Po co rodzice posylaja dzieci

30.11.12, 12:25
do szkoly muzycznej?
Ile z osob, ktore ukonczyly szkole muzyczna gra pozniej w filharmonii, ile zarabia muzyka jakkolwiek, np. grajac na weselach, a ile nigdy w doroslym zyciu nie bierze juz instrumentu do reki? Ja stawiam ze 90% to ci ostatni.
Czy warto tracic mlodosc na trenowanie umiejetnosci, ktora jest zwyczajnie zbedna?
(Tak, wiem ze nauka muzyki robi dobrze na nauke matematyki, ale mozna byc dobrym z matematyki rowniez nie cwiczac godzinami gry na skrzypcach).
    • lusitania2 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:31
      primo: bo dzieciom granie i śpiewanie sprawia przyjemność i same chcą się uczyć.
      secundo: bo zawsze lepiej coś umieć, niż nie umieć.

      • edelstein Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:38
        Bo muzyka rozwija.
        Nie rozumiem tylko rodzicow co na sile posylaja dzieci,z reszta czesc sie potem wykrusza.
        Szkola muzyczna to dodatkowe punkty do stypendiow,testow i jeszcze pare rzeczy.
        Poza tym fajnie sobie usiasc w swieta i pograc,pospiewac z rodzina.


        “Gdyby kazdy mial swoja wiare/religie i siedzial z tym w domu dużo mniej byłby wojen i konfliktów“ by ona3010
      • memphis90 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 08:35
        Co do pierwszego zdania się zgodzę, ale nie w kontekście szkoły muzycznej. Spośród wszystkich moich znajomych, którzy uczęszczali do takiej szkoły (a sporo się takich uzbierało), chyba żaden nie wspominał tego z przyjemnością. Wręcz przeciwnie- jako przykry, stresujący obowiązek.

        IMO nauka gry na instrumencie czy nauka śpiewu- tak; szkoła muzyczna - nie dla każdego.
    • an_ni Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:36
      wg mnie tylko ograniczony czlowiek, ktory np uznaje ze ogladanie TV daje dziecku przekaz kulturalny (?!), moze tak napisac ...
      szkola muzyczna, czy w ogole gra na instrumencie, ale tez spiew, taniec, rozne formy tej wg ciebie "zbednej aktywnosci artystycznej" daja rozwoj intelektualny, emopcjonalny ... zbedny zupelnie tak?
      wszystkiego uczysz sie w zyciu w celach zawodowych ?
    • grave_digger Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:37
      ale durne pytanie
      by rozwijać pasję i umiejętności. by rozwijać mózg. a w jaką stronę dziecko w życiu pójdzie, tego nigdy nie wiadomo. ale nie to jest ważne. ważne jest spełnienie i samorealizacja. cieszę się, że straciłam mą młodość na szkołę muzyczną.
      • ma2ma Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:46
        A co lepiej, aby dziecko pod blokiem spędzało czas próbując fajek, alkoholu, narkotyków??? albo spędzało popołudnia przed kompem...

        I dlaczego od razu zakładasz, że po skończeniu szkoły muzycznej trzeba "pracować w tym zawodzie"??? -wiesz jest też coś takiego jak przyjemność z tego co się robi.

        Mój mąż skończył szkolę muz. I stopnia, moje dziecko che uczyć się gry na gitarze-po co ? Bo mu się to podoba, bo lubi brzędakć na gitarze, lubi słuchać muzyki przy zabawie, lubi tańczyć i lubi także gdy w okresie świąt siedzimy u dziadków i kolędujemy a tata (moj mąż), dziadek lub wujek gra na pianinie i flecie...ot po to.
      • mnb0 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:54
        > ale durne pytanie
        Nie ma dyrnych pytan. Sa tylko durne odpowiedzi.

        > by rozwijać pasję i umiejętności.
        Tia. Wiekszosc znanych mi 6-latkow przejawia PASJE gry na skrzypcach czy fortepianie. Nie oszukujmy sie, nauka gry na instrumencie to ciezka katorga i dzieci nieustannie trzeba motywowac, zachecac i przekonywac zeby chcialy ja kontynuowac.
        I odnosze wrazenie, ze w tym przypadku czesciej niz w innych chodzi raczej o niespelnione ambicje rodzicow przelewane na dziecko, niz o "samorealizacje" dziecka. Dziecko byc moze wolaloby w tym czasie pobawic sie na podworku.
        • lusitania2 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:02

          mnb0 napisała:

          > Nie ma dyrnych pytan.

          kto cię tak brzydko okłamał?
        • pitahaya1 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:03
          Poza skrzypcami i fortepianem są i inne instrumenty muzyczne. Mój do szkoły muzycznej nie chodzi ale śmiga na naukę gry na gitarze.
          Gitara leżała, więc się sam do niej przymierzył. Spodobało mu się, jest jednym z lepszych uczniów w grupie. Odciąga go to od innych pustych zapychaczy czasu. Poza tym widzę, że zmienia się, wycisza. Sam rezygnuje z gry na kompie i przychodzi do nas z gitarą. Umie coraz więcej więc i ma się czym pochwalić.
        • edelstein Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:06
          Tu sie mylisz,w twoim wydaniu istnieja tylko durne pytania.Imho pytania po co rodzice samotni sie znow wiaza i robia tym krzywde dzieciom nic nie przebije.
          • mnb0 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:11
            > po co rodzice samotni sie znow wiaza i robia tym krzywde dzieciom nic nie przebije.
            Po co to wszyscy wiemy. Nie rozumiem tylko jak mozna chciec krzywdzic wlasne dziecko.
          • viviene12 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 14:02
            Serio bylo takie pytanie w wykonaniu tej Pani?

            smile
            • edelstein Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 11:08
              Przeczytaj jej odpowiedz powyzej,rozwieje to twoje watpliwosci.Dla mnie mbo z. jej glupimi pytaniami zajmuje 1miejsce na liscie.
              • viviene12 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 11:50
                o kurde
                no tak, bo jak jesli sie ktos kiedys z kims rozstanie/zostanie opuszczony itd to tylko worek jutny na cialo, ew. chustke na glowe zeby nie daj Boze nie sprowokowac potencjalnych kandydatow i tak siedziec w kaciku do konca swych dni

                ... i nawet se nie mozna pograc na instrumencie w ramach zabicia czasu, bo matka nie poslala do szkoly muzycznejsmile

        • viviene12 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 11:54
          mnb0 napisała:

          > > ale durne pytanie
          > Nie ma dyrnych pytan. Sa tylko durne odpowiedzi.
          >
          > > by rozwijać pasję i umiejętności.
          > Tia. Wiekszosc znanych mi 6-latkow przejawia PASJE gry na skrzypcach czy fortep
          > ianie. Nie oszukujmy sie, nauka gry na instrumencie to ciezka katorga i dzieci
          > nieustannie trzeba motywowac, zachecac i przekonywac zeby chcialy ja kontynuowa
          >
          A ja znam kilka dzieciakow, ktore w wieku 6-7-8 lat chcialy sprobowac nauki gry na instrumencie, malo tego probowaly po kolei kilka zeb ysie przekonac na co sie zdecydowac.
          Ciezka katorga? Syn ma godzinna lekcje gry na gitarze raz w tygodniu i cwiczy 10-15 minut w domu w dowolnej chwili co 2 dzien. Jaka to katorga??
    • lauren6 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:41
      No i znam teraz takiego pana inżyniera oraz pana ekonomistę co umieją grać na 6 instrumentach muzycznych. Nie wiem czy ta umiejętność kiedyś im się jeszcze przyda w życiu zarobkowym, ale na pewno od szkoły muzycznej im niczego nie ubyło.
      • sundry Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:15
        Sądzę, że wolnego czasu ubyłosmile
        • viviene12 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 11:56
          sundry napisała:

          > Sądzę, że wolnego czasu ubyłosmile

          a moj se, biedaczek, tak fajnie siedziec przed TV i chipsy wpierniczac.
          Albo w nintendo pograc.

    • zlotarybka_1 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:44
      a ciekawe po co posyłają na basen,
      które z tych tłumów dzieciaków będzie zawodowym pływakiem?
      • mnb0 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:48
        > a ciekawe po co posyłają na basen,
        Ale porownanie. Plywanie jest bardzo przydatna umiejetnoscia, a niekiedy moze uratowac zycie.
        Umiejetnosc gry na skrzypcach jest wiekszosci ludzi po prostu nieprzydatna i pozostaje niewykorzystana. Wierz mi, znam wiele osob, ktore ostatni raz graly wlasnie w szkole.
        • buba13 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 08:18
          ależ gra na instrumencie muzycznym może również uratować życie - vide Szpilman.....
          • memphis90 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 08:50
            No tak, ale na basen możesz chodzić sobie dla przyjemności raz w tygodniu. Szkoła muzyczna jest jak ostry codzienny trening pływacki w szkole sportowej.
    • bella_roza Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:48
      znam wiele osób dorosłych po szkole muzycznej, które nie są muzykami i prawie żadna nie żałuje, że chodziła do muzycznej. żałują tylko te, które były zmuszane przez rodziców. reszta ma umiejętności by sobie hobbistycznie pograć lub śpiewać w amatorskim chórze, SM rozwija wiedzę, systematyczność, umiejętność włożenia wysiłku by coś zdobyć, poczucie wyjątkowości. nowe znajomości (jesli jest to popołudniowa).
      • mnb0 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:59
        > SM rozwija wiedzę, systematyczność, umiejętność włożeni a wysiłku by coś zdobyć, poczucie wyjątkowości. nowe znajomości (jesli jest to popołudniowa).
        No ale te wszystkie umiejetnosci mozna z powodzeniem zdobyc rowniez BEZ szkoly muzycznej, w dodatku z duza oszczednoscia czasu.
        A poczucie wyjatkowosci - faktycznie, pewnie o to chodzi rodzicom, posylajacym tam dzieci.
        • bella_roza Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:54
          mnb0 napisała:

          > > SM rozwija wiedzę, systematyczność, umiejętność włożeni a wysiłku by coś
          > zdobyć, poczucie wyjątkowości. nowe znajomości (jesli jest to popołudniowa).
          > No ale te wszystkie umiejetnosci mozna z powodzeniem zdobyc rowniez BEZ szkoly
          > muzycznej, w dodatku z duza oszczednoscia czasu.

          to czekam na przykłady, JAK. jedyne co mi przychodzi do głowy to uprawianie sportu ale na to też trzeba poświęcić czas, który można by przeznaczyć na tv/komputer czyli WOLNY.
          • memphis90 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 08:40
            Są jeszcze ogniska muzyczne, zespoły taneczne i muzyczne. Są różne kursy, lekcje, zespoły szkolne itd.

            Szkoła muzyczna jest akurat bardzo wymagająca- pod względem czasu i włożonej energii. A jak dziecko nie jest jakoś szczególnie utalentowane, to musi poświęcić na ćwiczenia znacznie więcej czasu, narażając się nieustannie na przytyki nauczycieli... Nikt mi nie wmówi, ze dziecko chodzące do szkoły muzycznej ćwiczy 5 minut raz w tygodniu.
    • marychna31 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 12:54
      Ja syna "posyłam"wink

      Z powyższego uzasadnienia pytania wnioskuję, ze powodem owego posyłania jest fakt, że jestem patologią unieszczęśliwiającą swą pociechę zbędna edukacją muzyczną.
      • mnb0 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:02
        Skoro posylasz, jestes adresatka mojego pytania. Co zatem sprawilo, ze zdecydowalas sie poslac tam dziecko? Czy juz od malenkosci przejawialo wyjatkowy talent muzyczny? A moze samo zaproponowalo: "Mamo, pragne grac na flecie!"?
        • an_ni Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 14:09
          ja tez posylam, bo corka sama chciala! byla na koncercie w wykonaniu dzieci i sama nas prosila o zapisanie ja na lekcje gry na pianinie i zaczela jako 6 latka
          od malego przejawiala b.duze zainteresowanie muzyka, spiewaniem, widac bylo ze i potrafi i bardzo chce
          i potwierdzilo sie na egzaminie wstepnym ze ma bdb sluch muzyczny i poczucie rytmu, bdb warunki do gry na pianinie a do tego ma pasje - na ile jej starczy nie wazne (teraz jest dopiero w I klasie), wazne ze to ja rozwija i sprawia przyjemnosc
          my w rodzinie nie mamy nic wspolnego z muzyka, choc ze strony ojca talenty są, nie rozwijane
          czas na zabaw na podworku tez ma
      • viviene12 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 11:58
        marychna31 napisała:

        > Ja syna "posyłam"wink
        >
        > Z powyższego uzasadnienia pytania wnioskuję, ze powodem owego posyłania jest fa
        > kt, że jestem patologią unieszczęśliwiającą swą pociechę zbędna edukacją muzycz
        > ną.

        Badz pewna, ze kiedys Ci sie jeszcze odplaci.
        Bedziesz miala migrene a dziec bedzie stal nad glowa i pilowal na skrzypcach.

    • eliszka25 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:12
      moj 6-latek chodzi na zajecia w szkole muzycznej. nie jest to klasyczna nauka gry na jakims instrumencie czy nauka spiewu. nazywa sie to "wczesne wychowanie muzyczne" w doslownym tlumaczeniu. dzieciaki poznaja instrumenty, nuty, bawia sie przy muzyce i "probuja" czy muzyka, to cos dla nich. synek od malego lubil muzyke, "tanczyl" do kazdej uslysznanej melodii juz jako niemowlak, chodzil na zajecia muzyczne dla dzieci od 2 lat, bo zawsze lubil tanczyc i spiewac, muzyka go interesuje i po lekcji probnej bardzo chcial, zebym go na te zajecia zapisala, wiec chodzi. podoba mu sie i byc moze cos sie z tego rozwinie, a byc moze nie. cisnienia nie mam. jesli mu sie spodoba na tyle, ze bedzie chcial kontynuowac, to bardzo fajnie, pojdzie dalej na jakies zajecia do szkoly muzycznej. jesli zdecyduje, ze juz ma dosc, to ok, damy sobie spokoj.

      ja jestem zdania, ze jesli dziecko wykazuje zainteresowanie tematem, to warto sprobowac. nie jestem jednak zwolennikiem wielogodzinnego katowania dziecka cwiczeniami gry, bo musi sie nauczyc. jesli dziecko cos lubi, to samo siedzi nad tym godzinami (moj wczoraj np. liczyl dodatkowe zadania z matematyki "bo ja lubie to robic"). wtedy nie jest to w zadnym wypadku czas stracony. jesli jest przymuszane, to i tak nigdy nie zostanie wirtuozem swiatowej slawy i tak jak napisalas, jak juz nie bedzie musial, to nigdy wiecej po instrument nie siegnie.
    • yenna_m Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:19
      a po co ludzie w ogóle hobby mają?

      mogliby siedzieć z otworzonymi paszczami przed tv, drapać się po kroczu i śledzić losy rodziny Kiepskich przecież... wink
    • upartamama Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:20
      Moja znajoma posyła dziecko do prywatnej szkoły gry na skrzypcach. Dziewczynka jest w wieku przedszkolnym. Posłała ją dlatego, że mała chciała. Znajoma i jej mąż nie są w żaden sposób uzdolnieni muzycznie. Poprostu dziecko chciało iść więc ją zapisali. Za to teraz muszą ją pilnować, prosić żeby ćwiczyła. Akcja w stylu to jak nie chcesz to cię wypisuję skutkuje tym, że zaczyna ćwiczyć.
      W sumie sami nie wiedzą co robić: proponują wypisanie - dziecko się nie zgadza bo lubi grać. Ale ćwiczyć już nie bardzo.
      • yenna_m Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:24
        mój syn też w wieku 6 lat bardzo chciał grać na skrzypcach

        zainwestowaliśmy w prywatne domowe lekcje
        po roku młody jednak stwierdził, że to nie to

        nie naciskałam, żeby grał dalej - ale spróbował i dowiedział się, że to mu nie leży
    • dilmahh Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:25
      No więc ja jestem tą bidulką, którą rodzice katowali ćwiczeniami. Inne dzieci na dwór, a ja do fortepianu. Muzykiem nie zostałam. A rodzicom jestem bardzo wdzięczna. Nauczyło mnie to systematyczności, pracowitości i cierpliwości. Zresztą to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest coś, czego nie zrozumie nikt, kto nie grał na instrumencie. To daje niesamowitą przyjemność. Dla tej przyjemności warto się było męczyć.
      • yenna_m Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:29
        o, to prawda smile
        przy instrumencie można się pobawić, wyszaleć, ale też pomarzyć i popłakać

        wspaniałe doświadczenie
        • andaba Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:41
          Bo to takie eleganckie...


          Oczywiście są dzieci, które chodzą, bo jest to ich pasja, ale są też takie, które chodzą, bo rodzic uważa, że powinny.
          Na początku tych pierwszych jest więcej, no chyba, że ktoś się uczy gry na bębnie. Potem w niektórych wytwarza się wrażliwość muzyczna, pasja, chęć rywalizacji. A w niektórych wytwarza się bunt, bo wolałyby się poszlajać pod blokiem z kolegami.
      • baltycki Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 16:35
        dilmahh napisała:

        > No więc ja jestem tą bidulką, którą rodzice katowali ćwiczeniami. Inne dzieci n
        > a dwór, a ja do fortepianu. Muzykiem nie zostałam.
        Pech. Moim sasiadem byl Andrzej Kulka (Konstantym zostal pozniej). My na podworku, a Andrzej "rzepolil" na skrzypcach. Nawet gdy wyszedl na podworko, to nikt nie chcial z nim grać w pilke, bo nie umial.
    • princesswhitewolf Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:45
      tancerka ani baletnica nie zostalam i nie planowalam, ale cale dziecinstwo chodzilam na rytmike i tance.
      spiewaczka ani piosenkarka nie zostalam i nie planowalam, ale cale dziecinstwo chodzilam na chorki.

      Uwielbialam to.
    • slonko1335 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:48
      Moja córka chciała iść baaardzo do szkoły muzycznej, na skrzypce w dodatku, żaden inny instrument nie wchodził w grę, skrzypce i koniec...Byłam przerażona, skrzypiec nie znoszę, słuchu muzycznego nie posiadam, ogólnie bez muzyki mogę żyć i skąd u licha miałam wiedzieć czy po miesiącu mi nie powie, że już nie chce chodzić do SM?.....sytuację podkręcił pan ze szkoły muzycznej który w przedszkolu przesłuchiwał dzieci stwierdził, że młoda ma bardzo dobry słuch i na skrzypce się świetnie nadaje, młoda zdążyła się mu pochwalić, że niedobra mama powiedziała, że w piwnicy ją zamknie na czas ćwiczeń bo tego nie zdzierży.....dostała zaproszenie na przesłuchanie w SM i ...spękała, nie weszła, wystraszyła się, potem cały wieczór ryczała, że nie weszła a chce iśc do SM i grać na skrzypcach... W tym roku będzie mogła jeszcze raz spróbować podejść do egzaminu ale jestem na 99 procent pewna,że tego nie zrobi...i tak jakby weszła na ten egzamin i dostała się to poszłaby do SM a dokładniej posłałabym ja według Ciebie....
      • antyideal Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:54
        Nie masz wrazenia, ze dziecie tchorzy przez Twoje
        srednio entuzjastyczne podejscie ?
        • slonko1335 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 14:04
          Mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie, im ja bardziej nie chciałam i próbowalam ją przekonać, że to niekoniecznie świetny pomysł i wymaga to ogromnego wysiłku i ciężkiej pracy tym bardziej ona się upierała...a tchórzy bo to taki typ, tchórzy często przy różnych okazjach, występy publiczne są dla niej nie do przejścia a tutaj niestety, pięcioosobowa komisja, przed którą trzeba było stanąć bez rodzica trzymającego za rączkę i się zaprezentować.
          Drogi do rozwoju talentu, o ile go ma oczywiście, nie zamykam jej w każdym razie , wie że może podejść raz jeszcze i wie, że ją zapiszę na lekcje gry jak będzie tylko chciała choćby miałyby to być te nieszczęsne skrzypce....
    • kamelia04.08.2007 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 13:50
      po to, żebys sie głupio pytała

      Mój mąż miał takiego wuja, w twoim stylu:, po co sie uczyc? lepiej umiec wbijac gwoździe, co mi daje to, że wiem, że 5*5=25?
      W końcu mąz mu odpowiedzial, zeby nie byc takim głupim jak ty.

      I to jest własnie moja odpowiedź na twoje pytanie.
      • lauren6 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 14:28
        Nic dodać, nic ująć big_grin

        Tym samym wyczerpałaś temat wink
    • odzim22 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 14:46
      Ja mam żal do rodziców, że nie "zmarnowali" mi w ten sposób młodości, pomimo przejawianych przeze mnie chęci i talentu. Szkoda, że nie wiesz co to pasja, mogę tylko współczuć.
      Co do zarobków, to oprócz grania na weselach i w filharmonii jest wiele innych opcji nawet nieźle płatnych, szczególnie gdy się połączy słuch muzyczny z umiejętnościami technicznymi, z tym że tego typu prac nie szuka się w poniedziałkowej wyborczej (ale tam też się czasami zdarzają).
      Inna sprawa, że dawanie prywatnych lekcji fortepianu czy gitary to idealny i nie wymagający zbytniego wysiłku sposób na dodatkowe pieniądze siedząc w domu. Na pewno lepiej płatny i pewniejszy niż "adresowanie kopert".
      • azja001 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 15:01
        Gra na instrumencie niezwykle stymuluje mózg do pracy, ostatnio oglądałam b. ciekawy dokument na temat dzieci grających na instrumentach, otóz mózg takiego dziecko wytwarza więcej połaczeń (neuronów zdaje się) i dzięki temu dziecko uczy sie wszystkiego szybciej i sprawniej. Poza tym przebywanie w szkole muzycznej, w określonym środowisku ludzi daje okazje do przesiakniecia sposobem zachowania, o które trudno np w skateparku czy pod trzepakiem (chodzi mi tu o pewną wrażliwość)
        No i jest to umiejetnośc na całe życie, zawsze można z niej skorzystać i nie wiadomo kiedy die przyda.
        Moje dziecko nie ma uzdolnień muzycznych ale gdyby miało to na pewno chciałabym aby chodziło do szkoły muzycznej.
        • ledzeppelin3 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 16:08
          Na taka szkolę po lekcjach nie zdecydowalabym sie, ale wybralam posrednia formę- studium muzyczne ktore działa w szkole moich dzieci, jest to 2 godz tygodniowo gry na instrumencie, do tego kształcenie słuchu, balet, rytmika, chór. Bo dziecko chciało no i żeby kultura w dzisiejszym chamskim świecie nie zginęła
      • kontopremiumizelkazaglowe Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 18:04
        a podaj przyklady dobrze platnych takich praco bo jestem ciekawa
        • odzim22 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 18:57
          Np. reżyser dźwięku, inżynier dźwięku, nagłośnienia, nagrania...
    • spacey1 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 17:23
      To nie jest zawsze takie proste, jak Tobie się wydaje. Moja córka jest w 4 klasie SM. Chciała iść do tej szkoły, w przedszkolu okazało się, ze jest uzdolniona muzycznie, ma słuch, naprawdę chciała. Zdała dobrze egzaminy, dostała się. Po ok 1,.5 roku zaczęła narzekać, ze jednak to nie jest takie super, jak sobie wyobrażała. Po 2 latach że ona jednak by chciała zrezygnować. namówiłam, aby tak szybko nie rezygnowała. Pochodziła jeszcze rok, przed samym końcem 3 klasy prawie wysiadła. Powiedziałam jej, ze decyzję podejmiemy po wakacjach. Po wakacjach, kiedy plany szkoły podstawowej, muzycznej i innych zajęć były ułożone, dałam jej ten plan i powiedziałam, ze sama może zdecydować. Zdecydowała zostać, chociaż wiem, ze nie pała wielką miłością do tej szkoły.
      I teraz - dlaczego ja ja tak katuję. Uważam, ze to wielka szkoda zrezygnować w połowie z czegoś, czemu się poświęciło tyle czasu i pracy. Wbrew pozorom ma to też swój wymiar praktyczny. Może nie zostanie pianistą w filharmonii, ale może: zarabiać udzielaniem lekcji, uczyć w szkole muzyki, założyć swój zespół i mieć z tego radość, w ostateczności grać na stacji metra, jak jej zycie da w tyłek.
      Aha, moja córka to nie przypadek p. Kulki. Jej pasją jest obecnie piłka nożna (trenuje 2 x w tygodniu i jest w drużynie, która ma spore sukcesy). jest szalenie towarzyska i lubiana. Tak więc nie zabraliśmy jej dzieciństwa. Po prostu uważam, że nie można się tak szybko poddawać.
      • heca7 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 17:47
        Ja tylko nie rozumiem a czemu te szkoły nie mogą być dzienne? Czemu nie można do nich chodzić jak do zwykłej szkoły? Po prostu, zdajemy egzaminy, uczymy się wszystkich przedmiotów ale oprócz tego mamy 15 godzin muzyki? Czy to nie ułatwiłoby dzieciom nauki? Bez straty czasu na dojazdy.
        U mnie rodzina niemuzykalna więc nam nie grozi wink
        • kocianna Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 20:01
          Ale przeciez są OSM. Nie w kazdym miescie, ale są.
          Ja posyłam. Bo szkoła muzyczna jest w czasie świetlicy, i wolę żeby młoda grala, a nie obijala. Bo nauczy sie ciezkiej pracy i -moze kiedys -nauczy sie czerpac przyjemnosc z pokonywania wlasnych ograniczen. Nauczy sie systematycznosci. Odciagam ja od TV. Poprawia wydolnosc pluc, co przy astmie ma pewne znaczenie.
          I  - last but not least - bo ona chce. Zwykle walczymy o kazda minute cwiczen, ale chodzic do muzycznej chce. Bo granie -kiedy juz sie udaje - sprawia olbrzymia frajde.
    • majowadusza Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 17:52
      umiejętność gry na instrumencie wyróżnia nastolatka spośród jego rówieśników. W pewnym wieku oryginalność jest cenna. Młodzież poszukuje siebie, chce zaimponować innym. To tylko jedna cząstka tego, czemu warto uczyć muzyki.

    • barbibarbi Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 20:08
      Może nigdy się nie przydać, a może być początkiem rozwoju dla dziecka uzdolnionego muzycznie. Obcowanie z muzyką ma wiele innych korzyści niż tylko przyszły zawód, rozwija wrażliwość, uszlachetnia, rozwija myślenie abstrakcyjne, takie dziecko zdobywa unikalne umiejętności, poznaje fajne dzieciaki z podobnymi zainteresowaniami, to procentuje w przyszłości. Ja wolę mieć dziecko w szkole muzycznej, nawet jeśli nigdy nie będzie muzykiem, niż patrzeć jak dziecko np wsiąka w internet, albo marnuje czas przed telewizorem.
    • undoo Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 20:30
      Sa dzieci, ktore chca i kochaja muzyke.
      Muzyka rozwija i fajnie jest umiec grac, nawet dla siebie samego.
    • olewka100procent Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 21:12
      bo lepiej żeby uczyło sie grać , niż siedzieć na ławce przed blokiem . Koleżanki córka chodziła do szkoły muzycznej , moim zdaniem uchroniło ją to od wpadnięciem w złe towarzystwo bo zawsze miała jakieś zajęcia, ćwiczyła gre, jeździła na koncerty itd teraz bedzie pisać mature i planuje studia na akademii medycznej
    • ryza_malpa1 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 21:15
      Jak czytam te farmazony w odpowiedziach to mi się flaki przewracają. Częsc z nich piszą mamuśki, które nie potrafią wychować własnych dzieci inaczej niż przez tresurę i zaproponować im innych atrakcji niż "stanie pod blokiem". Myślą, że szkoła załatwi to za nie...
      Chodziłam do szkoły muzycznej ( takiej dziennej, prawdziwej i pełnowymiarowej), na początku owszem - chciałam bo dla dziecka każda nowość jest fajna ale potem nienawidziłam tej szkoły.
      Uważam, że wysiłek włożony w naukę gry jest nieadekwatny do efektu pt "umie sobie pobrzdąkać".
      Szkoła muzyczna ma sens jedynie w perspektywie profesjonalnego zajmowania się muzyką a poza tym największą szansę jej ukończenia mają dzieci muzyków (sprawdzone wmiprycznie - ci co wytrwali to w 80% dzieci z muzycznych rodzin), które jednak pewne nawyki mają przekazane w domu. Szkoła muzyczna to nie tylko godziny dupoćwiczeń ale także stres ( mnie zabijał) tzw. "popisów", egzaminów, srogich ocen, koncertów...
      Błogosławię dzień, kiedy uległam wypadkowi i moja dłoń stałą się niezdatna do brzdąkania na pianinie.
      • pinkdot Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 09:13
        > Uważam, że wysiłek włożony w naukę gry jest nieadekwatny do efektu pt "umie sob
        > ie pobrzdąkać".

        Umie sobie pobrzdąkać? W moim przypadku (a skończyłam tylko szkołę pierwszego stopnia, tyle, że potem chodziłam na prywatne lekcje, które kontynuuję jako osoba po 30tce), "umie sobie pobrzdąkać" oznacza pracę nad naprawdę zaawansowanymi kompozycjami Bacha, etiudami, balladami Chopina - to nie jest gra typu "brzdąkanie" z nut typu "W krainie melodii".
    • e_r_i_n Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 22:48
      A nie przyszło Ci do głowy, że dziecko może CHCIEĆ chodzić do szkoły muzycznej? Że to DZIECKA inicjatywa?
      A rodzic to tylko umożliwia?
      Być może u Ciebie istnieje tylko model, że to, co robi dziecko, to w 100% inicjatywa i decyzja rodzica.
      Ale wierz mi, są inne modele.
      Ja chodziłam do szkoły muzycznej, bo SAMA chciałam. Rodzice nie stanęli okoniem.
      Nie jestem muzykiem, ale w ogóle nie żałuję tych 6 lat. W efekcie pojeździłam po Polsce i Europie (po szkole muzycznej śpiewałam w chórze), poznałam fajnych ludzi i robiłam to, co lubię.
      Oraz czas mi nie przeciekał przez palce, bo trzeba było go sensownie wykorzystywać.
      A dzisiaj chętnie siadam do fortepianu, jak tylko mam okazję.


      Mniej więcej tak samo mądrze można zapytać, po co 'posyłam' dziecko na tenisa. Katorga, kilkanaście godzin w tygodniu zajętych i w ogóle dół.
      • hanna26 Re: Po co rodzice posylaja dzieci 30.11.12, 23:53
        Bo taka nauka bardzo rozwija.
        Posyłam je też na plastykę, chociaż być może żadna z nich nie będzie miała nic wspólnego z działalnością artystyczną.
    • kotobala Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 01:25
      Ile z osob, ktore ukonczyly szkole muzyczna gra pozniej w filharmonii, ile zara
      > bia muzyka jakkolwiek, np. grajac na weselach, a ile nigdy w doroslym zyciu nie

      A ile osób, które nie miały takich praktyk, może sobie "pograć" na np. pianinie?
      Ja sama w dzieciństwie miałam szkołę muzyczną i teraz, jak mam okazję to gram na pianinie. Dla przyjemności własnej i osób obecnych.

      > Czy warto tracic mlodosc na trenowanie umiejetnosci, ktora jest zwyczajnie zbed
      > na?

      może powinnaś/eś zapytać o to samo osoby kończące ekonomię, menadżerstwo, socjologię... Długo można wymieniać.

      Generalnie, nie każdy kończy szkołę po to, by robić kasę. Często jest to zwyczajna przyjemność "bo ja potrafię". Przynajmniej w moim przypadku.
    • mvszka Re: Po co rodzice posylaja dzieci 01.12.12, 07:02
      mnie posłano po to żeby siebie uspokoić, w sensie umie coś więcej niż inne dzieci i nie zawraca "upy w domu ( skończyłam 4letnią podstawówkę muzyczną, zajęcia po szkole zwykłej 3-4 razy w tygodniu po 2-3godziny), za to nie posłano mnie do szkoły średniej takiej jakiej chciałam i nie kupiono mi lali barbie, a bardzo tego chciałam jako mała dziewczynka.
      Grałam na skrzypcach i na fortepianie - dźwięku skrzypiec nie znoszę, żeby ten instrument jakoś brzmiał trzeba naprawdę go lubić. Dobry słuch mam, fakt, ale wolałabym grać na wiolonczeli tylko, że musiałabym ją wtedy samodzielnie nosić przez miasto ku uciesze innych.
      W ogóle granie nie jest czymś co lubię i tego nie robię , więc jestem tym właśnie przypadkiem opisanym przez autorkę wątku, który grał ostatnio w szkole, nie pogrywam sobie dla przyjemności w domu bo tego nie czuję. I całkowicie zgadzam się z tym, że nie warto tracić czasu na szkołę muzyczną jeśli dziecko nie przejawia pasji w tym kierunku. Jeśli tylko lubi to wystarczą prywatne lekcje a nie nakładanie na głowę takich przedmiotów jak umuzykalnienie ( siedzisz i słuchasz muzyki poważnej przez 45 minut, ale frajda dla 10latka lubiącego pograć na gitarze) czy teoria, która tak, opiera się na matematyce, ale tak samo nieprzydatna komuś kto nie będzie komponował, bo ja nie sądzę, żebym kiedykolwiek miała skorzystać z koła bemolowego w życiu.

      Może poczuję wdzięczność matce za tą szkołę wtedy jak mój syn pójdzie do szkoły i szybciej się nauczy czytać nuty bo mu mama potrafiła wytłumaczyć
Inne wątki na temat:
Pełna wersja