Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych

19.12.12, 17:22
Jedna forumka napisała, że nie jest zwolenniczką wielodzietnych rodzin ze względu na sytuację najstarszych dziewczynek w tychże.
Dokładnie ubrała w słowa moje przemyślenia i obserwacje.
Rozmawiałam dziś o tym z koleżankami. Zaobserwowałyśmy wśród rodzin wielodzietnych nadmierną eksploatację najstarszych dziewczynek obowiązkami domowymi/opieką nad rodzeństwem, pracą często cięższą niż wykonuje niejeden dorosły człowiek.
Siostrzenica mojej przyjaciółki ma więcej obowiązków w domu i przy opiece nad 4 młodszego rodzeństwa niż moja przyjaciółka. Takich przypadków jest więcej. Dramat.
    • cherry.coke Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:27
      Nic z tym nie zrobisz, bo w tego typu (orajacych dziecmi) rodzinach wierzy sie zapewne w "alez one tak sie kochaja" oraz "niech sie uczy, tez bedzie matka".
      Mialam w podstawowce taka orana kolezanke - w podstawowce!
    • chyba.ze Jedynacy natomiast 19.12.12, 17:30
      skupiają na sobie całą uwagę rodziny i rzadko kiedy potrafią sprostać stawianym im wymaganiom.
      Nie wiem co gorsze.
      • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 17:35
        No i co z tego,ze skupiaja?poza tym nie znam ani jednego jedymaka,ktory nie umialby sprostac wymaganiom,ani tez patologii w rodzinach jedynakow nie zauwazylam.U wielodzietnych patologia jest wprostproporcjonalna do ilosci potomstwa.
        • vesper_lynd_1 Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 17:45

          bzdury...znam rodziny patologiczne z jedynakiem , znam rodziny, w których jedynak nie radzi sobie w życiu zupełnie, z wymanianiami mądrych inaczej rodziców- tym bardziej

          Tam gdzie z jedynaka robi się kalekę społeczną, odizolowaną od reszty społeczeństwa w imię chorobliwie pojętego dobra dziecka- to też patologia. Czasem zerknij trochę dalej niż czubek własnego nosa.
          • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 17:51
            Ja zerkam,jedyna patologie jaka widuje to w rodzinach wielodzietnych.Jedynakow znam wielu,zaden nie jest patologia,a wszystkie rodziny wielodzietne,ktore znam sa czysta patologia.
            • gazeta_mi_placi Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:20
              Niemożliwe, w ichnich Niemieszkach są rodziny patologiczne? Nie wierzę, toż to raj skrzyżowany z niebem....
              • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:54
                Opusuje rodziny z Pl,jakos nie poznalam w Niemczech ludzi z wieksza iloscia dzieci niz troje,a z ludzmi z Azji sie nie zadajewink
                • caroninka Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 20:14
                  Pomine to, ze wypowiadasz sie o ludziach, ktorych nie znasz. Znam z widzenia kilka rodzin wielodzietnych, tylko z jedna sie przyjaznimy, ale dzieciaki juz dorosle prawie wszystkie, dobrze wychowane i wyksztalcone. Nigdy nie nazwalabym ich patologia, dzieci grzeczne i czyste, rodzice pracujacy. Widze tez czesto jedynakow z patologicznych domow. Wielodzietnosc nie jest wyznacznikiem zadnym w tym temacie.

                  Ostatnio czesto spotykam pewna niemiecka rodzine. Kobitka zadbana, usmiechnieta, mozna by rzec, sielanka ot co! Maja szosteczke dzieciaczkow z mala roznica wieku, najmlodszego niedawno powitali. Nie widze powodow, by nazywac ich patologia ze wzgledu na to, ze chca miec duza rodzine.
                  • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 20:58
                    Swietnie,a mi bylo dane poznac “smietanke“dzieci z braku pomieszczen np spaly w chlewie.
                    • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:31
                      Tiaa, ja też takie znam. Dużo ich w miocie, mają słodkie różowe ogonki i ryjki. Duże rosną.
                      • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:33
                        Tak,tak wszystkie rodziny wielodzietne to cud,miod i orzeszkitongue_out nie musisz wierzyc,malo mnie to obchodzi,faktem jest,ze takie to rodziny poznalam,szybko im sie liczba dzieci skurczyla jak sie pracownicy socjalni dowiedzieli.
                        • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:38
                          Ojejejej big_grin To się pewnie teraz boją ślad twoich stóp zobaczyć...
                          Nie głoś prawd objawionych, nie generalizuj - mniej po doopce cię zleją.
                          • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:43
                            Co mnie oni obchodza,szkoda dzieci i tyle,bo to one placa za bezmyslnosc osob co je splodzily,bo rodzicami ciezko nazwac takie typy.
                            • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:45
                              Pewnie ciężko...
                              • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:48
                                Dla ciebie rodzicem jest kazdy kto ma dzieci?
                                • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:49
                                  Dlaczego tak sądzisz?
                                  • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:02
                                    Bo mam wrazenie,ze namietnie probujesz udowodnic,ze wielodzietnosc to w zadnym wypadku nie jest patologia.Tylko jak tak popatrze chocby na beneficjentow szlachetnej paczki,to wlasnie rodziny z duza iloscia potomstwa kroluja. I to wcale nie jest smieszne.
                                    Podam tez inny przyklad,od pewnego czasu wspomagam pewna rodzine w Pl,4dzieci,bieda az piszczy,po czym dowiaduje sie,ze w drodze jest piate,przez nieuwage(slowa matki)uncertainszlag mnie trafil,robisz wszystko by pomoc,by dzieci mialy ok,jako tako przynajmniej,a tu nastepne w drodze.Rozsadnie byloby odmowic pomocy,no ale szkoda tych pozostalych dzieci.Postawilam ultimatum,ze dalszego nierozsadnego rozmnazania wspierac nie bede.Jestem ciekawa czy to cos da.
                                    • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:05
                                      Ty z kolei raczysz nie zauważać rodzin, w których bieda nie piszczy i brak jest religijnego odwału. W Polsce przecież nie mają prawa występować big_grin
                                      • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:09
                                        juz ci napisalam,nigdy nie uslyszalam nic pozytywnego o rodzinie z dziecmi powyzej 4.Nie liczac pochwal ksiefza z ambony,ze rodzina zyje zgodnie z nauka,po czym wierni zrzucili sie na dalsze zycie tej rodziny w ten sposob.No pechowo,ze nic nie slychac o perfekcyjnie radzacych sobie rodzinach z 5i powyzej dzieci.
                                        • vocativa Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:20
                                          Mój ojciec ma sześcioro rodzeństwa. Mój dziadek utrzymywał całą rodzinę, babcia zajmowała się dziećmi; wszystkie były zadbane, wszystkie skończyły studia, wszystkie mają/miały(część cioć jest już na emeryturze) fajną pracę. Jak widać można.
                                    • joxanna Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:14
                                      No ale ty uparcie powtarzasz, że wielodzietność = patologia!

                                      Nikt nie zaprzecza, że wśród rodzin patologicznych są wielodzietne. A przecież wśród rodzin patologicznych są także takie, które mają 1-2 dzieci. Czy Twoi znajomi, jak już odebrano im dzieci nagle przestali być patologią?

                                      Można mówić, że wśród wielodzietnych rodzin częstsza jest bieda. To prawda. Ale bieda to nie patologia!

                                      Idąc Twoim tropem, obserwując zmniejszającą się liczbę dzieci w rodzinie, to 'patologia' w ciągu parunastu lat się w ogóle skończy, bo nie będzie rodzin z dużą ilością dzieci.
                                      • guderianka Re: Jedynacy natomiast 20.12.12, 10:41
                                        Im więcej dzieci tym więcej szans na popadnięcie w patologię (jakąś)-to statystyka się nazywa

                                        Moja babcia miała dwanaścioro dzieci. Jedno zmarło w wieku 3 m-ce. Dziesięcioro to przyzwoici ludzie, uczciwi, mający dobrą pracę. Nie wiem kto skończył studia-na pewno nie wszyscy. Wśród nich są pracownicy fizyczni, pracownicy umysłowi, pracownicy mundurówki itp. Tylko jedno dziecko-mój wujek-jest alkoholikiem, stworzył patologiczą rodzinę z żoną alkoholiczką -zresztą zabitą w czasie jednej z imprez w jakiejś melinie.
                                        Czy gdyby babcia miała jedno dziecko miałaby pewność, że nie będzie alkoholikiem. ?
                                        Otóż pewności mieć by nie mogła-ale statystycznie miałabym na to mniejsze szanse niż przy sporej gromadce,
                                        • ciezka_cholera Re: Jedynacy natomiast 20.12.12, 11:43
                                          guderianka napisała:

                                          > Im więcej dzieci tym więcej szans na popadnięcie w patologię (jakąś)-to statyst
                                          > yka się nazywa

                                          Wydaje mi sie, ze tu nie chodzi o prawdopodobienstwo "wylosowania" patologicznego dziecka, zwiekszajace sie wraz z iloscia prob wink. Chodzi o fakt, ktorego my, rodzice wielodzietni, bardzo nie lubimy przyjmowac do wiadomosci: otoz istnieje korelacja miedzy patologia a wielodzietnoscia. Zdarzaja sie ludzie tak nieprzystosowani, ze nie sa w stanie ogarnac najprostszych nawet obowiazkow i maja problemy z ustaleniem jakichkolwiek zwiazkow przyczynowo-skutkowych. Ot chocby osoby lekko niepelnosprawne umyslowo (albo na granicy). Dla takich ludzi, dosc czesto, dzieci sa produktem ubocznym seksu. Gdyby w celu prokreacji czlowiek musial przedsiewziac tyle zachodu co w celu antykoncepcji wszystkie te osoby bylyby bezdzietne (ciekawe, czy wtedy czyjas przemyslana bezdzietnosc bylaby utozsamiana z patologia). Ich wielodzietnosc nie jest zadna decyzja, to efekt uboczny ich zyciowej nieporadnosci.
                                          Tym niemniej irytujace jest, jak panie na forum probuja dowodzic swojej wyzszosci, wobec osob, ktore swiadomie zdecydowaly sie na wieksza rodzine, na podstawie ww korelacji. Korelacja nie rowna sie zwiazkowi przyczynowemu. Same wystawiaja swiadectwo swojej ignorancji.
                                          • guderianka Re: Jedynacy natomiast 20.12.12, 16:04
                                            Masz rację-statystyka to jedno a niewydolność to drugie
                                    • kamelia04.08.2007 definicja patologii 20.12.12, 14:16
                                      edelstein napisała:

                                      > namietnie probujesz udowodnic,ze wielodzietnosc to w zadnym
                                      > wypadku nie jest patologia.


                                      edelku, patologia jest alkoholizm, narkomania, złodziejstwo, bicie, zaniedbywanie dzieci. Zastanawiam sie czy nedza nie jest patologia.

                                      Wielodzietnośc, tak a priori nie jest patologią. Jeśli dzieci maja zaspokojone potrzeby, rodzice kochaje je i o nie dbaja, to trzeba sie w głowe mocno oderzyc, by to nazwac patologia.
                                      Powiedz prezydentowi Komorowskiemu, że jest patologia, bo z zona własna ma 5 dzieci.
                                      Znam muzułmanke z 5 dzieci, trzeba byc cięzkim idiota, by to nazwac patologia.


                                      Jesli jeszcze rozumiesz po polsku, to przytocze ci definicje słownikowa patologii społecznej:
                                      "zjawiska społecznego zachowania sie jednostek i okreslonych grup społecznych sprzeczne z wartosciami danej kultury".
                                      • gku25 Re: definicja patologii 21.12.12, 20:58
                                        Patologia to wszelkie odstępstwa od normy, to tak najprościej ujmując. Wobec tego wielodzietność jest również patologią, nędza także.
                                        • amonette Łomatkoicórko!!! 21.12.12, 21:07
                                          Tekst roku!

                                          W takim razie patologią jest też bogactwo, zrobienie ralnej kariery, wysoka inteligencja czy niespotykana uroda big_grin
                                          Do lochu z takimi! Albo lepiej do kompostownika od razu big_grin
                                        • pitahaya1 Re: definicja patologii 21.12.12, 23:18
                                          No może nie do końca wszystkie.
                                          Może bardziej są to: nieprawidłowe zjawiska społeczne, prowadzące do złego funkcjonowania społeczeństwa.
                                          • amonette Re: definicja patologii 22.12.12, 11:28
                                            Czyli znowu bogaci do gazu wink
                    • caroninka Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:42
                      Ja rozumiem, ze to nie dzialo sie w Azji, tylko w Polsce. Codzilo mi o to porownanie wink

                      Ja natomiast w Polsce znam mase rodzin z jednym dzieckiem, gora dwojka, ktore same sobie z domow doslowny chlew urzadzaja i sciagaja ta swoja pocieche na margines, marnujac dane jej zycie. Liczba dzieci nie ma tu znaczenia.
                      • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:53
                        Im wiecej buzi do wykarmienia tym ciezej.Majac jedno dziecko i 1000zl jest latwiej przezyc niz majac 5.
                        Mi osobiscie wisi i powiewa co ktos robi,poki nie widze,ze dzieciom krzywda sie dzieje.
                        Tak na marginesie wystarczy popatrzec ile rodzin wielodzietnych bierze udzial w szlachetnej paczce,przeciez nie z przypadku tam sa.
                • demonii.larua Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:19
                  Moja sis mieszka w Niemczech i zna bardzo dużo rodzin z liczbą dzieci 3+, dodam że nie są to rodziny tureckie tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:21
                    Ale ona nie jest niemieckom plastyczkom od malowania tipsów.
                    • edelstein Re: Jedynacy natomiast 20.12.12, 11:04
                      Gazecia udowodnij,ty i ci w Pl nie maja zielonego pojecia czym sie zajmuje,ale chcieliby,chcieli wiedziectongue_out
                    • demonii.larua Re: Jedynacy natomiast 21.12.12, 19:32
                      Mi tam zwisa co robi Edel zawodowo - może być nawet papieżem big_grin
                      co nie zmienia faktu, że jak walnie czasem to jak łysy grzywunią o beton :F
                      • baltycki Re: Jedynacy natomiast 22.12.12, 10:40
                        demonii.larua napisała:

                        > może być nawet papieżem big_grin
                        Protestuje!
                        Wolalbym, aby papieża wybierano sposród mądrych.
                        • demonii.larua Re: Jedynacy natomiast 22.12.12, 16:01
                          > Wolalbym, aby papieża wybierano sposród mądrych.
                          Co racja to racja
        • ciezka_cholera Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 18:14
          edelstein napisała:

          > .U wielodzietnych patologia jest wprostproporcjonalna do ilosci potomstwa.

          Chciałam tylko zauważyć, że każdy wielodzietny był kiedyś bezdzietny, a później (jeśli nie trafiły się wieloraczki) był rodzicem jedynaka. Ciekawa jestem jak przebiegał ten proces patologizacji.
          • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 18:49
            Patologia jest od 4w gore.
            • ciezka_cholera Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 18:52
              No ale to chyba sie nie dzieje skokowo, jakos musi narastac. Jak to sie staje, ze normalna trojdzietna rodzina przedzierzguje sie w patologie z przyjsciem na swiat czwartego dziecka?
              • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:21
                Bardzo prosto juz samo myslenie PanB da dzieci to i da na dzieci to patologia,im wiecej dzieci tym mniej czasu i kasy.Nie znam ani jednej srednio zamoznej rodziny wielodzietnej,zamoznej tez nie.Pewnie istnieja wyjatki,ale reszta to bida z nedza.A potem powstaja watki,jakie ulgi dla wielodzietnych?sorry ale rozmnozyc sie jest latwo.
                • chyba.ze Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 19:44
                  edelstein napisała:

                  .Nie znam ani jednej srednio zamoznej rod
                  > ziny wielodzietnej,zamoznej tez nie

                  Smutne, że żyjesz w tak ubogim otoczeniu.
                  Myślimy o czwartym dziecku, poprzednie planowane.
                  Ale patologia- ja pierdykam!

                  • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 19:52
                    Zyje w bardzo bogatym otoczeniu i nikomu nawet przez mysl nie przejdzie robic dzieci na potege,trojla to gora.
                    • gazeta_mi_placi Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 20:23
                      Ty nie jesteś z wielodzietnej rodziny a rodzinkę miałaś patologiczną więc sama widzisz, że to żadna reguła.
                      • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 20:52
                        Moja rodzina nie jest patologiczna.
                    • chyba.ze Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 20:46
                      edelstein napisała:

                      > Zyje w bardzo bogatym otoczeniu i nikomu nawet przez mysl nie przejdzie robic d
                      > zieci na potege,trojla to gora.

                      A dlaczego "na potęgę"?
                      Nie może ten fakt wynikać z potrzeby serca? Tak po prostu?
                      Kochamy dzieci, kochamy siebie nawzajem, lubimy z sobą przebywać. Na wszystko mamy środki materialne.
                      To takie patologiczne myślenie?
                      Naprawdę?
                      • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 20:56
                        Rodziny,ktore mialam przyjemnosc poznac nie mialy dzieci z potrzeby serca,jedni nie wiedzieli co to antykoncepcja,inni nie uznawali antykoncepcji.Tylko jednej nie odebrano dzieci lub ich czesci,ale zyja z pomoca proboszcza i mopsu.
                    • lily-evans01 Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:13
                      Eee tam, bardzo bogate BIAŁE Francuzki mają po 3 lub 4 dzieci. Oprócz tego szybko wracają do pracy i są finansowo samodzielne.
                      Patologia powstaje faktycznie przy braku środków na choćby przeciętne utrzymanie dzieci i siebie. Ale u nas akurat o to nietrudno nawet z jedynakami...
                      • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:24
                        Jeszcze raz dla mnie rodzina wielodzietna jest gdy przekroczona jest liczba 4.
                        • lily-evans01 Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:33
                          Hmmm, taki arabski szejk to ma z kilkanaście żon i kupę dzieci wink.
                          Też nazwiesz go patologią? Oczywiście w odniesieniu do jego kręgu kulturowego.
                    • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:16
                      Odnoszę wrażenie, że tak generalnie niewiele myśli ci korę mózgową muska... Za poglądy wystarczają ci stereotypy, za informacje gazeciny, horyzonty - tak do centrum handlowego i z powrotem.
                      Także prośba - nie generalizuj, bo ci to nie wychodzi.
                      • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:26
                        Tobie jeszcze mniej,skoro jedyne co potrafisz to smarowanie kiepskich wycieczek personalnych.
                        • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:29
                          To i tak bardzo wyważona refleksja na temat tego co wypisujesz.
                          • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:31
                            Jakbys czytala co pisze,to dowiedzialabys sie,ze bazuje na doswiadczeniach,a nie stereotypach.
                            • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:33
                              Jakich konkretnie? Ile tych straszliwych przypadków na swe biedne oczy zobaczyłaś, że wyciągasz wnioski na skalę populacji?
                              • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:35
                                Sporo,bo mam w rodzinie pracownika socjalnego.Jakos nie dane mi bylo poznac tych zamoznych z 10dzieci.
                                • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:39
                                  Pracownik socjalny do zamożnych rodzin raczej nie zagląda, nieprawdaż?
                                  • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:46
                                    Za to nauczyciele i owszem maja podglad co z czym sie je.Ciekawe dlaczego nigdy nie uslyszalam,ze ci tam z 6tak super sobie radza.Byly pochwaly dla tych z 3cz4,ale powyzej jakos nie.Przypadek zapewne.I to jeszcze przypadek w paru roznych zakatkach Pl.
                                    • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 21:48
                                      A ile znają ci twoi nauczyciele kiepsko sobie radzących rodzin/rodziców z 1-2? Pewnie statystyka by wypadła na ich dużą niekorzyść wink
                                      • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 22:05
                                        Porownywanie ilosci rodzin z 1,2dzieci do ilosci rodzin wielodzietnych,zawsze wypadnie na korzysc wielodzietnych,bo jest ich mniej.Chyba,zeby wyliczyc ile rodzin z 1,2dzieci nie radzi sobie i to samo zrobic w grupie wielodzietnych a potem porownac wyniki.
                                        • amonette Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 22:08
                                          No to porównaj. Tylko rzetelnie - nie wśród rodzin korzystających z MOPS czy podobnych instytucji. Zdziwiłabyś się.
                                          • edelstein Re: Mam trójkę, planuję czwarte 19.12.12, 22:12
                                            Sorry,ale zeby przeprowadzic takie badania rzetelnie trzena by bylo miec dostep do statystyk.Nie wyczaruje ci odpowiedzi.A teraz musze isc spac,bo syn ma jutro wigilie w przedszkolu i musimy rano wstac.
                • ciezka_cholera Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 20:09
                  edelstein napisała:

                  > Bardzo prosto juz samo myslenie PanB da dzieci to i da na dzieci to patologia,

                  Zeby tak myslec, trzeba w PanaB wierzyc, a co z wielodzietnymi ateistami? I dlaczego ta wiara tak nagle sie pojawia, wraz z czwartym dzieckiem, to mnie zastanawia, nie-liniowosc tego procesu.

                  >im wiecej dzieci tym mniej czasu i kasy.

                  To oczywiste, zasoby mamy ograniczone. "Mniej" nie znaczy jednak zawsze "za malo".

                  Nie znam ani jednej srednio zamoznej rod
                  > ziny wielodzietnej,zamoznej tez nie.Pewnie istnieja wyjatki,ale reszta to bida
                  > z nedza.A potem powstaja watki,jakie ulgi dla wielodzietnych?sorry ale rozmnozy
                  > c sie jest latwo.

                  O Beckhamach nie slyszala? Ani Brangelinach?
                  • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:29
                    Jakos nie znam wielodzietnych ateistow,poza tym dla mnie wielodzietnosc to powyzej 4jest.
                    Ile rodzin ma status taki jak brangeliny?pomijajac to,ze dziecmi brangeliny to sie glownie opiekunki zajmukatongue_outBeckhamowie nie sa dla mnie wielodzietni.
                    • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:36
                      To że ty nie takich znasz, nie znaczy, że ich nie ma.
                      • edelstein Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:40
                        Tak,juz wiemy,wielodzietnosc to blogoslawienstwo i sam miod.Nie chce mi sie juz dyskutowac.Co widzialam to moje,zdania zmieniac nie zamierzam.Niech sie rozmnazaja na zdrowie,mam to w powazaniu,nie moj cyrk nie moje malpy.
                        • amonette Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 21:44
                          Jeszcze raz ci powtórzę - coś widziałaś, ale nie wszystko.
                          Nie ja mówię, że wielodzietność to tylko cud-miód, ale ty twierdzisz, że to jedynie patologia.
                          A ja pozwolę sobie zaprotestować wobec twoich nieco spłyconych wizji i nauczań tongue_out.
            • gazeta_mi_placi Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:34
              Znałam rodzinę z pięciorgiem dzieci, najstarsze (chłopak) chodziło ze mną do klasy.
              Rodzina jak na okolicę dość dobrze sytuowana, chłopak najlepszy uczeń w klasie, uczestnik olimpiad.
            • ira_07 Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:39
              Ja pitolę, Anglią rządzi patologiczna królowa big_grin A Duńczykami będzie rządził patologiczny król, no chyba, że bliźniaki się nie liczą - w sensie planowali 3, a wyszło 4 big_grin
            • chyba.ze Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 19:39
              edelstein napisała:

              > Patologia jest od 4w gore.

              Głupstwa prawisz.
            • demonii.larua Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:02
              No kuźwa dzięki big_grin
            • vocativa Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 22:37
              edelstein napisała:

              > Patologia jest od 4w gore.
              Patologia jak nic... Na przykład tacy Beckhamowie czy Komorowscy...Patologia pełną parąwink
              • kamelia04.08.2007 Re: Jedynacy natomiast 20.12.12, 14:25
                Bechamowa ma cos nie po kolei z głową.
                Ona ma tylko kupe kasy, ale dziecmi zajmowac sie nie umie.

                Komorowska swoje dzieci wyprowadziła na ludzi. To trzeba przyznac.
            • gosia.w40 Re: Jedynacy natomiast 19.12.12, 23:11
              Boże, jaka ty głuuuupia albo troll totalny. Moja najstarsza nastoletnia córka ma mniej obowiązków, niż ja w jej wieku: sprzatnąć własny pokój, czasem umyć naczynia,poskładać wyprane rzeczy - głownie własne; chyba że za straszny obowiązek uważasz, jak poczyta książkę czteroletniej siostrze. Moja sześcioosobowa rodzina patologia nie jest, natomiast twój mózg jest mocno patologiczny
        • szmaragdowy.czad Patologia jestem 19.12.12, 23:04
          Pominę Twoje dość zabawne generalizowanie, ale postaram się odnieść do tego fragmentu:

          U wielodzietnych patologia jest wprostproporcjonalna do ilosci potomstwa

          Jeśli patologia kojarzy Ci się z biedą to posłużę się swoim przykładem (znam swoją sytuację na wylot), by udowodnić, że powyższe uogólnienie jest błędne.

          Około dziesięciu lat temu ukończyłem jedną z najbardziej patologicznych szkół wyższych w Polsce gdzie, tak na marginesie, na moim najbardziej patologicznym wydziale, na egzaminach wstępnych tylko jeden z siedmiu kandytatów okazywał się na tyle patologiczny by zostać przyjętym, reszta niepatologicznych była puszczona wolno. Zaczynam pracować pod koniec studiów, po ukończeniu zarabiam prawie 3tys. Jeszcze nie mam dzieci, ale przy pierwszym dziecku, zarabiam już prawie 4tys, przy drugim to już prawie 6tys, więc jak widzisz cały czas pracuję nad rozwojem patologii. Przy trzecim dziecku dobiegam już 12tys, ale jeszcze mi mało tej patologii. Więc proszę małżonkę o więcej. Obecnie spodziewamy się czwartego dziecka, zarabiam już ponad 20tys. (Wszystkie kwoty w złotówkach netto / miesiąc). Strach się bać co będzie przy kolejnym. Wtedy będę już taka patologia jak nasz prezydent. O zgrozo, ten z pięciorgiem dzieci to już skończona patologia. W jakim kraju przyszło nam żyć?!

          Jestem oczywiście patologicznym, poszukiwanym, a zatem bardzo dobrze płatnym specjalistą w swojej branży. Na swoją patologię zapracowałem wraz z moją żoną. Nota bene obecną, pierwszą i ostatnią. A, bym był zapomniał, żona właśnie otwiera działalność gospodarczą, z której według szacunków całkiem pokaźnym strumieniem będą płyneły kolejne patologiczne dochody.

          z patologicznym pozdrowieniem,
          Czad.

          • guderianka Re: Patologia jestem 20.12.12, 10:44
            smile
            jak ja bym chciała być taką patologią jak Ty! smile
          • edelstein Re: Patologia jestem 20.12.12, 11:08
            Trojka czy czworka dzieci to nie rodzina wielodzietna to raz,dwa internet wszystko przyjmie.Kariere ciezko z jednym dzieckiem zrobic,a co dopiero z 5tongue_out
            • pitahaya1 edelstein 20.12.12, 11:18
              edelstein napisała:

              dwa internet wszys
              > tko przyjmie.

              Mogłabyś tę złotą myśl choć raz zastosować do siebie?

              My też wiemy, że internet wszystko przyjmie. Kiedyś to papier był cierpliwy.
            • szmaragdowy.czad Re: Patologia jestem 20.12.12, 21:52
              edelstein napisała:

              > Trojka czy czworka dzieci to nie rodzina wielodzietna

              To patologią będziemy dopiero przy piątym dziecku? Jestem zawiedziony sad A może teraz jesteśmy patologią chciażby w 75% procentach?

              Do rzeczy...

              Napisałaś w tym wątku już tyle postów, że najprawdopodobniej świadczy to nie tyle o chęci przekonania świata, że wielodzietność = patologia, ale raczej świadczy o tym, że starasz się sama siebie przekonać, że Twoje własne wybory i możliwości (jedno dziecko, prawda?) są "lepsze" chociażby z tego powodu, że tak dalece im do tej "patologii". Czasami ludzie z mniejszym poczuciem własnej wartości by przychylniejszym okiem spojrzeć na samych siebie muszą pomniejszać innych. I właśnie to stało się w tym wątku.

              Ale to nic wyjątkowego bo podobnie się dzieje wielu innych wątkach na forach wszelakich. Matki opluwają bezdzietne, bezdzietne opluwają matki, ci bloków plują na tych domków a ci z domków na tych z bloków, samochodziarze na rowerzystów, rowerzyści na samochodziarzy, i tak dalej, i tak w kółko.

              Prawda jest taka, że zadowolony z życia człowiek nie czuje potrzeby plucia na lewo i prawo.

              pozdrawiam,
              Czad.
              • edelstein Re: Patologia jestem 20.12.12, 22:42
                Buhaha,ja nie zamierzam nikogo przekonywac,ani siebie w zadnym wyborze utwierdzac.Zwyczajnie nie zamierzam mojemu synowi zgotowac takiego losu jak ja mialam i uszczesliwiac go na sile rodzenstwem.Mam bardzo wysokie poczucie wlasnej wartosci,nie musze w przeciwienstwie do ciebie rzucac moimi zarobkami by utwierdzic wszystkich,ze cie stac na rozmnazanie.Musisz byc bardzo nieprwny swojej decyzji,skoro cie ubodlo.
                Ja nie pluje,odpowiedzialam na pytanie,a jesli ci sie nie podoba moje podejscie to twoja broszka.Jak dla mnie mozesz sie rozmnazac ile dusza zapragnie.
                • szmaragdowy.czad Re: Patologia jestem 21.12.12, 08:56
                  edelstein napisała:

                  > Zwyczajnie nie zamierzam mojemu synowi zgotowac takiego losu jak ja mialam

                  Przykro mi, że Twoje dzieciństwo nie było świetlane, ale, uwierz mi na słowo, nie każdy brat i siostra to zło wcielone a forum to nienajlepsze miejsce na odreagowanie.
                • saphire-2 edelstein 21.12.12, 15:46
                  edelstein napisała:

                  > Buhaha,ja nie zamierzam nikogo przekonywac,ani siebie w zadnym wyborze utwierdz
                  > ac.Zwyczajnie nie zamierzam mojemu synowi zgotowac takiego losu jak ja mialam i
                  > uszczesliwiac go na sile rodzenstwem


                  Już rozumiem, że pochodzisz z biednej rodziny, być może wielodzietnej, ale dlatego wyżywasz się na forum???
              • amonette Re: Patologia jestem 21.12.12, 09:15
                Nawet pary z gwizdka porządny człowiek nie może sobie spuścić, bo mu zaraz jakaś patologia skrótową psychoanalizę machnie wink
                I jak rzyć, panie premierze, jak rzyć?
            • demonii.larua Re: Patologia jestem 21.12.12, 19:38
              Rodzina wielodzietna to taka w której jest dzieci troje lub więcej.
          • demonii.larua Re: Patologia jestem 21.12.12, 19:34
            big_grin
    • edelstein Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:31
      Dla mnie rodziny wielodzietne to patologia,utwierdzam sie w tym czytajac wielodzietni.org.
    • a.m.a Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:31
      Dramatem jest to, w jakim ty się środowisku obracasz, ze dostrzegasz same ciężko zapracowane starsze dziewczynki w rodzinach wielodzietnych. U mnie na osiedlu rodziny wielodzietne mają najcześciej małą różnice wieku między dziećmi i nikt takiej sześcio- czy siedmiolatki nie angażuje za bardzo w opiekę czy prace domowe. Za to dostrzegam duzo bardziej zaharowane matki tychże dzieci, niż matki wychowujące jedno (często juz odchowane) dziecko.
      • vesper_lynd_1 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:42
        > Dramatem jest to, w jakim ty się środowisku obracasz, ze dostrzegasz same ciężk
        > o zapracowane starsze dziewczynki w rodzinach wielodzietnych.

        heheheh..no proszę cię, ona patrzy na to z góry swego piętrowego domu, sprzed laptopa, gdzie siedzi z kawą w ręku i uważa, że wszystko widziała i słyszała...
        • a.m.a Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:49
          O, a ja myślałam, że ten post to wynik wieloletnich obserwacji i życiowych doświadczeń smile
          • vesper_lynd_1 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:51

            ...tiaaaa...zza monitora komputera to i może....
        • edelstein Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:53
          Daleko szukac nie trzeba,wystarczy wejsc na wielodzietni.org patologia czystej wody o sekciarskich zapedach.
          • a.m.a Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:58
            Nie znam tego portalu, więc nie mogę się odnieść do patologii tam panującej. Przykro mi.
          • imasumak Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społeczności 19.12.12, 19:21
            wielodzietnych.
            • edelstein Re: Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społecz 19.12.12, 19:23
              No i,oprocz tego mialam nieprzyjemnosc poznac wielodzietych w realu,niczym sie nie roznia od tych z netu,tylko bieda jeszcze bardziej boje w oczy.
              • amonette Re: Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społecz 19.12.12, 21:25
                Co ty w TAKIM towarzystwie robiłaś???
                • edelstein Re: Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społecz 19.12.12, 21:37
                  Z paroma mialam przyjemnosc uczeszczac do szkol,a ze w rodzinie mam mase nauczycieli i nawet pracownika socjalnego,to to i owo sie slyszalo.
                  • amonette Re: Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społecz 19.12.12, 21:40
                    Przykro mi, ze masz takie, a nie inne otoczenie...
                  • ewa4x Re: Na wielodzietni.org jest tylko ułamek społecz 19.12.12, 22:37
                    Jakbyś w rodzinie miała policjanta i kilku klawiszy, to wg twojego rozumowania, świat składałby się z samych przestępców ?
                    Znam wiele bardzo porządnych rodzin wielodzietnych i mnóstwo rozwydrzonych, roszczeniowych jedynaków.
                    Patologiczne rodziny wielodzietne (oczywiście, że są takie, gdzie jest alkohol i przemoc) bardziej rzucają się w oczy niż takie same patologie, ale z jedynakiem. Ty ze względu na rodzinę, masz okazje słuchać o środowiskach patologicznych.
              • imasumak Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 19.12.12, 23:28
                edelstein napisała:

                No i,oprocz tego mialam nieprzyjemnosc poznac wielodzietych w realu,niczym sie
                nie roznia od tych z netu,tylko bieda jeszcze bardziej boje w oczy.


                Poza tym znam też kilka rodzin wielodzietnych i żadna z nich patologia. Np moja kuzynka, matka 4 dzieci, mieszka w pięknym domu w Konstancinie, na metrażu blisko 1000 m2, oboje z mężem maja świetne wykształcenie, są bogaci zarówno z domu, jak i z własnej pracy, dzieci świetnie wychowane, nie podrzucane na całe dnie opiekunkom. Oko by Ci zbielało, gdybyś zobaczyła tę "patologię".
                Inny przykład - 6 dzieci, on prawnik, własna kancelaria adwokacka, on właścicielka 2 świetnie prosperujących restauracji, piękny dom z ogrodem.
                Następny - 4 dzieci, świetnie prosperujące gospodarstwo agroturystyczne, z najlepszą w okolicy stadniną koni, szkółka jeździecką i stawami rybnymi.
                Mój ulubiony przykład - moi śp Dziadkowie, 4 dzieci, w tym dwóch profesorów nominowanych, dr medycyny oraz ekonomista, biegły rewident i syndyk mas upadłościowych w jednym.
                • gazeta_mi_placi Re: Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 20.12.12, 08:32
                  Gdybym miała męża prawnika to i siódemkę bym mogła mieć sad
                  • ewma Re: Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 20.12.12, 08:41
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Gdybym miała męża prawnika to i siódemkę bym mogła mieć sad

                    No właśnie,skoro miałabyś warunki,to i 20 jak Bach,dlaczego nie????
                • aandzia43 Re: Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 21.12.12, 21:17
                  Z czego połowa nie przeżyła dzieciństwa wink Bach nie miał wyjścia: bzykał, to i siłą rzeczy płodził. Poniekąd na zapas, bo odsiew Matka Natura robiła. To, co mu się ostało, całkiem udane było i w talenta obdarzone, ale jakie miałoby być, jeśli pokolenia Bachów rozmnażały się z innymi muzykami.
                  Mnie się bardzo podobają rodziny wielodzietne dobrze funkcjonujące. Tzn. z normalną atmosferą, wydolnymi pod każdym względem rodzicami, niebiedne, gdzie nikt nie jest przeciążany pracą i obowiązkami i gdzie potrzeby finansowe, emocjonalne i pedagogiczne dzieciaków są zaspokajane na przyzwoitym poziomie. Więc na pewno nie rodziny, gdzie rozpłód następuje z przyczyn ideologicznych (np.religijnych) lub/i z powodu niedojrzałych motywacji ("bo ja tak lubię mieć maleństwo przy piersi" i nic poza tym). Serce mi rośnie natomiast, kiedy dużo dzieciaków mają ludzie z fajną, dojrzałą, okrzepniętą osobowością, zdolni do wglądu w siebie, przytomnie oceniający zarówno swoje motywacje, zdrowie fizyczne i psychiczne, jak i możliwości finansowe.
                  • ewma Re: Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 22.12.12, 07:03

                    aandzia43 napisała:

                    > Mnie się bardzo podobają rodziny wielodzietne dobrze funkcjonujące. Tzn. z norm
                    > alną atmosferą, wydolnymi pod każdym względem rodzicami, niebiedne, gdzie nikt
                    > nie jest przeciążany pracą i obowiązkami i gdzie potrzeby finansowe, emocjonaln
                    > e i pedagogiczne dzieciaków są zaspokajane na przyzwoitym poziomie. Więc na pew
                    > no nie rodziny, gdzie rozpłód następuje z przyczyn ideologicznych (np.religijny
                    > ch) lub/i z powodu niedojrzałych motywacji ("bo ja tak lubię mieć maleństwo prz
                    > y piersi" i nic poza tym). Serce mi rośnie natomiast, kiedy dużo dzieciaków maj
                    > ą ludzie z fajną, dojrzałą, okrzepniętą osobowością, zdolni do wglądu w siebie,
                    > przytomnie oceniający zarówno swoje motywacje, zdrowie fizyczne i psychiczne,
                    > jak i możliwości finansowe.


                    Dokładnie,jestem tego samego zdania.
                    Ale większość niestety nie potrafi rozróżnić rodziny wielodzietnej nr.1,od rodziny wielodzietnej nr.2
                    A pomiędzy nimi jest przepaść.
                    • amonette Re: Patologiczny J.S. Bach spłodził 20 dzieci :P 22.12.12, 10:46
                      Między każdą rodziną dysfunkcyjną o wysoko funkcjonującą jest przepaść. Też mi odkrycie.
        • nangaparbat3 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:18
          vesper_lynd_1 napisał(a):

          proszę cię, ona patrzy na to z góry swego piętrowego domu, sprzed l
          > aptopa, gdzie siedzi z kawą w ręku i uważa, że wszystko widziała i słyszała...

          To ja pisalam o zapracowanych dziewczynkach - znam takich wiele, wiele takich spotkalam w życiu/w pracy w szkole.
    • beverly1985 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:33
      Ja miałam w podstawówce kolezankę, której kazano... gotowac dwudaniowe obiady dla całej rodziny (5 osob) i robotników robiących remont w domu. Nie wiem co się wtedy działo z jej mamą, nie było jej w domu. To była jakaś 6-7 klasa podstawówki, kolezance nie podobala sie ta sytuacja w ogóle tongue_out

      Jak teraz pomyślę, jak niewiele umieją robić 12-13-latki to przypomina mi sie ta historia.
    • ksionzka Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 17:36
      A ja nie jestem zwolenniczką rodzin z jednym dzieckiem - zazwyczaj to mały rozpieszczony gó...arz nad którym nie można zapanować bo rodzice bezstresowo go wychowują. Porozmawiałam o tym z koleżankami, sąsiadkami, paniami z kółka różańcowego i tak właśnie myślimy.

      • kkalipso Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:04
        ksionzka napisał(a):

        > A ja nie jestem zwolenniczką rodzin z jednym dzieckiem - zazwyczaj to mały rozp
        > ieszczony gó...arz nad którym nie można zapanować

        A znasz sposoby nad zapanowaniem nad zazdrosnym starszym bratem-siostrą ?!

        Ja zauważyłam,że (zresztą wiele ostatnio o tym piszą)jedynacy są bardziej zrównoważeni psychicznie,ponieważ mogą zająć się tym co najważniejsze nauką ,zainteresowaniami -nie zakrzątając myśli zazdrością ,rywalizacją o młodsze rodzeństwo.Rodzice są bardziej pogodni bo wiadomo mają więcej czasu i dla siebie i dla dziecka itd.To takie wmawianie ,bo trzeba bo wypada....Wiadomo,że łatwiej sobie radzić w problemach w grupie ,ale to też zależy...
        • ksionzka Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:11
          A potrafisz czytać, wyciągać wnioski z tekstu czytanego czy coś?? Innymi słowy: Dawaj tera wątek na 100293983475745 postów o tym co jest lepsze. Oczywiście nic z tego nie wyniknie bo NIE MOŻNA uogólniać. Jedyne co to sobie poplujecie na siebie dla rozrywki chyba.

          "Ja zauważyłam,że (zresztą wiele ostatnio o tym piszą)jedynacy są bardziej zrówn
          > oważeni psychicznie,ponieważ mogą zająć się tym co najważniejsze nauką ,zainter
          > esowaniami -nie zakrzątając myśli zazdrością ,rywalizacją o młodsze rodzeństwo.
          > Rodzice są bardziej pogodni bo wiadomo mają więcej czasu i dla siebie i dla dzi
          > ecka itd.To takie wmawianie ,bo trzeba bo wypada....Wiadomo,że łatwiej sobie ra
          > dzić w problemach w grupie ,ale to też zależy..."

          yhm big_grinDD a ludzie w zielonych koszulkach mają fajne artystyczne zdolności i niebieskie ściany w pokoju. A jak maja do tego niebieskie oczy to na pewno mają 3646588959696 znajomych na fejsie. Oj ludzie...
          • kkalipso Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:39
            Więc naucz się pisać ze zrozumieniam to porozmawiamy!
            Co do chaotycznego postu ,to odpowiem o ile zrozumiałam,i żebś i ty zrozumiała ...szkoda mi tej najstarszej dziewczynki ,bardzo bo zamiast się interesować swoją przyszłością i edukacją musi usługiwać rodzeństwu,przykre!

            Tylko w amerykańskich filmach ładnie to wygląda....
        • memphis90 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 19:29
          Znam dość blisko dwie rodziny z 4 dzieci. Tak, tak, majętne, dzieci kończą dobre szkoły, rozwijają zainteresowania, biorą udział w olimpiadach. Nikt nikim nie orze, stosunki między rodzeństwem są super. W ogóle w tych domach jest b. wysoka kultura, dobre relacje małżonków między sobą. Szczęśliwe rodziny po prostu.

          >o takie wmawianie ,bo trzeba bo wypada....
          Nie skąd, wcale nie trzeba mieć więcej niż 1 dziecko... uncertain
    • helufpi Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:04
      A ja nie jestem zwolenniczką jedynactwa. I to wcale nie ze względu na małych rozpieszczonych egoistów - wręcz przeciwnie. Wszyscy znani mi jedynacy to dzieci niekoniecznie umiejące zawalczyć o swoje, niezbyt pewne siebie (w przeciwieństwie do stereotypu - może to wynika z nieprzećwiczenia różnych sytuacji społecznych, nie wiem) i wygląda na to, że po prostu trochę samotne. Ale oczywiście nie na emamie - emama zapewnia swojemu jedynakowi wszechstronne towarzystwo.
      Zresztą nie czarujmy się, jedynactwo dzisiaj nie wynika z chęci zrobienia z dziecka książątka tylko z braku zasobów czasowych, lokalowych i finansowych na kolejne dziecko.
      A z rodzin wielodzietnych, które znam akurat najlepiej sobie radzą w życiu dorosłym najstarsze dzieci (w sensie finansowym, nie wdaję się w ocenę zadowolenia z życia itp.).
      • edelstein Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:13
        Oddalabym wszystko,by byc jedynaczka.Znam sporo ludzi,ktorzy z rodzenstwem kontaktu nie maja,albo maja raz na ruski rok jak ja i na dobra sprawe wcale im to rodzenstwo do. szczescia potrzebne nie jest.
        Jedynactwo mojego syna wynika z tego,ze nie mam ochoty na drugie dziecko,zyje w prorodzinnym panstwie,wiec utrzymanie drugiego na b.dobrym poziomie nie byloby problemem,ale po co.Ci z rodzin wielodzietnych,to bezrobotni sa,bez wyksztalcenia,a czesto jako dzieci maja dzieci.W czasach szkolnych to oni pruynosili do szkoly wszy.Wolalabym sie zastrzelic niz kazac synowi zyc w rodzinie wielodzietnej.
        • ciezka_cholera Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:24
          edelstein napisała:

          >.Wolalabym sie zastrzelic niz kazac synowi zyc w rodzinie wielodzietn
          > ej.

          Ktoś Cię próbuje na siłę zapłodnić, że takie desperackie deklaracje wygłaszasz?
        • paliwodaj Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:57
          >Dla mnie rodziny wielodzietne to patologia,utwierdzam sie w tym czytajac wielodzietni.org.
          edelstein , od dawna widze twoj nick i nigdy twoje wpisy mnie nie pobudzaly do walki, ale wybacz, musialas sie dzis nacpac dziewczyno, a nieladnie tak w srodku dnia.

          Co znaczy ze oddalabys wszystko zeby byc jedynaczka, rozumiem ze nie jestes, masz rodzenstwo, ale tak nie nawidzisz rodzenstwa ze moglabys zrobic wszystko zeby ich nie bylo na tym swiecie. No to wez siekierke i wyrab towarzystwo ( bo wszystko znaczy wszystko)
          Dla mnie jestes niepoczytalna

          Tacy ludzie o takich pogladach wogole powini przemyslec posiadanie dzieci, jezeli w swoim dziecku wzbudzac nienawisc do innych, no sorki ale jestes jakims tam ( niefortunnym) przykladem

          ,zyje w
          > prorodzinnym panstwie,wiec utrzymanie drugiego na b.dobrym poziomie nie bylo
          no widzis w w twoim Edenie zasilki ciagniesz

          >Wolalabym sie zastrzelic niz kazac synowi zyc w rodzinie wielodzietn
          > ej.
          zastrzel siebie, zarab rodzenstwo, w sumie marny twoj zywot w takiej nienawisci, z dzieciaka tez nic dobrego nie wyrosnie po przykladzie mtaki sadzac, Skad masz wziac drugie dizecko ,jak pewnie twoj maz gdy ciebie poslucha to juz nie chce patykiem dotknac, co dopiero z toba miec sex


          • edelstein Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 19:31
            Nie sadz innych po sobie,to,ze cpasz w srodku dnia nie znaczy,ze inni tez to robia.
            To ty jestes niepoczytalna,po pierwsze nie mam ochoty siedziec,po drugie co sie stalo to sie nie odstanie.
            Bardzo dobrze przemyslalam posiadanie dziecka w przeciwienstwie do wielodzietnej patologiixktore cale zycie jest na garnuszku panstwa i ksiedza proboszcza,bo tacy otwarci na zyciebig_grin
            O moj seks martwic sie nie musisz,jest bardzo udany,ba ematki twierdza,ze jak u niewyzytych nastolatkow.
            • paliwodaj Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 20:20
              edelstein a wiesz po czym sie stwierdza miedzy innymi patologie - po agresji do innych czlonkow rodziny - tak ja u ciebie do rodzenstwa i innych ludzi - do rodzin wielodzietnych.
              Wiec z ciebie to dopiero jest patologia, mam nadzieje ze to twoje opiekuncze panstwo ma wasza rodzine w swoje opiece spolecznej, bo zezrecie sie ktoregos dnia jak kanibale
              • edelstein Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 20:51
                Jaka agresja?masz nierowno pod kopula,nie ma zadnego przepisu,ze rodzine trzeba kochac i sie z nia kontaktowac.W nosie mam rodziny wielodzietne,ich poczynania mnie nie interesuja poki nie zachodza mi za skore.
                moja rodzina nie mieszka w de.
        • gosia.w40 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 23:30
          Jeszcze raz napisze: Boże aleś ty głupia, a z taka głupotą to nawet się nie chce dyskutować, choć wiele osób w tym wątku próbuje, jedyne co dodam, iż współczuję twojemu synowi tak ograniczonej matki
      • kkalipso Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:27
        Zauważ ,że kiedyś rodzeństwo było na wagę złota ponieważ,rodzice tak się do rodzicielstwa nie przykładali jak dziś więc życie zmuszło starsze dzieci do matkowania ,ojcowania....Kiedyś kogo to interesowało z kim dziecko pobawi się pod blokiem ,dziś my wybieramy ,rodzice -znajomych naszym dzieciom (nie wiem czy to dobre )ale jednak tak najczęściej jest...

        Znam wiele nawet nie "wielodzietnych "rodzin gdzie ,rodzieństwo nigdy nie doszło do porozumienia,mogę nawet stwierdzić ,że z przyjściej każdego nowego członka rodziny coś tracili............
    • tully.makker Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:15
      A co z rodzinami wielodzietnymi w ktorych sa sami chlopcy? Takie sa dozwolone?
      • kawka74 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:27
        Wtedy się prosi - w ramach 'Szlachetnej paczki' - o zmywarkę. Wtedy matka mniej czasu w kuchni spędza i ma go więcej dla dzieci.
        • kai_30 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:43
          Kurde, mam trzech synów, a zmywarkę nam właśnie szlag trafił. Kwalifikuję się jako wielodzietna, czy musiałabym sobie jeszcze jednego machnąć?
          • a.m.a Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:46
            Nie walifikujesz się bo nie masz najstarszej dziewczynki tongue_out
            A o zmywarke zawsze możesz poprosić, a co smile
          • amonette Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:26
            Machnij se starszą córkę i ją wykorzystuj. Będzie git.
          • mama_kotula Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 00:01
            kai_30 napisała:

            > Kurde, mam trzech synów, a zmywarkę nam właśnie szlag trafił. Kwalifikuję się j
            > ako wielodzietna, czy musiałabym sobie jeszcze jednego machnąć?

            Ja nie mam w ogóle zmywarki, moja droga. I każę zmywać córce, która wcale nie jest najstarsza, tylko średnia. I w ogóle każę się starszym dzieciom zajmować najmłodszą. I mają, o zgrozo, obowiązki w domu, nie tylko sprzątanie własnego chlewika - krótko mówiąc, przeye bane tongue_out

            Ale nie mam się czym przejmować, bo wg ematki jeszcze patologią nie jestem, brakuje mi jeszcze jednego dziecka. Więc jako niewielodzietna mogę wykorzystywać do woli <szatański śmiech>.
            • memphis90 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 16:50
              I każę zmywać córce, która wcale nie j
              > est najstarsza, tylko średnia. I w ogóle każę się starszym dzieciom zajmować na
              > jmłodszą. I mają, o zgrozo, obowiązki w domu, nie tylko sprzątanie własnego chl
              > ewika - krótko mówiąc, przeye bane tongue_out
              Mama, to tyyyyy?
              • mama_kotula Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 22:47
                memphis90 napisała:
                > Mama, to tyyyyy?

                big_grinDDDD
                Wychodzę z założenia, że osobnik w odpowiednim wieku nie ma rączek przyrośniętych do tyłka i nic nie stoi na przeszkodzie aby uczestniczył we wspólnym zajmowaniu się domem i w życiu rodzinnym.

                Czytaj: nie ma przeszkód, aby ten osobnik wyrzucał śmieci, pozmywał po sobie talerz i sztućce, tudzież raz na jakiś czas umył kibel i odkurzył mieszkanie. Zakupy zrobił typu chleb na śniadanie, i posiłek wieczorny przygotował. Jako, że poranny przygotowuje matka, tudzież śniadanko do szkoły i obiadek pożywny dla rosnącego organizmu.

                Oraz ci osobnicy widzą pozytywy w bawieniu się z najmłodszą siostrą - oprócz niewątpliwych czynników integrujących (no lubią to, choć z definicji nie powinni, wszak są starszym rodzeństem i powinny nienawidzić młodszego, gdyż ono odbiera im dzieciństwo tongue_outtongue_out), z reguły przyspiesza to np. pojawienie się obiadu. Bo ofkors matka może gotować obiad z niemowlem na ręku/z niemowlem uczepionym nogawki, i korona jej z głowy nie spada - ale bez czynnika zakłócającego jest szybciej. Te osobniki również widzą korzyści z dołożenia się do wspólnego dobra, bo to oznacza spędzanie więcej cudownie wolnego czasu z matką i ojcem, gdy ci nie muszą zapieprzać jak z motorkami w tyłku. W szkole spędzają po 4-5h dziennie, więc czasu na zabawę zostaje multum. I jest wykorzystany do ostatniej minuty.

                Marudzą te osobniki, a jakże. Ale nie czują się uciemiężone. Tzn. tak, czasem marudzą że świat przeciwko nim i w ogóle, ale to jest część rytuału tongue_out.
                Bite me.
                • undoo Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 22:56
                  O to to, Kotula, w sedno uderzylas. Bo dzieciatka to teraz takie krolewiatka, raczki do wyzszych celow stworzone. Noz przestalam szorowac sedes w dzieciowej lazience. Maja raczki, zostaly nauczone tej czynnosci i maja ja wykonywac, a jak przy okazji w naszej posprzataja, to im tylko na dobre wyjdzie. Dzieci oprocz nauki maja byc jeszcze uzytecznymi czlonkami spoleczenstwa, a nie na darmo ubrania znosic, jak pisala kiedys jedna z moich ulubionych autorek amerykanskich poradnikow dla zaradnych pan domu z ubieglego wieku. Zatem teraz moim mowie, ze skarpetki moga robic, sprzatac, a nie na darmo ubrania znosic wink
                  Zaraz mnie aresztuja, bo patologia powialo...

                  A ja mowie precz krolewiatkom na postumentach. Jak sie Jas nie nauczy, to Jan nie bedzie umial. Najlatwiej jest dziecko bezkrytycznie wielbic i wyreczac we wszystkim.
                  • amonette Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 09:18
                    Do sprzątania można zatrudnić siły zewnętrzne...
                    Ooops, o patologii mowa wink
                    • mama_kotula Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 10:28
                      amonette napisała:

                      > Do sprzątania można zatrudnić siły zewnętrzne...
                      > Ooops, o patologii mowa wink

                      Nie można, ponieważ jak wiadomo - rodziny wielodzietnej na to nie stać z definicji tongue_out
                      • agni71 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 19:04
                        Czyli jak rodzina wielodzietna zatrudnia panią do sprzątania,to nie jest patologią? uff...
                        • undoo Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 20:09
                          Ale wez i znajdz dobra pania do sprzatania...
                          • agni71 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 18:38
                            Mialampanią,która sprzątała genialnie. Teraz mam taką,ktora sprząta dobrze. Raz zatrudniłam panią, która, okazało się, nie umiała sprzątać. Po pierwszym razie jej podziękowałam.
                        • mama_kotula Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 20:14
                          agni71 napisała:

                          > Czyli jak rodzina wielodzietna zatrudnia panią do sprzątania,to nie jest patolo
                          > gią? uff...

                          Nic nie rozumiesz tongue_out, nie istnieją rodziny wielodzietne zatrudniające panią do sprzątania, bo oni pieniędzy na to nie mają! każdy pracownik socjalny ci to powie. Oraz nauczyciel suspicious
                          Tak, że nie kłam, że zatrudniasz, bo nie zatrudniasz. Nie stać cię wink
                          • undoo Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 20:49
                            O tak, Kotula w sumie ma racje, bo przeciez, jak nie kupujesz jakiegos reklamowanego badziewia, to nie dlatego ze to badziew, ale Cie nie stac i forumki tu obecne wiedza lepiej - NIE STAC CIE, BO MASZ DZIECI.
                            • agni71 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 18:39
                              Aaaaa... to przepraszam wink
      • cel55 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:45
        Takie obserwacje są całkiem zasadne, znam dziewczynkę, która wraca ostatnim autobusem do domu, żeby mniej zap.. przy 4 rodzeństwa. W szkole ma czas na naukę, a uczy się bdb.
        Inne moje obserwacje to takie, że dzieci z rodzin wielodzietnych a niepatologicznych, w dorosłym życiu maja max 2 dzieci, bo już się dziećmi nacieszyli.
        Do mam jedynaków: mam 3 dzieci i bynajmniej nie uważam się za patologię.
    • undoo Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:39
      Jestem matka wielodzietna, wiec wg Waszej definicji jestem patologia i zastanawia mnie, co macie przeciwko naszej rodzinie, bo nie uczestniczycie w naszym zyciu, nie wspolfinansujecie, tylko krytyka i zarzuty? Co mnie obchodzi, ile kto ma dzieci? Nie chodze po forach i nie krytykuje jedynactwa, czy posiadania dwojki dzieci (to dopiero jest patologiczny uklad, niewiele, znam takich rodzenstw, ktore w zgodzie zyja - tak, pozwolilam sobie na krytyke). I chcialabym dodac, ze w moim przypadku naprawde trudno by bylo dzieci eksploatowac przy opiece nad mlodszymi, bo: mam starszych synow (ach z definicji nie powinny niemowlaka dotykac, ale nie moge ich od rzeczonego odpedzic), dzieci maja tyle lekcji, ze czasu nie maja na zwykle obowiazki domowe.
      Nie jestem fanka hodowania narcystycznych osobnikow, ktore uwazaja, ze od mycia kibla z definicja jest matka. Ja tez lubie poczytac jak i moje dzieci, wiec sprzatamy zwykle razem, razem dbamy o siebie, o nasza rodzine.
      • a.m.a Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:44
        Ale ty nie masz się co stresować, bo nie masz najstarszej dziewczynki usługującej rodzeństwu, która nie ma czasu dla siebie, na zabawę, na naukę. No cóż - przykro mi to mówić, ale pod patologię nie podpadasz smile
    • chyba.ze Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:55
      Nie znam zbyt wiele rodzin wielodzietnych, ale te, które widuję nie mają z patologią nic wspólnego. Fajnie popatrzeć jak dzieciaki wysiadają jedno po drugim z dużego samochodu razem z rodzicami. Widać, że się kochają, są zadbane, uśmiechnięte.
      Nie każda rodzina wielodzietna jest z przypadku, można i planować świadomie większą ilość dzieci mając ku temu warunki. Serio.
    • ma_dre Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:58
      i co sie potem dziwic ze taka dziewczynka, gdy dorosnie, nie chce zakladac rodziny i miec dzieci? Przeciez juz dala z siebie wszystko...
      -----------------------------------------------------------
      moje postanowienie noworoczne : naprawianie świata zaczynam dzisiaj od siebie, przepraszam wszystkich tutaj, których uraziłam niekulturalnym zachowaniem
      • wan05 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:37
        Moim zdaniem watek jest bez sensu. Pochodzę z rodziny wielodzietnej, mam 7 rodzeństwa, jestem druga i uważam, że ostatnie co można powiedzieć o mojej rodzinie to to że jest patologiczna. Czasem muszę się zajmować młodszym rodzeństwem, ale to co? Kocham ich bardzo i ZA NIC W ŚWIECIE NIE CHCIAŁABYM BYĆ JEDYNACZKĄ, nie oddałabym żadnego za całą fortunę świata. Kiedyś jak już będę dorosła chciałabym założyć taką rodzinę. I w sumie to szczerze współczuje osobą mającym spaczony pogląd na rodzinę, bo miłości można nauczyć się tylko kochając.
    • guderianka Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 18:59
      nadmierną eksploatację najstarszych dziewczynek obowiązkami domowymi/opieką nad rodzeństwem, pracą często cięższą niż wykonuje niejeden dorosły człowiek.

      o rany
      to mnie doprawdy zaintrygowało!
      • ledzeppelin3 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 19:27
        Tam, gdzie mieszkacie to byc moze standard. Tam, gdzie ja mieszkam, wielodzietni to zamozni ludzie, a najstarsze dziewczynki sa doskonale przystosowanymi do życia w spoleczeństwie mądrymi, wrażliwymi ludźmi. Czasem trzeba spojrzeć dalej niż na dzielnicę ziomali.
        • amonette Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:24
          Ale to takie trudne... Takich ludzi nie ma. Nawet jak są tuż za rogiem wink.
          Bo nie pasują do obrazka.
    • memphis90 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 19:23
      Ja byłam średnią, a nie najstarszą z rodzeństwa i zdecydowanie byłam nadmiernie eksploatowana. Pełnoetatowa opieka nad młodszym rodzeństwem (łącznie z wyjazdami wakacyjnymi, odrabianiem lekcji i wywiadówkami), obiady i sprzątanie. Urwało się dopiero po tym, jak wyszłam za mąż. Wcześniej nigdy nie miałam szans np. na wyjazd na wakacje ze znajomymi, bo trzeba było za opiekunkę robić... Popołudniami też w domu - bo trzeba się opiekować. Odwiedzić chorą koleżankę- nie, bo chorobę przyniosę do domu. No, sporo beztroskiej młodości mi uciekło...

      Więc nie ma to chyba związku z byciem najstarszym...
      • ewma Po pierwsze ...trzeba mieć warunki i kase.. 19.12.12, 20:08
        A gdy się to ma,to mozna się mnożyć,ile dusza zapragnie.
        Jeśli warunków i kasy brak to nie płodzić,bo cierpią wtedy dzieci.
        • edelstein Re: Po pierwsze ...trzeba mieć warunki i kase.. 19.12.12, 21:02
          Dziwnym trafem nie ci sie mnoza co maja.Jako przyklad rodziny jest rodzina brandzeliny.Ile rodzin wielodzietnych ma status materialny podobny?
          Mi szczerze powiedziawszy wisi co oni robia,ich broszka,szkoda dzieci.
      • amonette Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:22
        Bardziej to chyba jest związane z postrzeganiem roli kobiety niż z wielodzietnością.
      • lily-evans01 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:35
        Niech zgadnę - bo najstarszy był pewnie chłopak, a nie dziewczyna?
        • memphis90 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 16:55
          Nie, same baby w domu smile Warunki socjoekonomiczne też niezłe, więc nie w tym "problem". I w ogóle ja się jakoś specjalnie nie buntowałam, takie były zasady w domu i tyle. Ja się dobrze czułam z tym, że mam duży zakres odpowiedzialności i dużą w tym zakresie samodzielność. Pretensji o to nie mam, chociaż swoje dzieci obciążę jednak troszkę mniej... wink
    • aurita Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 20:51
      nic mi nie przeszkadza, bo to nie moja sprawa ile kto ma dzieci. Przynajmniej do czasu kiedy nie wyciaga reki.
      Wszystko ma swoje plusy i minusy.
      Zazdroszcze tylko (ale troszeczke) dzieciom z rodzin wielodzietnych umiejetnosci walki o siebie, ja (jako jedynaczka, ktora o nic walczyc nie musiala) nie umiem zupelnie zadbac o siebie i to samo widze u mojej corki w porownaniu z jej kolezankami, ktore maja rodzenstwo (niekoniecznie wielodzietne)
      • lilka69 a o co musi walczyc ten z rodzenstwem? 19.12.12, 21:11
        do aurity.

        • an_ni Re: a o co musi walczyc ten z rodzenstwem? 19.12.12, 21:36
          o wszystko, o male i duze rzeczy
          masz spora roznice wieku u dzieci (o ile je w ogole masz, bo takie pytanie pozwala w to watpic) to moze jeszcze nie wiesz albo masz klapki na oczach
          ale chyba masz rodzenstwo to co nie przezylas tego?
        • aurita Re: a o co musi walczyc ten z rodzenstwem? 19.12.12, 21:42
          o wszystko
          • lilka69 Re: a o co musi walczyc ten z rodzenstwem? 20.12.12, 11:39
            o banana? czekoladke? drozsza szkole? czas rodzicow? lepsze wakacje?

            no chyba ludzie decydujac sie swiadomie na kolejne dziecko biora pod uwage, ze wszystko bedzie drozsze. i czas TEZ musza dzieciom poswiecic podwojnie, potrojnie...
    • amonette Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:19
      Tylko co cię uprawnia do rozciągania powyższej obserwacji na wszystkie większe rodziny?
      To tak jak "wszystkie kobiety to słabi kierowcy", "wszyscy faceci zdradzają".
      Takie generalizacje mnie wkurzają.
    • rosapulchra-0 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:38
      Bzdura.
      Mam trzy córki, więc jesteśmy rodziną wielodzietną.
      Moja najstarsza córka w życiu nie zajmowała się młodszym rodzeństwem poza zabawą z nimi.
      Obowiązki domowe moje dziewczyny mają obdzielone równo i żadna nie jest z tego powodu poszkodowana.
      • zuzamary Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:58
        Nic Nam nie przeszkadza - rodzice z trójeczką!!!
        Mając już trójkę dzieci - ja zrobiłam drugi kierunek studiów, mąż trudną specjalizację z medycyny. Dzieciaki bezproblemowo pokończyły szkoły średnie - kształcą się dalej. Razem jeżdzimy na nartach, pływamy, surfujemy, podróżujemy, gotujemy, tresujemy psy i...jeszcze cała masa tego!
        Razem - teraz plus znajomi, przyjaciele, koledzy, sympatie!
    • gazeta_mi_placi Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 21:56
      Za moich czasów jedynaków było mało.
      W mojej klasie na niecałe 30 osób jedynaków było troje. Dwóch chłopców i dziewczyna.
      Jeden chłopiec był dziwny, bardzo zamknięty w sobie, dziwnie się zachowywał (być może współcześnie zdiagnozowano by zespół Aspergera lub coś podobnego), ale gdy się czymś wkurzył potrafił wtedy jakby się "przebudzić" i o byle co np. pobić kogoś. Nie mówił sąsiadom "dzień dobry", gdy zdarzyło mu się spóźnić na lekcję to wchodził do klasy też nie mówiąc "dzień dobry" (nauczyciele zwracali mu na to uwagę). Nie widywałam go praktycznie na osiedlu z chłopakami czy na boisku, chyba całe dnie spędzał w domu. Rodzina niepatologiczna (rodzice z naukowymi tytułami, jedno z nich lokalny polityk).
      Drugi chłopak to syn samotnej matki, nieogarnięty, mocno rozpieszczany przez matkę, która do niemal końca szkoły nosiła za nim do szkoły zapomniane śniadania lub zeszyty.
      Dziewczyna - inteligentna, dobrze sobie radząca w życiu , na pierwszy rzut oka (do dorosłych) kulturalna. Jednocześnie potwornie gardząca słabszymi od siebie, zadzierająca nosa, dokuczająca dzieciom z biedniejszych rodzin (tu bez owijania w bawełnę), z pogardą patrząca na uboższe osoby (także dorosłe), bardzo rozpieszczona, gdy coś szło nie po jej myśli czasami "pękała" i urządzała histerie i płacze (nawet jako 16-latka gdy okazało się, że jednak będzie mieć gorszy stopień z jednego przedmiotu), nie lubiana przez rówieśników, którzy prosto w oczy może jej tego nie okazywali, ale za plecami mówili swoje. Fałszywa osoba jakich mało.
      • aurita Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:00
        gazeta_mi_placi napisała:
        > nie lubiana przez rówieśników, którzy prosto w oczy
        > może jej tego nie okazywali, ale za plecami mówili swoje. Fałszywa osoba jakich
        > mało.
        >

        gazeta, cos ci nie wyszlo kotku: falszywi to ci z rodzenstwem ktorzy jedynaczke obgadywali za plecami suspicious
        • gazeta_mi_placi Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:24
          Wprost nie mogli bo jej się bali, była wyszczekana sad
    • demonii.larua Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:01
      Muszę spytać mojej najstarszej synki co on na to big_grin
      Kurde moje córy jak nie ryknę palcem nie tkną, syn czasem ogarnia, a jego obowiązkiem li i jedynie codziennym jest spacer z psiurem, faktycznie dramat :F
      • zuzamary Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:21
        Polecam w rodzinie wielodzietnej najpierw mieć syna!!! To jest dopiero jazda! Taki młodsze rodzeństwo ustawi! Zapominasz ok. 10-12 lat dzieci co to jest zmywarka, pralka, mycie samochodów, odśnieżanie ulicy, sprzątanie liści w ogródku itp.
        • zuzamary Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 22:45
          Jak my kochamy naszą trójeczkę!!! Na przykład te Święta - syn robi wystrój zewnętrzny domu(z kolegami - przyjaciele od podstawówki), córki naklepały pierogów, uszek, krokietów. Z koleżankami upiekły kilka blach pierniczków.
          Kiedyś z maluchami robiliśmy to my. dziś nas zastępują - i nie wyobrażają sobie świąt poza domem!
          • andaba Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 23:09
            Rany, wierzymy, że kochasz swoje dzieci.

            Taki egzaltowany entuzjazm jest niemal tak samo wkurzajacy jak "jedynie słuszne poglądy" edel-coś tam.
            • bovirag Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 23:33
              Moje srodowisko sklada sie glownie z rodzin wielodzietnych choc sama do nich nie naleze. W najblizszym otoczeniu- moich bardzo bliskich znajomych mam ok 10 rodzin z 4 czy 5 dzieci. Rodziny te radza sobie na prawde fajnie. Matki pracuja, ojcowie tez. Domy lub mieszkania swoje maja. Jedna z moich blizszych znajomych ma 10 dzieci!!!!!! Trojka z nich studiuje w USA na Harvardzie. Swietna rodzina, wyjezdzajaca dwa razy w roku na zagraniczne wakacje, majaca dom i auto. W moim otoczeniu nikt w tych rodzinach nie pije, wszystkie dzieci sa zadbane, kochane i chciane. Do patologii im baaaardzo daleko.
            • zuzamary Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 19.12.12, 23:37
              Jeszcze ci dam do tego entuzjazmu!!! Zdarza się tak, że młodzi ludzie na studiach spotykają się, mają wspólny ogląd życia - ba przykład posiadanie więcej niż jedynaka.. Realizują plan - troje dzieci - choć plan był na więcej. Zawodowo i finansowo z ogromem pracy się realizują - jest dom, ja jeżdżE np. dwuletnim BMW , wakacje w fajnych rejonach.
              Jeszcze raz to napiszę = może przyda się młodszym - dzieci powyżej jedynaka nie ograniczają, Jak się je chce mieć - uczą po prostu lepszej organizacji! Doszliśmy z mężem do dobrego statusu właśnie w ten sposób - kształcenie dla i praca dla dobra nas!!!
              • paliwodaj Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 05:39
                tez mamy 3 dzieci , 2 synow i najmlodsza corka, u mnie nikt sie nikim nie zajmuje. Chodza do szkoly, przedszkola, jak wroca do domu to zwykle , jedno, lub dwoje dzieci gdzies jedzie na zajecia, wracaja wieczorem godzina na prace domowe, godzina na zabawe , kolacja i spac,.
                No i gdzie tu czas i miejsce na jakies zajmowanie sie kims.
                Gdy juz sa razem w domu, razem z nami rodzicami bawia sie sami ze soba, nie bede im jeszcze tego czasu organizowac

                > Jeszcze raz to napiszę = może przyda się młodszym - dzieci powyżej jedynaka nie
                > ograniczają, Jak się je chce mieć - uczą po prostu lepszej organizacji!
                tez tak uwazam, nalezy sie dobrze zorganizowac, zaplanowac, my ogarniamy nasze dzieci zupelnie sami bez pomocy dziadkow, cioc, podrzucaniu jak kukulczych jajeczek.
                Z dziecmi u nas mozna robic wszystko, pojsc wszedzie, pojechac wszedzie

                a ze edel- something uwaza inaczej, jej broszka, wogole co za odrazajacy typ, brrr. Nie chodzi mi o jej przekonanie ze jedynie 1 dziecko uszczesliwi, ale o fanatyczne tlumaczenie tego .
              • ewma Zuzamary 20.12.12, 08:24
                Jak już wcześniej pisałam,na wielodzietną rodzinę powinno ludzi stać.
                Z tego co opisujesz,nie mieliście problemów finansowych,mogliście sobie, na te dzieci pozwolić.
                Pewnie tez miałaś kogoś do pomocy,itd.
                I jest ok,mieliście taki wspólny plan,mogliście sobie na tyle dzieci pozwolić,stać was na wakacje,ciuchy,itd.
                Ale są tez ludzie ,którzy "robią" te biedne dzieci,bo albo nie panują nad zabezpieczeniem,albo z tych-"jak 5 się karmi ,to i szóste dostanie".
                I tacy ludzie mnie przerażają !!!
                Bo potem te dzieci,siedzą na kupie w 1 pokoju,nic poza swoim miastem nie widziały,o wycieczkach szkolnych mogą pomarzyć,itd....... a od ich głupich matek, na zebraniach w szkole słyszymy-"no tak, znowu wycieczka,jakbym jednego wysłała,to pozostali też by chcieli" , albo "za tyle kasy to ja mam obiadu na tydzień"
                I zaraz ktoś napisze- "ale pewnie się kochają" ,ale czy to wszystko, czego dziecko oczekuje???

                I teraz porównaj swoją rodzinę,a taką jaką opisałam,a niestety w Pl więcej jest takich,co nie panują nad rozmnażaniem,nie zapewniając dzieciom nic poza ubraniem(często po kimś tam) i jedzeniem.
                I to jest smutne!
                • mac62 Re: Zuzamary 20.12.12, 09:41
                  Proszę bardzo , a co mi szkodzi - jak ktoś mnie od patologii wyzywa ,
                  to ja mu z grubej rury a co :

                  > I zaraz ktoś napisze- "ale pewnie się kochają" ,ale czy to wszystko, czego dzie
                  > cko oczekuje???
                  • ewma .. 20.12.12, 10:42
                    mac62 napisała:

                    > Proszę bardzo , a co mi szkodzi - jak ktoś mnie od patologii wyzywa ,
                    > to ja mu z grubej rury a co :

                    A ile tych dzieci masz naprawde?
    • bella_roza Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 20.12.12, 11:26
      e, do tego nie trzeba rodziny wielodzietnej. zazwyczaj rodzina z dwójką, gdzie jest starsza dziewczynka a młodszy chłopiec powiela schemat: dziewczynka to pomocnica mamy, wczesnie samodzielna i odpowiedzialna a chłopiec - uroczy beniaminek do zacałowania i tak mu zostaje do 30, 40...
      • lilka69 ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 11:45
        teraz tak ,kiedys nie. kiedys kojarzyly mi sie z patologia. ale o marginesie nie bede myslec... w szkole mojego dziecka jest malo jedynakow ( np. w klasie na 11 osob 2 dzieci nie ma rodzenstwa), ok. 1/5 ludzi ma troje dzieci!!!. po pierwsze podziwiam ich, ze ich stac na nauke dla troga dzieci!!! najczesciej te matki nie pracuja i same chetnie przyznaja , ze sa gosdpodyniami domowymi, ojcowie bardzi czesto sa w szkole , czesto wiedze ich RAZEM czyli umieja mimo wielu dzieci miec czas.

        • luxfera1 Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 13:34
          Już wiem dlaczego nie wchodzę na ematke.
          Głupota powalająca.
          Zastanawiam sie tylko dlaczego wpisujące sie matki wielodzietne tak sie tłumaczą?
          Ogranicznikowi któremu sie upieprzyło że jesteście patologią nie przetłumaczysz a niepotrzebnymi emocjami szkodzicie sobie samym.
          • saphire-2 edelstein 20.12.12, 15:57
            Pochodzisz z rodziny wielodzietnej? Z biednej rodziny? Dlatego nie oszczędzasz teraz? Wyjechałaś z polskiej biednej rodziny do bogatego kraju? Racja?
            • saphire-2 Re: edelstein 20.12.12, 19:31
              hm
          • undoo Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 17:36
            Mnie ten watek bawi, bo takiego ograniczenia umyslowego dawno nie widzialam.

            Ot wycieczki szkolne dla dzieci - moj syn (rodzina wielodzietna) nie pojechal, bo pani nie byla w stanie mu zagwarantowac bezpieczenstwa na wycieczce wlasnie, ani mnie zapewnic, ze np. chipsow nie dostanie, a moze o klasie 7latkow, wiec pilnowac trzeba. Autokar bez pasow. Dziwne, ze nie puscilam? Obraza byla wielka. Inna matka popatrzyla na mnie i z podobnych powodow nie puscila. I co ma do tego wielodzietnosc?

            Kocha najazdy na wielodzietnych, bo ktos ma w rodzinie nauczycielke, czy pracownika socjalnego, to od razu wszyscy do jednego gara.

            Wiele przedstawionych tu mitow na temat rodzin wielodzietnych jest tak nieprawdziwa, ze nawet szkoda pisac.

            Jak chociazby czas i dzielenie po rowno, bo MUSI byc po rowno. Po rowno to bylo w socjalizmie, dzieci w rodzinie powinny dostawac wedlug swoich indywidualnych potrzeb, czy tak trudno to zrozumiec? Czy jesli jedno potrzebuje nowa kurtke, to na sile mam od razu pozostalej trojce kupowac, skoro maja? Czy jesli jedno potrzebuje na ksiazki, to od razu pozostalym choc po pie... plastykowej, ktora za moment na smietnik trafi, mam kupic? To jest hodowanie slepego konsumenta, a tak dzieci wiedza, ze jesli cos jest im potrzebne, to to dostana. Inne poczucie bezpieczenstwa i brak ogladania sie na innych i wyliczania, bo on dostal, a ja nie.

            No dobra, ale my nie zyjemy w swiecie bezmyslnych przezuwaczy zasobow planety, tylko uczymy nasze dzieci myslenia i nie chcialabym, zeby kiedykolwiek na jakimkolwiek forum publicznym czy rodzinnym czuly potrzebe chwalenia sie beema, czy innym samochodem. Zdziebko to zalosne, to podkreslenie, ze stac mnie.
            • ewma Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 19:59
              undoo,nie wiem ile masz dzieci,ale jesli to nie tajemnica to co robisz,gdy dzieci chcą telefon komórkowy,czy inne rzeczy,które w dzisiejszych czasach są normą?
              Tak,tak..konsumpcjonizm,ale niestety takie teraz czasy,ze wokół coraz więcej nowości.
              Teraz czas prezentów świątecznych,dzieci maja swoje marzenia,te małe i duże.
              Ile wielodzietnych rodzin w Pl,moze kupić kazdemu dziecku,prezent o którym marzy?
              • andaba Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 20:08
                ewma napisała:

                > undoo,nie wiem ile masz dzieci,ale jesli to nie tajemnica to co robisz,gdy dzie
                > ci chcą telefon komórkowy,czy inne rzeczy,które w dzisiejszych czasach są normą
                > ?

                Podejrzewam, że jeżeli widzi zasadność takiego prezentu to go kupuje, obecnie telefon komórkowy to raczej nie jest synonim luksusu, nawet u niezbyt zamożnej rodziny wielodzietnej.


                > Ile wielodzietnych rodzin w Pl,moze kupić kazdemu dziecku,prezent o którym marz
                > y?

                Myśle, że nawet jedynacy nie zawsze dostają prezenty o jakich marzą, wszystko zalezy od zasobności portfela, poglądów rodziców, a także marzeń, jedno marzy o zabawce, inne o własnym koniu. Kupisz dziecku konia, jak zapragnie go mieć?
                • ewma Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 20:49
                  > Myśle, że nawet jedynacy nie zawsze dostają prezenty o jakich marzą, wszystko z
                  > alezy od zasobności portfela, poglądów rodziców, a także marzeń, jedno marzy o
                  > zabawce, inne o własnym koniu. Kupisz dziecku konia, jak zapragnie go mieć?

                  Myślałam raczej, o bardziej przyziemnych marzeniach niż własny koń,czy lot na księżyc.
                  Co do jedynaków,jasne,że nie wszystkie dzieci dostają to o czym marzą,ale...
                  jest jednak różnica,gdy trzeba uzbierać na prezenty dla 1 czy dwójki,a np. szóstki dzieci,prawda?
              • undoo Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 22:29
                Jesli telefon jest potrzebny, to go dostaje, proste jak drut, ale moje dzieci nie dostaja napadow drgawek, bo cos chca, jakos tak sie udalo ich wychowac. Jedyne miejsce, gdzie wariuja, bo mam cos kupic to ksiegarnia. Nie ma argumentu, ze ktos cos chce, bo ktos inny w klasie ma. A jesli cos chca, to przedstawiaja to w odpowiedniej formie, takiej, zebym sie zgodzila, szczegolnie starszaki, az bylam zdziwiona, ze taki biznesplan zostal mi zaprezentowany.
                Teraz jedno marzy o tablecie, wiec sobie na niego zbiera. Jak uzbiera jakas czesc, to mu reszte dolozymy.
            • ewma Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 20:59
              undoo napisała:

              > Mnie ten watek bawi, bo takiego ograniczenia umyslowego dawno nie widzialam.
              >
              > Ot wycieczki szkolne dla dzieci - moj syn (rodzina wielodzietna) nie pojechal,
              > bo pani nie byla w stanie mu zagwarantowac bezpieczenstwa na wycieczce wlasnie,
              > ani mnie zapewnic, ze np. chipsow nie dostanie, a moze o klasie 7latkow, wiec
              > pilnowac trzeba. Autokar bez pasow. Dziwne, ze nie puscilam?

              A mnie bawi,gdy ktoś wymyśla tysiące powodów,aby dziecka nie wysłać na wycieczkę.
              A powód jest przeważnie 1 - brak kasy,bo w domu czeka jeszcze 3 czy 4 potomstwa ,która też chciałaby jechać.
              A co do bezpieczeństwa,jeśli byłyby takie problemy z bezpieczeństwem dzieci ,to wycieczka zostałaby odwołana.
              Na ilu wycieczkach były twoje dzieci,obozach,koloniach,itd ?
              Przeważnie dzieci z rodzin wielodzietnych wspominają,brak swojego kąta,bo zawsze z kimś trzeba pokój dzielić,brak wyjśc do kina,na pizze ze znajomymi,brak urodzin dla koleżanek oraz udziału w nich,mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

              Znam sporo rodzin z dziećmi powyżej czwórki i niestety,tylko 2 rodziny(po 4 dzieci) są w stanie zapewnić dzieciom,to co maja ich rówieśnicy.

              • ewma Potrzeby dzieci 20.12.12, 21:08
                Dodam jeszcze,że niektórzy rodzice uważają że potrzeby dzieci to: miejsce do spania,ubranie po starszym bracie/siostrze i pajda chleba.
                Nie dociera do nich ,że czasy już nieco inne.
                Martwią mnie ludzie.którzy bilet do kina,czy wspólne wyjście z dziećmi np.na lody czy pizze uważają za niepotrzebne fanaberie.
                Jestem ogromnie wdzięczna swoim rodzicom,że zdecydowali się na taką ilość dzieci,aby spokojnie zapewnić im nowe ubrania,książki,wspólne wyjazdy,wycieczki szkolne,zielone szkoły,kieszonkowe,wyjścia ze znajomymi,możliwość rozwijania swoich pasji.itd.
                Od razu dopiszę,że nie bylismy mega-bogaci.
                Ale każda dostała pomoc na start,prawko w wieku 17 lat itd.
                • undoo Re: Potrzeby dzieci 20.12.12, 22:44
                  Pijesz do mnie? Twoje uwagi robia sie coraz bardziej stereotypowe i materialistyczne. Wychowanie dzieci to nie jest tylko kwestia kasy. A druga rzecz, moze oceniasz ze swojego poziomu i swojej listy priorytetow.
                  Moje dzieci z kolei domagaja sie wiecej rodzenstwa. Niemozliwe, prawda? Ja z kolei nie rozumiem, czemu od razu sie uwaza, ze wielodzietnych nie stac na wiele rzeczy, czy zeby udowodnic, ze mnie stac, mam wbrew sobie kupowac to, co Ty uznasz za potrzebne w wychowaniu moich dzieci?

                  Coraz czesciej spotykam sie z taka presja spoleczna, by celem udowodnienia, ze nie jestem patologiczna bieda, mam wywalic kase na cos tam. Szczegolnie, gdy uwazam to za absolutnie zbedne i nie pisze tu o butach dla dzieci. Jakos sie ludziom pole widzenia zawezilo do tych nieduzych prostokatnych papierkow z nadrukowanymi na nich cyframi.
                  • amonette Re: Potrzeby dzieci 21.12.12, 07:42
                    Zależy od środowiska. Im mniej zamożne, tym większe znaczenie dla ludzi ma posiadanie tego czy owego. Jeśli wszyscy mają zbliżony poziom materialny, nie ma za bardzo czym przyszpanować wink. Wręcz modna jest kontestacja niektórych komercyjnych "must have".
                    W otoczeniu moich dzieciaków jedyne wariactwo to ciuchy, a i tu punktowana jest raczej oryginalność i ekhem "stylizacja" niż koniecznie metki. Zresztą moda na "pożądane metki" też jest zjawiskiem ulotnym...
                    • undoo Re: Potrzeby dzieci 21.12.12, 08:42
                      No wlasnie takich unikam. Szukam prawdziwych ludzi, takich do tanca i do rozanca i ich znajduje, a co ciekawe 80% rodzin, z ktorymi sie przyjaznimy to sa rodziny wielodzietne smile
              • andaba Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 21:17
                A mnie bawi, jeżeli ktoś wszystko rozpatruje pod kątem kasy.

                Rany, mówisz o wycieczce szkolnej, wydatku w granicach 10-60 zł, który ma miejsce kilka razy w roku. Naprawdę sądzisz, że tak wielu ludzi na nie nie stać? Bo z tego co widze w szkołach moich dzieci (a w podstawówce to tak 40-80% dzieciaków jest z rodzin wielodzietnych, zalezy od rocznika) to tych permanentnie niejeżdżących jest garstka i nijak się mają do dzietności rodzin z których pochodzą.
                Ale oczywiście możesz sobie myśleć co chcesz, ciasnota horyzontów nie jest karalna.
              • zuzamary Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 21:24
                Pewnie, że trudniej wszystko zapewnić kilkorgu dzieciom. Też znam rodziny o różnym poziomie finansowym. Nie przesadzaj jednak, że wszystkich wielodzietnych nie stać. W mojej rodzinie i wśród znajomych całkiem sporo ma troje, czworo dzieci i jakieś tam (przyzwoite) pieniądze na te dzieci. Pytanie - co dziecko musi mieć. No bo jak rodzic uważa, że będzie czuło się fatalnie bez najnowszego modelu komórki, laptopa czy metek na tyłku, to i na jedynaka nie zarobi.
              • undoo Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 22:37
                Jak rozumiem, wiesz lepiej, co sie u mnie w domu dzieje. Nie rozsmieszaj mnie, bo rodzicow jedynakow nikt tak nie rozlicza, jak Ty probujesz mnie rozliczac, jeszcze na glowe nie upadlam, by rozmawiac o stanie posiadania.

                Moje dziecko najstarsze wlasnie pojedzie na pierwsza wycieczke z nocowaniem, bo w koncu chodzi do szkoly, w ktorej nie boja sie go zabrac na wycieczke z powodu zdrowia i bedzie mial tam zapewniona opieke pielegniarki. Dotarlo to do Ciebie w koncu?

                A moich dzieci juz prezenty materialne nie interesuja, oni wola pojechac gdzies i cos zobaczyc. Mam duzy problem z wyborem tego, co dostana. Oni nie chca klamotow, plastykowych gadzetow. Ksiazek papierowych tez juz raczej nie. Masz pomysl, prosze, podziel sie, co mozna jeszcze wymyslic?

                Naprawde mozna dzieci wychowywac bez kultu mamony.
                • zuzamary Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 23:14
                  No właśnie - niektórym wydaje się, że jak dzieciak nie dostanie tony gadżetów, to mu psychika siądzie. Mój świętej pamięci tato zawsze powtarzał - na edukację waszą ręce urobię, na fizdryki zaróbcie sami. Na edukację zawsze miałam, ale - choć moich rodziców było stać - do głowy mi nie przyszło domagać się WSZYSTKIEGO. I tak wychowuję moje dzieci - mają się nauczyć szacunku dla wartości, a nie materialnych wątków.
                  • undoo Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 20.12.12, 23:23
                    Moi sie juz nauczyli, ze potem te gadzety trzeba sprzatac big_grin wiec nie chca.
              • imasumak Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undoo? 20.12.12, 23:29
                Znam ją i zapewniam Cię, że nie potrzebujesz się troszczyć o jej dzieci. Wszystko co trzeba mają zapewnione.
                • ewma Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 07:04
                  imasumak napisała:

                  > Znam ją i zapewniam Cię, że nie potrzebujesz się troszczyć o jej dzieci. Wszyst
                  > ko co trzeba mają zapewnione.

                  Ale ja wcale nie martwie się o dzieci undo,może ją stać na gromadke,jesli tak to super.
                  Co nie zmienia faktu,że jednak w PL większość rodzin wielodzietnych, żyje na granicy biedy,ewentualnie z darów,mopsu,szlachetnych paczek,itd.
                  U niej doczepiłam się jedynie wypowiedzi na temat wycieczki- bo jak często słyszy się od matek wymówki,że opieka zła,miejsce nieciekawe,itd.,a powód jest całkiem inny i tyle.

                  Jeszcze raz napiszę,NIE MAM NIC do rodzin wielodzietnych,pod warunkiem,że było to przemyślane,pod względem materialnym,lokalowych i z myślą o przyszłości tyh dzieci.

                  Denerwują mnie ludzie bezmyślni,mnożący się,nie myślący o przyszłości tych dzieci.
                  Ja też nie kupuję wszystkiego,czego dziecko chce,mam jednak świadomość,ze bez kasy niewiele można dziecku zapewnić.
                  A nie uważam za fanaberie,wyjście z dziecmi do kina,wyjazd-nawet najkrótszy,wycieczki,zielone szkoły,zajęcia pozalekcyjne,itd.
                  • amonette Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 07:31
                    Tiaa, oczywiście, to wypowiedź w stylu "tak, oczywiście przyjmuję do wiadomości, że rozmawiam z uczciwymi ludźmi o całkiem wysokim poziomie ogólnym, ale i tak wiem, że statystycznie i praktycznie Polacy to złodzieje samochodów. Nawet jak ty jesteś załóżmy że w porządku, statystyki nie oszukasz i mnie też".
                  • undoo Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 08:41
                    Przestan sie zachowywac, jak juz na szczescie exwychowawczyni mojego dziecka, ktora najpierw odmowila zabrania go razem z jego lekami, a potem na mnie napadla, jaka to jestem zla matka, bo odmowilam wydania zgody na wyjazd dzieciaka na wycieczke, na ktorej nie byli w stanie mu zapewnic bezpieczenstwa (b silna alergia). Bo oczywiscie, rodzina wielodzietna, cholera jasna, wiec nie stac, a lek i zakaz lekarza to taka ladna wymowka.
                    I tak do wszystkich, uogolnieniami. Masz b wygodne zycie, sama myslec nie musisz.

                    Te rodziny wielodzietne, ktore ja znam stac i na prywatne szkoly, i na wiele innych rzeczy, wiec laskawie poszukajcie w sobie cos z ducha swiat Bozego Narodzenia lub Hanuki, jakas sympatie do wspolobywateli tego swiata, cos na ksztalt przyjecia do wiadomosci, ze nie wszyscy ludzie sa tacy sami i nie wszystkim to samo daje szczescie.

                    A ile dzieci Ty masz? I czy maja swoje komputery? A jakim samochodem jezdzisz? A kazde ma swoj pokoj? Na prywatne lekcje muzyki Cie stac? smile

                    Jak sie bawic, to sie bawic, skoro wielodzietnych wywolano, to moze dwudzietne czy jednodzietne sie wytlumacza? Bo mnie wyjatkowo wnerwia nalepka 'klient MOPSu,' szczegolnie, ze ani do mnie, ani do zadnej znanej mi wielodzietnej rodziny z obojgiem rodzicow na stanie, a nawet jednym rodzicem, nie pasuje.
                    • amonette Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 09:08
                      Eee tam, przyjmij do wiadomości, że jesteś błędem statystycznym, niecnym odchyleniem od Wszystkim Wiadomych Faktów. I twoi znajomi też. I niektórzy tutaj piszący.
                      A osobniki których doświadczenia przeczą Życiowej Mądrości tutaj nam łaskawie objawionej nie mają prawa głosu. To tylko denerwuje porządnych, rozsądnie i życiowo myślących ludzi.
                      • mama_kotula Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 10:41
                        amonette napisała:
                        > Eee tam, przyjmij do wiadomości, że jesteś błędem statystycznym, niecnym odchyl
                        > eniem od Wszystkim Wiadomych Faktów. I twoi znajomi też. I niektórzy tutaj pisz
                        > ący.

                        Amonette, ja się ostatnio dowiedziałam, że zabrałam dzieci ze szkoły prywatnej dlatego, ze urodziłam im nową siostrę i przestało nas być stać tongue_out
                        I to nic, że szkoła była do bani i wszystkim wprost mówiłam, dlaczego zabieram.

                        No ale ja nie jestem prawdziwa patologia wielodzietna, bo mam tylko trójkę.
                        • amonette Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 11:08
                          Po prostu wstydzisz się przyznać do swojej postępującej patologizacji i zwalasz winę na szkołę uncertain. Brak ci odwagi cywilnej. Ale na nic twoje machinacje. W szkole i tak cię przejrzeli.
                  • imasumak Re: Ewma, a tak trudno zrozumieć co napisała Undo 21.12.12, 10:18
                    ewma napisała:

                    Co nie zmienia faktu,że jednak w PL większość rodzin wielodzietnych, żyje na granicy biedy,ewentualnie z darów,mopsu,szlachetnych paczek,itd.

                    A myślisz, że gdyby te same rodziny były mniej dzietne, to nie miałyby problemów, nie żyłyby na granicy biedy? O naiwności.


                    U niej doczepiłam się jedynie wypowiedzi na temat wycieczki- bo jak często słyszy się od matek wymówki,że opieka zła,miejsce nieciekawe,itd.,a powód jest całkiem inny i tyle.

                    Naprawdę? Ja jakoś nie słyszałam o takich przypadkach. W klasie mojej starszej córki była jedna dziewczynka, której mama zawsze zgłaszała, że nie ma pieniędzy na wycieczkę, nic nie mówiła o złej opiece. Robiliśmy wtedy składkę na tę dziewczynkę i w efekcie zawsze jechała. Imaginuj sobie, że była to jedynaczka. Rodzice innej dziewczynki pieniądze na wyjazdy mieli zawsze, a była to rodzina wielodzietna (6 dzieci)

                    Jeszcze raz napiszę,NIE MAM NIC do rodzin wielodzietnych,pod warunkiem,że było to przemyślane,pod względem materialnym,lokalowych i z myślą o przyszłości tyh dzieci.

                    Niestety, z Twoich wypowiedzi nie wynika, żebyś nic nie miała.
                    • ewma A jak wytłumaczyć 22.12.12, 06:55
                      A jak wytłumaczyć setki ogłoszeń typu-" od 6 lat nie mamy pracy,prosimy o pomoc,ubrania,buty,art.sanitarne,oraz spożywcze.Dzieci w wieku 10,8,6,5,3 i 2 ."Czy Ci rodzice ,myśleli o swoich dzieciach,gdy się na nie decydowali ?
                      Dlaczego teraz w okolicy świąt "szlachetne paczki" są głównie dostarczane do rodzin wielodzietnych ?
            • adellante12 Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 09:35
              Mnie ten watek bawi, bo takiego ograniczenia umyslowego dawno nie widzialam.

              Nie znasz się jestes patologia i bidetu tez pewnie nie maszsmile)))P)
              Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych? NIC.
              Co to znaczy dzisiaj rodzina wielodzietna?
              dwójka dzieci trójka??
              Za moich czasów podstawówki była mowa o jednej wielodzietnej, było ich chyba 9 albo 10 dzieciaków.
              Co komu do tego ile ty masz dzieci??? Pomagali ci je rodzic wychowywac utrzymywać????
              No totalna zenada i bezmózgowie.
            • mama_kotula Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 10:33
              Cytat
              Jak chociazby czas i dzielenie po rowno, bo MUSI byc po rowno. Po rowno to bylo w socjalizmie, dzieci w rodzinie powinny dostawac wedlug swoich indywidualnych potrzeb, czy tak trudno to zrozumiec? Czy jesli jedno potrzebuje nowa kurtke, to na sile mam od razu pozostalej trojce kupowac, skoro maja? Czy jesli jedno potrzebuje na ksiazki, to od razu pozostalym choc po pie... plastykowej, ktora za moment na smietnik trafi, mam kupic? To jest hodowanie slepego konsumenta, a tak dzieci wiedza, ze jesli cos jest im potrzebne, to to dostana. Inne poczucie bezpieczenstwa i brak ogladania sie na innych i wyliczania, bo on dostal, a ja nie.


              Mam znajomą, która ma dwójkę dzieci, już nastoletnich. Jak jednemu kupuje np. nową kurtkę, drugie domaga się ekwiwalentu pieniężnego. I dostaje go :ściana:

              Moje dzieci nie mają problemu, że jedno coś dostaje, a inne nie. Gorzej jest, o wiele gorzej. Ostatnio syn kupił najmłodszej zabawkę z własnego kieszonkowego. To dopiero patologia tongue_out
              • demonii.larua Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 21:28
                No nie? big_grin
                Moi też robią sobie prezenty z własnego kieszonkowego i nie mają z tym najmniejszego problemu.
                • mama_kotula Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 23:13
                  demonii.larua napisała:
                  > Moi też robią sobie prezenty z własnego kieszonkowego i nie mają z tym najmniej
                  > szego problemu.

                  <ponuro> Bo MUSZĄ. Ciebie nie stać na robienie im prezentów, więc to jedyna szansa, aby coś mogły dostać.
                  Oraz na pewno najstarsza córka wydaje całe kieszonkowe na młodsze dzieci, nie ma bata.
                  • demonii.larua Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 22.12.12, 16:06
                    > Oraz na pewno najstarsza córka wydaje całe kieszonkowe na młodsze dzieci, nie m
                    > a bata.
                    Najstarsza córka nie jest najstarszym dzieciem moim big_grin Muszę jej powiedzieć jakiego ma farta smarkata i oznajmię młodemu, że jako pierworodny ma prze yebane :F
          • demonii.larua Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 19:44
            A przestań big_grin wytłumaczyć się nie da, ale ubaw jest przedni big_grin
            (przejmowałabym się jak Czwarty miał może miesiąc - teraz mnie to bawi i to bardzo)
        • mamuska25 Re: ja na rodziny wielodzietne patrze z podziwem 21.12.12, 09:52
          Nic mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie! Podziwiam takie rodziny.
          Wychowałam sie w rodzinie wielodzietniej, mamy 4 dzieci smile
          Skończyłam studia, założyliśmy DG.

          Nie obarczam najstarszej córki niańczeniem rodzeństwa. Jeśli chce pomaga, ale najczęściej rysuje- jest w tym naprawdę dobra.
          Dzieci mają to co trzeba, potrafią się dzielić. Fakt, z 4 dzieci trudniej nad wszystkim zapanować, ogarnąć, ale to wszystko kwestia organizacji.
          Bardzo nie lubię wrzucania wszystkiego do jednego koszyka. A tak jest w PL- więcej niz 1 dziecko to już patologia... Przykre. Prawda jest jednak taka, że wszyscy Ci, którzy nadużywają tego słowa, chyba nie wiedzą co ono dokładnie oznacza.

          Swoją drogą- dlaczego nikt nie reaguje gdy np. kobieta w ciąży pali papierosa, czy tatuś z wózkiem pije piwko- wtedy jest ok. Ale rodzina z 4 dzieci np na wycieczce w zoo to patologia. Dziwne to rozumowanie...
          Swoja drogą: planuję kolejną ciążę smile
    • nangaparbat3 czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 10:01
      bo to ja zaczęłam w innym, ze często w wielodzietnych rodzinach najstarsze dziewczynki są nadmiernie obciążone domowymi i opiekunczymi obowiązkami.
      Pracując w szkole - najpierw w osiedlowej podstawówce, a teraz w ogólniaku - spotkałam wiele takich sytuacji, kiedy najstarsza córka przejmuje na siebie wiele obowiązków rodziców. Przede wszystkim jest to zostawianie jej w domu z chorym młodszym rodzeństwem - naprawdę częste i wcale nie dotyczy rodzin biedaków, tu wszystko zależy od tego, czy matka pracuje zawodowo. Nigdy nie zapomnę dziewczyny, która przez godzinę płakała u mnie nad dwojką młodszego rodzeństwa, ale w ogóle nie była w stanie powiedzieć czegokolwiek o sobie samej - rodzeństwu nic strasznego się nie działo, ale ona nie potrafiła rozpoznać własnych uczuć, nie umiała już płakać nad sobą, wyłącznie nad nimi. Pamiętam inną, przez wykształconych i zamożnych rodziców delegowaną do opieki nad piątką młodszych - w maturalnej klasie zaczęła chorować, ewidentnie psychosomatycznie, jakby chciała odciąć się od wszystkiego i wreszcie skupić na sobie.
      I tak bym mogła opowiadać długo.
      Ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy łączenie wielodzietności z "patologią", po prostu rodziny te mają swoje problemy związane z ich strukturą, i to się odbija na dzieciach. Zresztą nie tylko na najstarszych - kiedy pracuję z małymi z rodzin wielodzietnych widzę, jak strasznie dzieci te są spragnione indywidualnej uwagi, indywidualnego kontaktu z dorosłym.
      Jak myślę, to z drugiej strony zazdroszczę - myślę, że to wielka radość mieć więcej niż jedno-dwoje dzieci, i wiem, że dobrze mieć rodzeństwo, i zwłaszcza kiedy jest się dorosłym - wielokrotnie pisałam zresztą, że rodzina nuklearna i okopana to nie moja bajka.
      Z trzeciej strony - żyjemy w świecie, który tak strasznie skupia się na jednostce i tym co "moje", "własne", "wyłączne", że dobrze, że są osoby wychowywane inaczej - z czwartej strony: może im być ciezko w społeczeństwie narcyzów.
      Chciałabym bardzo przeprosić wszystkie matki mające kilkoro dzieci za napaści, z jakimi się spotkały, w pewnym stopniu za moją przyczyną - i chciałabym też Was zachęcić, żebyście machneły na takie rzeczy ręką, nie tlumaczyły się, nie starały udowodnić, że te napaści są bzdurne - to rzucanie grochem o ścianę.
      • amonette Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 10:09
        Nie ponosisz winy za czyjeś ograniczenia i kompleksy. Trudno wyczuć, co taką "krynicę mądrości" może uruchomić.
      • agni71 Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 11:42
        nangaparbat3 napisała:

        > bo to ja zaczęłam w innym, ze często w wielodzietnych rodzinach najstarsze dzie
        > wczynki są nadmiernie obciążone domowymi i opiekunczymi obowiązkami.

        Dzięki za tę wypowiedż. Zresztą dzięki za poruszenie tematu,bo daje do myślenia. U mnie z pewnością nie ma obciązania najstarszej córki nadmiernymi obowiązkami (w ogóle jak dotąd jej obowiązkiem tak naprawdę jest nauka), ale może to kwestia wieku - ma dopiero 10 lat.

        Co do braków,niedostatków wszelakich (tu nawiązuję do ewma),to i materialnie i w sferze psychicznej staramy się dzieciom zapewniać wszystko na co nas stać. A stać nas,na szczęście, na wiele (choć nie na wszystko, ale kogo stać na wszystko?)...

        PS. Najstarsza córka wielokrotnie powtarzała,że chciałaby,żebyśmy mieli jeszcze jedno dziecko. Właśnie ta najstarsza, ponoć najbardziej narażona na wyzysk! Myślę, że samo to świadczy o braku poczucia bycia wyzyskiwaną i nadmiernie obciążaną obowiązkami związanymi z opieką nad młodszym rodzeństwem.
        • adellante12 Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 11:53
          Najstarsza córka wielokrotnie powtarzała,że chciałaby,żebyśmy mieli jeszcze jedno dziecko. Właśnie ta najstarsza, ponoć najbardziej narażona na wyzysk! Myślę, że samo to świadczy o braku poczucia bycia wyzyskiwaną i nadmiernie obciążaną obowiązkami związanymi z opieką nad młodszym rodzeństwem.


          Wiesz co... moze po prostu nie wie ze mozna zyć inaczej. A wie jakimi słowami mamusi przyjemność sprawić ....
        • mama_kotula Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 12:00
          Cytat
          U mnie z pewnością nie ma obciązania najstarszej córki nadmiernymi obowiązkami (w ogóle jak dotąd jej obowiązkiem tak naprawdę jest nauka), ale może to kwestia wieku - ma dopiero 10 lat.


          O, moja mamusia mówiła tak samo. Że jedynym obowiązkiem dziecka jest nauka.
          I wyhodowała sobie mnie, która palcem nie kiwała w rodzinnym domu, bo przecież moim obowiazkiem jest nauka (to, ze nie uczyłam sie, bo nie musiałam, to już mały szczegół). A matka dostawała piany na ustach, albowiem latała jak z motorkiem w tyłku, aby wszystko ogarnąć tongue_out
          • agni71 Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 15:35
            kotulo, właśnie planuję stopniowe dodawanie obowiązków dzieciom,coby na takie "dwie lewe rączki" nie wyrosły smile
            adellante - nie żyjemy w próżni,córki mają kontakt zróżnymi rodzinami. Wspólczują znajomym dzieciom bez rodzeństwa.
            Dzisiaj średnia córka (ponoć dziecko najbardziej narażone na brak uwagi,gdzi dzieci jest trójka) stwierdziła, że ona chciałaby,żebyśmy mieli 10 dzieci, w takich odstępach jak one (czyli co dwa lat),bo "byłoby fajnie,wesoło".
            Ja to raczej jestemz tych stopujących zapędy dzieci do powiększania nam rodziny (z różnych względów, o których nie będę się tu rozpisywać),więc z pewnością te wypowiedzi dzieci nie są moją projekcją smile
            • mama_kotula Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 20:12
              Cytat
              właśnie planuję stopniowe dodawanie obowiązków dzieciom,coby na takie "
              > dwie lewe rączki" nie wyrosły smile


              Jasne smile. Już wyjaśniam - mam alergię na "jedynym obowiązkiem dziecka jest nauka", m.in. też dlatego, że synuś próbował mi pyszczyć - tak mu bowiem w szkole wkręcono, przy okazji nauki o prawach dziecka (wtedy też próbował pyszczyć w temacie "nie możesz mi kazać sprzątać, bo dziecko ma prawo do zabawy i nie wolno mu pracować" tongue_outtongue_out).
              • demonii.larua Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 16:17
                > Jasne smile. Już wyjaśniam - mam alergię na "jedynym obowiązkiem dziecka jest nauk
                > a", m.in. też dlatego, że synuś próbował mi pyszczyć - tak mu bowiem w szkole w
                > kręcono, przy okazji nauki o prawach dziecka (wtedy też próbował pyszczyć w tem
                > acie "nie możesz mi kazać sprzątać, bo dziecko ma prawo do zabawy i nie wolno m
                > u pracować" tongue_outtongue_out).
                Mojemu najstarszemu w zamierzchłych czasach w szkole też usiłowano wbić do głowy w szkole, że jego jedynym obowiązek to nauka i nie omieszkał mi usiłować wmówić, że mogę mu kazać "zero mamusiu". Wówczas oświeciłam go, że zanim uwierzy się na słowo nauczycielowi trzeba dwa razy się zastanowić, gdyż... zdjęłam z półki kodeks rodzinny i opiekuńczy i przytoczyłam mu art. 91 big_grin Mina jego bezcenna była tongue_out
            • guderianka Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 20:36
              Moja najstarsza-a więc ta najbardziej eksploatowana (ale akurat to inna bajka bo starsza wymaga więcej opieki niż młodsza) z uśmiechem podchodzi do moich rozważań nad kolejnymi dziećmi wink Młodsza zdecydowanie ma już dość wink Najmłodszy z racji wieku jeszcze nic nie sądzi-ale mniemam że nie pogniewałby sie na młodszego brata wink
              • mama_kotula Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 21.12.12, 23:09
                guderianka napisała:

                > Moja najstarsza-a więc ta najbardziej eksploatowana (ale akurat to inna bajka b
                > o starsza wymaga więcej opieki niż młodsza) z uśmiechem podchodzi do moich rozw
                > ażań nad kolejnymi dziećmi wink Młodsza zdecydowanie ma już dość wink Najmłodszy z
                > racji wieku jeszcze nic nie sądzi-ale mniemam że nie pogniewałby sie na młodsze
                > go brata wink

                Guderianko, u nas jest identycznie smilesmile
                Najstarszy marzy o kolejnej siostrze, bracie, whatever. Młodsza nie bałdzo.
                Najmłodsze najprawdopodobniej jednak by się pogniewało, bo to stwór na matce wiszący, stwór z gatunku Matka Only tongue_out
                • undoo Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 00:32
                  Moi chca jeszcze dwojke, bliznieta im sie marza. I wcale nie chca mi sie przypodobac :p Oni chca, zeby ich duzo bylo.
                  • ewma Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 07:13
                    undoo napisała:

                    > Moi chca jeszcze dwojke, bliznieta im sie marza. I wcale nie chca mi sie przypo
                    > dobac :p Oni chca, zeby ich duzo bylo.

                    Ależ,jeśli wiesz,razem z mężem ,że podołacie kolejnej 2,pod względem wychowaczym,bytowym i finansowym.Żadne dziecko, na tym nie straci (nie kupię ci,bo jest nas teraz więcej), to nie widzę problemu.

                    Powtarzam jeszcze raz ,problem jest w rodzicach,którzy wiedzą,że płodząc kolejne dzieci,pogarszają warunki życia,bytowe,itd. dzieciom starszym,rozmnażają sie nadal.
                    • guderianka Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 09:47
                      Powtarzam jeszcze raz ,problem jest w rodzicach,którzy wiedzą,że płodząc kolejn
                      > e dzieci,pogarszają warunki życia,bytowe,itd. dzieciom starszym,rozmnażają sie
                      > nadal.



                      Warunki zazwyczaj się pogarszają. Tylko trzeba spojrzeć z czego na co. U jednych kolejne dziecko oznacza brak kolacji i śniadań do szkoły, u innych wakacje pod namiotem nad jeziorem zamiast za granicą.
                    • amonette Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 10:53
                      Z ludźmi którzy zachowują się zupełnie nieracjonalnie i jeszcze liczą na pomoc innych w realizacji swoich planów na życie zazwyczaj jest problem.

                      Tak jak problem jest z notorycznymi naprawiaczami niepopsutego i osobami nieustannie zatroskanymi o losy współobywateli, którym nic szczególnego nie dolega. Chociaż pewnie powinno wink.
                      Problem z naprawiaczami jest taki, że próbują rozwiązywać problemy tam, gdzie ich nie ma i edukować ludzi, którzy tego nie potrzebują. Tudzież diagnozować i przestrzegać...
                    • undoo Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 18:15
                      naprawde moge?! dziekuje za laskawe pozwolenie

                      a jak wyliczylas, ze mnie stac?
                • guderianka Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 09:46
                  Kotula, i co Ty na to ?wink
                  U nas ja jestem za, od razu najlepiej dwójkę jeszcze (bo przy Czwartym i tak trzeba auto zmienić wink)-ale niestety nie mam z kim uncertain Mąż mowi że na pewno nie z nim wink
                  • mama_kotula Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 10:37
                    guderianka napisała:

                    > Kotula, i co Ty na to ?wink
                    > U nas ja jestem za, od razu najlepiej dwójkę jeszcze (bo przy Czwartym i tak tr
                    > zeba auto zmienić wink)-ale niestety nie mam z kim uncertain Mąż mowi że na pewno nie z
                    > nim wink

                    A ja na to, że jestem po 3 cesarkach. I nie wiem, co będzie z planami.
                    Auto już mamy 7-osobowe, Dacię, więc zmieści się jeszcze ewentualna dwójka big_grin
                    • guderianka Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 12:29
                      a widzisz, to masz juz do przodu z autem wink
                      u nas mieszkanie zmieści jeszcze jedną lub dwie postacie, psychika też, emocje tym bardziej. Ja jestem 2xsn i 1xcc-więc tu problemu nie ma ale jesteśmy w trakcie szukania auta 5 osobowego-ale może od razu kupić 7 osobowe ? suspicious
                      • mama_kotula Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 14:25
                        Kup 7-osobowe, kup. Jak się będziesz przeprowadzać, to bezproblemowo przewieziesz nim np. jednocześnie 2 tapczany i regał tongue_out
                        • guderianka Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 18:23
                          big_grin pracuję nad tym
                          a raczej nad M, który ma juz upatrzony model uncertain ( 5 os)
                      • undoo Re: czytam ze zdumieniem i przykrością ten wątek 22.12.12, 18:17
                        Nie kupuj 5-osobowego, nie warto. 7- albo 8-osobowe to jest to.
                • guderianka errata 23.12.12, 21:05
                  Młodsza dzisiaj powiedziała, ze chciałaby jeszcze jedną siostrę i dwóch braci tongue_out
                  no tyle to nie przewidywałam wink
    • mamalgosia Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 12:03
      Ja uważam, że posiadanie rodzeństwa jest takim dobrem, że niweluje ewentualne niedogodności.

      Żałuję, że nie stanowimy rodziny wielodzietnej
      • czarna9610 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 20:14
        No nie powiedziałabym, jestem najstarsza. Jako nastolatka dałam sobie słowo, że nie zafunduję swoim dzieciom młodszego rodzeństwa. Słowa dotrzymałam.
        • zuzamary Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 21.12.12, 23:14
          Jako najstarsza z trójki marzyłam o trójce - a nawet piątce. To chyba kwestia rodziców...
      • zuzanna56 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 13:59

        mamalgosia napisała:


        > Żałuję, że nie stanowimy rodziny wielodzietnej

        Ja teżsmile
    • lauren6 Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 08:46
      W podstawówce miałam 3 koleżanki z patologicznych rodzin wielodzietnych. Wszystkie miały problemy z ukończeniem podstawówki, po kilka razy powtarzały klasę z powodu obowiązków domowych. Nauczycielki rozkładały ręce: dziewczyny w czasie lekcji były widywane z wózkami dziecięcymi niańcząc najnowsze rodzeństwo, natomiast wszelkie próby kontaktu z rodzicami kończyły się kilkutygodniową "chorobą" moich koleżanek.

      Obecnie mam znajomych posiadających dużo dzieci, bo odnoszę wrażenie, że taka moda zapanowała w rodzinach katolickich inspirujących do miana intelektualnych. Tylko, że tam mamy do czynienia z ewidentną eksploatacją matki i babć.
      • tebacha Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 12:47
        Jestem najstarsza z piątki rodzeństwa. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Każde nasze spotkanie przy stole to kabaret, a gdy są problemy jedno za drugim stoi. Nigdy nie żałowałam, że mam siostrę i trzech braci. Sama mam czwórkę dzieci i chcemy więcej. Mimo różnych kłopotów jest codziennie wesoło. Dzieci też pytają czy nie mógłby się pojawić na świecie jeszcze mały braciszeksmile Córka, która od czasu do czasu zabawia maluchy codziennie mi szepcze, że tak się cieszy, że ma taką fajną rodzinę. To jest autentyczne. Nikt jej nie zmusza, żeby nam to mówiłasmile
    • mama-osama Re: Co mi przeszkadza w rodzinach wielodzietnych 22.12.12, 16:29
      Mam 4 dzieci. Nie uważam się za patologię. Dziećmi opiekuję się ja i mój mąż, ew. moja mama czasem. Nie mamy żadnych świadczeń z mopru itp (nasze dochody na to nie pozwalają). Wiemy co to antykoncepcja, choć nie wszystkie dzieci są planowane (nie ma antykoncepcji skutecznej w 100%). Pewnie z jedynakiem byłoby łatwiej, wakacje spędzalibyśmy w zagranicznych kurortach a nie w Tatrach czy nad Bałtykiem. I czasu byśmy mieli więcej. Ale w żadnym wypadku nie nazwała bym nas patologią. I nie nawidzę uogólnień.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja