Dziki zwierz w mieście

13.12.12, 22:32
Pzreczytałam właśnie:
www.wprost.pl/ar/380299/Dziki-przychodza-do-Warszawy-urodzic-i-wychowac-mlode/
Już sam tytuł daje do myślenia.
W Warszawie dzika czy lisa jeszcze nie widziałam. Nawet nie wiedziałam, że mogłabym spotkać.
Widziałyście jakieś dzikie zwierzę w dużym mieście?
    • gazeta_mi_placi Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 22:45
      Tak, wiewiórki oraz dwa razy sarnę (raz pojedynczą, prawie na wyciągnięcie ręki, raz stadko), na szczęście w miejscu gdzie myśliwi nie mogą polować więc zwierzęta są bezpieczne.
    • redheadfreaq Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 22:49
      Sarna i rodzina lisów zamieszkuje Łazienki już od kilku lat. Kuny i jeże są w całej Warszawie. Przyznam, że dziki pod Stadionem Narodowym mnie zaskoczyły, ale nie jakoś bardzo - brzeg Wisły mimo ostatnich zabiegów pielęgnacyjnych nadal jest zielonym korytarzem dla wszelkiego rodzaju dzikich zwierząt smile
    • madzioreck Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 22:51
      Tak, mamę-dzik takimi już trochę odchowanymi młodymi w Gdyni. Prawie jak tresowane, stały przy krzakach pod sklepem i wymuszały żarcie od przechodniów smile Pani ze sklepu powiedziała, że to już miejscowa atrakcja się robi.
      • exactly_like_me Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 09:36
        Mieszkałam w Gdańsku na Stogach i tam dziki bywają regularnie. Przetrząsają latem śmietniki na plaży a zimą wchodzą w głąb lądu i penetrują osiedle . Taki widok tam to norma. Dawniej jak dużo jeździłam na rowerze to zawsze spotykałam dziki między Sopotem a Orłowem po drodze na klif. Oczywiście w lesie wink
        • echtom Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 10:08
          Jak one tam wlazły? Ja widziałam kiedyś dziki i lisa na Westerplatte i byłam w szoku. Normalnie dziczyzna przychodzi od zachodniej, "leśnej" strony miasta.
    • robitussin Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 22:56
      > Widziałyście jakieś dzikie zwierzę w dużym mieście?

      Jeśli Gdynia to duże miasto, to owszem.
      Dziki na tutejszych osiedlach to norma, nawet zdarzają się w samym centrum, przy Kamiennej Górze smile
      • robitussin Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 23:00
        > Jeśli Gdynia to duże miasto, to owszem.
        > Dziki na tutejszych osiedlach to norma, nawet zdarzają się w samym centrum, prz
        > y Kamiennej Górze smile

        A u mnie (ale to już pod Gdynią) niemal przy samym domu bardzo często widuję sarny, lisy, zające, a w ogródku wiewióry. Zresztą po ogrodzie biegał kiedyś także jakiś mały sarni koziołek, gdy mąż zapomniał na noc bramę zamknąć. Biedak tak się wystraszył, że nie mógł trafić do wyjścia wink Tzn. koziołek, nie mąż.
      • princesswhitewolf Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 23:03
        W Bushy parku i Richmond parku zas laza jelenie i daniele do jakich mozesz podejsc na odleglosc ok 2 metrow. Niespecjalnie je wystraszysz. Nie sa oswojone tzn nie poglaskasz ich, ale niespecjalnie sa wzruszone czyjakolwiek bliska obecnoscia.
        www.youtube.com/watch?v=NX5KTwETKs4
        • gku25 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:02
          W Holandii, w miasteczku Almelo w centrum była zagroda z sarnami i jeleniami. Normalnie podchodziły do siatki same, nie bały się ludzi w ogóle.
    • princesswhitewolf Re: Dziki zwierz w mieście 13.12.12, 23:01
      tak. W Londynie mieszka duzo lisow. Zwiazane jest to z duza iloscia zieleni parkow i ogrodow przydomowych. Pan lis bardzo systematycznie rozwalal nam smietnik. Niestety na smietnikach sie zywia.
      • heca7 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 00:45
        To zapraszam do mnie wink Mieszkam na obrzeżach Warszawy i w tym roku rodzina lisów wychowała się na sąsiedniej działce- co najmniej dwa młode, tyle widziałam na raz z okna. Już pisałam wielokrotnie , że śmieci nie można wieczorem wystawić w koszu bo czasem śmieciarze przychodzą bardzo rano- są porozciągane po ulicy uncertain
        Pomijam jeże. W tym roku, w czerwcu wychodzę rano na balkon, patrzę a w oczku wodnym brata pływa żółw. Żółw?!? Jaki żółw przecież on nie ma żółwia! Zbiegamy do ogrodu , przechodzimy na ogródek brata i... to jeż! malutki , młody jeżyk , wpadł do wody. Wyłowiliśmy, odpoczął i poszedł sobie. Tabuny jego kumpli co wieczór zwiedzają nasz ogród i uliczki.
        W tym roku kobieta jadąca terenówką o mało nie straciła życia bo w biały dzień zderzyła się z łosiem.
        Dziki są stale obecne na sąsiednim osiedlu ale tam już tereny leśne są.
        Gryzoni, bażantów, dzikich kaczek ( wychowaliśmy młode w naszym oczku-same przyszły!), żab, ropuch, zaskrońców itd nie zliczę.
    • gku25 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 06:59
      Dziki w Szczecinie, lisy w Jeleniej Górze, blisko centrum i w jednym i w drugim przypadkuuncertain
    • nangaparbat3 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:32
      Tak, mieszkam 10 minut tramwajem od rynku, koło domu zajace harcują, a jakze. raz widziałam siedzącego na trawniku młodego lisa (w nocy). Pare kilometrow dalej przejechałam sarenke.
      • nangaparbat3 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:34
        A - jezy juz nawet nie uwazam za "dzikie zwierzę", ani wiewiorek tym bardziej.
    • sumire Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:35
      w Krakowie, nieopodal mojej dzielni, dziki są widywane. lisy to standard. kuny mieszkają nawet na Starym Mieście, moja przyjaciółka miała takich dzikich lokatorów na strychu. no i jeśli to się kwalifikuje jako 'dziki zwierz', to jeży mamy tu bardzo dużo, w całym mieście.
      moi rodzice na Śląsku dokarmiają sarny - domek na obrzeżach Katowic mają.
    • kocianna Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:42
      Dziki mieszkają w lasku pod linią wysokiego napięcia, na środku warszawskiego Tarchomina, z trzech stron otoczone normalnymi blokowiskami, z czwartej domy jednorodzinne. Przystanek autobusowy pod kościołem, z dwoma dębami w pobliżu, regularnie zryty racicami. Czasami spacerują po ulicy - normalnej, asfaltowej ulicy, po której jeżdżą autobusy co 10 minut. Do granic miasta, płynnie blokowiskowo przechodzących w sąsiednią miejscowość, jakieś 10 km. Do najbliższego normalnego lasu mniej, ale pomiędzy lasem i dzikami jest wielopasmowa wylotówka.

      W tym samym lasku mieszkają lisy i kuropatwy. Na zielonej Białołęce - lisy, zające, bociany, pewnie jakieś inne zwierzaki też.
      • default Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 08:40
        kocianna napisała:

        > W tym samym lasku mieszkają lisy i kuropatwy. Na zielonej Białołęce - lisy, zaj
        > ące, bociany, pewnie jakieś inne zwierzaki też.

        Dziki, sarny, lisy, zające, jeże, kuny, wiewiórki. Z ptaków mniej "miastowych" - kuropatwy, bażanty, bociany, jastrzębie.
        Sarny spotykam praktycznie na każdym spacerze, jakiś czas temu często natykałam się też na dziki, co było mniej przyjemne (jednak taka wataha budzi respekt!), ale postawiono w okolicy kilka odłowni i część dzików wywieziono w głębsze ostępy smile
    • kocianna Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 07:45
      W Moskwie na pewno mieszkają łosie. Sporo jest też innych dużych zwierząt, ale tutaj są olbrzymie, kilkudziesięciohektarowe lasoparki w granicach miasta.
    • chipsi Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 09:34
      Miasto 140 tys mieszkańców- wszelaka zwierzyna leśna, trzeba od kilku lat uważać na drogach, szczególnie przez las. Dziki nam przeryły lotnisko, trzeba było kilka dni wstrzymać loty. O ogrodach nawet nie wspomną i lisach porywających drób jak kto ma.
    • edelstein Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 10:00
      Jeze,wiewiorki i kroliki.Wiewiora mieszka w ogrodku.Grubej zwierzyny w miescie brak,jak sie jakis zaplata jest odlawiany.Te ktore zderzyly sie z autami itd.jesli stan zdrowia im nie pozwala laduja w naszym wildparku i dzieci moga je przychodzic ogladac.Dobrze,ze nie ma,jakos spotkania pierwszego stopnia z dzikami nie sa moim marzeniem.Bezdomnych kotow i psow tez nie widzialam.
    • a.nancy Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 10:58
      ostatnio jechałam po dziecko do przedszkola, i drogę przebiegło mi stadko dzików smile
      listy też widuję.
      kiedyś też sarnę, a wiele lat temu zaplątał się... młody łoś smile
      i to wszystko w Warszawie smile
      • penelopa40 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 11:13
        warszawa, w okolicach pól mokotowskich... lisy, kuny bywają często...
      • kub-ma Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 11:24
        Rany, to ja jakimiś dziwnymi drogami muszę chodzić skoro nigdy nie widziałam sad
    • anias29 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 11:17
      > Widziałyście jakieś dzikie zwierzę w dużym mieście?

      Dziki wielokrotnie w samym centrum Trójmiasta, przy głównej arterii, więc przyzwyczajonamwink
      Raz widziałam, jak tę arterię stado przemierzało w poprzek, niezły widokwink

      Stadko saren z młodymi jakieś 50m od tejże arterii widziałam w zeszłym roku, to już mnie zdziwiło nicowink
    • lauren6 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 11:27
      Dzika jeszcze nie, ale listy, jeże w Warszawie tak.
    • iin-ess Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 11:28
      kub-ma napisała:


      > Widziałyście jakieś dzikie zwierzę w dużym mieście?
      >
      widziałam wiewiórki i pawie w Łazienkachwink i w zoo w Warszawie widziałam dużo dzikich zwierząt;-P
    • ola Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 12:48
      W Warszawie nocami jest mnóstwo dzikich zwierząt. Zwłaszcza przy pasach zieleni łączących lasy miejskie. Teraz jest zima, wystarczy popatrzeć na ślady.
      Wczoraj w okolicach linii obwodowej przy ul. Burakowskiej widziałam ślady sarny. Pewnie przywędrowała z lasku na Kole. Regularnie widuję na ul. Przasnyskiej lisa. Łazi cholernik po nocach i wyżera ze śmietników. Trzeba uważać, jeśli się późno wieczorem wychodzi na spacer z psem - moja psica raz koło północy goniła środkiem ul. Krasińskiego lisa.
      Kiedyś widziałam nawet łosia. W okolicach Bemowa (ul. Lazurowa), pewnie z Kampinosu przyszedł.
      • esr-esr Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 14:18
        z lisami uważaj - świeżb, liszaj, wszelakie pasożyty przewodu pokarmowego są wspólne dla lisa i psa, a także człowieka. mogą przewędrować na domowników. ja bym powiadomiła służby miejskie o wałęsających się lisach (dzikach i sarnach też ale ze względu na ryzyko wypadku). nie pozwalaj psu dotykać truchła lisa i w przypadku znalezienia takowego też interweniuj (padlinę lisów powinno się utylizować).
        • bi_scotti Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 14:30
          W Toronto sa lisy, kojoty, raccoons (szopy pracze), wszelkiego rodzaju sarny/jelenie etc. Od czasu do czasu orly albo sokoly wija gniazda na dachach wiezowcow i maja tam male - czasem ktos zalozy kamere w gniezdzie i mozna podgladac smile No i jeze, zolwie, szare i czarne wiewiorki, skunksy (sliczne to-to ale omijac trzeba z daleka, bo jak sie przetraszy i prysnie to klops!), w parkowych creeks trafiaja sie bobry; misie do nas nie podchodza ale w miasteczkach na polnocy Ontario owszem sie pojawiaja. Miski to oportunisty, podobnie jak raccoons - jak odkryja gdzie sa smieci, to juz tam beda zawsze wracac na wszystkie posilki i jeszcze rodzine i kumpli przyprowadza wink
          • hamerykanka Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 16:04
            U nas w Teksasie z kolei pelno jest jeleni (mule deer), ktore przychodza nam pod dom i obgryzaja mlode drzewka-teraz sa prawie co noc. Nie boja sie ludzi i samochodow; robilam im zdjecia z moze 10 m. W zeszlym roku ratowalismy malucha, ktorego matka zginela-blakal sie po naszej posesji; maz go zlapal i wsadzilismy do psiej klatki w domu, zanim szeryf nie odebral; powiedzial ze poniewaz ludzie je dokarmiaja, samice koca sie na okraglo i potem takie maluchy sa nie w pore, kiedy jest malo jedzenia, potem cale towarzystwo sie rozlazi po okolicy, gdzie jest kilka drog szybkiego ruchu i gina pod kolami. I to najprawdopodobniej stalo sie z matka bo normalnie maluch by siedzial gdzies w wysokiej trawie i czekal na nia. Powiedzial tez ze w tym tygodniu to juz czwarty.
            Na naszej posesji mamy tez skunksa; ktoregos dnia byl tak zaaferowany ze przyszedl pod dom i minal mnie doslownie o dwa metry. Sowy, jastrzebie i sepy sa caly czas; kojoty teraz sie rozzuchwalily i podchodza pod budynki, poluja na bezdomne koty-maz widzial z tydzien temu jak spod domu sasiada biegl sobie kojot z dorodnym kotem w pysku. Mamy tez grzechotniki (jeden byl pod domem), tarantule (kopia norki pod moimi drzewkami), czarne wdowy i brown recluses. Ale to juz male zwierzatkasmile
            • loira Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 17:44
              Hamerykanka, o oposach zapomnialas smile I o jaszczurkach, a one sliczne sa
              W ktorym miejscu TX mieszkasz?
              • hamerykanka Re: Dziki zwierz w mieście 16.12.12, 04:32
                Great Plains czyli Wielkie Wyzyny; Amarillo.
                Z jaszczurek mamy duzo horned toads, ktore wygladaja jak miniaturowe smoki z kolcami na glowie; w ogrodku jest ich pelno, tylko smigaja, czasem uda mi sie zlapac do reki malenkie, wielkosci dziesieciogroszowkismile
                Oposow nie ma, przynajmniej w najblizszym sasiedztwie, widocznie preria nie jest dla nich dobrym srodowiskiem. Czasem zdarzaja sie pancerniki i tu ciekawostka-nie ma nic na ziemi bardziej smierdzacego niz zdechly pancernik; nawet rozjechany skunks nie emanuje takim bukietem zapachu jak pancernik;
                Mamy tez fire ants, mrowki, ktorych ugryzienie pali jak ogien. Dlatego doceniam obecnosc horned toads, ktore mrowkami sie zywia..
                A chyba najczestszym zwierzeciem choc nie dzikim jest bydlo; z czego wyroznia sie longhorn-niektore maja tak olbrzymie rogi, ze zastanawiam sie jak moga je udzwignac-w sprzedazy widzialm takie o rozpietosci 270 cm a nie byly rekordowe...
                • loira Re: Dziki zwierz w mieście 16.12.12, 06:18
                  Amarillo...A myslalam, ze jakos bardziej na poludnie bedziesz, nie wiem czemu. A o czerwonych mrowkach nawet mi nie mow, moja mloda jak miala jakis rok postanowila usiasc w mrowisku... Na szczescie nie jest uczulona. A najbrzydsze robale na swiecie, czyli cykady macie?
                  • hamerykanka Re: Dziki zwierz w mieście 16.12.12, 18:51
                    Jakos nie. Chyba klimat nie odpowiada. Za to, kiedy bylam w Maryland w czasie rekordowego wysypu, wszystkie drzewa byly doslownie nimi oblepione, a potem wylinkami. Fuuujsmile. Z robali z kolei nie znosze olbrzymich szczypaw, grubosci i dlugosci wskazujacego palca. Kiedys bralam prysznic i cos zaczelo mnie laskotac w noge, zmylam szampon z twarzy , spojrzalam w dol...i to laskotanie to byl ten robal pod stopa, wylazacy z odplywu.
                    A ty, skad piszesz?
                    • loira Re: Dziki zwierz w mieście 17.12.12, 13:57
                      bleh, szczypawek akurat nie mamy na szczescie smile
                      Z Dallas pisze.
                      • hamerykanka Re: Dziki zwierz w mieście 17.12.12, 16:59
                        super! Wyslalam Ci privasmile
        • ola Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 17:20
          Mam zawiadomić straż miejską, że koło lasu biegają lisy??
          I jak myślisz, co oni zrobią z tą informacją?
          • esr-esr Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 18:55
            IMHO lisy biegające po ulicy nie są normą, ale zrobisz co zechcesz. Las, a kilka drzew w dużym mieście to jednak różnica.
            PS. Gdyby zdziczały pies biegał tą ulicą to byś zadzwoniła?
            • ola Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 19:01
              >las a kilka drzew w dużym mieście to jednak różnica

              czy las o powierzchni 130 ha, będący rezerwatem przyrody, klasyfikuje się jako las czy jako kilka drzew?

            • kocianna Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 21:04
              Park narodowy o powierzchni 116 000 km2, z czego ok. 30% w granicach miasta (miasta, w którym NIE MA budownictwa jednorodzinnego, a ostatni blok 5-piętrowy wybudowano w 1975 roku - teraz średnia na obrzeżach to 17 pięter) to las, czy kilka drzew? A 1534 ha? A 2500 ha, z czego 300 to ścisły rezerwat? Pod wszystkimi biegną linie metra, wszystkie otoczone wielopasmowymi ulicami, za którymi stoją wieżowce zamieszkałe przez 12 mln ludzi?

              I te lisy, wyobraź sobie, przechodzą te ulice i łażą między wieżowcami. I łosie też. I inne zwierzaczki, zwłaszcza w zimie.
              • esr-esr Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 09:50
                ja pisałam odnośnie postu Oli, która pisze o konkretnym lesie w konkretnym mieście i że naturalne jest to że lisy biegają po ulicach. MOIM zdaniem 130 ha lasu to nie las i MOIM zdaniem lisy biegające samopas po mieście stanowią zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców. nigdzie nie napisałam, że nie wierzę w dziką zwierzynę w mieście. linia Wisły stanowi naturalną barierę w rozprzestrzenianiu się chorób wśród zwierzyny dzikiej. w moich stronach (wschód) świeżb, babeszja, bąblowiec są poważnym zagrożeniem i nie jest prawdą że w mieście pies babeszją się nie zarazi. PORADZIŁAM uważać na lisy bo zbyt często musiałam leczyć psy zarażone chociażby świeżbem (jest śmiertelny) czy babeszją. ja napisałam swoje zdanie, Wy zrobicie jak uważacie.
                • kocianna Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 11:31
                  Ja się z Tobą absolutnie zgadzam, że zwierzęta w mieście stanowią zagrożenie. Tylko nie bardzo sobie wyobrażam, jak straż miejska ma reagować na wezwanie do każdego zauważonego lisa. Dziki na Tarchominie stanowią już problem i odłownie niewiele pomagają, straż miejska jest bezradna. A trudno skutecznie odgrodzić Kampinos czy Nieporęt od osiedli ludzkich. To samo w Moskwie, gdzie lasy w granicach miasta zajmują łącznie ponad dziesięć tysięcy hektarów - a o wiele bardziej palącym problemem niż leśne zwierzęta są zdziczałe psy.
                  • esr-esr Re: Dziki zwierz w mieście 17.12.12, 14:18
                    teoretycznie straż miejska powinna reagować na informacje odnośnie dzikich zwierząt, tak samo jak zdziczałych psów. można jeszcze interweniować w inspektoracie weterynaryjnym mówiąc, że lis wyglądał na chorego, miał łyse fragmenty skóry, etc (trochę pewnie trzeba podkoloryzować). są miasta gdzie inspektoraty żądają okazania każdego zastrzelonego lisa żeby go ocenić, na zachętę płacą kilkadziesiąt złotych.
                • ola Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 15:44
                  Nie uznajesz lasu Bielańskiego, Młocińskiego i Puszczy Kampinowskiej (największego parku narodowego w Polsce) za las?
                  No to ja nie mam więcej pytań...
                  W takim razie czy ja mogę przestać uważać Białowieżę za las i posługiwac się w podróżach po Podlasiu określeniem "te kilka drzewek koło Hajnówki"?

                  wink
                  • ola Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 15:52
                    tak tytułem wyjaśnienia:
                    Puszcza Białowieska - 62 219 ha powierzchni
                    Las Bielański (w całości w granicach administracyjnych Warszawy) - 130 ha
                    Puszcza Kampinoska - 67 000 ha, z tego 38 544 ha to Kampinoski Park Narodowy z rezerwatem ścisłym o powierzchni 46,38 km², rozciągająca się od rogatek miasta.

                    czyli jak nic parę lichych drzewek, żaden las, buahaha
                    • esr-esr Re: Dziki zwierz w mieście 17.12.12, 14:15
                      ale las bielański nie jest "standardowym" lasem. 130 ha to naprawdę nie jest dużo, poza tym nie ma tam tradycyjnej gospodarki łowieckiej i leśnej. to jest las miejski, z założenia kierujący się innymi prawami niż lasy znajdujące się poza obszarami miejskimi. tym bardziej zagrożenie istnieje - nie wiem czy lisy tam bytujące mają np. szansę pobrać szczepionkę na wściekliznę, częstsza możliwość spotkania lis-pies, czy lis-człowiek podnosi ryzyko zachorowania.
    • dziennik-niecodziennik Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 16:09
      w Gdańsku i Sopocie osobiscie karmiłam dziki daleeeeeko w miescie. moze nie w centrum, ale z pewnoscią nie na peryferiach.
    • czarnaalineczka Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 16:12
      mieszkam w miescie ale blisko rzeki i lasu

      lisy i zajace pod blokiem kolo 4 rano to normalka
      czasem jakas sarna
      w lecie rano notorycznie kaczki randkuja na trawnikach tongue_out
    • nutka07 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 17:40
      Tak, dzika w Warszawie smile
      • ola Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 17:58
        dziki też widziałam. Zwłaszcza w pasie otuliny Kampinosu.
        Zwierzęta swobodnie przechodzą wzdłuż Wisły, od Kampinosu, przez Las Młociński i Bielański na Bielany, Żoliborz. To samo na Tarchominie, Białołęce. Lubię Warszawę i za to smile
        • tebacha Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 18:16
          Na warszawskim Tarchominie niedawno stadko dzików stało w klatce schodowej - brat nie mógł wejśćsmile)) Może nie mogły raciczkami wystukać kodu i dlatego tak długo stały.
    • mruwa9 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 18:21
      wiewiorki, sarny , zajace, nawet losie.
    • inguszetia_2006 Re: Dziki zwierz w mieście 14.12.12, 18:49
      Witam,
      Uwielbiam wszelkie świnie, dziki też. Marzę o tym,żeby przyszły do mnie do ogródka, a wtedy już nie wypuszczę;-D Apropos pytania. Tak, widzę dzikie lisy. Jak się u mnie zagnieżdżą na ogródku to też nie pogardzę. Nie w sensie na futro;-P Tylko chetnie przygarnę taki zwierzyniec.Takie marzenia małej dziewczynki.
      Pzdr.
      Ing
    • agaja5b Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 11:53
      Mieszkałam w Warszawie, niedaleko mieliśmy las, za swoje kilka lat pobytu widziałam pod moimi oknami zimą dziki (żeby dojść do auta trzeba było śnieżkami porzucać), latem łosia z młodym (mam nawet film nagrany, jak mi pod oknami łażą), sarny biegające po ulicy. I to nie były jakieś rzadkie przypadki.
      • ola Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 15:55
        >mieszkałam w Warszawie, niedaleko mieliśmy las


        e tam, żaden las. Kilka drzewek pewnie wink
        • agaja5b Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 16:17
          Był to las za Bemowem, prawie Kampinossmile
          • ola Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 17:09
            no wiesz, jedna z koleżanek wyżej nie uznaje Kampinosu za las. W ogóle żadnego z lasów miejskich Warszawy nie uznaje za las. To tylko kilka drzewek i lisy, sarny i łosie nie mają prawa tam być. Lepiej łap telefon i dzwoń na straż miejską, żeby cos z tymi łosiami w otulinie parku narodowego natychmiast zrobiła!
            smile
            • agaja5b Re: Dziki zwierz w mieście 16.12.12, 17:36
              Aha, nie sledziłam wcześniej dyskusji, to i nie wiedziałamwink Powiem tyle, że pochodzę z zasobnego w lasy regionu Polski, w mojej rodzinnej miejscowości dookoła lasy, ale tyle dzikich zwierzaków z bliska to ja całe swoje życie nie widziałam (ot, zająca czy sarnę z daleka), dopiero jak zamieszkałam w Warszawie, to co chwila dziki, łosie, sarny pod oknami chodziły itp. I kiedyś też myslałam że miastowi to zwierzęta leśne co najwyżej na obrazku oglądająsmile
    • fasol-inka Re: Dziki zwierz w mieście 15.12.12, 15:49
      owszem, w zeszłym roku zimą dziki w okolicy jednego z CH, w Warszawie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja