Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodziny.

09.12.12, 19:56
Czytałyście? Tekst - mam mieszane uczucia, bardzo, chyba nie rozumiem takich wyborów. No i rozwalił mnie koszmarek językowy "naukowczyni".
    • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:07
      To nie koszmarek językowy, tylko żeńska wersja zawodu "naukowiec". Przywykniesz, tak, jak ongiś przywyknięto do koszmarku językowego "studentka".
    • sarling Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:22
      Jesteśmy właśnie na etapie przeżywania takiej ucieczki całkiem bliskiej nam kobiety.
      10 lat była sobie żoną, matką, pracowała, robiła rożne rzeczy. Widziałyśmy się na imprezach, kilka razy na wakacjach, czasem bez okazji. Narzekała na swoje życie nie bardziej niż każda z nas, snuła różne plany, w tym kwestię drugiego dziecka. Mąż był jej tzw. Wielką Miłością - jakiś czas walczyła z inną kobietą by go zdobyć. Syn, prawie w wieku mojego, więc się lubią - fajny chłopak.
      I przed wakacjami tego roku wyjechała do innego miasta - na rozmowę o pracę do głównej siedziby firmy, by pracować u siebie ewentualnie. Okazało się, że miała tam już wszystko przygotowane - wynajęte wcześniej mieszkanie, pracę załatwioną kilka miesięcy wcześniej.
      Mężowi powiedziała, że nic jej nie wiązało z rodziną, ani on ani ich 7 letni syn.
      Cokolwiek by mówić o wolności, samorealizacji, uczuciach, to ta kobieta wśród wszystkich znajomych wzbudziła odrazę.
      • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:28
        Bardzo smutna historia. Nie umniejszam przykrości, jakich przysporzyła swojej rodzinie, ale czy wszystkich stać tylko na odrazę? Dziękuję za takich "bliskich".
        • marzeka1 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:32
          Tyle że, Morgen, gdy widzisz, że dziecku dzieje się w wyniku tej "samorealizacji" krzywda, to trudno znaleźć słowa: "o, jak fajnie, ze myślisz głównie o sobie, musisz się realizować", bo jednak żyjemy w czasach, gdy rozmnażanie przestało już być obowiązkowe jako "droga życiowa kobiety". Po prostu nie rozumiem postawy żadnej z bohaterek tego tekstu.
          • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:38
            Czy tak samo przeżywasz wyprowadzkę ojca do nowej żony i zostawienie dziecka? Jakoś mi się dziwnie wydaje, że mniej.
            • marzeka1 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:40
              Morgen, uwierz, nie stosuję podwójnych standardów.
              • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:41
                Bardzo mnie to cieszy! Piszę to bez ironii.
            • 18lipcowa3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:42
              morgen_stern napisała:

              > Czy tak samo przeżywasz wyprowadzkę ojca do nowej żony i zostawienie dziecka? J
              > akoś mi się dziwnie wydaje, że mniej.


              Tak, ja bym tak samo oceniała i przeżywała.
              Dla mnie osoba która opuszcza dzieci, - nie że wyprowadza się do kochanka od męża ale dzieci widuje jak często może, chce i to organizuje tylko totalnie opuszcza , nie daje znaku życia, albo telefon raz na rok to szmata- niezależnie czy to facet czy kobieta.
          • hermenegilda_zenia Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:04
            Widzisz, a mnie od razu skojarzył się ten artykuł z jedną naszą forumką, która "nałogowo" opisuje tutaj swoje cierpienia jako matki. Nick znany wszystkim : atowlasnieja i myślę sobie, że w jej przypadku odejście od rodziny być może byłoby najlepszym rozwiązaniem, szczególnie w kontekście dziecka, które czuje, że matka nie ma dla niego czułości, nie kocha go i traktuje jako zło konieczne.
            • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:19
              Ok, niech odejdzie, zamieszka osobno ale nie porzuca. Mieszkając osobno możne i powinna utrzymywać kontakt.
      • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:28
        jest to dla mnie tak samo podłe jak zostawienie swojego zycia przez mezczyzne.

        rozumeim wiele, mozna sie rozstac, ale trzeba brac odpowiedzialnosc za wlasne decyzje
        szczególnie mówię tu o dzieciach
      • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:30
        sarling napisała:

        > Cokolwiek by mówić o wolności, samorealizacji, uczuciach, to ta kobieta wśród w
        > szystkich znajomych wzbudziła odrazę.

        A przy ucieczce mężczyzny, odrazy by nie było, tylko "zrozumienie", że to przecież facet.
        Kobieta tak samo jak mężczyzna, może nie chcieć mieć dzieci, nie dać rady, odejść, zdradzić, porzucić rodzinę. Boli tak samo tych co zostali porzuceni. Płeć nie powinna mieć zanczenia, ale jest inaczej. Kobiety dostają podwójnie za pozostawienie rodziny. Obraz matki polki zburzony i modlitwy nad tą żmiją bez serca.
        • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:34
          ja tego tak nie widzę i np moj ex jest bardzo piętnowany przez moją rodzinę, za to że calkowicie olał swoje dziecko etc

          mozna się rozwiesc, ale podłe jest odcinanie się od swojego stargo zycia, bo jednak mi nie pasuje. mówię o sytuacji gdy jest dziecko
        • 18lipcowa3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:43
          Ja nie mam zrozumienia dla takich facetów.




          > A przy ucieczce mężczyzny, odrazy by nie było, tylko "zrozumienie", że to przec
          > ież facet.
          • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:09
            Nie chodzi mi o roztrząsanie i osobistą moralną ocenę tego zachowania, tylko o to, że kobiety są bardziej pietnowane za porzucenie rodziny niż mężczyźni.
            Tak samo jak statystycznego obserwatora bardziej rozczula mężczyzna z małymi dziećmi niż kobieta za małymi dziećmi.
            • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:12
              Słusznie są bardziej piętnowane. Uwarunkowania socjobiologiczne za tym stoją, nie tylko kulturowe. Porzucenie przez matkę przez tysiące lat oznaczało dla dziecka pewną śmierć. Porzucenie przez ojca nie, dopóki matka miała co jeść.
              • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:30
                triss_merigold6 napisała:

                > Porzucenie przez matkę przez tysiące lat oznaczało dla dzie
                > cka pewną śmierć.

                Dlaczego pewną?
                • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:39
                  Yyyy... poczytaj? "Historia miłości macierzyńskiej" Badinter obrazowo wyjaśnia jaka była śmiertelność w przytułkach francuskich i u nianiek na wsi w XVIII i XIX wieku. Dane na temat umieralności noworodków, których matka zmarła w połogu, też nie są tajemnicą.
                  • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:02
                    Stare dzieje, bez związku z teraźniejszością. Mówię o dzisiejszym potępieniu.
                    Co do przytoczonej przez ciebie Francji. To było jedno z bardziej syfiastych, brudnych i zaniedbanych państw, gdzie nawet na wsiach śmiertelność była wysoka, mimo, że w dawnych czasach wieś była lepszym miejscem do życia, ze względu na lepszy i szybszy dostęp do pożywienia jak i mniejszą skalę występowanych epidemii.
                    • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:11
                      A dlaczego zakładasz, że uwarunkowania ewolucyjne zmienią się w ciągu stu lat? Uwarunkowanie ewolucyjne jest takie, że dla dziecka brak matki jest znacznie groźniejszy niż brak ojca, i kod działa to niezależnie od warunków sanitarnych.
                      • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:20
                        No dokładnie - kiedy umiera ojciec niemowlęcia, wszyscy się martwią, jak poradzi sobie matka, kiedy umiera matka - martwią się o dziecko.
                      • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:36
                        triss_merigold6 napisała:

                        > A dlaczego zakładasz, że uwarunkowania ewolucyjne zmienią się w ciągu stu lat?
                        > Uwarunkowanie ewolucyjne jest takie, że dla dziecka brak matki jest znacznie gr
                        > oźniejszy niż brak ojca, i kod działa to niezależnie od warunków sanitarnych.

                        Dlatego tak zakładam, że postrzeganie potomstwa przez ojców (mówię o otoczeniu, w którym my żyjemy, wysoki rozwój, bez wojen, ciągłych susz itp.) jest inne niż dawniej. Ojcom zależy na wychowaniu, zdrowiu, późniejszym szczęściu dzieci tak samo jak ich matkom. Dlaczego w dzisiejszym świecie brak matki miałby być gorszy niż brak ojca. Obie sytuacje są dla dziecka traumatyczne. Jest to kulturowo postrzegane jako większy dramat, bo kult matki ma ogromną siłę, ale przecież kochający samodzielny ojciec, jest tak samo wartościowy jak kochająca samodzielna matka. Można ewentualnie rozważać sposoby wychowania, bo mogą się różnić, ale miłość będzie tak samo wielka.
                  • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:04
                    Ale w wątku nie chodzi o niemowlaka ani malutkie dziecko, tylko 7-latka.
              • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:38
                triss_merigold6 napisała:

                > Słusznie są bardziej piętnowane. Uwarunkowania socjobiologiczne za tym stoją, n
                > ie tylko kulturowe.

                Moim zdaniem niesłusznie. Dziecko nie jest bedziej kobiety niż mężczyzny, nawet geny dziedziczy po połowie, a nie 70%matka-30%ojciec. Mimo, że to kobieta nosi ciążę, rodzi i karmi, to gdyby nie mężczyzna, jej brzuch robiłby dokładnie to samo co brzuch męski wink.
                • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:47
                  Sorry, dla mnie dziecko jest bardziej kobiety niż mężczyzny, biologicznie bardziej. Ja inwestuję więcej zasobów biologicznych i żeby donosić ciążę i urodzić ryzykuję zdrowiem i życiem. Mam odciśnięty w mózgu ślad pamięci po milionach kobiet, które zmarły podczas porodu lub połogu - jeszcze pod koniec XIX wieku była to najczęstsza przyczyna śmierci kobiety.
                  • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:10
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Sorry, dla mnie dziecko jest bardziej kobiety niż mężczyzny, biologicznie bardz
                    > iej. Ja inwestuję więcej zasobów biologicznych i żeby donosić ciążę i urodzić r
                    > yzykuję zdrowiem i życie.

                    Dla mnie nie. Rzeczywiście to kobieta z natury może nosić i rodzić, ale bez mężczyzny to brzuch jej może co najwyżej utyć, a nie zaciążyć.

                    > Mam odciśnięty w mózgu ślad pamięci po milionach kob
                    > iet, które zmarły podczas porodu lub połogu - jeszcze pod koniec XIX wieku była
                    > to najczęstsza przyczyna śmierci kobiety.

                    A co to za agrument, ten ślad. Medycyna na coraz wyższym poziomie, ślad pamięci po milionach kobiet nie powinien mieć znaczenia. Czy w związku z tym, pozwalać obecnym mężczyznom, na walnięcie się po robocie na kanapie, bo mają w pamięci tych wszystkich mężczyzn, którzy z dzidami i łukami wiekszość życia spędzili na polowaniach. Oraz obchodzenia się jak z jajeczkiem, bo mają w pamięci te miliony mężczyzn na wojnach poległych?
                    • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:22
                      Nie, bo polowania były często nieskuteczne. Ponad 70% pożywienia dostarczały kobiety uprawiając żmudne i nieefektowne zbieractwo.
                      Co do znikania panów na wojnach i tym podobnych imprezach - tak, trzeba pamiętać i tym bardziej dbać o dzieci.
                      Z tych samych przesłanek ja po prostu wysnuwam inne wnioski.
                      • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:27
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Z tych samych przesłanek ja po prostu wysnuwam inne wnioski.

                        No właśnie widzę smile. Czasem racje się przeplatają.
                    • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:44
                      Dziecko nie dziedziczy 50%:50%. DNA matki jest wiecej (DNA mitochondrialne z komórki jajowej)
                      • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 21:20
                        oj tam oj tam. Założyłam prostą par chromosomów. Jeden od matki, drugi od ojca wink.
                        A że to domena kobieca, to i kobietom przekazywana. Tak uczono za moich czasów, że ja swoje mtDNA mogę tylko przekazać córe, ale jeśli się coś zmieniło to mnie popraw. Mutacje mt też przecież są dzidziczone tylko w linii żeńskiej. Zresztą czasem i ojcu się uda przemycić swoje mtDNA, wszak to geny, bywają nieprzewidywalne wink.
      • jola-kotka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:30
        Czemu odraze?
        Zycie mamy jedno nie byla szczesliwa to postanowila je zmienic i miala prawo,
        moze zle,ze tak po kryjomu,ale gdyby postapila inaczej wszyscy staraliby sie jej wybic to z glowy a tak zrobione i ok.
        Maz i dzieci to nie cela w wiezieniu z ktorej nie mozna wyjsc jak sie chce.
        Nikt nie jest czyjas wlasnoscia,wolny czlowiek moze robic ze swoim zyciem co mu sie podoba.
        • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:36
          niech robi co jej sie podoba, ale kazdy ma prawo ocenić takie zachowanie- szczególnie jak widzi skutki takiej "wolnosci"
          niestety nasza wolnosc kończy sie tam, gdzie zaczyna cudza, w tym wypadku dziecka, które samo się nie pchało na swiat
        • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:51
          > Czemu odraze?
          > Zycie mamy jedno nie byla szczesliwa to postanowila je zmienic i miala prawo,
          > moze zle,ze tak po kryjomu,ale gdyby postapila inaczej wszyscy staraliby sie je
          > j wybic to z glowy a tak zrobione i ok.
          > Maz i dzieci to nie cela w wiezieniu z ktorej nie mozna wyjsc jak sie chce.
          > Nikt nie jest czyjas wlasnoscia,wolny czlowiek moze robic ze swoim zyciem co mu
          > sie podoba.

          To daczego pańcia naukowczyni potraktowala męża jak zabawkę, którą mozna oddać do sklepu, jak sie znudzi?
          Wyszła za mąż mimochodem? jaki piekny eufemizm. Czyli mowiąc wprost potraktowała gościa jak prywatnego rehabilitanta, któremu sie placi daniem dupy, a jak układ się skończyl (serduszko zostało wyleczone", kopnela mocno i po bólu. To jest kuźwa dojrzala i odpowiedzialna postawa, to jest szanowanie czyjejś wolności. Ile ty Jolu masz latek?
      • liliankaa77 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:34
        Zastanawiające, bo mężczyźni na porządku dziennym zostawiają swoje rodziny i ludzie jakoś odrazy nie czują. Podwójne standardy, obrzydliwe.
        • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:37
          Jest to też ładnie ujęte w tekście.
          To zastanawiające, jak zależnie od okoliczności matka jest mniej lub bardziej ważna. Przy walce o dziecko podczas rozwodu ojcowie krzyczą, jak to sa pomijani, a przecież równie ważni podczas rozwoju dziecka! Jak to dziecko ma się bez ojca chować! Kiedy ojciec jednak dzieciaka nie chce do nowej żony targać, to już nie jest taki ważny. Zona odchodzi i zostawia dziecko z ojcem - znów robi się najważniejsza i pojawia się "odraza".
        • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:38
          mów za siebie
        • jola-kotka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:41
          Bo w glowach ludzi weekendowy tatus jest ok,ale mamusia wzbudza odraze,dziwne jakies to wszystko,kobieta jak urodzi to juz nie ma prawa do zmiany zycia musi siedziec czy jest szczesliwa czy nie,glupota ludzka nie zna granic.
          • asia_i_p Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:21
            Weekendowa matka jest jak najbardziej OK - w końcu w razie rozwodu, przy napiętym planie dnia, ktoś musi stać się weekendowy.
            Ale jest różnica między weekendowym a raz-na-pięcioletnim.
          • landora Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 23:15
            Ale mowa jest chyba nie o weekendowym ojcu czy matce, ale o rodzicach, którzy z dzieckiem nie utrzymują kontaktu w ogóle?
            Taka osoba jest żmiją bez serca w przypadku obu płci.
            Mam przykład w rodzinie - matka zostawiła córkę (7 lat) i męża, wyjechała, znak życia daje tylko wtedy, gdy błaga o odwołanie komornika (bo alimentów notorycznie nie płaci). Nawet na urodziny córki nie dzwoni, nie pisze.
        • sarling Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:46
          Sądzisz? Dla mnie mężczyzna porzucający rodzinę bo go dusi, bo poznał lepszą panią, bo dziecko chore, bo się rozmyślił, bo mama lepiej gotuje jest tak samo obrzydliwy.
        • agaja5b Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:35
          Bo w społeczeństwie nadal jest przekonanie że kobieta jest od wychowaywania jak d... od wiadomo czego. W sumie z jednej strony słusznie i zacnie, tak jesteśmy uwarunkowane biologicznie że rodzimy, karmimy ale z drugiej strony jak wielkie obciążenie nakłada na nas społeczeństwo w razie niepowodzenia akcji, bo: kobieta musi, facet może? Kobieta ma się zająć dzieckiem, facet ma zarabiać, tylko profity jakby nierówne, bo ona, jak im się wspólna noga powinie zostaje przez kilka lat z niczym finansowo i z dzieciakiem na karku, on pracował w tym czasie i na rodzinę i na swoją emeryturkę, dzieci często bywa " same " jakoś z pieluch wyrosły. Jemu się może życie rodzinne odwidzieć bo: jest konstrukcji cepa/ znalazł młodszy model/życie ma tylko jedno, na nią za taką postawę powieszą wszystkie psy, bo ona przecież ma nagrodę w postaci dziecka.
          P. S. Swoje dzieci kochamsmile
    • klubgogo Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:37
      Facetowi wolno, a jak baba ucieknie to już jest dziwnie.
    • anika772 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:38
      We wczorajszych WO jest list córki takiej matki. Bardzo mnie poruszyło to, w jaki sposób córka ją usprawiedliwia, tłumaczy. Nie czuje się na siłach oceniać, za to jest wdzięczna za dar życia.
      Czy to osoba o tak cudownie dobrym sercu, czy wypiera po prostu przykrą prawdę o własnej matce?
      • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:41
        A czyja to "prawda"? Może jej prawda jej całkowicie wystarcza? Chyba że ktoś ją na siłę będzie "uświadamiał".
        • anika772 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:44
          Taka obiektywna prawda- że coś/ktoś było ważniejsze od córek.
      • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:42
        znam osobobę, której matka nie porzuciła, ale centralnie ją olewała. jej potrzeby, jej wychowanie, wspieranie jej- akurat piła, wykopała córkę z domu gdy była nastolatką i ta musiala zamieszkać z babcią

        jako dorosła kobieta czuje sie w obowiązku jej pomagac, bo to matka, bo jak jej pomoże, to matka wreszcie zrozumie, wystarczyc podac matce pomocna dłoń, a ta napewno się ocknie

        jak się łatwo domyslec nie ockneła się nigdy, za to duzo mówi, a kontaktuje sie tylko jak czegoś potrzebuje

        jednak potrzeba milosci matczynej jest tak silna, ze tak samo tlumaczy matke, ze zycie miala ciezkie, ze to, że tamto, że sramto

        i powiem szczerze, że jak tego slucham to mi jest bardzo źle i wiem że dziewczyna tego nie zrozumie, bo niby na zimno rozumie, ale serce silniejsze
      • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:42
        > Czy to osoba o tak cudownie dobrym sercu, czy wypiera po prostu przykrą prawdę
        > o własnej matce?

        A jak myślisz? Życie w iluzji jest łatwiejsze, niż życie ze świadomością, że matka musiała się realizować z dala od niej.
        • anika772 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:47
          Tak właśnie myślę, ale też zgadzam się z morgen_stern, że nie powinno się jej tego na siłę odowadniać.
          • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:58
            Bańka i tak pęknie, ale nie mnie to oceniać, a już tym bardziej się wtrącać.
      • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:59
        Matka z listu ewidentnie miała coś na bani - potem jeszcze parę razy się rozwodziła i porzuciła następne dzieci.
    • 18lipcowa3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:45
      Okropne. Nie rozumiem takich ludzi- ludzi czyli i kobiet i mężczyzn.
      • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:13
        18lipcowa3 napisała:

        > Nie rozumiem takich ludzi.

        Dopuki nie urodziłaś dziecka, też nie rozumiałaś tej miłości, spania z dziećmi, czułości słownictwa... zmieniło Ci się.
        Jak widać są tacy co są w stanie porzucić rodzinę, i tyle.
        • lineczkaa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:14
          O boziu! Przepraszam za błąd uncertain.
        • 18lipcowa3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:47

          > Dopuki nie urodziłaś dziecka, też nie rozumiałaś tej miłości, spania z dziećmi,
          > czułości słownictwa... zmieniło Ci się.


          yyyy to chyba jakby oczywiste
    • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:45
      Opinię mam podobną, jak o facetach dających nogę z domu, niezainteresowanych dziećmi (o tak płaskiej sprawie, jak alimenty, już nawet nie wspominam), samorealizujących się z nową panią, bez obciążeń.
      • marzeka1 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:52
        Moja przyjaciółka związała się kiedyś z takim k.uatesem, dla niej, wtedy 19-letniej porzucił żonę i 3 dzieci (i te dzieci porzucił jak najdosłowniej) ; potem z nim miała córkę, ale też ją porzucił i ich wspólne dziecko także. Kim jest taki facet? Żałosnym dupkiem, jak podobnie czyniąca kobieta- żałosną suką.
        Bi znam kilka takich przypadków, gdy okazało się to rujnujące dla dzieci- a w takim wypadku mam w zadku czyjąś "samorealizację".
        • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:49
          A kim jest kobieta, która uwodzi żonatego i trzykrotnie dzieciatego faceta i zgadza się aby dla niej porzucił rodzinę? Zwykłą szmatą.
          Na wszelki wypadek o ile dalej jest Twoją przyjaciółką trzymałabym męża i rodzinę z dala od jej lepkich łapek. Jej były facet oczywiście również szmaciarz, nawet większy.
    • rosapulchra-0 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:55
      Nie czytałam arta, ale znam siebie i wiem, że czasem chętnie skorzystałabym z opcji ucieczki.
      Moje problemy z mężem, jego udawanie dobrego ojca i zachowywanie pozorów bardzo mnie boli, z drugiej strony dzieci wpatrzone w niego jak w obrazek, bo to ona w naszej domowej hierarchii jest ten dobry, a ja ta zła. To mnie strasznie wkurza, bo jest mi całkowicie mi nieznane zachowanie.
      Bardzo kocham moje dzieci i ciężko mi patrzeć, jak on je tak perfidnie oszukuje, nie wspominając o tym, że robi to moim kosztem..
    • lilly_about Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 20:55
      Ja nie tyle nie rozumiem pozostawienia dziecka przez rodzica, co brak tęsknoty, układanie sobie życia z dala od tego dziecka i mówienie, że tak jest lepiej. Dla mnie dziecko to jest numer jeden, którego nikt i nic nie jest w stanie przebić. Dlatego nie rozumiem i ten artykuł jakoś mi tego zrozumienia nie dał.
    • triss_merigold6 Czytałam 09.12.12, 20:56
      Czytałam.
      Pani nr 1 b bezdzietna porzucająca pana - tchórz. Zwykły tchórz.
      Pani nr 2 porzucająca dwójkę małych dzieci - odstrzał sanitarny. Absolutnie nie ma prawa oczekiwać, że ktokolwiek to zrozumie, zaakceptuje, wybaczy.
      Pani nr 3 porzucająca dziecko, żeby się realizować i wracająca po półtora roku - niedojrzała dziewucha z fanaberiami. Na spełnianie marzeń o pracy bez obciążeń miała czas przed dzieckiem.
      Podwójne standardy uważam za uzasadnione biologicznie, normalni ludzie intuicyjnie to wyczuwają. Małe dziecko bez ojca przeżyło lekkim twistem pod warunkiem, że matka miała co jeść. Małe dziecko bez matki miało bardzo niewielkie szanse na przeżycie.
      • kawka74 Re: Czytałam 09.12.12, 21:00
        Małe dziecko bez ojca przeżyło lekkim twistem pod warunkiem,
        > że matka miała co jeść. Małe dziecko bez matki miało bardzo niewielkie szanse n
        > a przeżycie.

        Też i nie bez powodu matki znacznie rzadziej uciekają od rodziny, a jeszcze rzadziej chrzanią o samorozwoju i tym, jak to rodzina ogranicza.
        • triss_merigold6 Re: Czytałam 09.12.12, 21:03
          Instynkt zachowania gatunku, opieki nad młodymi czy co tam jeszcze działa u większości kobiet prawidłowo. U mężczyzn też by działał, gdyby nie luzy kulturowe jakie dostają w promocji w procesie socjalizacji.
          • rosapulchra-0 Re: Czytałam 09.12.12, 21:22
            O czym ty znowu chrzanisz kobieto??
            Przykład z mojego podwórka - poród z komplikacjami, dziecko donoszone, ale matka traci wszystkie narządy rodne i ze szpitala wychodzi po dwóch miesiącach. No zgadnij, kto się zajął dzieckiem? Nie babcia czy ciocia, ale ten ojciec właśnie. Sytuacja wyjątkowa, więc oczekiwania istotne. W większości przypadków ojca zastąpiłyby babcie, ciotki lub inne kuzynki.
            • triss_merigold6 Re: Czytałam 09.12.12, 21:28
              Cherie, piszesz o sytuacji w XXI wieku prawda? Czyli takie z mlekiem w proszku, neonatologiem, kroplówką pod ręką, butelką i sterylizatorem.
              Ja piszę o spadku jaki został nam zapisany w genach przde setkami tysięcy lat.
              • rosapulchra-0 Re: Czytałam 09.12.12, 21:49
                Cherie, tym bardziej chrzanisz tongue_out
                • triss_merigold6 Re: Czytałam 09.12.12, 21:58
                  Rosa, najpierw przeczytaj artykuł. Jest mowa o porzuceniu dzieci przez matkę, a nie o czasowym przymusowym pobycie matki w szpitalu.
                  Rozumiem, że przeczytanie czegokolwiek dłuższego niż 2 linijki ze zrozumieniem, to dla Ciebie wyzwanie, ale skup się i postaraj, bo na razie nijak nie odnosisz się do wątku.
                  • lineczkaa Re: Czytałam 09.12.12, 22:50
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Rosa, najpierw przeczytaj artykuł. Jest mowa o porzuceniu dzieci przez matkę, a
                    > nie o czasowym przymusowym pobycie matki w szpitalu.

                    Jak również jest mowa o czasach współczesnych, a Ty z lubością zawijasz do portu historia, przytaczając przykłady z czasów, gdzie się przez próg nie witano wink.
          • gazeta_mi_placi Re: Czytałam 09.12.12, 21:52
            To prawda, ale w danym przypadku należy zwrócić uwagę na wiek dziecka. Siedmiolatek to nie jest niemowlę potrzebujące matczynego mleka. To dziecko do pewnego stopnia samodzielne, nie wymagające stałego nadzoru jak niemowlę czy trzylatek.
            W wielu kulturach w tym wieku chłopiec przechodził rytualnie spod opieki matki pod opiekę ojca.
            • triss_merigold6 Re: Czytałam 09.12.12, 21:54
              Pani z tekstu porzuciła młodsze dzieci niż siedmioletnie.
              • gazeta_mi_placi Re: Czytałam 09.12.12, 22:09
                Nie wierzę stażystkom Wysokich Obcasów co nawet z matematyką mają problem, jeśli chodzi o artykuł który czytałam niedawno (chyba ten sam) to jedna z tych kobiet sądząc po prostych obliczeniach powinna mieć ponad 60-lat, a nie ledwie przekroczoną 50-tkę jak podane jest przy końcu tekstu big_grin
    • laquinta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:13
      Film Kramer Vs. Kramer opowiada podobna historie.

      Nie wyobrazam sobie trzymac czlowieka na sile w sytuacji, ktorej nie moze zniesc. Przeciez moze sie to skonczyc wieksza tragedia. Nie chcialabym zyc z czlowiekiem zniewolonym przez zobowiazania, ktorych sie kiedys podjal, a teraz nie moze im podolac. A niech idzie w pi...cholere.
      • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:17
        Z punktu widzenia dziecka - jak najbardziej to sobie wyobrażam. Było, sorry za wulgaryzm, nie rozkładać nóg, a po pierwszej ciąży nie zgadzać się na drugą, jak pani z artykułu.
        Czym innym jest rozstanie pary i utrzymywanie regularnego kontaktu z dzieckiem - osobistego, telefonicznego, z wakacjami, świętami itd. a czym innym porzucenie - niespodziewany wyjazd do innego miasta i nowe życie z zerowym kontaktem.
        • rosapulchra-0 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:27
          Co ty wiesz jak to wygląda z punktu widzenia dziecka??
          A jak wygląda z punktu widzenia dziecka mamusia co chwilę zmieniająca tatusia? Wzięłaś to pod uwagę?! To może niech taka mamusia rozkłada sobie te nogi, ale nie kosztem swojego pierworodnego?
          • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:41
            Rosa, mówisz o jakich Twoich znajomych z imprez czy co? Bo nie wiem o co Ci chodzi.
            • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:54
              To była taka delikatna żaluzja do Twojej sytuacji.
              • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:01
                ? Niemożliwe, Rosa wspominała o zmienianiu tatusiów co chwilę... Moje starsze dziecko ma kontakt z ojcem częsty i regularny, a ja od czasu rozstania z eksem mam jednego i tego samego partnera. Musiała mnie z kimś pomylić. Ale przy tej ilości wchłoniętych dragów i wódki takie błędne oceny to norma niestety. Wybaczam dziewczynie, bo chorych się nie kopie.
                • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:06
                  Rzepka waliła dragi? I jeszcze wódka? Niemożliwe...
                • 18lipcowa3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 14:36
                  Ale przy tej il
                  > ości wchłoniętych dragów i wódki takie błędne oceny to norma niestety.


                  zaraz urodzę! wink
      • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:19
        Nie ujęłabym tego lepiej.
      • marzeka1 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:19
        Niech idzie, ale ludzie mogą ocenić; i jeśli się nie mylę, pani Kramer próbowała potem jak pani nr3, ale w końcu odpuściła.
        Bo serio: między dorosłymi jest różnie i można wiele rzeczy wziąć "na klatę"- ale gdy wchodzi w grę krzywdzenie dziecka- sprawa przestaje być już radosną "samorealizacją".
        • morgen_stern Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:23
          Tylko pytanie czy jest sens trzymać kogoś na siłę, kto się w tym układzie ewidentnie męczy i jest nieszczęśliwy? Dla kogo to jest dobre? Bo mam wątpliwości, czy dla dziecka jest to takie ok, przypomina mi to utrzymywanie małżeństwa na siłę "dla jego dobra".
          To nie porzucenie małego dziecka na pewną śmierć, jak pisała triss, dziecko ma drugiego rodzica.
          • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:27
            To niech odejdzie, ale niech nie udaje, że całe poprzednie życie nie istnieje. Między "trwam na zawsze" a " spie...m stąd i zapominam" jest parę innych możliwości.
          • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:31
            Czyżby? Mąż mojej znajomej stracił matkę kiedy miał 15 lat. Osierociła jego i jego brata parę lat młodszego. Tatuś nie zniósł ciosu od losu dzielnie i zawinął się w długą, chłopcy zamieszkali u babci, ten starszy szybko został opiekunem prawnym dla młodszego.
            Porzucenie przez matkę zostawią znacznie większą rysę na psychice niż porzucenie przez ojca.
            • soczek_bez_gazu Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:22
              ???
              Akurat w twojej anegdocie ci bracia zostali pozbawieni stabilnej sytuacji życiowej (i nabawili się pewnie rys na psychice) po porzuceniu przez ojca.
          • marzeka1 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:32
            Ale odejście od dziecka nie jest tym samym, co odejście od męża- bo nikt na siłę nie trzyma, tyle że dorosły i dojrzały człowiek nie krzywdzi przy tym dziecka- ma kontakt, interesuje się itp.
            I wiem, że dziecko ma drugiego rodzica, zajmie się, ale chodzi o to "psychiczne"porzucenie, co się zdarza.
        • laquinta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:26
          marzeka1 napisała:

          a
          > le gdy wchodzi w grę krzywdzenie dziecka- sprawa przestaje być już radosną "sam
          > orealizacją".

          No tak, ale takie wlasnie jest zycie i tacy sa ludzie. Nazywanie tego "krzywdzeniem dziecka" nic nam nie daje. Czlowiek, ktory nie jest w stanie zajmowac sie wlasnym dzieckiem, ktory ucieka od niego, swoja przymusowa obecnoscia krzywdzilby je jeszcze bardziej.
          • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:44
            Nie, jest coś takiego jak obowiązek, odpowiedzialność, bycie dorosłym. Pani mogła rozstać się z mężem i zamieszkać osobno, ale utrzymywać regularny kontakt z dziećmi, zabierać na weekendy, spędzać z nimi wakacje, dzwonić etc. Nie robiła tego, bo - jej zdaniem - nie odczuwała takiej potrzeby. A kogo qrde obchodzi, czy odczuwała czy nie, dzieci potrzebowały matki obecnej w ich życiu.
            • laquinta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:49
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie, jest coś takiego jak obowiązek, odpowiedzialność, bycie dorosłym.

              To wlasnie o to chodzi, ze ta pani nie jest odpowidzialnym doroslym czlowiekiem. I co zrobisz?
              • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:03
                But. Społeczny but. Ostracyzm. Owo wspomniane w tekście nie siadanie do jednego stołu, ignor.
                Prawnie - nic.
        • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:29
          Jaka szkoda, że niedojrzali egoiści mogą się rozmnażać i przeważnie są bardzo płodni.
      • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:25
        Nie chcialabym zyc z czlowie
        > kiem zniewolonym przez zobowiazania, ktorych sie kiedys podjal, a teraz nie moz
        > e im podolac.

        Ale te zobowiązania nie znikają - mówię o tych wobec dzieci. Może ojciec czy matka, czy nie może, i tak ma wobec dziecka obowiązki i bez względu na poziom frustracji i niemożność podołania ma im podołać. Chowanie głowy w piasek i udawanie, że dzieci nie ma, jak choćby pani nr dwa, to gó...arska taktyka.
        • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:49
          I dlatego koleżanki z pracy nie chcą jeść z panią przy jednym stole. Też bym nie usiadła.
          • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:53
            Ciekawe czy mężczyźni porzucający swoje żony wraz z dziećmi również są odsuwani przez kumpli.
    • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 21:56
      Mam ograniczoną percepcję - rozumiem, że można zostawić męża, nie rozumiem, jak można zostawić dzieci.
      • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:01
        A czy rozumiesz, że można zostawić żonę wraz z dziećmi?
        • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:15
          Nie, ale artykuł jest akurat nie o tym. Ogólnie zasady życia społecznego są proste - ludzie najpierw wypełniają obowiązki, a jeśli nie potrafią się w nich realizować, robią to w czasie wolnym.
    • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:23
      Przecież miłość macierzyńska to jest rzecz straszliwie, ale to straszliwie zdeterminowana hormonalnie, neurologicznie. Fizjologią, czyli. Zresztą jak wszelkie więzi.
      No i przecież się zdarza, że ktoś tego mechanizmu nie ma zupełnie. Bo na przykład hormony mu nie działają w ogóle tak, jak powinny, a bo coś poszło nie tak w życiu płodowym, a bo może jakieś ciężkie urazy we wczesnym dzieciństwie, no i nie ma, i nie pokocha tych dzieci, choćby nawet i chciał.
      No i co wtedy? Ja sobie wyobrażam, że nie ma chyba cięższego brzemienia niż dziecko, którego się nie kocha. Przecież dzieci są straszne, gdyby nie miłość do nich, byłyby kompletnie nie do zniesienia.
      A ludzie przecież są w większości głupi. I wystarczy, że komuś niezbyt ogarniętemu, niezbyt dobrze rozpoznającemu rzeczywistość, niezbyt przewidującemu trafi się taki splot okoliczności, no i się zdarzy.

      Ja tak sobie tłumaczę. Nie rozumiem tych z Was, które nie chcą zrozumieć, a potępianie całkowicie im wystarczy. Ja sobie też mogę potępiać, ale co z tego? Nic to nie zmieni. A zrozumienie mechanizmu mogłoby w odpowiednim momencie jeszcze coś uratować, komuś pomóc.
      • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:27
        Ależ ja rozumiem, że można mieć defekt. Tak jak na poziomie teoretycznym rozumiem, że można urodzić się z FAS, socjopatią czy charakteropatią. Co nie oznacza jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla działań.
        • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:30
          Ale usprawiedliwianie jest tak samo bez sensu, w tej sytuacji, jak potępianie.
          Co to da, że ktoś uważa, że to straszne i fuj, a ktoś inny powie, że może w sumie nie takie straszne, bo coś tam?
          Jedynie sensowne jest chyba zrozumienie, DLACZEGO się tak dzieje, bo tylko wtedy można zwyczajnie próbować zapobiec. Albo pomóc.

          Ale jakoś rozumienia ludzie nie mają w zwyczaju. Bardzo powszechnie. I szkoda.
          • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:35
            Bo porzucenie dziecka przez matkę należy do kategorii niewybaczalne. Wyjątkiem porzucenie=oddanie w celu ratowania życia dziecka vide dzieci Ireny Sendlerowej.
            • nutka07 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:41
              No i uczucia mowia mi to samo, a rozum co innego.
              • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:44
                Rozum mi mówi dokładnie to samo - zasadne jest silniejsze potępienie znikającej matki niż znikającego ojca, bo matka jest dziecku potrzebna bardziej i jej stratę dziecko odczuwa silniej.
                • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Rozum mi mówi dokładnie to samo - zasadne jest silniejsze potępienie

                  No jak zasadne?
                  Po co? Jaki sens ma to potępianie?
                  Gdyby nie potępiać, to można by jeszcze w odpowiednim momencie zmienić bieg wydarzeń.
                  • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 23:05
                    > Gdyby nie potępiać, to można by jeszcze w odpowiednim momencie zmienić bieg wydarzeń.

                    A konkretnie?
            • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:45
              Dla mnie przede wszystkim do kategorii niepojęte.
          • nutka07 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:39
            W matkach odzywa sie instynkt macierzynski, stad pewnie taka reakcja.
            Dzieciom dzieje sie krzywda, a same je maja wiec bardziej 'osobiscie' to odbieraja, tak jakby ich dziecko bylo krzywdzone.

            Tak samo jak zony czytajace o kochankach i romansach.
            • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:42
              Elementarna empatia. Też czynnik normotwórczy.
              • nutka07 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 23:02
                Ok empatia.
                Ale ustalmy, TY chyba mowisz o calkowitym porzuceniu dzieci, bez podejmowania prob kontaktu, tak?
                Czy chodzi Ci takze o wyprowadzke i bycie 'weekendowa' matka?
                • triss_merigold6 Zaraz, zaraz 10.12.12, 08:41
                  Ja cały czas odnoszę się do artykułu i mówię o całkowitym porzuceniu, a nie o byciu weekendową matką. Pani nie była weekendową matką, płaciła ale nie widywała się z dziećmi, nie szukała kontaktu, nie zapraszała do siebie.
        • nutka07 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:35
          Dlaczego?
          Przeciez ten defekt wlasnie wplywa na postepowanie, chyba ze masz na mysli wyuczenie sie 'roli'. Tak jak dyslektyk uczy sie w inny sposob czytania i pisania.
      • laquinta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:34
        joanekjoanek napisała:

        > Ja tak sobie tłumaczę. Nie rozumiem tych z Was, które nie chcą zrozumieć, a pot
        > ępianie całkowicie im wystarczy. Ja sobie też mogę potępiać, ale co z tego? Nic
        > to nie zmieni. A zrozumienie mechanizmu mogłoby w odpowiednim momencie jeszcze
        > coś uratować, komuś pomóc.

        Zgadzam sie w 100%.
      • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:37
        Odpowiem Ci, jak odpowiadają forumki na dictum, że 'trzeba było dzieci nie robić' - 'ale one już są'.
        Otóż dzieci już są. Nieistotne, czy panie mają pustkę w miejscu części mózgu odpowiedzialnej za uczucia do potomstwa, czy tata krzyczał w dzieciństwie, czy może coś innego się wydarzyło - dzieci są i rodzice są za te dzieci odpowiedzialni, matka z rzekomym deficytem również.
        Tu dzieci są ważne, ważniejsze, niż emocjonalna niestabilność matki czy jej urazy z dzieciństwa.
        Zresztą mówimy o dorosłych kobietach, które wybrały ucieczkę od problemów zamiast ich rozwiązania.
        • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:51
          Ale wszystkie te kobiety miały jakieś otoczenie. Nie tylko tych najbliższych, których porzuciły, ale też dalszą rodzinę, znajomych, autorytety.
          Gdyby otoczenie, widząc taki problem, powstrzymało zapędy potępiające, a zastanowiło się, dlaczego komuś się tak mogło porobić - takie otoczenie mogłoby mieć szansę zainterweniować i realnie przyczynić się do zmiany stanu rzeczy. Pomóc kobiecie, gdy jeszcze czas był na to. Poszukać rozwiązań. I tak dalej.

          A przecież każda z nas kiedyś może się stać takim "otoczeniem". No i co wtedy, porzucamy kamieniami, i będziemy mieć czyste sumienie? Wtedy skończy się tak, jak się właśnie skończyło u bohaterek reportażu.
          Natomiast mogłoby się skończyć inaczej. Zawsze jest wiele dróg i wyjść z każdej sytuacji. Tylko jak się potępia, zamiast pomyśleć, to żadnej drogi zobaczyć nie sposób.
          • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 23:52
            > Ale wszystkie te kobiety miały jakieś otoczenie. Nie tylko tych najbliższych, k
            > tórych porzuciły, ale też dalszą rodzinę, znajomych, autorytety.

            I to otoczenie, jak rozumiem, ponosi odpowiedzialność za czyjeś wybory? Te kobiety nie były ubezwłasnowolnione, nie są intelektualnie niepełnosprawne - dlaczego ich decyzjami obciążasz jakieś mityczne otoczenie?

            > A przecież każda z nas kiedyś może się stać takim "otoczeniem".

            I każda z nas ma się czuć odpowiedzialna za cudze decyzje? Nie przesadzasz aby?
            Szukasz jakiejś bliżej nieokreślonej drogi, tajemniczych rozwiązań, przenosisz ciężar winy na nie wiadomo, kogo - tak, jakbyśmy nie mówili o trzech dorosłych wolnych kobietach, tylko trzech bezwolnych kukłach, których tajemnicze COŚ zmusza do postępowania w taki, a nie inny sposób, a one mogą tylko płynąć z prądem nie mając żadnej władzy nad swoim życiem i zdejmując z siebie za to życie (i za życie dzieci) odpowiedzialność.
          • echtom Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 23:57
            Joanek, powtarzam pytanie - co konkretnie mogło zrobić "otoczenie", żeby te kobiety nie odeszły?
          • czarnaalineczka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:15
            zupelnie nie rozumiem twojej wypowiedzi
            a juz szczegolnie w kontekscie pierwszej kobiety z artykułu
            niby jak otoczenie mialo sprawic ze zostalaby z niekochanym facetem
            i co istotniejsze po co mialaby zostawac ???
            • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 06:31
              Wydaje mi się, że nie-inkwizycyjne i niepotępiające w czambuł otoczenie sprawia, że człowiek popełnia mniej głupot.
              Co konkretnie? Pierwszej kobiecie przyjaźnie nastawieni ludzie mogą uświadomić, że związek bez miłości, typu "plaster na dupę", nie rokuje, i że trzeba się wycofać szybko. Nie po latach, kiedy rzecz jest dużo bardziej krzywdząca dla porzuconego męża, tylko natentychmiast.
              Pozostałe kobiety - może dokładnie tak jak forumka "atowlasnieja" - może mogłyby dzieci nie mieć, gdyby nie były otoczone pryncypialnymi "jak urodzisz, to pokochasz", "a jak nie pokochasz, toś ostatnia szmata"? Te dwa rodzaje nastawienia to tak naprawdę dwie płaszczyzny tego samego zjawiska - wpieprzania się komuś z buciorami w życie. W takim otoczeniu częściej postępujemy głupio, źle i wbrew sobie. Później dzieci już są, później poza wysłaniem delikwentki na terapię wiele zrobić się pewnie nie da - choć można jeszcze kombinować z adopcją na przykład, a te dwie rzeczy to też już dużo. Ale zresztą piszę przecież - określone nastawienie otoczenia może pomóc, gdy jeszcze czas jest na to. Zanim straty są zbyt duże.

              Czy "otoczenie" jest odpowiedzialne za czyjeś życie - nie, oczywiście, że nie. Ale jeśli już ludzie się spotykają gdzieś tam na swojej drodze, to mają do wyboru różne reakcje. Ja się w życiu staram postępować tak, że jeśli mogę (i mam ochotę) coś zrobić, żeby było lepiej - to robię, a jeśli nie mogę lub nie mam ochoty - nie robię, ale powstrzymuję się zamiast tego od oceniania i rzucania kamieniami, a zamiast tego zawsze się staram zrozumieć. Bo jaki, no jaki sens ma rzucanie kamieniami?
              I o ile "otoczenie" nie jest za czyjeś życie odpowiedzialne, o tyle za rzucane przez siebie kamienie już odpowiedzialne jest. I winne, jeśli te kamienie przyniosły dodatkową szkodę.
              • z_lasu Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 07:36
                > Bo jaki, no jaki sens ma rzucanie kamieniami?

                Czy ja dobrze rozumiem, że Ty kwestionujesz sens moralności w ogóle?

                W omawianym tu układzie żadne rozwiązanie nie obejdzie się bez ofiar. Obecnie uważa się, że z punktu widzenia dobra grupy lepiej będzie jeśli ofiarą stanie się niedostosowana matka, niż dziecko. Sens rzucania kamieniami jest właśnie taki: doprowadzenie do sytuacji "mniejszego zła" oraz przymuszenie matki do wywiązania się z przyjętego na siebie obowiązku (inaczej obowiązek ten spada na pozostałych członków grupy). To, co postulujesz zadziałało już w przypadku mężczyzn - nie ma społecznego ostracyzmu wobec niepłacących alimentów i panowie poczuli się zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności.
                • joanekjoanek Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 08:24
                  z_lasu napisała:

                  > Czy ja dobrze rozumiem, że Ty kwestionujesz sens moralności w ogóle?

                  XIX-wiecznej tak, owszem.
                  Bo współcześnie to już dawno wahadełko się przesunęło i dziś już cywilizowany świat nie uważa za moralne rozpalania stosów pod tymi, którzy nie pasują grupie, a raczej dziś moralnością jest chronienie za wszelką cenę praw jednostki, do samostanowienia, do szczęścia, samorealizacji i tak dalej. Ja nie twierdzę, że ten paradygmat musi się każdemu podobać, no ale nie zauważyć go - to się nie godzi.

                  > W omawianym tu układzie żadne rozwiązanie nie obejdzie się bez ofiar. Obecnie u
                  > waża się, że z punktu widzenia dobra grupy lepiej będzie jeśli ofiarą stanie si
                  > ę niedostosowana matka, niż dziecko.

                  Nie ma takiej opcji, że matka jest ofiarą, a dziecko nią nie jest.
                  To nie jest żaden wybór pomiędzy ofiarami.
                  Matka-ofiara, wychowująca dziecko, oznacza dziecko-ofiarę.
                  I tylko jakieś terapie mają tu jakieś szanse, a nie twierdzenie, że da się całe nieszczęście zwalić na matkę, a dziecko uratować. Się nie da.

                  > Sens rzucania kamieniami jest właśnie taki
                  > : doprowadzenie do sytuacji "mniejszego zła"

                  Tam niżej się zastanawiają, co tak naprawdę jest mniejszym złem w tej sytuacji, i wcale nie jest powiedziane, że pozostanie takiej matki przy dziecku takim mniejszym złem jest.

                  > nie ma społecznego ostracyzmu wobec niepłacących alimentów i panowie poczuli s
                  > ię zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności.

                  Jak to "poczuli się zwolnieni z odpowiedzialności"? Alimenciarze nigdy się odpowiedzialni nie czuli, nie zaszła jakaś zmiana in minus tutaj. Jak już, to odwrotnie - zaczyna się podobno poprawiać w tej mierze, jest coraz mniej niepłacących. Co ma do tego poziom ostracyzmu - przykro mi, nie wiem, nie widzę związku. Naprawdę.

                  Wcale nie jest tak, że ostracyzm i rzucanie kamieniami powoduje wzrost odpowiedzialności i/lub odpowiedzialnych zachowań. Powiedziałabym, że dokładnie odwrotnie. Społeczeństwa bardziej zaawansowane, bardziej zindywidualizowane i mniej rzucające kamieniami stają się dojrzalsze, a ludzie bardziej odpowiedzialni, za siebie i za innych.
                  • z_lasu Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:19
                    > dziś moralnością jest chronienie za wszelką cenę praw jednostki,
                    > do samostanowienia, do szczęścia, samorealizacji i tak dalej.

                    I powstaje nierozwiązywalny problem dzieci, które nijak nie chcą być szczęśliwe i samozrealizowane bez udziału innych osób i to w dodatku nieprzypadkowych. Jak powszechnie wiadomo "wolność Twojej pięści jest ograniczona bliskością cudzego nosa".

                    > dziś już cywilizowany świat nie uważa za moralne rozpalania stosów pod tymi, którzy
                    > nie pasują grupie,

                    Problem w tym, że tą grupą, od której tak bardzo chcemy się uwolnić coraz częściej są nasze dzieci. Jeśli wyrzucimy z "naszej grupy" daleką ciotkę, to luz, bo są duże szanse, że ciotka bez nas poradzi sobie śpiewająco. W przypadku dzieci to tak nie działa.

                    > Nie ma takiej opcji, że matka jest ofiarą, a dziecko nią nie jest.

                    Zgadzam się! Chodzi jednak o to, żeby zminimalizować straty po stronie dziecka. Ucieczka całkowita matki na pewno nie jest dobrym sposobem, by ten cel uzyskać. Jeżeli matka zostanie przy dziecku i ta sytuacja będzie ją uwierać to jest szansa, że:
                    a) zrobi coś żeby przestała ją uwierać (i będą żyć długo i szczęśliwie wink )
                    b) nawiąże jednak z dzieckiem jakąś więź
                    Jeśli ucieknie - kaplica. Mądrość zbiorowa to wie i dlatego takie matki potępią.

                    > Tam niżej się zastanawiają, co tak naprawdę jest mniejszym złem w tej sytuacji,
                    > i wcale nie jest powiedziane, że pozostanie takiej matki przy dziecku takim mniejszym
                    > złem jest.

                    Oczywiście, jest ryzyko, że matka przymuszona do zostania z dzieckiem będzie się na nim (mniej lub bardziej świadomie) mścić. Ale pozostaje prawdą to, co napisałam wyżej. Oraz to, co napisały już tutaj inne dziewczyny, że dziecko chce mieć koniecznie matkę - jaka by nie była i będzie kochać i bronić matki - jaka by nie była.

                    > Jak to "poczuli się zwolnieni z odpowiedzialności"? Alimenciarze nigdy się odpowiedzialni
                    > nie czuli, nie zaszła jakaś zmiana in minus tutaj. (...) Co ma do tego poziom ostracyzmu -
                    > przykro mi, nie wiem, nie widzę związku. Naprawdę.

                    No, nie żartuj. Naprawdę nie widzisz związku między ostracyzmem a zachowaniami ludzi?

                    > Społeczeństwa bardziej zaawansowane, bardziej zindywidualizowane i mniej rzucające
                    > kamieniami stają się dojrzalsze, a ludzie bardziej odpowiedzialni, za siebie i za innych.

                    Jakoś trudno to zauważyć obserwując zachodnie społeczeństwa.
                  • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:27
                    jak tak Ciebie czytam to mi sie nóż w kieszeni otwiera
                    mam syna porzuconego przez ojca, dziecko nie było wpadką, ojcu sie zmieniło- wiem ile to cierpienia i wiem jak wiele egoizmu ze strony dorosłego mezczyzny
                    nie widze powodu, aby to usprawiedliwiać
                    • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:34
                      Ano właśnie. Kult samorealizacji w tym wypadku powoduje rozpad więzi społecznych i dziesiątki dysfunkcji. Rodzic ma prawo odejść od partnera/ki, ale nie od dziecka.
                    • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:50
                      dokładnie
                      taki kevin nie raz trafił się kochającej matce i też nic dobrego z tego nie wyszło.

                      poza tym o ile pamietam, to Tilda rzuciła wszystko gdy zaszła w ciaze i całym swiatem miało byc dziecko, a skoro dziecko było trudne to takie macierzystwo stalo sie jeszcze trudniejsze

                      w krzywym zwierciadle widziała macierzystwo- ze nie mozna negowac tego co syn robi bo to by oznaczalo, że go nie kocha, syn miał spore zaburzenia od małego, ale nikt tego nie widział, odsuwano problemy i Tilda po prostu traciła więź z dzieckiem

                      tak wiec Tilda wg mnie postawiła sobie irracjonalny obraz macierzystwa i była głeboko załamana, ze nie sprostała jako matka- co skutkowało tym czym skutkowało
                  • kawka74 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 13:23
                    dziś już cywilizowany ś
                    > wiat nie uważa za moralne rozpalania stosów pod tymi, którzy nie pasują grupie,
                    > a raczej dziś moralnością jest chronienie za wszelką cenę praw jednostki, do s
                    > amostanowienia, do szczęścia, samorealizacji i tak dalej.

                    Jedyne słowo, jakie mi się nasuwa na określenie powyższego, to pierdoły.
                    Nikt nie żyje na pustyni, nie jesteśmy sami - że zacytuję znienawidzonego 'Małego księcia': "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś". Za porzucenie oswojonego zwierzaka ludzie (w tym forumki) są gotowe zeżreć drania z kosteczkami, ale pochylają się nad biednymi kobietami, które "oswoiły" dziecko, biorąc czynny udział w sprowadzeniu go na świat, a potem porzuciły jak psa.
                    Chyba powinnam zmienić planetę, bo takie postępowanie nie mieści się w moim światopoglądzie, a tłumaczenie takich zachowań samorealizacją i szczęściem jednostki budzi odrazę.
      • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:46
        Ja sobie wyobrażam, że nie ma chyba cięższego brzemienia niż dzi
        > ecko, którego się nie kocha.

        Jest znacznie większe brzemię. To tragedia dziecka, ktore jest niekochane przez własna matkę.
        • laquinta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 13:29
          ledzeppelin3 napisała:

          > Jest znacznie większe brzemię. To tragedia dziecka, ktore jest niekochane przez
          > własna matkę.

          Jest jeszcze wieksze brzemie. To tragedia dziecka niekochanego przez matke i przez nia wychowywane, zwlaszcza jesli to glupia matka.
          • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 16:27

            Jest jeszcze wieksze brzemie. To tragedia dziecka niekochanego przez matke i pr
            > zez nia wychowywane, zwlaszcza jesli to glupia matka.

            Nie zgodzę się. Brak miłości matki jest tragedią, ale porzucenie zostawia większy ślad na psychice niz życie z taka matką. To ejst niezagojona rana, podczas gdy dziecko wychowywane przez głupia, niekochającą matkę latwiej jest w stanie odciąć się od niej w okresie dojrzewania lub dorosłości. Ma sie przeciwko komu buntować, ma sie od kogo odciąć. Z kolei z matką, która porzuciła, jest jak z osoba zaginioną. Nie można uwolnić się od poczucia pustki, bo nie ma przeciw czemu się buntować i od czego odcinać. Ktos sie odciął od nas, kto powinien nas chronić. To jest wieczna żaloba, która zatrzymala się na jakimś etapie i której nie mozna przeżyć do końca.
            • laqunta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 17:36
              ledzeppelin3 napisała:


              > Nie zgodzę się. Brak miłości matki jest tragedią, ale porzucenie zostawia więks
              > zy ślad na psychice niz życie z taka matką. To ejst niezagojona rana, podczas g
              > dy dziecko wychowywane przez głupia, niekochającą matkę latwiej jest w stanie o
              > dciąć się od niej w okresie dojrzewania lub dorosłości.

              A ja sie z Toba zgodze, ale to co mowisz dotyczy dzieci malych i malutkich. Nie pamietaja matki i moga o niej marzyc, moga teskinic. Natomiast zycie starszego dziecka z niekochajaca matka - czesto agresywna, moze pijaca, zaniedbujaca podstawowe potrzeby, niszczaca godnosc dziecka, to jest pieklo na ziemi. I jesli taka matka dziecko opusci, to dziecko owszem bedzie tesknilo i plakalo, ale nie za swoja matka , tylko za matka w ogole.

              Glupia, agresywna, niekochajaca matka, to trauma na cale zycie. Lepiej byc sierota.


              • ledzeppelin3 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 17:44

                Natomiast zycie starszego
                > dziecka z niekochajaca matka - czesto agresywna, moze pijaca, zaniedbujaca po
                > dstawowe potrzeby, niszczaca godnosc dziecka, to jest pieklo na ziemi. I jesli
                > taka matka dziecko opusci, to dziecko owszem bedzie tesknilo i plakalo, ale nie
                > za swoja matka , tylko za matka w ogole.
                A i to racja, że dysfunkcyjna matka obecna w życiu dziecka przyniesie więcej szkody niż pożytku- psychozy, agresja, alkoholizm wręcz powinny skłaniać otoczenie do izolacji matki od dziecka.
                --Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
                które będę pamiętała przez całe życie.
                Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
                dlatego nie karmiłam nigdy butelką.
    • nutka07 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:30
      Zapewne istnieja matki, ktore nie kochaja wlasnych dzieci, moze po prostu nie potrafia.
      Mysle ze gdyby nie presja spoleczna, to ujawniloby sie wiecej takich kobiet.

      Co poradzic na brak milosci?
      Mozna wszystko wykonywac mechanicznie, bo tak trzeba, tak sie robi uncertain

      Jakis powierzchowny ten artykul, a temat ciekawy.
      • asia_i_p Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 08:01
        Można nie kochać własnego dziecka biologicznie, nie kochać dlatego tylko, że to moje. Ja tak miałam.

        Ale pokochałam jako osobę, jako innego człowieka, tak samo, jak pewnie pokochałabym każde dziecko, które wyrastało by pod moją opieką (choć pewnie nie każde byłoby tak łatwo).

        Mnie się wydaje, że jakby nie patrzeć, matka chłodna i niezakochana w dziecku, jeśli poza tym jest pozytywnym, otwartym na ludzi człowiekiem, z czasem się nauczy lubić to dziecko. I być może ono będzie miało jakiś niedosyt uczucia, ale nieporównywalny ze skazą w życiorysie "mama mnie nie chciała".

        Ta druga kobieta z artykułu mam wrażenie nie uciekła przed nieznośnym cierpieniem. Sama przyznaje, że do dzieci czuła sympatie i przywiązanie.

        Nie wiem, czy to nie jest tak, że stary przymus życia rodzinnego wymieniliśmy na kolejny przymus, samorealizacji i dążenia do szczęścia. Kobieta czuje, że ma obowiązek być zrealizowana i szczęśliwa i czasem nawet kiedy jest względnie dobrze, będzie szukać lepszego, bo ma być jak w filmie. Umiejętność lubienia tego, co się ma, została przekształcona w wadę i dowód na brak charakteru.
    • helufpi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 09.12.12, 22:34
      Osobiście nie znam żadnego takiego przypadku. Ojców, którzy porzucili dzieci znam na pęczki, więc mogę ostrożnie wnioskować, że porzucenie przez matkę to raczej rzadkość.
      Nie podoba mi się główna teza tego artykułu, która moim zdaniem brzmi mniej więcej: "kobiety, które porzuciły swoje dzieci są wśród nas i wcale nie są potworami, a wręcz przeciwnie, są pożytecznymi obywatelkami, które po prostu potrzebowały więcej samorealizacji".
      A jeśli chodzi o naukowczynię - przyzwyczaisz się. "Naukowiec" w wersji obojętnej fleksyjnie jest bardzo nieporęczny ("piłami piwo z naukowiec"?) , a "uczoną" to była Skłodowska-Curie.
    • rycerzowa Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 00:31
      jola-kotka napisał(a):

      > Zycie mamy jedno nie byla szczesliwa to postanowila je zmienic i miala prawo,
      > moze zle,ze tak po kryjomu,ale gdyby postapila inaczej wszyscy staraliby sie je
      > j wybic to z glowy a tak zrobione i ok.
      > Maz i dzieci to nie cela w wiezieniu z ktorej nie mozna wyjsc jak sie chce.
      > Nikt nie jest czyjas wlasnoscia,wolny czlowiek moze robic ze swoim zyciem co mu
      > sie podoba.

      No tak - nie można nikogo zmusić, by czuł, czego nie czuje, w zasadzie nie można nawet o to mieć do tego kogoś żalu, bo to przecież naprawdę jest niezależne od woli.
      Ale...
      "Społeczne potępienie" to nie jest kara. To jest lęk przed kimś, kto nie czuje tego, co czują inni, przeciętni ludzie. Bo skoro ta kobieta nie czuje miłości do swego własnego dziecka, to znaczy, że jest niezdolna do uczuć w ogóle, do empatii, więc taka kobieta jest groźna.
      Bezpieczniej trzymać się od niej z daleka.

      Jeszcze o jednym trzeba pamiętać.
      "Mąż(żona) i dzieci to nie więzienie", fakt. Człowiek ma prawo do samorealizacji, ma prawo robić to, co chce.
      Ale wtedy inni też mają to prawo.
      Przychodzi czas choroby, nawet niekoniecznie starości.
      Wtedy trzeba się pogodzić z tym, że nikt nie pomoże, nikt nie będzie współczuł, nikt nie będzie żałował, nikt nie zapłacze, nikt nie spełni ostatniego życzenia.
      • aandzia43 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:06
        Z tą kobietą, co nie kocha własnego dziecka, więc nie jest zdolna do miłości w ogóle, to jest twoje osobiste zdanie czy tylko wytłumaczenie podświadomych ludzkich reakcji?
    • aandzia43 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 00:59
      Rozumiem ten rodzaj schiza/odpału/defektu. Moje macierzyństwo było co prawda bardzo intensywne emocjonalnie i nawet prawidłowo przebiegajace, więc kwoką czułą i kochającą okrutnie byłam, ale poza współczuciem dla porzuconych dzieci (przede wszystkim) mam też współczucie dla ludzi z defektem i jednocześnie świadomością, ze ich specyfika jest krzywdząca dla bliskich. Odrębną sprawą jest umiejętność/możliwość takiego pokierowania całą sprawa, żeby jak najmniej było ofiar i strat. Tu bohaterkom historii z artykułu nie bardzo wyszło. Przypomniały mi się "Godziny".


      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfeletm w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
      • czarnaalineczka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:22
        >Odrębną sprawą jest umiejęt
        > ność/możliwość takiego pokierowania całą sprawa, żeby jak najmniej było ofiar i
        > strat. Tu bohaterkom historii z artykułu nie bardzo wyszło.

        a tego nie wiadomo, rownie dobrze mogloby byc o wiele gorzej gdyby zostaly
    • czarnaalineczka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:24
      a ja nie rozumiem potepiania
      szczegolnie tej pierwszej , bezdzietnej

      ile razy jest mowa o np porabanym toksycznym przemocowym ojcu
      powtarzaja sie glosy ze lepszy brak ojca niz zly ojciec
      czemu niby z matka ma byc inaczej ?
      serio lepsza zla toksyczna matka niz zadna?
      • aandzia43 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 01:37
        Dobre pytanie: czy gdyby zostały z dziećmi byłoby lepiej? Czy były ns tyle porabane w okolicach instynktu macierzyńskiego i pozbawione mozliwosci nawiązania na dłuższą metę układu względnie normalnego z punktu widzenia potrzeb dziecka, ze lepiej źeby poszły w cholerę?
        • guderianka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 08:57
          marzeko-znam niestety przykład z tzw. pierwszej ręki. W mojej rodzinie zdarzyła się podobna sytuacja. On narkoman, ona narkomanka, dwoje dzieci (albo troje), interwencje policji, dzieci oddane do babci , która w efekcie sprawowała do końca swego życia opiekę jako RZ. On co rusz w zakładzie karnym, ale jak wychodził to zawsze "wracał" do dzieci, znały go. Ona ruszyło w tango w Polskę, potem zagranicę, załapałaHIV,próbowała kontaktu z dziećmi co kilka lat, one nie chciały (potrzebowały ). Teraz gdy babcia dzieci nie żyje, ojciec jest nie wiadomo gdzie matka nawiązała kontakty (juz kilka lat temu zaczynając od obkupowania dzieci w prezenty), na pozór wygląda na to, że odbudowali więzi. Dzieci mają teraz 18-24 lata...
          Obserwowałam niejako przez lata życie tych dzieciaków, opowieści o niej, babcia dzieci (moja ciocia) zawsze zgadzała się gdy ta chciała odwiedzić dzieci, raz nawet byłam przy takim spotkaniu w święta, było sztucznie...dzieciaki nie bardzo chciały, umiały z matka gadać. Teraz..cierpiąc na deficyt bliskich skierowały sie w jej stronę, nawiązują relacje jak dorosły z dorosłym , nie wiem czy dojdą kiedyś do tamtych lat i przerobią je na nowo..
        • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:40
          ja w tej kwestii jestem bardzo surowa w ocenie, tymbardziej, ze sama tez jestem matka z dośc duzym dystansem do dziecka, choc go bardzo kocham

          czy zostanie i bedzie męczyła psychicznie dziecko, czy je porzuci- tak czy siak dranstwo
          pewnie mniejsze jakby zostawiła niz nie kochała, ale przeciez można zbudować lżejszą relacje z dzieckiem , bedąc koło niego

          no chyba, ze jest sie psycholem i bycie koło dziecka automatycznie oznacza katowanie go, znecanie sie nad nim etc
      • aneta-skarpeta Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:33
        czarna, mysle że są różne rodzaje draństwa

        podłe jest znecanie sie nad dziecmi, podłe ich porzucanie, co nie oznacza, ze lepiej katować niz porzucic

        ojciec katujacy, który porzuca dzieci to mniejsze zło, ale ten facet nadal zasługuje na nazwanie go po imieniu.

        to, że matka zostanie w otoczeniu dziecka nie oznacza, ze moze od razu go katować. nawet nie musi z nim mieszkac- ma byc obecna w jego zyciu. Mozna jakos strasznie nie kochać, ale jesli ma się w sobie jakąś empatię to warto postarac sie zbudowac ciepłą relację po prostu z drugim człowiekiem
        • ashraf Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:19
          Coz, ja jestem doroslym dzieckiem tatusia, ktoremu znudzilo sie malzenstwo i corka, wybral "samorealizacje". I powiem szczerze, ze mam gleboko w d...e wszystkie jego potencjalne "defekty", "problemy", "motywajce" itd., nie mam dla niego grama zrozumienia i wspolczucia, bo do dzis pamietam jak czuje sie male dziecko, dla ktorego osoba bedaca calym swiatem nagle nie ma czasu. Nigdy nie wybacze mu tego wyboru, bo zostal podjety "odrobinke" za pozno. Nie ma obowiazku rozmnazania sie, jest za to obowiazek wziecia odpowiedzialnosci za swoje potomstwo.
    • murwa.kac Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:17
      porozmawiajmy o kevinie sie klania.

      czyli co wyrasta z dzieci, ktore musza dorastac z zimna, nieszczesliwa, nieprzystosowana i niekochajaca matka.

      daleka jestem od potepiania tych kobiet. poza tym - nie zostawily tychze dzieci na kamieniu na pastwe tygrysa szablozebnego. prawdaz?
      • triss_merigold6 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:26
        Z filmu wynika, że Kevin od początku był inny i nie ułatwiał matce stworzenia tej więzi.
        • gazeta_mi_placi Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:42
          A czytaliście "Piąte dziecko"?
      • anika772 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:41
        Kevin był co najmniej socjopatą. Musiał mieć jakiś defekt. Z książki wynika to o wiele czytelniej niż z filmu.
    • 1yna-taka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 09:25
      Znam osobiście 2 uciekinierki (praca za granicą) obie zostawiły rodziny, po 3dziedzi.
    • shellerka Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 10:49
      taaak... mnie również najbardziej zapadła w pamięć "naukowczyni" wink

      czytałam, uczucia mam mieszane. ani nie potępiam, ani nie pochwalam, raczej współczuję. obu stronom.
      • z_lasu Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 10:55
        A mnie najbardziej uderzyło: "Wyszłam za niego mimochodem, to się działo poza mną."
        WTF?! To jest dopiero mistrzostwo w uciekaniu (wewnętrznym) od odpowiedzialności za życiowe decyzje. Samo mi się wyszło za mąż big_grin
    • quelquechose Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:11
      A mnie nieco dziwi to podejscie, ze taka sytuacja jest “niepojeta!”. Tak ciężko zrozumieć, ze ludzie odczuwają te same sytuacje inaczej? Nie sadze, żeby ktoś pochwalal porzucanie dziecka, ale przecież ludzie czuja roznie. I od dawna wiadomo, ze nie można czuc milosci na sile. Urodzily i nie pokochaly… Myslicie, ze one nie wolalyby pokochać? Naprawde?

      Wiele kobiet w takiej sytuacji probuje, daje sobie czas, a jeśli odchodza to czuja się winne. Znaczy się nie zawsze sa takimi potworami. Nie wiem, czy dla dziecka nie lepiej zrobić wlasnie takie czyste ciecie? Bo mysle, ze takie male odrzucenia dzień w dzień mogą skrzywdzić o wiele bardziej.

      Opisane historie budza we mnie raczej smutek, niż potępienie.
    • bri Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 11:21
      To okropne i rodzi wiele cierpienia, ale może czasem tak jest lepiej - nie da się tego rozstrzygnąć. Mieliśmy w rodzinie tragedię w postaci rozszerzonego samobójstwa, zginęły w sumie cztery osoby. Gdyby sprawca po prostu uciekł dla wszystkich byłoby lepiej.
      • yuka12 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 23:42
        Ja tez takie kobiet rozumiem. Domyslam sie tez, ze decyzja o porzuceniu rodziny nie jest latwa, zostawia slad, przeciez ciezko tak zupelnie odciac przeszlosc, uczucia, pamiec. Przypominaja mi sie Godziny i moje wlasne przezycia jeszcze tak niedawno. Chociaz bardzo kocham i dzieci i meza, tez rozwazalam przez moment opcje- a moze odciac sie i zaczac na nowo, zamiast sie meczyc? Tylko ze ja naleze do gatunku osob, ktore staraja sie byc wierne danemu slowu i godza sie nosic swoj ciezar az do konca. A bycie matka i zona moze byc ogromnym ciezarem. Czasem niemal nie do udzwigniecia. Wtedy marzy sie o wyjsciu na powierzchnie i odetchnieciu pelna piersia. Poczuciu sie wolnym bez tego ''musze".
        Nie dla kazdego maz i dzieci i codziennosc w rodzinie to miod i orzeszki. I nie sposob tego przewidzic, jak to moze wygladac ani w dniu slubu, ani jak sie zobaczy dwie kreski na tescie. Zwlaszcza ze kazde dziecko jest inne i sytuacja zyciowa sie zmienia i na wiele rzeczy tak naprawde nie mamy wplywu.
    • dziennik-niecodziennik Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 12:08
      nie trawie ludzi dowolnej płci ktorzy olewają swoje dzieci.
      uciekły od męża - git, ale żeby sie wymiksować z życia dzieciaków to juz porażka.
    • lelija05 Re: Uciekinierki- kobiety, które zostawiły rodzin 10.12.12, 12:25
      Nie mam zrozumienia dla takich matek, tzn może je rozumiem, ale nie na poziomie, że ok,w porządku, musiałaś to zrobić, bo to i śramto.
      Nie mam, bo znam dzieci porzucone przez matkę i mimo upływu lat, pamiętam słowa jednej z nich. Mówiła o matce tylko i wyłącznie per ona, lub ta k...a - będąc dzieckiem! Listy były palone, paczki wyrzucane do kosza. Na szczęście dziewczyna miała bardzo kochającego i troskliwego ojca, ale wiem, że żal do matki miała ogromny i powtarzała, że nigdy jej tego nie wybaczy, że ją zostawiła.
      Inne osoby zostały oddane pod opiekę rodziny na okres dzieciństwa, są to osoby obecnie już mocno dojrzałe, ale bardzo zranione psychicznie, mający bardzo zły kontakt z rodzicami.

      Wiem, że to banał, ale niektórzy nie powinni mieć dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja