Słowa, które nas ukształtowały.

30.11.12, 13:13
Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że ktoś powiedział Wam coś, co wpłynęło potem na Wasz stosunek do życia? Ukształtowało Was, zmieniło?

Pamiętam, że jakieś 9 lat temu miałam dość trudną sytuację zdrowotną. Bałam sie potwornie, czekając na wyniki badań. I zupełnie przez przypadek spotkałam człowieka, który powiedział mi "Nie krzycz, zanim nie obejrzysz tego filmu. To wcale nie musi być horror".

Do dziś jestem mu za te słowa wdzięczna, do dzis go wspominam - chociaż człowiek był dla mnie zupełnie obcy i spotkanie było z tych przypadkowych.

A słowa tego gościa bardzo wpłynęly na mój stosunek do sytuacji czekaniowych, gdzie bywa miejscami dramatycznie. Bo brzęczą mi wtedy w głowie i staram sie nie myśleć, że koniecznie musi to być horror. Może być w końcu obyczajówka albo komedia.
    • redheadfreaq Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:21
      Owszem - mojej matki.
      rok 1 - zdaję do liceum: "Jak się nie będziesz uczyć, to pójdziesz gdziekolwiek, nie będziemy ci płacić za prywatne liceum"
      rok 2 - mój brat idzie do gimnazjum społecznego (z marszu): "W niego warto inwestować"
    • mondovi Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:23
      Tak. Byłam mała i bardzo przeżywałam jakiś dramat przedszkolny, a tata powiedział mi - dziecko, zapamiętaj raz na zawsze - nie ma w życiu sprawiedliwości. Zapamiętałam i dzieki temu nie pałuję się - bo powinno być tak, bo ja zasługuję, bo ja jestem lepsza, a mam gorzej, bo tak się starałam, a wyszło jak zwykle, bo dlaczego MNIE to spotkało - jest jak jest i trzeba iść do przodu, a nie dręczyć się wizjami.
      • varna771 Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:27
        Moja pierwsz praca po ukończeniu studiów, poszłam do firmy, przydzielono mi biurko i jedna z pracownic mówi do mnie " Pamietaj, że nie ma koleżanek w pracy" dzisiaj wiem jakie te słowa są prawdziwe.
        • antyideal Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:33
          Ciezko musi sie zyc w takim paranoicznym swiecie... uncertain
          • redheadfreaq Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:54
            Tak, te słowa też słyszałam na okrągło. I tak, żyje się cholernie ciężko, bo po co ufać, skoro w każdej chwili można dostać nożem w plecy?

            A i jeszcze to radosne powiedzonko: Po pierwsze nauczyciel ma zawsze rację. Po drugie, jeżeli nauczyciel nie ma racji, patrz punkt pierwszy.

            Czyli kłócić się o swoje też nie warto, bo jeszcze można za to po łbie dostać.
        • barbaraonly Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 02:20
          varna771 napisała:
          > " Pamietaj, że nie ma koleżanek w pracy"
          > dzisiaj wiem jakie te słowa są prawdziwe.

          Szkoda, że ja tego nie wiedziałam. Dzieliłam pokój w pracy z jedną dziewczyną, ona zawsze trzymała język za zębami i ja jej wszystko o sobie opowiadałam (pomogłam też jej w kilku sprawach) niestety bardzo źle na tym wyszłam.
    • pyzzi Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 13:58
      Takie słowa słyszymy całe dzieciństwo.
      • atoness Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:08
        Moja ukochana pani profesor proszona o radę mówiła: ja ci dobrze radzę, ty rób jak chcesz. Bardzo dobrze mi to zrobiło na wgląd w siebie.
        • yenna_m Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:19
          bo to zdrowe przede wszystkim smile
          • atoness Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 15:11
            Ot, co!
    • mood_indigo Tak. 30.11.12, 14:06
      Kończyłam podstawówkę, miałam wtedy bardzo dużo zmian w życiu, to nie był dobry czas dla mnie i mojej rodziny. Byłam potwornie zakompleksiona, nieszczęśliwa, pokaleczona przez sytuację rodzinną.
      Podczas pożegnania z klasą, ostatniego dnia szkoły nasza wychowawczyni dla każdego z nas przygotowała po 3 karteczki, na których wypisała cechy każdego z nas. Nie pamiętam co było na pozostałych dwóch, ale pamiętam, i zapamiętam do końca życia co było na pierwszej: SKUPIONA. Jedno słowo, ale tak potwornie mnie wtedy dowartościowało, że nawet teraz, po 18 latach mam ciarki kiedy o tym piszę. Nieprawdopodobny kop pozytywnej energii był w tym słowie, wiary w siebie - mojej i wiary we mnie - jej. Kurcze no smile
      • yenna_m Re: Tak. 30.11.12, 14:18
        oj, bardzo mądrą miałaś wychowawczynię smile
    • kroliczyca80 Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:25
      Pozytywnego chyba nic, a przynajmniej nic, co by mnie potem prowadziło przez życie.
      Z negatywnych wiele złych, głupich słów mojej matki. Słów, które ona sobie rzucała na wiatr, bo akurat miała zły humor, a które nieprawdopodobnie obciążały małą dziewczynkę, którą wówczas byłam. Nadal to zresztą praktykuje, a ja - już nie taka mała dziewczynka - nadal reaguję jak dziecko.
    • kiddy Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:29
      Tak, były.
      "Nie mieścisz się w te spodnie??? Znów przytyłaś???"
      "Musisz być dzielna i grzeczna, bo mamusi jest ciężko".
    • peggy_su Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:29
      Tak. Gdy miałam 13 lat moja mama: "ale ty masz brzydkie nogi, nie możesz nosić tej sukienki."
      Oraz gdy miałam 16 lat i wyszłam z domu w fryzurze którą ona uważała za niedopuszczalną "nie jesteś już moją córką".
      Ciągle pamiętam to i uczucia, które wywołało. I to, że kiedy jestem sobą, nie zasługuję na akceptację i miłość. Zawsze musze się dopasowywać.

      Nie pamiętam natomiast żadnej takiej "mądrości życiowej" o jakiej piszesz.
    • wies-baden Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 14:36
      Przed laty usłyszałam rozmowę rodziców o mnie; mama sugerowała ojcu, że czasami mijam się z prawdą , na co ojciec odpowiedział, że wierzy w każde moje słowo. Pamiętam jak powiedział: > ona nie kłamie<. Czary- mary, zadziałało i działa do dzisiaj, nawet w bardzo niewygodnych dla mnie sytuacjach mówię prawdę, bo dzisiaj myślę, że to wielki komfort psychiczny i bardziej dbam o swój wizerunek osoby prawdomównej niż wymyślającej byle jakie preteksty i uciekającej się do małych kłamstewek, by osiągnąć jeszcze mniejsze cele. Nie ubywa mi!
    • asia_i_p Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 15:06
      Moja mama po tym, jak nawyrzekałam na każdego nauczyciela w szkole (druga połówka podstawówki byłam, nie pamiętam dokładnie ile miałam lat):
      "Popatrz, jesteś chrześcijanką, a mówisz o tych ludziach z taką nienawiścią".
      Zaskoczenie nr 1: nauczyciele to przecież ludzie!
      Zaskoczenie nr 2: nie starczy ludziom nie robić krzywdy, trzeba uważać, jak się o nich mówi, uczucia też się liczą, a religia to przede wszystkim stosunek do ludzi.
      Od tamtego momentu rzeczywiście zaczęłam się przyglądać, co można w ludziach znaleźć dobrego, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się nieciekawie. I chyba ani razu od wtedy nie powiedziałam, że kogoś nienawidzę, ani nie zaakceptowałam świadomie takiego uczucia wobec kogoś. I jestem mamie strasznie wdzięczna, bo zdecydowana większość ludzi bardzo zyskuje przy bliższym poznaniu i takim spisywaniem na straty po pierwszym złym wrażeniu/ konflikcie człowiek sobie blokuje bardzo wiele potencjalnie fajnych znajomości.
    • wielkamysza Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 16:38
      Siedz w kacie-znajda cie, pokorne ciele dwie matki ssie. Rezultat? Bylam ugrzeczniona az za bardzo. Na szczescie w okresie dojrzewania sie to zmienilo. Nie zryj tyle, zobacz jak wuygladasz...(okres dojrzewania)- rezultat? Po urodzeniu trojki dzieci waze 55-56 kg przy wzroscie 164. I czasami przemknie mysl czy nie za duzo...uncertain W podstawowce pod koniec osmej klasy wychowawczyni na zdjeciu klasowym na odwrocie na pamiatke napisala mi : Grubej Zosce- chuda Jolka. (Nie nazywam sie Zoska- tak do mnie mowili)- rezultat- tarlam to zdjecie, by to zmacac udalo sie bo pisala piorem. Ale nadaql to we mnie siedzi po tylu latach. I czasami zastanowienie- moze ma racje uncertain napewno by cos sie jeszcze znalazlo. Niekoniecznie pozytywnego
    • princesswhitewolf Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 16:50
      taa.... dentysta.
      Gdy bylam w na poczatku 4 klasy LO zapytal sie mnie dentysta co chce robic po szkole sredniej.
      Na co ja powiedzialam, no chcialabym isc na studia, moze na psychologie, albo na hist sztuki.
      Na co on z sarkazmem powiedzial: " na historie sztuki? Tam jest po 12 osob na jedno miejsce. I myslisz ze sie dostaniesz?" ( wtedy tak bylo...)

      No i tak to na ambicje wzielam w powatpiewanie, ze poszlam na ten kierunek, na jaki sie dostalam od razu.
      Nie wiem tylko po co, bo nigdy w zawodzie nie pracowalam i kolejne studia musialam pozniej konczyc aby miec sensowny zawod.

      Nie ma to jak sie za bardzo jakimis slowami przejac...smile)))
    • skarolina Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 17:11
      "A czemu Ty to wszystko chcesz zrobić sama? Przecież jak podzielisz tę robotę między ludzi, to nawet jej nie zauważysz i oni też" - dziewczyna, której nigdy potem nie spotkałam, ale do dziś jestem jej wdzięczna, dwoma zdaniami otworzyła mi oczy na bezsens robienia wszystkiego za wszystkich, bo "tylko ja to zrobię dobrze".
      • verdana Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 17:19
        Nauczyciel w podstawwce, kiedy siedziałam i plakałam, bo nawymyślałam wychowawczyni, a ta się wściekła "Dlaczego płaczesz, powinnaś być dumna z siebie, przecież miałaś rację".
        I pewna gospodyni, u której wynajmowaliśmy pokoik w górach. Opowiadała o tym, ze wszyscy z jej rodziny przed wojną żyli skromnie i oszczedzali, a pewien kuzyn wydawał wszystko na przyjemnosci i podróze. Przyszła wojna, oni wszystko stracili, a kuzynowi zostały wspomnienia. Nie, zębym tak własnie robiła, ale cały czas o tym pamiętam.
    • jematkajakichmalo Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 17:35
      Slowa, ktore moze nie uksztaltowaly, ale na pewno zapadly w pamiec i pelnia wazna role w moim zyciu:

      moja mama - obojetnie na jaki temat sie toczyla rozmowa zakonczenie bylo zawsze to samo: ucz sie jezykow obcych!
      moja mama: pamietaj, tylko rodzicom zalezy na Twoim szczesciu, tylko rodzice Ci dobrze zycza i na nich mozna poleagac (sprawdzilo sie)

      ogolne: klamstwo ma krotkie nogi
    • pierwszy_poruszyciel Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 20:06
      "Żałowanie rzeczy straconych jest domeną życiowych partaczy"
      Wisiało na pustych półkach w pokoju mojego wujka-bibliofila który sprzedał wszystkie książki i kupił za to samochód żeby móc dojeżdżać do schorowanej starszej kobiety u której kiedyś wynajmował mieszkanie.
      Strasznie ciężko było mi to przetrawić (miałam kilka lat), ale brzęczy mi w uszach do dziś...
    • laquinta Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 20:54
      W piatej klasie moja wychowawczyni i nauczycielka j. polskiego (starsza pani) po wysluchaniu mojego wypracowania ( czytalam na glos przy calej klasie) powiedziala - ty Kowalska zostaniesz pisarka. smile

      Na kolonii, nasza wychowawczyni zachorowala, lezala w lozku. Przychodzi jej maz (kolonijny lekarz) do naszej sypialni i prosi abym poszla do ich pokoju. Wchodze, a pani Basia (lezala w lozku) mowi do mnie. Poprosilam cie do siebie, bo z toba tak ciekawie sie rozmawia. big_grin Mialam dziesiec lat.

      i duzo innych podobnych slow, ktore uksztaltowaly moje poczucie wartosci.
      • exina Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 00:15
        laquinta napisał(a):

        > W piatej klasie moja wychowawczyni i nauczycielka j. polskiego (starsza pani) p
        > o wysluchaniu mojego wypracowania ( czytalam na glos przy calej klasie) powiedz
        > iala - ty Kowalska zostaniesz pisarka. smile

        Miałam podobych sytuacji w szkole kilka razy w roku, ciągle słyszałam słowa, ze jestem wybitnie zdolna, ale nauczyłam sie, ze sa nic nie warte. Słysze je do dzis zreszta. Nikt mi jednak nigdy nie powiedział, ze jesli nie masz znajomosci, ustawionych rodziców, to niczego nie osiągniesz na miarę tych wybitnych zdolności.
        Owszem spotkałam kilku ludzi na swojej drodze, którzy mi pomogli, ale nikt nigdy mi nie powiedział, ze to i tak gó... warte, naprawdę mniej bym się męczyła.
        Miałam traumatyczne dziecinstwo pełne złych słów, dlatego nauczyłam się nie przywiązywac do nich wagi, jak kazdy inteligentny człowiek (inteligencja = umiejętnosc przystoswania sie do zastanych warunków i umiejętnosc wykorzystania narzędzi, by było lepiej w danych warunkach). Nie pamiętam zatem słów ani konkretnych zdan. Sama je ważę, ale wiem i nauczyłam się, ze ludzie wycierają sobie nimi gęby.
        Faktem jednak jest, ze ciągłe pochwały i zachwyty miały na mnie wpływ. Dodawały skrzydeł.
    • imasumak Yenka, poczta. A w temacie 30.11.12, 21:15
      Moja nauczycielka od fortepianu w podstawówce nauczyła mnie powtarzać sobie zawsze przed występami, egzaminami i audycjami jak mantrę: "Niczego się nie boję, na pewno zagram świetnie".
      Do dzisiaj powtarzam sobie te słowa, oczywiście stosownie do kontekstu, przed każdą stresującą sytuacją.
    • wrednadziewucha Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 23:31
      To, co mam w sygnaturce. Ojciec kiedyś opowiedział o swojej dewizie życiowej, przejęłam ją dla siebie.

      Z drugiej strony to, że rodzice nigdy mnie przy mnie nie pochwalili, a wiadomo, że tego potrzebowałam-jak każdy. Dziś bardzo mnie krępuje gdy mnie ktoś chwali, docenia. Jeden z moich wykładowców kiedyś na pierwszych zajęciach z lekką egzaltacją stwierdził że jestem b. błyskotliwa-do końca studiów unikałam go jak ognia. Nie umiem normalnie zareagować na docenienie mnie przez otoczenie, w pracy też. Wciąż się zastanawiam czy moje koleżanki rzeczywiście mnie lubią, czy tylko się ze mnie nabijają.
    • szyszunia11 Re: Słowa, które nas ukształtowały. 30.11.12, 23:42
      Od Mamy: "nie musisz się niczego bać, jesteś dzieckiem Boga"
      w jakimś dyplomie na koniec podstawówki stało: " w twym piórze drzemie wielka siła, nie pozwól, by się nie zbudziła"
      Pewien ksiądz, niedawno: "Chrześcijanin nie ma problemów, chrześcijanin ma zadania"
    • hamerykanka Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 00:20

      Slowa , ktore ja uslyszalam od rodzicow:
      Moj ojciec lubowal sie w parogodzinnych pogadankach, podczas ktorych dowiadywalam sie ze jestem egoistka i samolubem. Od malego dziecka. Przez co mam poczucie ewartosci na poziomie robaka. "Nie jestes moja corka" tez uslyszalam. i co jakis czas " Jesli mnie kochasz , to zrob to i tamto" bo jak nie, to "jestes swinia".
      Kiedy poszlam na studia: 'ucz sie, jestes nasza przyszloscia' , co oznaczalo ze kiedys to ja mam za zadanie ich utrzymywac, czego oczekiwanie zaczelo sie zaraz na studiach, jak tylko zaczelam byc samodzielna. Dzieki czemu nabawilam sie depresji przez ciezar presji psychicznej.
      Kiedy zdalam swoj egzamin mgr, mialam naprawde dobra prace magisterska i oceniona zostalam na piatke, od ojca uslyszalam " Za co ci dali tego magistra, chyba za tepote". Dla porownania-ojciec nie skonczyl zawodowki.
      Kiedy sprzedalismy mieszkanie (1/3 pieniedzy na wykup dalam ja, zarobilam na polrocznych praktykach i odjelam od ust, zeby zaoszczedzic jak najwiecej), mielismy troche gotowki, za czesc rodzice kupili dom. Akurat bylam na koncowce czwartego roku studiow (1998) i potrzebowalam kompa, by zaczac pisac magisterke no i barziej sie oswoic; poprosilam o pieniadze na zakup; z ust ojca padlo " moze bys d..a na ulicy zarobila".
      Kiedy moje pierwsze malzenstwo okazalo sie nieudane, maz okazal sie psychopata, ktory znecal sie psychicznie, fizycznie, trzymal mnie zamknieta w mieszkaniu jak nieowlnice , kiedy w koncu ucieklam, bedac w obcym kraju bez dokumentow, pieniedzy i wizy, slyszalam od niego przez telefon ze nie trzeba bylo za bambusa wychodzic i ze sama jestem sobie winna".

      Jednoczesnie podczas studiow, kiedy dokladalam ze swojego skromnego stypendium doktoranckiego do budzetum, w czasie odwiedzin w domu " Jestesmy rodzina, wiec powinnismy sobie pomagac". Jednostronnie jak widac. Nigdy nie uslyszalam z jego strony "dziekuje".

      Takie slowa zostaja w sercu na zawsze, jak rana.

      Nie, moi rodzice nie uwazaja sie za ppatologie, mama wrecz ma poczucie wyzszosci w stosunku do innych, ktorzy nie przeczytali tyle ksiazek co ona. A teraz przez Skypa mam koncert zyczen czego potrzebuja i co im kupic...


      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • alienka20 Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 01:37
        Hamerykanka, współczuję - znam to doskonale ;/. I oczywiście ja też mam koncert życzeń, że mam załatwić pracę ojcu, to oni przyjadą pomóc mi z dzieckiem, bo pewnie za głupia jestem, żeby dać sobie sama radę), bo mój Narzeczony i ojciec dziecka to nie istnieje/bo na pewno palcem nie kiwnie i zakopię się w tych pieluchach bez nich.
        • hamerykanka Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 16:13

          --He, alienko-ja tez slysze o zalatwieniu roboty ojcu-tylko ze jak ma zamiar pracowac, na czarno i nie znajac jezyka? To bylo dobre w latach 70-80tych. Z kolei mama z checia przyjedzie-na pol roku.Tyle, ze ja tego psychicznie nie wytrzymam uncertain


          Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • amber_policja Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 00:26
      "Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe". I dodam, że ateistką jestem.
    • kotobala Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 01:15
      Co mnie ukształtowało? "Nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe" i "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono"
      Tym staram się kierować w życiu.
    • barbaraonly Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 02:56
      Od rodziców:
      "nie poradzisz sobie"
      "nie dasz rady"
      "dzieci i ryby głosu nie mają"
      "pamiętaj, masz grube nogi więc musisz nosić spódnice do pół łydki"
      "zrób coś z tymi włosami"
      "co się malujesz, umyłabyś się najpierw"
      jak chciałam zrobić prawo jazdy: "ty za kierownicą, aż śmiać mi się chce"

      Całe szczęście teraz mieszkam tysiące kilometrów od nich.
    • mama_duzych_dzieci nie wykorzystałam 01.12.12, 07:21
      nie wykorzystałam słów, które powiedziała do mnie 82 letnia przyszywana Babcia - cyt" na dyty pierdyty, na muża sraty a sama o sebe dbaty" Na pierwszym miejscu zawsze byli inni, ja się nie liczyłam i wiem, ile mnie kosztowało, żeby po odchowaniu 2 dzieci, rozkręceniu rodzinnej firmy siebie postawić na 1 miejscu. Dzieci kochać, o męża dbać ale trzeba pamiętać o sobie i siebie pokochać, wtedy inni będą bardziej szczęśliwi niż nam się wydaje.
      • patunki Re: nie wykorzystałam 01.12.12, 07:39
        Gdy miałam kilka lat zmarł mój tata, a od matki słyszałam tylko, jaka jestem głupia, brzydka, niczego nie umiem,żałuje,że mnie urodziła i jestem jej kulą u nogi. Chociaż byłam bardzo dobrą uczennicą (za każdą trójkę obrywałam kablem) ciągle starała mi się udowodnić, jakim jestem zerem. Zwłaszcza po alkoholu mówiła słowa, o których staram się nie pamiętać.
    • morgen_stern Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 17:20
      Kiedy byłam w podstawówce nie grzeszyłam urodą, byłam typowym brzydkim kaczątkiem, chudym i przygarbionym. Kiedyś koleżanka mamy z pracy przypatrzyła mi się i powiedziała: "kiedyś będzie bardzo ładna". Ja się tego jednego zdania trzymałam przez całe lata jak koła ratunkowego. No i doczekałam się w końcu - duuużo później, zdania od mężczyzny, powiedzianego z przekonaniem - "jesteś piękna". Czy jestem, czy nie, to kwestia dyskusyjna, ważne, że w to wierzę smile
      • schiraz Re: Słowa, które nas ukształtowały. 01.12.12, 18:20
        Zaraz po maturze wyjechałam do Anglii do pracy, zachłysnęłam się dorosłością, samodzielnością, własnymi pieniędzmi i wydawało mi się, że "co to nie ja". Życie szybko pokazało mi moje miejsce i wtedy usłyszałam od angielskiej koleżanki powiedzenie (bardzo u nich popularne): "Naucz się chodzić zanim zaczniesz biegać". Co prawda wtedy do mnie nie dotarł sens, ale teraz, po latach, przypomina mi się często. I do pewnych problemów podchodzę ze spokojem, nie wszystko od razu, po kolei.
Pełna wersja