Mąż - niejadek! Nie wiem co robić.

10.07.04, 12:40
Mój mężulek nie lubi jeść. Wstaje rano kiele 7, robi sobie kawę, śniadania
jeść nie chce bo mówi, że to dla niego za wcześnie. Idzie do pracy na 8.
Kanapek sobie nie zrobi bo uważa to za zbędne, stratę czasu i w ogóle nawet o
tym nie chce słyszeć. My z Adulą śpimy przeważnie do 8.30. Kilka razy się
przemogłam, żeby wstać rano i zrobić mu te kanapki, ale to zawsze był szok
dla mojej głowy (później cały dzień migrena). Do jego pracy niedaleko, więc
dziecko w wózek, kanapki do torebki i tak latam mu i noszę prawie codziennie
ale też nie zawsze mogę więc mąż siedzi w robocie o suchym pysku cały dzień -
do 19. Jemu się po prostu nie chce jeść, mówi "gdybym nie musiał to bym nie
jadł w ogóle". Chyba mu kupię jakieś ziółka na poprawę apetytu, ale kto, no
powiedzcie kto go zmusi żeby to pić??? Nie ma bata!
Więc wraca o tej 19, je obfity obiad (nakładam tyle ile się na talerz mieści)
i tak do ... następnego obiadu..., czasem wszamie jeszcze jakąś kolację, ale
to też z miną nie tęgą bo przecież go w nocy będzie bolał żołądek.
Ludzie ratujcie! On wygląda jak anorektyk. Brak mi już argumentów, ani
groźbą, ani prośbą, ani nawet moim płaczem, ani żadną awanturą człowiek się
nie da przekonać do jedzenia.
I co ja mam robić? Latać z kanapeczkami codziennie i jak dziecku przykazywać
aby mi ich broń Boże z powrotem do domu nie przyniósł?
Czasem mi się chce płakać. Co to jest za sprawiedliwość? Ja się odchudzam, z
efektem prawie żadnym bo kocham jeść, a on mi chudnie w oczach.
Wraca z pracy, nawet się o obiad nie zapyta, chociaż cały dzień nic nie jadł,
tylko pali te swoje papierosy. Ja się buntuję przeciwko tym jego nawykom "nie
jedzenia", nałogom ale to nic nie daje. Prawdą jest, że facet nigdy nie
choruje, żadnego nawet najmniejszego przeziębienia nie zaliczył, tylko
żołądek czasem szwankuje...ale połknie sobie od czasu do czasu Ranigast i
tyle.
Już mi ręce opadają... Poradzicie coś na to?
    • inkaa1 Re: Mąż - niejadek! Nie wiem co robić. 10.07.04, 13:57
      Sama piszesz,ze on nie lubi jesc, wiec po co robisz sobie cisnienie i zmuszasz
      go do tego na co nie ma ochoty. Jest dorosly i wydaje mi sie,ze nie robi Ci na
      zlosc swoim niejedzeniem. Poprostu taki juz jest a Twoje zrzedzenie moze tylko
      odbierac mu apetyt. Daj sobie spokoj, nie zmuszaj go bo nic dobrego z tego nie
      wyniknie. Postaw sie na jego miejscu i wyobraz sobi,ze to on zmusza Cie do
      robienia czegos czego nie lubisz. Dlaczego ludziom sie wydaje,ze kazdy musi
      lubic jedzenie? On je tyle ile mu potrzeba do zycia i jestem pewna,ze gdyby
      chcial zjesc duzo i dobrze to na pewno by Ci o tym powiedzial. A jesli o
      niesprawiedliwosc chodzi to niestety moj facet moze jesc wszystko i w
      najwiekszych ilosciach a wyglada zawsze tak samo dobrze, ja natomiast musze sie
      pilnowac na kazdym kroku. Mam tylko nadzieje,ze cora odziedziczyla przemiane
      materii po tatusiu!
    • kajami1 Re: Mąż - niejadek! Nie wiem co robić. 10.07.04, 18:05
      Jesteś jego żoną czy mamusią?
      Jeśli dożył swoich latek i nie zagłodził się na śmierć to znaczy, że źle mu nie
      jest i instynkt samozachowawczy ma wykształcony prawidłowosmile.
      A wstawanie rano żeby robić mężowi kanapki pozostawiam bez komentarza, chyba,
      że ma porażenie czterokończynowe...

      Pozdrawiam
      Kasia
    • olenka-45 Re: Mąż - niejadek! Nie wiem co robić. 10.07.04, 18:40
      czesc.mój maz jest identyczny.co sie dzieje,tez nie chce jesc,tyle ze nie pali
      papierosów.wazy 60kg,ma 170 cm.nie jest az kościotrupem,ale chudzinka z niego.
      • usiek78 Re: Mąż - niejadek! Nie wiem co robić. 10.07.04, 22:23
        Cześć!
        Przeczytałam Twój post i zaczęłam wspominać swoją sytuację z moim mężem jakiś
        czas temu.
        Właśnie rok temu skończył studia i zaczął pracować.Praca stresująca w systemie
        zmianowym.Mąz wstawał do pracy przed 5 no i wtedy nie jadł bo za wcześnie albo
        jak wracał z drugiej zmiany po 22 to było dla niego za późno.No i nie zawsze w
        pracy miał czas zjeść(raczej zawsze dawałam mu jakiś obiadek żeby sobie tam
        podgrzał).Chudł w oczach!Ja w ciąży a on przy mnie jak patyczek.
        Na początek kupiłam mu witaminki(centrum) a do pracy dawałam dużo
        batoników,bananów i jabłka(na apetyt).Po kilku miesiącach zaczął normalnie
        ważyć i wyglądać.Dodam,że spdło mu sie coś do 58 przy 173 wzrostu!
        Powodzenia i wytrwałości.
Pełna wersja