praca po znajomości, ale widziana okiem pracodawcy

18.12.12, 10:04
co o tym myślicie?
teoretycznie - pracodawca dostaje kogoś z polecenia
praktycznie - jeśli to jakieś bliskie znajomości czy wręcz rodzina, w przypadku nieporozumień będzie zdecydowanie większy "ferment", niż w przypadku obcej osoby.

większe oczekiwania z obu stron? czy niekoniecznie?

nigdy nie miałam z tym do czynienia. raz jeden jedyny poleciłam do firmy mojego męża, dziewczynę, którą bardzo brzydko potraktował mój osobisty szef. pracuje, tam gdzie mój mąż do dzisiaj.

może jestem taka sceptyczna bo mam awersję do czegokolwiek "po znajomości". taka ambicja wrodzona.
    • a.nancy Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 10:22
      nie miałam do czynienia z sytuacją "zatrudnijmy ją, bo to kuzynka x". miałam za to często do czynienia z sytuacją "zatrudnijmy ją, bo ją znam i wiem, że jest kompetentna". w takiej sytuacji oczekiwania są takie same, jak wobec innego pracownika.
    • carmensitas Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 10:52
      Moj kolega ma firme, zatrudnia 7 osob. Wszystkie osoby sa "po znajomosci". Wczesniej zatrudnial normalnie, rynkowo, ale przejechal sie na tym tyle razy, ze woli poczekac nawet kilka miesiecy na nowego pracownika. Jak wygladalo to przejechanie? Notoryczne klamanie w CV. Potrzebowal np. kogos bieglego w obsludze czego, czego nikt sie nie nauczy w 2 miesiace. Na papierze pieknie, na rozmowie pieknie, a w praktyce okazywalo sie, ze tak, ten ktos to robil, ale czasem u siebie w domu - np. ktos mial stawiac serwery dla duzych firm, mowil ze ma bardzo duze doswiadczenie (na papierze wychodzilo, ze pracowal duzych firmach IT), a okazywalo sie, ze pracowal jako HelpDesk, a ten serwer stawial dla siebie w domu. Pensja wysoka, niby mozna odrzucic klamcow po rozmowach kwalifikacyjnych i testach na miejscu (w testach online tez klamia), ale trzeba na to poswiecic duzo czasu. Ktos, kto prowadzi rozwjajaca sie firme nie ma tego czasu.
      Oczywiscie - na tych znajomosciach tez sie mozna przejechac, ale jednak jest duze mniejsze prawdopodobienstwo. No ale ja akurat pisze o zatrudnianiu specjalistow po znajomosciach. Podobno (to wiem tylko z opowiesci) na rynku IT to specjalisci rzadko kiedy wpadaja na anonimowy rynek pracy.
    • moustilou Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 11:14
      juz kiedy bylam na studiach, pierwsza prace dostalam przez przypadek - kolega poprosil mnie zebym go zastapila, bo on mial poprawki. wcale mi sie nie chcialo, ale poszlam i okazalo sie ze jestem w tym dobra i pozniej szefowie z jednej firmy polecali mnie innym, wiec juz wtedy mialam prace 'po znajomosci'. pozniej wyjechalam kontynuowac studia do fajnego kraju- po znajomosci. po znajomosci dostalam b.dobra jak na studenta prace, a pozniej samo poszlo. prawie zawsze mialam prace, bo ktos mnie polecil, lub wiedzial ze jestem dobrym pracownikiem. czy mi za to wstyd - wcale! dostawalam te prace dlatego ze dobrze pracowalam, a nie dlatego ze przespalam sie z szefem, czy bylam z rodziny. raz nie dostalam pracy, dlatego ze wczesniej pracowalam u osoby ktorej potencialny-przyszly pracodawca niecierpial....ale wcale mnie to nie zmartwilo smile
      moj maz teraz potrzebuje zatrudnic dobrych ludzi. wolalby zatrudnic kogos po znajomosci tzn kogos sprawdzonego. ostatni zatrudniony przez niego pracownik jest polecony przez kogos - jest b.dobry
      • kasiek76 Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 11:31
        No ale to zależy o jakiej znajomości tu mówimy. Dla mnie istnieją 2 typy zatrudniania po znajomości: zatrudnianie z polecenia kogoś, kto się na danej pracy rzeczywiście zna i ma dużą szansę w tym sprawdzić, i to jest jak najbardziej ok. Natomiast zatrudnianie kogoś, kto nie ma nawet wykształcenia i doświadczenia w danej dziedzinie, ale szeroko pojęte "plecy" jest delikatnie ujmując nieetyczne. Znam kilka osób, które tak zostały zatrudnione (w budżetówce) i teraz jeszcze dzioby drą jakie to bezrobocie i jak to ludzie nieudolnie pracy szukają. Nóż się wtedy w kieszeni otwiera....
        • aquarianna Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 13:01
          kasiek76 napisała:

          > No ale to zależy o jakiej znajomości tu mówimy. Dla mnie istnieją 2 typy zatrud
          > niania po znajomości: zatrudnianie z polecenia kogoś, kto się na danej pracy rz
          > eczywiście zna i ma dużą szansę w tym sprawdzić, i to jest jak najbardziej ok.

          Z tym się mogę zgodzić, ale tylko pod warunkiem, że osoba, która poleca, nie ma z osobą polecaną kompletnie nic wspólnego ponad to, że sama korzystała z usług tej osoby. Żadnych kuzynek, sąsiadek, szwagierek itp. Nawet dalszych.
          • a.nancy Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 14:34
            aquarianna napisała:

            > kasiek76 napisała:
            >
            > > No ale to zależy o jakiej znajomości tu mówimy. Dla mnie istnieją 2 typy
            > zatrud
            > > niania po znajomości: zatrudnianie z polecenia kogoś, kto się na danej pr
            > acy rz
            > > eczywiście zna i ma dużą szansę w tym sprawdzić, i to jest jak najbardzie
            > j ok.
            >
            > Z tym się mogę zgodzić, ale tylko pod warunkiem, że osoba, która poleca, nie ma
            > z osobą polecaną kompletnie nic wspólnego ponad to, że sama korzystała z usług
            > tej osoby. Żadnych kuzynek, sąsiadek, szwagierek itp. Nawet dalszych.

            zaraz zaraz, czyli jeżeli przypadkiem mam (powiedzmy) wspólną sąsiadkę z dobrym specjalistą, to nie mam prawa polecić tego specjalisty, więc w imię tak rozumianej uczciwości tracą wszyscy - ów specjalista (szansę na dobrą pracę), pracodawca (szansę na dobrego pracownika), a nawet ja (sympatię i wdzięczność obu powyższych osób, że im pomogłam)?
            • aquarianna Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 14:47
              > zaraz zaraz, czyli jeżeli przypadkiem mam (powiedzmy) wspólną sąsiadkę z dobrym
              > specjalistą, to nie mam prawa polecić tego specjalisty, więc w imię tak rozumi
              > anej uczciwości tracą wszyscy - ów specjalista (szansę na dobrą pracę), pracoda
              > wca (szansę na dobrego pracownika), a nawet ja (sympatię i wdzięczność obu powy
              > ższych osób, że im pomogłam)?

              Ależ możesz polecać kogokolwiek, przecież nie w tym rzecz.
              Ja jedynie piszę w jakich sytuacjach nie zgodziłabym się przyjąć do pracy kogoś "po znajomości". I szczerze mówiąc w ww. opisanej sytuacji protekcja sąsiadki jest mi jako pracodawcy do niczego niepotrzebna, jeśli ona z usług tego człowieka sama nie korzystała, nie ma pojęcia o jego kompetencjach jako specjalisty, a poleca go tylko dlatego, że go zna. Przecież każdy kogoś tam zna, ale nie o to chyba chodzi.
              • a.nancy Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 15:38
                > szczerze mówiąc w ww. opisanej sytuacji protekcja sąsiadki
                > jest mi jako pracodawcy do niczego niepotrzebna, jeśli ona z usług tego człowie
                > ka sama nie korzystała

                a kto mówi o protekcji sąsiadki? w poprzednim poście napisałaś, że można polecać,
                ale tylko pod warunkiem, że osoba, która poleca, nie ma z osobą polecaną kompletnie nic wspólnego ponad to, że sama korzystała z usług tej osoby. Żadnych kuzynek, sąsiadek, szwagierek itp. - czyli że to nie sąsiadka poleca, tylko osoba polecająca nie może mieć wspólnej sąsiadki (itp.) z polecaną. czego kompletnie nie rozumiem, bo jeśli korzystałam z czyichś usług, jestem z nich zadowolona, chcę polecić tą osobę, to co ma sąsiadka do tego?
      • shellerka Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 12:00
        to dla mnie nie do końca po znajomości.

        ja tez dwukrotnie dostałam pracę nie do końca przez oficjalną rekrutację - np. pracowałam na targach dla jednej firmy, a firma wystawiająca się tuż obok, zaproponowała mi pracę na pełen etat w zupełnie innym charakterze w ich firmie. odbyło się to na zasadzie luźnej pogawędki przy kawie, od słowa do słowa wyszło, ze ja szukam i oni szukają i zaraz po targach zaczęłam tam pracować.

        z kolei wcześniej, tez na targach zapamiętała mnie babka od HR w firmie, dla której byłam wtedy tylko hostessą, ale "wykazałam się" innymi umiejętnościami i po jakimś czasie zadzwoniła do mnie i zaproponowano mi pracę niezwiązaną już z byciem hostessą, tyle że na umowę o zastępstwo.
        spędziłam tam sporo czasu.

        ale chodzi mi o znajomości w stylu "teściowa zaproponowała szefowi moją kandydaturę na stanowisko jakieś tam. troche się przyucze i co tam".
        albo "mam zostać księgową, czy dam radę? ciotka halina twierdzi, że tak" wink
      • echtom Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 14:52
        > prawie zawsze miałam pracę, bo ktos mnie polecil, lub wiedzial ze jestem dobrym pracownikiem.

        To ma więcej wspólnego z referencjami niż ze znajomościami.
    • beverly1985 Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 12:26
      Ja poleciłam 3 osoby do pracy w firmie, gdzie pracuję. I tak oczywiscie musiały przejść rozmowy kwalifikacyjne
      -> jedną baaardzo polecalam i sie za nia wstawiałam, niestety nie dostała się sad Była na 4 rozmowach, chyba byla "overqualified"
      -> drugiej w ogóle nie znałam- ot, przekazałam CV. Dostala sie od razu, bo była miła i potulna a takiej szukano wink Jak odchodzilam z tamtej firmy to wciąż pracowała
      -> trzecią osobe znalam, poleciłam, i dalej tam pracuje

      Cokolweik by te 3 osoby nie robiły- to nigdy nie "wróciło" do mnie- szefostwo mnie o nich nie pytalo wiecej, nie informowalo.
    • aquarianna Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 12:58
      > może jestem taka sceptyczna bo mam awersję do czegokolwiek "po znajomości". tak
      > a ambicja wrodzona.

      Mam zasadę, że NIGDY nie zatrudniam nikogo po znajomości, choćby nie wiem jak mnie błagano, jakie ten ktoś miał koneksje i jakie kompetencje. Dwa razy w życiu się nacięłam, bardzo boleśnie, bo z dobrego serca pomogłam, dałam palec, odgryziono mi rękę i jeszcze miano pretensje. Do tego rozwaliłam sobie jedną dobrą znajomość (tzn. wyszło na to, że nie była taka dobra). Więc od tej pory koniec z protekcją.
    • slonko1335 Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 13:34
      Wielu pracodawców zatrudnia wyłącznie po znajomości, najwidoczniej widzą więc plusy takiego zatrudniania.
    • jak_matrioszka Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 13:57
      Jest sobie firma, zalozona prawie pol wieku temu przez dwoch panow. Panowie, jak to latwo wyliczyc, mlodzieniaszkami juz nie sa, jeden z nich zachorowuje i umiera. Drugi z panow prowadzi firme dalej, ale potrzebny jest ktos w miejsce zmarlego, specjalista i z certyfikatami. I teraz sie zaczyna prywata: jedna z pracownic byla 25 late temu sasiadka mojej tesciowej. Panie sie spotkaly na miescie i w rozmowie im wyszlo ze moj osobisty Malzonek moze sie nadac. Kolezanka tesciowej dala znac szefowi, tesciowa dala znac swojemu synowi, syn i szef postawieni w sytuacji "wypada przynajmniej porozmawiac" zamienili ze soba mniej niz 10 slow i moj Malzonek dostal prace jako vice. Wymagany papier Malzonek zrobil juz pracujac.
    • myelegans Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 14:58
      U mnie w pracy rekrutacja typu, "word of mouth" i rekomendacja kandydata przez pracownika jest nagradzana 2000 bonusem, jezeli kandydat zostanie zatrudniony.
      Kandydat musi przejsc normalna procedure, 2-3 stopniowego interview itd. To bardziej wylawianie talentow.
      Nie powiem, ale kilka dobrych wakacji mialam w ten sposob na koszt firmy smile
    • annajustyna Re: praca po znajomości, ale widziana okiem praco 18.12.12, 17:31
      Mieszacie prace z polecenia z praca zalatwiona po znajomosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja