soilew
18.12.12, 18:10
Jestem po porodzie z małym siedze w domu,mąż wczoraj poszedł po dziecko do przedszkola spóznił sie bo warunki na drodze kiepskie z trasy nie dał rady wrócic na czas,spóźnienie było ok 10 min.Zabrał syna.Syn był nie ze swoja nauczycielka,tylko ta co miała dyzur, i zostawała z dziecmi do zamkniecia.Dziecko mi wchodzi do domu i mowi ze pani X go uderzyła.Mnie zatkało bo nigdy to sie nie zdarzyło.Pytam sie kiedy, mowi,ze Pani siedziała przy stoliku i cos wycinała i jak on sie odwrocił walneła go w plecy, mowi ze go bolało.Probowałam sie dowiedziec w jakiej to sytuacji było.Przeszkadzac jej nie mogł bo juz dzieci nie było,jedyna mysl mi przeszła ze pani nie trzymała cisnienia i walneła go o tak sobie że ktos sie nie zjawia na czas.Mam teraz dylemat isc z tym do dyr czy zostawic to tak,sladow dziecko nie ma,nauczyciel stazem wprawiony,świadkow nie było,dziecko u swoich pan czesto cos tam koloryzuje moga panie potwierdzic choc wiem ze tego by nie zmyslił.Co myslicie?Zostawic to tak?