Matki młodziutkich kobiet.

11.12.12, 10:19
Coraz częściej obserwuję w otoczeniu takie zjawisko: nastolatka zaczyna powoli przekształcać się w kobietę i zaczyna się problem z matką. Mamunia bowiem nie toleruje innego niż Jedyny Słuszny Wybór Życiowy, modelu życia. Taka dwudziestolatka powinna zdecydowanie zacząć rozglądać się za mężem, myśleć o dzieciach, a nie "się bawić tylko". Jeśli dziewczyna chce spokojnie się pobawić w trakcie studiów (nie zawalając ich oczywiście) to jest niepoważna i w ogóle porażka wychowawcza. Koronny argument, który się jednej z mamusiek wyrwał swego czasu to "ona ma tak dobrze, ja w życiu tak wygodnie nie miałam i żyję".
Jak słowo daję, są to te same mamuśki, które jeszcze pięć-sześć lat temu nie pozwalały córeczce nawet jajka na twardo ugotować, "bo ona jeszcze za mała", a teraz najchętniej pozbyłyby się jej z domu wydając za mąż. Kompletnie tego nie ogarniam.
Swoją drogą - czy też macie takie poczucie, że jak już dziecko zwiąże się świętym węzłem małżeńskim, to rodzice już "mają z głowy"? Bo jak patrzę na moją mamę, to ja mam 42 lata, a ona i tak się martwi o mnie. Ale może jest po prostu dziwna?
    • gazeta_mi_placi Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 10:28
      Każdy z nas jest dziwny, ja jestem dziwna, Ty jesteś dziwna, Twoja Mama jest dziwna, Lipcowa jest dziwna.
      Każdy pod innym kątem i dla kogo innego. Ideałów na świecie jakoś tak brak...
      Nawet osoby sławne, uznawane za wzorzec po pewnym czasie grzebanie w życiorysie okazuje się, że wcale takie idealne nie były, albo zawalały najbliższą rodzinę albo co innego.
      Święta idą, popatrzmy krytycznie na samych siebie, zaś ciepło na bliskich. Alleluja!
    • triss_merigold6 Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 10:41
      Może matki w dobrej wierze zakładają, że im szybciej się dziewczyna ustatkuje, tym mniejsze ryzyko, że narobi sobie syfu w życiu np. marnując lata i urodę na mężczyzn nieodpowiednich, nierokujących.
      Tak, jak dziecko (jakie dziecko?!) ożeni się/wyjdzie za mąż, to rodzice mają je z głowy. Przy dobrych układach oczywiście. Ma swoją rodzinę i buduje własne relacje rodzinne. To nie znaczy, że rodzice powinni natychmiast przestać się martwić, niech się martwią nienachalnie i nieinwazyjnie.
    • 1yna-taka Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 10:53
      Zmień otoczenie, w jakimś dziwnym się obracasz, ja takich obserwacji nie mam.
    • wtopek a co jeśli 11.12.12, 10:59
      córka "zabawowej" mamusi chce prowadzić życie w innym stylu niż jedynie słuszny rodzicielski i nie ma parcia na tzw. "samorealizację"?
    • ginger.ale Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 11:00
      nie mam takich obserwacji, ale studia skończyłam kilka lat temu, może wiele się zmieniło wink
    • kamelia04.08.2007 Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 11:01
      od dawna wiadomo, ze jest cos na rzeczy. Córka przestaje byc dzieckiem, zaczyna byc młoda kobieta, dla matki to znak czasów, bo dla niej zegar tez bije, matka uświadamia sobie, że jej młodośc odchodzi do przeszłości. Jest w tym jakas zazdrośc czy zal. W normalnym układzie, to normalna matka chciałaby jak najlepiej dla dziecka.


      Problem jest taki, że mało jest normalnych matek, a juz tu ustalono na ematce wink, że ludzie mają czasem dzieci, by miec kim rzadzic i na kim sie wyżywac. Matki mają problemy ze soba, jeszcze inne ze swoim małżeństwem.


      matce zaczyna wadzic, że mężczyxni sie na córka ogładaja, że córka wchodzi w zycie seksualne, że po prostu dorośleje i ma własne zdanie, niekoniecznie zgodne ze zdaniem matki. A tego matka tez nie wybaczy.

      Niestety pamietam ten czas jako mało przyjemny, ciagłego niezadowolenia i krytyki, ze komentarze potrafiły byc zjadliwe i perfidne, że niegrzeczna (ładne określenie), taka i inna, a zacheta to tych rzeczy było całkowite uzaleznienie finansowe. I tez było "przeciez nie możesz miec lepeij niz ja, bo i jakim prawem".
      • gazeta_mi_placi Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 14:50
        To, że Ty miałaś paskudną matkę Kamelio nie znaczy, że jest to reguła, znam wiele matek dorosłych młodziutkich córek i są one dużym wsparciem, nie traktują córek jak konkurencji, a raczej wspierają.
    • sarling Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 11:04
      Różni są ludzie. W pracy widzę córki matek nadopiekuńczych czy wręcz autorytarnych ale też matek-przyjaciółek (rozumianych jako współimprezowiczki, równy poziom, zero zasad) albo matek, które stwierdziły, że od szkoły podstawowej skończył się ich wpływ, wiec sobie odpuszczają. Ale są też mądre, rozsądne i po prostu kochające i niezakompleksione wobec młodosci córek kobiety.
      No, różnie jest.
    • lilly_about Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 11:17
      Naprawdę znasz matki, które córkom w wieku lat dwudziestu każą rozglądać się za mężem i myśleć o dzieciach? Ja na szczęście nie.
    • alienka20 Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 11:56
      Nie znam takiej. Moja wrecz sie bala, ze za wczesnie babcia zostanie. Sama wyszla za maz i urodzila dziecko w wieku 23 lat. Twierdzi przy tym, ze jednak byla za mloda na to. Moj wiek jest wrecz akurat na dzieci jej zdaniem. No i ona wnukow sie nigdy nie domagala jak matki niektorych kolezanek wink.
      • dziennik-niecodziennik Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 12:34
        ja tez takich jakos nie znam. w moim kręgu znajomosci 20latki jednak sa traktowane na luzie, daje im sie czas na zabawę, naukę i poznawanie świata. ciąża w tym wieku jest traktowana jako - no, nie jak tragedia, ale wybitne pospieszenie się.
    • cruzbos Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 13:56
      Nie mam takich obserwacji, wręcz przeciwnie. Moja najstarsza jest na pierwszym roku studiów. Mamy koleżanek, i ja również, zdecydowanie nie chciałyby, żeby dziewczyny wcześnie wychodziły za mąż i rodziły dzieci na studiach. Teraz jest czas na naukę, zbieranie pierwszych doświadczeń zawodowych i związkowych, przyjaźnie, rozrywkę, podróże. Na ustatkowanie się i odpowiedzialność przyjdzie czas później.
    • cruzbos Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 14:03
      A ja właśnie bym chciała, żeby córki miały wygodniej, lepiej, inaczej niż ja, chociaż na swoje życie nie narzekam. Wcześnie urodziłam dzieci, ale to była inna rzeczywistość, miałam dobrą, stałą pracę i dochód już w wieku 19 lat, a dzieci bez problemu dostały się do publicznego żłobka i później przedszkola.
    • aandzia43 Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 14:45
      Jam jest matka młodziutkiej kobiety. Nie wypycham córki na siłę za mąż, chcę, żeby się długo bawiła, ustawiała zawodowo i świat z różnych stron poznawała. Bardzo pilnie (ona nawet nie wie, jak pilnie wink) biorę pod lupę jej męskie wybory. Co sobie myślę, to sobie myślę po cichu, a zapytana o zdanie odpowiadam. Pyta często.
      Martwię się o nią oczywiście - kwoką jestem przecież. Ale nie histeryzuję.
      • bi_scotti Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 15:03
        Kompletnie nie mam pojecia o czym/o kim piszesz. Takich kobiet nie znalam i nie znam. Wsrod znajomych czy w rodzinie jakies "ciotkowate" pomruki na temat "szukania chlopa" pojawialy sie/pojawiaja sie czasami wobec kobiet dobiegajacych 35 roku zycia lub dalej. Moja corka ma 28 lat i wsrod jej najblizszych kolezanek doslownie kilka wyszlo za maz, jeszcze mniej ma dzieci i na showers, na ktorych bylam wiekszosc gosci komentowala z zaskoczeniem "czemu tak wczesnie?". Nisar, trafilo Ci sie jakies specyficzne srodowisko matkowo-corkowe.
        • thaures Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 15:28
          Ja też nie za bardzo wiem o czym piszesz... Dwie moje bliskie koleżanki mają córki po maturze- odetchnęły w momencie, gdy dostały się na studia. Obie studiują poza miejscem zamieszkania i matki dają tylko kasę, a co dziewczyny robią to ich sprawa- jeżeli nie zawalają studiów jest ok. Żadna nie namawia córki na ślub, mimo,że jedna jest już dość długo z chłopakiem. Druga właśnie skończyła paroletni związek, jej matka chyba nawet nie brała pod uwagę, że dziewczyna może chcieć już wyjść za mąż.
          Mam też znajomą, która nie zgodziła się na ślub córki w wieku 17 lat (z powodu ciąży), postawiła warunek,że we wszystkim pomoże, ale ślub dopiero jak młodzi się sprawdzą. No i po trzech latach jej córka wyszła za mąż-ale już za kogoś innego.
          Ja z przyszłym mężem byłam już pod koniec liceum, chcieliśmy ślub w zasadzie szybko- rodzice też stwierdzili,że ewentualnie po 4 roku... Udało się nam po 3 roku, he,he... Ale mam się w ogóle udało.
          Teraz chyba niewiele osób chajta się w okresie około "studiowym" Panna młoda w wieku ok 22 to jedna z młodszych według obecnych statystyk- ostatnio czytałam jakiś artykuł. Ja wychodząc za mąż tym wieku ( mam 42 lata) byłam 16 z klasy licealnej- ale pierwsza, która nie brała ślubu ze względu na ciążę. No, ale w czasach dinozaurów tak wypadało... Teraz też niewiele ciąż
          • echtom Re: Matki młodziutkich kobiet. 11.12.12, 15:50
            > Mam też znajomą, która nie zgodziła się na ślub córki w wieku 17 lat (z powodu ciąży), postawiła warunek,że we wszystkim pomoże, ale ślub dopiero jak młodzi się sprawdzą.

            Postąpiłabym tak samo, ale teraz już wszystkie pełnoletnie mam wink Nie wypycham za mąż (choć chętnie pozbyłabym się z domu), w otoczeniu też nie obserwuję takiego trendu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja