Co to za ojciec?

11.07.04, 14:44
Mój mąż od ok. 1,5 miesiąca ma nową pracę 12 godzin dziennie i 7 dni w
tygodniu. Wraca ok. 24.00 rano śpi do 10.00 kąpie się i wychodzi. Z tego
powodu właściwie nie widuje się z dziećmi. I właśnie wczoraj zdarzyło się, że
wrócił ok. 22.00 Dzieci już w łóżku (ale jeszcze nie spały), wiec nie muszę
pisać jak ucieszyły się na widok taty. Kochany tatuś uściskał swoje córki
porozmawiali sobie i powygłupiali się. W sumie ok. 40 min. im poświęcił - i
podążył do TV. Wiem, że była to już późna godzina jak na dzieci, ale one
naprawdę tak rzadko go widzą, że nie mogą się nacieszyć. Starsza córka poszła
za nim do pokoju i cały czas opowiadała mu jakieś tam historyjki a on cały
czas ją zbywał, mówiąc że chce wreszcie coś obejrzeć w TV. Potem, nie wiem co
się stało (kąpałam się) ale młodsza córka zaczeła płakać, więc wyprowadził ją
z pokoju i dopiero jak strasznie płakała to łaskawie się nią zajął. Może
jestem przewrażliwiona, ale jest mi przykro jak ojciec stawia TV na równi a
może i wyżej niż własne dzieci. Rozumiem jego zmęczenie, toteż wszystkie
obowiązki domowe są na mojej głowie, on nie robi nic (w domu), więc jeżeli
nadarzy się okazja, to mógłby ten wolny czas poświęcić dzieciom. Dodam tylko,
że to nie była odosobniona sytuacja, wcześniej też się tak zachowywał.
Czy wasi mężowie (niemężowie) też tak się zachowują?
    • verdana Re: Co to za ojciec? 11.07.04, 17:40
      Zupełnie dobry. Przecież nie dla własnej przyjemności pracuje te 12 godzin bez
      swiąt i dni wolnych, tylko po to, by utrzymać dzieci. I nie odpędza ich -
      pobawił się 40 minut po 12-godzinnym dniu pracy. To w tych warunkach wcale nie
      tak mało. Odpuść mu. On po prostu MUSI wypocząć. Rozumiem, że w tym wypadku
      odpoczynek jest dla niego ważniejszy niż kontakt z dziećmi - musi być, jeśli
      chce być zdolny do pracy następnego dnia. Czy ta praca długo ma trwać? Bo jeśli
      długo, to niedobrze, żeczywiście dzieciom będzieprzykro. Jesli krótko, to
      trudno, niejeden facen wyjeżdża, zeby utrzymać rodzinę i też dzieci nie mają z
      nim kontaktu. Odpuść mu trochę, facet po prostu nie ma siły teraz na rozbrykane
      dzieci, ja go rozumiem.
      • eljani Re: Co to za ojciec? 11.07.04, 22:26
        verdana napisała:

        > Zupełnie dobry. Przecież nie dla własnej przyjemności pracuje te 12 godzin
        bez
        > swiąt i dni wolnych, tylko po to, by utrzymać dzieci. I nie odpędza ich -
        > pobawił się 40 minut po 12-godzinnym dniu pracy. To w tych warunkach wcale
        nie
        > tak mało. Odpuść mu. On po prostu MUSI wypocząć. Rozumiem, że w tym wypadku
        > odpoczynek jest dla niego ważniejszy niż kontakt z dziećmi - musi być, jeśli
        > chce być zdolny do pracy następnego dnia. Czy ta praca długo ma trwać? Bo
        jeśli
        >
        > długo, to niedobrze, żeczywiście dzieciom będzieprzykro. Jesli krótko, to
        > trudno, niejeden facen wyjeżdża, zeby utrzymać rodzinę i też dzieci nie mają
        z
        > nim kontaktu. Odpuść mu trochę, facet po prostu nie ma siły teraz na
        rozbrykane
        >
        > dzieci, ja go rozumiem.

        A wyobrażasz sobie, że to ty przychodzisz taka wymęczona po pracy do domu i dla
        relaksu ogladasz telewizje a dziecko które chce z Toba prozmawiać zbywasz??

        Cóz bycie ojcem zobowiązuje a szczególnie w sytuacji kiedy czas spedzony z
        dzieckiem jest bardzo ograniczony przez pracę. Ojciec oprócz pieniedzy (które
        sa niestety bardzo wazne) musi dać też siebie, swój czas. Ja od swojego męża
        wymagam angażowania się w zabawę z dziećmi, mimo iż on wolałby pooglądać
        telewizję.

        Jeżeli masz wpływ na swojego męża to porozmawiajcie o tym ,może przekonasz go
        do swoich racji. Jeżeli rozmowa nic nie zmieni niestety musisz pogodzić się z
        losem, albo liczyć na to, iż kiedyś mąż będzie pracował krócej za podobne
        wynagrodzenie jek obecnie oczywiście smile))
        • verdana Re: Co to za ojciec? 11.07.04, 22:58
          Ten ojciec nie "zbywał" dzieci, tylko bawił się z nimi przez 40 minut, a POTEM
          chciał odpocząć. To duża róznica. Uważam, ze ma prawo do odpoczynku, tyb
          badziej, ze dziećmi przecież sie zajął.
          Oczywiście, ze kiedy wracam bardzo zmęczona do domu trochę bawiłam się z
          dziećmi (moze nawet mniej, niz 40 minut), a potem chciałam odpocząć i odsyłałam
          dzieci do ich pokoju. Nie jestem maszyną i nie potrafię pracować non-stop.
    • mamamon Re: Co to za ojciec? 11.07.04, 23:17
      Ja uwazam, ze generalnie faceci troche inaczej traktuja dzieci i sa do nich -
      zwlaszcza kiedy dzieci sa male - mniej przywiazani. Jesli dochodzi jeszcze do
      tego brak czasu (nie piszesz, czy dlugo trwa taka sytuacja) to kiedy maz ma
      czas na poznanie dzieci i zzycie sie z nimi? Moja szwagierka miala bardzo dobry
      sposob na mojego brata, ktory tez duzo pracowal i wykazywal male
      zaineteresowanie: jak tylko przychodzil z pracy, to biegla do niego z
      dzieckiem, mowiac: o jak za Toba tesnil, albo: pytal sie, kiedy tatus
      przyjdzie, albo: powiedzial o tatusiu to i tamto. Wszystko to swietnie
      poskutkowalo i tatus jest teraz tatusiem na medal. Czasem troche sprytu sie
      przydaje i moze warto, zeby tatus poczul sie dumny z dzieci - wtedy
      zainteresuje sie nimi, co zaowocuje czasem z nimi spedzonym. Zycze powodzenia!
      m.
    • edytast Re: Co to za ojciec? 11.07.04, 23:54
      Dziekuję za wypowiedzi.
      Widzisz Verdano, ja rozumiem naprawdę, że mąż jest zmęczony i jeżeli położyłby
      się spać, to wytłumaczyłabym pięciolatce, że tatuś jest bardzo zmęczony i chce
      odpocząć, ale jeżeli facet siada przed TV i ignoruje córkę, która się dla niego
      "produkuje", bo bardzo potrzebuje pobyć choć trochę z tatą to dla mnie nie jest
      O.K. (no chyba, że rozmowa z dzieckiem tak go męczy). Poza tym ja też całe dnie
      nie leżę, bo zajmuję się dziećmi i wszystkimi sprawami zw. z domem, więc na ogół
      wieczorem też jestem padnięta, a jednak dzieci nie zbywam.
      I tak jak napisałam, takie zachowanie męża nie nastało wraz z rozpoczęciem nowej
      pracy, wcześniej też się tak zachowywał. Kiedyś np. poprosiłam żeby wyszedł z
      córką na rower. Poszli i wrócili po 10 minutach, bo się serial w TV rozpoczął.
      Córka więc musiała poczekać do końca filmu, aby z powrotem wyjść na rower.

Pełna wersja