Stosunek doroslych do dzieci nie fer

13.12.12, 22:32
Czesc, czy tez jestescie zdania ze dorosli czasem ponizaja dzieci?

Przyklady z mojego dziecinstwa:
- "dzieci i ryby glosu nie maja"
- "nie wtracaj sie w nieswoje sprawy" --> doroslym wolno
- zakaz zwracania uwagi starszym
- mowienie do starszego per pan/pani --> do dziecka per ty

Czy to tylko "polska kultura" czy jest tak na calym swiecie? Jak jest w innych krajach?
    • kk345 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 13.12.12, 22:35
      > - mowienie do starszego per pan/pani --> do dziecka per ty
      Okazujac dziecku szacunek nalezy do niego mowić per Pan/i?
      I "fer" pisze sie inaczej..."nieswoje" w tym wypadku tez.
    • nangaparbat3 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 13.12.12, 22:38
      Moje ulubione przysłowie: Kto ma pszczoły, ten ma miod, kto ma dzieci, ten ma smród.
      Oczywiście masz rację.
    • redheadfreaq Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 13.12.12, 22:46
      Przecież wiadomo, że dziecko to taki niedorozwinięty rodzaj człowieka.

      (To jest ironia)
    • izak31 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 06:45
      A ja uwazam,że trzeba oddzielić swiat dorosłych od świata dzieci. Obecnie panujący dzieciocentryzm zupełnie mi nie leży. Oczywiście dziecko trzeba szanować ale dziecko nie jest dla mnie partnerem.
      • nangaparbat3 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 06:59
        izak31 napisała:

        > A ja uwazam,że trzeba oddzielić swiat dorosłych od świata dzieci.

        Niby w jaki sposób?
        I własciwie dlaczego? Po co?
        W jaki sposób chcesz nauczyc ludzi funkcjonowania w zróżnicowanej grupie, jesli dzieci "oddzielisz"?

        >>>Obecnie panujeący dzieciocentryzm zupełnie mi nie leży.

        Nie ma zadnego dzieciocentryzmu, tylko skupianie sie matek na ich wlasnych lękach, ktore goraczkowo usilują uciszyć, jednak dzieci traktuje sie bardzo przedmiotowo.

        Oczywiście dziecko trzeba szanować al
        > e dziecko nie jest dla mnie partnerem.
        Nie rozumiem.
        • ina_nova Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:38
          > Oczywiście dziecko trzeba szanować al
          > > e dziecko nie jest dla mnie partnerem.
          > Nie rozumiem.

          Czy dziecko zarobi pieniądze, odciążając rodzinę i zapłaci rachunki? Czy bierze całkowita odpowiedzialność za swoje postępowanie? Układ nerwowy kilkulatków jest nie do końca rozwinięty, stąd są te awantury w sklepach, dzieciak właśnie w ten sposób okazuje swoje niezadowolenie. Czy Ty też tak robisz, jak nie mozesz sobie kupć nowych butów? Czy dziecko wysłucha Cię i wesprze w trudnych momentach? Przykłady można mnożyć, a generalna zasada jest taka, ze partnerstwo polega na równej współpracy, wzajemności i zaufaniu, a wysokiego poziomu tych składowych raczej u dziecka oczekiwać nie można. Jak z kolei nie rozumiem, dlaczego na siłe robi się z dzieci dorosłych, którymi nie są.
          • gazeta_mi_placi Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:38
            Zgadzam się. Partnerem może być ktoś równie dojrzały jak ja, dziecko ze względu na brak dojrzałości partnerem być nie może.
            Owszem, zdarzają się dzieci nad wiek dojrzałe (na ogół jest to spowodowane bardzo złą sytuacją w rodzinie, znałam takiego chłopczyka który opiekował się swoim młodszym rodzeństwem, organizował im zakupy i jedzenie, rodzice pili), ale to też nie jest dobrze. Wszystko ma swój czas.
      • nowi-jka Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 07:42
        a kto mówi ze dziecko ma byc partnerem? moje dziecko nei jest moim partnerem ale jest człowiekiem i wazne sa dla mnei jego potrzeby. Wszystkie nie tylko ze ma miec sucha pieluche ma byc najedzone, bezpieczne i nie zawracac głowy.
        • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:07
          dbam o syna, kocham straszliwie, nawet rozpieszczam, ale żeby od razu do niego na Pan mówićwink
          • ciezka_cholera Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:12
            Nie martw się, jak trochę lepiej się poznacie, może Ci zaproponuje przejście na ty.... big_grin
            • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:38
              big_grin
              • princesswhitewolf Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:45
                smile))))))))))
            • bi_scotti Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 13:51
              ciezka_cholera napisała:

              > Nie martw się, jak trochę lepiej się poznacie, może Ci zaproponuje przejście na
              > ty.... big_grin

              Moze tez dojsc do wniosku, ze nalezy sie do niego zwracac "Wasza Wysokosc", i tak bywa tongue_out
      • maugorzata2008 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 13:25
        > Obecnie panujący dzieciocentryzm zupełnie mi nie leży.
        W "Zmruż Oczy" był taki dialog:
        matka (o córce): w domu wszystko kręci się wokól niej
        przyjaciel: a tutaj wokół tego słupa, tylko wszyscy go mijają i nikt z nim nie gada
    • nowi-jka Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 07:40
      kiedys tak sie podchodziło do dzieci ale teraz jednak podmiotowo sie je traktuje.
      I bardzo dobrze. Kiedys przeczytałam fajna mysl cos w stylu ze dziecinstwo to nei jest wstep do prawdziwego zycia to jest zycie.
      Ja nei uznaje np argumentu "bo tak" Czasemjak jestem zła to powie mi sie "bo ja tak powiedziałam" na polemike mojego syna czemu ma cos zrobic ale zaraz staram sie to zmieniń ze go poprosiłam. Takie podejscie uczy ze racje ma zawsze silniejszy a nie lepiej argumentujacy.
      • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:10
        ale przeciez nie zawsze "wygrywa" lepiej argumentujący

        np w pracy, mozesz miec sweitny pomysł, ale szefowi nie lezy i nic nie wskórasz czasem

        u mnie niestety czasem musze powiedziec coś na zasadzie " bo tak", bo jak nie postawie jasno granicy to zaleje mnie pierdylionem argumentów z d.y aby mnie tylko złamać przez zamęczeniewink
        • noname2002 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 08:56
          Ale dopuszczasz go do glosu wink zamiast wrzasnac "milcz, szczeniaku, jak matka mowi! ".
          Na e-mamie szacunek do dziecka i traktowanie go jak czlowieka jest mylony z wychowaniem bezstresowym i pozwalaniem dziecku na wszystko. A przeciez mozna decydowac i wymagac szanujac dziecko- w pracy tez mozna byc szefem nie upokarzajac podwladnych, prawda?
          • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:29
            no czasem dam mu dojśc do głosutongue_out
            choc czasem jak mówi, ze jestem okropna- bo np mówię, że ma kończyc grać, to mówie " jak bedziesz miał własne dzieci, to też bedziesz mógł się na nich wyżywać!"wink
      • franczii Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:36
        Takie podejscie uczy ze racje ma zawsze silni
        > ejszy a nie lepiej argumentujacy.

        Tez bylam o tym kiedys przekonana.
        Doswiadczenie zweryfikowalo to przekonanie (nie to jedno zreszta jesli chodzi o wychowanie) . Tlumaczenie i argumentowanie a gotowosc/dojrzalosc dziecka do zrozumienia i przyjecia tych "lepszych" argumentow to dwie rozne sprawy. Ja tlumacze wszystko ale czasem musze zadzialac autorytetem bo nie wszystko sa w stanie zrozumiec i zaakceptowac na danym etapie rozwoju. I odkrylam , ze dzialanie z pozycji autorytetu wcale nie musi byc trauma dla dzieci. Wrecz przeciwnie
    • sarling Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:06
      To faktycznie trudna sztuka - wychować, uspołecznić bez autorytarnego poniżania.
      Czasem jednak odnoszę wrażenie, że po pedagogice w stylu "siedź cicho", "dorosły ma zawsze rację", "dziecko nie czuje prawdziwych uczuć" nastąpiła era zrównania lub czasem odwrócenia proporcji pozycji dziecka i dorosłego. Obserwując swoje dzieci widzę, że traktowanie ich jak równorzędnego partnera często je: przeraża, zawstydza, śmieszy, męczy.
      Dzieci wolą np. być w jakimś momencie zagonione odgórnie do łóżka niż omdlewać ze zmęczenia siedząc z rodzicami wieczorem. Podaję ten przykład, bo kiedyś postępowa koleżanka skrytykowała mnie, że dzieci po 20 mają siedzieć u siebie w pokoju (mogą czytać, gadać, ale w łóżkach) - bo mogą się poczuć odepchnięte (WTF!).
      • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:35
        dziecko to dziecko, potrzebuje opiekuna, a nie partnera
        mój syn zapewnie nie zmuszany chodziłby spac o 2 w nocy i grał 28h na dobę na komputerze i siedzieć na skajpiewink

        jego prawo, jest młody i trudno oczekiwać, żeby sam z siebie był rozsądny- chce robić to co sprawia mu frajdę
        mój mąż czy ja, nie przymuszani, czasem kategorycznie, nie wiem czy skonczylibysmy studia, i wyrosli na mądrych i rozsądnych ludzi

        nikt nikogo nie poniżał, ale stawiano nam granice, czasem z nami nie dyskutowano, miało byc tak i tak

        ale prawde mówiąc w niektórych sytuacjach nawet najrozsądniejsze argumenty odbijały sie ode mnie jak od ściany

        moim zdaniem traktowanie dziecka troche jak dorosłego tzn dawac mu dużą dozę samodecyzyjnosci moze byc szkodliwe
        dziecko nie ma wiedzy i doswiadczenia dorosłych i nie umie podjać własciwych decyzji czesto, bo nie umie dostrzec konsekwencji
        oczywiscie moze decydowac w co chce byc ubrane, jaki kolor mają miec sciany w jego pokoju, ale to nadal nie jest traktowanie dziecka na równi partnerskiej
        • franczii Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:43
          > mój mąż czy ja, nie przymuszani, czasem kategorycznie, nie wiem czy skonczyliby
          > smy studia, i wyrosli na mądrych i rozsądnych ludzi

          Otoz to. Moj brat byl baaardzo nieszczesliwy ze go rodzice pchneli do liceum. Chcial jak najlepsi kumple do zawodowki. Pamietam jak ciezko pokrzywdzony, ze swieczkami w oczach siedzial przy lekcjach i ksiazkach. A gdzies w 3 klasie odkryl swoje powolanie, skonczyl studia. W duzej mierze dzieki przymuszaniu.
    • thegimel Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:08
      Poniżali i poniżają. I nie chodzi tu o egzekwowanie zasad, o to, że rodzice je ustalają itd, bo jest to jasne. Ale wciąż niektórzy przelewają własne frustracje na dzieci - nadal można usłyszeć jak matka zwraca się do dziecka 'ty debilu'. do dorastającej córki, która ma pierwszego poważnego chłopaka 'ty dzi@ko, ja w twoim wieku sie uczyłam, a nie ku@@@m po krzakach' itp. Dalej zdarza się czytanie korespondencji, pamiętników i wyśmiewanie tego co dziecko tam pisze, minimalizowanie jego uczuć, klęsk, problemów etc. Samo sprawdzanie co dziecko pisze można czasami usprawiedliwić, kiedy mam podejrzenia, że w życiu dziecka coś jest mocno nie tak -np narkotyki etc, ale i wtedy należy uważać, żeby dziecka nie skrzywdzić, nie stracić jego zaufania.
      • zuzi.1 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:12
        Dokładnie thegimel zgadzam się z tym co napisąłac, a potem się tacy rodzice dziwią, że dziecko się od nich mentalnie odcina już na etapie nastolatka, a jako osoba dorosła ogranicza z nimi kontakt do niezbędnego minimum i utrzymuje relacje czysto kurtuazyjne,...
      • aneta-skarpeta Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:39
        mysle, że jesli ktos tak sie odnosi do dziecka to po prostu tak traktuje ludzi. Tyle tylko, że dorosłemu tego nie powie w twarz, tylko pomysli

        i nie oszukujmy sie to są zachowania patologiczne

        moi rodzice absolutnie do mnie sie tak nigdy nie odzywali, ale tez do siebie tak nie mówili czy do obcych

        jednak czasem pojawiał sie argument NIE BO NIE
        • thegimel Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 10:02
          Nie zawsze patologia niestety. Określenie typu: piszesz jak degenerat, skończysz w więzieniu (po dzieciak od jednego kopa nie załapał deklinacji), jesteś świnią (bo dwunastolatek ma bajzel w pokoju) słyszałam z ust kochającej babci w naprawdę dobrej rodzinie. Najgorsze jest to, że kobieta nie widzi, że coś złego robi. To tak jak z tym laniem z miłości trochę. I też mi się zdarza opierniczyć młodego z góry do dołu, ale kurczę, da rady bez wyzwisk i oceniania dziecka.
      • noname2002 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 11:27
        O, o to mi wlasnie chodzilo, Thegimel.
    • exactly_like_me Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:45
      > - mowienie do starszego per pan/pani --> do dziecka per ty

      no a jak inaczej? Mówisz do dzieci per pan/pani? o_O

      uważam natomiast ,że dorosli owszem poniżają swoje dzieci ale przykłady mam zgoła inne

      1. pytają w sklepie "co wybierasz?" jak dziecko wskaże to mówią" a nie lepiej tamto, inne? No weź tamto bo to nie jest ładne" po kiego pytać dziecko o zdanie skoro się tego zdania nie szanuje?

      2. Nagminnie słyszę na ulicach " ma być tak ja ja mówię, Ty nie masz nic do powiedzenia"

      3. Mówienie "zostaw to, Ty nie umiesz, na pewno sobie z tym nie poradzisz" masakra, nie dość ,że poniża dziecko to jeszcze utwierdza w przekonaniu ,że jest beznadziejne. Potem wyrastają takie kaleki życiowe co bez mamusi nie potrafią podjąć żadnej decyzji.
    • lili.lolo Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 09:51
      > - mowienie do starszego per pan/pani --> do dziecka per ty

      już dawno większej bzdury nie czytałam - "tykanie"= poniżanie big_grin big_grin big_grin
      Rodzice to nie koledzy. Jak można wychować człowieka z zasadami, nie ucząc ich podstaw.
      Rozumiem, że na spotkaniu np. z prezydentem też można wypalić per Bronek.
    • yoko0202 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 10:17
      mg1993 napisał(a):

      > Czesc, czy tez jestescie zdania ze dorosli czasem ponizaja dzieci?
      niestety tak, choć moim zdaniem niekoniecznie wyraża się to w poniższych przykładach

      > - "dzieci i ryby glosu nie maja"
      w pewnych sprawach dzieci faktycznie głosu nie mają
      jeżeli jednak dziecko słyszy coś takiego 10 razy dziennie, to jest bardzo nie w porządku

      > - "nie wtracaj sie w nieswoje sprawy" --> doroslym wolno
      sprawy dziecka to są zazwyczaj sprawy jego rodziców
      sprawy rodziców to niekoniecznie są sprawy dziecka

      > - zakaz zwracania uwagi starszym
      to nie jest ok, dziecko powinno mieć pełne prawo, żeby się wypowiedzieć, gdy ma inne zdanie, coś mu się nie podoba, chce coś skomentować itp.

      > - mowienie do starszego per pan/pani --> do dziecka per ty
      nie rozumiem, do synka sąsiada mam mówić per Pan, a np. do 50-letniej ekspedientki w sklepie: Kryśka dawaj dwie kajzerki?
    • iin-ess Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 11:56
      mg1993 napisał(a):

      > Czesc, czy tez jestescie zdania ze dorosli czasem ponizaja dzieci?
      >
      >tak
    • joxanna Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 12:20
      Podkreśliłabym: przykłady z twojego dzieciństwa

      dzisiaj już się dzieci tak nie traktuje, przynajmniej ja tego nie widzę w swojej i zaprzyjaźnionych rodzinach.

      dzieci się wtrącają, komentują, zwracają uwagę - tylko, że są uczone, że to ma być zrobione adekwatnie, w odpowiedniej formie i czasie. nie wolno im powiedzieć do babci: jesteś głupia, tak, jak i dorosły by nie powiedział. Ale mogą powiedzieć co im konikretnie u babci nie pasuje, dyskretnie i pod warunkiem, że jest to realny zarzut - dokładnie tak, jak dorośli.

      Jeśli jeszcze nie są zdolne do takiej reflekcji i opanowania, to lepiej, żeby nic babci nie mówiły.

      A mówienie 'pan' do dziecka? Nie rozumiem.
      • azja001 Re: Stosunek doroslych do dzieci nie fer 14.12.12, 13:45


        > dzisiaj już się dzieci tak nie traktuje, przynajmniej ja tego nie widzę w swoje
        > j i zaprzyjaźnionych rodzinach.
        >
        > dzieci się wtrącają, komentują, zwracają uwagę - tylko, że są uczone, że to ma
        > być zrobione adekwatnie, w odpowiedniej formie i czasie.

        Czyżby zawsze tak było? Może w waszych rodzinach tak ale mam wrażenie że sporo dzieci ostatniego dziesięciolecia robią z rodzicami co chcą a pózniej przenosza te niemądre zasady do świata gdzie obcują z innymi, również dorosłymi osobami.
        Dzieciocentryzm jak ktoś wczesniej wspomnial to straszna sprawa, nie popieram. Dzieci należy kochać, wspierać, dawać poczucie bezpieczeństwa ale wpuszczanie do świata dorosłych bez żadnych ograniczeń to pomyłka.
        Mysle sobie że w pewnych sprawach dzieci i ryby rzeczywiście głosu nie mają, a mówienie do dziecka Pan Pani to chyba żart.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja