rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w niewoli

18.12.12, 22:04
Nie wiem, czy dobry to tytuł tematu, ale tak się czuję czasami. Otóż znowu o dziecku. Moze zacznę od początku. Moze to ja mam problem ze sobą a moze jest inaczej. Tak więc moje dziecko ma 4,5 roku. Od czasu urodzenia jest ze mną. Nie pracuję, zajmuję się domem oraz nim. Nie mieszkamy w miescie tak więc trochę mniej mozliwosci na wszelkie rozrywki i przedszkole oraz pracę. Musiałabym dojezdzac, ale w sumie narazie nie bierzemy tego pod uwagę ponieważ nie mamy z kim zostawic dziecka. Od pewnego czasu moje dziecko nie wiem moze i ma do tego prawo, ale nie daje mi się rozkurczyć na krok. Jest duzy wieć powinien już zrozumiec, ze muszę isc cos załatwić, ze musi pobyć z babcią itd. Jest wtedy wielki płacz i lament bo nie ma mnie, bo jestem za długo itd. Jedynie co to z tatą potrafi zostać na dłużej. Jest dzieckiem z ciązy zagrożonej, od początku był bardzo wyczekiwany i jak to się mówi był szał na jego punkcie, moze i ja nadopiekuńcza tez bo zawsze chciałam zeby wszystko miał, dbałam, zeby sie a to nie zapocił, a to zeby zjadł na czas a to zeby się wyspał itd. Ale teraz juz czasem czuję się jak w klatce, az sama mam jakies lęki ze muszę wyjsc gdzies a on z babcią zostaje i wyje... Niebawem czeka nas sporo wyjazdów, bo musimy wykonczyć dom więc jakoś będzie okazja ku temu zeby pobył z babcią i przejdziemy na swoje, takze moze to się jakoś zmieni. teraz to czasem jak się stanowczo krzyknie na niego czy da nakazy jakies to zaraz babcia wpada i go broni, albo na rę ce bierze i wtedy wiadomo jak to się kończy. Chodzilismy nawet na spotkania typu klub malucha ale syn od połowy zajęc juz nie chciał byc sam w sali a ze mną mimo, ze sam wszystko wykonywał, ale zerkał czy ja jestem. Dodam, ze nie ma bardzo problemu z nawiązywaniem znajomości, jest komunikatywny, nawet na zajęciach się duzo udzielał i był chwalony. Problem tylko w tym, ze nie chce zostawac z nikim bo placze. Nie wiem, co mam zrobić, czy kategorycznie nakazywać mu ze ja jadę i ma zostać z dziadkami, czy jakoś łagodniej mu to tłumaczyć i wmawiać? Juz czasami to krzyknę na niego bo jakos nie dociera nic do niego, niby wie ze tak ma byc a dalej robi swoje. Czuję się osaczona jakos całą tą sytuacją. Ciagle tylko mysle jak to bedzie z przedszkolem jak on nie jest taki skory do zostawania nawet ze swoimi bliskimi....
    • roks30 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 18.12.12, 22:40
      Ja Ci powiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu. Jakbym musiała go zostawić to najpierw spokojnie wytłumaczyłabym gdzie jadę i po co i dlaczego nie mogę go zabrać ze sobą. Powiedziałabym o której wrócę po niego, a jak będzie tęsknił to babcia pozwoli jemu do ciebie zadzwonić. Bez dalszych dyskusji ubrałabym się i wyszła bez długich pożegnań, a babcia przynajmniej przez pierwsze kilka razy niech robi z małym to co będzie chciał, nawet jeśliby to oznaczało oglądanie bajek przez cały czas. Nawet jak będzie płakał to przecież żadna krzywda mu się nie dzieje. Przyzwyczai się. Nie daj się sterroryzować. Powodzenia życzę.
    • bagata100 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 18.12.12, 22:48
      Ja też tak mam sad Różnica jest taka, że moja ma 3 lata i 3m i chodzi do przedszkola. Poza przedszkolem nie chce zostać z nikim innym poza mną. Koszmar. Ona nawet z tatą nie chce zostać i z nikim innym (babcie) nigdzie nie pójdzie. A najlepsze jest to, że kiedyś zostawała i nie było problemu. Została nawet z babcią na tydzień i przeżyła smile Nie wiem jak u ciebie, ale u mnie wrzask podczas mojego wyjścia kończy się po paru minutach i później jest spokój. Rozmawiałam z psychologiem na ten temat i powiedziała, że moja córka może mieć zaburzenia poczucia bezpieczeństwa, bo wiele rzeczy się zmieniło w naszym życiu (przeprowadzka, tata tylko w weekendy) więc może u Ciebie też zaszły jakieś zmiany. A może poprostu jest "zbyt związany z tobą" (słowa mojej teściowej - nauczycielki w przedszkolu) smile Jedynym wyjściem jest jak najczęstsze zostawianie go z babcią i tatą, chociaż na godzinę czy pół. Mów, że wrócisz, pokaż na zegarze o której aby wiedział,powiedz po której bajce i pilnuj, żebyś była o tej godzinie co powiedziałaś. To u mnie zadziałało z jedną babcią, chociaż nadal z tatą i drugą babcią jest wrzask.
    • koraba30 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 18.12.12, 23:12
      ja juz myslałam, ze ja tylko tak mam... Kiedys jak miał 3 lata a nawet 3,5 to potrafiła na jakies 4 godziny zostac a my w tym czasie jechalismy npna zkupy... potem jakos nastał kryzys. W sumie to na wakacjach jak bylismy we troje ja tata i synek to strasznie pierwsze 2 dni nam plakał, ze do domu chce itd. Ale jak wrócilismy nie bylo problemu. Niedawno został tez z tata po dłuzszym czasie nie zostawiałóam go, jakos nie było potrzeby nawet wiec wył ze 20 min i sie uspokoił. Potem co niedziela jak tata ma wolne zostawiam go na jakies 2 godziny. Oczywisci z tata nie wyje, jak wracam to nic bardzo nie mowi. Czasem pyta kiedy mama wroci, wtedy tata mowi ze np niedługo czy cos. No właśnie ja czuje sie jak w terrorze. Np idę na podwórko na chwilkę i wracam i mowię wróciłam a on ... nie płakałem. Tak jakby juz z gory zakładał, ze musi płakać. Nawet mowi jak ja pojdę za rok do przedszkola to nie wytrzymam bez Ciebie i sie popłaczę. Nie wiem co ma na to wpływ. Dziadek jeszcze bardziej mówi, ze to taka beksa itd ze nie posiedzi z nikim 5 minut bo zaraz płacze itd. Syn wtedy to słyszy. fakt jest ze mna zwiazany, bo jestem z nim całe dnie, ja mu szykuje jedzenie, ubranie, kapiel itd... mąż wraca około 18-19. Kiedys tez na próbe wysłałam ich obu do galerii na taką męską wyprawę i na 3 godziny pojechał, ale mowił ze trochę tęsknił. Moze on chce tym wskurac coś, ze jak tak wyje to ja mam z nim zostawać i juz. Tak jak w tym klubiku malucha.... Ładnie sam chodził prawie 3 mce po 2 godz w sali a potem za nic sam... Osłabia mnie to. Jest samodzielny w pewnym stopniu... Sam je,sam sie ubirze i rozbierze potrafi sie zajmować sobą i bawić nie musi mnie wołać ciągle do zabaw.... Kiedys tez miałam sytuacje, ze miał temperature i musiałam jechać do apteki na jakies 30 min i został z babcią mimo, ze chciał jechac ze mną. I stanowczo musiałam wyjsc.... Nie bardzo tez mam go tak na codzien z kim zostawic, wiec najwiecej czasu jak juz to zostaje pod opieka taty ale to raz w tygodniu i tak jak mowie na jakies 2-3 godziny.
      • go-jab Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 03:31
        a pytasz sie czy tesknil? to nie pytaj... wogole nie reaguj na teksty typu "nie plakalem"... ewentualnie powiedz "no to super" i zakoncz temat - mysle ze bledem moze byc robienie wielkiej sprawy z wychodznia, plakania lub nie, odwagi etc.. wychodzisz bo musisz... zawsze wracasz... i tyle smile
        • kanga_roo Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 08:49
          dzieciaki są różne, ale generalnie moje koło 4 r.ż miały takie jazdy pt "wszystko z mamą". tyle, że u nas nie ma opcji skoncentrowania się w 100% na dzieciach, bo oboje z mężem pracujemy, a dzieci chodzą do szkoły/przedszkola. to nie podlega dyskusji, i one to wiedzą. rozmaite aktywności w czasie wolnym staram się planować tak, żeby trochę iść na rękę dzieciom (choć męczy mnie czasem zabieranie dwójki na szybkie zakupy, które z nimi przestają być szybkie, czy spacer z psem, który akurat lubię odbywać samotnie). ale trochę czasu dla siebie również wyrywam, staram się okazać empatię, kiedy dzieci płaczą, że chcą z mamą, ale i tak idę sama. naprawdę, w tęsknocie nie ma nic złego.
          dodam jeszcze, że teraz wręcz powinnaś dziecko oswajać z różnymi sytuacjami - w przyszłym roku obowiązuje go roczne przygotowanie przedszkolne, po co ma być wrzucony na głęboką wodę.
          • koraba30 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 11:28
            Właśnie i ja popadam w takie dziwne cos, ze wychodze i mysle i sie spiesze bo pewnie juz tam wyje w domu... Moze ja tez za duzo o tym mysle, ale jakos nie potrafie... Jestem z nim ciagle wiec jakos te przywiazania sa w obie strony... Ale zauwazylam, ze np czym wiecej mu wmawiam ze wyjde zaraz wroce itd to gorzej bo jak tak z marszu ide i wychodze to jakos jest lepiej. Nie mowie nic o tesknocie, ale np niedlugo sie wyprowadzamy i babcia ciagle chodzi i mowi, ze bedzie tesknic za nim i tak ciagle i ciagle.... Juz jej powiedzialam, zeby nie mowila mu tego ale ona po jakims czasie dalej swoje. Nie wiem kogo winic, siebie ze jestem w stosunku do niego opiekuncza bo niektorzy sie dziwia, ze go tak dopilnowuje w roznych rzeczach bo inne dzieci to lataja z "glutem" itd i rodzice sie tym nie przejmuja. A poza tym jak był mniejszy to nie miałam takze mozliwosci zostawiania go z kims... Takze jest ze mna. Korzystamy tez z wyjsc do kina, do roznych sal zabaw itd takze nie jest jakims takim skrytym dzieckiem, ale juz czasem nie wyrabiam z tym ze on nie daje mi sie rozkurczyc na krok bo zaraz płacze. Czasem sie nie dziwie, ze dziadkowie nie palą sie do zostawania z nim jak płacze, ale z drugiej strony właśnie byłby przyzwyczajony ze popłacze i przestanie... Smutno mi jakos z tego powodu, nie chcę zeby był jakims mamisynkiem, z tata swietnie sie dogaduja jak mnie nie ma... Nie ma rodzenstwa wiec jest sam... Ale moze nie ma się co rozczulac, bo on wyczuł, ze bierze na płacz i tyle tylko jak muszę jechac to jadę... W sumie działa to tylko jak jest z ojcem a szkoda, ze nie z innymi. Juz ostatnio nawet powiedziałam, ze na swieta nie przyjdzie mikołaj jak taki będzie, ale moze niepotrzebnie?
    • lilka69 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 11:59
      norma smile

      moje obecnie 7 letnie nie chodzilo do p-la tylko wizytowalo , mialo nianie 3 dni w tyg i tez aferowal w wieku 4,5 jak mial z nia zostac, dodam, ze w tym czasie byl w domu pracujacyprzy laptopie maz. nie chcial nawet isc 2 razy w tyg do p-la choc potem nie mozna bylo go wyciagnac wolami. ja wiedzialam , ze krzywda mu sie nie dzieje, calowalam, wychodzilam , on aferowal i przestawal. wtedy pracowalam jeszcze na pol etatu 3 dni w tyg.

      w sumie miala dla niego duzo czasu. wracalam o 16 , wychodzilam o 9. wiadomo, ze w dni przedszkolne nie lecial na 8 czy 8.30 tylko grubo pozniej.
      • kostruszka Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 12:14
        Lilka Ci napisała, ze to norma, ale zauważ analogię między jej a swoją sytuacją - zatem jest to "norma", ale wtedy, gdy dziecko jest zbyt zwiazane z mamą, nie chodzi wcale lub chodzi niesystematycznie do przedszkola ("wizytuje"), rodzina jest nadopiekuńcza.
        Powinno być jednak inaczej - sytuacja, którą opisujesz, jest typowa dla dwu/trzylatka, ale już czterolatek powinien umiec bez histerii zostawać bez mamy. Sama czujesz, ze dziecko Cię szantażuje płaczem, wymusza swoim zachowaniem Twoje reakcje.
        Szkoda, że babcia nie wspiera Cię w tej sytuacji. Musisz byc bardziej konsekwentna i uwierzyć, ze nie robisz dziecku krzywdy zostawiając je w końcu z rodziną, a nie z obcymi ludźmi.
        • afro.ninja Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 12:34
          dzieciak zostaje z dziadkami, a oni pewnie w dobrej wierze mowia, mu, ze jest za duzy na placze, a moze i cos gorzej palna. Dzieciak wrazliwy, to i placze, szuka ukojenia, tam gdzie wie, ze je znajdzie u matki.
          Popros dziadkow meza, pilnuj siebie- nie oceniajcie dziecka, nie rozmawiajcie z nim o tym, po prostu poinformuj go dzien wczesniej, ze musisz wyjsc, ze wrocisz. Dziecko poplacze, to na bank, ale im mniej gadania o beksach, tym mniej nerwow u dziecka.
          • lilka69 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 13:17
            moze nie doczytalam ale najlepiej byloby aby dziecko zostawalo na swoim terenie i bez gadaniny jak to duze dziecko nie moze plakac czy tesnic. ja swojemu tak nigdy nie mowilam. przyjmowalam ze spokojem i swoje robilam ( czyli zostawialam)
        • lilka69 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 13:15
          moim zdaniem jak pojdzie do szkoly bedzie juz calkowiecie normalnie. dzieci dorastaja, madrzeja moznaby powiedziec. mnie straszyli, ze dziecko za duzo w domu siedzi, z rowniesnikami nie ma kontaktu , poszedl do zerowki do szkoly, jest w 1 klasie i radzi sobie z kontaktami. ani lepiej , ani gorzej . chcialam tylko aby byla to jednak bardzo mala klasa , z dwoma paniami aby nie czul smutku samotnosci w wielkiej klasiesmile
          • bagata100 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 14:04
            Do szkoły? Najpierw trzeba przeżyć przedszkole a później szkoła smile U mojej córki przedszkole tylko pogorszyło sprawę i od momentu kiedy tam poszła zrobiła się właśnie taka. Co najlepsze, ja nie trzęsę się nad nią zbytnio a i tak uwiązana. Oczywiście, że dzieci są związane z matkami najbardziej ale to może męczyć w przypadku wyjców smile Moja potrafi jeszcze wisieć na mnie gdy gdzieś idziemy, np. do sąsiadów. Nie bawi się z dzieciakami tylko na mnie wisi albo siedzi mi na kolanach. NIektórych dzieci wogóle nie akceptuje mimo, że kiedyś całe dnie z nimi spędzała. Wydaje mi się, że poprostu trzeba przeczekać i w miarę możliwości jak najczęściej zostawiać z ojcem.
    • koraba30 Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 14:51
      Dzieki dziewczyny za słowa otuchy a nie dobijanie... Kurcze u nas właśnie synek jak gdzies jestesmy to bardzo dobrze się czuje, jak chce cos brac to sie pyta jak gdzies jestesmy a chce sie czyms pobawic... Powiem szczerze, ze moze i jakas sytuacja w tym klubie go zniecheciła i tym bardziej sie związał z tą myślą, ze mam tam siedziec. Kiedys chciał wyjsc do mamy ale Pani powiedziała ze nie, ze niedługo przyjdzie do szkoły i mamy nie bedzie i co wtedy... jakos cos w tym stylu i strasznie wtedy sie rozpłakał i nie chciał chodzic... Potem jakos zapomniał i nadal chodzilismy wspolnie. Czuł sie bezpieczniej jak ja byłam, ale w niczym mu nie pomagałam jakies zajecia jak były to sam wykonywał, bawił sie chetnie itd... Poza tym on mi opowiadał, ze w tej sali sa inne osoby i czasem jak to dziecko cos powie i rodzice wybuchali smiechem, a on to dziwnie odbierał i raz jak byłam tam to cos pokazywali a on mowi, tylko niech nikt się z tego nie smieje... Dla niego to było wstydliwe. Właśnie moze nie tyle co babcia a dziadek bardziej reaguje nerwowo jak on płacze, a mozna to jakos przemilczec jak płacze to niech płacze i przestanie... Kiedys nie było mnie i z kolei prababcia mowi " a zeby ta matka juz do Ciebie nie przyjechała".... jakos tak i tutaj moze ma poczucie lęków jakichs. Nie mam pojęcia. Wiem, ze kiedys nie było az takich problemów. Ale raczej az takiego ułatwienia nie mam, czasem dziadkowie mówią, zobacz np Antek to nie placze i zostaje bez mamy, albo cos w tym stylu... No nie wiem gdzie lezy przyczyna... Wrazliwy to jest i czuły, jak ktos podnosi w domu np głos to zaraz mowi nie kłoccie się, tak nie mozna, często mówi Kocham....
    • gemmavera Re: rece opadaja juz nie wiem co robic, jak w nie 19.12.12, 16:01
      Najpierw musisz zrobic porządek ze soba, tzn. ze swoimi uczuciami. Piszesz, że jesteś/byłaś nadopiekuńcza i że masz lęki, jak młody musi zostać z babcią - dziecko to wyczuwa bez pudła. Toteż dostaje od Ciebie przekaz, że zostawanie bez mamy to stresujące wydarzenie.

      Zacznij udawać przed nim i sama przed sobą wink że to nie jest żaden problem. Nie rozmawiasz o tym z nikim, jeśli dziecko może usłyszeć. Nie tłumaczysz synowi za wiele - tylko krótko i zwięźle informujesz. Mówisz np. "teraz idę do sklepu, wrócę jak mała wskazówka na zegarku będzie na trójce, pa" - i wychodzisz. On jest już na tyle duży, że spokojnie zrozumie przekaz, że to nie on dyktuje warunki i decyduje o tym, co będziesz robić. Tylko najpierw Ty musisz o tym przekonać siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja