języki obce

21.11.12, 18:55
Wiekszość ofert pracy zawiera wymaganie znajomości jezyków obcych ( praca biurowa, ew specjalista w jakiejs dziedzinie).
Ciekawi mnie czy ematki znają języki obce na poziomie :poprowadzić miedzynarodowe spotkanie i sporządzić notatkę" i czy mają okazję wykorzystać te umiejetnośc w pracy.
Takie pytanie mi dzisiaj zadano w rozmowie o pracę a swoje umijetnosci klasyfikuję raczej jako niezbedną mi umiejetność czytania tekstow technicznych ze zrozumieniem , ale z poproiwadzeniem spotkania raczej mogłabym mięc kłopot
    • kikimora78 Re: języki obce 21.11.12, 19:01
      Owszem, bo pracuje za granica i pracuje w dwoch jezykach.
      Ale powiem ci, ze tu sie wyzbylam tez kompleksow jezykowych, sluchajac jak management wyzszego szczebla belkocze i czasem na spotkaniu wszyscy sie rechocza - lacznie z mowiacym, albo pytaja co to za slowo, co on ciagle powtarza a ńikt tego slowa nie zna i sie potem okazuje, ze to slowo to np. premises, tylko jakos tak wymiawane, ze nie idzie zrozumiec.
      Wazne, ze jest wesolo wink
    • ashraf Re: języki obce 21.11.12, 19:42
      Po angielsku bez problemu, zreszta wykorzystywalam w praktyce, w moim zawodzie i branzy kontakt z obcokrajowcami byl nie do unikniecia, spotkania "miedzynarodowe" wink i prezentacje dla wiekszej grupy osob tez. Jezeli znasz dobrze jezyk, to tylko kwestia wprawy i odwagi. Po rosyjsku wiele juz zapomnialam, ale kiedys bylo naprawde dobrze. Korespondencje biznesowa i oferty przygotowywalam, z rozmowami tez nie bylo problemu. Niemiecki to moj najnowszy nabytek i tutaj na razie nie podjelabym sie biznesowych rozmow w szerszym gronie, pracuje nad tym caly czas smile
      Generalnie w Polsce mialam dwie obserwacje:
      1. Wymaganie od sekretarek w frmie "Kogutek", ew. specjalistow spotykajacych sie raz na rok z kims anglojezycznym bieglej znajomosci 3 jezykow, 5 fakultetow i 15 lat doswiadczenia. I rownoczesnie wieku do 25 lat wink Niestety nie szly za tym wyzwania zawodowe ani pensja.
      2. Tam, gdzie jezyk byl naprawde kluczowa umiejetnoscia (w ogloszeniu wyraznie bylo napisane, ze w zakres obowiazkow wchodza m.in. tlumaczenia ustne i pisemne, opracowywanie ofert branzowych, kontakt z kontrahentami i klientami zza granicy) i mial byc biegly, na spotkania przychodzily osoby na poziomie gora B1, przy najprostszym tlumaczeniu probnym myslaly godzinami, a na tematy zawodowe nie chcialy rozmawiac po angielsku, bo "sie wstydza"!! uncertain
      • elske Re: języki obce 21.11.12, 19:50
        U mnie w pracy rozmawiam tylko po norwesku. Mówię bardzo niegramatycznie, często brakuje mi słów, ale zdarzyło mi się prowadzić kurs (sytuacja podbramkowa, w czasie kursu nauczycielka musiała wyjść ), panie wyszły zadowolone do domu. Następnego dnia dostałam od szefowej propozycję prowadzenia kursów .
        • ashraf Re: języki obce 21.11.12, 19:53
          Podziwiam osoby wladajace takimi jezykami. Po niemiecku czy angielsku mozna czytac mase artykulow, ksiazek, rozwiewac watpliwosci gramatyczne, ale po norwesku? Zazdroszcze smile
          • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 19:58
            Jak sie zna norweski to tez mozna czytac artykuly, ksiazki, rozwiewac watpliwosci gramatyczne, a jeszcze czytac literature fachowa po szwedzku (wlasnie wczoraj zaliczylam) i dunsku (literatura piekna w moim przypadku).
            Ale co tam, sama sobie zazdroszcze! wink
            • ashraf Re: języki obce 21.11.12, 20:01
              Czepiasz sie wink Wiesz o co mi chodzi - z jezykow popularnych masz w byle ksiegarni milion pozycji, w tym wlasnie chocby literature piekna czy fachowa, w jezykach rzadziej uzywanych dostepnosc jest mniejsza, wiec trudniej pozostac w kontakcie z jezykiem.
              • elske Re: języki obce 21.11.12, 20:08
                ashraf napisała:

                > Czepiasz sie wink Wiesz o co mi chodzi - z jezykow popularnych masz w byle ksiega
                > rni milion pozycji, w tym wlasnie chocby literature piekna czy fachowa, w jezyk
                > ach rzadziej uzywanych dostepnosc jest mniejsza, wiec trudniej pozostac w konta
                > kcie z jezykiem.


                Ja , języka norweskiego uczę się w Norwegii ( tu mieszkam). Do nauki mam 2 książki kupione w Polsce i 3 kupione w Norwegii ( tylko w jęz.norweskim). A jeśli mam jakiś problem z tłumaczeniem, koleżanki w pracy starają się pomóc (jak to powiedziała moja szefowa - Norweżka: jak masz jakieś pytania, to pytaj, jestem świetna z norweskiego big_grin ).
              • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 20:09
                Czepiam sie big_grin
                Gdyby elske mieszkala w Polsce, to owszem, dostep do literatury w jezyku norweskim bylby mizerny. Jednak elske mieszka w Norwegii i zapewniam Cie ze na brak pozycji w jezyku norweskim naprawde tutaj nazekac nie mozna, i to w obu formach pismienniczych! Norweski to taki jezyk ktory w pismie ma dwie odmiany, a w mowie tysiace dialektow, naprawde jest w czym wybierac wink
                Nawet nazwa kraju na paszporcie jest w obu jezykach norweskich + po angielsku:
                https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSFuYVsrryV6StFooUkjnCnPIWLhkSa27bzoSj7XZMpc1MilU4Oyg
                • ashraf Re: języki obce 21.11.12, 20:12
                  Szczesciary! Ja niby mieszkam w Szwajcarii, ale sprobuj poprosic Szwajcara, zeby pouczyl Cie Schwyzerdutsch! Toc u nich w kazdym miescie mowi sie inaczej, regul nie ma zadnych - zapisujesz jak chcesz, a o jedno slowo 3 osoby przez godzine potrafia sie klocic jak sie je wymawia wink) Takze wszystko trzeba robic "na czuja". Hochdeutsch oczywiscie rozumieja i znaja, ale oznaka sympatii jest przemawianie do Ciebie w dialekcie z nadzieja, ze w koncu zrozumiesz o co im chodzi smile
                  • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 20:17
                    Szczesciara, ja uwielbiam szwajcarski-niemiecki! Uczylam sie w stolicy, wiec taki dosc wyposrodkowany mi sie trafil, ale nie pogardzilabym tym z Bazylei: kiedys potrafilam powiedziec jak sie w tym dialekcie nazywa maszyna do wywolywania zdjec, slowo na pol strony A4, czlowiek ledwo oddech lapal na koncu big_grin
                    • ashraf Re: języki obce 21.11.12, 20:40
                      Zuryski jest jeszcze gorszy dla ucha, nasz poczciwy bazylejski jest znosny - po roku rozumiesz wiekszosc i stwierdzasz "jakie to proste!"... momentu, w ktorym musisz sama cos powiedziec wink)
                      • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 21:15
                        Ja gadatliwa jestem, to mowilam bez oporow, i ponoc zaciagalam jak nasz sasiadka "goralka". Na kursie uczyli niemieckiego urzedowego, ale mi bardziej odpowiadalo nauczenie sie jezyka ulicy, z domieszka francuskiego i wloskiego. Do dzis jak mi sie zdazy w niemieckojezyczne rejony zawitac to na usta mi sie pcha "merci vielmal" i za nic nie moge sie przestawic na "danke" big_grin
                  • eliszka25 Re: języki obce 22.11.12, 03:51
                    ashraf napisała:

                    > Szczesciary! Ja niby mieszkam w Szwajcarii, ale sprobuj poprosic Szwajcara, zeb
                    > y pouczyl Cie Schwyzerdutsch! Toc u nich w kazdym miescie mowi sie inaczej, reg
                    > ul nie ma zadnych - zapisujesz jak chcesz, a o jedno slowo 3 osoby przez godzin
                    > e potrafia sie klocic jak sie je wymawia wink)

                    a to akurat nie jest prawda. w szwajcarskim "mundart" SA reguly, ba jest nawet wydany podrecznik do nauki schwizerdeutsch. wielu szwajcarow twierdzi, ze nie ma i ze obcokrajowca nie da sie nauczyc schwizerdeutsch, ale to nie jest prawda. osobiscie chodzilam na kurs szwajcarskiego w klubschule migros. dzieki poznaniu wlasnie tychze regul, rozumiem wlasciwie kazdy dialekt. z mowieniem juz nieco gorzej. czuje sie pewniej w niemieckim, ale jak trzeba, to i po "ichniemu" powiem. najlatwiej podchodzi mi dialekt luzernenski, bo taki mam na codzien. dla mnie najwazniejsze jest to, ze rozumiem i nie musze nikogo prosic, zeby powtarzal specjalnie dla mnie jeszcze raz, tylko po niemiecku. poza tym w szwajcarii niemiecki urzedowy i wykladowy tez jest inny. nie uzywaja wszystkich przypadkow i czasow, czesc slow ma zupelnie inne znaczenie itd.
                    • ashraf Re: języki obce 22.11.12, 09:21
                      Reguly sa, ale b.ogolne i czesto dowolnie przez samych Szwajcarow interpretowane. Nawet u nas w Migrosie podkreslali (namawiajac nas na kurs Schweizerdeutsch), ze ucza Baslerdeutsch, a w innych kantonach zasady sa inne. Podejrzewam przy tym, ze jesli zaczynalas od Luzerndeutsch, bardzo "rdzennego" dialektu, latwiej Ci zrozumiec dialekty prostsze, jak wlasnie bazylejski smile A swoja droga jakie masz doswiadczenia z Migros Klubschule? Ciekawi mnie ten temat, bo slyszalam b.dobre opinie o ich filiach w Zürichu, ale np. u nas w Basel to jest jakies nieporozumienie, zrezygnowalam u nich z dwoch kursow, poziom siegal dna. Na kursach B1-B2 bylo pelne "multi-kulti", z przewaga turkow i latynosow nie rozumiejacych jezyka ani w zab - bez umiejetnosci poprawnego przedstawienia sie, krotkiego opowiedzenia o sobie itd. W zwiazku z powyzszym przerobienie jakiegokolwiek zagadnienia gramatycznego bylo praktycznie niemozliwe, a konwersacje w takiej grupie to jakis dowcip. Nie rozumiem jak szanujaca sie szkola moze przyjac kogos na poziom wyzszy od A1 bez sprawdzenia jego faktycznych umiejetnosci uncertain/
                      • eliszka25 Re: języki obce 22.11.12, 14:14
                        owszem, w roznych dialektach troche sie to rozni, ale da sie te reguly wylowic, ze tak powiem. poza tym sami szwajcarzy czesto uwazaja, ze tych regul nie ma, bo jest to jezyk tak naprawde tylko mowiony, a pisze jak kto chce. dlatego raczej potrzeba by bylo dlugich lat, zeby poznac wszystkie niuanse. no i nawet moi szwajcarscy znajomi przyznaja, ze niektore dialekty rozumieja slabo, wiec nie mialam nigdy ambicji, zeby doglebnie poznac ich rdzenna mowe wink. jednak sam kurs dal mi bardzo duzo i nawet w jakiejs restauracyjce gleboko w gorach jestem w stanie sie porozumiec, jak trzeba. poniewaz po gorach chodzimy dosc duzo, to sie przydaje. no i tez ze wzgledu na dzieci, bo np. w szkole nie musze prosic na zebraniu rodzicow, zeby specjalnie dla mnie mowili po niemiecku, tylko sobie radze.

                        co do nauki jezyka, to niestety mam podobne doswiadczenia. ja sie tu uczylam tez niemieckiego, ale w szkole coopa. bylo to samo, czyli w naszej grupie byla np. dziewczyna, ktora przez caly kurs nauczyla sie po niemiecku ich heisse ana. grupa niby tylko 8-osobowa, ale postep prawie zaden, jak sie ma chocby ze 2 osoby tak bardzo odstajace od grupy. w koncu zrezygnowalam i skontaktowalam sie z nauczycielka prywatnie i chodzilam na lekcje prywatnie.

                        za to na kurs schwizerdeutscha mozesz spokojnie sprobowac pojsc. robia go glownie niemcy, ktorzy maja problem z rozumieniem szwajcarow, wiec to zupelnie inna bajka. w mojej 12-osobowej grupie tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna nie bylysmy niemieckojezyczne z pochodzenia. na kurs przychodza glownie ludzie, ktorzy niemiecki znaja dobrze (to jest z reszta wymog przy zapisach, ale nie wiem, czy ktos to sprawdza), ale w pracy potrzebuja tez porozumiewac sie w schwizerdeutschu. w kazdym razie w mojej grupie bylam jedna z dwoch mam w domu, a reszta potrzebowala nauczyc sie do pracy.
                        • ashraf Re: języki obce 22.11.12, 14:24
                          Dzieki za info, moze uda mi sie zapisac na kurs jak znajde chwile czasu, choc na razie perspeltywa przyszlorocznej kombinacji noworodek - praca - pisanie pracy dyplomowej troche mnie przytlacza wink A urlop macierzynski CALE 14 tygodni uncertain/
                          Co do kursow, to nie probowalam dalej, kontynuuje nauke z moja nauczycielka z Polski przez Skype, przynajmniej nie trace niepotrzebnie czasu. Poza tym mam praktyke w biurze, bo moja szefowa Niemka ma zasade zatrudniania Niemcow (i - jak widac - jednej Polki), wiec jest z kim cwiczyc Hochdeutsch. Szwajcarzy sa u nas w mniejszosci wink
                          Od dawna mieszkacie w Lucernie? Maz tez jest Polakiem?
                          • eliszka25 Re: języki obce 23.11.12, 01:43
                            moim zdaniem takie cwiczenie "na zywo", czyli np. w pracy, jak w twoim przypadku, daje bardzo duzo. ja mialam duzo czasu, wiec uczylam sie na prywatnych lekcjach u mojej nauczycielki. poza tym ja nie mialam pracy, bo to maz mnie tu sciagnal (a jego z kolei sciagnela firma) i chodzilo mi tez o to, zeby wyjsc do ludzi, jak to sie mowi, przelamac sie i zaczac mowic. no i cel zostal osiagniety.

                            nasza rodzinka w 100 % polska. maz jest polakiem i nasi chlopcy tez smile choc ze starszym mozesz sie umowic na konwersacje ze schwizerdeutcha, bo zasowa juz niemal jak stary szwajcar wink. my nie mieszkamy w luzernie, tylko w malej wiosce pod luzerna, wlasciwie w gorach juz, bo na wysokosci zakopanego. od 7 lat jestesmy wiec goralami smile
                • elske Re: języki obce 21.11.12, 20:17
                  jak_matrioszka napisała:

                  Norweski to taki jezyk ktory w pismie ma dwie odmiany, a w mowi
                  > e tysiace dialektow,

                  W Norwegii są 2 języki :bokmål i nynorsk . Ja uczę się i rozmawiam w języku bokmål , ale mam kilka instrukcji w pracy w języku nynorsk i tu już problem bo nie rozumiem tego co czytam i muszę sobie jeszcze raz opisy robić big_grin .
              • joa66 Re: języki obce 21.11.12, 20:12
                I tak i nie. Kiedys był to problem (rzadkie języki) teraz - w dobie internetu i ksiegarni on line problemu nie ma. Gorzej z native na miejscu. Ja znalazłam po....18 latach big_grin
                • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 20:23
                  Kiedys wogole nauka jezyka byla wiekszym problemem, teraz to tylko kwestia ruszenia tylka. Ja mam zamiar nauczyc sie niemieckiego, odkladam i odkladam, ale na wszelki wypadek zaczelam niemiecki serial tv ogladac i pierwsze co sie nauczylam to: "Sie ist tot!"
                  • joa66 Re: języki obce 21.11.12, 20:34
                    No własnie ruszenie tyłka smile

                    Kiedy dziecko mi podrosło, ustabilizowałam swoje sprawy zawodowe stwierdziłam, że pora wrócić do jednego z dwóch innych języków , których za młodu się uczyłam: francuskiego lub rosyjskiego. Przez 4 (cztery!) lata zastanawiałam się nad wyborem. W końcu podjęłam decyzję. Rosyjski. I zapisałam się na francuski wink

                    Teraz (to głownie do autorki topiku, tez dorosła mocno jestem) chodzę sobie na zajęcia francuskiego (od 3 lat) i mojego rzadkiego języka.
                  • lisciasty_pl Re: języki obce 22.11.12, 00:24
                    Ja właśnie ruszyłem suspicious Kupiłem sobie pierwsze w życiu empeczy i 2 ałdiobuki na początek i zaczynam.
                    • jak_matrioszka Re: języki obce 22.11.12, 07:59
                      Lisciasty nie myl pojec. Moj malzonek ma pokazna kolekcje pomocnikow do nauki jezyka polskiego, przywiezione z wakacji w Londynie, Paryzu, Warszawie... Niektore nawet rozpakowane... A i tak najwiecej sie polskiego nauczyl przy psie wink
                      Ruszyc sie to znaczy moc po tygodniu powiedziec jak sie nazywasz, skad jestes, gdzie mieszkasz... i ze w danym jezyku mowic nie potrafisz big_grin
                      • lisciasty_pl Re: języki obce 22.11.12, 17:58
                        jak_matrioszka napisała:
                        > Ruszyc sie to znaczy moc po tygodniu powiedziec jak sie nazywasz, skad jestes,
                        > gdzie mieszkasz... i ze w danym jezyku mowic nie potrafisz big_grin

                        Ja na razie chcę zagospodarować ten czas który się marnuje, kiedy latam ze ścierą po domu, ćwiczę albo gram w głupie gierki celem odprężenia. Wtedy taki gadacz na uszach powinien coś dać, pożyjemy zobaczymy :]
                        Na razie maltretuję rosyjski, który kiedyś tam liznąłem, zobaczymy jak wyjdzie suspicious
    • joa66 Re: języki obce 21.11.12, 19:49
      Niektóre matki znaja języki obce na takim (co najmniej )poziomie i niektóre to wykorzystuja w pracy wink


      Jako ciekawostke powiem, że w moim przypadku w celach powyższych ( i innych w zakresie znacznie szerszym) wykorzystuję angielski, natomiast prawie w ogóle nie używam języka , z powodu którego (m.in) mnie zatrudniono big_grin
    • jak_matrioszka Re: języki obce 21.11.12, 19:55
      Mimo iz w Polsce kilkakrotnie pracowalam na stanowiskach gdzie przy poborze przyszly pracodawca zyczyl sobie znajomosci jezyka obcego, to jednak nigdy mi sie nie zdazylo w pracy z tej umiejetnosci skorzystac. W pracy poza granicami Polski jezykiem obcym z ktorego zdaza mi sie w pracy korzystac jest polski i moje umiejetnosci w tym jezyku klasyfikuje na wystarczajace zeby poprowadzic miedzynarodowe spotkanie albo sporzadzic notatke wink
    • landora Re: języki obce 21.11.12, 19:56
      Niestety tylko po angielsku, i w tym języku porozumiewam się swobodnie, mogę poprowadzić prezentację, rozmawiać na każdy temat, po angielsku piszę też artykuły. W pracy się czasem przydaje.
      Uczyłam się jeszcze francuskiego i niemieckiego - nie używam ich i oba kuleją, cały czas sobie obiecuję, że do nich wrócę.
    • fasol-inka Re: języki obce 21.11.12, 20:05
      tak
      w mojej pracy w 100% czasu korzystam z języka angielskiego, z moją szefową i dyrektorem porozumiewam się tylko w tym języku, z 95% współpracowników również; co najmniej kilka razy w tygodniu również prowadzę spotkania (konferencje telefoniczne) po angielsku
      • kaskaz1 pytanie uszczegółowiające:) 21.11.12, 20:14
        które z ematek mieszkających w Polsce.......

        Wkurzona jestem sama na siebie , ze nie daję rady , ale z drugiej strony - jestem już starszą wiekowo ematką , ze sporym doświadczeniem i umiejętnościami i w TYM wieku powinnam zbierać owoce swojej pracy i zbliżać się powoli do emerytury , a nie prężyć się przed jakimś młodzieńcem, który zechce lub nie mnie zatrudnić.

        Nasze matki miały pod tym względem lepiej sad
        • joa66 Re: pytanie uszczegółowiające:) 21.11.12, 20:23
          Ja z PL
        • landora Re: pytanie uszczegółowiające:) 21.11.12, 21:56
          Ja też w Polsce.
        • fasol-inka Re: pytanie uszczegółowiające:) 21.11.12, 22:39
          mieszkam w Polsce, za granicą bywam tylko wakacyjnie i parę razy służbowo na kilka dni
          szefową mam Holenderkę, dyra z Hameryki wink
    • gardenia_nowak Re: języki obce 21.11.12, 20:17
      Angielski i hiszpański - bez problemu, z marszu (no poza poznaniem tematu wink ), z francuskim byłoby gorzej, ale gdybym na co dzień miała kontakt, to pewnie szybko by mi się przypomniało.
    • inguszetia_2006 Re: języki obce 21.11.12, 20:25
      Witam,
      Na jakie stanowisko ty aplikujesz, że masz prowadzić(jako moderator?) międzynarodowe spotkania? Notatki? Nie ma problemu. Coś tam napiszesz, potem dasz do poprawek samym zainteresowanym, czy uwag nie mają i dokończą za ciebie;-P W ogóle, nie bój żaby. Notatki ze spotkań robi się tak: punkt 1, mówią o fuzji, punkt 2, mówią o zwolnieniach pracowników, punkt 3: mówią o odprawach, punkt 4: mówią o nowych maszynach, punkt 5; pie..olą o Szopenie, czyli podsumowanie zasadniczych punktów. Dasz radę, nie popadaj w psychozę językową. Wśród menedżerów mało jest anglistów, raczej.
      Pzdr.
      Ing
      • edelstein Re: języki obce 22.11.12, 12:28
        Kocham cie czytac,pisz wiecej.
      • mgla_jedwabna Re: języki obce 22.11.12, 22:29
        Znajomość języka nie polega na tym, żeby zrozumieć o czym mówią, tylko co mówią na ten temat.

        Czyli: punkt 1, mówią o fuzji, że to z d... wzięty pomysł, punkt 2, zwalniają 3/4 pracowników, a jeśli związki nie dadzą, to tylko połowę, punkt 3, odprawy będą symboliczne, punkt 4, nowe maszyny utknęły w porcie w Hamburgu, punkt 5, ok. tu może byc o Szopenie wink

        Wśród menedżerów mało jest anglistów, ale większość się zdenerwuje, jak się okaże, że mimo rozesłania wszystkim notatki, ciągle ktoś go pyta, co z tymi maszynami, miały być miesiąc temu?!
        • bri Re: języki obce 23.11.12, 08:52
          Dokładnie. Notatka powinna przede wszystkim zawierać konkluzję z dyskusji czyli kto, z kim, kiedy, w jaki sposób, co ma zrobić, żeby popchnąć sprawę do przodu, a nie jakieś pitu pitu.
    • beverly1985 Re: języki obce 21.11.12, 22:35
      Ta, zdarza mi sie wypowiadac na międzynarodowych spotkaniach w korporacji.
    • antychreza Re: języki obce 21.11.12, 23:14
      Gadam płynnie po angielsku i niemiecku. Po niemiecku umiałam kiedyś opowiadać o produkcji samochodów w nowoczesnej fabryce, ze szczegółami i jeszcze o życiu na u-botach...
      Niestety, w pracy angielskiego użyłam raz - robiłam analizę umowy, której nie chcieli nam przesłać po polsku (kontrahent było duuuużo większy niż my, więc się nie wykłócaliśmy). Niemieckiego też raz. Jak się okazało, że w hotelu, który sobie wypatrzyli na wyjazd integracyjny mówią tylko po niemiecku i włosku, a ktoś musi rezerwować pokoje... Ale oni w ogłoszeniu nie pisali nic o znajomości języków.
    • hermenegilda_zenia Re: języki obce 21.11.12, 23:38
      Żyję z tego, że znam języki obce. Na poziomie przez Ciebie opisywanym - angielski i niemiecki, komunikatywnie hiszpański, biernie (czyli słuchanie i czytanie) - niderlandzki. Z czasów szkolnych pamiętam co nieco z łaciny, no i z rosyjskiego, którego uczyliśmy się obowiązkowo w szkole. Mieszkam i pracuję w PL.
    • lolinka2 Re: języki obce 21.11.12, 23:49
      50% roku gadam po angielsku, drugie 50% roku piszę po angielsku... przy czym nie jest to język ogólny, a mocno specjalistyczna terminologia, za to z wielu różnych specjalizacji. Z rozpędu, gdy wracam do domu z wyjazdu, czasem ciężko się przestawić na polski i śmieszne sytuacje wychodzą smile

      Dodatkowo receptywną znajomość niemieckiego posiadam i cały czas usprawniam swój rosyjski. Jeszcze do etapu spotkań i notatek nie doszłam smile
    • zlotarybka_1 Re: języki obce 22.11.12, 07:38
      u mnie w pracy też bez j. obcych ani rusz, angielski non stop, muszę również prowadzić sprokania lub telekonferencje. Znam hiszopański i niemiecki bardzo dobrze, ale używam ich rzadko, w rozmowach sam na sam z obcokrajowcami. W firmie obowiązuje ang.
      Ale tak jak już ktoś napisał - czasem management wyższego szczebla tak potwornie kaleczy, że trudno połapać się o co im chodzi, są i tacy, którzy bardzo dobrze się "sprzedają" po czym nie rozumieją nic.
    • bri Re: języki obce 22.11.12, 08:45
      Tak, zdarza mi się prowadzić spotkania po angielsku, albo służyć jako tłumacz w czasie takich spotkań, a także sporządzać notatki. Mam wiele zastrzeżeń do siebie w roli tłumacza, ale nikogo, kto by się lepiej nadał w firmie nie ma.
    • aniorek Re: języki obce 22.11.12, 12:58
      W pracy (branza IT) uzywam finskiego i angielskiego, a w zwiazku ze stanowiskiem spotkania organizuje kilka razy dziennie. W Niemczech pracowalam na tym samym stanowisku i uzywalam niemieckiego.

      Wiecej jezykow nie pamietam (ale to moje hobby, przymierzam sie teraz do szwedzkiego). wink
      • dragica Re: języki obce 22.11.12, 13:44
        Tak,ale ja jestem tlumaczem-jezyki poludniowoslowianskie, z ktorych macedonski i slowenski biernie, pozostale-biegle.I angielski znam.
    • mary_lu Re: języki obce 22.11.12, 14:04
      Pozbądź się wszelkich kompleksów...

      Kilka razy gdzieś lazłam ze swoim angielskim, martwiąc się, jak wypadnę na tle innych. Za każdym razem okazywało się, że cała firma to jakieś językowe głąby, a mój mocno średni angielski to umiejętność, że ho ho i byłam wypychana na pierwszą specjalistkę od tłumaczeń.

      Niedawno byłam na kursie z dzieciakami z prestiżowego kierunku studiów, angielskim. Myślałam, ze teraz najem się wstydu - podstarzała pańcia, co jeszcze w podstawówce rosyjski miała, a tutaj będą same bystrzaki, co uczą się angielskiego od przedszkola... Hamburgera by za granicą nie kupili, bo się wstydzą odezwać. Robiłam za gwiazdę i tłumaczyłam prowadzącego.
    • dorek3 Re: języki obce 22.11.12, 14:18
      Znam angielski. W TEOIC wyszło mi takie dobre B2 kilka lat temu, teraz sama oceniam się na C1. 90% korespondencji prowadzę po angielsku, telefonferencje i spotkania przynajmniej raz w tygodniu. Do tego cała dokumentacja jest po angielski. Pozbywam się komplesków rozmawiając z nie-nativami i nabawiam się ich spowrodem po bliższych kontaktach z brytyjczykami. A firma jest brytyjsko-amerykańska więc kompleksy wracaja do mnie falami.
      Patrząc na pozostałe osoby w pracy nie mam kompleksów. Przez te kilka lat intensywnego kontaktu z językiem mówionym zauważyłam olbrzymi postęp. Nie warto się bać!
      • dorek3 Re: języki obce 22.11.12, 14:21
        Sorry za literówki, to chyba nieuleczalne.
    • anorektycznazdzira Re: języki obce 22.11.12, 21:03
      W angielskim owszem, bo robię to od czasu do czasu.
      W pozostałych nie, raczej praca z textem lub prostsza konwersacja.
    • mgla_jedwabna Re: języki obce 22.11.12, 22:19
      Często tłumaczyłam spotkania międzynarodowe, więc myślę, że i poprowadzić dałabym radę. Podobnie z notatkami.
    • mayaalex Re: języki obce 22.11.12, 22:38
      Ja zyje ze znajomosci jezykow bo jestem tlumaczka.
      Ale generalnie mysle ze nie ma co sie stresowac, poprowadzenie spotkania zalezy bardziej od ogolnej komunikatywnosci niz znajomosci konkretnych slowek, na pewno dalabys rade nawet jesli nie byloby to w 100% poprawne gramatycznie i jezykowo to liczy sie przeslanie. Notatke tez sporzadzisz bez problemow.
    • joxanna Re: języki obce 22.11.12, 22:45
      U mnie w pracy znajomość angielskiego jest konieczna. Trzeba umieć porozumieć się, napisać ofertę, poprowadzić spotkanie, pogadać przez telefon - chociaż ważne dokumenty są sczytywane przez tłumacza, albo po prostu tłumaczone.

      Ale.... nie wiem, gdzie pracujesz, ale ta znajomość angielskiego, w środowisku bardzo międzynarodowym, korporacyjnym, to nie jest jakaś porażająca umiejętność... To jest bardziej 'międzynarodowy angielski, dość ubogi, ważne są terminy specjalistyczne, jakaś tam komunikacja, dużo small talku. Nawet powiedziałabym, że jeśli ktoś za dużo umie, to musi się ograniczać, żeby reszta towarzystwa z całej Europy za nim nadążyła.

      Pamiętam takie spotkanie - Polka, Włoszka, Francuzka i Angielka. My 3 wszystko sobie wyjaśniłyśmy, ustaliłyśmy co i jak, doskonale się rozumiałyśmy, a Angielka tylko co jakiś czas wtrącała, że jakieś słowo się inaczej wymawia, albo ma trochę inne znaczenie... A w ogóle to na koniec powiedziała, że trochę musiała głowę wytężać, żeby zrozumieć nasze ustaleniasmile
    • jolunia01 Re: języki obce 23.11.12, 09:51
      Notatki mogę robić, czytam bez problemu po niemiecku, rosyjsku i angielsku, nawet teksty mocno specjalistyczne (typu uzbrojenie lekkiego krążownika), natomiast z mówieniem mam problemy, bo okazje trafiają mi się bardzo rzadko i stwierdzam postępujacy zanik umiejętności.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja