Dodaj do ulubionych

paskudztwa wigilijne

    • mor_lena Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 09:15
      Sie nie znasz Moof, śledź pod pierzynką jest pyszny, o. Karp i owszem, niezaspecjalny, ale w związku z tym nie robię i nie jadam.

      --
      Ludzie często nie rozumieją ograniczeń tyranii. Wydaje im się, że skoro mogę robić, co chcę, to mogę robić, co chcę.
      (Lord Vetinari)
    • feniks_z_popiolu Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 09:16
      Jako dziecko z kolacji wigilijnej akceptowałam jedynie...chlebsmile. Moja mama gotowała (i gotuje nadal) bo musi czyli bez polotu. Zresztą to były inne czasy. Odkąd sama przygotowuję kolację wigilijną jest inaczej. Kuchnia nieortodoksyjna. Kuchnia mazowiecka z dziada pradziada więc nie ma zwyczaju kutii, makiełek/makówek, zup piwnych, śledziowych, sosów z piernika i innych dziwnostek, o których tu czytam. Nigdy nie ma czerwonego barszczu bo nie jadamy go w ogóle. Jem i lubię wszystko z wyjątkiem karpia. Mąż i nasi rodzice lubią więc robię. Ale od paru lat w ten sposób, że przekładam cebulą , listkiem laurowym, zielem angielskim, pieprzem na 3-4 dni przed smażeniem. W zeszłym roku dzieci spróbowały go i stwierdziły, że całkiem całkiem. Może i ja w tym roku się przemogę?
      I jeszcze kompot z suszu, dużo smaczniejszy gdy doda się do niego sporo smażonej skórki i pomarańczowej.
    • kocianna Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 09:38
      A kompot z suszu z przepisu mojej teściowej to niebo w gębie jest!
      Tajemnica kompotu polega na tym, że ona nie używa wędzonego suszu...
      i nie gotuje wszystkiego razem, i w ogóle gotuje tylko jabłka i gruszki (na dotatek świeże), a reszta... a reszta to rodzinna tajemnica!
      --
      On nie jest winny, on jest inny

      Z dzieckiem w Moskwie
      • twinmama76 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 09:50
        kocianna napisała:

        > A kompot z suszu z przepisu mojej teściowej to niebo w gębie jest!
        > Tajemnica kompotu polega na tym, że ona nie używa wędzonego suszu...

        Przecież tajemnica polega na tym, że właśnie NALEŻY użyć wędzonych, polskich śliwek z pestkami a nie kalifornijskich słodziaków wink

        Poza tym w kompocie muszą się znaleźć suszone jabłka, gruszki oraz figi. Suszu powinno być dużo, a wody mało. A sam kompot powinien być przed podaniem porządnie schłodzony. Wątroba będzie wam wdzięczna wink
        --
        NTNR
        NoToNaRazie
        • wies-baden Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 12:44
          Ja myślę, że to co nazywamy kompotem z suszu, dla każdego co innego znaczy. Dla mnie jest to deser. Widziałam program Marty Stuart, która ma polskie pochodzenie o czym mówiła z dumą i opowiadała o kompocie z suszu, który robiła jej mama po powrocie z niedzielnej mszy. Odkąd wypróbowałam jej przepis, kompot stał się bardzo lubianym deserem, nie tylko wigilijnym.
          Otóż należy na noc namoczyć - oddzielnie w miseczkach - w niewielkiej ilości wody suszone; morele, jabłka, figi, gruszki, duże rodzynki. Rano w tej wodzie z dodatkiem łyżeczki cukru gotujemy te owoce (15min), następnie ugotowaną porcję wkładam warstwą do szklanego , specjalnego słoja.Do jabłek można dodać odrobinkę goździków -uwaga-są bardzo wyraziste w smaku. Bez namaczania kilka minut gotuję śliwki. W słoju mieszam te warstwy, dodaję sok z cytryny i limonki i już. Bardzo dekoracyjny deser!
        • ardzuna Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 14:41
          twinmama76 napisała:

          > kocianna napisała:
          >
          > > A kompot z suszu z przepisu mojej teściowej to niebo w gębie jest!
          > > Tajemnica kompotu polega na tym, że ona nie używa wędzonego suszu...
          >
          > Przecież tajemnica polega na tym, że właśnie NALEŻY użyć wędzonych, polskich śl
          > iwek z pestkami a nie kalifornijskich słodziaków wink

          Susz to susz, a nie wędzonka. IMO te wędzone to najtańsze barachło przyprawiane najczęściej chemikaliami zamiast wędzenia, a nie dobra polska jakość. Od kiedy w ogóle dostępne się zrobiły suszone owoce u mnie w rodzinie kompot wigilijny przestał być jedzony tylko dla tradycji i po troszeczku. Teraz je się go mało tylko z ogólnego przeżarcia wink

          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
    • gazeta_mi_placi Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 09:45
      A ja lubię wszystko, karp palce lizać, kompot z suszu po przejedzeniu wigilijnym smakuje super, serniczek och, barszcz czerwony z krokietami palce lizać, jedynie czego nie lubię to kutia, ale dlatego, że nie lubię żadnych wyrobów z makiem (ciast z makiem itp.).
      --
      https://www.suwaczek.pl/cache/edcf5e1399.png
    • default Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 10:07
      moofka napisała:

      >> i wiedza ludzie rok do roku, ze to wstretne ale robia
      > tradycyja panie

      Nie spotkałam się u nikogo ze znanych mi osób z takim podejściem. Na Wigilię faktycznie przyrządza się specyficzne potrawy, ale wybieram te, które są przez domowników lubiane i wręcz wyczekiwane z utęsknieniem. Nie przyszłoby mi do głowy robić dla samej tradycji potrawy, której nikt nie lubi. Po co - żeby ją potem wyrzucić do śmieci ?
      Robię tylko to co lubimy i w odpowiedniej ilości do osób, które zamierzają to jeść. Np. kluski z makiem lubi tylko moja mama, więc robi się dla niej specjalnie jedną-dwie porcje. Karpia smażonego tony, bo wszyscy się zajadamy, ale już np. śledzia w śmietanie mniej, bo je tylko mój mąż i córka.
    • lola211 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 10:07
      Moofka- ty pierozki z suszonymi sliwkami zrób.To jest poezja.Cienkie ciasto, sliwki namoczone, posiekane z wanilia i orzechami, ugotowane, polane masłem i posypane pudrem z wanilia.
      --
      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
      • najma78 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 10:42
        W moim domu rodzinnym nie bylo zadnych zup rybnych, zurkow ani grzybowych na wigilie, byl barszcz czerwony i byl smaczny jako starter. Byly pierogi z kapusta i grzybami, ktore robila moja babcia a pozniej ja je robilam. Byl karp ale to chyba glownie za komuny sie stal trafycyjna ryba,ja nie lubilam i nie jadalam. Przyrzadzano go w formie pieczonej w piwie z pieczrakami i crbula. Byla salatka jarzynowa (raz w roku ok) oraz sernik i sztrucla makowa. Potraw bylo tyle aby syarczylo na kolacje i na tym koniec. Nastepnego dnia byl normalny obiad swiateczny. Tak czytam ten watek i widze ze niektorzy maja bardzo duzo tych potraw i sa one do siebie podobne bo uzywa sie tych samych skladnikow bazowych np. kapusta, ryby, mak itp. zastanawia mnie wiec czy to wszystko jest zjadane, bo jesli nie to co z tym dalej? Pamietam ze w wielu domach jadlo sie to do NR. Osobiscie wigilii nie robie w tym roku, juz od ladnych paru lat byla symboliczna a teraz odchodzimy od tego zwyczaju. Wolimy skupic sie na dniu swiatecznym.
        • ardzuna Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 14:44
          Serio miałaś coś takiego jak tradycyjny, za przeproszeniem starter na Wigilię? A w jakim to kraju?

          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
    • kamelia04.08.2007 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 11:33
      wode po moczonych sledziach kojarze, babcia cos wspominała o tym, że było to "ulubione" danie biednych ludzi.

      Nie lubie: grochu z kapiustą, sledzie lubie, jak nie ma w nich ości, klusek z makiem, kompotu z suszu tez nie za bardzo. Karpia nawet lubie, nie kojarze tego zapachu mułu, no ale ja juz dawno go nie jadłam. Kuti nie jadłam, to nie wiem.

      Wychodzi na to, że polska kuchnie bozonarodzeniowa mało kto lubi. Zapraszam do Francji na szampana, ostrygi i foie gras smile
      --
      tutiturum
      • edelstein Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 13:05
        Uwielbiam bozonarodzeniowa kuchnie.Moze dlatego,ze wiekszosci potraw tu wymienianych nie bylo.
        -barszcz z uszkami
        -pieczarki w panierce
        -filety z ryby np.lososia w panierce
        -pstrag czy inna z piekarnika,nigdy karp
        -cwikla
        -sledzie po kaszubsku
        -kapusta (pekinska)z pieczarkami
        -pierogi z kapusta i grzybami
        -krokiety
        -kompot z suszu,nie smakowal na wedzonke,moze jakas onna receptura.
        -salatka warzywna
        -chleb
        12potraw

        Szampana nie lubie,wogole nie pijam musujacych rzeczy obojetnie czy z czy bez alkoholu.
        Owoce morza sa dla mnie obrzydliwe,gardze nimi,od biedy przelkne krewetki
        Foie gras,moja babcia robi pasztet z gesich wnetrznosci na drugi dzien,pycha.Tak wiec Francja mnie nie pociaga wcale swoja oferta.
        --
        “Gdyby kazdy mial swoja wiare/religie i siedzial z tym w domu dużo mniej byłby wojen i konfliktów“ by ona3010
        • kamelia04.08.2007 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 17:23
          edelstein napisała:

          > Szampana nie lubie,wogole nie pijam musujacych rzeczy obojetnie czy z czy bez a
          > lkoholu.

          edelku, szampan, to jest szampan. Nie każdy samochod to mercedes, tak jak nie każda rzecz musująca to jest champagne czy crémant. Masz podobno kupe kasy, a do Francji nie raczyłas podjechac ten mały kawałek drogi do piwnic w Szampanii, czy Alzacji.


          > Owoce morza sa dla mnie obrzydliwe,gardze nimi,od biedy przelkne krewetki

          Saint-Jacques'y najpierw trzeba spróbowac, a potem bredzic cos o obrzydliwości. Na tej podstawie śmiem twierdzic, że reszty fruits de mer nawet na oczy nie widziałas.


          > Foie gras,moja babcia robi pasztet z gesich wnetrznosci na drugi dzien,pycha.

          no tez porównanie, to tak jaby zestawic ze soba Veuve Clicquot z sowietskoje big_grin No ale ty masz takie pojecie tongue_out
          Foie gras entier, to nie sa gesie wnetrznosci.





          --
          tutiturum
          • edelstein Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 19:02
            Skoro cos kosztuje 300euro i pisze na tym szampan to wychodze z zalozenia,ze to szampan.Pilam tez tansze,200,100za butelke i tez mi nie smakowaly.Kawy tez nie pijam,bo tez mi nie smakuje obojetnie jak droga jest i obojetnie skad pochodzi.
            Nie sadz na swojej podstawie,sklepow z owocami morza jest od diabla,mozna poogladac do woli.Owszem probowalam homarow,muszli rozniastych,osmiorniczek.Nie smakuja mi,a byly to dania w restauracjach specjalizujacych sie w tym.Oprocz tego moj przyjaciel jest Wlochem i probowal przeforsowac milosc do frutkow z morza.Bez rezultatu.Ja nawet za rybami nie przepadam.Nie ma obowiazku wszystkiego lubic.Zachwytu kawiorem nie pojme chyba nigdy,tak samo jak zachwytu sushi.Jestem stanowczo zwolenniczka zwierzat biegajacych na 4,z szczegolnym uwzglednieniem krowek.,a nie stworzen morskich,jeziornych,rzecznych.
            Pasztet to pasztet.Byl na dniach francuskich,dobry byl,ale zeby sie tak zachwycac.
            Zawsze rozwala mnie,ze jak sie ma kase to trzeba lubic szampana i kawior.
            --
            “ taaa szukaj w pewnym wieku faceta nie z odzysku, bez zobowiazan i dzieci. Natrafic mozesz tylko na ultradziwaczne resztki nie nadajace sie na zwiazek bo maja nawyki starokawalerskie i wiecznie marza o krzyzowce Claudii Schiffer z Matka Boska, tuziez sa to geje “by princesswhitewolf
            • gazeta_mi_placi Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 19:11
              Dokładnie, również nie przepadam za owocami morza, a jadłam z nich (w restauracjach) małże, krewetki, ośmiornicę (ble) i podobnie jak Ty nie przepadam za rybami (wyjątek to karp na święta i czasem tuńczyk z puszki).
              Po prostu są ludzie którzy nie przepadają lub wręcz nie cierpią owoców morza, podobnie jak są ludzie którzy brzydzą się np. mięsa w każdej postaci lub konkretnego jedzenia (ja nie przepadam np. za makiem i ciastami z makiem choćby były jak najlepsze i domowe).
              --
              https://www.suwaczek.pl/cache/edcf5e1399.png
              • edelstein Re: paskudztwa wigilijne 07.12.12, 11:21
                Mi nie smakuje,o ile lubie sporo potraw azjatyckich to sushi stanowczo nie.Od zawsze mordega byly dla mnie rauty,bo z reguly tam podaja owoce morza,sushi i obowiazkowo szampana.Chlop zadowolony,ja wcaletongue_out
                --
                “ taaa szukaj w pewnym wieku faceta nie z odzysku, bez zobowiazan i dzieci. Natrafic mozesz tylko na ultradziwaczne resztki nie nadajace sie na zwiazek bo maja nawyki starokawalerskie i wiecznie marza o krzyzowce Claudii Schiffer z Matka Boska, tuziez sa to geje “by princesswhitewolf
                • gazeta_mi_placi Re: paskudztwa wigilijne 07.12.12, 11:27
                  Ja kiedyś podałam dwukrotnie (przy dwóch różnych grupkach gości) dania z owocami morza (te dania smakują bardzo co najmniej dwóm osobom z mojego otoczenia i wiem, że chętnie jedzą a nawet dokładka jest mile widziana). I co? Przy kolejnych razach gdy zapraszałam i dopytywałam czy mieliby jakieś preferencje obydwie grupki (tu obydwie pary) zgodnie stwierdzili, że "byle nie owoce morza tongue_out", a wiem, że inni goście z kolei jeszcze o dokładkę prosili.
                  --
                  https://www.suwaczek.pl/cache/edcf5e1399.png
                • kamelia04.08.2007 Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 18:24
                  sushi to nawet u mnie robia w wersji francuskiej.

                  Owszem lubie sushi, ale uważam, że z ceną przesadzaja, tam jest głównie ryż, owszem kosztuje to troche pracy i to podbija cene, ale główna przyczyna drozyzny jest moda.

                  Co do łączenia tego wszystkiego (owocóe morza, sushi) z szampanem, to troche to wieje snobizmem i stylizowaniem sie na przepych. Duzo lepej pasowałyby białe wina. Macie w tcyh niemczech wspaniała tradycje białych win reńskich, macie te swoje niemieckie rieslingi (my mamy swoje). Do owoców morza swietnie pasuje biały burgund z chardonnay.

                  Jak płacisz za szampana (oryginalnego) 200 czy 300 €, to gruuuubo przepłacasz.


                  A z wołowiny to jest milion przepisów....
                  --
                  tutiturum
      • ardzuna Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 14:47
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > Wychodzi na to, że polska kuchnie bozonarodzeniowa mało kto lubi. Zapraszam do
        > Francji na szampana, ostrygi i foie gras smile

        ...a męczeństwo tych biednych dręczonych gęsi jest właśnie tym za co między innymi Chrystus umarł na krzyżu. Idealnie wpisuje się w klimat wigilijny. Jesz więc foi gras po to żeby znów móc świętować Wielkanoc.
        --
        Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
        przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
          • ardzuna Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 16:47
            Nie da się jednak porównywać mimo wszystko karpia z gęśmi które się tuczy całymi tygodniami aż niektóre z nich podejmują próby samobójcze.

            Jak się karpie męczy to też nie jest dobrze i miedzy innymi dlatego nie jem mięsa i ryb.

            --
            Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
            przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
    • ma_dre Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 11:47
      Moje najukochansze paskudztwa wigilijne to OSTRYGI!!! Innych nie jadam.
      -----------------------------------------------------------
      moje postanowienie noworoczne : naprawianie świata zaczynam dzisiaj od siebie, przepraszam wszystkich tutaj, których uraziłam niekulturalnym zachowaniem
    • exactly_like_me Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 12:42
      tradycyjnie karp...nie znoszę ani smażonego, ani w galarecie, ani pod żadna postacią
      nie wiem co to są makiełki
      śledzia nie cierpię
      kompot z suszu ....bleeeh
      kutia... miałam kontakt tylko raz. Nigdy więcej.

      My na szczęście podchodzimy do potraw wigilijnych nieco mniej konserwatywnie, nie musi być 12, nie muszą być postne, za to mają być takie, które większość z nas lubi. Jedynie babcia przemyca dla siebie karpia w galarecie wink
      • nela12 Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 13:24
        nie na widzę kuti, kompotu z suszu , wszelkie kapusty , uszka z grzybami blllleeee
        grzyby nie zawierają nic ale to nic wartościowego więc nie czuję potrzeby ich jedzenia :0)
        wszelkie łososie i pstrągi ,barszcz jemy cały rok wink
        ale uwielbiam karpia(nie w galarecie) odpowiednio przyrządzony mułem nie śmierdzi ! i makówki popularne na śląsku ,potem robię zazwyczaj to czego chce rodzina smile
    • gaskama Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 13:40
      Oj, oj. Jak ja nie lubię karpia. Straszna ryba. A kompot z suszu zawsze tak mi się jakoś kojarzył się trupem (taki tok myślowy: suszone i wędzone owoce - dym - spalanie - trup).
    • hellulah Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 18:10
      Fajnie [ok, irony on] piszesz o potrawach, które dla wielu osób mogą być częścią ich tradycji, tożsamości itd.: "na które człowiek [...] by nawet nie splunął". No cóż. Warto wiedzieć, że takie postawy też się trafiają smile

      Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy pisać o spluwaniu na widok np. krewetek (czego nie jadam), choć np. moi znajomi lubią i pałaszują ze smakiem te krewetki. Ja lubić i jadać nie muszę, ale żeby zaraz spluwać...

      Ok wiem, są jakieś idiosynkrazje i pewnie co dla jednego pyszne, dla drugiego niekoniecznie. Znam osobę, która nie weźmie do ust niczego z buraczków. I ok, tylko jakoś nie słyszałam (może za plecami mi to mówi smile ) żeby wspominała coś o pluciu smile

      Ja u siebie, robiąc Wigilię, przyrządzam to, co jest dla mnie i dla męża tradycyjne (wyniesione z domów rodzinnych bądź będące naszą wspólną małą tradycją) i każdy z obecnych na wieczerzy lubi większość tych potraw, a jeśli nie lubi, to obrzydzenia nie odczuwa; zmuszany do degustacji nie jest nikt, serio.

      U teściów jadam w czasie Świąt potrawy, których sama nie robię, np. makiełki, hmm nie przypominam sobie, żebym czuła do czegoś obrzydzenie.

      Przez wiele lat prowadziłam dom wegetariański i wtedy przygotowywałam Święta bezmięsne i bezrybne, obecnie ryba to ryba z rybą w składzie, a poza domem jadamy wszystko, czym nas częstują. W ogóle nie miewam jadłowtrętów, jestem w stanie bez poświęcenia skosztować właściwie wszystkiego - poza surowym mięsem czy potrawami na surowych jajkach, to wolę omijać. Nie przepadam także za rzeczami typu ozorki w galarecie, ale problemu nie ma, przecież to nigdy nie jest jedno jedyne danie dla wszystkich.

      W domu bardzo lubimy ryby, ale bez ości, dlatego karpia nie kupujemy, także nie na Wigilię (jest inna ryba w sosie "greckim"). Mąż nie jada, ale ja i młoda uwielbiamy pasjami śledzie w każdej postaci, jadamy regularnie przez cały rok, na wieczerzy też są (z cebulką i jabłkiem w jogurcie, z oliwą i cebulką na ostro i jako sałatka szwedzka). Śledzie (jak zawsze) odmaczam w mleku, żeby pozbyć się nadmiaru soli.

      Kompot z uszu lubimy bardzo, esencjonalny, z dodatkiem sporej ilości przypraw korzennych i skórki pomarańczowej (dla aromatu), z suszu oraz świeżych owoców (śliwki, daktyle, gruszki, jabłka, wiśnie).

      Lubimy desery/ciasta z makiem, a tradycyjnie na Wigilię mamy kluseczki z makiem, mak koniecznie własnej produkcji/kompozycji, bardzo bakaliowy i z rumem w sporej ilości. Taki z puszki nam nie pasuje. Robię też w okresie bożonarodzeniowym babkę makową, a makowiec kupuję.

      Makiełki znam z domu teściowej, nie pojmuję, co w nich takiego obrzydliwego (no, teściowej się nie chce robić swojej masy makowej, a sklepowa jest nieco mdła). Bułeczki w makiełkach nigdy nie były rozmięknięte, ot takie drobne okrągłe bułki o konsystencji hmm biszkoptu obtoczone masą makową.

      Groch z kapustą owszem przyrządzam, śmiem twierdzić, że pyszny.

      Potrawy wigilijne są pracochłonne lub/oraz czasochłonne i takie bardzo no zimowe, wysokokaloryczne, ciężkie. Raz do roku je uwielbiamy.

    • gonia28b Re: paskudztwa wigilijne 06.12.12, 23:00
      - kompot z suszonych i wędzonych owoców - ja go nigdy nie robię, bo dla mnie smak miał zawsze mocno dyskusyjny. Jako dziecko określiłam go "ścianowy kompot", bo dla mnie smakował podobnie jak ściana... big_grin
      - karp - również za nim nie przepadam, dlatego zastępuję go pstrągiem i nikt nie narzeka smile
      --
      Moje MNIEJ inteligentne Dziecko: ze mną i z Tatusiem
      • tazega4 kompot z suszonych śliwek 10.12.12, 17:23
        mieszkam w bloku gdzie są same starsze osoby, na 12 mieszkan 11 to gotuje, wiec klatka "zionie", mieszkając na ostatnim piętrze ciężko przejśc na bezdechu.

        podziwiam smakoszy bo ja nie rozumiem fenomenu tej wędzonki, probowalam wszelkiego maskowania swędu, ale nic nie podzialalo.
    • iin-ess Re: paskudztwa wigilijne 07.12.12, 11:10
      moofka napisała:



      > i tu idziemy do paskudztwa numer dwa
      > sledz pod pierzynka
      > czy pod tzw szuba
      > idea sledzia jest, ze ma sie dobrze wymoczyc w marynatach czy sosach
      > w warstwach przelozonych majonezem nie szans sie przegryzc i chocby stal trzy d
      > ni i tak smakuje surowo
      > i prosze mi nie mowic, ze ktos zle zrobil bo probowalam kilkakrotnie spod rozne
      > j reki i zawsze tak samo pfuj


      No co ty, kobieto! Mój sledź pod pierzynka jest pyszny, każdy się zachwyca i jeszcze nie bylo, żeby komus nie smakowałosmile

      A co do tematu, to dla mnie, nie do przełknięcia sa te różne wynalazki z makiem, czyli kluski z makiem, ochyda, ale robię to bo moja mama i moja córka uwielbiająsuspicious i karp- niekt nie lubi to się nie zmuszamy, nigdy karpia u nas nie ma i to chyba wszytsko
      • iin-ess co do zupy sledziowej 07.12.12, 11:30
        to u nas się robi takie coś, ale na wieleki piatek albo w wigilię, ale nie na kolację, ale to nie jest woda po wymoczonym sledziu, tylko w smietance rozprowadza się mlecz z solonego sledzia, tylko trzeba mieć dobre śledzie takie w calości a nie jakies wymoczone platy, jak ktos chce mozna tez ikrę i do tego cebulkę i ogóreczka kiszonego, co kto lubi, troszkę wody dla odpowiedniej konsystencji i to jest pyszne.
      • moofka Re: paskudztwa wigilijne 08.12.12, 20:31
        iin-ess napisała:


        >
        > No co ty, kobieto! Mój sledź pod pierzynka jest pyszny, każdy się zachwyca i je
        > szcze nie bylo, żeby komus nie smakowałosmile

        lol
        pewnie kazda z 'moich' gospodyn powiedzialaby to samo wink

        >
        > A co do tematu, to dla mnie, nie do przełknięcia sa te różne wynalazki z makiem
        > , czyli kluski z makiem, ochyda, ale robię to bo moja mama i moja córka uwielbi
        > ająsuspicious i karp- niekt nie lubi to się nie zmuszamy, nigdy karpia u nas nie m
        > a i to chyba wszytsko


        --
        https://blog.standardbanks.com/Portals/23222/images/four_leaf_clover.png
        • iin-ess Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 14:18
          moofka napisała:

          > iin-ess napisała:
          >
          >
          > >
          > > No co ty, kobieto! Mój sledź pod pierzynka jest pyszny, każdy się zachwyc
          > a i je
          > > szcze nie bylo, żeby komus nie smakowałosmile
          >
          > lol
          > pewnie kazda z 'moich' gospodyn powiedzialaby to samo wink
          >
          > > ..
          > >chyba by nie miala podstaw bo chociażby tobie nie smakowalo...smile
    • ilonka001988 Re: paskudztwa wigilijne 07.12.12, 23:15
      Na szczęście w moim rodzinnym domu jest tak, że jak coś "nie idzie" (czyli jest nielubiane przez domowników) to się tego nie robi. Ze swojej strony nienawidzę królowej polskich stołów, czyli tradycyjnej sałatki jarzynowej, nie i koniec, czym ZAWSZE wywołuję zdziwienie. I te teksty, ciocia/kuzynka/sąsiadka robi najlepszą sałatkę, no co ty nie zjesz, nie wierzę że nie lubisz uncertain pewnie specjalnie nie chcesz.

      Raz u teściów spróbowałam kompotu z owoców suszonych, mało mnie nie cofnęło big_grin już wiem czemu u mnie się tego nie robi, aczkolwiek wiem że ponoć różnie może smakować.

      Wszystko inne zmiatam ze stołu jak odkurzacz - smażona ryba w chrupiącej panierce, pierogi z kapustą...
    • ginger.ale Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 15:17
      dla mnie od dzieciństwa paskudny jest kompot z suszu oraz karp (ale odkąd umarł dziadek czyli ostatnia osoba w rodzinie, która go jadła po prostu go nie robimy, jest inna ryba smażona/pieczona lub w zalewie octowej)

      kompot z suszu ma niestety swoich fanów..
      --
      come to the dark side, we have cookies!
    • girl.anachronism Re: paskudztwa wigilijne 10.12.12, 23:08
      * kutia - obrzydlistwo, słodkie jak cholera i lepi się do zębów
      * bigos - zawsze sobie myślę, że jak kilka osób z wrażliwymi żołądkami sobie podje, to nie trzeba potem podkładu muzycznego do kolędowania
      * kluski z makiem - nie wiem jak można było coś takiego wymyślić
      * karp - wali mułem
      * barszcz z uszkami - kiedyś się zajadałam, teraz mimo że jem go tylko w Wigilię to niedobrze mi na samą myśl o nim

      W sumie jakby się zastanowić, to nienawidzę praktycznie wszystkich potraw wigilijnych. Wyjątkiem jest opłatek, którym mogę się zażerać bez końca wink

      --
      Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
    • amber_policja Re: paskudztwa wigilijne 11.12.12, 01:28
      Dziewczyno, na cholerę zadręczasz siebie (i rodzinę, jak mniemam) tymi paskudztwami, choćby czysto teoretycznie, i po kij rozkminiasz na kawałki te wszystkie ohydztwa? A nie możesz sobie sushi wszechrodzinnie zapodać? albo paellę? albo risotto? Twoja kuchnia, twoja wola, o co kaman?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka