża uwagę na socjalizację. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:29 Historia z innej kategorii wiekowej (wyjazd do Kanady w wieku 9 lat, powrót w wieku 16). Dziewczynka miała braki przede wszystkim w matematyce i jezyku polskim. Jedyna pomoc szkoły to trochę mniejsze wymagania. Rodzice obłożyli ja korkami od rana do wieczora i jakoś sobie poradziła. Ale co najważniejsze (i najgorsze) rodzice zaniedbali j. angielski, tak bardzo się przejęli szkołą. Teraz dziewczyna ma około 25 lat i jej angielski nie różni się od angielskiego jej polskich kolegów. O ile dobrze pamiętam Twoja córka jest w rosyjskiej szkole. I mam jedną radę - nie zaniedbujcie jej rosyjskiego po powrocie. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszexyz Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 20:32 moja corka poszla do 3 klasy podstawowki, ale dala b dobrze sobie rade bo ja z nia cwiczylam polski i chodzila do weekendowej polskiej szkoly, z matematyki miala wieksza wiedze niz dzieci w klasie, do tego miala b dobra nauczycielke, problemem bylo tylko, to ze budowala zdania wg ang gramatyki , ale b szybko nadrobila, na koniec roku zdala z nagroda, teraz jest w 4 klasie i nadal ma same 5 i 6, teraz walczymy o zachowanie jezyka angielskiego na wysokim pozimoie bo jednak ang w szkole to same podstawy Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:01 znajomi wrócili z zagranicy. No okazuje sie, że dziecko sporo w przodzi ez fizyki, chemii i tego typu przedmiotow. Niestety uwalone równo z polskiej historii, polskiego i tego typu przedmiotow. Olali temat i posłali do amerykańskiej szkoły, bo za duzo by trzeba było nadrabiać i akurat oni nie widza sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 17.11.12, 21:19 Jeśli bliżej siedmiu lat to nie wiem, jeśli bliżej 12 to na ogół: - różnica programowa - kilku rzeczy nie było, były inne. Jeśli nie jest drastyczna, można szybko nadrobić. - znajomość języka kraju, z którego przyjechały, bardzo dobra, ale na ogół bez znajomości gramatyki - czasem problemy z przygotowaniem do egzaminów zewnętrznych z języka (FCE i wyższe, nie mówię o gimnazjalnych, bo są banalne). - problemy z rozumieniem poleceń, zwłaszcza pisemnych. - problemy ze znajomością słownictwa - czasami wymagają robionego przez nauczycieli słowniczka pojęć, żeby rozumieć to, co się mówi na lekcji. Chodzi o słownictwo "przedmiotowe" - np. wie, jak jest po angielsku/rosyjsku itd. ostrosłup, ale nie zna tego słowa po polsku. Jeśli takich słów, których nie zna jest dużo, może być to problemem. - trudności z czytaniem lektur - na ogół wolą czytać w języku poprzedniej szkoły lub mają problemy ze słownictwem (zwłaszcza, jeśli na liście lektur są książki pisane językiem archaicznym). Często dziecko czyta, ale ponieważ musi się skupiać na rozumieniu, nie sprawia mu to żadnej przyjemności. - nie znajomość kontekstu - bajek, filmów, niuansów kulturowych - czasem gubią się w rozmowach z rówieśnikami. - problemy z odmianą, interpunkcją i ortografią. - problemy z pisaniem - też stylistyczne i gramatyczne. Większość problemów znika bardzo szybko, najtrudniej jest z pisaniem zwłaszcza rozprawek i nauką odmiany. W internecie jest sporo artykułów na ten temat, wiem, że Forum na Rzecz Różnorodności Społecznej tym się trochę zajmowało, traktując reemigrantów jak dzieci cudzoziemskie (pod pewnymi względami jest to uprawnione, tzn. część problemów jest podobna lub taka sama). Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 argument od czapy 18.11.12, 11:33 znajomość języka kraju, z którego przyjechały, bardzo dobra, ale na ogół bez > znajomości gramatyki - czasem problemy z przygotowaniem do egzaminów zewnętrzny > ch z języka (FCE i wyższe, nie mówię o gimnazjalnych, bo są banalne). Po co osobie z praktyczna i biegla znajomoscia jezyka obcego jakis certyfikat? Polskich pracodawcow nadal bardziej przekonuje certyfikat niz umiejetnosc formulowania wypowiedzi praktycznie na kazdy temat? Moj syn biegle mowi po FR, ale popros go o odmiane czasownika przez czasy, to zrobi wielkie oczy. Co nie znaczy, ze nie potrai zbudowac zdania w czasie przeszlym czy napisac listu. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: argument od czapy 18.11.12, 11:46 No, ale jakby chciał studiować romanistykę, albo zostać nauczycielem i zrobic w tym celu certyfikat znajomości języka, to jednak musiałby chyba z gramatyką się zapoznać... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: argument od czapy 18.11.12, 11:51 Na przykład po to, żeby studiowac na zagranicznej uczelni. Dobre uniwersytety zwykle wymagają właśnie certyfikatów językowych od studentów zagranicznych. Jest to znacznie prostsze niż sprawdzanie poziomu języka w czasie procesu rekrutacji. p.s. kocianna - a myślałaś o szkole rosyjskiej w Warszawie/ Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: argument od czapy 18.11.12, 13:33 Np. po to, mieć mniej egzaminów na studia lub wcześnej do IB. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: argument od czapy 18.11.12, 13:40 Certyfikaty nie zwalniają z matury (=egzaminów na studia) Ale nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko pracodawców - jeżeli dostają co najmniej kilkaset CV to mają zrobić każdemu egzamin z języka? Czy może zadowolić się samooceną "fluent", która często niestety znaczy "bez problemu zamawiam piwo w Londynie"? Oczywiście pracodawca nie wymaga na ogół certyfikatów jeżeli kandydat ukończył studia w danej strefie językowej. W pozostałych przypadkach - duchem świętym raczej nie jest, a certyfikat daje ogólne pojęcie o poziomie języka obcego. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: argument od czapy 18.11.12, 13:49 Ale zwalniają z egzaminów do niektórych szkół ponadgimnazjalnych, a mówimy wszak o dziecku w wieku szkolnym. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: argument od czapy 18.11.12, 13:54 [uPo co osobie z praktyczna i biegla znajomoscia jezyka obcego jakis certyfikat? Polskich pracodawcow nadal bardziej przekonuje certyfikat niz umiejetnosc formulowania wypowiedzi praktycznie na kazdy temat? Moj syn biegle mowi po FR, ale popros go o odmiane czasownika przez czasy, to zrobi wielkie oczy. Co nie znaczy, ze nie potrai zbudowac zdania w czasie przeszlym czy napisac listu. [/u] Osoba wątpiąca w sens certyfikatów odnosiła sie do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: argument od czapy 18.11.12, 14:11 Fantastycznie, dziękuję za wytłuszczenie. Z tym, że ja się w swoich postach odnoszę raczej do sytuacji szkolnej, a ty mi odpowiadasz mówiąc o sytuacji pracowej. Mam wrażenie, że tokujemy bez potrzeby i celu na dwa różne tematy. Zakwestionowałaś potrzebę robienia certyfikatów. Ja ci napisałam w jakich sytuacjach dzieci w wieku szkolnym robią certyfikaty i co im te certyfikaty dają. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: argument od czapy 18.11.12, 16:09 Zakwestionowałaś potrzebę robienia certyfikatów Ja??? Przeczytaj MOJE wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 Moze i zwalniaja 18.11.12, 17:55 ale dziecko konczace gimnazjum za granica ma tyle szkol srednich do wyboru, ze jakos nie wierze zeby akurat wybral polskie liceum (nic nie ujmujac temu ostatniemu oczywiscie). Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Moze i zwalniaja 18.11.12, 18:01 Rózne są wybory: wyborcza.pl/1,76842,4617894.html Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 egzaminy na studia i tak 18.11.12, 17:51 bedzie zdawal po FR lub EN, wiec kompletnie nie rozumiem po co uczelni w takim wypadku dodatkowy certyfikat Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: egzaminy na studia i tak 18.11.12, 17:57 A uczelnia, gdzie chłopiec się wybiera ma takie wymagania i taki tryb rekrutacji? Najlepiej dowiedzieć się u źródła. Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 12:58 ciesze sie, ze moje dzieci oprocz tubylczej szkoly, chodza tez do polskiej. Sadze, ze wiekszosc problemow przez ciebie opisanych by je ominela. Ten watek utwierdzil mnie w tym, ze decyzja o posylaniu ich do szkoly w niedziele jest dobra Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 07:25 Najpierw smutna historia sprzed trzech lat (może teraz coś sie zmieniło i byłoby inaczej?) stąd W polskich szkołach nie ma cienia gotowości na przyjęcie naszych dzieci" - mówi jeden z powracających emigrantów. W efekcie wielu z nich decyduje się na powrót, ale... do Wielkiej Brytanii. Weronika Zys, jedenastolatka, która razem z rodzicami spędziła dwa lata w Londynie i tam chodziła do szkoły, we wrześniu tego roku zaczęła naukę w piątej klasie w Polsce. Już na jednej z pierwszych lekcji polskiego dostała jedynkę z.... dyktanda. Praca Weroniki roiła się od błędów, a wychowawczyni nie omieszkała poinformować o tym całej klasy. Matce, która prosiła, żeby dziecko traktować ulgowo, bo musi mieć czas na nadrobienie braków, odpowiedziała: "Chciała pani wyjeżdżać, to teraz musi pani ponieść konsekwencje." "Weronika, która nie ma problemów z nauką, płakała w domu, bała się chodzić do szkoły" - opowiada matka dziewczynki Joanna. "Zdecydowałam, że wracamy do Wielkiej Brytanii". A tu jest parę porad rozmaitych, acz dotyczących głównie starszych dzieci. Wreszcie - grupa innych powracających, może warto nawiązać z nimi kontakt? O, tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 08:36 Mobilnośc ma wiele zalet, ale niestety ma tez i wady. Mnie w zalinkowanym artykule "przestraszył" najbardziej przykład ludzi, którzy przyjeżdżaja do Polski tylko na rok, a potem jada na kolejną placówkę do (chyba) 3 systemu edukacyjnego. Znam młoda kobietę, która za względu na pracę rodziców doświadczała jako dziecko tego samego - jako 15 latka powiedziała stop i zamieszkała z ciotką w kraju rodzinnym. Ale wracając do powrotu do Polski - im młodsze dziecko tym mniejsze problemy z językiem polskim i mniejsze problemy wynikające z różnic programowych. Niestety polska szkoła, chociaż dobra lub lepsza pod innymi względami, przegrywa z wieloma innymi krajami w kategorii "życzliwość i szacunek dla dziecka". Oczywiście jest w PL wiele szkół dobrych pod tym względem, jest wiele fantastycznych nauczycieli, jednak nie można liczyć na to, że pierwsza lepsza szkoła spełni te warunki.. Dlatego uwagi o "klimacie, braku kolonii, rozbiorach" mało mnie przekonują - co ma rodzic powiedzieć dziecku "pani jest złosliwa , bo jej pra-pradziad żył pod zaborem austriackim"? Nie wiem co prawda jak to przekłada się na szkołę rosyjską. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 08:44 Wszystko ma zalety i wady. Wszystko. Dla mnie osobiście zestaw zalet i wad szkół do których miałabym swobodny dostep w Polsce i tutaj powoduje, że jestem gotowa obchodzić się bez lip, żurku, rzek i szynki. I nawet specjalnie nie narzekam. Bo to nie jest tylko życzliwość i szacunek dla dziecka, ale także pokorne rozumienie, że trzeba nieustatnnie badać, szukać, starać się i wciaż na nowo kształtować szkołę i odkrywać najbardziej właściwe dla kolejnych generacji metody nauczania i kształtowania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 08:53 jestem gotowa obchodzić się bez lip, żurku, rzek i szynki Akurat nie to miałam na myśli Odpowiedz Link Zgłoś
carmita80 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 09:43 A mnie zastanawia jakie to swiadectwa miala, chciala przetlumaczyc matka dziecka z pierwszego artykulu gdy brytyjskie szkoly swiadectw nie wydaja? Swiadectwa tam nie funkcjonuja, na koniec semestru (3 razy w roku) dostaje sie informecje ze szkoly na temat wynikow dziecka na zwyklej kartce i nie jest to zaden dokument odpowiadajacy polskiemu swiadectwu jest to informacja. Oczywiscie roznice w dwoch systemach edukacyjnych sa tak olbrzymie, ze nawet nie mozna tego porownac. W UE szkolnictwo na poziomie polskiej szkoly podstawowej i gimnazjum jest obowiazkowe wiec czyms oczywistym jest ze dziecko do szkoly chodzilo wiec wystarczyloby przetlumaczyc ostatnia informacje z ocenami jesli wogole, bo nauczyciele i tak poziom wiedzy zweryfikuja w praktyce na lekcjach. Uwazam, ze przenoszenie dzieci w wieku szkolnym zwlaszcza tych bardziej zaawansowanych z systemow edukacyjnych zupelnie innych niz polskie jest bardzo niedobrym pomyslem i powinno sie odbywac tylko w niezbednych przypadkach lub jesli dziecko uczy sie systemem polskim np. w szkolach polskich internetowych rownolegle. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 10:01 Mogła miec na mysli jakikolwiek dokument poświadczający, że dziecko chodziło tam do szkoły (i.e. wg polskiego prawa wypełniało obowiązek szkolny) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 10:09 ps. dodam jeszcze wiele rodziców wyjeżdżających czasowo nie wymeldowywuje dziecka z miejsca zamieszkania w PL , jednocześnie nie informując szkoły o wyjeździe. Szkoły nie wiedzą czy dane dziecko wyjechało czy unika obowiązku szkolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
carmita80 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 11:54 joa66 napisała: > ps. dodam jeszcze wiele rodziców wyjeżdżających czasowo nie wymeldowywuje dziec > ka z miejsca zamieszkania w PL , jednocześnie nie informując szkoły o wyjeździe > . Szkoły nie wiedzą czy dane dziecko wyjechało czy unika obowiązku szkolnego. Rozumiem, ale dziwi, ze nikt tego nie sprawdza. U mnie telefon ze szkoly jest w pierwszym dniu nieobecnosci o ile sama nie zadzwonie wczesniej czyli do 9.30. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 11:58 Usiłuje sprawdzać, ale jeżeli nikt nie odbiera telefonu? A w mieszkaniu jest lokator , który mówi, że dziecko "chyba" wyjechało z rodzicami "gdzieś na Wyspy"... Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:00 Tak napawdę to nie wiem, jaki szkoła miałaby zysk z wypisania ucznia - wszak wystarczy informacja, że dziecko spełnia obowiązek szkolny gdzieś indziej i dają spokój - (tak było u mnie), a gdyby nie dali, to przekazaliby sprawę komuś innemu - policji, kuratorium. Odpowiedz Link Zgłoś
carmita80 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:21 olena.s napisała: > Tak napawdę to nie wiem, jaki szkoła miałaby zysk z wypisania ucznia - wszak wy > starczy informacja, że dziecko spełnia obowiązek szkolny gdzieś indziej i dają > spokój - (tak było u mnie), a gdyby nie dali, to przekazaliby sprawę komuś inne > mu - policji, kuratorium. No wlasnie, jesli rodzice nie daja informacji to sprawdza sie dalej, nawet jesli lokator mowi ze dziecko wyjachalo wraz z rodzicami gdzies na Wyspy to jest to jakas infornacja. Jednak skoro jest obowiazek to nalezaloby to egzekwowac. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:05 I szkoły to robią. Korzystając z pomocy innych instytucji. Tracąc czas i pieniądze. A wystarczyłoby gdyby rodzice poinformowali. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:12 E tam. Jeżeli wystarczy zgloszenie na paszczę (a chyba tak, po moim przykładzie sądząc) to i tak mogę wszak nałgać, a dziecko trzymać w Polsce i nie uczyć. Raczej sprawdziłaby się zasada wymagania od rodziców przesłania info z nowej szkoły, lub poinformowania starej szkoły o adresie nowej. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:36 Ja jestem bardzo, bardzo grzeczna i co roku przywożę zaświadczenie ze szkoły tutejszej do polskiej rejonówki, że uczymy się gdzie indziej i kiedy mniej-więcej zamierzamy wrócić. OPREG ma nową stronę i - nie wiedziałam - podstronę dla powracających. Młoda równolegle polskiej szkoły internetowej nie dałaby rady robić, fizycznie nie ma kiedy. O szkole rosyjskiej myślałam, ale po pierwsze ode mnie z dzielnicy daleko, po drugie - to by miało sens, gdybym w Polsce była przez rok albo dwa, a potem znów jechała gdzieś za Bug. A ja nie wiem, jak długo będę - może już zawsze. Volta, wracam albo za pół roku, albo za półtora - jeszcze nie wiem. Ale gdyby mnie wysłali do Kazachstanu - w te pędy... Nie wyobrażam sobie szukania pracy w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:44 Kazachstanu - w te pędy... astanę też byś rozważała? bo aktau to i ja bym brała, no ale ta astana...? i z dziećmi? no chyba nie za bardzo ten kazachstan mi się widzi pierwsza rozmowa z mężem była mneij więcej taka: ależ nie eliminuj kazachstanu z automatu. bla bla bla, po rozmowie z kolegą z aktau nt. astany: tylko nie bierze tej astany czasem, to jest w środku niczego zbudowane, i do morza daleko, aktau tak, astana absolutnie nie. trochę mnie zaskoczyłaś, przyznaję Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 11:04 Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest porozmawianie z innymi reemigrantami. W wielu przypadkach dzieci wracające do kraju idą do szkoły poleconej przez znajomych, którzy wrócili wcześniej. Ponieważ tematy około multi-kulti są dosyć modne w edukacji, nie powinno być dużego problemu ze znalezieniem szkoły, która ma już doświadczenie w uczeniu takich dzieci i wypracowała pewne mechanizmy. Są szkoły, które oferują dodatkowy polski, pomoc w lekcjach, słowniczki i konspekty itd. Jasne, nie ma tych szkół dużo (pewnie bliżej "kilka" niż "kilkanaście"), część z nich nie jest państwowa. Ale znaleźć można, zwłaszcza, że od kilku lat wraca dosyć dużo rodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkdot Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:09 No i jeżeli ktoś ma z tyłu głowy myśl o powrocie, zawsze może równolegle realizować program szkoły polskiej za granicą, w ramach nauczania domowego. Jest taka organizacja rządowa ORPEG, która zajmuje się edukacją Polaków na emigracji, materiały darmowe, konspekty do lekcji dostarczane, trzeba się tylko zapisać w szkole macierzystej w Polsce i po prostu realizować program na własną rękę. Tu jest link do platformy edukacyjnej programu: www.libratus.edu.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:17 Porada słuszna, acz trudna w wykonaniu - przerobienie polskiego programu w ramach podstawówki (IV klasa) średnio zdyscyplinowanemu dziecku zajmuje ok 6 godzin tygodniowo (my nie robimy informatyki). A dzieciak i tak ma szkoły "normalnej" dobrych 32+ godzin zegarowych w tygodniu. A, I Liberatus i Orpeg to dwa inne byty: link do ORPEG Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:28 podpiszę się, moje dzieci były wystarczająco obłożone materiałem swojej szkoły, do tego rodzic jako nauczyciel własnego dziecka - to pomieszanie ról, do tego nie każdy ma wystaraczające oceany cierpliwości, umie i chce się tym zajmować. jak dziecko w domu mówi po polsku to już jest dużo, jak czyta to rewelacja - poradzi sobie niemal z automatu. no chyba że ktoś chce mieć cyborga w domu i dziecko musi mu przynosić od góry do dołu 6 lub w najgorszym wypadku 5. u nas znajome dziecko robiło szkołę od 9-17 macierzystą, wracało i spało do 19-tej, do20- tej robiło prace domowe z macierzystej szkoły a od 21 do 23 robiło z ojcem szkołę polską. dla mnie masakra, nie zgodziałabym się na taki rozkład pracy dla dziecka w wieku 10-15 lat. przy czym w szole macierzystej dzieciak był jednym z najlepszych i co roku gratulacje od obamy nie wnikam jak wyglądały jego wyniki w polskim programie, ale rodzice do dzis są przekonani, że te wysokie wyniki były między innymi zasługą robienia programu polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:35 Nie do końca się zgadzam - Shoshanna pisala o specyficznym słownictwie, bez tego w starszych klasach dziecku będzie z początku naprawdę trudno. Te "ostrosłupy", "równoleżniki", "dopływy" "równonoce" - to nie sa zwroty, jakie dziecko złapie czytając literaturę piękną czy dyskutując z rodzicami przy obiedzie. No, może najłatwiej z biologią, bo kupa zwrotów w obu jezykach bazuje na łacinie i grece... Niemniej nie wiem, jak długo damy radę robić całość programu... Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 12:58 no wiec pytanie, na ile jesteś w stanie poczekac aż dziecko się nauczy? jeśli nie jesteś - to faktycznie musi robić równolegle żeby móc się włączyć do obiegu i nie zauwazyć różnicy.l jeśli dasz dziecku rok na to by lekkko pokulało i nie robisz mu awantury że gorzej poszlo zadanie bo nie zrozumiał technicznie - to spokojnie rok wystarczy. moje dziecko jest nieśmiałe i wolało nie zrobić zadania na jakimś teście, a wystaraczyło by pdniósł rękę i poprosił o inne słowo zamiast ćwiartki. takiego nie znał i przeleciały mu punkty - ale nie przeżywałam, że nie będzie najlepszy. oczywiście pani zapowiedziała klasie że nie można jej prosić o pomoc - więc nie poprosił. możliwe, że nie zechciałaby mu przetłumaczyć, bo ona nie tłumacz, kto wie? poza tym uwielbienie dla definiji jest w polskiej oświacie duże i niemal po każdym cyklu następuje powrót do źródeł - czyli mój w klasie drugiej i moj w klasie czwartej w tym samym czasie uczyli sie o samogłoskach i spółgłoskach. także o wielkie braki w definicjach i słownictwie fachowym się nie martwię. teraz jakby odwracając syutację - być może jeszcze wrócimy do szkoły international - czy w/g ciebie miałabym go uczyć programu amerykańskiego, słownictwa fachowego? i tak go będę uczyła rok i drugi, bo może na trzeci wyjedziemy a tu zonk - na trzeci a nawet na czwarty się nie uda wyjechać, a dziecko będzie obładowane ponad miarę? wolę postawić na szybkie dostosowanie i ewentualny czas na potknięcia niż tłucznie na bieżąco "na wypadek" albo "z tyłu głowy". być może taka "nonszalancja" spowodowana jest obserwacja własnego dziecka i znajomością jego osobistych możliwości? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:09 A to zależy, w której klasie. Jakbym miała plany poworotu w trakcie 1, 2, może trzeciej klasy dziecka, wystarczyłoby robienie tylko polskiego i dziecko weszłoby jak w masło. Ale im dalej, tym trudniej. Dziecko w IV klasie spokojnie zdałoby do piątej, może z gorszymi stopniami, ale bez jakiejś wielkiej traumy. Ale w V? VI? i dalej, kiedy szkoła bardziej stresuje i straszy, kiedy zaraz egzaminy gimnazjalne? Nie wiem, czy to dobry pomysł. W drugą stronę pilnowałabym tylko języka, za to bardzo intensywnie - w drugą stronę bowiem i szkoła pewnie będzie bardziej skłonna do pomocy i umiejąca tę pomoc zorganizować, i w modelu K-12 nie wisi nad rodziną konieczność wyszukiwania gimnazjów i liceów, zbierania punktów i pisania testów na maksa. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 13:35 no ale do egzaminu gimnazjalnego nie przystąpi dziecko nie chodzące do gimnazjum w polsce. a jak chodzi i jest rozgarnięte, to ten egzamin napisze. może nie na maxa ale na pewno sobie poradzi, biorąc pod uwagę, że tego nie można nie zdać. nie bierzesz pod uwagę, że twoje dziecko nigdy nie wróci do polskiego systetmu edukacyjnego? taki wariant też chyba trzeba rozważać? zbierania punktów i pisania testów na maksa. no comment Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 14:06 Nie zgodzę się. Po pierwsze, nawet jeśli dziecko pojawi się w szkole na miesiąc przed egzaminem gimnazjalnym, to ten egzamin pisze bez żadnych ulg. Może w poradni wystąpić o wydłużony czas pisania, na nic więcej raczej nie ma co liczyć. I teraz - młody człowiek jest zdolny, inteligentny i ma wiedzę, ale nie rozumie poleceń i źle pisze po polsku. Egzamin wypada mu słabo, albo bardzo słabo i co mu zostaje? Żadne dobre liceum go nie przyjmie. Znam dzieci bardziej niż rozgarnięte, oczytane, z dużą wiedzą, dojrzalsze od rówieśników o kilka lat. Zdarza się, że piszą egzaminy o wiele poniżej swoich możliwości i na ogół wypadają ze szkół publicznych na rzecz społecznych czy dobrych prywatnych. Dlatego uważam, że jeśli się przenosić, to na tyle wcześnie, by dziecko miało szansę się wdrożyć w nowy system i nauczyć języka na tyle, by nie było dla niego obciążeniem. I znaleźć taką szkołę, która ma doświadczenie w pracy z reemigrantami i rozumie ich problemy, nie tylko deklaratywnie, bo ktoś z nauczycieli był na szkoleniu. Stąd moja propozycja szukania szkoły za pośrednictwem innych reemigrantów. Ktoś pisał o muzycznej - nie wiem, co poradzić. Te szkoły muzyczne, które znam (a nie znam ich dużo), kładą nacisk na muzykę, reszta przedmiotów jest raczej dodatkiem. Dużo dzieciaków chodzi do dwóch szkół - zwykłej i muzycznej, jest to obciążenie, ale dają sobie radę i są zadowolone. Nie wiem jednak, czy to dobry pomysł dla dziecka, o którym wiadomo, że może mieć problemy z nauką. Najwyżej można spróbować i w razie czego zrezygnować na jakiś czas z muzycznej lub przenieść tylko do muzycznej, np. po semestrze. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 14:39 nawet jeśli dziecko pojawi się w szkole na miesiąc > przed egzaminem gimnazjalnym, to ten egzamin pisze bez żadnych ulg wiesz co, ale chyba sie trochę zagalopowałaś? znasz rodzica który wsadzi dziecko na taką minę? czy ten przykład ma tylko potwierdzić twoją teorię? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 15:38 Są różne sytuacje życiowe, Volta. I nie ważne, co by zrobił ten czy ów rodzic w jakiejś konkretnej sytuacji, tylko jakie obowiązują zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 17:02 > wiesz co, ale chyba sie trochę zagalopowałaś? > znasz rodzica który wsadzi dziecko na taką minę? > czy ten przykład ma tylko potwierdzić twoją teorię? Znam, nie wiem dokładnie dlaczego wrócili, coś im się nie udało i wrócili do rodziny. Niecałe dwa miesiące przed egzaminem. Nie sądzę, żeby zrobili na złość dziecku, różnie w życiu bywa, czasem wychodzi głupio. Czasami wracają tak późno i dają dziecko do klasy niżej, żeby miało czas nadrobić zaległości. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 17:31 danie dziecka do klasy niżej to nie zbrodnia a czasem jest to mocno wskazane, choćby w przypadku powrotu do kl. 3 na 2 m-ce przed egzaminem. i jakoś wierzyć mi się nie chce że dyrektor przydziela dziecko do takiej klasy -w/g wieku? naprawdę jako rodzic bys się na to zgodziła? ja znam rodziców, którzy zostawili dziewczynę w kwietniu by do czerwca skończyła szkołę. nastolatkę, została pod opieką pomocy domowej i kierowcy, jadła w szkole i coś tam w domu, raz w tygodniu koleżanka rodziców donosiła jedzenie. jest milion kombinacji, by nie wyrządzić dziecku szkody w kluczowych sytuacjach - powrót i egzamin na dzień dobry (chyba że dziecko robiło równolegle polski program) - to raczej ostatnie sensowne rozwiązanie. poza tym(nie wiem jak tam egz. mat w gimnazjum) żeby nie wiem jak nierozgarnięte dziecko było, to tekst z humana powinno napisać przynajmniej na 20-30 pkt bez uzupełniania programu, w końcu obca szkoła uczy czytać, myśleć i rozumieć. wskazanie odpowiedzi do tekstu - jeśli dziecko czytate - nie powinno być problemem nie do przeskoczenia. łącznie z kwestią narracji, czy rymami. z matmą chyba podobnie, znaki matematyczne raczej nie są polskojęzyczne tylko? mogłabyś powiedzieć, jak skończyła się historia, którą przytaczasz? dziecko podołało? Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 18:09 Oczywiście, że to nie zbrodnia. Wręcz przeciwnie, czasem jest to najlepsze rozwiązanie. Natomiast, jeśli dziecko nie ma jedynek dyrektor nie może zmusić rodziców do dania dziecka do niższej klasy. A czasami rodzice i dziecko wolą spróbować w wyższej klasie. W opisywanym przeze mnie przypadku dziecko poszło do społecznego liceum, w którym dyrekcję znała dyrektor naszej szkoły i tam powtarzało pierwszą klasę. Przykład, który podałam jest ekstremalny, ale i takie się zdarzają. Pamiętaj jednak, że są dzieci, które braki nadrabiają w kilka miesięcy, a są i takie, które nawet po kilku latach mają problemy, zwłaszcza, jeśli w domu nie mówiły po polsku, bo np. rodzice sądzili, że nigdy do Polski nie wrócą i nie ma sensu uczyć dzieci języka. Volta, pracuję z małymi reemigrantami kilka lat i naprawdę przypadki są różne. Czasami jest tak, że rodzina jedzie gdzieś, bo np. dostała grant na program naukowy za granicą i on się kończy po dwóch, trzech latach w środku roku szkolnego. Egzaminy są w marcu lub kwietniu, a szkoła kończy się w czerwcu - kiedy jest dobry moment na powrót? A jak kogoś nie stać? A jak nie ma znajomych którzy przyjmą dziecko? Różnie bywa i ja bym rodziców nie oceniała. Co do egzaminów - 20-30, proszę bardzo. Do najlepszych gimnazjów to za mało. Do najbardziej obleganych klas nie wystarczają czasem nawet egzaminy napisane na maksa, bo są chętni, którzy mają punkty np. z olimpiad i konkursów przedmiotowych. Wszystko zależy od tego, czy dziecko marzy o liceum z pierwszej dziesiątki, czy będące niżej w rankingu (często niżej to nie znaczy, że jest gorsze, tylko mniej modne). Jeśli dziecku nie zależy na konkretnej, wymagającej szkole z określoną klasą, to ok, ale jeśli zależy, a nie ma szans się dostać, to jest to dla niego dramat. Sam egzamin jest różny, co roku jest coś innego w zależności od tego, kto akurat układał. Czasem są prawie same pytania na wiedzę, czasem niemal same "na myślenie". Ale, jeśli ktoś się musi skupiać na rozumieniu poleceń, to często brakuje mu czasu, jest bardziej zmęczony lub zestresowany. Czasem wie, co chce napisać, ale nie wie jak. W polskim największym problemem są pytania otwarte, bo zdarza się, że gramatyka i styl reemigrantów jest co najmniej kreatywny. A błędów można popełnić tylko dwa. Łatwiej jest w testach z pytaniami zamkniętymi. Poza tym - wracają różne - mądre i niezbyt, oczyta i takie, co książką się brzydzą, szybkie i powolne. Wszystkie muszą dostać szansę na dobre wyniki. Do tego muszą sobie poradzić z przeprowadzką, nie zawsze chcianą. A czasem jeszcze za przeprowadzką kryje się coś jeszcze, chociażby rozwód, który też trzeba przepracować, zwłaszcza jeśli któryś z rodziców zostaje za granicą. Moim zdaniem to dużo jak na ludzi w tym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 18:53 Co do egzaminów - 20-30, proszę bardzo. Do najlepszych gimnazjów to za mało. Do > najbardziej obleganych klas nie wystarczają czasem nawet egzaminy napisane na > maksa, bo są chętni, którzy mają punkty np. z olimpiad i konkursów przedmiotowy > ch. Wszystko zależy od tego, czy dziecko marzy o liceum z pierwszej dziesiątki, > czy będące niżej w rankingu (często niżej to nie znaczy, że jest gorsze, tylko > mniej modne). Jeśli dziecku nie zależy na konkretnej, wymagającej szkole z okr > eśloną klasą, to ok, ale jeśli zależy, a nie ma szans się dostać, to jest to dl > a niego dramat. oczywiście - wszyscy mieszkamy w wielkich miastach i nasze wszystkie dzieci muszą chodzić do gimnazjów przy liceach. no i potem do topowych warszawskich liceów? a te dzieci z małych miasteczek, gdzie gimnazjum jest jedno na miasto i gminę to fatamorgana? ile by nie miały dzieci punktów na świadectwie i tak wszystkie przechodzą do gimnazjum, tego samego bo innego w promieniu 20 km nie ma. wynik testu jest li i jedynie informacją a nie być albo nie być. to samo z liceami - w małych miastach i miasteczkach/wsiach jest jedno liceum i przyjmą tam każdego, a odrzucą tylko tego, co nie zda, a nie tego co się nie dostanie. taka prawda i warto o tym pamiętać zamin się wprzęgnie dziecko do wyścigu o każdy punkt w wielkim mieście. oczywiście jeśli życzeniem dziecka i rodziców jest odbycie w blokach startowych każdego etapu edukacyjnego to mają do tego prawo, ja nie neguję, ale decydując się na emigrację, powroty, wyjazdy ponowne- warto chyba uznać, że dziecko ma prawo do błędów czy do odpuszczenia na niektórych polach i zamiast mu utrudniać - warto zwolnić i poczekać na efekty. ale to moje skromne zdanie i nikt nie musi się ze mną zgadzać. dlatego też wybrałam dla swojego dzieciaka rejonową podstawówkę, rozważam, czy nie wybrać również rejonowego gimnazjum - a tam i 10 punktów nie będzie za mało. i jakby istnienie szerokiej oferty edukacyjnej w stolycy na mnie wrażenia robić jeszcze przez parę lat nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 19:17 > oczywiście - wszyscy mieszkamy w wielkich miastach i nasze wszystkie dzieci m > uszą chodzić do gimnazjów przy liceach. > no i potem do topowych warszawskich liceów? Nie oczywiście - piszę ze swojej perspektywy. Jakbym pracowała w Białymstoku i miała rozeznanie w tamtejszych szkołach, to bym pisała z innej perspektywy. A piszę, bo Kocianna wraca do Warszawy. > a te dzieci z małych miasteczek, gdzie gimnazjum jest jedno na miasto i gminę t > o fatamorgana? Volta, o co ci chodzi? Nikt nie zlecił mi robienia na forum analizy szkolnictwa pod względem przystosowania szkół w całym kraju do potrzeb dzieci wracających z zagranicy. Na dobrą sprawę nikt nikomu tego nie zlecił nawet w realu, są tylko dyrektywy mówiące, jak być powinno. W województwie mazowieckim taką analizę będzie robić jedna z fundacji, jak będą wyniki, to ci je podeślę, jeśli chcesz. warto chyba uznać, że dziecko ma p > rawo do błędów czy do odpuszczenia na niektórych polach i zamiast mu utrudniać > - warto zwolnić i poczekać na efekty. Przecież o tym piszę. Dlatego właśnie proponowała Kociannie znalezienie szkoły, która wie, kiedy trzeba pomóc, a kiedy pozwolić odpuścić. W której dziecko ma szansę na nadrobienie i nie załamanie się w międzyczasie. jakby istnie > nie szerokiej oferty edukacyjnej w stolycy na mnie wrażenia robić jeszcze przez > parę lat nie będzie. Nie wiem, co masz do stolycy i do jej oferty edukacyjnej. Ale wiem, że jeśli ja bym napisała o twoich wyborach i twoim miejscu zamieszkania w sposób agresywny i nieuprzejmy, wyszłabym na warszawskiego buraka, który gardzi każdym, kto mieszka za jej rogatkami. W drugą stronę to nie działa, oczywiście. Nie mam zamiaru robić analiz problemu edukacji, chyba, że mi za to zapłacisz, bo to kupa roboty. Nie mam zamiaru odnosić się teraz do sytuacji, których nie znam z autopsji, a takimi są problemy mieszkańców mniejszych miast i miasteczek. Nie mam zamiaru leczyć kompleksów osób, które uważają, że mieszkańcy stolycy to zuo, które trzeba tępić za sam fakt, że żyją i, co gorsza, mają dostęp to bogatej oferty edukacyjnej. Zauważ tylko, że ja cię w żaden sposób nie obrażałam, a ty sobie pozwalasz na wycieczki w stosunku do mnie, bo tak odbieram twoje agresywne wypowiedź. Nie będę się pochylać nad losem uczniów w małych miasteczkach. Nie dlatego, że, cytując Bursę, mam w d.... małe miasteczka, tylko dlatego, że to nie jest potrzebne w tej chwili i dlatego, że nigdy nie mieszkałam i nie pracowałam w małym miasteczku. Za to sytuację dzieci-reemigrantów w Warszawie znam na tyle dobrze, by móc się na ten temat wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 20:41 nie nakręcaj spirali punktowej - bo do tego sprowadza się twoja wypowiedź. dziecku na etapie podstawówki bardziej jest potrzebna fajna i ciepła szkoła, niż nie wiadomo jakie wyśrubowanie poziomu, by zdało test podstawówkowy czy gimnazjalny na 100% bo inaczej nie będzie przed nim przyszłości. jeśli dziecko daje sobie radę w zagranicznej szkole to tym bardziej sobie radę da w szkole gdzie językiem wykładowym jest jego język ojczysty. i nie trzeba rodzica straszyć. natomiast od szkoły należy oczekiwać spełniania standardów i procedur specjalnych. że są szkoły które będą się migać, to wiadomo, ale powalczyć należy. zarówno kocianna jak i olena mają dzieci z którymi pracują na co dzień/tydzień nad polskim a dzieci nie startują jeszcze na medycynę. dadzą radę i tylko tyle chciałam przekazać. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 19:28 "poza tym(nie wiem jak tam egz. mat w gimnazjum) żeby nie wiem jak nierozgarnięte dziecko było, to tekst z humana powinno napisać przynajmniej na 20-30 pkt bez uzupełniania programu, w końcu obca szkoła uczy czytać, myśleć i rozumieć. wskazanie odpowiedzi do tekstu - jeśli dziecko czytate - nie powinno być problemem nie do przeskoczenia. łącznie z kwestią narracji, czy rymami. " Od ubiegłego roku nie ma już czegoś takiego jak test z humana. Są dwa testy: z polskiego oraz z historii i wosu. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 18:49 Słuchaj, a jak znaleźć szkołę z doświadczeniem? Czy ktoś zbiera takie informacje? Nie wiem, kuratorium, miasto? Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 19:24 IMO, tylko inni reemigranci. Z powodu dzieci z ośrodków dla uchodźców zrobiono w niemal całej Polsce mnóstwo szkoleń dla szkół. Sama mam tyle papierków, że mogłabym sobie pół domu obwiesić (nie dużego, żeby nie było A ile z tego, czego się nauczyłam, robię - to inna sprawa. To znaczy, ja robię, moi koledzy z pracy w większości też, ale znam szkoły, w których plany pomocy i dobre chęci zostały tylko na dyplomach ze szkoleń. W praktyce zdarza się, że dzieci siedzą na lekcjach jak kołki, ignorowane przez nauczycieli. U nas jest sporo reemigrantów, z czego większość to znajomi znajomych naszych pierwszych uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 19:28 Acha, i warto poszukać informacji o tzw. "dobrych praktykach". Część szkół ze wsparciem różnych fundacji wydaje książki lub artykuły z dokładnym opisem ich systemu nauczania. Coś takiego kiedyś wydawały PAH, Wcies i FRSS, ostatnio przeglądałam takie wydanie jednej z podstawówek z jakiegoś miasteczka na mazowszu. Mam ją w pracy, więc nie sprawdzę teraz, o którą szkołę chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Nieco bardziej ogólnie: 18.11.12, 14:11 > nie bierzesz pod uwagę, że twoje dziecko nigdy nie wróci do polskiego systetmu > edukacyjnego? > taki wariant też chyba trzeba rozważać? Jest oczywiście mozliwy, ale bym się nie pokusiła o szacowanie prawdopodobieństwa. Tak czy śmak polski znać musi, bo to jet mój jezyk, język moich emocji i cześć. A resztę póki damy radę, to będzimy stukać. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Jeszcze jedno osobiste doświadczenie powrotowe: 19.11.12, 11:00 Minus - sprzed kilku lat. Plus - opisująca osoba jest nie tylko powracającą matką, ale i nauczycielką. Dla zainteresowanych tematem: tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 12:18 Jakie są? kocianna problemy są pewnie różńe - w zależności od dziecka. moje są za grzeczne na polskie warunki, bo wyrastały w wielkim poszanowaniu kolegów, tymczasem po tygodniu nauki syn opanował takie wyrazy jak bycie wrednym, debilem, idiotą(być może niesprawność językowa wynikała z tego, że nauczycielie nie uczyli po angielsku takich słów w szkole a w języku narodowym nie uczyli rodzice i zabrakło płaszczyzny porozumienia) Z czym sobie dzieci nie radzą? z nudą - i ze sposobem podawania wiedzy, mojego rozczarowała historia mimo iż wcześniej uwielbiał, nie radzą sobie z walką o przetrwanie - czyli żyły pod kloszem, pani miała ich wcześniej 16 osób i asystenta do pomocy, do tego każdy napotkany człowiek w szkole był dziecku zwyczajnie i po ludzku życzliwy. a tu nikt nad nim się nie pochyli a on sam średnio wyrywny by poprosić o pomoc(nie znał drogi na basen, więc się spóźnił na zajęcia to zamiast zrozumienia dostał opeer że się spóźnił) Jak wygląda ich praca na języku polskim? nad polskim w wakacje miałam popracować, ale zrobiłam to niezbyt porządnie i się nie wyrobiliśmy - więc braki w pisowni są spore, ale tylko w pisowni. słownictwo i bieżący materiał raczej do opanowania, dzieciak z automatu jest dość bystry i chętnie się uczy(jeszcze?) więc nie ma jakichś poważnych problemów(ale 5 też nie ma, co dla mnie jest zrozumiałe) dla dzieci reemigranckich jest 2 godziny polskiego tygodniowo z automatu, ale moje dzieci po rozmowie z dyrekcją do dziś ich nie dostały, wysłałam na piśmie - też na razie bez odzewu. takie coś przysługuje dziecku przez rok. dla klas 5 jest też wyrównianie w ilości 1 godziny tygodniowo na inne przedmioty(historia, geografia, czy chemia?) Czy różnią się drastycznie od dzieci c > hodzących od początku do szkoły w kraju? ano nie wiedziały że można bezkarnie być bezczelnym w stosunku do nauczyciela, że można wyśmiać kolegę(bezkarnie), że jest ogólnei przyzwolenie na chamowatość, przeszkadzanie na lekcji, ale - to też wynika z tego, że moje dzieci są wyjatkowo łagodne i grzeczne i z chamstwem w żadnej postaci sobie nie radzą. Chodzi mi głównie o młodsze dzieciaki, > 7-11 lat. obaj mieszczą się w tym przedziale, dodam, że młodszemu łatwiej się dostosować choć obaj widzą niedostatki polskiej szkoły(oczywiście zaraz ci joa napisze, że nie ma czegoś takiego jak polska szkoła - ża każda jest inna i tylko ja źle wybrałam - popatrz na wątek na starszym dziecku o czytaniu ocen na głos) dla uspokojenia - myślę, że twojej córce będzie nieco łatwiej, bo wraca ze wschodu, śmiem przypuszczać, że podejście do ucznia, nauczania jest podobne bardziej do tego co zastanie w kraju niż do tego co by zastała po systemie anglosaskim. (było kilka pań ze rosji w naszej szkole i stąd moje wnioskowanie, choć dwie z nich - ideał nauczyciela niemal niedościgniony, po pani od rosyjskiego moje dziecko naprawdę płakało, cała szkoła za wuefistą a mój jako jedyny za panią od ruska i oczywiście nikomu się nie przyznał, ze to za nią. poza tym ty chyba nauczałaś dziecko polskiego w szkółce sobotniej, więc nie powinnaś obawiać się problemów z nauką, bardziej bym się martwiła jej rogatym charakterem i ułożeniem relacji z równieśnikami. kocianna, czy to znaczy, że wracasz? nas chcą zawrócić do kazachstanu, ale że nie nad kaspian to się nie zgadzam siedzieć w stepach Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:57 kocianna problemy są pewnie różńe - w zależności od dziecka. moje są za grzeczne na polskie warunki, bo wyrastały w wielkim poszanowaniu kolegów, tymczasem po tygodniu nauki syn opanował takie wyrazy jak bycie wrednym, debilem, idiotą(być może niesprawność językowa wynikała z tego, że nauczycielie nie uczyli po angielsku takich słów w szkole a w języku narodowym nie uczyli rodzice i zabrakło płaszczyzny porozumienia volta - ale to chyba nie jest tutejsza specyfika ? Nikt nie słyszł o bullying w szkołach amerykańskich? Poza tym 16 dzieci w klasie to nie jest NORMA w szkołach publicznych na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 14:19 > volta - ale to chyba nie jest tutejsza specyfika ? Nikt nie słyszł o bullying w > szkołach amerykańskich? > > Poza tym 16 dzieci w klasie to nie jest NORMA w szkołach publicznych na świecie Może nie dryfuj tym razem w swoim ulubionym kierunku, co? Jak na razie volta jako jedyna ma praktyczne doświdczenie przesadzania dziecka do polskiej szkoły (ponoć dobrej, z wynikami etc.) i tak ono u niej wyglądało. Bez względu na to, jak wygladają inne szkoły w innych miejscach i krajach, u niej uklada się jak w zalączonym obrazku. A prześladowanie kolegów może zdarzyć się wszędzie - ale nie wszędzie szkoła ma wypracowany skuteczny model rozwiązywania poroblemu, co zresztą niestety wraca i na forum w różnych wątkach. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 14:30 bullying w > szkołach amerykańskich? akcja z bulingiem w szkole wyglądała tak, ze dziecko zgłaszając przemoc dostało komunikat w postaci zawieszenia na tydzień w prawach ucznia prześladowcy - mału rumun wraz z rodzicielem mógł się pozastanawiać w domciu przez tydzień dlaczego amerykanin wietnamskiego pochodzenia dalej jest amerykaninem. a jak mu się nie podoba bycie w klasie a amerykaninem skośnookim to zawsze może poszukać fajniejszej i bardziej homogenicznej szkoły. i styka. problem rozwiązany dla ucznia prześladowanego, bo przeprosiny w końcu przyjął. mimo iż mały rumun poglądów nie zmienił, ale postanowił ich zbyt głośno na terenie szkoły nie głosić. w szkole mojego dziecka na agresję nie ma relanej odpowiedzi, ciekawam co się stanie po piątkowym furwaniu mebli w klasie połączonym z uszkodzeniem mięktkich tkanek. ale zawieszenia tygodniowego nie przewiduję, ciekawe czy wiesz czemu? Poza tym 16 dzieci w klasie to nie jest NORMA w szkołach publicznych na świecie och a ty jaka jesteś beznadziejna w podkreślaniu tych publicznych szkół w świecie - z brzegu przykład: podstawówka w żaganiu u kolegi z klasy 16 osbó, u mojego kuzy na pod pułtuskiem klasa 2 - 15 osób. no, faktycznie asystenta nie ma... wybacz, że nie bedę przenosić się do żagania ani nawet pod ten cholerny pułtusk. skąd ty o tych światowych normach tyle wiesz, to ja się ciebie nie pytam, czy mogę dalej rozmawiac z kocianną? z tobą chyba wyczerpałam mozliwości sensownej rozmowy w innym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 16:19 skąd ty o tych światowych normach tyle wiesz, to ja się ciebie nie pytam, To się nie pytaj, ale poza osobistym doświadczeniem emocji rodzicielskiej wiem chyba trochę więcej niż Ty. czy mogę dalej rozmawiac z kocianną? Rozmawiaj z kim chcesz, moje posty możesz ignorować z tobą chyba wyczerpałam mozliwości sensownej rozmowy w innym wątku. A tu się zgadza, ale moje posty w tym wątku mimo, ze odnoszą się do Twoich słów, kierowane są do innych osób - Ty jak wyżej możesz ignorować. Olena też Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 17:34 sorry, ale dopóki nie ogarniesz tematu z poprzedniego wątku, i nie będziesz widziała co zabawneogo jest w zadaniu wierszyka dziecku - to znaczy że dyskutować nie masz o czym. to co wiesz, to tylko ci się wydaje, brak ci doświadczenia w temacie. widzisz tylko polkie dobre szkoły i bardzo luksusowe zagraniczne, które nijak nie mogą być NORMĄ - więc jakby punkt wyjścia do dyskusji już na wejściu jest zamknięty. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 17:54 bardzo luksusowe zagraniczne Niestety to nie ja widzę tylko bardzo luksusowe szkoły zagraniczne. Uważam tylko, że w prawie każdym systemie są szkoły bardzo dobre i bardzo złe. I zadaniem rodzica jest znaleźć te najlepsze dla ich dzieci. A moje doswiadczenie w temacie to: wśród najbliższej rodziny i przyjaciół (pomijam znajomych) mam w sumie 9 dzieci mających doświadczenie reemigracji, zmiany systemów edukacyjnych, dwujęzyczności, a w jednym przypadku (dwoje dzieci) trójjęzycznosci. Doświadczenie zmian systemów szkolnych. Wiekszośc tych dzieci to już starsza lub bardzo starsza młodzież, więc widzę jak się rozwijają przez lata. I znam dziecko, które wymiotowało kiedy wchodziło do szkoły brytyjskiej w Warszawie (dodam - nie z winy szkoły). W wielu wypadkach byłam pogotowiem ratunkowym. Znam też wiele dzieci, w tym dzieci, które w miedzyczasie stały się dorosłe, z innych systemów edukacji. Znam nauczycieli (z różnych etapów edukacji) z różnych systemów nauczania i ich opinie o dzieciach przenoszących się z polskich szkół. Dlatego nie kupuję "prawd" o systemach szkolnych pisanych z bardzo wąskiej perspektywy jednej prywatnej szkoły , a konsekwentnie ignorujących fakty niewygodne dla ich tez. I jeżeli będę miała czas, okazje i ochotę , będę pisała , że wszędzie sa szkoły dobre i zle. I warto tych dobrych szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 16:23 Na to też nie musisz odpowiadać: abcnews.go.com/2020/TheLaw/school-bullying-epidemic-turning-deadly/story?id=11880841#.UKj8z-TwzSs Pierwszy lepszy link o o wspaniałym systemie reagowania Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:13 kocianna - a tak w ogóle to problemem wspólnym dla reemigrantów jest w zasadzie jęz. polski. Nie wiem na ile przydatne będą inne rady: np rodziców polskich robotników z Londynu powracających do rodzinnych Wierzchutowic Niskich dla rodziców profesorów uniwersytetu powracających z Paryża do Warszawy (która ma bogata ofertę edukacyjną). Powiedzmy sobie szczerze - każdy ma inne możliwości i oczekiwania. A jeżeli do tego dodać osobistą sytuację..? Czy Twoja córka nie uczy się przypadkiem intensywnie gry na instrumencie? Czy rozważałyście naukę w ogólnokształcącej szkole muzycznej? Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:42 Do OSM to się jeszcze trzeba dostać... tu jest muzycznych około dwustu, w Warszawie publicznych chyba z dziesięć, w tym tylko dwie OSM. Polski mówiony mamy w normie. Ortografia jest straszna, ale ona jest straszna w rosyjskim też. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:48 kocianna - jeżeli to nie tajemnica, o jakiej dzielnicy Warszawy mówimy? Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 18:01 Białołęka. O ile do OSM na Krasińskiego ją dowiozę (ale szczerze wątpię, że będę musiała, to szkoła dla naprawdę zdolnych i pracowitych dzieci), to do rosyjskiej na Mokotów nijak. Moja osiedlowa podstawówka mi chyba odpowiada. Byłam nauczycielką, znam Ustawę o systemie oświaty, m.in. w tym wątku dowiedziałam się o przepisach dotyczących dzieci powracających (dzięki wszystkim!), jeśli się uda wydębić te dwie godziny polskiego u organu prowadzącego to będzie super! Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 19:32 jeśli się uda > wydębić te dwie godziny polskiego u organu prowadzącego to będzie super! Fajnie, że masz blisko domu szkołę, która ci odpowiada. Wydęb godziny, bo na pewno jej to pomoże. I zgłoś małą jako ucznia o specjalnych potrzebach edukacyjnych, wtedy będzie ci łatwiej egzekwować pomoc od wszystkich nauczycieli. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 20:00 Boję się tylko jednego: w Białołęce jest/był ośrodek dla uchodźców. I obwodową dla niego jest szkoła, w której na pewno są wszystkie procedury i wdrożenia i dostosowania i lekcje polskiego. Kłopot w tym, że to szkoła obwodowa również dla dwóch domów dziecka i osiedla wykluczonych - pracowałam w niej i zdecydowanie NIE CHCĘ, żeby moje dziecko do niej chodziło. Czy dzielnica może uznać, że skoro płaci za dodatkowe godziny polskiego w tej konkretnej szkole, to ona już w ten sposób spełnia swoje obowiązki i mogę tam zapisać dziecko, bo w innej szkole mi godzin nie zapewni? Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 20:31 A która jest twoją rejonową? Bo jak rejonową jest ta, do której chcesz posłać, to ci mogą proponować do woli. Wydaje się mi, że ktoś może spróbować wpaść na taki pomysł, więc na wszelki wypadek przygotuj sobie argumenty przeciwko. Niestety jest tak, że wprawdzie szkoła ma zrobić różne rzeczy, ale rzeczy te (chociażby lekcje polskiego), finansuje organ prowadzący i mogą powiedzieć, że ich nie stać. Trzeba by sprawdzić, czy na dzieci reemigranckie lub dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych jest wyższa dotacja (nie jestem pewna, chyba nie, niestety), wtedy można wystąpić do szkoły o finansowanie lekcji z dotacji. Nie znam tej szkoły, ale wydaje się mi, że dzieci uchodźcze, z domu dziecka i z osiedla wykluczonych, to trochę za dużo szczęścia w jednym miejscu. Nie wyobrażam sobie możliwości realnej pomocy takiej dużej grupie dzieci o bardzo specyficznych problemach. W takim przypadku szukałabym trzeciej szkoły, nawet, jeśli byłaby dalej od domu. Z tego, co się orientuję, czynny ośrodek w Warszawie jest na Księżnej Anny, na Targówku. Wszystkie inne planowali zamknąć. Jeśli więc nie ma czynnego na Białołęce, to możesz argumentować, że potrzeby twojego dziecka są inne, niż dzieci z osiedla czy z domów dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 21:33 Wkręciłam się, jakbym miała rzeczywiste problemy, Volta mnie wyżej trochę ostudziła. Po pierwsze, wczytałam się w stosowne rozporządzenie MEN i te dwie godziny przysługują, o ile dzieciak zna polski niewystarczająco do udziału w lekcjach. Bez przesady, zna wystarczająco. Teoretycznie szkolny punkt konsultacyjny również powinien o to zadbać. Więc co ja się w ogóle przejmuję wysyłaniem Młodej nie-wiadomo-gdzie - co najwyżej będzie miała tróję z polskiego w IV klasie, a w V wyrówna... Odpowiedz Link Zgłoś
shosanna.dreyfus Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 22:11 Jeśli idzie dopiero do IV klasy, to faktycznie nie ma większego problemu. Dzieci naturalnie się "tasują" po klasach 1-3, więc pewnie nie będzie jedyną nową osobą w grupie. Do końca podstawówki zdąży nadrobić wszystko kilka razy Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 20:34 kocianna - znam z opowiadań szkoły białołęckie, dzieci znajomych chodziły do szkoły, o której pisałaś (rejon domów dziecka), chodziły też do szkoły po drugiej stronie Modlińskiej z klasami integracyjnymi i klasami pływackimi. Mogę ci tylko powiedzieć, ze jeżeli ta druga szkoła jest "twoja" to musisz się upierać i wspierac dokładnymi przepisami. Odpowiedz Link Zgłoś
dorek3 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 14:08 Odpisuje choc nie mam pojecia o problemach dzieci reemigrantów, ale mieszkam na Tarchominie i mam dzieci w społecznej szkole podstawowej przy Toruńskiej. Nie wypowiem sie na ile szkoła ma ogarniety temat dzieci reemigrantów, ale uważam ją za bardzo przyjazna i otwartą na różne potrzeby dzieci szkołę. A do tego w klasie moich synów jest jedno miejsce wolne (statut przewiduje 18 max) Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 13:58 kocianna, mogę do ciebie napisać na priv? Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 14:07 Jasne Odpowiedz Link Zgłoś
ewma Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 18:18 Moja kolezanka wróciła z dziećmi z niemiec. Starszy wrócił w połowie 3 klasy ,młodszy w połowie 1. Teraz starszy nie wyrabia w klasie 4,młodszy w II jakoś sobie radzi. Starszy był w szoku, gdy zobaczył potęgowanie,liczby rzymskie,czy mnożenie milionów. Czytanie lektur to masakra. Koleżanka,sama stwierdziła ,że w tej niemieckiej szkole raczej sie bawili ,niż uczyli,no i teraz jest ogrooomny problem. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 22:52 Starszy był w szoku, gdy zobaczył potęgowanie wiesz, ja nigdy nie wyjeżdżałam a jak zobaczyłam potęgowanie to też byłam w szoku. dla mojej mamy lektury to też była masakra - a przecież pilna byla nie wszyscy są geniuszami ze wszystkiego, nie wszyscy są geniuszami w ogóle - i też trzeba z tym żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
carmita80 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 18.11.12, 23:18 Troche off topic ale temat szkolny m.interia.pl/biznes/news,1864618,7902 Bylo zle, jest zle, bedzie dobrze gdy wroci sie do starego? Problem chyba jest jednak nie w tym w czym sie go upatruje? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 19.11.12, 09:30 Co do sensowności gimnazjów - nie mam pojęcia. Dość przerażający jest dla mnie ten fragment tekstu: ..."Jednak jeśli przyjrzeć się tym badaniom bardziej szczegółowo, entuzjazm zaczyna opadać. Okazuje się bowiem, że ten nibysukces nasza oświata zawdzięcza najgorszym uczniom. Tym słabeuszom z ostatniej ławki, którzy okazują się być lepsi niż kiepscy uczniowie z innych części świata. Spójrzmy na wyniki z matematyki: jeśli weźmiemy po stu uczniów z każdego kraju i postawimy ich w kolejce od najlepszego do najgorszego, okaże się, że piąty od końca polski 15-latek (piąty centyl) uplasował się na wysokim 12. miejscu wśród swoich piątych od końca kolegów z 34 krajów OECD. Jego wynik jest o 13 punktów lepszy od wyniku Belga i o 19 punktów lepszy od wyniku Niemca. Ale w konkurencji piątych uczniów od początku kolejki (95. centyl) uczeń z Polski będzie już zaledwie 22. Okaże się słabszy od swojego kolegi z Belgii o 37 punktów, a od piątego w swojej kolejce Niemca o 25. Podobnie jest z pozostałymi dziedzinami wiedzy. Stąd prosty wniosek: poprawiliśmy średnią, ale nie mamy mocnej elity. Odpowiedz Link Zgłoś
azja-odkuchni Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 16:46 Cały wątek świetny przeczytałam jednym tchem. Olena no właśnie tego się boje , że moje dziecko bez kopa ze strony systemu bez kija gdy wejdzie do polskie szkoły oklapnie szybko, bo po co się starać jak i tak nikt tego nie docenia. Bo nikt nie zauważy plusów a skupi się tylko na niedoborach które z pewnością będą. Zakładam problemy z rówieśnikami. Nieznajomość trendów gwiazd, uczniowskiej gwary oraz nietypowe zainteresowania. Tu jest rywalizacja jeśli chodzi o naukę ogromny szacunek dla starszych , inności zero wulgaryzmów , przemocy... Nauczyciel to mistrz i tak się go traktuje. -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 18:45 No więc właśnie. Każdy system ma swoją specyfikę, zawsze po przesadzeniu będzie całkiem inaczej - ja się obawiam bezinteresownego gnojenia najbardziej. Takiej zawiści kompletnie niezawinionej i niezasłużonej. I braku współpracy. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 18:56 olena, światełko w tunelu jest własnie dziś dzieciakom przyznano 5 godzin tygodniowo na polski, historię i matmę. młodszy na polski i nz. czyli można, tylko cholera, na gębę się nie dało. dzieci ryczą, bo uważają że nie potrzeba im tego dokształcania poza polskim, no, ale dzielnica kasę dała na wszystko(ja chciałam tylko polski) popełniłam osobny post na tę okoliczność ale nożyczki chyba wycięły bo prywata... obawiasz się gnojenia ze strony nauczycieli czy dzieci, czy jednych i drugich? u nas też nauczyciel to był KTOŚ, a po tygodniu w pl dziecko nazwało panią od czegoś tam - wredną(jestem przekonana, że u nas w domu takiego słowa nie znał, czyli przyniósł ze szkoły) Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 20:27 No to super, Volta, teraz to mam nadzieję już z gorki pójdzie. Ja na razie nie rozważam powrotu, więc denerwuję się bardziej teoretycznie, obawiając się generalnie niezyczliwie postrzeganej inności. A czy i kiedy my się przemieścimy poza Zatokę - nie mam pojęcia... Nawiasem mówiąc cała kupa ekspackich rodziców planuje przytrzymac tu dzieci na okres gimnazjalny - pod pewnymi względami to bardzo bezpieczne miejsce dla ogłupionych hormonami nastolatków, bez alkoholu, narkotyków itp. Inni patrzą na to odwrotnie - dzieciak powinien mieć typowe nastoletnie życie, z randkami, włóczęgami po mieście itp. I ci planują powroty w okolicach początku nastolęctwa. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 01:19 , włóczęgami po mieście a to fakt, że moje dzieci znacznie tu z samodzielnością wyskoczyły(może też brak ojca i więcej wymagam samodzielności) starszy od jakichś 10 dni wraca sam ze szkoły! dzieciak który z klasy do klasy sam nie przechodził bo był asystent - teraz o 16-tej czyli w lekkim listopadowym zmroku wraca sam do domu(bez kolegów) młodszy od paru dni sam wchodzi do szkoły, także zaczęłam odwozić ich w kapciach, żeby ciągle adidasów nie sznurować. wysiada pod bramą i dalej radzi sobie sam. wracać będzie pewnie na wiosnę, bo na razie jeszcze zmroku się boi no i od starszego jednak młodszy jest, ma więc czas. włóczęgi po mieście już też zaliczają - np. o 19.30 wychodzą oddać film do wypożyczalni, rano po bułki(ale to i wcześniej też, na dodatek po rusku musieli dawać radę), no i jak jest sensowna pogoda idą sami na boisko pograć w piłkę. na ok. godzinę, monitoruję lekko z okna. więc to jest ta dobra strona powrotu(w miejscu gdzie mieszkaliśmy jako pierwszym też latały po najbliższej okolicy - i młodsze były, jednak kolejne mieszkanie już takim sytuacjom nie sprzyjało) niezyczliwie postrzeganej inności. tutaj chyba dorośli gorzej wypadają od dzieci, dzieci kwitują wszystko jednym słowem "acha" i przechodzą do czegoś bardziej interesującego. każde z moich dzieci ma po jednym koledze i jak na razie nie doszło między nimi do niesnasek czy kłótni, ale w grupę jako całość jeszcze się nie wtopili. z dorosłymi gorzej - ale to moje zdanie. między dziewczynami chyba byłoby trudniej - widziałam w poprzedniej szkole, że między nimi jakoś tak sie bardziej "kotłowało" Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 06:10 Dla mnie brak "naturalnej" samdzielności tu to jedna z największych wad otoczenia w sensie wychowawczym. Transpot publiczny absolutnie niewystarczający, odległości spore, temperatura zabójcza przez parę miesięcy w roku, plus kompletnie różna obyczajowość. Inną wadą - co w pewnym sensie zabawne - jest nadmiarowa sympatia dla dzieci. Polskie dziecko mieszkające tutaj, bodaj pięcioletnie, podczas pobytu w Polsce nawiało matce w jakimś supermarkecie czy innym parku. Dopadnięte, złajane i pouczone, że się oddalać nie wolno, i że są też nie.mili ludzie i mogło wszak na takich zlych trafić, prawie zaśmiało się matce w nos: - to nieprawda - powiedziało - wszyscy są dobrzy. He, he. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 11:47 a u nas dzieci czasem wracają z pilki przegonione przez panią z dwulatkiem, bo przecież piłką może dziecię oberwać. biorąc pod uwagę, że placyk jest jedynym miejscem dla piłki a spacerowych dla dwulatka hektary - to pani bardzo empatyczna nietety, moje dzieci nie nauczone zignorować prośby dorosłych za to w poprzednim otoczeniu było różnie - zdarzało się, że ktoś spontanicznie podniósł dzieciaka i przeniósł przez kałużę(czasem były spore deszcze) a czasem pogonił na pacyku zabaw za hałasy. czyli -różnie, czas był na obtrzaskanie. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 14:22 " ja się obawiam bezinteresownego gnojenia najbardziej. Takiej > zawiści kompletnie niezawinionej i niezasłużonej." Ale że co na przykład może się stać? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 16:31 No, lektura forów matczyno-szkolnych podsuwa wyobraźni wiele możliwości konfliktów zarówno na linii nauczyciel - uczeń, jak i pomiędzy dziećmi. Generalnie chodzi mi o coś, co można by zdefiniować jako "wskazywanie właściwego miejsca", spowodowane nie celowym zachowaniem jednostki, tylko samym faktem, że odbiega od grupy. A dziecko z innego systemu od grupy odbiegałoby z całą pewnością. Dodatkowa kwestia to problem z samą szkołą w sensie naukowym - jasne jest, że dziecko po edukacji w innej rzeczywistości miałoby do różnych kwestii inne podejście (np. sposób rozwiązywania zadań), może braki z ogólnopjętej humanistyki krajowej (historia, polski). Znów, jedna szkoła pomoże, albo i doceni, druga zrąbie. Jak w podlinkowanej historii o dziewczynce, która po pierwszych dniach w szkole przylufiła z powodu blędów ortograficznych. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 17:44 olena.s napisała: > No, lektura forów matczyno-szkolnych podsuwa wyobraźni wiele możliwości konflik > tów zarówno na linii nauczyciel - uczeń, jak i pomiędzy dziećmi." No, ale ja o tę zawiść chciałabym dopytać. Obawiasz się, że po powrocie do Polski Twoje dziecko mogłoby jej doświadczyć ....ze strony innych dzieci? nauczycieli? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 18:16 Wydaje mi się, że nie potrafię lepiej określić swoich obaw. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 20:01 olena, obawy częściowo na wyrost najlepszy kumpel mojego syna - też nowy - od pierwszego tygodnia września słyszał za sobą komentarze uczennicy "śmierdzisz jak zdechły kot, sr... kot, itp uwagi" wcale nie przyjechał z zagranicy. i chyba też nie problem, że jest nowy, bo oprócz niego i mojego jest jeszcze parę osób nowych. czyli paść może na kogokolwiek - lepiej pouczyć dzieciaka samoobrony nie tylko w kwestii fizycznej. a wątki rzeczywiście potrafią przydołować. ja jestem po rozmowie z panią, która ma uczyć mojego tego dodatkowego polskiego - wyobrażasz sobie, że pani nie wiedziała, po co ma z nim mieć te lekcje? nikt jej nie powiedział(niezłe, co?) Odpowiedz Link Zgłoś
tititu Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 20.11.12, 09:18 Kocianna wyluzuj. Jak jesteś w stanie zaakceptować początkowo słabsze oceny z polskiego w 4 klasie to nie będzie problemu. Edukacyjnie (wyjścia do teatrów, muzeów itd) robisz dużo więcej z dzieckiem niż większość znanych mi rodziców. Nie wierze, że Młoda ma mały zasób słów lub, że będzie mieć większe braki w polskim (chyba, że używacie wyłącznie rosyjskiego). Plusem sytuacji jest to, że poszłaby do 4 klasy. Zanim dzieciaki ogarną się w 4 klasie z nowymi przedmiotami, pojęciami i zadaniami mija kilka miesięcy. I dotyczy to wszystkich, nie będzie sama. Nikt nie ma więc czasu skupiać się na 'Ó' czy 'U'. I tak większość dzieci w 4 klasie (no dobra, chłopców) nadal tego nie ogarnia. Rób swoje. Ja pewnie bym nie występowała nawet o te dodatkowe godziny polskiego. Chyba, że bezpośrednio u nauczycielki, która ją będzie uczyć polskiego. A może wystarczy jakieś kółko polonistyczne? Albo kontakt z rówieśnikami (2-3 kolegami/koleżankami do zabawy?) Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 16:53 Znajomi wrócili z Niemiec z 12-latkiem, nasza kl. VI, wrócili dość nieoczekiwanie bo mieli plany zostać tam na stałe więc pewnie nie bardzo się przykładali do pewnych kwestii i częściowo stąd młody miał problemy z czytaniem po polsku ( pewnie rodzice w DE nie pilnowali ) tj. potrafił oczywiście czytać po polsku ale nie było to u niego automatyczne, przeczytanie określonego tekstu zabierało mu więcej czasu. Plus miał problemy ze specyficznym słownictwem z określonych dziedzin wiedzy, których nie używa się na codzień w domu np. jak ktoś wspominał coś typu nie wiedział, że ostrosłup to po polsku ostrosłup aczkolwiek wiedział co to jest. Kompletnie leżała u niego polska gramatyka - mówił poprawnie ale nie potrafił nazywać tych różnych czasów, trybów i odmian. Co dziwne - kiepsko wypadał też na niemieckim. Chociaż mieszkał w DE od 2-3 r.ż i mówi jak rodowity Niemiec podobnie jak w polskim bardzo kiepsko wypadał w takich różnych kwestiach teoretycznych, pewnie tam tego nie uczą co było poniekąd śmieszne bo poprawiał wymowę nauczycielki albo klarował kolegom, że tak jak pani to tylko starsze babki mówią Nadgonił szybko, po roku nie slyszałam aby miał jakieś problemy w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Problemy w szkole dzieci powracających z zagr 21.11.12, 19:57 takich różnych kwestiach t > eoretycznych, pewnie tam tego nie uczą średnio trójkowy uczeń w polsce na polskim też nie potrafi nazwać czasownika czasownikem albo orzeczeniem- a mówi przecież jak rodowity polak.(no, jeszcze na klasówkę to sie i wyuczy, ale po miesiącu może mieć i ma często gęsto - relane problemy) i wysunęłabyś wniosek - że w polsce tego nie uczą? Odpowiedz Link Zgłoś