novawaniliova
26.11.12, 13:05
Historia zaczęła się pod koniec lata. Porządkując dom po remoncie uzbierałam sporo niepotrzebnych już rzeczy, głównie dziecięcych ciuszków,zabawek, moich ciuchów, których już nie będę nosić, "zdublowany" drobny sprzęt AGD, znalazłam nawet paczkę pampersów. Najpierw chciałam sprzedać, ale mam niewiele wolnego czasu, a to trzeba i zdjęcia zrobić, wstawić, nie mam kiedy. Postanowiłam więc oddać potrzebującym. Znalazłam panią, sądząc z opisu mocno w potrzebie. Wysłałam (na swój koszt) dwie duże paki. Pani podziękowała, napisała do mnie piękny list, ok. Ucieszyłam się, że mogłam pomóc. Za dwa tygodnie e-mail, czy nie mogłabym kupić chociaż pudełka mleka, pani nie ma teraz pieniędzy, czeka na zasiłek. No dobra, nie majątek, kupiłam, wysłałam, dołożyłam kilka kaszek i słoiczków. Minął jakiś czas, wcale nie długi, kolejny e-mail. A czy nie mam może kurtki przejściowej na starszego chłopczyka, idzie jesień a dzieciak nie ma w czym chodzić do przedszkola. Nie miałam, ale miała przyjaciółka, dała dwie kurtki i trochę ciuchów, jakieś tam kosmetyki dokupiła dla drugiego maleństwa. Ok. Tym razem pani nie podziękowała, za to parę dni (!) później kolejny liścik - czy butów nie mam. Trochę się wkurzyłam, ale że akurat buty miałam, wysłałam. Sygnału, że paczka dotarła już nie dostałam. Natomiast niedługo potem dostałam list koleżanki owej pani, że właśnie dostała mój adres, bo ja to taka dobra i współczująca jestem i czybym jej też nie pomogła. Noszszsz...odpisałam, że to już koniec pomocy, proszę się do mnie nie zwracać, nie życzę sobie dalszego udostępniania mojego adresu itp. Pani coś tam jeszcze napisała, ale już nie czytałam, kasowałam od razu nie otwierając. Przez jakiś czas był spokój. No i wczoraj kolejny list, który przez nieuwagę przeczytałam. Pani prosi mnie o świąteczną paczkę dla swoich "aniołków", bo jej nie stać........no po prostu majtki i cycki mi opadły...no i weź tu pomagaj człowieku....