vivaluna
21.11.12, 13:15
Ożenił się po kilku tygodniach znajomości. Ja jestem już przyzwyczajona do jego "wyskoków" bo on średnio raz do roku zakochuje się na "zabój"- tym razem skończyło się ślubem. On nie ma ograniczonych praw rodzicielskich więc bez problemów z mojej strony od naszego rozstania czyli od 12 lat kontaktuje i spotyka się z córką(córka miała 3 lata). Obie "przechodzimy" jego kolejne związki, rozstania, powroty, córka zawsze to przeżywa a i odbija się to na mnie bo ja chcąc nie chcąc w tym uczestniczyłam. Tym razem związał się z kobietą chorą na depresję dwubiegunową. W trakcie incydentów ta dziewczyna kompletnie traci nad sobą kontrolę - wyzywa, jest agresywna. Ostatnio pobiła dotkliwie swojego męża czyli ojca mojej córki, skończyło się interwencją policji. Przy okazji nastawia negatywnie moją córkę do mnie i swojego ojca, wysyła do mnie także obelżywe sms-y. Ubrdała też sobie, że ona jest lepszą "matką" dla mojego dziecka. Umówiła się z moją córką pod pretekstem kolacji a wywlokła ją pod drzwi ich mieszkania (jak się dowiedziałam byłego), dobijała się a jak nikt nie otworzył to wmawiała mojej córce, że jej ojciec popełnił samobójstwo. To jest jakiś koszmar-on obecnie się wyprowadził ale zaraz się pogodzą i znowu zacznie nastawać na wspólne spotkania z córką. Szczerze mam tego dość i zamierzam zawalczyć (pierwszy raz w życiu) o ograniczenie kontaktów.