a propos facetów i dorobku zyciowego

06.12.12, 22:45
moi przyjaciele się rozwodzą. rozwodzą sie kulturalnie, bez nerwów, termin rozprawy wyznaczony, teraz sie dzielą majątkiem.
no i gadam akurat z facetem z tej pary, on mi opowiada jak to sobie z jeszcze-żoną rozpracowali - wychodzi na to że chłopak hojnie oddaje, praktycznie wszystko co mają - i w pewnym momencie on mówi z goryczą "...tylko wiesz, ja sie zastanawiam czy dobrze robie, bo kurde tak jak teraz to ja jestem kompletnie przegrany - trzydziesci pare lat na karku i nic w dorobku. u rodziców bede mieszkac. kto mnie takiego zechce?"

i wiecie co, zabolało mnie to strasznie. bo jakbym nie miala mojego męza, to po tego chłopaka biłabym się w kisielu z dowolną iloscią przeciwniczek.
naprawde az takie wazne jest "miec" a nie "byc"? zeby fajny, ogarnięty, bystry i generalnie w dechę facet miał być sam bo akurat w tym momencie musi przez jakis czas mieszkac z rodzicami?... bo dla mnie to wazne jest jaki JEST ten facet, a nie co MA.
no i smutno mi sie wtedy zrobiło jakos sad
    • an_ni Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 22:54
      nie martw sie na pewno jakas go przygarnie
      dzieci ma? jak nie to chetniej
      • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 22:59
        nie mają dzieci na szczęscie.
      • baltycki Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:00
        an_ni napisała:

        > nie martw sie na pewno jakas go przygarnie
        > dzieci ma? jak nie to chetniej
        Odpowiedz na Miec, Byc?
    • anorektycznazdzira Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:02
      Niech się nie martwi, odpadną mu tępawe dziunie lecące na wydruki z konta. Ale strata.
      • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:05
        no ja mu tłukę ze przeciez wazniejsze jest to BYĆ niz to MIEC, że przeciez jak jeszcze-żonę poznawał to tez nic nie miał (no, mlodszy był sporo), ze jak chłop fajny to znaczy ze zycie z nim tez moze byc fajne i jednak wiekszosc kobiet tak mysli, ale chyba jakis wzorzec jednak sie gdzies tłucze, ze chłop ma byc majętny i basta.
        no skąd to sie wzieło?...
        • kroliczyca80 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:09
          A cóż on taki hojny, skoro dzieci nie mają? Po połowie powinno być, równe szanse i równe straty po obu stronach. Co innego, gdyby był szczęśliwy oddając dorobek życia, ale skoro mu smutno i pesymistycznie, to może doradź koledze, że krzywdę sobie robi?
          • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:16
            a to swoją drogą.
            on taki hojny, bo taki jest po prostu. taki dobry, przejmujący sie chłopak. teraz by chciał żeby było dobrze, grzecznie, kulturalnie, no tylko zapomina własnie ze o siebie tez musi zadbac.
            problem jest w mieszkaniu, bo przyjaciółka chce w nim zostac i go spłacac. tylko jak przejmie mieszkanie, to przejmie i kredyt na to mieszkanie (w skrócie piszac), jak bedzie placic kredyt to na spłacanie jeszcze-męza juz jej nie starczy za bardzo. cykac mu miesiecznie po 200-300zł to nie ma sensu.
            rozsądnie byloby sprzedac i podzielic sie kasą, ale ona tak nie chce.
            bede ją musiala wziac na powazną babską rozmowę smile
            • lady-z-gaga Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:43
              Jesli całym dorobkiem faceta ( do spółki z żoną) jest mieszkanie na kredyt, to nie ma chyba o co płakać wink
            • ulas123 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:41
              > a to swoją drogą.
              > on taki hojny, bo taki jest po prostu. taki dobry, przejmujący się chłopak.

              a to nie jest przyczyną rozwodu czasem? bo ja kiedyś spotykałam się z takim dobrym i przejmującym się wszystkimi, a to stale jakiś kumpel był w potrzebie, koleżance przy komputerze pomóc /cały wieczór z głowy/, a to cioci po zakupy latał /ciocia nie staruszka i nie chora/, a to wujkowi pomagał płot malować pól dnia, i tak codziennie bo ludzie to wykorzystywali na maksymalnie. tylko na nasze sprawy nie miał czasu bo czas miał dla wszystkich innych... i pewnie połowa tych wszystkich innych też widziała w nim cudo, bo taki dobry i pomagający.
            • kropkacom Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:47
              Może dbał o wszystko/wszystkie tylko nie o własny związek. Bywa...
              • princesswhitewolf Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:53
                albo taki typ co dziala na pokaz. Znam takich. Wszystkim dookola tak. Dla swoich najblizszych nigdy nie ma czasu. Ot pozer..
            • anorektycznazdzira Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:46
              No ale co to znaczy "ona nie chce"?
              Spłacenie kogoś, z założenia, oznacza uregulowanie mu należnej kwoty w momencie podziału majątku. Wyznacza się ludzki termin, np. 3 miesiące, pół roku uważam za ładny gest ze strony spłacającego. to jest JEJ SPRAWA skąd te pieniądze weźmie. Jeśli nie ma, to bierze kredyt, bank przelewa kasę jej a ona spłacanemu facetowi. I SOBIE PŁACI ODSETKI, jej brocha. Jak on jest bardzo miły i go nie pili, to mogą z analitykiem finansowym-rzeczoznawcą ustalić, jaki plan spłat zawierał będzie adekwatną spłatę kapitału PLUS NALEŻNE CHŁOPU ODSETKI. Nie pojmuję, jak się ludzie dają robić w wała jak dzieci.
              Co, pani wzięła kalkulator, powiedziała coś w stylu "po odjęciu kredytu od wartości mieszkania pozostaje do podziału 60 tysięcy, bidna jestem niesłychanie, więc będę ci to spłacać 20 lat. A 60 tysi / 240 miesiecy = 250 PLN. Tyle ci będę przelewać"?
              • anorektycznazdzira errata 07.12.12, 16:48
                Errata:"...pozostaje mi do spłaty 60 tysięcy..."
                Do podziału oczywiście 120.
              • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:45
                żona nie chce sprzedawac mieszkania. w sumie jej sie nie dziwie, bo mieszkanie jest świetne, w świetnym punkcie, dobrze wyposażone, ładnie urządzone. najchętniej by w nim została i męża spłaciła. ale...

                > Co, pani wzięła kalkulator, powiedziała coś w stylu "po odjęciu kredytu od wart
                > ości mieszkania pozostaje do podziału 60 tysięcy, bidna jestem niesłychanie, wi
                > ęc będę ci to spłacać 20 lat. A 60 tysi / 240 miesiecy = 250 PLN. Tyle ci będę
                > przelewać"?

                ...no właśnie mniej wiecej tak.
                no i męzowi to nie leży (co mnie nie dziwi). moze pojsc żonie na rękę i zgodzić sie na spłaty 500zł miesiecznie (co i tak jest moim zdaniem nader łaskawe), no ale żona tak nie da rady, za dużo bedzie. pieniedzy w inny sposób nie zdobędzie, bo przeciez jak przejmie mieszkanie to bedzie musiala nie tylko spłacić męza, ale tez spłacić kredyt do konca. nikt jej w rodzinie takich pieniedzy nie da, nie pozyczy, nie skombinuje, bo po prostu nie mają.
                no i jak na dłoni widac ze NIE MA innej opcji, jak sprzedac i podzielic się kasą. i do tego muszą dojść. tzn on juz doszedł, teraz czeka aż ona dojdzie wink
                • anorektycznazdzira Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 22:05
                  Fakt, nie ma innej opcji. To znaczy takiej, w której ktoś nie zostaje jeleniem dekady. Tak jak napisałam: jeśli ktoś spłacający nie ma gotowej kwoty spłaty, to jak każdy dług, powinno to być płacone z odsetkami. Każda inna opcja jest prezentem od spłacanego, czasem bardzo dużym.
                  To co ona proponuje jest w ogóle nie o pomyślenia.
                  Mój kolega niedawno spłacał ex-żonę. Ona się wyprowadziła, a że domo jego rodziców został przepisany swego czasu na nich (sic!), to ona wygrała sprawę o podział tego domu jako majątku. Musiał jej oddać 140 tysięcy- sędzia nawet nie wspomniał o opcjach typu 140/ 700 wink = 200. Wyznaczył chyba 4 miechy, kolega wyprysnął z sali sądowej w kierunku banku załatwiać hipotekę i pani żona w terminie miała zasądzoną kwotę na koncie. Kolega ma coś 1500 zeta miesięcznej spłaty.
                  Każdy sąd im to tak załatwi, gość będzie idiotą jak pójdzie na to, co tu piszesz.
        • montechristo4 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:14
          a rozwód jest z jego winy? Jeżeli nie, to dlaczego lekką ręką oddaje żonie wszystko?
          Trudno się dziwić, że potencjalna partnerka trzydziestoparolatka oczekuje jakiejś stabilizacji po facecie.
        • bri Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:42
          Oj, widzę, że naprawdę chętnie byś go przygarnęła. Dorosły facet opieki i niańczenia nie potrzebuje, daruj sobie tą rolę i zajmij się lepiej własnym. On też szybciej się pocieszy, jak nikt nie będzie się nad nim użalał.
        • to_ja_tola Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:27
          dziennik-niecodziennik napisała:


          > no skąd to sie wzieło?...

          yyy z ematki???
        • anorektycznazdzira Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:37
          Wiesz, w razie czego zawsze może brać na litość, jak to był taki honorowy, że czego oni się tam nie dorobili, ach i och, ale z tej honorowości dał się e-małżonce puścić w skarpetkachwink
        • jola-kotka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 22:00
          Facet ma byc i miec jak nie ma to cos szwankuje w tej dziedzinie i lepiej sie z nim nie wiazac,chyba,ze pani lubi nosic spodnie w zwiazku to wtedy ok.
      • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:48
        Tępawe to akurat te które rozmnażają się z trwale bezrobotnym albo ubogim palaczem kotłowym a potem narzekają, że facet nie jest w stanie płacić 400 zł alimentów.
        • anorektycznazdzira Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:38
          Te są tylko tępawe.
          Chodziło mi o tępawe dziunie.
    • nanuk24 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:13
      To niech sie podzieli tak, zeby mial gdzie mieszkac.
    • lineczkaa Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 06.12.12, 23:14
      Ee tam, skoro byś się w kisielu o niego biła, to sobie szybko coś przygrucha wink.
      Kiedy ja się rozwodziłam, to też bez nerwów i spokojnie poszło, a rozwód na pierwszej, 20 min. rozprawie. Podzieliliśmy się tak, że jak wzięłam dzieci, on samochód i psa. Ex się przeprowadził do rodziców. Szybko się ogarną, bo w czerwcu oficjalny rozwód, a w marcu urodzi mu się córka. Cuda panie, bo jak bym go nie brała, a walki w kisielu oddała walkowerem wink.
    • 18lipcowa3 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 06:37
      O kogo byś się biła? O frajera?
      No weź....
    • default Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:18
      dziennik-niecodziennik napisała:

      > naprawde az takie wazne jest "miec" a nie "byc"? zeby fajny, ogarnięty, bystry
      > i generalnie w dechę facet miał być sam bo akurat w tym momencie musi przez jak
      > is czas mieszkac z rodzicami?...

      Niby ważniejsze jest "być", ale ileż razy tu na forum czyta się pogardliwe komentarze: "Facet trzydzieści parę i z rodzicami mieszka?? No wybacz, ale coś z nim nie teges!" smile
      A co do Twojego znajomego - z tego co piszesz, to on tak czy owak (z rozwodem czy bez) żadnego dorobku nie ma, bo trudno uznać za "dorobek życia" mieszkanie na kredyt, więc nie ma o co specjalnie rozdzierać szat...
    • kropkacom Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:24
      No, ale pracę też oddaje? Niech sobie wynajmie coś. Czy musi z rodzicami, bo tam nie będzie płacił i obiadek dostanie? Bez przesady.
    • kub-ma Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:48
      Te fajne kobiety zauważą, że facet jest ogarnięty. Niech się nie martwi na zapas.
      • ma_dre Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:47
        A gdzie tu jest napisane ze jest ogarnięty?
        -----------------------------------------------------------
        moje postanowienie noworoczne : naprawianie świata zaczynam dzisiaj od siebie, przepraszam wszystkich tutaj, których uraziłam niekulturalnym zachowaniem
        • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:50
          tak bliżej końca postu wink
    • triss_merigold6 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:51
      Dzieci nie ma, mieszkanie z kredytem można sprzedać i podzielić to, co zostanie. Pani się nie zgadza? Ustalić sądownie podział majątku.
      Btw, de facto nie mają niczego poza długiem (kredytem na mieszkanie) więc nie podniecaj się tak jego hojnością.
      • adellante12 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:53
        de facto nie mają niczego poza długiem (kredytem na mieszkanie)

        A to tyz prawda nader często - " zostawiłem jej hojnie mieszkanie" że o 300 tys na najbliższe 25 lat nie wspomnę smile)))
        • triss_merigold6 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:58
          Daj spokój, teraz obserwuję falę rozwodów z kredytem w tle i to jakiś kosmos. Ludzie 35++ wychodzą goli i zadłużeni, bo np. po 10 latach spłacania kredytu muszą oddać więcej niż brali, a ceny mieszkań poleciały w dół.
    • adellante12 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:51
      To nie tak...
      Facet po prostu nagle poczuł że wszystko do czego dążył, co mu się wydawało że wspólnie budowali , osiągneli rozsypało sie.
      Ma poczucie straty i przegranego zycia.
      Da rade otrząśnie się.
      Głupota jest że szczodrze i hojnie wszystko oddaje - odbije mu sie to jeszcze niezłą czkawką.
      • princesswhitewolf Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 08:57
        > Facet po prostu nagle poczuł że wszystko do czego dążył, co mu się wydawało że
        > wspólnie budowali , osiągneli rozsypało sie.
        > Ma poczucie straty i przegranego zycia


        Troche za pozno sie ocknal. Kobiety nie rozwodza sie bez powodu.

        BYC w dobrym stylu oznacza i MIEC. Czyli jesli facet ma potencjal"BYC" to szybko sie zorganizuje znow tak aby i MIEC.

        Bylam mezatka z takim "BYC"- utrzymywalam go, sprzatalam, gotowalam. A on siedzial i filozofowal jako ze byl stworzony do wyzszych celow nic praca jaka przypada nam istotom nizszego rzedu... Taaa znam to. Tez obudzil sie z reka w nocniku.<ziew>
        • triss_merigold6 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:00
          Och, mój pierwszy mąż też był uprzejmy kiedyś twierdzić, że zostawił mi wszystko. Zapomniał biedak, że mieszkanie + wyposażenie kupiłam przed ślubem z kasy ze spadku.
        • adellante12 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:04
          Taaaaaa..... znałem taki zwiazek. Pan był, i nadal jest , filozofem o duszy artysty i marzyciela. W skrócie leniwe bydle z zapedem do lepszych lub całkiem tanich alkoholi... Z wrodzonym pracowstretem. Jak się żona wsciekła i zrobiła mu awanture że ma ruszyć d... i wziąć się biegiem do roboty ocknęla się nastepnego dnia ze złamanym nosem i kilkoma innymi drobniejszymi urazami. W domu było 5 miesięczne dziecko, ale to pieknoduchowi nie przeszkadzało.
          Teraz chodzi i płacze koleżankom jak to go zostawiła samego bez kontaktu z dzieckiem itp itd....
          Koleżanki szczerze wzruszają się nad jego losem bo bajać pięknie i rzewnie potrafi.
          • jamesonwhiskey Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:43
            > Jak się żona wsciekła i zrobiła mu a
            > wanture że ma ruszyć d... i wziąć się biegiem do roboty ocknęla się naste

            kto sieje wiatr ten zbiera burze, baby czesto zdaje sie zapominaja o tym drobnym szczegole
    • triss_merigold6 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:08
      Pytanie zasadnicze, dlaczego pan trzydziestoparoletni żonaty przez jakiś czas, nie ma dzieci? Jaki ma defekt? To nie jest dwudziestopięciolatek, który może twierdzić, że jest za młody na dzieci.
      • kropkacom Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:13
        Może ona nie chciała mieć dzieci.
      • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 11:49
        Jest jakis odgornie zasadzony obowiazek posiadania potomstwa.?
      • tonik777 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:26
        > Pytanie zasadnicze, dlaczego pan trzydziestoparoletni żonaty przez jakiś czas,
        > nie ma dzieci? Jaki ma defekt?
        Dlaczego pan miałby mieć od razu defekt?
        Może po prostu nie chcieli mieć dzieci. A może to pani miała defekt?
      • larrisa Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 14:59
        triss_merigold6 napisała:

        > Pytanie zasadnicze, dlaczego pan trzydziestoparoletni żonaty przez jakiś czas,
        > nie ma dzieci? Jaki ma defekt?

        Triss, obudź się, jest coraz więcej ludzi, którzy zwyczajnie nie chcą mieć dzieci, lub przesuwają rodzicielstwo na później.
        Choć jak ktoś się uprze można to uznać za defekt.
      • josef_to_ja A to trzeba mieć dzieci? 07.12.12, 18:19
        Ja bym np. nie chciał mieć. Może i bym się ożenił, jakby jakaś fajna mnie zechciała, ale dziecko? Póki co nigdy w życiu!
    • gaskama A czemu facet tak lekką ręką oddaje dorobek 07.12.12, 09:16
      całego życia? Miał skok w bok? Z jego winy się rozstają? Coś wiesz na ten temat? Tak dobrze znasz ich? A kobieta nie pracowała? Niczego się nie dorobiła? Może mieszkanie było jej?
      • 18lipcowa3 Re: A czemu facet tak lekką ręką oddaje dorobek 07.12.12, 09:40
        ja sie tez nie dziwie ze tak grzecznie sie rozchodzą, też bym była miła jakby mi facet oddawal wszystko, hehe

        gaskama napisała:

        > całego życia? Miał skok w bok? Z jego winy się rozstają? Coś wiesz na ten temat
        > ? Tak dobrze znasz ich? A kobieta nie pracowała? Niczego się nie dorobiła? Może
        > mieszkanie było jej?
        • gazeta_mi_placi Re: A czemu facet tak lekką ręką oddaje dorobek 07.12.12, 09:51
          Z jakiego forum sygnaturka? Dziewczyna swoją drogą dobrze kombinuje big_grin
    • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:21
      jak spotka właściwa osobę, to kasa będzie na ostatnim miejscu.

      mój mąż był praktycznie goły i wesoły, jak go poznałam. mimo, że byłam przyzwyczajona do nieco innych standardów jeśli chodzi o pojemnośc portfela faceta, zupełnie nie zwróciłam na to uwagi.
      kompletnie mnie to nie obchodziło. wbrew ostrzeżeniom byłego faceta, który wróżył mi życie w kawalerce o chlebie i wodzie z gromadką dzieci (w przeciwieństwie rzecz jasna do luksusów, które on miałby mi niby zapewnić wink ) mamy się dobrze.

      zauroczyła mnie opiekuńczość, czułość, wrażliwość, a jednocześnie niesamowita męskość - zabójcza mieszanka wink
      do tego po raz pierwszy spotkałam kogoś tak słownego, uczciwego i zaradnego.
      • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:53
        Ale teraz jest chociaż bogaty?
        • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 09:57
          baaardzo! duchem! wink
          • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 10:00
            Ale na sukienkę z Zary zawsze znajdzie? big_grin
            • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 10:12
              "Zawsze sikasz przez zapięty rozporek?"
              "ZAAAAWSZSZSZE!"
    • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 11:54
      Dobrze mysli,facet w wieku 30paru bez auta,mieszkania chocby wynajetego,bez umeblowania porzadnego tylko mieszkajacy u rodzicow jest partia,ktora bym sie nigdy nie zainteresowala.Dla mnie wniosek jest jeden,niezaradny i len.Nie mam ochoty takiego poznawac.
      • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:52
        edel... ale już ktoś tu napisał wyżej, że przynajmniej takiego pana nie nabierze na słodkie oczy żadna materialna szmata... bo się nim zwyczajnie nie zainteresuje big_grin
        • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 13:02
          No ja jestem ciekawa,ktora normalna kobieta taka wyrywna jest zaznajamiac sie z facetem golym i wesolym.To,ze patologia chetnie bierze chlopow z zerem na koncie to jest jasne.
          Zadna kobieta rozsadna,nie wezmie golodupca.Mamy to w genach,ze na ojcow wybieramy osobniki,ktore zapewnia byt,najchetniej samce alfa.
          Ja bym sie szanownym panem nie zainteresowala chocby dlatego,ze jest durny,by wszystko oddac bylej zonie.Chociaz po glebszym namysle dochodze do wniosku,ze pewnie to i tak to zony bylo,a on to taki darmozjad.Raz w zyciu zaznajomilam sie z takim i to byl ostatni raz,chcial mnie doic,nie wyszlo.
        • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 13:16
          Tak samo nie zainteresuje sie nim zadna normalna,zdrowomyslaca kobieta.Golodupcem to mozna byc po studiach,a nie wieku 30paru plus.
          • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 14:26
            oczywiście nie dopuszczasz do swojej główki z oczami niczym "bling bling" $$, że być może pan stwierdził, że jest ponad to i jak pani tylko o to chodziło, to niech bierze, on sobie poradzi.

            jak również nie dopuszczasz do siebie myśli, że pan może należy do tych nielicznych zaradnych facetów, którzy pozbawieni rodowej fortuny, odziedziczonych kamienic i milionów po tatusiu, dziadku or whatever, z gołodupców potrafią się w ciągu dwóch, trzech lat przemienić w całkiem nieźle ustawionych kolesi, którzy potem mają odpowiednio wyrobione zdanie o kobietach, które ciepłym moczem zlały zaproszenie na randkę, sugerując się aktualnym stanem konta takiego "naiwniaka" ?

            nie wiem, jak ty, ale na miejscu faceta, nie chciałabym być oceniana na samym wstępie po zawartości portfela, choć tak samo nie wyobrazam sobie życia z kimś na tyle niezaradnym zyciowo, ze nie potrafi się pozbierać do kupy i zarobić na w miarę dostatnie zycie swojej rodziny.

            ciekawam... jak by twój facet zareagował na wieść, że gdyby tylko stracił nagle w jakiś sposób swoj dorobek, straciłby również ciebie, bo przecież z gołodupcem nie będziesz.

            oj edel...
            • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:03
              Masz powazne problemy z czytaniem ze zrozumieniem skoro nie widzisz roznicy,nie znam kolesia,wiem tyle,ze jest golodupcem,a moj chlop zbankrutowal,ale znam go,wiec wiem,ze sie odkuje.
              Myslisz serio,ze jak poznam 30paro latka golego i wesolego to bede czekac trzy lata by zobaczyc czy on len czy ambitny.Tym bardziej,ze jak leniowi zalezec bedzie to popracuje 3lata,wzgledy pani posiadzie po czym spocznie na laurach.Od panow w pewnym wieku oczrkuje sie,ze sa ustabilizoeani materialnie,ci ktorych poznalam i nie sa to lenie i cwaniaki bez wyjatku,ktorych utrzymuja zachwycone nimi partnerki.
              Wole miec dolary zamiast oczu niz przexz cale zycie robic na lenia co tylka nie ruszy.
              • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:39
                współczuję Ci i rzecz jasna życzę, żeby Twój syn spotkał na swojej drodze panie nieco innego pokroju...
                • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 17:25
                  Czego wspolczujesz?ze nie mam faceta,ktorego utrzymywac musze?big_grin a ja mam nadzieje,ze synowa do mnie podobna bedzie.
                  • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 17:29
                    też nie mam faceta, którego trzeba utrzymywac, wręcz przeciwnie, to ja jestem na jego utrzymaniu od trzech lat.

                    wątpię, czy będziesz zachwycona synową, która w twoim synku bedzie widziała tylko pieniądze i sposób na wzbogacenie.

                    wolałabym jednak synową, która pokocha po prostu moje dziecko.
                    • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:00
                      To ty napusalas,kiepskie wnioski wyciagasztongue_out
              • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:59
                no wlasnie - skreślamy/sz "gołodupców" niezależnie od okolicznosci?...
                inny przykład, z lekką nutką gdybania, ale dosc realny - jednym moim znajomym spłonął dom. zostali z tym co na sobie. i teraz zakladajac ze znajoma znajomego porzuci to facet zostanie z niczym kompletnie. z pensji bedzie odbudowywał chatę, pewnie płacił alimenty na dzieci - na wynajem mu nie zostanie za cholerę, chyba ze sie chce odbudowywac przez następne 20lat. wiec tez by musial mieszkac z rodzicami, przynajmniej dopoki nie odbuduje chociaz troche. ubezpieczony byl, ale wiadomo jak to jest z wypłacaniem ubezpieczen...
                i co?
                tez zadna róznica?
                tez bys go edel okresliła jako niezaradnego lenia i skresliła jako gołodupca? no chyba tak, bo wszak historii swojego życia nie ma sie wyrytej na czole.
                czy bylabys sprawiedliwa w swoim osądzie?

                jak dla mnie co innego facet ktory nigdy nic nie zrobił i nie zorbi bo jest nierokujący zupełnie, a co innego facet ktory mial i stracil, ale moze miec znowu. ale tego sie dowiadujemy dopiero poznając człowieka, jakos go "analizując". i to mnie wlasnie ciekawi w kontekscie opisywanych panów - czy oni byliby od razu skresleni za sam fakt ze AKURAT TERAZ nic nie mają, czy jednak mieliby jakies szanse? czy to MIEC jest naprawde wazniejsze niż BYC?..
                • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:05
                  Nie wzielabym go,bo rozwodnikow nie tykam.Juz nawet o dzieciach nie musialby wspominac.
                  • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:11
                    dobra, załóż że nie rozwodnik a po wolnym związku.
                    • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:24
                      W wolnym zwiazku,stracil wszystko w wypadku pozaru rozumiem,ale ma prace i probuje sie odkuc.Wtedy to nawet bym mu pomogla.No,ale nauczona zyciem najpierw sprawdzilabym czy nie wciska mi kitu.
      • josef_to_ja Ciekawe czy sama pracujesz... 07.12.12, 18:20
        I czy taka zaradna jesteś...
        • edelstein Re: Ciekawe czy sama pracujesz... 07.12.12, 19:02
          Moge ci napisac,moj facet mnie nie utrzymuje i nigdy tego nie robiltongue_outani ja jegotongue_out ba ja utrzymuje jeszcze moje dziecko,fakt zawsze moge liczyc na prezenty dla niego i dla siebie z okazji swiat czy urodzin i vice versa.
    • volta2 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:08
      mieszkanie w kredycie to rzeczywiscie wielki majątek

      zostawił babie kłopoty na dowidzenia, oddał czego nie miał, i jeszcze jęczy?

      widać, że naiwnych kobiet w tym kraju nie zabraknie, byś się w kisielu o takie coś biła?znajdzie się następna głupia szybciej niż myślisz, i też będzie przekonana, że wszystko co miał oddał eks. to że tak naprawdę nie miał nic, mało która zauważy.
      • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:15
        Zgadzam się z Voltą. Ja też mogę oddać komuś wszystkie moje długi big_grin
    • to_ja_tola Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:24
      skoro oddaje to czego chyba SAM się dorobiła,to kwestia czasu i dorobi się znowu.Skoro taki wspaniały przepraszam,to dlaczego się rozwodzą?
      • josef_to_ja A rozwód to coś złego? 07.12.12, 18:16
        Nie każdy się rozwodzi ze swojej winy, a czasem po prostu małżonkowie do siebie nie pasują.
        • princesswhitewolf Re: A rozwód to coś złego? 07.12.12, 18:18
          > Nie każdy się rozwodzi ze swojej winy, a czasem po prostu małżonkowie do siebie
          > nie pasują.

          no to rozwodza sie po 2 max latach tacy
          • josef_to_ja Re: A rozwód to coś złego? 07.12.12, 18:21
            Różnie z tym bywa. Czasem ludziom zmieniają się priorytety, a uczucie może się wypalić.
            • princesswhitewolf Re: A rozwód to coś złego? 07.12.12, 18:29
              Różnie z tym bywa. Czasem ludziom zmieniają się priorytety,

              tak ludzie sie zmieniaja no ale to nie ma mowy o niedopasowaniu od poczatku, ale o zmianie- to inna sprawa


              a uczucie może się
              > wypalić.


              no przeciez to oczywiste ze uczucie ulega ewolucji i nie ma juz potem szalonej chemii jak pierwszego dnia w zadnym zwiazku. Chyba ze ktos jest na tyle infantylny ze tego ciagle poszukuje. No to potem sa tacy co zmieniaja partnerow jak rekawiczki....
              • josef_to_ja Re: A rozwód to coś złego? 07.12.12, 18:33
                A jak mi kobieta zacznie pić, palić papierosy, obżerać się fast foodami, ćpań, przestanie myć zęby, zacznie mnie zdradzać to coś dziwnego, że się z nią rozstanę?
          • thegimel Re: A rozwód to coś złego? 08.12.12, 15:10
            Teraz to czasami dłużej trwa. Jak ludzie większość czasu pracują, w domu się mijają to i trudniej zauważyć że coś nie teges.
    • jagienka75 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:33
      no i gadam akurat z facetem z tej pary, on mi opowiada jak to sobie z jeszcze-ż
      > oną rozpracowali - wychodzi na to że chłopak hojnie oddaje, praktycznie wszystk
      > o co mają -


      Dlaczego się rozwodzą?
      Gdybym była facetem, musiałabym upaść na głowę, żeby wszystko oddać eks i jako gołodupiec zamieszkać z rodzicami.
      Majątek zoatałby podzielony po połowie, ale żeby oddać wszystko, czego się dorobił w trakcie małżeństwa???
      Przecież oni nawet dzieci nie mają.
      • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 12:50
        a ja wiem, że w przypadku rozwodu mąż dałby mi wszystko z przyczyn honorowych. tak samo jak ja nie chciałabym od niego niczego wink

        naprawdę nie znacie takich mężczyzn? takich, którzy nie walczą o każdą złotówkę, tylko mówią: "niech ma..." ???

        mój ojciec taki był. jak ktoś go próbował oszukać, to jeszcze od siebie dołożył i machnął ręką i zawsze mówił, że on od tego nie zbiednieje, a tamten się nie wzbogaci.

        ktoś może nazwać to głupotą czy naiwnością, ale ja wierzę, że to wraca do człowieka.

        jestem przekonana, że jedyne o co walczyłby mój mąż w przypadku rozwodu, to możliwość opieki nad dziećmi. takiej nielimitowanej, a pewnie chciałby nawet przejąć opiekę w całości.
        • jagienka75 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:49
          Uważam, że to niesprawiedliwe.
          Dlaczego miałabym lekką ręką oddawać za free coś, czego przez lata dorabiałam się w pocie czoła a nie oszukujmy się, nie wszystkim wszystko przychodzi łatwo.
          No chyba że byłabym winna rozpadu małżeństwa, wtedy owszem. W innym wypadku tylko podział majątku wchodziłby w grę.




          • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 17:07
            a ja, jakbym uznała, że nadszedł kres miłości, spakowałabym walizki i wyszła. tak jak stoję chociażby.

            inna sprawa, gdyby pan mnie porobił. wtedy walczyłabym jak lwica, tylko po to, żeby utrudnić mu życie. upokorzyc, uprzykrzyć. ot taki skorpioni charakterek.

            ale, gdy dwoje dorosłych ludzi, kochających się wczesniej, uznaje, że się wypaliło, to koniec, ale nadal się lubią,... cóz... na miejscu pani rozwodzącej się pozostałabym z poczuciem, zę jestem tępą strzałą zostawiając kogoś, dla którego wazne sa inne niż pieniądze wartości.
        • velluto Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:06
          shellerka napisała:

          > a ja wiem, że w przypadku rozwodu mąż dałby mi wszystko z przyczyn honorowych.
          > tak samo jak ja nie chciałabym od niego niczego wink

          tyle wiesz o nim (i sobie) ile was sprawdzono.

          Naprawdę, nie ty jedna taką wiarę w mężu pokładasz, a jak potem bywa - to już inna sprawa.

          Osobiście znam jednego delikwenta, który z własnej nieprzymuszonej zostawił eks naprawdę spory majątek. IMO - totalna głupota, bo jeśli już chciał, to powinien swoją połowę zostawić dzieciom.
          • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:22
            uwierz mi, że nikogo na tym świecie nie jestem tak pewna, jak swojego męża. nawet sama siebie.
            dlatego za niego wyszłam.,

            nie dlatego, że miał pełne konto w banku, pięć willi i trzy kamienice w centrum, ale dlatego, że przez trzy lata narzeczeństwa przekonałam się nie raz o tym, ze jego słowo to święość.
            • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:29
              A faktycznie ma te wszystkie wille czy kamienice? Bo jak ma to i ja bym go uznała za takiego pewnego smile
        • to_ja_tola Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 22:38
          shellerka napisała:


          > mój ojciec taki był. jak ktoś go próbował oszukać, to jeszcze od siebie dołożył
          > i machnął ręką i zawsze mówił, że on od tego nie zbiednieje, a tamten się nie
          > wzbogaci.
          >

          Fakt...jak facet odda babie cały majątek to "ona się nie wzbogaci a on nie zbiednieje"
    • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 14:46
      hmmm
      temat poszedł w nieco innym kierunku nz ten o ktory mi chodziło. ale spoko, ankiety tu nie robie, chcialam sobie ot tak pogadac.

      tylko pare spraw:
      1. rozwodzą sie bo sie juz nie kochają. lubią się nadal, dlatego idzie to spokojnie i kulturalnie. rozwód ma byc za obopólną zgodą, z podziałem majątku tez sie nie chcą ciągac po sądach, tylko dogadac. nie ma innego powodu, nie ma niczyjej winy, jest wspolna decyzja, próbowali to ratowac ale sie nie udało, wiec postanowili tak a nie inaczej. i jest tak na pewno bo oboje to nasi (męża i moi) dobrzy przyjaciele, dwa lata temu pomagalismy im sie dogadac przy pierwszym kryzysie, obecnie juz nie ma sensu, mozemy tylko wspierac. i zastrzegam - oboje są przyjaciółmi w równym stopniu, nie preferuję "uczuciowo" żadnego z nich, nie zamierzam chlopaka "pocieszac" i w ogole to nie o to mi chodziło w tym temacie. bo zaraz ktos napisze ze jestem stronnnicza i na pewno chce go poderwac i sama doprowadzilam do rozpadu ich związku big_grin
      2. chłopak ustępuje bo po pierwsze dziewczyna i tak zostanie w gorszej sytuacji materialnej (on zarabia dwa razy tyle co ona), po drugie czesc rzeczy jest jej niezbędna, a jemu w zasadzie zbędna (np samochód - ona do pracy dojeżdza dosc daleko, on ma trzy przystanki autobusem), po trzecie - jak pisała shellerka - taki honorowy jest troche i nie chce zbey ktos mu potem powiedział ze sie z zona liczył jak z Żydem. tyle ze sam widzi ze źle na tym wychodzi, i zapewne ostatecznie dogadają się inaczej, bo nic jeszcze przesądzone nie jest.
      3. nie napisałam że mają TYLKO mieszkanie na kredyt, a że tylko z mieszkaniem jest problem. reszta problemem nie jest.
      4. on z całkiem pustymi rękami nie zostanie, tylko w zakresie dobr - ze tak powiem - "pierwszej selekcji", czyli dom i samochód. bedzie mial część oszczednosci, bedzie mial sporą część oprzyrządowania (kosztownego) do uprawiania ich wspolnego hobby. tylko nie sądzi żeby wiele kobiet brało pod uwagę akurat to, a nie własnie to cholerne mieszkanie. i samochód. co mnie dziwi, bo jednak mialam wrazenie ze wiążemy sie z człowiekiem i jego potencjałem, a nie z obecnymi, często losowymi okolicznosciami.
      5. że mają mieszkanie na kredyt to mnie wcale nie dziwi. Nie mieszkamy w Warszawie, nie mieszkamy w żadnym dużym miescie, nie znam NIKOGO kto kupiłby mieszkanie nie na kredyt. wszyscy mają albo na kredyt, albo odziedziczone. nawet mało komu tutaj rodzice są w stanie kupic mieszkanie na "nową drogę życia". wiec kredyt mieszkaniowy to normalka. omawiana para i tak miala niezle bo kredyt tylko na 15 lat, a nie jak reszta na 30...
      6. chlop sie planuje przeprowadzić do rodziców czasowo, a nie na stałe, dopoki nie rozwiążą spraw majątkowo-finansowo-kredytowych i dopoki nie kupi innego mieszkania. jakby sprzedali to co mają i podzielili się kasą to byloby mu latwiej, z kredytem na 100% wartosci mieszkania bedzie cięzko, oszczędnosci - nawet jak wyda wszystkie - duzej roznicy nei zrobią, a wydawac do tego pieniadze na wynajem to juz w ogole bez sensu, zwlaszcza biorac pod uwage ze musi sobie odbudowac tez reszte majatku. no ale to mieszkanie z rodzicami potrwa najpewniej około roku, a kto wie czy i nie dwóch.
      7. w to ze on sie odkuje materialnie to ja nie wątpię smile chłopak jest zaradny, jego i jej rodzice są niebogaci, z żoną związał sie jeszcze na studiach, wszystkiego dopracowywali sie razem. on zawsze wiecej zarabial, wiec tak dokladnie licząc to mozna powiedziec ze to on ma wiekszy wkład materialny w ich dorobek, no ale on na to tak nie patrzy. to wspolne jest i tyle.
      8. dzieci nie mają bo nie chcieli ich na razie. mysleli zeby sie postarac jak jej stuknie 30, ale nie zdązyli.

      nie wiem co jeszcze, jak cos jeszcze chcecie wiedziec to moge doprecyzowac. ale w sumie to nie wiem po co, bo nie o to pytałam, chociaz z wiekszosci odpowiedzi wylania sie obraz jaki chcialam uzyskac. tzn nie, nie taki chcialam, myslalam ze jednak jest inaczej. ale coz.
      • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 14:56
        wiesz co... nie sądzę, żeby taki miły facet chciałby być z kims takim jak edel na przykład wink

        więc sądzę że facet raz dwa ułozy sobie przyjemnie zycie wink
        • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 14:59
          też tak sądzę, w obu kwestiach wink
        • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:29
          Odstosunkuj sie ode mnie,dobrze ci radze,poki co to ty dajesz d...za sukienki ja nie muszesmile
      • larrisa Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:08
        Facet jest w porządku bo najwyraźniej potrafi - pomimo rozwodu - szanować i traktować "po rycersku" kobietę, którą kiedyś kochał.
        To rzadka sztuka wymagająca dojrzałości, bo większość osób w takich chwilach szuka winy w tej drugiej osobie i zaczyna się wojna.
        Oczywiście w dzisiejszym świecie, gdzie rządzi pieniądz faktycznie może być odbierany jak dziwak, czy fajtłapa. Dla wielu kobiet majątek faceta jest tym czym uroda kobiety dla mężczyzn.
        W związku z czym może być przez niektóre tak odbierany. Pytanie tylko, czy właśnie na takich mu zależy.
      • peggy_su Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:18
        No to nie rozumiem w ogóle problemu. Skoro on jest ogólnie zaradny i prędzej czy później się ogarnie, odkuje, mieszkanie własne kupi to nie ma nad czym biadolić.
        Co innego facet mieszkający z rodzicami na stałe bez specjalnych perspektyw, a co innego mieszkający czasowo, na rok, bo tak wyszło.

        Przychylam się do tego co chyba adellante wyżej napisał. Że facet zainwestował emocjonalnie i materialnie w ten związek, we wspólną wizję przyszłości, a to sie teraz po prostu rozsypało. Można się faktycznie poczuć jakby się nic nie miało.
        • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:41
          sądzisz, ze gdyby taka edel na trzeciej randce dowiedziała się, że facet mieszka z rodzicami, dociekałaby DLACZEGO? wink
          ajdontfinksoł...
          • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:35
            A ty jestes edelstein,ze sie tak autorytarnie wypowiadasz?ciekawe jakbys piala gdyby pan maz nie robil nic i zajwanialabys na dzieci i jego.Jestes na garnuszku faceta,nie pracujesz,napisz,ze dzieci tobiliscie jak on byl golodupcem.
            • gazeta_mi_placi Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:43
              Może gołodupcem wg definicji Shellerki, znaczy ktoś kto ma tylko jedną willę, za to nie ma dodatkowych mieszkań pod wynajem ani domku letniskowego nad morzem.
              • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:07
                Calkiem mozliwe
            • shellerka Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:07
              ale tez piszę tobie jak krowie na rowie, że gdybym na początku (nie, nie byliśmy dziecmi, kiedy poznałam obecnego męża, byłam już rozwódką), patrzyła tylko na zawartość jego portfela i pracę, musiałabym odpuścić.
              natomiast widziałam jego zaangażowanie, zaradność i słowność. jak powiedział, że chce ze mną zamieszkać, to tylko pokiwałam glową, a on w ciągu tygodnia załatwił mieszkanie w takim miejscu, żebym do pracy miała 3 minuty piechotą, jak mu powiedziałam, że mam jakiś problem, w ciągu trzech dni znalazł sensowne rozwiązanie itp, itd.

              gdybym patrzyła wtedy na zawartośc portfela potencjalnych kandydatów, to po pierwsze pewnie bym się nie rozwiodła, po drugie skończyłabym z którymś ze swoich eks, którym zycie się nie ułożylo.
              • edelstein Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:35
                Shellerka czy ty potrafisz wyjsc poza swoja sytuacje?sama piszesz,ze wszystko zalezy od faceta,bo twoj byl zaradny itd.pomysl,ze on tylko takiego udawal,malo to takich sytuacji i zaloze ze bys w brode sobie plula,ze go przygarnelas.Jesli facet mi nie lezy to zadna kasa nie pomoze.Na pewno patrzylabym podejrzliwie na 30parolatka bez niczego,co nie oznacza,ze bym go skreslila.Na matke terese nie aspiruje.
      • princesswhitewolf Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 16:45
        dziennik niecodziennik.
        Jestem realistka. Facet brzmi jak chodzacy ideal, normalnie szlachetny rycerz na koniu tylko z jakiegos powodu zona go juz nie kocha. Sorry, ale nie idealnych mezczyzn zwlaszcza wsrod rozwodnikow. Sorry nie ma tez rozwodow bez powodow (... bo sie juz nie kochaja). Uczucia umieraja z jakiegos powodu.
        • dziennik-niecodziennik Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 20:03
          nie tyle ona go juz nie kocha. oni siebie wzajemnie juz nie kochają. kochali sie przez blisko dziesięć lat, i wygasło. lubią się, naprawde sie lubią i szanują, dlatego nie chcą sie ciągać nadmiernie po sądach. ale się nie kochają. nic złego, życie po prostu.
          brak miłości moim zdaniem to bardzo dobry powód do rozwodu. w zasadzie nie wiem czy nie jedyny słuszny, bo WSZYSTKO mozna naprawic, tylko nie brak miłosci.
    • tully.makker Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 15:13
      Moj ex zostawil wszystko pierwszej a potem drugiej zonie.

      Szybko sie odkul, bo on pracowity jest i zaradny. Do glowy by mu nie wpadlo mieszkac u rodzicow.
    • shellerka o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:08
      jakie wartości reprezentuje dzisiejsze pokolenie 30 - 40 latków..
      i co za tym idzie... jakie wartości przekazują swojemu potomstwu....

      ŻAL...
      • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:28
        akie wartości reprezentuje dzisiejsze pokolenie 30 - 40 latków..
        i co za tym idzie... jakie wartości przekazują swojemu potomstwu....


        a co w 19 wieku albo kiedykolwiek w przeszlosci w kwestii wartosci i malzenstwa bylo lepiej??
        Wtedy TYLKO pieniadze sie liczyly i malzenstwa ze wzgl ze on czy ona ma majatek byly codziennoscia. Malo bylo romantycznych zrywow.
        Ot zycie shellerka, zycie...
        • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:31
          smutne to bardzo... myślałam, że mamy wiek XXI, a w kwestii równouprawnienia kobiet, o które tu tyle boi stoczonych było też się coś zmieniło....
          jednakże okazuje się, że owszem.... równouprawnienie równouprawnieniem, ale tylko jeśli facet ma gruby portfel wink
          • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:36
            shellerka,
            ale trzeba byc w realnym swiecie. Ja tez kiedys wyszlam za faceta z powodu jakichs tam uczuc myslac ze to nic ze nie ma pieniedzy i 34 lata. No pare lat temu taka glupia bylam. Potem ( jak juz wyzej wspominalam) ja chodzilam do pracy( on nie), ja placilam za dom i wszystko, ja gotowalam, sprzatalam, a on ksiazki filozoficzne czytal i powaznie uwazal ze sa ludzie karierowicze jakich celem jest robota a on jest jednym z tych myslicieli napedzajacych ludzkosc...

            Jak kobieta ma zakladac rodzine z facetem jaki jest jak kolejne dziecko do utrzymywania?

            Facet MUSI pracowac. Nie musi byc wielce bogaty, ale jesli jest zdrowy ( no bo to rozumiem...) to powinien przynajmniej byc pracowity. To podstawa.
            A sklada sie tak w zyciu ze jak pracowity to jak czas plynie i najczesciej ma gruby portfel.

            • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:41
              bo partnera życiowego należy dobierać rozsądnie,
              ani moja droga w oparciu o zawartość porftela delikwenta, ani kierując się jego westchnieniami wydawanymi w czasie pełni księżyca...
              trzeba kierować się sercem, angażując jednoczesnie umysł...

              naprawdę połączenie jednego z drugim daje znacznei lepsze efekty jeśli chodzi o porozumienie i zdrowy układ w związku niż ślepe dążenie za "słodkim pitoleniem przystojnego bruneta" tudzież baczną obserwacją pocztu królów polskich w portfelu tegoż...
              • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 17:53
                shellerka napisała:

                > bo partnera życiowego należy dobierać rozsądnie, (...) > trzeba kierować się sercem, angażując jednoczesnie umysł..


                Sorry ale ... gadaniesmile)) no ja wybieralam rozsadnie. Tak jak kazdy inny czlowiek. Ani on slotko pitolil przy gwiazdach ani nie byl przystojnym uwodzicielem. Taka glupia nie jestem. Bylo porozumienie intelektualne, uczucie i wspolne zainteresowania...Ale ludzie sie zmieniaja i z czasem pokazuja prawdziwa twarz. Po slubie wiele udawania znika jak nie trzeba sie starac jak sie im wydaje. Nikt na czole nie ma wypisane od razu " jestem leniem". To wychodzi dopiero w praniu.

                "Po owocach ich poznacie"<- tylko tak dowiadujemy sie prawdy

                Sorry ale portfel jesli ktos sam sie jego dorobil o czyms swiadczy- o pracowitosci i operatywnosci. Oczywiscie ze same pieniadze nie wystarczaja i trzeba dodac i inne czynniki. Ale to jest jakis trop na temat z kim mamy do czynienia pod wzgledem podejscia do pracy.
                • dziennik-niecodziennik Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:06
                  > Nikt na czole nie ma wypisane od razu " jestem leniem". To wychodzi dopiero w praniu.

                  no i wlasnie o to mi chodzi - dajesz w ogole szanse na to "pranie" czy skreślasz od razu...
              • josef_to_ja Inteligentnie się potrafisz wyrażać. ;) 07.12.12, 18:27
                Mimo, że trochę pani-narcyz z Ciebie. tongue_out
                • princesswhitewolf Re: Inteligentnie się potrafisz wyrażać. ;) 07.12.12, 18:32
                  josef_to_ja napisał:

                  > Mimo, że trochę pani-narcyz z Ciebie.


                  jako ze nigdy od nikogo nie slyszalam czegos takiego czy podobnego o sobie w zyciu od osob znajacych mnie pozwolisz ze to zignoruje i uznam za zupelnie nietrafione.
                  Mam wady jak kazdy ale z innej branzy.
                  • josef_to_ja Re: Inteligentnie się potrafisz wyrażać. ;) 07.12.12, 18:34
                    Znowu to było do Shellerki. wink
                    • princesswhitewolf Re: Inteligentnie się potrafisz wyrażać. ;) 07.12.12, 18:36
                      no to cos do mnie tez powiedz czasemuncertain
                      • josef_to_ja Re: Inteligentnie się potrafisz wyrażać. ;) 07.12.12, 18:39
                        To sprawdź skrzynkę. wink
            • josef_to_ja Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:26
              Bycie pracowitym nie oznacza zaradności. Można być pracowitym i codziennie kopać na akord rowy po 12 godzin 7 dni w tygodniu i całe życie żyć jak parobek.
              • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:35
                josef_to_ja napisał:

                > Bycie pracowitym nie oznacza zaradności. .


                ok zgoda tu

                Można być pracowitym i codziennie kopa
                > ć na akord rowy po 12 godzin 7 dni w tygodniu i całe życie żyć jak parobek


                ee tam po ilus tam latach systematycznej pelnej dedykacji pracy to i z kasy w Biedronce sie awansuje na kierowniczke. Malo kto nie robi postepu jesli jest pracowity.
                • josef_to_ja Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:40
                  Nieśmiała i niepewna siebie ekspedientka może nigdy nie zostać kierowniczką.
                  • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:47
                    > Nieśmiała i niepewna siebie ekspedientka może nigdy nie zostać kierowniczką.

                    no dobra zgodze sie, ale dajmny jej szanse. Z wiekiem ludzie nabieraja asertywnosci i odwagi.
                    • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:51
                      Załóżmy, że masz rację, osoba A ma z natury dużo asertywności i odwagi więc z wiekiem ma jeszcze więcej, osoba B nie ma za dużo, ale z wiekiem nabiera (tyle samo co osoba A, załóżmy że to równolatki), i tak wygrywa osoba A, prawda? Osoba B ma więcej asertywności i odwagi niż w wieku 20 lat, ale i tak nie może prześcignąć (jeśli wiek podobny) osoby A, zatem i tak przegrywa smile
                      • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 18:58
                        zgodze sie gazetka. Ale wyglada na to ze ta niesmiala i asertywna wybrala zly zawod i stad gorzej jej moze isc.
                        Jesli ta nieasertywna wybrala zawod jakiegos... cierpliwego w czyms"dlubaka" jaki nie musi byc asertywny bo tego jego zawod nie wymaga to ma wieksze szanse niz taka asertywna szybka osoba.... bo zawod dlubaka nie wymaga rozwinietych kontaktow ludzkich.

                        Czyli: najwazniejsze by robic cos co pasuje do naszej osobowosci bo wtedy przy pracowitosci mamy szanse na sukces.
                        • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 19:37
                          W teorii wszystko pięknie, ale w normalnym życiu bywa różnie i często ludzie po prostu muszą podjąć prace, do których nie mają predyspozycji, ale muszą bo np. mają już dzieci na utrzymaniu albo muszą po prostu czymś zapłacić za czynsz i jedzenie i nie mogą przebierać w ofertach.
                          Stanowisk typu kasjerka w sklepie jest dużo więcej do obsadzenia niż np. księgowych.
                          • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 19:58
                            często ludzie po prostu muszą podjąć prace, do których nie mają predyspozycji, ale muszą bo np. mają już dzieci na utrzymaniu albo muszą po prostu czymś zapłacić za czynsz i jedzenie i nie mogą przebierać w ofertach

                            wiesz gazetka, przez jakis tam czas az do lepszych okazji to czlowiek lapie sie czegokolwiek. Wazne by nie zaniechac planow by trafic do bardziej pasujacej do siebie profesji
                            Tak ja tez kiedys bylam przejsciowo sprzataczka, kelnerka, niania, pomoca biblioteczna...
                            • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 20:42
                              Ale gdy mimo swoich wysiłków nie trafisz bo jednak stanowisk bardziej pasujących do Twojej osobowości jest dużo mniej niż stanowisk typu praca na taśmie lub w hipermarkecie, a dodatkowo, nie czarujmy się, duże znaczenie mają też znajomości które nie każdy ma? Myślisz, że Panie od lat pracujące na kasie naprawdę nie chcą innej pracy? Każdy ma swoje marzenia, ale życie je weryfikuje, ale co o tym mogą wiedzieć Pańcie w garsonkach (mentalnych garsonkach), które przez pół roku dorabiały jako sprzątające wydając całą kasę na siebie, bo na resztę łożyli bogaci rodzice, albo te które chwalą się pracą już od 15 roku życia dorzucając mimochodem, że było to w firmie znajomego rodziców?
                              • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:04
                                Ale gdy mimo swoich wysiłków nie trafisz bo jednak stanowisk bardziej pasującyc
                                > h do Twojej osobowości jest dużo mniej niż stanowisk typu praca na taśmie lub w
                                > hipermarkecie, a dodatkowo, nie czarujmy się, duże znaczenie mają też znajomoś
                                > ci które nie każdy ma?


                                z mojego doswiadczenia wynika ze po paru latach da sie dostac do zawodu jesli chcesz jesli mierzysz sily ( edukacja, nadawanie sie do zawodu) na zamiary. Nic nie moze wiecznie trwac. Wystarczy wytrwalosc i konsekwentne zmierzanie w jakims realistycznym kierunku.
                                Panie na tasmie czesto duzo jecza a malo robia by cos zmienic.
                                Ja tez mam 2 znajome jakie od nastu lat sa w Polsce bezrobotne ale... w swietlicy pracy nie chce bo to, w sklepie nie bo tamto, w szkole to gardlo i nie to, a tamto to to...
                                A propos znam smak i bezrobocia, ale predzej czy pozniej sprawy sie zmieniaja jesli kiwamy palcami. NIC NIE MOZE PRZECIEZ WIECZNIE TRWAC jak mowi piosenka

                                yślisz, że Panie od lat pracujące na kasie naprawdę nie
                                > chcą innej pracy? Każdy ma swoje marzenia, ale życie je weryfikuje, ale co o t
                                > ym mogą wiedzieć Pańcie w garsonkach (mentalnych garsonkach), które przez pół r
                                > oku dorabiały jako sprzątające wydając całą kasę na siebie


                                gazetka ja przez 3 lata pracowalam fizycznie w UK by zarobic na studia w USA. Bylo to w latach 90tych kiedy to zlotowki byly nic nie warte na zachodzie. Nikt mi nie pomagal bo nie bylo jak. Oczywiscie ze pracowalam na siebie. Bylam dwudziestoparolatka inwestujaca w swoja edukacje.

                                Ty masz jakies lekkie dewiacje na temat garsonek wydaje mi sie.smile))) gazetka


                                , bo na resztę łożyl
                                > i bogaci rodzice, albo te które chwalą się pracą już od 15 roku życia dorzucają
                                > c mimochodem, że było to w firmie znajomego rodziców?


                                Sorry ale zycia realnych ludzi nie znasz wcale. Wciaz wydaje ci sie ze ludzie wszystko dostaja po znajomosci. Ja w zyciu po znajomosci nie dostalam NIC
                                • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:30
                                  Ile znasz i z iloma (na dłużej niż jedna rozmowa) rozmawiałaś? Co wypielęgnowana córeczka lekarzy może wiedzieć o prawdziwych społecznych dołach gdzie czasem owa praca w sklepie jest szczytem dokonań i wzorem do naśladowania bo ojciec i matka chleje, a starsze rodzeństwo puszcza się po bramach albo rozprowadza dragi?
                                  Założę się, że gdybyś Ty na dłużej musiała pracować na taśmie szybko byś spuściła z tonu. Ciesz się, że miałaś szczęście wychowywać się w wykształconej i zapewne o co najmniej przeciętnym standardzie finansowym rodzinie, bo nie każdy człowiek ma tyle szczęścia co Ty, a jeszcze mniej potrafi to docenić.
                                  • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:38
                                    Co wypielęgnowan
                                    > a córeczka lekarzy może wiedzieć o prawdziwych społecznych


                                    czy kazda corka lekarzy jest wypielegnowana? Operujesz po raz kolejny stereotypami. Pisalam juz kiedys w sasiednim watku o moim dziecinstwie. Bardzo mozliwe ze bylo trudniejsze niz twoje. Moj ojciec byl chirurgiem a to jakos dziwnie koreluje sie z alkoholizmem...

                                    > Założę się, że gdybyś Ty na dłużej musiała pracować na taśmie szybko byś spuści
                                    > ła z tonu.

                                    Czy tylko praca na tasmie istnieje. Jeszcze raz wyraznie bo nie dotarlo do Ciebie: pracowalam jako sprzataczka domow, kelnerka, niania itd - cale lata po wiele godzin.
                                    A ty na tasmie pracujesz czy tylko tak wiesz ze slyszenia od innych?smile)))))))) Oj cos brzmi to jakbys mial/ miala mniejsze pojecie o jakiejkolwiek pracy fizycznej i nie tylko niz ja.

                                    bo nie każdy czł
                                    > owiek ma tyle szczęścia co Ty, a jeszcze mniej potrafi to docenić.


                                    bardzo doceniam moja mame jaka wychowala sama praktycznie dwoje dzieci pracujac na poltora etatu ( moj ojciec szybko padl niestety tez). Bardzo doceniam fakt iz wlala mi w glowe niezwykle silna wole, samozaparcie, nie poddawanie sie latwe. Dzieki temu SAMA wszystko osiagnelam.

                                    • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:47
                                      Praca niani to nie praca przy taśmie czy choćby paletach w Biedronce.
                                      Aby dostać się na studia (a także dostać wcześniej ową pracę za granicą) musiałaś zaś znać język. A po pierwsze nie każdy ma zdolności językowe (i w ogóle inteligencję która by pozwalała na studia na zagranicznej uczelni, Ty miałaś szczęście bo dzieci lekarzy zazwyczaj dość rzadko są debilami lub o przeciętnej inteligencji, geny robią swoje), po drugie nie każdy w owych czasach mógł sobie pozwolić na kurs językowy, a w szkole państwowej raczej języków uczono (o ile akurat angielskiego) na dość przeciętnym poziomie, że tak się wyrażę (pamiętam jak zagiął moją anglistkę chłopaczek który wrócił ze Stanów do Polski).
                                      I mam pytanie - jak załatwiłaś sobie pierwszą pracę za ową granicą? Całkowicie samodzielnie, z przypadkowego ogłoszenia w gazecie? Sam wyjazd kosztuje (kosztował) sporo, a wszak trzeba opłacić też choćby najskromniejsze lokum.
                                      • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:55
                                        > Praca niani to nie praca przy taśmie czy choćby paletach w Biedronce.

                                        sprzataczki jak najbardziej porownywalna. W dodatku do dzis cierpie na konsekwencje zdrowotne tegoz zawodu.

                                        > Aby dostać się na studia (a także dostać wcześniej ową pracę za granicą) musiał
                                        > aś zaś znać język.

                                        Przyjezdzajac do UK znalam j angielski na poziomie zerowym i zaczynalam od szkoly Callana. 3 Chodzilam do szkoly wieczorem a od rana zaiwanialam ze szmata. 3 lata przygotowan.
                                        Masy ludzi tak robi tu.

                                        A po pierwsze nie każdy ma zdolności językowe
                                        Osobiscie uwazam swoje zdolnosci jezykowe za bardzo bardzo przecietne. Nalezalam zawsze do osob pracowitych. Ja nie wierze w owe "zdolnosci". Moje "niezdolne" kolezanki z podstawowki czy ogolniaka zwyczajnie nie odrabialy nawet zadan domowych i zwalaly tylko.

                                        jak załatwiłaś sobie pierwszą pracę za ową granicą?

                                        POSK ( Polski Osrodek Kulturalny w Londynie) jest odpowiedzia. Tam wisza ogloszenia po polsku od kilkudziesieciu lat. Wyjechalam z kolezanka na 2 tyg na poczatek bo tylko tyle mialysmy pieniedzy. Szukalysmy ogloszen.

                                        Kiedy mialam 20 spalam wielokrotnie na podlodze u znajomych zanim cos wynajelam. Z tego co ostatni raz kojarze to ostatnio spalam na podlodze u przyjaciolki w akademiku dla pielegniarek gdy mialam 32 lata i wrocilam z US do UK .
                                        • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:58
                                          gazetka z tego co wnioskuje to masz wyobrazenie ze ludzie wyjezdzajcy do UK to jacys zamozni sasmile))) i przygotowani finansowo na dluugie okresy szukania pracy. Wiekszosc przybylych wlasnie przyjezdzala po zarobek bo w PL nie mogla dostac pracy. A juz w latach 90tych kiedy ja wyjechalam to w ogole zlotowka do funta miala taki wymiennik ze pozal sie boze dla zlotowki..
                                          • ashraf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:05
                                            To ja nawet nie bede pisac co przezywal M jak przyjechal do Szwajcarii bez jezyka, bez pieniedzy, bez znajomych, koszty zycia horrendalne, ogladanie kazdego grosza z kazdej strony i tak przez 2 lata. Ale zacisinal zeby, skonczyl podyplomowke, wyrobil sobie opinie i marke w zawodzie, jezyk zna juz biegle (a zdolnosci jezykowe sa u niego bardzo przecietne), dorobil sie. I teraz tez w Polsce slyszymy, ze "co oni moga o zyciu i pracy wiedziec, ci co jezdza takim autem, a na Karaiby lataja 2 x w roku".
                                            • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:07
                                              e zacisinal zeby, skonczyl podyplom
                                              > owke, wyrobil sobie opinie i marke w zawodzie, jezyk zna juz biegle (a zdolnosc
                                              > i jezykowe sa u niego bardzo przecietne), dorobil sie. I teraz tez w Polsce sly
                                              > szymy, ze "co oni moga o zyciu i pracy wiedziec, ci co jezdza takim autem, a na
                                              > Karaiby lataja 2 x w roku".


                                              No wlasnie... Z nieba spadlo. Tylko tym biednym na tasmie nie spadasad
                                              • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:12
                                                Te "biedne na taśmie" swoją pensję dostają za nic albo za piłowanie paznokci w trakcie pracy, prawda? Oj wyszedł właśnie na wierzch Twój prawdziwy stosunek do osób wykonujących tego rodzaju prace.... Pogardę do innych jak widzisz nie tak łatwo ukryć pod śpiewką "Jak też w młodości podobnie pracowałam".
                                                Tam akurat nie ma mowy (jak niektóre tutejsze Pańcie które nierzadko i na forum piszą z pracy) na obijanie się i chowanie po kątach. Dostają (na ogół niezbyt wielkie pieniądze) za ostry zapieprz.
                                                Rzyg....
                                                Ma ktoś woreczek i chusteczki?
                                                • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:23
                                                  Te "biedne na taśmie" swoją pensję dostają za nic albo za piłowanie paznokci w trakcie pracy, prawda? Oj wyszedł właśnie na wierzch Twój prawdziwy stosunek do osób wykonujących tego rodzaju prace.... Pogardę do innych jak widzisz nie tak łatwo ukryć pod śpiewką "Jak też w młodości podobnie pracowałam".

                                                  Pogarde gazetko to ty mi przypisujesz caly czas. Po prostu masz stereotyp pogardliwej paniusi w garsonce i z glowy ci nikt tego nie wybije. Taka mantra w glowie aby sobie cos zracjonalizowac - wlasne lenistwo????

                                                  Tak, ja w mlodosci harowalam jak wol. Nigdzie nigdy nie powiedzialam ze gardze ludzmi pracy. Wsrod moich przyjaciol sa ludzie pracujacy fizycznie i umyslowo. Moi rodzice tak samo mieli.

                                                  Jesli komus dobrze na kasie- to ok. Nie kazdy musi pracowac w niewiadomo jakich zawodach.
                                                  ZADEN ZAWOD TO NIE HANBA.

                                                  Ale jesli ktos jeczy, a nie jest uposledzony to niech sie sobie zapyta co przez te cale lata zrobil by poprawic swoj los? Edukacja?? (ooo bo ja taki niezdolny jestem...) Proby poszukiwania nowej pracy ( No wyslalem w zeszlym roku 20 podan)
                                                  taa.. jak ja szukalam pracy to setki CV moich wysylalam w kazdym miesiacu po nocach sleczac nad kompem.

                                                  Nie lubie zrzed szukajacych usprawiedliwienia swojego lenistwa i pokrywajacych wlasne lenistwo domniemanym brakiem zdolnosci oraz pogarda rzekoma innych

                                                • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:24
                                                  Rzyg....
                                                  Ma ktoś woreczek i chusteczki?


                                                  Rozumiem ze na tasmie pracujesz albo pracowalas... Bo poza tym jakie masz o tym pojecie??
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 08.12.12, 14:57
                                                    Znałam jedną osobę, ale oprócz tego pracowałam w fizycznych zawodach.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:14
                                              Dużo osób zapieprza (uczciwie) całe życie i na Karaiby ich nie stać. Jak któraś (nie ja) wspomniała w niedawnym poście o tym co uczył ją jej tatuś (mądry chyba facet): "Córeczko, nie ma sprawiedliwości na tym świecie.".
                                              Tyle w temacie.
                                              • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:28
                                                Dużo osób zapieprza (uczciwie) całe życie i na Karaiby ich nie stać.

                                                A cos robia w kierunku otrzymania lepszej pracy??? jakas edukacja? dalsze ksztalcenie zawodowe huh?
                                                Znowu powiesz o uposledzonych jako przykladsmile)))

                                                Wielu ludzi z tychze zawodow tez wydaje ogromne sumy na alkohol i papierosy. No sorry ale mnie na uzywki nie stac. To sa TYSIACE rocznie. W sam raz na wakacje.
                                                • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 08.12.12, 14:52
                                                  Zatem sama sobie odpowiedziałaś, dla Ciebie ciężka, uczciwa praca to gorsza praca, ponownie wyszła z Ciebie niezbyt starannie skrywana pogarda do osób które takie prace wykonują.
                                                  Tylko gdyby wszyscy w danym jednym momencie zaczęli wykonywać wyłącznie te lepsze prace to ciekawe kto by Ci podał i skasował warzywa w warzywniaku, umył okna w biurze lub innej siedzibie firmy albo pozamiatał ulice po których chodzisz bądź upiekł bułki na śniadanie.
                                                  A osoby które nadużywają alkoholu na ogół nie mają stałej (nie mówiąc o wieloletniej) pracy, o ile w ogóle jakąś mają.
                                                  • josef_to_ja Dużo osób pracujących fizycznie nadużywa alkoholu. 08.12.12, 15:04
                                                    Nawet w godzinach pracy.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:08
                                          A ja znam co najmniej trzy osoby, o których wiem, że dużo się uczyły, ale nie były w stanie przebrnąć, jedna (córka adopcyjna) mimo wielkich starań adopcyjnych rodziców w piątej klasie podstawówki musiała przenieść się do szkoły specjalnej bo nie radziła sobie z materiałem normalnej szkoły a rodzice akurat pilnowali aby się uczyła, kolejna uczyła się bardzo dużo, niestety nie była w stanie przebrnąć przez materiał II klasy liceum i w końcu przeniosła się do szkoły zawodowej (żadna imprezowiczka, spokojna dziewczyna, nie mająca chłopaków ani zbyt wiele koleżanek), jeszcze kolejna ambitnie podchodziła trzy razy do przejścia do drugiej klasy liceum (naprawdę ambitna dziewczyna, również nie typ imprezowiczki), skończyła w szkole zawodowej (z tego powodu była najstarsza w klasie).
                                          Oczywiście były też (nie przeczę) imprezowiczki, wagarowiczki, ale jak widać nie tylko to jest powodem niepowodzenia w edukacji.
                                          Nieładnie się wywyższać nad innych tylko dlatego, że akurat Tobie nauka jako tako wchodziła do głowy.
                                          • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 23:17
                                            mimo wielkich starań adopcyjnych rodziców w piątej klasie podstawówki musiała przenieść się do szkoły specjalnej

                                            wiesz, rodza sie ludzie ponizej przecietnej tez. ba! rodza sie i dzieci z wodoglowiem. Ja mowie o normalnym przecietnie inteligentnym czlowieku. Moja babcia byla szwaczka jaka skonczyla 3 klasy zaledwie. Mama szorowala wieczorami statki w stoczni szczecinskiej a w dzien studiowala medycyne. Naprawde jak sie chce to wiele mozna osiagnac przy pracowitosci i chocby przecietnym IQ

                                            > Nieładnie się wywyższać nad innych tylko dlatego, że akurat Tobie nauka jako ta
                                            > ko wchodziła do głowy.


                                            Nieladnie jest wciskac komus kity ze sie wywyzsza. Nigdzie nie napisalam ze cos mi wchodzilo latwo czy w OGOLE latwo cokolwiek przyszlo. Jeszcze raz wyraznie: bylam i jestem osoba pracowita. W szkole tez wszystko co osiagnelam bylo wynikiem PRACY.

                                            Aby dostac sie na studia MBA przez ROK przygotowywalam sie do GMAT egzaminu.
                                            Mam zas kolezanke jaka naczytala sie ze ktos sie uczyl 3 dni i zdal. W necie naczytala...Po miesiacu nauki miala kiepskie wyniki i nie przyjeli jej. No sorry... po miesiacu???

                                            Wiele w zyciu mozna poprawic samozaparciem i systematycznoscia. Nie mowie o jakichs nieszczesliwych uposledzonych wyjatkach jakie z niewiadomych powodow ty przytaczac.

                                            Prosze nie mow mi ze na kasie w Biedronce siedza same absolwentki szkol specjalnych...
                                • ashraf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:38
                                  A ja mam dosc tej ciaglej nagonki na "panie w garsonkach", na tych, co nie musza zapieprzac za 1000 zl albo na tasmie w UK, tej zawisci, ze to na pewno przez znajomosci, albo przez bogatych rodzicow. Ja pracuje od 19 rz., w tym w ciagu ostatnich osiemnastu miesiecy rok fizycznie - uganiajac sie za dwojka dzieci, sama zarobilam na swoje studia, sama doszlam do tego co mialam w Polsce i co mam tutaj, do pracy umyslowej za godziwe pieniadze. Nikt nic mi nie dal ani nie zalatwil. Od 20 rz utrzymuje sie calkiem sama, nie dostalam mieszkania ani pracy po znajomosci, kazda kolejna otrzymywalam z ogloszenia!! Zamiast ciagle sie nad soba uzalac, mozna wziac wlasne zycie w swoje rece, podnosic kwalifikacje, uczyc sie jezykow, no ale latwiej dopieprzac innym. I wiem, ze sa sytuacje, kiedy ktos np. w okolicach 50 wyleci z pracy i nie ma szans na zatrudnienie z powrotem w zawodzie, a zyc za cos trzeba, to sa prawdziwe dramaty... ale nie porownujmy ich z tymi, ktore na wlasne zyczenie nie dochodza do niczego, ew. oczekuja, ze cos im spadnie z nieba.
                                  • princesswhitewolf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:42
                                    A ja mam dosc tej ciaglej nagonki na "panie w garsonkach",

                                    bo najczesciej o garsonkach mowia lenie jakie same siedza na bezrobociu albo na utrzymaniu mezasmile Takim ludziom wydaje sie, ze na zachodzie za darmo dostajesz edukacje i nie musisz na nia zapracowac fizycznie jak jeszcze kiepsko znasz jezyk, jak rowniez, iz same studia to pikus. Wszystko spada samemu z niebasmile))
                                    Zwykle usprawiedliwianie wlasnego lenistwa
                                  • gazeta_mi_placi Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:51
                                    Piszesz o Polsce?
                                    • ashraf Re: Ja jestem pracowity i guzik z tego mam. 07.12.12, 22:57
                                      O Polsce, UK, Szwajcarii. Zaczynalam w Polsce, potem mialam tu jeszcze 3 rozne prace, ostatnia na naprawde dobrym stanowisku. W UK pracowalam umyslowo, nie majac 5 fakultetow i 20 lat doswiadczenia. W Szwajcarii fizycznie i umyslowo, naprawde sie da. A tez znam takich, co siedza tu od 20 lat i szczytem ich ambicji jest sprzedawanie w sklepie z zegarkami (wyksztalceni ludzie), no ale "niemiecki jest taki trudny", no i "kto dzieciom obiad ugotuje, jak pojde na kurs"...
            • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:01
              jeden z moich eks obwiniał zło całego świata za to, że jest niedojdą życiowym.
              a miał mieszkanie ofiarowane przez ojca, drugie przez matkę, opłacone rpzez rodziców studia, pełen luz w poszukiwaniu pracy i kreowaniu kariery.
              i co?
              i ciągle mu było pod górke... to ten, który mi scenę zrobił o to, że zamiast kupić markowe spodnie, których metka widoczna była na odległość co najmniej pięć metrów, kupiłam porządne okulary przeciwsłoneczne, których wtedy marka nie była powszechnie znana na równi z marką wrangler, lee, czy levis wink

              koleś ten głosił zasadę głoszoną przez ciebie, że przeciez facet musi coś mieć.
              między innymi tez on śmiał się ze mnie,że jak to tak shellerka, miłująca luksus i dobre marki, wychodzi za mąż za gołodupca.

              tyle, że mój gołodupiec dziś ma sie czym poszczycić, natomiast tamten chlopak niedawno rozwodził się z matką swojego dziecka i jedyne na czym się koncentrował w trakcie rozwodu, to fakt, ze jaka ta pani neiwdzięczna byla, bo on wszakże wyremontował mieszkanie swojej matki i włożył w panele oraz farby i meble prawie sto tysięcy złotych~! a ta szmata taka neiwdzięczna, bo chciała czegoś wiecej...

              uważam, że otrzymujemy w życiu to, na co sobie zasługujemy. i tyle.
              • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:10
                shellerka ale ten twoj ex- to inna historia bo jego przyklad nie mowi o pracowitosci w ogole. On wiele odziedziczyl po prostu + do tego jakims zakompleksionym snobem byl...

                Tu nie chodzi o bycie bogatym, tu chodzi o pracowitosc jaka z czasem owocuje najczesciej pieniedzmi.

                Jesli ktos ma dobry start to rowniez ma zobowiazanie moralne to wykorzystac w pelni i conajmniej osiagnac tyle co jego rodzice jesli nie pojsc dalej.


                • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:20
                  niestety najcześciej jest zupełnie odwrotnie i ci milionerzy po tatusiach trawią majątek na zabawach i tanim lansie, ci którym nic nie dano na początku są wartościowymi ludźmi, którym jeśli się uda, są kimś.

                  a mając na myśli "kimś" nie mówię o tomku agencie, celebrycie z bożej łaski, zwyczajnym bawidamku itp. itd.
                  mam na myśli kogoś roztropnego, poukładanego emocjonalnie, honorowego, rozsądnego i twardo stąpającego po ziemi, ktoremu nie imponują blichtr i zabawa.
                  • gazeta_mi_placi Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:32
                    Niekoniecznie Shellerko. Kulczyk pochodził z zamożnej rodziny, a podejrzewam, że na liście 100 najbogatszych ludzi chyba ciężko będzie znaleźć kogoś kto faktycznie dorobił się od zera będąc z ubogiej rodziny.
                    • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:58
                      wiesz co? ludzie z listy stu najbogatszych polaków jakoś nigdy nie należeli do mojego targetu, mimo że z dwoma panami z tej listy łączyło mnie to i owo...
                      jakoś oni mimo tych milionów za dobrze mi nie rokowali... ciekawe dlaczego, co? dlaczego ich malzeństwa nie są zazwyczaj wzorami do naśladowania (no chyba, że chodzi o wzorce edelowskiewink )
                      • gazeta_mi_placi Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:47
                        Każdego jednego małżeństwo jest nieudane? To i jak wśród innych ludzi, Staszek bije po pijaku Staszkową, wujek Józek ciotkę Jaśkę, ale sąsiad spod trójki właśnie się rozwodzi, ale przynajmniej nikt im nie wytknie, że z powodu stanu ich konta.
                        • shellerka Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:52
                          dwóch, których znam i z 10 o których słyszałam - tak.
                • ashraf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:23
                  Zgodze sie. Mezczyzna nie musi byc bogaty "z domu", ale powinien byc pracowity i zaradny, a nie taki, co robi za 2000 zl, bo "roboty innej ni ma"... To niech szuka dodatkowej, niech wyjedzie za granice, niech cos zacznie robic, bo inaczej do zakladania rodziny nie powinno mu byc spieszno! Rownouprawnienie rownouprawnieniem, ale zadna kobieta nie ma gwarancji, ze np. w ciazy nie bedzie musiala lezec caly czas, a po macierzynskim bedzie miala gdzie wracac. I wtedy pracowity maz jest niezastapiony. Taki mezczyzna poradzi sobie jak straci prace, jak przyjdzie kryzys, zawsze sie ogarnie.
                  Sam portfel nie swiadczy jeszcze o niczym, bo facet moze po prostu miec nadzianych rodzicow, a sam palcem nie kiwnie (znam takich i poslalabym ich gdzie pieprz rosnie), ale jezeli facet po 30 nie dorobilby sie niczego i mieszkal z rodzicami, to raczej ambici (przynajmniej tych zawodowo-materialnych) raczej nie ma uncertain
                  • josef_to_ja Czyli urzędnik to nieambitny leń? 07.12.12, 20:08
                    Ma rzucać posadę w urzędzie i jechać do Irlandii na taśmie robić, byleby więcej zarabiać?
                    • ashraf Re: Czyli urzędnik to nieambitny leń? 07.12.12, 21:16
                      Jezeli satysfakcjonuje go pensja rzedu 1500 zl i brak perspektyw na lepsza, to niech jest material na meza. Za co niby chce utrzymac rodzine, kupic mieszkanie? Zrzucic wszystko na zone? W tej sytuacji lepiej sie przekwalifikowac lub nawet faktycznie jechac za granice, nie wymyslaj, ze wszyscy jada "na tasme"!! Mozna nauczyc sie jezyka (chyba zreszta urzednik powinien jakis znac...) i znalezc prace w zawodzie.
                      • josef_to_ja Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 07.12.12, 21:23
                        Jak ktoś skończył np. socjologię i tu pracuje w urzędzie to raczej nikłe szanse, że na zachodzie będzie specjalistą. Znajomość języka niewielu tu da, bo oprócz znajomości języka trzeba mieć coś w tym języku do powiedzenia. Jak ktoś ma skończone nieżyciowe studia to na zachodzie będzie właśnie tym potencjalnym taśmowym. tongue_out
                        • ashraf Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 07.12.12, 21:30
                          Jak ma sie takie podejscie, to na pewno. Socjolog moze pracowac np. przy badaniach rynku, nie za bardzo trafiles... Za granica tez mozna sie dalej ksztalcic. Jak sie chce. Ale jak ktos chce lekko, latwo i przyjemnie, najlepiej na panstwowej posadce, na studiach sie nie nameczyc, a potem placz, ze nie ma pieniedzy, to juz nie moja wina. Ja w obecnym kraju uczylam sie jezyka od zera, po kilkunastu miesiacach pracuje w zawodzie (choc jeszcze na nizszym stanowisku), nie jestem jakims wyjatkiem.
                          • josef_to_ja Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 07.12.12, 21:53
                            Ja tam marzę o posadzie w budżetówce, ale ja nie chcę mieć dzieci, nie chcę mieć auta, chcę przygodnie sypiać z fajnymi dziewczynami, więc nikogo nie zamierzam utrzymywać. wink
                            • ashraf Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 07.12.12, 22:13
                              Ale w tym watku chyba jest mowa o potencjalnych mezach...
                              • dziennik-niecodziennik Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 08.12.12, 10:24
                                na pewno o potencjalnych stałych partnerach smile
                                • josef_to_ja Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 08.12.12, 13:01
                                  Ja się na razie na takiego kogoś nie nadaję i nie jest mi z tym źle, pociupciałbym sobie teraz parę fajnych panien i tyle. tongue_out
                                  • ashraf Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 08.12.12, 14:00
                                    A "ciupciaj" sobie ile dusza zapragnie wink
                                    • josef_to_ja Re: Kto za granicą potrzebuje "humanisty"? 08.12.12, 14:05
                                      Tolerancyjna jesteś. wink
                • gazeta_mi_placi Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:33
                  Pracowitość nie zawsze owocuje dużymi pieniędzmi, naprawdę, a znam i znałam trochę ludzi ciężko pracujących (najczęściej fizycznie) przez wiele lat i mających z tego co najwyżej mocno przeciętne pensje.
                  • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:34
                    duzymi moze nie, ale jakas tam choc wzgledna stablizacja- tak
                    • gazeta_mi_placi Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:44
                      Nie wiele wiesz o życiu w kręgach dużo poniżej middle class i Pańć w garsonkach sad
                      • princesswhitewolf Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 19:52
                        Nie lubie garsonek ani marynarek nawet.uncertain Sztywne toto i nadmiernie nadete.

                        Moja babcia byla szwaczka a dziadek umarl byl w obozie koncentracyjnym.
                        Drugi dziadek i babcia byli chlopami

                        Tak oboje rodzice moi byli lekarzami, ale pochodze z ponizej klasy sredniej jesli spojrzec na pokolenie dziadkow.
                        • gazeta_mi_placi Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:34
                          Ale dzieci wychowują rodzice, a nie dziadkowie, zamożni rodzice, nawet mając biedniejszych dziadków wychowują dziecko we względnym dobrobycie, tak iż dobrze zauważyłam, że nic (bądź niewiele) wiesz o pewnych warstwach społeczeństwa.
            • dziennik-niecodziennik Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:05
              ale akurat omawiany przypadek jest inny.
      • josef_to_ja Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 18:17
        Facet bez dobrej pracy i auta pewnie w Twoich oczach nie wydawałby się zbyt męski, zaradny i pociągający. tongue_out
        • princesswhitewolf Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 18:26
          josef_to_ja napisał:

          > Facet bez dobrej pracy i auta pewnie w Twoich oczach nie wydawałby się zbyt męs
          > ki, zaradny i pociągający. tongue_out


          to do mnie?
          • josef_to_ja Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 18:29
            Do Shellerki. wink
        • edelstein Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 19:39
          Myslisz,ze Shellerka ci prawde powie,poki co utrzymuje ja wlasnie maz.Ciekawe jak dlugo milosc by trwala gdyby palcem nie ruszyltongue_out
          • shellerka Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:14
            pudło moja droga, nie raz tu pisałam, ze po pierwszym dziecku nie było nas stać na to, żebym nie pracowała i pracowałam nawet leżąc na podtrzymaniu w szpitalu, na macierzyńskim, a do pracy na pełen etat wróciłam po niecałych czterech miesiącach od porodu.

            o jakże chciałam być wtedy na utrzymaniu... niestty nie mogłam, ale pretensji do mojego męża nie miałam.

            więc kiedy doszliśmy do etapu, że mąż był w stanie nas utrzymać, zdecydowaliśmy WSPÓLNIE, że nadszedł czas na drugie dziecko.

            w ten oto sposób on wie, że ja nie lecę na kasę, ja wiem, że mogę na niego liczyć. nikt nikomu nie jest nic winien i nikt nie czuje się gorszy.

            teraz, kiedy dzieci już odchowane, szukam pracy. widzę, że jemu coraz ciężej utrzymywać naszą czwórkę, a ja nie widzę powodów, by żyłować go do oporu.

            myślę, że nasz związek jest zdrowym układem i wbrew temu, co wiele z forumek sądzi sugerując że muszę się seksić analnie, by cokolwiek osiągnąć, uważam na podstawie ostatnich wypowiedzi, że mam ogromne szczęście w życiu i cieszę się, że mogę kierować się ZASADAMI, w które wierzę i które niektórym wydają się być czymś naiwnym, głupim itp.
            • edelstein Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:41
              Zeby facet nie pomyslal,ze lecisz na jego kase pracowalas w zagrozonej ciazy.No order ci sie nalezy.Ja nie musialam mojemu nic udowadniac.Pewnie dlatego,ze nie jestem na jego utrzymaniu.
              • shellerka Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:46
                nie kochana, pracowałam w zagrożonej ciązy, bo mi na tej pracy zależało, bo mojego faceta nie było stać na to, żebym wtedy nie pracowała.

                natomiast nie miałam do niego o to pretensji, bo nie uważam, żeby każdy facet MUSIAŁ zarobić na to, żeby jego żona mogła siedzieć trzy lata z hakiem w domu z dzieckiem.

                facet wie, że nie lecę na kasę, gdyż kiedy się poznaliśmy, to zgodnie z twoją definicją był gołodupcem.
                • edelstein Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:57
                  No,a tak w skrocie to co chcesz udowodnic?ze lece na kase?nie wyszlo.
                • gazeta_mi_placi Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 21:04
                  Na mojej oko zasługujesz na kogoś lepszego.
                • princesswhitewolf Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 21:55
                  pracowałam w zagrożonej ciązy

                  szalona
            • gazeta_mi_placi Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:44
              To Ty rozwódka byłaś? I rozwiodłaś się dla obecnego?
              • shellerka Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 20:51
                tak, byłam rozwódką.
                nie, nie rozwiodłam się dla obecnego.
                rozwiodłam się, gdyż poprzedniego przestałam kochać, a zapewne nigdy nie kochałam, tylko tak mi się wydawało.

                ogólnie miałabym tych mężów już co najmniej pięciu, bo taki mój urok, że faceci od razu chcą się ze mną żenić (za wyjątkiem jednego wink )
                • gazeta_mi_placi Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 21:00
                  A co mu brakowało? Bił Cię, mało zarabiał czy pił?
                  • shellerka Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 21:09
                    mieliśmy inną wizję związku. on sądził, że wystarczy zapewniać mi odpowiednią ilość gotówki i wypuszczać z domu tylko na zakupy i z powrotem. moje ambicje związane z pracą, traktował jako fanaberię i w pewnym sensie zagrożenie.

                    to był taki główny powód.
                    • josef_to_ja To ile Ty masz lat? 07.12.12, 22:21
                      Że już w drugim związku małżeńskim jesteś?
                      • shellerka Re: To ile Ty masz lat? 07.12.12, 22:28
                        jestem sędziwą 33 latką drogi Józefie
                        • gazeta_mi_placi Re: To ile Ty masz lat? 07.12.12, 22:31
                          Trza zrobić ściepę na dom pogodnej jesieni dla Ciebie big_grin
                        • josef_to_ja Re: To ile Ty masz lat? 07.12.12, 22:34
                          Młoda jesteś, dla mnie nawet za młoda, bo mam wrażenie że zaczynam wyglądać jak czterdziestolatek. Jak mam na sobie czapkę zimową to wyglądam jak dzieciaczek z delikatną buzią, ale czoło mam jak 40letni zniszczony życiem portier: zmarszczki i zakola.
                    • gazeta_mi_placi Re: Twój mąż to pewnie zaradny przystojniak. :) 07.12.12, 22:38
                      Rany Boskie! Toż to ideał! Nawet gotowania nie wymagał ! Niektóre baby to mają szczęście...
      • josef_to_ja Shellerka, miałem Cię za bezwzględną samicę... 07.12.12, 18:37
        A tu proszę. wink
      • dziennik-niecodziennik Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:04
        ej, ale ja sie łapie na to pokolenie big_grin
        znow wyjdzie ze jestem inna??...
        • josef_to_ja Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:06
          Pewnie łatwo Ci tak pisać bo masz zaradnego i inteligentnego męża. tongue_out Syty głodnego nie zrozumie. wink
          • dziennik-niecodziennik Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:10
            no mam. a brałam gołego i niedorobionego. i mieszkającego z rodzicami.
            a tu prosze, ostatnimi czasy zarabia wiecej ode mnie.
            • josef_to_ja Re: o jakże dobitnie ten wątek pokazał 07.12.12, 20:30
              Wtedy to był młodym chłopakiem, więc można mu było wybaczyć. Jak się jest po dwudziestce, to się o takich aspektach aż tak nie myśli. wink
    • mary_lu Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 07.12.12, 19:44
      Znam chyba czterech facetów, którzy po rozwodzie "wyszli z domu z jedną walizką". Każdy z nich po jakimś czasie ożenił się ponownie, ich związki wyglądają na szczęśliwe, trzech dorobiło się niezłego majątku.

      Znam też kilku kolesi, którzy w trakcie rozwodu walczyli o każdą złotówkę, ich następne kobiety były przez nich wykorzystywane finansowo.
      • ledzeppelin3 Re: a propos facetów i dorobku zyciowego 08.12.12, 10:15
        Znam (i to w sensie biblijnym tongue_out) gościa, co po rozwodzie z jedną walizką został. W ciągu kilku lat dorobił się naprawdę nie najgorzej, a ja z nim tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja