sarling
16.12.12, 09:33
Wykręciłyście się kiedykolwiek z czegoś na te argumenty?
Tak pytam, bo gadałyśmy z koleżankami o przygotowaniach do Świąt i tych różnych świątecznych wizytach i rewizytach. Dla kilku oczywiste było, że palcem nie kiwną, bo przecież a)jestem w ciąży i powiem, że się źle czuję, b)powiem, że dziecko jest chore i nie mogę przyjść.
Rany. Tak jak rozumiem poniekąd zwolnienie w ciąży, to wymigiwanie się od codzienności jest już kiepskie.
Ja to w ogóle trochę siłaczka jestem, bo ciąża mnie przed niczym nie zwalniała, a jakieś przesądy nie pozwalały mi zwalać na "chore dziecko".
Zastanawiam się czy zazdroszczę im tupetu czy złoszczę się na to. Dotyczy mnie to o tyle, że kilka razy w życiu znajomi coś/kogoś/nas olali z tego powodu - kto wie, może też zmyślonego.
Tak czy inaczej - bardzo mi się to nie spodobało.