A propos napiwków

25.11.12, 15:37
Czemu uzasadniacie niedawanie napiwku niesmacznym jedzeniem? W większości restauracji napiwek jest dla tylko kelnera, który nie ma wpływu na smak jedzenia...
    • myelegans Re: A propos napiwków 25.11.12, 16:10
      Jak jedzenie niesmakuje wyjatkowo to zwracam i prosze o cos innego, kelner jest posrednikiem pomiedzy klientem a szefem kuchni i nigdy nie zdarzyly mi sie zadne kwasy.
      Nie zdarzylo mi sie nie dac napiwku z powodu jedzenia, ktore nie smakuje.
      Tylko raz zdarzylo mi sie nie dac napiwku, kelnerka byla po prostu niegrzeczna. Po drodze do drzwi porozmawialam tez z maitre d'
    • krejzimama Re: A propos napiwków 25.11.12, 16:23
      Napiwek daje "twarzy" knajpy. W knajpie taką "twarzą" jest kelner/kelnerka. Wszelkie uwago oraz pretensje oraz pochwały i profity zbiera kelner/kelnerka. Co z tym robi potem to już nie moja sprawa.
      Przy okazji. Idąc do knajpy zakładam, że dam napiwek. Jeśli wszystko było ok to go daję. Nie jestem jak ematka, która da tylko wtedy kiedy kelner skacze wokół niej niczym wokół królowej angielskiej. Nie dam wtedy kiedy coś będzie naprawdę mocno spieprzone.
    • robitussin Re: A propos napiwków 25.11.12, 19:46
      mgla_jedwabna napisała:

      > Czemu uzasadniacie niedawanie napiwku niesmacznym jedzeniem?

      Ja tak bynajmniej tego nie uzasadniam.
      Napiwków nie daję, jeśli widzę, że kelner/ka (a właściwie podawacz/ka jedzenia, bo teraz prawdziwych kelnerów już nie ma) ma tak naprawdę wszystko w nosie i zachowuje się jak znudzona i zmęczona kasjerka w Tesco. Niby jest podane, niby możemy zjeść nożem i widelcem, ale czegoś w tym wszystkim brakuje. I za ten brak tego czegoś nie daję napiwków.
      Dziś właśnie uznałam, że kelnerka napiwku na pewno nie dostanie. Po przystawce oddałam na talerzu sztućce, ale nie dostałam nowych. Na prośbę o czyste do dania drugiego usłyszałam "no ale to pani oddała sztućce wiedząc, że jeszcze będzie używać?" NO LUDZIE!!! Mojemu mężowi zabrano niedokończoną zupę (akurat nachylił się do znajomego rozmawiając z nim, więc w tym momencie jej nie konsumował). Na pytanie "dlaczego zabrała mi pani zupę, skoro jeszcze nie skończyłem?" usłyszał "no bo już niosłam drugie danie; czy mam przynieść z powrotem?". Kelnerka nalewała wino nachylając się przez stół, zamiast przejść z drugiej strony, gdzie mogła to zrobić swobodniej i bardziej elegancko. Dania (te same) podawała jak leci, nie patrząc na to, że kobietom należy podać jako pierwszym. Pomijam żarciki z innymi kelnerkami i wybuchy śmiechu niczym gimnazjalistki na podrywie.
      Uprzedzając szyderstwa - nie był to żaden podły fast-food, tylko (ponoć) bardzo dobra restauracja z pretensjami (sądząc po cenach mają o sobie bardzo wysokie mniemanie). Już tam raczej nie wrócimy, choć jedzenie było całkiem smaczne.
      • duzeq Re: A propos napiwków 26.11.12, 16:41

        > Napiwków nie daję, jeśli widzę, że kelner/ka (a właściwie podawacz/ka jedzenia,
        > bo teraz prawdziwych kelnerów już nie ma)

        To tylko znaczy, ze w porzadnych restauracjach nie jadasz, nic wiecej.
        • robitussin Re: A propos napiwków 26.11.12, 18:11
          > To tylko znaczy, ze w porzadnych restauracjach nie jadasz, nic wiecej.

          Nie, to znaczy dokładnie to, co chciałam napisać - że teraz kelnerów z prawdziwego zdarzenia nie ma (albo występują w ilościach śladowych). Większość to ludzie z przypadku, bez powołania, a tym bardziej bez wykształcenia zawodowego. Ale nawet osobom, które pokończyły szkoły czy kursy wiele jeszcze brakuje do ideału. Niezależnie od stopnia porządności restauracji, bo tak się składa, że racji wykonywanej pracy i częstych wyjazdów oraz spotkań służbowych bywam w różnych lokalach. W tych zwykłych, średnich i w tych z naprawdę wysokiej półki.
          Inna sprawa, że ja mam bardzo wysokie wymagania jeśli chodzi o obsługę, więc trudno mnie zadowolić.
          • duzeq Re: A propos napiwków 26.11.12, 18:20
            > Nie, to znaczy dokładnie to, co chciałam napisać - że teraz kelnerów z prawdziw
            > ego zdarzenia nie ma (albo występują w ilościach śladowych.

            Nie, to dalej znaczy, ze po prostu nie jadasz w dobrych restauracjach.
            • robitussin Re: A propos napiwków 26.11.12, 18:30
              > Nie, to dalej znaczy, ze po prostu nie jadasz w dobrych restauracjach.

              Nie, to nadal znaczy, że i tym razem niewiele zrozumiałaś/eś.
              I to by było na tyle w temacie.
              Ale oczywiście na własne potrzeby możesz sobie dalej głaskać swoje dobre samopoczucie utwierdzając się w wewnętrznym przekonaniu, że ktoś, kto ma wysokie wymagania w stosunku do obsługi, z pewnością jada tylko w podrzędnych lokalach big_grin
              • duzeq Re: A propos napiwków 26.11.12, 19:14
                Jadasz w podrzednych lokalach.
                Gdybys jadala w porzadnych, zrozumialabys, ze istnieja prawdziwi kelnerzy.
                • ashraf Re: A propos napiwków 26.11.12, 19:19
                  Niestety robitussin ma sporo racji. Zajmowalam sie zawodowo m.in. jakoscia obslugi kelnerskiej i to w b.dobrej restauracji, ktora mogla sobie pozwolic na zatrudnienie personelu z wyzszej polki. Prawdziwym problemem jest znalezc taka osobe! I nie chodzi tu o nastawienie, chec do pracy, sympatyczne podejscie do klienta czy wyglad, ale o umiejetnosci, klase, znajomosc zasad sv i serwowania potraw, umiejetnosc doradzenia klientowi itd. Takich ludzi ze swieca szukac, znalam jednego takiego kelnera. Wiekszosc - nawet drogich i porzadnych restauracji - zatrudnia studentow i osoby z przypadku, ktore przyuczaja sie do zawodu na miejscu i trudno od nich oczekiwac cudow.
                  • duzeq Re: A propos napiwków 26.11.12, 19:27
                    Droga restauracja nie musi byc wcale porzadnna.
                    Ta opisana przez robitussin jest dla mnie ewidentym przykladem podrzednej jadlodajni, nawet jezeli uchodzi za jakas sudowna i z pretensjami.
                    Jezeli restauracja nie jest w stanie wyszkolic odpowiednio kelnerow, to nie jest dla mnie porzadna. Dlatego dalej uwazam, ze robitussin nie jada w porzadnych. I tyle.
                    • duch_mariana Re: A propos napiwków 26.11.12, 20:09
                      > Jezeli restauracja nie jest w stanie wyszkolic odpowiednio kelnerow, to nie jes
                      > t dla mnie porzadna.

                      Nie jest sztuką wyszkolić człowieka. Sztuką jest go zatrzymać w pracy. Ile to już było że robiło się człowiekowi kurs na widlaka, a on ledwo go odpracował i szedł do innej firmy, bo mu bliżej, bo lepiej płacą i w ogóle wszystko lepsze. No i co z tego że firma teoretycznie finansowo nie traciła, jak traciła praktycznie. Bo człowiek sobie zmienił pracę i dziurę po nim trzeba było łatać, ktoś tam nie pojechał na weekend, ktoś tam musiał zostać po godzinach, oczywiście niezadowoleni, kolejnemu zrobiło się kurs na widlaka, znowu uciekł i tak w kółko. Co z tego że restauracja wyszkoli kelnera? Łańcuchem go do kaloryfera przywiąże? Kelner jest wolnym człowiekiem i ma prawo odejść. Restauracja wyszkoli pracownika i nadal nie ma pracownika.
                      • duzeq Re: A propos napiwków 26.11.12, 21:22
                        Restauracja wyszkoli pracown
                        > ika i nadal nie ma pracownika.


                        Marian, przestan pic, albo najpij sie wiecej. My nie o tym mowimy.
                    • robitussin Re: A propos napiwków 26.11.12, 23:01
                      > Ta opisana przez robitussin jest dla mnie ewidentym przykladem podrzednej jadlo
                      > dajni, nawet jezeli uchodzi za jakas sudowna i z pretensjami.

                      Ależ ja bynajmniej nie napisałam, że restaurację, w której byliśmy w niedzielę, uważam za restaurację pierwszej klasy. Wręcz przeciwnie. Po wizycie w tym lokalu uznałam, że nasza noga w życiu tam już nie postanie, bo nie spełnia ona naszych oczekiwań. Poszliśmy tam jedynie zachęceni opowieściami krewnych. No cóż - pudło.
                      Natomiast wracając do kelnerów i lokali. Naprawdę nie zamierzam Cię przekonywać, w jakich lokalach bywałam, bo nie widzę w tym żadnego sensu. Odnoszę wrażenie, że to raczej Ty niewiele widziałaś/eś albo masz wyjątkowo niewielkie oczekiwania, jeśli wychodzisz z założenia, że w bardzo dobrych restauracjach są tylko i wyłącznie bardzo dobrzy kelenerzy. Nie, to bynajmniej nie jest norma. Powiedziałabym, że to raczej wyjątek. A że trochę już na tym świecie żyję, to mam porównanie do tego, co prezentował sobą dobry kelner jeszcze jakieś 20 lat temu. Teraz takich ze świecą szukać.

                      > Jezeli restauracja nie jest w stanie wyszkolic odpowiednio kelnerow, to nie jes
                      > t dla mnie porzadna.

                      Ale restauracja nie szkoli kelnerów, tylko zatrudnia to, co jest na rynku. A na rynku jest w większości motłoch bez wykształcenia lub w najlepszym przypadku po podrzędnych kursach. Przy czym często to i tak nie wystarcza, by być dobrym w swoim fachu. Tak jak w innych zawodach trzeba czuć powołanie (może to za mocne słowo, ale chyba wiadomo o co chodzi), lubić to, mieć swoisty talent i odpowiednie podejście do klienta. Kiedyś szkoły gastronomiczne kształciły także i w tych kwestiach. Teraz można o tym zapomnieć. Takich ludzi, jak opisuję, nie spotyka się za często. I nie twierdze bynajmniej, że w ogóle nie istnieją. Owszem, istnieją, ale to okazy unikatowe.

                      > Dlatego dalej uwazam, ze robitussin nie jada w porzadnych.

                      Ależ uważaj sobie cokolwiek, jeśli Ci to sprawia przyjemność, a najwyraźniej sprawia.
                      Naprawdę nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                • robitussin Re: A propos napiwków 26.11.12, 23:09
                  duzeq napisała:

                  > Jadasz w podrzednych lokalach.
                  > Gdybys jadala w porzadnych, zrozumialabys, ze istnieja prawdziwi kelnerzy.

                  Umówmy się, że nie masz wobec tego pojęcia, co to znaczy prawdziwy kelner.
                  I zrozum w końcu jedno - nie twierdzę, że takich w ogóle nie ma. Są, ale to gatunek na wymarciu. W większości przypadków społeczeństwo obsługują ludzie z przypadku, także w wyjątkowych lokalach i choćbyś tupała nóżkami aż do bólu, to nic tego nie zmieni.
                  Wyobraź sobie poza tym, że spotykałam kelnerów przez duże K także w całkiem przeciętnych lokalach (akurat nie w Polsce, bo u nas to jest wyjątkowa rzeź jeśli chodzi o ten zawód).
                  Więc powtarzam - nie klasa restauracji decyduje o tym, że kelnerzy tam pracujący są prawdziwi lub nie.
    • ma_dre Re: A propos napiwków 25.11.12, 20:35
      Jesli z wygladu dobra restauracja (bo tylko do takich staram sie chodzic) okazuje sie zwykla zarlodajnia, to czuje sie oszukana, jasnym dla mnie jest ze nie mam ochoty wydawac w niej ani centyma wiecej niz potrzeba.
      • jola-kotka Re: A propos napiwków 26.11.12, 05:36
        W większości restauracji naliczany jest serwis i nikt nikogo nie pyta czy chce go zapłacić czy nie.
        Także problem buraków,którzy nie dają napiwkow restauracje rozwiązały same.
    • wies-baden Re: A propos napiwków 26.11.12, 07:49
      Wiedziałam, że jesteś z "branży". Mogłabym przemilczeć, ale powiem ci, że zachowujesz się jak naganiaczka. Wymyślanie, że hreczkosieje i buraki małomiasteczkowe w kraju , gdzie średnia pensja to 3500 zł , netto 2500zł to jest poniżej pewnego poziomu, którego zresztą nie trzymają restauratorzy, oferując najtańsze składniki marki ARO, nie płacąc kelnerom i oczekując wielkopańskich gestów od klienta, który zapłaci pensję kelnerowi.
      • edelstein Re: A propos napiwków 26.11.12, 14:56
        Jasne,ze jest z branzy.Tekst,ze mam wybrac cos tanszego, na co nie mam ochoty,by miec na napiwek dla kelnera rozlozyl mnie na lopatkitongue_out
        Jesli jedzenie jest niesmaczne to nie tylko nie daje napiwkow,ale i za nie nie place.Nie jestem swinia,by jesc wszystko co rzuca i nie marudzic.
        • bi_scotti Re: A propos napiwków 26.11.12, 15:34
          Mnie rzadko kiedy cos nie smakuje, raczej miewam problemy z kompozycja/kolorystyka dan albo z ich texture ale to moj prywatny krzyz, ktory sobie niose przez zycie i jakos tam nauczylam sobie z nim radzic w publicznych miejscach wink Chyba 2 razy w zyciu zdarzylo mi sie nie dac napiwku z powodu fatalnej obslugi czemu zreszta dalam wyraz rozmawiajac z jakims tam manger czy innym supervisor - raz dostalam kupon na kolejna wizyte, drugi raz zaproponowano mi zwrot zaplaty za obiad. Poniewaz takie reakcje uznaje za zachecajace, obu miejscom dalam szanse jeszcze raz i juz pozniej zawsze bylo OK. Co tylko potwierdza moja teze, ze generalnie ludzie chca oferowac dobry serwis i jesli im sie nie udaje to uczciwy feedback moze tylko pomoc wszystkim zainteresowanym.
    • kamelia04.08.2007 Re: A propos napiwków 26.11.12, 15:44
      masz racje, bo logiki w tym niby brak.

      Klient płaci za całośc: jedzenie, obsługe, nastrój i wystrój itp. i jesli cos z tego nawala, to klient wychodzi niezadowolony.

      Jesli jedzenie jest do bani, to nie widze powodu zostawic dodatkowych groszy.
    • ashraf Re: A propos napiwków 26.11.12, 16:37
      Ja nie daje napiwku, jezeli jedzenie bylo niesmaczne, nieestetycznie podane, kelner byl niemily, musialam dlugo czekac na obsluge/rachunek, w restauracji bylo zbyt zimno/goraco i obsluga nie reagowala na prosby o regulacje temperatury itd. - slowem, jesli restauracja i usluga gastronomiczna nie spelnily swoich zalozen i pozostawily mnie nieusatysfakcjonowana. Oceniam usluge jako calosc, nie rozbijam jej na poszczegolne elementy. Przy czym oczywiscie wymagania co do smaku i estetyki potraw roznia sie u mnie w zaleznosci od klasy lokalu, natomiast sympatycznej obslugi wymagam wszedzie.
    • duch_mariana Re: A propos napiwków 26.11.12, 20:23
      Jak żarcie jest dziadowskie, to więcej do takiego lokalu nie idę. A jak podadzą zimne, niedogotowane, nieświeże to proszę o zwrot kasy, a ja zwracam to, czego nie zjadłem. To co już zdążyłem zjeść również mogę zwrócić jeśli sobie życzą. Raz się tylko tak zdarzyło.
      Natomiast napiwków daję, bo nie czuję takiej potrzeby. Cena dania uwzględnia wszelkie koszta działalności lokalu, w tym obsługę kelnerską. To że kelner poda do stołu i wyniesie to co brudne, zjedzone, niedojedzone to jest standardowa procedura, a nie usługa extra, za którą muszę extra dopłacać, tak jak nie dopłacam sprzedawcy w sklepie że mi coś przyniesie z magazynu, bo na półce nie ma. Ja za to jego przyniesienie płacę w cenie towaru. Natomiast nie jest to moja wina, że ludzie dają się dymać na umowach. Zgadzając się na takie warunki zatrudnienia i tłumacząc, że takie po prostu są realia, sama przykładasz rękę do psucia rynku pracy w tym sektorze. Jakby każdy na taką propozycję wyśmiał chama i wyszedł trzaskając drzwiami, to cham by w końcu zrozumiał, że kelner to taki sam pracownik jak każdy inny i trzeba mu płacić normalne pieniądze, albo otworzyć budę z kebabami, gdzie każdy swoje zamówienie odbiera sam.
    • anorektycznazdzira Re: A propos napiwków 26.11.12, 20:36
      Ja akurat nie uzasadniałam, bo jestem sobie w stanie wyobrazić, że szczególnie miłej i porządnie wykonującej swoją pracę kelnerce mogłabym dać napiwek nawet wtedy, gdyby jedzenie było takie sobie. Jeśli zaś jedzenie byłoby w ogóle tragiczne (niedogotowane, śmierdzące, niesmaczne) to nie zamierzam płacić WCALE, wtedy trochę trudno wyobrazić sobie napiwek doliczony do NICZEGO.
    • ladnyusmiech Re: A propos napiwków 26.11.12, 21:42
      Bo reprezentuje firmę do której przyszłam zjeść.

      A Ty co? Zamówisz grzankę na śniadanie, dostaniesz zwęglony kawałek chleba i rzucisz dychę kelnerowi BO ŁADNIE PODAŁ TEGO SUCHARA ?
      • anorektycznazdzira Re: A propos napiwków 26.11.12, 22:02
        Koleżanko, ona JEST tym kelnerem big_grin
        Poczytaj równoległy wątek o tym, że kelner powinien dostawać napiwki z zasady i zawsze, a kto nie da ten cham.
        • ladnyusmiech Re: A propos napiwków 26.11.12, 23:04
          Czy stoi czy leży to jej się należy. Uuuups nie wiedziałam big_grinbig_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja