Dodaj do ulubionych

Łamanie charakteru

12.12.12, 07:36
Widzę, że modele wychowawcze, mimo ogólnoświatowych trendów, jednak różnią się w poszczególnych krajach. W Rosji wciąż "modny" jest kolektywizm i "łamanie charakteru" wojskowym drylem, czasem dosłownie (szkoły wojskowe od 10 r. ż.), a czasem pod postacią szkoły muzycznej, artystycznej, czy sportu wyczynowego. A także podejście "co cię nie zabije, to cię wzmocni". To "łamanie charakteru", rozumiane chyba jako pokonywanie własnych słabości, jest zazwyczaj główną motywacją rodzica przy wybieraniu zajęć dodatkowych.

Polska jest pod tym względem znacznie bardziej liberalna, w każdym razie ćwiczenia niemalże do łez akceptowalne są chyba tylko w przypadku rehabilitacji.

No właśnie - dlaczego w przypadku rehabilitacji tak - mimo iż często i tak dziecko już na zawsze będzie nie do końca sprawne - a w przypadku zdrowego dziecka nie? Czy ćwiczenia mogą na tyle poprawić jakość życia, że warte są codziennego bólu i poświęcenia? A czy przyzwyczajenie do ciężkiej pracy od dziecka zaowocuje jakimiś plusami w przyszłości?
Obserwuj wątek
    • estragonka Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 07:40
      kocianna napisała:

      > A czy przyzwyczajenie do ciężkiej pracy od dziecka zaowocuj
      > e jakimiś plusami w przyszłości?

      znienawidzeniem rodziców?
      • sueellen Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 12:19
        Czy ja wiem? Ostatnio czytałam artykuł o Chińskich rodzinach (przyznam, że Chińczyka znam tylko jednego i jako londyński singlowy yuppie nie jest reprezentatywny) i tam nie ma czegoś takiego jak bunt młodzieńczy, dorosle dzieci czesto mieszkają z rodzicami, pomagają im. Wcześniej czytałam o Matce Tygrysicy. . A potem czytałam o Skandynawii, gdzie dzieciom pozostawia sie dużo swobody a zmuszanie do zajęć dodatkowych kosztem zabawy jest niemile widziane. Kultura danego kraju ma ogromny wpływ na wychowanie.
    • cancao Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 07:57
      Życie jest na tyle krótkie, że zabieranie człowiekowi tych kilku - kilkunastu pierwszych lat jest zwykłym draństwem. Jak można robić to własnemu dziecku?
      Nie mówię oczywiście o ćwiczeniach, które dziecko wykonuje - bo chce, choćby i były trudne, wymagające wielu powtórzeń itd. Ale "łamanie charakteru" kojarzy mi się jakoś brutalnie i na pewno nie ma nic wspólnego z miłością do dziecka.
    • ashraf Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 08:14
      Lamanie charakteru brzmi okrutnie i nie ma nic wspolnego ze zdrowa dyscyplina czy przestrzeganiem zasad. Co do cwiczen, to pytalam M co o zym sadzi jako muzyk - w dziecinstwie oznaczalo to dlugie godziny cwiczen, czesto pod przymusem rodzicow. Stwierdzil, ze ma to wielki sens i wartosc wychowawcza, ale tylko przy zalozeniu, ze dziecko naprawde kocha muzyke, wtedy rodzice sa takim pierwszym "trenerem", motywatorem, dodaja sil przy zniecheceniu i krotkim buncie. Jezeli jednak dziecko przez dluzszy czas wykazuje brak motywacji i cwiczy tylko z przymusu, to nie ma co zmuszac go dla zasady, warto poszukac zajecia, ktoremu chetnie poswieci czas. Rehabilitacja to co innego, tutaj nie mozna odpuszczac, bo to walka o normalne zycie, nauke, prace, kiedys rodzine.
    • lineczkaa Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 08:40
      Ja inaczej rozumiem łamanie charakteru. Dla mnie to negowanie dziecięcych uczuć, myślenie za dziecko, przekonywanie go, że to ja wiem lepiej co jest dla niego dobre. Nawet w drobiazgach. Dziecko płacze, a słyszy: nie płacz. Dziecko mówi gorąco mi, chcę zdjąć czapkę, a słyszy: przecież jest zimno, nie zdejmuj czapki. Jakby rodzic wiedział, co czuje dziecko i czego pragnie lepiej niż ono samo. Przemoc psychiczna i fizyczna. Te rzeczy to dla mnie łamanie charakteru. Dyscyplina jest ok, jeśli nie idzie za tym poniżanie, brak szacunku i przekraczanie granic możliwości fizycznych. Patrząc po dokumentach o rosyjskich szkołach baletowych, to te dzieci są tam gnębione, poniżane i tłamszone, bo to, że sztuka baletu jest trudna, niszcząca fizycznie i wymaga wielkiej siły charakteru to wiadomo, ale rosyjskie metody są porażające.
      • alienka20 Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 10:29
        Ja to nawet dobrze pamietam. Prosilam rodzicow o mniejsza porcje na obiad, a zdaniem ojca taka bym sie nie najadla i mam zjesc tyle, ile nalozyl. Niewazne, ze bolal mnie brzuch, nie bylam w stanie jesc, wcisnac wiecej - talerz mial byc pusty. Az dziwne, ze w anoreksje nie wpadlam a niejadkiem nigdy nie bylam.
        • lineczkaa Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 12:45
          Okropne. Ja też tak miałam. Dlatego moje dzieci mogą czuć same, ja im w tym nie pomogłam wink.
      • zoskaonly Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 13:03
        >Dziecko płacze, a słyszy: nie płacz. Dziecko mówi
        > gorąco mi, chcę zdjąć czapkę, a słyszy: przecież jest zimno, nie zdejmuj czapki
        > . Jakby rodzic wiedział, co czuje dziecko i czego pragnie lepiej niż ono samo.

        To, niestety, jest dość nagminne zachowanie wielu rodziców. A już to, że np. pozwalam mojemu synowi się rozebrać, bo JEMU JEST GORĄCO, ale ogólnie to może jakoś bardzo gorąco nie jest - jest postrzegane przez wielu rodziców jako dziwne conajmniej. Ja zawsze mówię, że przecież to on sam najlepiej czuje czy jest mu zimno czy gorąco.
        A z płaczem - wiele razy słyszałam jak, zwłaszcza, tatusiowie mówili do synów: nie becz, chłopaki nie płaczą sad
    • princesswhitewolf Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 08:47
      o "łamanie charakteru", rozumiane chyba jako pokonywanie własnych słabości, jest zazwyczaj główną motywacją rodzica przy wybieraniu zajęć dodatkowych.

      lomatkosalatko! czyli lamagi sa wysylane na lekcje baletu, a ci bez sluchu na lekcje spiewu.... i nie wazne co chca a czego nie

      Booooze, biedne dzieci.
      • kocianna Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 09:04
        Nie no, bez przesady, jakieś elementarne zdolności w danym kierunku dziecko jednak musi wykazywać - Rosjanie przecież swoje dzieci kochają i chcą ich dobra. Chociaż tutaj uznaje się, że nawet głuchy jest w stanie opanować program odpowiednika szkoły muzycznej I stopnia, i najgorszej łamadze przyda się wstęp do baletu, czyli choreografia - żeby potem łamagą nie była. Tu jest bardzo dużo zajęć dla zwykłych dzieci, i one są przyjemne, choć dużo się od dzieci wymaga. Katorga jest dla tych najzdolniejszych...
    • pade Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 08:51
      Kocianna, a Ty nie mogłabyś, dla dobra córki, wrócić do Polski?
      • kocianna Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 09:01
        Ja nie stosuję tutejszych metod wychowawczych smile A swoich nauczycieli moje dziecko kocha i absolutnie nie chce rezygnować z zajęć, więc nie mogą być one takie straszne, jak to w niektórych dokumentach przedstawiają...
        • pade Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 09:12
          hmm, no nic, bądź ostrożna i uważaj, żebyś nie zamieniła się w matkę tygrysicęsmile
          • bi_scotti Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 16:50
            pade napisała:

            > hmm, no nic, bądź ostrożna i uważaj, żebyś nie zamieniła się w matkę tygrysicę:
            > )

            A co masz przeciwko Amy Chua? Powaznie pytam. Mnie wkurza jej snobizm (sery, wino, gust artystyczne tesciowej etc.) ale metody wychowawcze rozumiem i w duzym stopniu popieram - co ciekawe, ona powtorzyla schematy ze swojego domu i zapewne jej corki powtorza w swoich - why fix what's not broken?
            • kocianna Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 17:50
              Bi, bo większość ludzi czytała tylko kontrowersyjne fragmenty drukowane w prasie, a tylko nieliczni czytali całą książkę i śledzili ewolucję metod Tygrysicy...
              Mówiąc szczerze, kiedy patrzę na osiągnięcia tutejszych dzieci, to coraz bardziej mi się te metody podobają. Ale mi do nich daleko jak... jak stąd do Chin, właśnie.
              • bi_scotti Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 17:55
                Ja bym chetnie przeczytala albo chociaz posluchala czegos od jej zydowskiego meza. Ksiazka jest ewidentnie przerysowana a dziewczyny wyrosly na fajne kobiety wiec ten tata tez gdzies tam swoje 5 centow/3 grosze musial dorzucac do calego procesu wychowania. A poki co to tylko wywiadow z dziewczynami sluchalam (ogladalam w TV), tata pozostaje w cieniu i tylko sie uprzejmie usmiecha na zdjeciach, jak Cheshire Cat z "Alicji" wink
                Nie jestem, boze milosciwy bron, za "lamaniem" charakteru ale za jego "ksztaltowaniem" jak najbardziej i tu sie zaczynaja schody zarowno definicji jak i praktyki.
    • gazeta_mi_placi Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 08:51
      Ale ćwiczenia dla zdrowego dziecka (i zdrowej osoby dorosłej zresztą też) są dobre jeśli właśnie są umiarkowane a nie morderczy trening.
    • antychreza Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 10:32
      Chyba inaczej rozumiem łamanie charkteru. Dla mnie to niszczenie psychiki, negowanie cech charakteru danej osoby, poniżanie.
      Chodziłam i na balet i na gimnastykę korekcyjną, jednak zdecydowanie nie w wersji rosyjskiej. Na balet tylko rok - nie wykazywałam specjalnych zdolności, nie upominałam się że chcę kontynuować, więc rodzice nie zdecydowali się na kontynuację. Na gimnastykę kilka ładnych lat, faktycznie czasem lały się łzy, ale teraz widzę, że było warto. Jestem tylko troche krzywawa, a nie całkiem pokrzywiona.
      Czasem żałuję, że rodzice nie byli trochę bardziej stanowczy w posyłaniu mnie na zajęcia inne niż języki obce, a te wchodzą mi do głowy same, więc nie wysilałam się specjalnie. Myślę, że gdybym od początku miała bardziej wymagający program, byłoby mi łatwiej, miałabym silniesze parcie na robienie lepiej, miałabym twardszy charakter.
      Brak "drylu" w początkach nauki widzę po osobach, z którymi chodziłam do podstawówki - większość w tej chwili poprzestaje na "wystarczajacym". Skoro rodzicom wystarczyło, że zaliczyli i przeszli dalej, nie było żadych dodatkowych wymagań, to tak im już zostało.
      Chociaż z drugiej strony niedawno siedziałam w tramwaju koło pani z córeczką na oko 10 lat. Pani rozmawiała przez telefon. Było dobrze po 18, a pani stwierdziła, że jej córka ma dziś luźniejszy dzień i już jadą do domu. Tak więc żeby nie przesadzić w żadną stronę...
    • dziennik-niecodziennik Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 11:54
      > Widzę, że modele wychowawcze, mimo ogólnoświatowych trendów, jednak różnią się
      > w poszczególnych krajach.

      to chyba oczywiste? tak samo jak różnią się kultury i tradycje róznych krajów...

      > To "łamanie charakteru", rozumiane chyba jako pokonywanie własnych słabości, jest zazwyczaj główną motywacją rodzica przy wybieraniu zajęć dodatkowych.

      nigdy nie rozumiem dręczenia dziecka nielubianymi zajęciami dodatkowymi. po co to?...

      > No właśnie - dlaczego w przypadku rehabilitacji tak - mimo iż często i tak dziecko już na zawsze będzie nie do końca sprawne - a w przypadku zdrowego dziecka nie?

      bo to w sumie jest kwestia zapewnienia podstawy ruchu. dziecko zdrowe samo z siebie rusza sie na tyle ze jakąs tam podstawę rozwojową ma zapewnioną. nawet jak przez trzy dni siedzi przed telewizorem to w koncu kazde kiedys wstanie i sie jakos ruszy. dziecko niepełnosprawne nie ma takiej mozliwosci, nawet w zakresie tej podstawy ruchowej. a ta podstawa wazna jest nie dla ogolnego bycia wysportowanym, ale dla podstawowego równomiernego rozwoju całego organizmu.
      zresztą dzieci niepełnosprawne przewaznie same chcą ćwiczyc...

      > Czy ćwiczenia mogą na tyle poprawić jakość życia, że warte są codziennego bólu i poświęcenia?

      tak.

      > A czy przyzwyczajenie do ciężkiej pracy od dziecka zaowocuje jakimiś plusami w przyszłości?

      przyzwyczajanie - tak. obarczanie nadmierną niechcianą i niesprawiającą dziecku zadnej satysfakcji - nie.
      • myelegans Re: Łamanie charakteru 12.12.12, 17:37
        jeszcze jest cos posredniego pomiedzy modelem rosyjskim, czy chinskim (male baletniczki odrywane od rodzin i w ciaglym drylu wojskowym, cwiczace po kilka godzin dziennie, zeby byc najlepszym i cel uswieca srodki), a skandynawskim, niech dziecko wybiera, a jak mu sie znudzi, niech i zrezygnuje.
        Jest jeszcze model amerykanski, poparty, a jakze badaniami smile mlody sportowiec trenuje do czasu, jak wbudowane w to jest "fun", i wszyscy (rodzice, trenerzy, nauczyciele, instruktorzy) sa nastawieni, zeby ten "fun" zapewnic. Koniec funu, koniec sportu, przerzucanie sie na cos innego, co wydaje sie funem i wielu tak ma do konca zycia. Praca nie daje funu, zmienic prace, w malzenstwie nie ma funu, zmienic meza.
        Przerysowuje, ale nieustajaco bije we mnie spoleczne hedonistyczne nastawienie. Jest to jakies podejscie rowniez, do czasu, jak czasy sa dobre, ale to juz off-top.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka