marusia_ogoniok_102
04.12.12, 21:00
No dobrze, zaczął się grudzień. Czego przez pierwsze dwa miesiące zdążyłam się nauczyć:
- można nie umieć i umieć jednocześnie.
- to, że jakaś książka ma ciekawy tytuł wcale nie oznacza że JEST ciekawa.
- istnieje piwo, które mi smakuje. Co z tego, że dlatego, smakuje jak oranżada. Nie czuć alkoholu - i dobrze!
- jeśli mój organizm się nie przystosuje, w czasie sesji serce mi nie wytrzyma i padnę na zawał.
- życie dwieście kilometrów od domu nie różni się zbytnio od tego, jak żyło się wcześniej. Tylko można mieć bałagan, śpiewać na głos, mówić do siebie i spokojnie zarywać noce. Do domu nadal wraca się najpóźniej o dziewiątej wieczorem.
- brak przydzielenia do jednej grupy zajęciowej (czyli że na każde zajęcia chodzi się z inną grupą) jest dobre. Przez całe życie nie miałam tylu znajomych co teraz.
- po łacinie wszystko brzmi dostojnie.
- łacina jest trudna jak diabli, a to dopiero początek nauki.
- człowiek spokojnie wytrzyma 48 godzin bez snu.
- jednak lubię kawę.
- przeczytanie siedmiuset stron tekstu o niesamowicie wręcz nudnej tematyce w ciągu dwunastu godzin jest całkowicie możliwe. Jedynym warunkiem jest desperacja.
Kocham moje studia ^^