kroliczyca80
01.12.12, 20:28
Kilka przedszkoli bierze udział w turnieju tańca zorganizowanym przez szkołę tańca, której instruktorzy prowadzą z dziećmi zajęcia w tychże przedszkolach. Dzieci od 2,5 do ok 6 lat. Dzieci przygotowywane fajnie, ale oczywiście bardzo pobieżnie, ileż można wypracować podczas zbiorowej godzinki tygodniowo. Rodzicom, którzy wyrażają zgodę na udział dziecka w tym zewnętrznym konkursie zapowiada się, że to taka zabawa, a nie konkurs i wszyscy będą wygranymi. Dzieci do turnieju staje około setka.
Turniej fajny, zabawny, dobrze zorganizowany. Dzieci się starają, trochę rozłażą, jak to maluchy. Gdy przychodzi pora ogłaszania wyników, organizatorzy nagle zaczynają wyczytywać numerki par. Dzieci zostają podzielone na dwie mniej więcej równe części - medale srebrne i medale złote.
I co wy na to? Mądre to czy niemądre? Mój 4-latek trafił do grupy "złotej" i był z siebie bardzo dumny. Znam go i wiem, ze ze srebrnego medalu byłby dumny mniej. Jest fanem wyścigów, całymi dniami rozdaje autkom złote, srebrne i brązowe puchary, ustawia je na podium. Dobrze orientuje się w tych klasyfikacjach, nie dałby się przekonać, że obie grupy są wygrane. A takie było założenie tego "konkursu", rodzice nie nastawiali siebie i dzieci na żadną rywalizację.
Jak sądzicie, taki podział na lepszych i gorszych tancerzy (wg jakich kryteriów? większość nam się rozłaziła, wszystkie dzieci tańcząc podążały ruchem za trenerami, nikt nie był wybitny, nikt nie stał też kołkiem). Moim zdaniem albo powinno być po równo dla wszystkich i medale takie same, bo organizacyjnie to żadna różnica, a wszystkie maluchy szczęśliwe...