dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop

19.12.12, 21:35
powiedzial. nie wiedzialam czy smiac sie czy plakac no i wyszla z tego klotnia. maz pracuje oczywiscie, przychodzi z roboty zjada obiad, robi se kawe i laduje z nia na kanapie, dzieci obsluguje z tej kanapy. oficjalnie po pracy on zajmuje sie nimi, ja mam wtedy czas dla siebie (tak to nazywa maz a w rzeczywistosci cos tam robie, prasuje, itp). wkurza mnie to bo ja przez pol dnia zabawiam nasze niemowle, potem z corka odrabiam lekcje, bawie sie z nia. a ten na tej kanapie bo sie kuzwa narobil. mowie mu, ze ja przez pol dnia dzieci zabawiam (i inne rzeczy robie), zeby nie jeczel a on nawet tych 2 godzin nie moze z dziecmi efektywnie spedzic. czesto zamiast zabawiac mlodego, nosi go w nosidle choc ten juz raczkuje.. no i sie dzis dowiedzialam, on chodzi do roboty a moja robota sa dzieci wiec moge je spokojnie zabawiac i pol dnia na kolanach po domu biegac bo to moja robota... pieknie, co?
    • arkanna Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 21:52
      ale za bardzo nie kumam o co chodzi. Bo jezeli nie pracujesz zawodowo tylko teraz siedzisz z dziecmi to jak dla mnie to super stwierdzenie. Dzieci to twoja praca i wlasnie nia wykonujesz, a jak malozonek wroci to obowiazki dzielimy na pol. Zostaje wspolne gotowanie, pranie, sprzatanie itd .
      • e-milia1 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:01
        nie siedze w domu, dla mnie to nie siedzenie. na wychowawczym jestem, do tego robie apierkowa robote meza (ma firme). tylko, ze u nas nie ma dzielenia pracy. ja mam prace domowe bo "nie pracuje", maz po pracy odpoczywa bo sie narobil...
        • mwiktorianka Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:13
          Ech, te chłopy, skąd ja to znam wink.
          Mnie to się emilia wydaje, że oni w zdecydowanej większości są ogromnymi leniami.Robią jedynie to co muszą np.pracować, bo żyć za coś trzeba, ale reszta to już nie jest konieczność.Przecież może być bałagan bo co to komu szkodzi, dzieci same się sobą zajmą, to po co się z nimi bawić itd. Masakra. Nie masz takiego wrażenia, że faceci traktują kobiety jak głupsze/mniej inteligentne od siebie? Bo, kurcze......ja mam, niestety sad.
        • arkanna Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:29
          ale ja nie napisalam ze siedzisz w domu i nic nie robisz. Dla mnie wychowywanie dzieci to tez praca , taka sama jak twojego meza na etacie. A po pracy ,ty i twoj maz powinniscie miec dodatkowy etat, czyli dzieci i obowiazki domowe po pol.
          • aneta-skarpeta Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:14
            jak kobieta siedzi z dziecmi w domu to jest to " jej praca"

            bo taki wtedy jest układ
            mąz idzie do roboty za pieniadze, a ona w tym czasie pracuje w domu- mąż ma obowiązki, żona ma obowiązki

            jestem głęboko przekonana, na granicy z pewnością, że przy odpowiedniej organizacji pracy można spokojnie zając się dzieckiem, dziecmi, ogarnąc całkiem dobrze dom, ugotować obiad - prosty i szybki- i miec popołudnie w miarę wolne
            w wyjątkowych sytuacjach, cos jest odłozone, bo dziecko marudzi, mamy gorszy dzien, czy cos nam wypadło

            popołudniu mąz wraca z pracy, zjada cos, chwile odpoczywa i angazuje sie w zycie rodzinne,
            żona w tym czasie moze faktycznie chwile odpocząc zeby pojsc na joge, na spacer, zrobic sobie maseczkę, potem mąż ma chwile zeby cos porobic dla siebie

            ale jesli układ jest taki, że mąż ma pracowac zarobkowo i zarabia i daje rade utrzymac rodzine- znaczy się wywiązuje się
            i kobieta powinna wywiązywac sie ze swoich obowiązków

            znam kobiety, które wychowały np 2 żywych dzieci, miały zawsze cos na ciepło do zjedzenia, posprzątane- wiadomo, dzieci się bawią, ale nie ma burdelu na kółkach, one jeszcze mają czas pomaowac sobie paznokcie- ale jak się im przyjrzałam to zasady były takie

            nie ma odkładania na potem, wszystko wraca na swoje miejsce, sprzataja kuchnie na bieżaco, bo to chwila, jak sie nazbiera, wyschnie, przyschnie to jest dramat, dzieci sa nauczone, ze trzeba cos tam zrobic, ze czasem muszą zając sie same i nie mogą np łazic po domu z flamastrami i mazac gdzie im dusza zapragnie.

            ubrane, łądnie, zadbane, choc wiadomo, że ubrane wygodnie

            jak maja gorszy dzien, to nie ma dramatu, bo im się nie nazbierało przez 3 tygodnie, tylko przez 1 dzień
            • yuka12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:16
              Znam tylko jedna rodzine, w ktorej domu jest zawsze porzadek, ale tam jest rodzynek o sklonnosciach bardziej pedantycznych niz rodzice. W rodzinach z kilkorgiem dzieci, zwlaszcza malych, nie ma tak idealnej czystosci. Dziecko dwuletnie jedzac samo zawsze nabrudzi. jJezeli w tym czasie o rok starszy brat/ siostra porozwala klocki podczas zabawy, a pan domu wlasnie wchodzi domagajac sie obiadu, w kacie pralka domaga sie pozbycia zawartosci, to widac, ze z tym posprzataniem do 16.00 i potem fajerant, nie jest tak prosto. Chyba ze dwulatka sie nakarmi ze sloiczka (odpada mycie garow i talerzy i sprzatanie po przygotowywaniu posilkow), trzylatka posadzi przed telewizorem, pan domu stoluje sie poza domem i wtedy pozostaje tylko pranie. Wiem, kwestia wyboru.
    • agnzimka Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:37
      Jak praca, to niech pensje dziabnie, hehe wink
    • shellerka Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:39
      yyy... a nie?
      ja traktuję obowiązki domowe - w tym opiekę nad dziećmi - jako moją pracę.

      gdybym pracowała zawodowo i po pracy spędzała z dziećmi tyle samo czasu, co mąż nie byłoby rozmowy, ale mąż zarabia, a ja opiekuję się dziećmi, więc nie rozumiem twojego zdziwienia
    • shellerka Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 19.12.12, 22:41
      acha... też pomagam mężowi w pewnych sprawach związanych z jego firmą, ale to jest taki pikuś, że przy wychowaniu dzieci i obowiązkach z tym związanych, traktuję to jako rozrywkę wink
    • izak31 E-milia i Shellerka 20.12.12, 04:27
      Jak pomagacie mężom w ich firmach to chyba męzowie powinni Wam płacić bez łaski pensje abyście miały z czego odprowadzić składki emerytalne. No chyba,że jesteście frajerkami...

      Ufff...po kilku latach nauczyłam się pisac w stylu e-matki...
      • shellerka Re: E-milia i Shellerka 20.12.12, 09:42
        ja tam na swoje "zarobki" nie narzekam tongue_out
      • ciezka_cholera Re: E-milia i Shellerka 20.12.12, 10:58
        izak31 napisała:

        > Jak pomagacie mężom w ich firmach to chyba męzowie powinni Wam płacić bez łaski
        > pensje abyście miały z czego odprowadzić składki emerytalne. No chyba,że jeste
        > ście frajerkami...

        Szalona?!?! Do ZUSu bys cokolwiek odprowadzala z wlasnej nieprzymuszonej woli?!?! Ludzie nie przestana mnie zadziwiac wink
    • zebra12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 05:39
      No, ale przecież to jest Twoja praca, nie? Zajmujesz się dziećmi, czyli pracujesz.
      Nie wiem o co Ci chodzi...
    • kol.3 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 06:03
      Na Życiu rodzinnym jest wątek o rodzinie z czworgiem dzieci. Rodzice są tak padnięci i wykończeni obowiązkami, że nic tylko warczą na siebie i wrzeszczą. Na bazie tamtego wątku i tego - zapytuję po co ludzie planują tak rodziny, że jest za ciężko aby to wszystko ogarnąć, i potem wychodzi z tego samo piekło?
      • eliszka25 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 08:40
        ze jest za ciezko, to sie okazuje najczesciej dopiero w praniu. no, ale to juz musztarda po obiedzie, bo dzieci juz sa.

        ja w sumie tez nie rozumiem o co chodzi i dlaczego wynikla klotnia z takiego stwierdzenia meza. jak na moj gust, to dobrze powiedzial, bo skoro tak powiedzial, to znaczy, ze nie mysli o tobie w kategoriach "siedzi w domu caly dzien i jeszcze ode mnie cos chce". ja nie mam pretensji do meza, ze przez caly dzien to ja zajmuje sie dziecmi, bo to tak samo, jakby on mial pretensje do mnie, ze caly dzien siedzi w pracy. oboje sie na taki uklad zgodzilismy, wiec nie ma do kogo miec pretensji, bo nikt nikogo do niczego nie przymusil. po powrocie z pracy maz wlacza sie w domowe obowiazki i wspolnie "ogarniamy" dzieciaki, bo tak jest szybciej i pozniej oboje mamy czas dla siebie. poza tym regularnie kazde z nas ma czas tylko swoj, tzn. np. maz wyskoczy na godzine sobie pobiegac, ja wyskocze pobiegac, maz skoczy na badmintona czy mecz z kumplami, ja wyskocze na zakupy czy babskie spotkanie z kolezanka. jesli wygospodarujemy czas dla siebie, to jest to czas na przyjemnosci, a nie na sprzatanie czy prasowanie.
        • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:09
          Wydaje się że autorce chodzi o to, że mąż uważa że ona może być w pracy 24 h/dobę, bo dziecko to przecież jej praca, a on po swoich zajęciach nie ma woli by zdjąć z niej połowę obowiązków, czyli on ma pracę powiedzmy 8 h dzienni przez 6 dni w tygodniu, niedziela wolna, czasem jakieś nadgodziny jak trzeba coś pilnie zrobic, a potem jest free, ona ma pracę 24 godziny/7 dni w tygodniu/najbliższe 18 lat bez prawa do urlopu, odpoczynku, swoich spraw plus dodatkowo dla męża firmy fuchy robi za darmo( no tak wikt i opierunek ma łaskawie). Sprawiedliwie jakby nie patrzeć.
          • wuika Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:18
            Pewnie właśnie o to chodzi. Nikt by nie robił awantury o stwierdzenie faktu, że w ciągu "dnia roboczego" pani zajmuje się dziećmi i domem, a pan zarabianiem na wszystko. Ale awantura o "ja swoją pracę odwaliłem, a Ty swojej nie, więc się spiesznie oddal, bo ja teraz będę odpoczywał" uzasadniona jest już jak najbardziej.
        • yuka12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:32
          Mysle, ze problem nie lezy w samym stwierdzeniu, tylko w roznym pojmowaniu jego konsekwencji. Prawdopodobnie maz autorki watku uwaza, ze skoro opieka nad dziecmi to jej praca, powinna ja bez gadania wykonywac czyli najlepiej 24/7. On jej ewentualnie pomoze, bo przeciez tez pracuje, a po pracy musi odpoczac (kanapa). Tu nie chodzi o docenienie pracy zony, a raczej o selekcje obowiazkow. Z tym ze obowiazki domowe nie koncza sie o 17.00, a trwaja, bywa, niemal cala dobe (np. podczas choroby dzieci). Dlatego taki podzial jest po prostu niesprawiedliwy.
          Moj slubny formalnie uznawal wspoluczestnictwo w pracach domowych, ale krok po kroku, wykorzystujac niektore sytuacje, wymiksowywal sie, zwlaszcza po urodzeniu sie dzieci i przejsciu przeze mnie na urlop wychowawczy. On byl zawsze zmeczony przed- i po pracy, ja zarywalam noce przez kilka lat wstajac do czesto chorujacego syna i bedac na nogach cale dnie, bo jeszcze bylo drugie dziecko, a i marudzacy syn wymagal opieki i uwagi. Do dzisiaj wiele rzeczy okolodomowych jest na mojej glowie lacznie z wszelkimi przygotowaniami do Swiat. Dodam, ze rowniez pracuje i ucze sie jak moj maz. Nie lubie tego ukladu, bo nie ma w nim rownowagi. Chociaz, musze przyznac, maz teraz znacznie czesciej opiekuje sie dziecmi, wstaje w nocy czy zostaje w domu z nimi, jak choruja, niz jeszcze 2 lata temu. Mam nadzieje, ze jak wreszcie skonczy studia, bedzie jeszcze bardziej obecny w domu (w sensie wspolprowadzenia).
          • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:37
            A czemu jak skończy studia a nie już? Ty też studiujesz, pracujesz, może też odłóż wszystko na bok?
            • yuka12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:59
              Bo moje studia nie sa tak czasochlonne i wymagajace takiego wkladu, jak studia meza (kierunek medyczny ale nie lekarski, studia dzienne). Wczesniej konczyl inne studia, zaoczne. Wszystko w trakcie naszego malzenstwa smile. Ja swoje pelnoetatowe magisterskie dzienne studia skonczylam jako mloda, samotna osoba, kontynuujac wyksztalcenie po maturze. Maz mial duuuze przerwy, wiec zaczal kompletowac szkoly w okolicach 30. I niestety odbywa sie to pewnym kosztem np. slabym uczestnictwem w wychowywaniu dzieci.
              Nie zawsze oczywiscie jest taki zajety. Na studiach tez maja przerwy np. swiateczne. Wtedy jest bardzo zmeczony. Ja na ogol tez. Czasem mi pomoze, najbardziej przy dzieciach. Porzadki w domu- zapomnij. Chyba tylko umycie naczyn czy wstawienie prania. Kiedys zastrajkowalam i pokoje nie byly odkurzane przez miesiac. Ale ja mam alergie na roztocza i moglam sobie pozwolic na takie cos tylko jednorazowo. Wiec sprzatam i kicham. Potem za to czuje sie lepiej.
              • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:17
                Wiem że są różne sposoby na organizacje obowiązków domowo- zawodowych, ważne by nie było to kosztem poświęcenia jednej strony, bo kończy sie to zwykle awanturą, poczuciem krzywdy i jest niefajnie, przykład autorki wątku. Niektóre kobiety daja się nabrac na hasło: nie będę się kłócic o pierdoły typu odkurzanie. Fakt, małostkowosc to niefajna cecha ale z pierdół składa sie świat, zwłaszcza małżeński, więc jak juz było nie raz powiedziane warto wyjaśniac wszystko na początku i jak cos w układzie uwiera to reagować na bieżąco.
                • yuka12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 14:48
                  Alez ja sie i awanturowalam i rozmawialam i usilowalam pod wlos i z wlosem, ale co zrobic, jak komus balagam nie przeszkadza. A moze nawet i przeszkadza, ale zawsze wie, ze jest ktos, kto posprzata, to po co sie wlaczac? Jezeli natomiast zona nie chce sprzatac, to wole udawac, ze balaganu nie widze, mnie nie dotyczy lub po prostu jestem zbyt zmeczony/ zajety/ skupiony na czyms innym, zeby mnie takie drobiazgi obchodzily. Podobnie jest z wychowywaniem dzieci, organizowaniem Swiat i wyjsc itd. Wzor z domu rodzinnego. To jest brak wszczepionego myslenia, ze dom i jego funkcjonowanie w kazdym detalu to wspolna praca i odpowiedzialnosc wszystkich czlonkow rodziny i dotyczy to zarowno kwestii finansowych, wychowywania potomstwa jak i czystosci mieszkania.
        • e-milia1 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:23
          bo to i jest praca, ale dla mnie nie konczaca sie. on wraca do domu i rzuca sie na kanape a ja w tym czasie w kuchni gary myje i pytam sie "nie wstydzisz sie, ze sam lezysz a ja sprzatam"-"nie bo to twoja robota a ja moja juz zrobilem". wiem, ze na razie jest taki uklad, ale bez przesady, czy ja mam byc jakims wolem od roboty?. kiedy pracowalam na pol etatu bylo: ty pracujesz na pol etatu wiec drugie pol masz w domu.... gdy nie bylo dzieci, pracowalam na caly etat to bylo sprzatac bo lubisz mec czysto a mnie to nie przeszkadza....
          • wuika Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:31
            Ale dlaczego jest taki układ? Tak uzgodniliście (Ty pracujesz X godzin dziennie, ja cały dzień) czy tak panu jest wygodniej?
            • e-milia1 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:36
              bo mam akurat taka prace, ze nie da sie wiecej godzin niestety. czesto mialam jeszcze robote na umowe-zlecenie wiec bylo tego wiecej.
    • aagnes Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:10
      Ciekawe co dzieci na to.
      przyjdzie dziecko do ojca z bozej łaski a on ze ma isc do matki z zagadnieniem, bo on sie juz napracowal i dzieci to nie jego sprawa. nawet jakby tyral w kopalni na przodku 20 godzin na dobe to jego psim obowiazkiem jest z dzieckiem pobyc po robocie. czy to takie trudne do pojecia?
      Chlopy to jednak jakis podgatunek jest, dochodze do takiego wniosku czytajac rozmaite watki na forach.
    • kropkacom Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:20
      No, jak jego nie ma to się zajmujesz. To chyba akurat się zgadza. Jak rozumiem, że pan sam stawia się jednak w roli bankomatu, tak? Zakomunikuj mu, że w sumie moglibyście się rozwieść i sądownie miałby obowiązki, a płacić i tak by musiał tongue_out Zarabia chociaż przyzwoicie?
      • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 10:33
        He, he, wielu niedorobionych facetów mysli że opieka nad dziećmi i utrzymanie to łaska z ich strony, łaska dla matek ich dzieci, niektórzy się srodze zawodzą, bo jak sąd ustali kontakty z dzieciątkiem to niestety już trzeba trochę zaangażowania wykazać, bo dzieciątko przechodzi pod wyłaczna opieke i pomigać się nie ma jak.
        • hamerykanka Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 15:31
          Agaja-na forum macochy jest o tym piekny watek, jak tacy panowie usiluja wmiksowac w owa opieke swoje nowe zony, pt "skoro jestesmy rodzina to masz sie nimi zajmowac".
      • e-milia1 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:30
        zarabia i to od niedawna dosyc dobrze i widze, ze mu z tego powodu woda sodowa do glowy uderza. juz mi teraz mowi, ze stac nas na to zebym w przyszlosci nie pracowala smile jak pojde do pracy to bedzie to moje wlasne widzimisie i nie mam sie potem wkurzac ze on w domu nie bedzie pomagac bo przeciez bede pracowac dla wlasnej przyjemnosci a jakbym w domu zostala to by bylo poodkurzane i on by nic nie musial robic. mozliwe, ze polowy z tego maz tak naprawde nie uwaza, le podczas sprzeczek takie teksty rzuca.
        • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 13:28
          To go zapytaj czy w razie jego zejścia ma dla Ciebie ubezpieczenie lub w razie rozwodu będzie ci kiedyś płacił emeryturę? Ty lepiej nie czekaj, Ty zrób mu już dzis porządne pranie mózgu, bo jak on taki ochoczy do roboty okołodomowej w dobrobycie, to co będzie jak fortuna sie odwróci? Niezłe ziółko z niego, a jakie sprytne toto, obrotne (sorki że tak o Twoim ślubnym).
        • agaja5b Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 13:35
          e-milia1 napisała:

          > zarabia i to od niedawna dosyc dobrze i widze, ze mu z tego powodu woda sodowa
          > do glowy uderza. juz mi teraz mowi, ze stac nas na to zebym w przyszlosci nie p
          > racowala smile jak pojde do pracy to bedzie to moje wlasne widzimisie i nie mam si
          > e potem wkurzac ze on w domu nie bedzie pomagac bo przeciez bede pracowac dla w
          > lasnej przyjemnosci a jakbym w domu zostala to by bylo poodkurzane i on by nic
          > nie musial robic.
          twój mąż albo nie jest dalekowzroczny( na pewno nie) albo reperuje jakies swoje ambicje w ten sposób, a co najważniejsze stara sie wpuścic Cie w piekny, głęboki kanał.
          • yuka12 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 14:56
            Mysle, ze tak chcialoby lub mysli sporo mezczyzn, tylko niewielu mowi o tym glosno smile. U innych natomiast funkcjonuje rozdwojenie jazni, bo mysla inaczej i robia inaczej. Wciaz tradycja ma na nich spory wplyw. A w wielu rodzinach pokolenia naszych babc/mam kobiety harowaly i w domu i zawodowo. Faceci za to czesciej stali w kolejce po nowe meble czy inne luksusowe dobra.
        • saphire-2 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 15:19
          e-milia1 napisała:

          > zarabia i to od niedawna dosyc dobrze i widze, ze mu z tego powodu woda sodowa
          > do glowy uderza. juz mi teraz mowi, ze stac nas na to zebym w przyszlosci nie p
          > racowala smile



          O to pewnie chodzi, że nagle zaczął lepiej zarabiać. Z 8 tys chociaż ma na rękę, skoro chce 4 osoby utrzymać?
    • lillam Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:09
      no to mu powiedz, ze ok, ty masz urlop wychowawczy (czy macierzynski w zaleznosci od sytuacji) i 8 h zajmujesz sie dziecmi (tak, jak on jest w pracy 8h), a potem tez chcesz odpoczac, bo opieka nad dziecmi to jest ciezka praca fizyczna, zwlaszcza takimi, co to nie sa jeszcze samoobslugowe, wiec jaki ma pomysl co zrobic z dziecmi po skonczeniu "dniowki"?
      Na balkon wystawic, czy za drzwi?

      Konekwentnie egzekwowac pomoc przy dzieciach.
    • beverly1985 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:22
      Ale czego ty od niego jeszcze chcesz, nie rozumiem co masz na mysli poprzez "zabawianie dziecka"? Skoro on się nimi zajmuje (w sensie: ty nie musisz, możesz prasować, możesz serfować po necie, to twój wybór), to jak rozumiem masz tylko pretensje o jakość jej obsługi?

      Klocki ma z nimi ukladać, samochodzikami sie bawić? Wiesz, ze jest wielu rodziców, których wkurzaja niepomiernie dziecięce zabawy i tego po prostu nie robią? No i -co zlego w tym, ze nosi dziecko w nosidle??

      A skoro ci przyznał, ze zajmowanie sie dziećmi to twoja praca to przecież dobrze- zle byłoby gdyby mówił, ze siedzisz w domu i nic nie robisz.

      No ludzie, takiej to zawsze źle...
      • aagnes Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:25
        No to niech sie wyprowadzi w cholere, skoro dzieci tak mu przeszkadzaja, siurka sobie na supeł zawiąże, chociaz teraz juz za pozno i tylko przelew raz w miesiacu niech zrobi. i to by bylo na tyle jezeli chodzi o obecnosc ojca w zyciu dzieci.
        przeciez to nie chodzi o licytowanie sie kto jest bardziej zmeczony tylko o dzieciaki co okazuje sie czesto ze ojca w ogole nie znaja i vice versa, dla nich to po prostu jakis chlop sie czasem kreci po domu i tyle.
      • beverly1985 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:28
        Przeczytałam jeszcze raz ten pierwszy wpis i teraz rozumiem go nastepujaco:

        -ty masz pretensje ze mąz nie siedzi na podłodze bawiac się zabawkami i nie gania na kolanach za raczkujacym niemowlakiem, tylko jak piszesz "obsługuje dzieci z kanapy", nosi małego w nosidle i jakoś tam inaczej, z mniejszą energią i zaangażowaniem, wypełnia im czas

        -mąż ci powiedział, że taka zabawa i bieganie na kolanach przez pół dnia to twoja rola, i ty sie o to wkurzyłaś.

        Moim zdaniem trochę źle dobral słowa mówiąc, ze to twoje zadanie siedzieć na dywanie, ale też ty sobie nie wyobrazasz że dzieckiem można się zająć inaczej i to inaczej nie znaczy gorzej. Mozna np. wsadzić w kojec z zabawkami i tylko na nie zerkać/podawać mu przedmioty, wziąc na kolana, dyskutować itd.
        • e-milia1 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 11:38
          > Moim zdaniem trochę źle dobral słowa mówiąc, ze to twoje zadanie siedzieć na dy
          > wanie, ale też ty sobie nie wyobrazasz że dzieckiem można się zająć inaczej i t
          > o inaczej nie znaczy gorzej. Mozna np. wsadzić w kojec z zabawkami i tylko na n
          > ie zerkać/podawać mu przedmioty, wziąc na kolana, dyskutować itd.
          i chrapac przy tym smile i dyskutowac przez sens. ptrze na meza i sama sie zastanawiam co sie dzieje? pewnie sama swieta nie jestem, ale zyczynam mam wrazenie, ze przekroczenie magicznej 40-stki nie wplynelo na niego korzystnie....
      • e-milia1 dobrze, ze tobie dobrze 20.12.12, 11:34
        bo dzieciak ma sie sam poruszac a nie byc noszony, szczegolnie teraz gdy bardzo sie do tego pcha. a maz na ogol sobie pochrapuje przy tej kawce i noga synowi sofe zabezpiecza zeby przpadkiem nie spadl z niej jak on sobie spi,... co do tego, ze nie mowi ze nic w domu nie robie, wczoraj sie mnie pytal co ja wogole przez caly dzien robilam?
    • triss_merigold6 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 12:16
      Widzisz, dla 90% facetów pracą jest coś, co wymaga wyjścia z domu i przynosi dochody. Wtedy są skłonni uwzględniać podział obowiązków domowo-dziecięcych, bo możesz zawsze machać jak sztandarem tekstem "ja też pracuję + robię to i to i to".
      Nie daj się wkręcić w kanał "stać nas na to, żebyś nie pracowała", bo wtedy nawet wyższe dochody męża nie zrekompensują Ci całodobowego obciążenia.
      • hermenegilda_zenia Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 13:07
        Skoro mąż coraz lepiej zarabia, to niech wyskoczy z części tej kasy i zatrudni gosposię, albo opiekunkę, która trochę cię odciąży. Wtedy nie będzie problemu.
        • saphire-2 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 15:22
          Ja sądzę, że dla autorki i jej męża, dobre zarobki to pewnie 4-5 tys, a nie jest to super szalona kwota moim zdaniem. Chyba że nie mam racji.
          • triss_merigold6 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 15:28
            Na 2 osoby to nie jest duża kwota, a już na pewno nie taka, która pozwala na regularną pomoc domową i opiekunkę.
            • saphire-2 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 20.12.12, 15:37
              W rodzinie są 4 osoby i pan twierdzi, że teraz dużo zarabia, może więc żonę i 2 dzieci utrzymać , a żona ma nie pracować. Ja nie wiem ile on zarabia. Strzelam że 4-5 tys. To na 4 osoby jest bardzo mało. Może on zarabia 20 tys?
              • hermenegilda_zenia Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 21.12.12, 12:31
                Jeżeli zarabia 4-5 to można wyśmiać jego gaworzenie o wysokiej pensji i zakaz pójścia do pracy dla żony. Jeżeli rzeczywiście dobrze zarabia, to nie widzę problemu, żeby z tej super pensji opłacić choć na parę godzin kogoś do pomocy.
                • saphire-2 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 21.12.12, 15:50
                  Jakoś nie chce się przyznaćwink
                  • kroliczyca80 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 21.12.12, 17:30
                    Co w tym dziwnego, same podajcie na forumie wysokość dochodów całej waszej rodziny. Bez dodawania min. 40% wink
    • tenloginjestzajety Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 21.12.12, 17:54
      ja tylko jednego nie pojmuje... otoz jezeli przyjac (imho slusznie!) ze twoja praca jest przebywanie/zabawy/nauka z dziecmi toooooo:
      powiedz Panu Mezowi ze tak owszem twoja praca w chwili obecnej sa dzieci. wobec tego te prace wykonujesz (tak jak on swoja) zalozmy od 8.00 do 16.00 i basta!
      pozostale godziny dzielicie wiec na dwoje, od 16 do 8 rano jest ich 16 wiec 8 jest jakby nie patrzec jego 'dyzurem' wink oczywiscie czesc z nich 9-10 to wypoczynek senny, lecz przy niemowlaku ten wypoczynek oznacza 2-3 lub wiecej pobudek, ktore tez ladnie miedzy siebie rozdzielcie po rowno. jak Pan Maz taki skrupulatny to chyba pojmie takie rozplanowanie dnia, bo inaczej to sobie raczej kpi z rodzicielstwa. jak to tak jeden pracuje 8h dziennie potem odpoczywa bo mu sie nalezy a drugi (najczesciej matka) ma zapinkalac 24h na dobe bo tak i juz?!? uncertain paranoja.
    • nanuk24 Re: dzieci sa moja praca, tak mi dzis moj chlop 21.12.12, 18:02
      Wyloz mezowi, ze Twoja domowa praca to oporzadzanie domu, a dzieci to wasz wspolny interes, bo - sadze - Twoje dzieci nie robia w pieluche i nie placza do 16wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja