dziwne_to_wszystko
19.11.12, 23:35
Pewnie zostanę posłana w diably za brak moralności i nieuczciwosc, ale trudno.
Jestem w separacji z mezem, mieszkamy osobno, ale relacje mamy poprawne. Na tyle poprawne, ze od czasu do czasu spotykamy sie po prostu na seks. Tak, wiem, bez sensu w zaistnialej sutuacji. Ale ja ciągle kocham męża i brakuje mi go, on też niezadowolony z takiego obrotu sprawy nie jest, i akurat co jak co, ale seks zawsze mieliśmy udany.
Postanowilismy pomieszkac osobno pare miesiecy temu bo nie ukladalo nam sie, i kazde z nas mialo ten czas wykorzystac na zastanowienie sie czego tak naprawde szuka w zyciu. Tzn. ja wiem i zawsze widzialam, zalezalo mi na rodzinie i normalnym wspolnym funkcjonowaniu. To maz na kryzys wieku sredniego i musi "poszukac siebie". Jak powiedzialam, ja kocham meza i chcialabym z nim nadal byc, to on nie jest pewien swoich uczuc i w ogole ma gorszy okres.
Dla jasnosci dodam, ze nie ludze sie, ze powrot do siebie mamy gwarantowany. Bardzo chcialabym aby tak bylo, ale nie chwytam sie desperacko juz tej mysli i ulozylam sobie zycie bez meza, poszlo mi calkiem niezle,
Kilka innych szczegółów: mamy już 6 letnie dziecko które marzy o rodzeństwie. Maz ma swietny kontakt z corka, spedza z nia duzo czasu i bardzo ja kocha. Przed ślubem i po urodzeniu dziecka mąż chciał od razu drugie, ja nie byłam gotowa. Teraz już od jakiegoś czasu ja jestem gotowa, ale on nie chce. Twierdzi, że jedno dziecko zadowala go w zupelności.
Jakiś czas temu, jeszcze przed jego wyprowadzką było kilka tygodni, podczas których myśleliśmy, że być może jestem w ciąży. Jego reakcja było zupełnie normalna, nie był zachwycony, ale nie było też dramatu.
Wiem, że gdybym zaszła w ciążę to on pokochałby to dziecko.
Nie łudzę się, że dziecko by coś naprawiło, mogłoby raczej oddalić nas od siebie bo on miałby pełne prawo myśleć, że zrobiłam to świadomie.
Córka marzy o rodzeństwie.
To ostatni dzwonek dla mnie, mam 35 lat i nie chcę ryzykować ciąży później.
Nie wyobrażam sobie dziecka w przyszłości z kimkolwiek innym, nie widzę siebie poznającej kolejnego faceta i wiążącej się na tyle poważnie żeby mieć dzieci. Zresztą gdyby nawet, to ile lat musiałoby upłynąć.
Finansowo i zawodowo jestem w idealnym momencie na zostanie mamą.
Wszystko jest na tak poza tym "drobnym" faktem, że potencjalny tata nie chce nim być i wprost mi to powiedział. Z drugiej strony jest to kolejna zmiana zdania na ważny temat życiowy z jego strony, która ma wpływ na mnie i moje życie. Już wiele takich zmian było, dotyczyły miejsca zamieszkania, mieszkania, pracy, ślubu kościelnego- na coś się umawialiśmy, a potem mąż na przestrzeni lat zmieniał zdanie, i ja musiałam się z tym pogodzić i dostosować. Gdy się wiązaliśmy oboje chcieliśmy dzieci, przynajmniej dwójki, i to jemu, nie mnie się odwidziało.
Myślę, że zdecyduję sie na wpadkę planowaną. Tylko jak zagłuszyć wyrzuty sumienia i kłócące się z nimi glosy, że chcę raz jeszcze zostać mamą.